fourmi
23.08.11, 15:13
W związku z dużą liczbą nadużyć podczas kontroli biletów (sam padłem tego ofiarą, kiedy to w listopadzie niesłusznie "zarobiłem" stówkę), proponuję likwidację kontroli biletów w autobusach MPK.
Pasażerowie, wzorem innych miast (np. Katowice, wiele miast w Wielkiej Brytanii) wsiadaliby tylko i wyłącznie przednimi drzwiami i przechodzili wgląb pojazdu. Wyjście następowałoby tylko środkowymi i tylnimi. Kierowca miałby obowiązek skontrolowania, czy pasażer jedzie na ważnym bilecie (np. poprzez czytniki na stałe zamocowane przy jego stanowisku), oraz możliwość sprzedaży biletu (jak w Wielkiej Brytanii - wrzucamy do skarbonki min. wartość biletu). Prosta zasada - masz bilet - jedziesz, nie masz - idziesz kupić. Ponieważ wyższa by była ściągalność należności za bilety (prawie 100%), MPK mogłoby wypuszczać większą liczbę autobusów, przez co nie byłoby problemów z wydłużeniem czasu podróży. Poza tym, warto wprowadzić większą liczbę przystanków "na żądanie", aby kierowca nie zatrzymywał się na każdym.
Kasowniki i automaty biletowe powędrowałyby do tramwajów, gdzie kontrole musiałyby być zachowane, przy czym należy zmienić formułę kontroli. Pasażer miałby obowiązek podpisania się pod kwitkiem opłaty za przejazd bez ważnego biletu. W razie odmowy kontrolerzy musieliby wzywać policję. (Wyłudzenia danych osobowych i fikcyjne wezwania są na porządku dziennym). W razie wybiórczej kontroli (bez kontrolowania łysych panów w dresach) pasażerowie powinni mieć prawo odmówienia przyjęcia opłaty dodatkowej.