Dodaj do ulubionych

Restauracja u Szperlinga. Siły jasne i ciemne

14.08.11, 09:36
Stołowali się tam Jaś z Marysią i Nelly.Podobno całej trójce też bardzo smakowało.:))
Wina takie sobie ,ale za to drogie-nic wiec dziwnego,że"korkowe"to 30 zł.
-
Obserwuj wątek
    • Gość: mtr Restauracja u Szperlinga. Siły jasne i ciemne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.11, 23:53
      1. Wystarczy parę minut spędzonych w pokojach tej Osady i widać że chyba właściciel lekko zapomniał o tym pięknym przybytku - subiektywna ocena czytaj poniżej.
      Ale i okazuje się że nawet w google jest trochę o tym...

      2. Ceny a rzekome "apartamenty" są za wysokie.
      3. W moim pokoju po wejściu uderzyła mnie fala zapachów kuchennych, pomogło trochę całodniowe wietrzenie "apartamentu" i zamknięcie wywietrzników znajdujących się w suficie...
      4. Zastana łazienka - jej standard nie wpisuje się we współczesne słowo "apartament".
      5. Restauracja jest OK, ale cenowo za droga. Wspomniane danie z baraniną (jak wynika z tekstu jedliśmy ją z małżonką tego samego dnia co Red. Wojciech) była dość przeciętna i śmiem twierdzić że mogła nie być pierwszej świeżości. Ale to tylko domysł amatora kuchni który kilka baranów w okolicy zjadł. Kluseczki OK. Kwaśnica jak nazwa mówi, ma palić w ryju i zawierać mięso, a serwowana w owej restauracji to chyba był jakiś tylko lury wywar z kapusty....
      pl.wikipedia.org/wiki/Kwa%C5%9Bnica
      Zestaw sałatek wiosennych polecam - pycha, pozostałe także warte uwagi smakoszy, jednak razi (mnie osobiście) dobrana ich cena, za pół małego pomidorka z posypanym czosnkiem 4zł? :D
      6. Wi-fi? No Redaktor nie starał się, bo działa ale w werandzie Willi Sperlinga. W pokojach zasięg jest słaby, bo, ponieważ, że, instalator sieci zamontował punkt dostępowy AP w stalowej szafie, która skutecznie ogranicza moc routera i tłumi zasięg. Szkoda, bo dobrze jest mieć źródło informacji o pogodzie w górach, korkach przed powrotem, czy zaplanować z google maps podróż z rana.
      Redaktor musi zrozumieć że dziś internet to nie tylko siedzenie na NK, FB, YT, gazecie.pl czy czytanie onecizmów... :)
      7. Coś na co Dyrekcja Ośrodka nie ma większego wpływu, ale jednak można zainterweniować czasem... kultura co niektórych wczasowiczów, który przyjechali się głównie schlać wieczorem i pobić ilość wypowiedzianych przekleństw w ciągu minuty...
      8. Proszę Dyrekcje o przeanalizowanie niezatrudnienia 1-2 osób do obsługi baru i gospody, te przemiłe dziewczęta mają potworny nawał pracy i ogromna gonitwę. Takie tempo pracy często skutkuje pomyłkami, nieporozumieniami rzutującymi przecież na markę...
      9. A ha, na dania czeka się stosunkowo krótko, do 30 min. Pisze o tym, ponieważ np. na wczorajszej wycieczce do Nowego Sącza w pewnej "jadłodajni" czekaliśmy na posiłek 65min.... :]

      Generalnie zachęcam do odwiedzenia i zweryfikowania.
    • Gość: Pysiak Restauracja u Szperlinga. Siły jasne i ciemne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.11, 15:54
      Niestety, porażka! Nigdy więcej...Pierogi bez smaku i zimne, obsługa....Manager albo i właściciel z hukiem wywalił pozującą przed skansenem parę młodą z gośćmi (cyt: Mają Państwo pozwolenie na robienie tutaj zdjęć??!!! Nie??natychmiast proszę wsiąść do samochodu i odjechać"). Wieczorem postanowiliśmy rozpalić sobie małego przenośnego grilla...Swojego, własnego .Jest do tego przeznaczona altanka. Byliśmy gośćmi hotelowymi. Po 10 minutach bulterier Menago i z rykiem: mają Państwo pozwolenie na robienie grilla? My w szoku! Odpowiedzieliśmy,że w życiu nie spotkaliśmy się z sytuacją,kiedy mamy zgłaszać ,że sami robimy sobie grilla w odpowiednim do tego miejscu, koleś się zawinął z powrotem. Generalnie: miejsce piękne,ale gości traktuje się tu jak zło koniecznie , no i to jedzenie.....Aha mają dwa paskudne rodzaje win: białe i czerwone, białe , oczywiście podają ciepłe, mniam!
    • Gość: Ewa Restauracja u Szperlinga. Siły jasne i ciemne IP: *.162.netric.pl 22.08.11, 18:58
      Jedzenie. Moze i fizioły czy kwaśnica mogą konkurować z innymi w okolicy, za to najprostsze dania z karty- żurek i pierogi wołaja o pomstę do nieba. Żurek mdły, bez grama wędzonki, z kiełbasą zwyczajną, już nie wspomnę o nucie czosnku czy na boga jakiejkolwiek przyprawy, która mogłaby tą nędzną zupę zamienic w coś przyzwoitego, bo na dobra zupę chyba kucharza nie stać. Pierogi. Robię, to wiem. Dobre ciasto to połowa sukcesu. I do ciasta przyczepic sie nie mogę. Ale zeby prosty mięsny czy ruski farsz spieprzyć, to trzeba się postarać. Jak żurek kocham, zdarzyło mi się zjesć lepsze pierogi mrożone, ze sklepu. Wisienką na torcie było podanie owych pierogów absolutnie zimnych, ugotowanych w nieosolonej wodzie, z chowającymi sie pod nimi ze wstydu boczkowymi skwareczkami. Moze to pech okrutny, dziwaczny zbieg okolicznosci, że pan manager niemiły, że pierogi zimne, że żurek podły.... Jedno jest pewne, miejscówka na spokojny weekend przednia, ale na jedzenie warto przedreptać dwieście metrów do willi jordanówki.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka