krystyna.kosibicka
09.06.11, 11:44
Nie pierwszy raz dyrektorem dużej biblioteki zostaje polityk, frustruje to środowisko bibliotekarzy
i utwierdza w przekonaniu, że biblioteki postrzegane są jak instytucje, którymi każdy może zarządzać, a fachowość i doświadczenie nie mają żadnego znaczenia dla organizatorów bibliotek. Oto przykład z Krakowa:
Uchwałą nr 300/11 z dnia 22 marca 2011 r. www.wrotamalopolski.pl/root_bip/bip_w_malopolsce/root_um/podmiotowe/zarzad/uchwaly/2011/13250 została odwołana ze stanowiska dotychczasowa dyrektor Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie. Uchwałą nr 301/11 z dnia 22 marca 2011 roku www.wrotamalopolski.pl/root_bip/bip_w_malopolsce/root_um/podmiotowe/zarzad/uchwaly/2011/13251 na ww. stanowisko powołano młodego polityka Platformy Obywatelskiej Jerzego Woźniakiewicza.
Następnie uchwałą nr 485/11 z dnia 26 kwietnia 2011 r. www.wrotamalopolski.pl/root_bip/bip_w_malopolsce/root_um/podmiotowe/zarzad/uchwaly/2011/13518 został ogłoszony konkurs na stanowisko dyrektora Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Krakowie, który „upubliczniono˝ w taki sposób, że ciężko było znaleźć o nim informację. Na stronie BIP widnieje data wprowadzenia treści uchwały: 2011-05-09. Domniemywać można, że chodziło o to, żeby o konkursie nie było głośno. Wymagania formalne konkursu zostały sformułowane tak, aby osoba nawet z trzymiesięcznym doświadczeniem na stanowisku kierowniczym, bez wykształcenia i doświadczenia bibliotekarskiego mogła je spełnić, np. powołany dwa miesiące temu na stanowisko p.o. WBP w Krakowie młody polityk Platformy Obywatelskiej - Jerzy Woźniakiewicz.
link do dyskusji:
ebib.net.pl/wiadomosci/449-jak-si-zostaje-dyrektorem-biblioteki