Gość: kierowca
IP: *.adsl.inetia.pl
25.09.11, 23:18
Co za bzdura - "zabiła człowieka". Jeżeli sytuacja miała miejsce tak, jak opisujesz - to zabił się sam, na szczęście nie zabierając nikogo ze sobą.
Pierwszeństwo? Wbrew temu, co próbują wmawiać właściciele ścigaczy pierwszeństwo nie jest jedynym przepisem, jaki obowiązuje na polskich drogach. Jest jeszcze cała masa innych przepisów, których nie raczą znać lub przestrzegać.
52 metry? Ile to mogło trwać? 2 sekundy? Samochód który włącza się do ruchu może potrzebować więcej czasu na wykonanie manewru - z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością (jeżeli sytuacja miała miejsce tak, jak opisujesz) kobieta wyjeżdżając mogła go nie widzieć, bo on po prostu jeszcze nie jechał. Odkręcił manetkę ruszając z miejsca w tym samym momencie, w którym ona rozpoczęła manewr włączania mając pustą drogę.
Sorry, praw fizyki przeskoczyć się nie da.
A tak na koniec: jeżeli to był ten sam właściciel czerwonego ścigacza, który o mały włos się we mnie nie wbił bo nie raczył jechać z rozsądną prędkością w miejscu, gdzie widoczność z bocznej drogi nie przekracza 100 metrów i z tego względu na głównej obowiązuje ograniczenie do 40km/h - to tym bardziej po nim płakał nie będę.