Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola

    • kalafior_clone Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 15:16
      a ja mieszkam w jeleniej górze i u nas na wekę (czy tam bułkę pszenną) mówi się "kawiarka". i każdy, skąd by nie był dziwi się i nie wie co to znaczy. "czy to takie urządzenie do parzenia kawy?" - pytają. NIE, kawiarka to kawiarka. uwielbiam takie słówka - czuję się wtedy wyjątkowy i mądrzejszy jak przyjdzie mi wyjaśniać co to znaczy;]
      • smok_sielski Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 15:45
        Na śląsku weka to linga, a chodzimy na plac :)
        smok
        • aarvedui Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 17:13
          smok_sielski napisał:

          > Na śląsku weka to linga, a chodzimy na plac :)
          > smok
          >

          na placu kupujemy warzywa i owoce , no chyba że to kleparz ;>

          czytamy też wolne media =)
        • Gość: Ina z Lublina Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.12, 11:06
          smok_sielski napisał:
          > Na śląsku weka to linga, a chodzimy na plac :)

          Tyż piknie!
          :-)
      • Gość: ewa Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.warszawa.vectranet.pl 27.12.11, 19:03
        W Poznaniu słyszałam słowo kawiorka określające pieczywo, które w moich stronach nazywano francuzem, a tu, gdzie mieszkam teraz po prostu długa bułka.
      • Gość: haaszek Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.12, 10:40
        Mówimy o Krakowie, Warszawie - ja pochodzę z Podkarpacia, z Łańcuta. I u nas mówiło się zawsze weka, na pole. Po przeprowadzce w okolice Przemyśla z zaskoczeniem odkryłam, że nikt nie wie, co to weka - w sklepach króluje BINA :)

        Widać z Łańcuta bliżej do Krakowa niż do Przemyśla :)
        • Gość: Ina z Lublina Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.12, 11:04
          Gdybyś przeprowadzała się jeszcze kilka razy, takich "zaskoczeń" byłoby znacznie więcej, Dla przykładu, ta sama "weka" w Warszawie przed wojną i w latach powojennych (nie wiem jak obecnie, bo już od dawna nie mieszkam w Warszawie) znana była jako bułka francuska lub bułka paryska, a w sklepie nazywana była po prostu paryską (jako rzeczownik, z odmianą: paryska, paryski, paryską, paryskę, parysce, paryską, parysko). W Lublinie ten sam wypiek ma oficjalną nazwę bułka wrocławska, ale ludzie bardzo często nazywają ją parówką (co też mnie dziwiło niepomiernie po przeprowadzce do Lublina :).
          W gruncie rzeczy jest to mało ważne jak ludzie nazywają poszczególne przedmioty, byleby tylko rozumieli się nawzajem. :)
    • pa3dlo_z_warszawy brońcie swojego na pole, nie jest gorsze od dworu 27.12.11, 15:17
      na tym właśnie polega piękno różnorodności, jedynym problemem mogą być trudności ze zrozumieniem, co to fliz nie wiedziałem, ale jak pomyślę o wypowiedziach wielu światłych ludzi, to często używają niezrozumiałych (dla mnie, bo ich podejrzewam, że rozumieją, aczkolwiek są wyjątki) słów, co przy dobrym, wartościowym przekazie w niczym nie zmniejsza jego jakości
    • spr.polsko Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 15:18
      Bez względu na readakcję Gazety! Zawsze literówki, niezrozumienie znaczenia wyrazów... dziennikarskie DNO!!!
    • Gość: muddy Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.cdma.centertel.pl 27.12.11, 15:18
      Trzeba być ostatnim bajokiem, żeby twierdzić, że jest się z Krakowa i mówić jednocześnie "na dwór"... No chyba, że sie przeniosło właśnie spod Skarżyska...
      • Gość: krakus Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.adsl.inetia.pl 27.12.11, 16:44
        w dawnych czasach w północnej Małopolsce czyli w okolicach Skarżyska,Radomia też mówiono na pole,dopiero od czasów zaboru rosyjskiego zaczęli tam chodzić na pański dwór
    • 4v a propos borówek.... 27.12.11, 15:19
      to to są faktycznie borówki, taką to ma nazwę u biologów, leśników itp. borówka czarna (czernica). a jagoda, to jest pojęcie szersze. więc nawet jak ludzie przestaną je nazywać borówkami, to nazwa przetrwa - tyle dobrego. to trochę tak, jak by na każdą ciężarówkę, albo autobus, mówić samochód. jakieś tam ułatwienie widocznie.

      co do jarzyn i włoszczyzny, to raczej wątpię że to drugie wyprze to pierwsze. włoszczyzna to strasznie dziadowsko brzmi, moja babcia tak mówiła i ogólnie nie znam młodych ludzi co tak to nazywają. choć etymologię ma ciekawą i jak kiedyś zaniknie to też będzie larum....
      • w.s3 Re: a propos borówek.... 27.12.11, 16:35
        Jakoś tak wychodzi, że włoszczyzna to w pęczek zawiniętych kilka jarzyn (marchew,pietruszka,seler,por,). Jak przychodzę do warzywniaka i mówie pani Krysi, że nakazali mi kupić włoszczyznę do rosołu to dostaję odpowiedni zestaw warzyw, kiedyś zawiniety w Trybunę, teraz w torebkę.
      • pandoraxxx a propos samochodu 27.12.11, 18:57
        no właśnie, a propos, bo w Krakowie i okolicach (nie zbadałam jak szerokich) bardzo często mówi się 'auto', zamiast 'samochód'. na pewno dużo częściej niż w Wawie, gdzie osobiście nie spotkałam się, aby ktoś dokądś jechał 'autem' a tylko 'samochodem' ;]
        • Gość: Ina z Lublina Re: a propos samochodu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.12, 11:19
          Dawniej na wsi mówiono na samochód "taksówka" i też każdy wiedział o co chodzi. :)
          • pandoraxxx Re: a propos samochodu 03.01.12, 21:22
            hahahah... i nie wiem czy kiedyś przestano, bo nie tak dawno w sumie, już w nowym milenium, takie określenie w jednej z sądeckich wsi słyszałam ;p
      • Gość: Ina z Lublina Re: a propos borówek.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.12, 11:17
        4v napisał:
        > co do jarzyn i włoszczyzny, to raczej wątpię że to drugie wyprze to pierwsze. w
        > łoszczyzna to strasznie dziadowsko brzmi, moja babcia tak mówiła i ogólnie nie
        > znam młodych ludzi co tak to nazywają. choć etymologię ma ciekawą i jak kiedyś
        > zaniknie to też będzie larum....

        Chyba przesadzasz. Pójdź do pierwszego lepszego sklepu spożywczego i spójrz na regał czy do tzw. lady chłodniczej z mrożonkami, a następnie poszukaj tam "jarzyn". Założę się, że nie znajdziesz, zobaczysz natomiast spory wybór "włoszczyzny" (krojonej w paski lub słupki) różnych firm (Hortex, Agram i inne). Jeśli nazwa "jarzyny" w ogóle się pojawi, to wyłącznie na opakowaniu produktu pod nazwą "bukiet jarzyn". Mrożonki produkowane są raczej w jednakowych opakowaniach na całą Polskę, toteż objaśnić tego jakimś "regionalizmem" nie da rady. :)
      • Gość: warszawianka Re: a propos borówek.... i włoszczyzny.... IP: 89.231.104.* 28.02.12, 20:41
        Co do włoszczyzny (podobno warszawskie) vs. jarzyny (w domyśle - krakowskie), to chyba tak nie do końca .... Było, nie było, to królowa Bona Sforca sprowadziła jarzyny z Włoch (na dwór w KRAKOWIE) i tak stały się włoszczyzną (no bo z tych Włoch). Pytam więc, skąd tu nagle Warszawa z włoszczyzną i zwalanie na zabór rosyjski (z ros. "jarzyny" to oвoщи)?
        Acha,i jeszcze: skoro nie ma nic niewłaściwego w regionalizmie "na pole" (krakowskim) proszę o podobne traktowanie warszawskiego "na dwór".
        Tyle w temacie
    • konrad_myslik A co Wy o tym sądzicie? Bronić "na pole" ? 27.12.11, 15:22
      Sądzimy o tym - Pani Redaktor - różne rzeczy. Ma Pani jednak zwyczaj nie odpowiadać na posty, nawet te, podpisane imieniem i nazwiskiem a dotyczące np. tak bliskich Pani sercu problemów Nowej Huty. Wnoszę z tego, że Pani zainteresowanie jest umowne.

      Ukłony

      KM
    • Gość: konrad.ludwik02 U mnie w Bielsku (Bielsku-Białej!) mówiło się IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.12.11, 15:23
      U mnie w Bielsku (Bielsku-Białej!) mówiło się raczej wyjść na pole, niż na dwór; ale już co do sznycli brak zgody! Określenie "sznycel" pochodzi od "Wiener Schnitzel", a "siekańce" to były "kotlety"! W żartach mawiano, iż w restauracji podano komuś: "Einen Schnitzel wie ein Closettdeckel"! (sznycel niczym deska klozetowa), co oczywiście nie było epitetem.
    • Gość: c27a Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.1000lecie.pl 27.12.11, 15:23
      Jak by ten co to pisał coś się dowiedział zamiast udawać mądrego to by wiedział że "na pole" mówią nie tylko w Krakowie ale w całej Małopolsce. A w Warszawie niech ą i ę nauczą się wymawiać zamiast innych pouczać.
      • w.s3 Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 16:41
        Gość portalu: c27a napisał(a):

        > Jak by ten co to pisał coś się dowiedział zamiast udawać mądrego to by wiedział
        > że "na pole" mówią nie tylko w Krakowie ale w całej Małopolsce. A w Warszawie
        > niech ą i ę nauczą się wymawiać zamiast innych pouczać.
        Wa-wie to teraz panienki recepcjonistki mówią dźiękuje, śię, tak trochę ale nie do końca z kresowym akcentem.potworność. A i w reklamach jedna z panien tak beznadziejnie zaćiąga, żę natychmiast bym ją do logopedy wysłał. Czy ci od reklam są głusi czy z tej samej wioski pochodzą i z tego powodu nie słyszą.
    • Gość: liptus Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.11, 15:26
      Jestem rodowitą krakowianką i nigdy nie mówiłam "bułka ze serem", nie róbcie z nas wsi!!! Mamy swoje powiedzenia, które warszawiakom wydają się śmieszne ale tak samo jest u nas jak słyszymy "na dwór", nie upieram się przy naszym polu ale jak już bym chciała coś zmienić to mówcie "na zewnątrz" to załatwi sprawę tego kto gdzie mieszka. Z pewnością nie przejdę nigdy na wychodzenie "na dwór". I jeszcze jedno, nie wstydzę się swoich naleciałości mimo, iż ludzie z innych rejonów zwracają czasem na to uwagę, to jest moja tożsamość i tego się nie wyprę, poza tym uwielbiam mówić "weźże przestań" i wam też mówię przestańcie na siłę zmieniać warszawiaków i krakowiaków bo to się nigdy nie uda!!!
      • Gość: Macho Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.11, 15:39
        Mówi się "z serem" albo "ze serem", ale na ten rodzaj wypieku żaden Galicjanin nie powie "bułka". To "drożdzówka".
        Teraz i zawsze.
    • Gość: Cracoviak Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.11, 15:27
      Pierd...licie durnosci panie redaktorze. Jakies lachy niemyte z GW Krakow przyjecahly z podwarszawskiej wsi i nam tutaj dworowac bedzie frajerstwo jedno. Takie androny to u siebie na wsi opowiadac klarnety bose, bajoki jedne wy, a od Krakowa WARA i WON!
    • Gość: qwerty Warszawa też ma gwarę :) IP: *.internetia.net.pl 27.12.11, 15:27
      Z tego co zauważyłem, w Warszawie mówi się często "na dworzu" zamiast "na dworze", a nawet niektórzy profesorowie UW oceny umieszczają w "protokóle" zamiast w "protokole" :D

      Jeśli chcecie posłuchać czystej, słownikowej polszczyzny, zapraszam do Wrocławia...
      • Gość: kleks Re: Warszawa też ma gwarę :) IP: *.spray.net.pl 27.12.11, 15:38
        Jestem Warszawiakiem i rzeczywiście - mówimy "na dworzu", a nie na dworze.
        Krakowianie mają swoje "pole", łodzianie "chęchy" (czyli gęste krzaki) itd.
        To jest fajne i powinno pozostać...
        • pandoraxxx Re: Warszawa też ma gwarę :) 27.12.11, 19:06
          gwara gwarą, a błędy błędami i dotyczą wszystkich regionów, dlatego niech sobie, kto chce wychodzi ,na dwór', ale coś zrobić może już tylko i wyłącznie 'na dworze' nie 'na dworzu', bo to ostatnie jest zwykłym błędem językowym wynikającym z nieprawidłowej odmiany przez przypadki.

          Cytuję:
          Poprawna (bo zgodna z odmianą innych rzeczowników tego typu np.: chór – na chórze, bar – w barze, wór – w worze) jest tylko forma na dworze. Forma na dworzu jest tworzona zapewne z jednego z trzech powodów:
          1. przez podobieństwo z wyrazem podwórze (na podwórzu);
          2. przez analogię do używanego w Małopolsce wyrażenia na polu (to regionalny odpowiednik formy na dworze);
          3. dla odróżnienia od konstrukcji na dworze oznaczającej: na dworze królewskim (szlacheckim itp.).
          Magdalena Tytuła, Marta Łosiak "Polski bez błędów. Poradnik językowy dla każdego"

          ubawił mnie setnie powód #2 - i kto tu się do kogo upodabnia ;>
      • Gość: Jonek Re: Warszawa też ma gwarę :) IP: *.e-wro.net.pl 27.12.11, 16:46
        Owszem, na co dzień we Wrocławiu mówimy czystą polszczyzną. Pewnie bierze się to stąd, że po wojnie przyjechało tutaj mnóstwo ludzi z całej Polski. Nie tylko Kresowiacy ale także wielu Ślązaków i Mazowszan. I mowa się szybko zunifikowała. Ale pragnę zauważyć że we Wrocławiu wszelkie regionalizmy są mile widziane, czy raczej słyszane. Tutaj nikt się nie śmieje z poznańskich "pyr" albo z krakowskiego "pola" a i śląskie "heble" czy "kartofle" są powszechnie rozumiane.
        • Gość: :) Re: Warszawa też ma gwarę :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.11, 17:18
          No właśnie! pozdrowienia dla Wrocławian z Małopolski :)
        • Gość: qwerty Re: Warszawa też ma gwarę :) IP: *.internetia.net.pl 27.12.11, 17:23
          Zdecydowanie. Nie miałem zamiaru nikogo urazić. Po prostu stwierdziłem fakt. Wrocław i okolice, oraz zapewne Szczecin i okolice, to obszary Polski gdzie mówi się polszczyzną literacką. To nie oznacza, że Górny Śląsk, Małopolska czy Mazowsze są gorsze.

          > zy raczej słyszane. Tutaj nikt się nie śmieje z poznańskich "pyr" albo z krakow
          > skiego "pola" a i śląskie "heble" czy "kartofle" są powszechnie rozumiane.

          Tutaj za bardzo się chyba rozpędziłeś. Nikt się oczywiście nie śmieje ani z hebli (bladego pojęcia nie mam co to jest, chyba że masz na myśli "hebel" - strug) ani z chodzenia na pole, ale szczerze powiedziawszy nikt też tak tutaj nie mówi.

          Mnie zawsze dziwiło jak to jest z "bułką słodką" vel drożdżówką. W Warszawie doznałem szoku, gdy Panie w sklepie nie wiedziało co to takiego słodka bułka. Zamiast tego wciskały mi drożdżówki, jakbym miał jakiekolwiek pojecie z jakiego ciasta robi się bułki słodkie :D
      • Gość: tadeusz Re: Warszawa też ma gwarę :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.11, 12:23
        A ja zapraszam do Lublina. Oczywiście mam na myśli miasto a nie okoliczne wsie, gdzie gwara i wschodni akcent są bardzo żywe.

        Jest dużym uproszczeniem pisanie o "konflikcie" kulturowym Warszawy - Mazowsza z Krakowem - Małopolską, bo ta sama zasada dotyczy np. Lublina - Lubelszczyzny i Rzeszowa - Podkarpacia. Granica pomiędzy wyrażeniami "na pole" i "na dworze" przebiega dokładnie na styku dawnej austro-węgierskiej Galicji i rosyjskiego Królestwa Polskiego.

        Prawdą jest natomiast, że mazowszanie, szczególnie ci północni (Pułtusk, Wyszków, Płock) mówią "na dworzu" zamiast "na dworze".
      • Gość: Ina z Lublina Re: Warszawa też ma gwarę :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.12, 11:33
        Gość portalu: qwerty napisał(a):
        > Jeśli chcecie posłuchać czystej, słownikowej polszczyzny, zapraszam do Wrocławia...

        Ha, dobre! Obecnie może akcent oraz intonacja przeciętnych wrocławian wyrównały się już z wzorcem literackim, ale przez wiele lat po wojnie (kiedy to ziemie zachodnie zasiedlone zostały głównie przez repatriantów zza Buga, Wrocław przeważnie przez lwowiaków) krążyła nawet taka anegdota:
        - A pan szanowny to skąd pochodzi?
        - Jak to skąd? Nie slychac, że z Wroclawia? (wypowiedziane z kresowym zaśpiewem - miękkim "c" zamiast "ć" oraz tzw. przedniogórnozębowym "ł" mało różniącym się od "l")
    • Gość: Szpec Re: na pole szedł pan, zobaczyć, czy chłopstwo IP: *.finemedia.pl 27.12.11, 15:28
      Każdy swoje wie. Ja wiem, że jak wyjdę z domu to będę na dworze, a u Was widocznie za drzwiami jest od razu pole...
    • siossstrzyczka Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 15:29
      A ja myślę, że te regionalizmy to ciekawa sprawa i każdy region powinien na swój sposób dbać o swoje. To jest ciekawe, że jedna sprawa może mieć tyle nazw. Jak na przykład u nas (Działdowo, warmińsko-mazurskie) na sytuację, kiedy idę do cudzego ogródka i wcinam cudze jabłka, czy co tam wpadnie w ręce ;) mówiło się od zawsze i mówi do teraz, że idę na "repetę". Ale mój chłopak, który pochodzi z Pruszkowa już chodził na "dzierżawę". Poznałam też dwie osoby z innych terenów (dokładnie już nie wymienię), które chodziły na "pachtę" oraz na "juchtę". I to wszystko odnosi sie do jednego i to jest właśnie fajne i ciekawe.
      • Gość: KryKryKry Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.11, 15:51
        Można jeszcze chodzić na grandę :)
        • pandoraxxx Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 19:09
          w Kraku 'granda' oczywiście, a 'repeta' to jest dokładka np. kiedy sobie ktoś dobiera danie, które mu smakuje, lub gdy po prostu głodny :)
        • Gość: krakowianka Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: 142.239.254.* 28.12.11, 14:23
          Wlasnie.... ja w Krakowie zawsze chodzilam na " grandę "
      • Gość: kocia Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.11, 15:53
        A w Małopolsce (okolice Krakowa) takie chodzenie do "sąsiada" żeby bez jego wiedzy skonsumować czereśnie jabłka czy cokolwiek innego to 'granda'
      • czarny_gopl Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 15:57
        U mnie w Świętokrzyskiem mówiło się i mówi, że się idzie na szaber...
        • siossstrzyczka Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 16:28
          czyli na chwilę obecną mamy repetę, dzierżawę, pachtę, juchtę, grandę i szaber. i to jest właśnie fajne i to element kultury. poznajemy inne, zachowując swoją, mi się to podoba
          • imperiatrix Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 16:59
            U nas (podkarpacie) zawsze chodziło się na opędy
      • eskimojoe Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 17:44
        w Krakowie mówiło się idę "na grandę"
    • Gość: elo Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.156.115.240.mortin.pl 27.12.11, 15:29
      w dolnośląskim jakoś nie jest niczym nadzwyczajnym usłyszeć czy przeczytać "borówki" czy "drożdżówka" to też żadne obce słowo. "sznycle" czy "bajorka" dalej są zrozumiałe dla większości społeczeństwa.
      A to, że małe dzieci zamiast na dworze siedzieć wlepiają się w komputer i książki to już wasza, rodziców sprawa. Pozwólcie im biegać z kijami, ubrudzić się błotem, zabierajcie do lasu na borówki, kąpać w rzece czy bajorku. A nie na lekcje gry na pianinie, balet, rysunku posyłacie.

      zabawnie się czyta jak to krakowianie [niektórzy] leczą sobie kompleksy względem warszawy. Na prawdę nie ma do czego równać i z czym się porównywać.
      • kicior99 Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 16:01
        Zdziwiony? Dolnośląskie nie ma regionalnej tożsamości językowej, bo niby kiedy ona miałaby się wykształcić? Starsi i najstarsi ludzie moówią gwarami regionoów, z których napłynęli a młodzi - literacką uśrednioną polszczyzną.
        • Gość: Festung Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.11, 16:29
          A we Wrocławiu wychodzi się "na parafię".
          • kicior99 Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 16:33
            Tak, wiem bo młodość spędziłem we Wrocławiu. Jednak prędzej zaliczyłbym to do slangu młodzieżowego niż do gwary miejskiej.
          • Gość: Jonek Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.e-wro.net.pl 27.12.11, 17:45
            "...A we Wrocławiu wychodzi się "na parafię"..."
            To nie tak. Nie mówi się o wychodzeniu na parafie. Tylko o parafii co jest jednoznaczne z osiedlem. We Wrocławiu stwierdzenie "kolega z parafii" oznacza kolegę z tego samego osiedla. A "u nas na parafii" oznacza "na naszym osiedlu". Ale nie wiem czy to tylko nasz regionalizm bo słyszałem to także w innych miastach. Z całą jednak pewnością Krakusi maja takich słów i określeń znacznie więcej. I brońcie tego jako swojego dziedzictwa.
    • Gość: krojcok Na plac IP: *.ecatel.net 27.12.11, 15:30
      na G. Śląsku sie "wyłazi na plac"
    • Gość: ewunia www. Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: 94.42.82.* 27.12.11, 15:31
      Moja dwuletnia wnuczka zawołała wczoraj na kota: koteeeeek (słyszała sąsiadkę). Rozczuliła mnie tym krakowskim przeciąganiem.
    • Gość: aleks Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.icpnet.pl 27.12.11, 15:31
      czekamy az POle bedzie w odwrocie
    • Gość: z Rzeszowa Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.230.90.29.rzeszow.mm.pl 27.12.11, 15:32
      wyrażenia "na pole" używa się również na Podkarpaciu. Nie tylko Małopolska tak mówi...
      • Gość: krakus Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.adsl.inetia.pl 27.12.11, 16:49
        tzw woj.podkarpackie to też Małopolska(duża część podkarpacia to Małopolska),więc też sie chodzi na pole,to oczywiste
    • Gość: Kara Thrace Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.telnet.krakow.pl 27.12.11, 15:32
      Nie wiem kto niby w Krakowie woli "dwór" od "pola", ale żal mi pani wspomnianej w artykule, która z taką łatwością pozwoliła sobie odebrać swoje lokalne cechy charakterystyczne. Jestem dumną Krakowianką i nie mam najmniejszego zamiaru rezygnować z "pola", "borówek", "sznycla", "cumla", chodzenia "na nogach" czy "weki" - bo dla mnie są to po prostu normalne określenia. Dlaczego więc miałabym mówić językiem dla mnie nienaturalnym? Żeby być bardziej światowa, bardziej "polska"? Wolę być krakowska :)
      Walczyć o "na pole" wcale nie trzeba, bo ma się ono doskonale - to autorka artykułu sieje fałszywą propagandę.
    • Gość: mariusz Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: 195.116.133.* 27.12.11, 15:32
      Jak ktos mieszka na ,dworze.To po co idzie na pole?
    • czornefuzekle Małopolanie trzymajcie się dzielnie 27.12.11, 15:34
      i dajcie się Warszawce. U nas na Górnym Śląsku, "padomy, co wyłażemy na plac".
      • Gość: g Re: Małopolanie trzymajcie się dzielnie IP: *.dynamic.chello.pl 27.12.11, 16:51
        jo też ida na plac, a z dwóch wskazanych powiedzeń bliższe jest mi na dwór, ale nigdy nie wpadłbym na pomysł, żeby śmiać się z powiedzenia "na pole". Autorka spotkała chyba jedynie warszawskich idiotów.
    • Gość: edek Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.ntlworld.ie 27.12.11, 15:37
      po wychodzeniu na pole poznaje sie wiesniaka
      • Gość: W. Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.11, 16:42
        bo i po co wiesniak miałby wychodzić na dwór :D
    • Gość: Le.O.N. Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.fiberway.pl 27.12.11, 15:37
      Bronic! Do ostatniej kropli krwi!!! I basta!
    • Gość: Gdańszczanin mieszkałem rok temu kilka miesięcy w Krakowie IP: *.dynamic.chello.pl 27.12.11, 15:37
      i tak mi się spodobało, że do teraz mówię "na pole". : )
    • Gość: Beata Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.kielce.net.pl 27.12.11, 15:41
      "Na pole" jeszcze ujdzie, chociaż śmieszne. Ale krakowskie "spaźniać się" jest już irytujące.
      • pandoraxxx Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola 27.12.11, 19:13
        no i to racja, gwara gwarą, a błędy błędami.. tylko 'spóźniać się' :) w nie-Małopolsce natomiast powinno być tylko 'na dworze' a nie 'na dworzu' (bo mi się scyzoryk w kieszeni otwiera, przy tej odmianie)
      • Gość: krakus Re: Regionalizmy w odwrocie. Wolą dwór od pola IP: *.adsl.inetia.pl 27.12.11, 19:45
        śmieszne to jest na dwór, wy na ten dwór włazicie po drabinie czy jak?
Pełna wersja