Gość: kr Bilety za odliczoną to pikuś! IP: *.adsl.inetia.pl 09.05.11, 22:36 Do motorniczego podchodzi dziewczyna i zaczyna się dobijać tłukąc w szybę pięciozłotówką. Gdy motorniczy się odwraca pada pytanie: Może Pan rozmienić do automatu? Autentyk! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakós Re: Bilety za odliczoną to pikuś! IP: *.dynamic.chello.pl 10.05.11, 08:20 Hmm, niezłe. Zastanawiam się kto w tej historyjce gra „dyżurną idiotkę” — dziewczyna czy system. Stawiam, że w 70% system, a dziewczyna to by się co najwyżej mogła nieco ogarnąć. Nie trzeba być geniuszem, by wywnioskować, że konieczność posiadania odliczonej kwoty przy zakupie w automacie to idiotyzm. Przecież to automat jest po to by ułatwić nam życie, a nie odwrotnie. Nigdy nie zrozumiem systemów komputerowych i automatyki wszelkiej maści, która nakazuje ludziom „chodzenie na rzęsach” zanim będą w stanie zeń skorzystać — takie systemy są wadliwie zaprojektowane. Rozwiązań problemu reszty jest kilka: 1) rezygnacja z reszty — często naprawdę wisi mi te 5 groszy, czy 10 groszy, czy nawet 20 — chcę kupić bilet i mieć to z głowy. Nie zawsze da się ominąć problem reszty przez kupno dwóch czy więcej biletów. 2) płynna taryfa — jak przy parkowaniu: gdy zapłacę więcej, a automat nie ma bilonu, niech doliczy parę minut do czasu ważności biletu. 3) automat mógłby drukować kwitek, który potem można by było wymienić na gotówkę. Trochę by to było kłopotliwe, ale pewnie zaraz by się zorganizowały podmioty charytatywne, które zbierały by te reszteczki na jakiś zbożny cel. ;) 4) przede wszystkim: automat ma wydawać resztę, ma mieć zapas bilonu i już. Powinno być to sprawdzane parę razy na dzień. A powyższe trzy punkty to tylko w sytuacji awaryjnej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx Bilety albo za odliczoną kwotę, albo wcale IP: *.multi-play.net.pl 11.05.11, 20:54 Obecny system sprzedaży to rzeczywiście katastrofa. Ale nie to, że kierowca żąda odliczonej kwoty! To jest świetne rozwiązanie. Katastrofą jest likwidacja dopłaty (podobno był z nią jakiś problem prawny?). Wartość edukacyjna tego rozwiązania jest zerowa, a przy okazji cierpią pasażerowie, którzy mają na tyle rozumu, by bilet kupić wcześniej. Pytanie do osób, które biadolą, że nie wszędzie są otwarte kioski (lub biletów w nich nie ma): co to za problem kupić wcześniej kilka biletów więcej? Rozwalają mnie osoby, które mają monetę 5 zł i chcą kupić w autobusie 1 bilet za 2,50 zł, a po tym jak kierowca odmówi sprzedaży, to pytają po ludziach kto ma rozmienić... No przecież jak już jedziesz w autobusie, to (w 99,9 %) będziesz też wracać! A jak już wracasz, to czemu nie kupiłeś wcześniej biletów w 2 strony? Ech... Moja propozycja zmiany systemu sprzedaży: 1. Bilet jedno przejazdowy, dostępny u kierowcy będzie dużo droższy od obecnych standardowych biletów (najprościej podnieść cenę obecnego biletu z 2,50 do 20 zł): - bilet normalny 20 zł - bilet ulgowy ustawowy 10 zł - bilet ulgowy gminny -> brak ulgi w takim przypadku, trzeba kupić bilet normalny! 2. DODATKOWO: Kierowca będzie miał dostępne bilety czasowe (30 minutowe) normalne i ulgowe sprzedawane w pakietach po kilka sztuk: - 4 normalne za 20 zł (czyli 5 zł za 1) - 4 ulgowe ustawowe za 10 zł (czyli 2,50 za 1) - 5 ulgowych gminnych za 20 zł (czyli 4 zł za 1 - dodatkowe zmniejszenie ulgi gminnej) Czyli bilet droższy niż bilet 60 minutowy (dostępny w automatach i w kioskach), ale opcja dużo tańsza niż opcja z pkt 1. 3. Kierowca może dodatkowo wydawać takiej osobie broszurkę z informacjami na temat innych sposobów zakupu biletów (automaty biletowe, punkty sprzedaży biletów okresowych, bilet przez komórkę) oraz o rodzajach biletów dostępnych w Krakowie (w szczególności o biletach czasowych i okresowych) 4. Kara za jazdę bez biletu to obecnie 100 zł (koszt 40 biletów normalnych). Po proponowanej zmianie kara będzie więc wynosić 40 x 20 zł = 800 zł. By nie przesadzać za bardzo, to myślę, że połowa tej kwoty też będzie ok - 400 zł kary to też kwota bardzo wysoka. Proponuję, by minimum 100 zł z tej kwoty było przeznaczone dla kanara. Proponuję również obniżenie kary za jazdę bez biletu w przypadku, gdy osoba miała bilet okresowy, który akurat się skończył (bo czasem to się może zdarzyć). Są osoby, które wiele lat jeździły na biletach miesięcznych, a raz im się zapomniało i musiały płacić karę. W takim przypadku, kara będzie zależeć od czasu, który upłynął od daty ważności biletu: - do 24 godzin (1 dzień "zapomnienia") - kara 10 zł - do 48 godzin (2 dni "zapomnienia") - kara 30 zł - do 72 godzin (3 dni "zapomnienia") - kara 80 zł - powyżej - kara normalna Plusy takiego rozwiązania: - pasażer ma możliwość wyboru biletu - nikt nie będzie mógł zarzucić, że stosuje się jakieś dopłaty przy zakupie w pojeździe (bilety takie będą dostępne w tej samej cenie w automatach biletowych, ale oczywiście tam będą również dostępne tańsze bilety 60 minutowe) - bez względu na to jaką opcję wybierze, to zapamięta, by na następny raz zaopatrzyć się w bilety wcześniej (duża wartość edukacyjna takiego rozwiązania) - dodatkowy zysk dla przewoźnika ze sprzedaży takich biletów (w porównaniu do innych biletów) - bardzo wysoka kara za przejazd bez biletu spowoduje zwiększenie ilości skasowanych biletów (obecnie z kanarem da się sprawę załatwić za dwie dychy), czyli znowu dodatkowy zysk i edukacja -gapowicz który nie zapłaci kary w terminie, automatycznie ląduje w rejestrze dłużników. Kolejny raz edukacja poprzez ekonomię - kanar będzie zarabiał więcej i to oficjalnie, a nie na lewo, jak obecnie większość sobie "dorabia". Tu edukacja dosięgnie również kanarów A przy okazji więcej osób będzie posiadać w zapasie bilety, więc może ktoś takiemu pasażerowi odsprzeda bilet i nawet wyda mu resztę :) I jeszcze inna propozycja, dotycząca obecnego systemu sprzedaży (w sytuacji, gdy do kierowcy odmawia sprzedaży biletu osobie bez odliczonej kwoty): Kierowca informuje pasażera, że powinien w tej sytuacji opuścić pojazd, a kontynuacja jazdy bez biletu wiąże się z ryzykiem kontroli i zapłacenia kary. Jeśli pasażer stwierdzi, że zaryzykuje, to kierowca zamyka drzwi i rozpoczyna kontrolę biletów :P Albo po prostu wypraszać takiego pasażera z pojazdu, tak jest w większości stanów w USA: nie płacisz - nie jedziesz. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Bilety albo za odliczoną kwotę, albo wcale IP: *.3-3.cable.virginmedia.com 12.05.11, 12:01 o Boze...juz dawno nie zawitalam w Polsce i slyszac to na pewno mnie to nie przekonuje do zrobienia tego w najblizszym czasie...W Anglii jest to na porzadku dziennym,ze wszyscy kupuja bilety u kierowcy(oprocz biletu miesiecznego,ale ten mozna znalezc w wiekszosci kioskach) i jakos autobusy nie sa spoznione i nie potrzeba wcale miec odliczonych pieniedzy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zona Bilety albo za odliczoną kwotę, albo wcale IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.11, 09:21 niech taksówką jeżdżą...tam im resztę bez problemu wydadzą...po to kupuję kartę, żeby szybciej przejechać a nie czekać, jak szanowne państwo sobie bileciki pokupuje...poroniony pomysł Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Bilety albo za odliczoną kwotę, albo wcale IP: 89.240.241.* 13.05.11, 11:39 od jakiegos czasu mieszkam w szkocjii i tu niema takiego problemu bo bilet u kierowcy kupuje sie w specjalnej wrzutce ile klient zaplaci to jego sprawa byle nie mniej niz cena przejazdu (biletu) i tyle. jak ktos wrzuca 100 a bilet kosztuje 3 to jego sprawa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eee i bardzo dobrze IP: *.rev.pro-internet.pl 13.05.11, 11:59 w innych krajach wchodzi się do autobusu tylko pierwszymi drzwiami i tam się wrzuca monety i otwiera się mały kołowrotek. i tak powinno być u nas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karolina Re: Bilety albo za odliczoną kwotę, albo wcale IP: *.hsi3.kabel-badenwuerttemberg.de 11.08.12, 15:10 Powiedz to niepełnosprawnej emerytowanej staruszce, która ledwo pamięta jak kalkulator najprostszy się obsługuje. Będziesz jej kazał zapieprzać o wózku inwalidzkim od kiosku do sklepu i tak dalej by kupiła bilet? A nie na każdym przystanku jest automat i nie w każdym tramwaju/autobusie (albo zdarzy się, że nie działa). Gratuluję debilizmu- reprezentujesz dyskryminację w ten sposób... Odpowiedz Link Zgłoś