Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż...

    • orkiszon Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... 30.12.11, 09:06

      Poloniście, wykładowcy UJ nie wypada inny komentarz.
    • Gość: Peszo Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: 195.205.210.* 30.12.11, 09:33
      Snob - z łaciny sine nobilitate - tak mogę ocenić Pana dra M. Rusinka. Kompleksy, kompleksy, kompleksy...
    • Gość: barde Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.aster.pl 30.12.11, 09:35
      "Na pole"- poprawnie, "na dwór" regionalizm . Tak by było gdyby stolica polski nie została przeniesiona do warszawy .Każdy " poprawny językowo" pokroju P. Rusinka wstydziłby się używać powiedzenia "na dwór ";)
    • Gość: tycipingwin Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.ip.netia.com.pl 30.12.11, 09:39
      Od dziecka wychodzę na pole i nie wiem dlaczego po 50 latach miałbym wychodzić gdzie indziej.
      Na marginesie, z logicznego punktu widzenia "na dwór" jest równie, jeśli nie bardziej, idiotyczne, jak "na pole".
    • Gość: ppp Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: *.ghnet.pl 30.12.11, 09:46
      co?
    • Gość: AK Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: *.adsl.inetia.pl 30.12.11, 09:52
      A ja mówię "na pole" i i jestem z tego dumna. Wstydzić się powinni ci, którzy wyśmiewają się z regionalizmów i uważają, że inne zwroty są jedyne słuszne. Oczywiście, zdarza się, że powiem "na zewnątrz" dla świętego spokoju (choć na pewno nie zgodzę się na "na dwór" i "jagody") Nie mam nic wspólnego z polonistyką, i pewnie moja mowa pozostawia wiele do życzenia. Niemniej, trudno oczekiwać, że, bo tak powiedział ktoś Wielce Mondry i Wyksztaucony, zmieni się sposób mówienia Krakowian kształtowany od setek lat.
    • miglanc6060 Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... 30.12.11, 09:52
      Czytając pana można wyjść nie na zewnątrz a z siebie. Właśnie po "polu" i innych tego typu słowach rozpoznają nas inne regiony i mimo że się dziwią to nas lubią. Oczywiście są też tacy jak pan, co to lubią mówić "warszawskiem językiem" i do tego najlepiej jak każde zdanie kończy się słowem :Taak. Pozdrawiam pana docenta i życzę by w nowym roku wyszedł na zewnątrz , najlepiej do Warszawy i to na stałe.
      • Gość: sławsochacki Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: *.dynamic.chello.pl 01.01.12, 01:00
        to właśnie typowa krakowska riposta...jak Ci się nie podoba to won...przepraszam...ze dwora. Czy w Krakowie by się tak nie powiedziało ?
    • Gość: Asia Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.eckrakow.pl 30.12.11, 10:01
      No poprostu bufon a nie wykładowca UJ.
      Kocham Kraków, kocham nasz sposób mówienia i mam nadzieje że jak najdłużej to przetrwa. Jestem dumna że jestem krakowianką i zawsze wychodze na pole .
      No cóz trzeba byc tolerancyjnym , ale w przypadku Pana Rusinka chyba mi sie nie chce :P
    • Gość: w Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: 212.244.58.* 30.12.11, 10:09
      wywiad dla wywiadu, treść podobna do prostowania banana przez UE. Ja jestem z Krakowa i wychodzę na pole. Te wszystkie poprawności są sztuczne. Niedługo usłyszę, że jestem chamem, bo wyborcza tak napisała.
    • Gość: kiki Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.aster.pl 30.12.11, 10:24
      Do maopolski z racji siedziby króla i najważniejszych urzędów przybywało i tu zamieszkało wielu przedstawicieli szlachty ,co spowodowało dużo więkrzy odsetek tej warstwy społecznej w porównaniu do reszty kraju.Na przeszczeni wieków więkrzość stała się tak zwaną "zubożałą szlachtą" .Ponieważ dwór to szlachecki dom każdy o szlachetnym pochodzeniu chociażby to była wijska chata uważał go za dwór.Przykładem takiego zagęszczenia szlachty mogą być podkrakowskie Radwanowice gdzie jeszcze w XIX w 100% właścicieli domów szczyciła się szlacheckim pochodzeniem.Trudno wyobrazić sobie aby ktoś wychodząc ze dworu informował innych że właśnie do niego wychodzi.Pozostała część społeczeństwa z racji ludzkiej natury zawsze chce równać w górę i przypodobać się innym,też zaczeła używać tego zwrotu.Zwrot "idę na pole"i wiele innych trzeba chronić jako nasz skarb i naszą historię a nie w imię "poprawności ?" niszczyć. ps. idze idze bajoku Panie Rusinek . Z wyrazami szacunku czytelnik
    • Gość: jafs Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.aster.pl 30.12.11, 10:54
      Do maopolski z racji siedziby króla i najważniejszych urzędów przybywało i tu zamieszkało wielu przedstawicieli szlachty ,co spowodowało dużo więkrzy odsetek tej warstwy społecznej w porównaniu do reszty kraju.Na przeszczeni wieków więkrzość stała się tak zwaną "zubożałą szlachtą" .Ponieważ dwór to szlachecki dom każdy o szlachetnym pochodzeniu chociażby to była wijska chata uważał go za dwór.Przykładem takiego zagęszczenia szlachty mogą być podkrakowskie Radwanowice gdzie jeszcze w XIX w 100% właścicieli domów szczyciła się szlacheckim pochodzeniem.Trudno wyobrazić sobie aby ktoś wychodząc ze dworu informował innych że właśnie do niego wychodzi.Pozostała część społeczeństwa z racji ludzkiej natury zawsze chce równać w górę i przypodobać się innym,też zaczeła używać tego zwrotu.Zwrot "idę na pole"i wiele innych trzeba chronić jako nasz skarb i naszą historię a nie w imię "poprawności ?" niszczyć. ps. idze idze bajoku Z wyrazami szacunku czytelnik
    • jimir Rusinek, jesteś "bajok" 30.12.11, 11:09
      Jesteś za młody zeby przesiąknąć atmosferą Krakowa, która zresztą już ginie a to na skutek zasiedlenia Go przez napływową ludność wiejską.
      Oni nie powiedzą " idę na pole " bo dla nich to przyznanie się do wiejskich korzeni, których wstydzą się jak cholera, chcą być postrzegani jako ludzie "miastowi".
      Tak jak Ja, krakowianin z 3-go pokolenia tak i moi koledzy pilnujemy zeby nasze dzieci trzymały się gwary krakowskiej i Oni to robią.
      Ich dzieci również. Mam nadzieję ze tak zostanie, jak Nas "starych Krakusów" już nie będzie.
      To jest ta tożsamość krakowska, która nie powinna zaginąć. Wręcz przeciwnie powinna zostać!

      Natomiast dla Ciebie mam propozycję, zabierz rodziców, wyżebraj posadę na UW i będziesz wychodził na dwór, na cholerę nam tacy" krakowianie."
      Mam nadzieję ze Senat UJ rozważy możliwość pozbycia się Ciebie!!!!
      • Gość: czoper Re: Rusinek, jesteś "bajok" IP: *.play-internet.pl 31.12.11, 14:58
        No właśnie. Na stos!
    • jackers_ea Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... 30.12.11, 11:11
      Ja dalej będę uzywał zwrotu"idę na pole" , a nie na jakiś "dwór" czy "na zewnątrz". Na zewnątrz wychodza kosmonauci ze statku. W domu na obiad zawsze bedą "sznycle", a nie jakieś "mielone" , z warsiawska. Co mielone ? Kto mówi inaczej to dla mnie zwykły bajok
      • Gość: Anna sznycel to nie mielony - Rusinek przeczytaj se IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.11, 11:49
        sznycel inaczej się robi od mielonego. Moja rodzina mieszkała w Krakowie wcześniej niż się tu Austriacy zwalili. Przywieźli swojego sznycla, ale nie jest to mielony!!! Po pierwsze w sznyclu powinna być cebula - i to dużo, po drugie inaczej się go lepi- jest niewielki i ma inny kształt niż mielony, po trzecie jest bardziej dosmażony od mielonego- kolor prawie czarny- wynika to z tego, że smaży sie go na patelni na większej ilości tłuszczu- dlatego jest też bardziej tłusty od mielonego i panie Rusinek( etymologia pana nazwiska wskazuje na pochodzenie rosyjskie) MIELONY inaczej smakuje!!!! Jak slysze k.... że milony to to samo co sznycel- to od razu wiem , ze ten ktoś z Galicją nie ma nic wspólnego- taki Rusinek jest tego przykładem. Myli pan pojecia- sznycel nie jest regionalizmem- to nazwa własna potrawy, a mielony to co innego niz sznycel .
        Dziwne ze UJ nie wypowiedział sie jeszcze w sprawie tego jego wywiadu. UJ powinien dbac o to co krakowskie, bo to po pierwsze krakowska uczelnia a dopiero później narodowa
        • Gość: Anna ze Zwierzyńca a zapomniałam jeszcze o czosnku IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.11, 12:00
          Rusinek ty do mielonego dajesz czosnek- bo ku... do sznycla się daje
    • Gość: eso Ehh GW i ten pan IP: *.net.autocom.pl 30.12.11, 11:14
      Wybiórcza to się już chyba zapomina - mówić do doktora "Profesorowi nigdy nie zdarzyło się powiedzieć, że idzie na pole" trąci wazeliniarstwem.

      A ten nie najmłodszy już pan pracujący także jako "asystent" (kulturowo kojarzy się to z damską rolą i to raczej rolą osoby młodej - to jakoś temu panu nie przeszkadza) jest taki ą i ę, że regionalizmami się brzydzi na dodatek pisze coś o BBC i angielskim, a jednak filologiem nie jest...
      • michnikowski Re: Ehh GW i ten pan 30.12.11, 11:40
        A spikerzy i spikerki BBC mówią teraz bardzo różnorodnie, więc niech się pan Rusinek najpierw zastanowi, co plecie. Typowy humanista - jak mu coś pasuje, to wszystko jedno, czy prawda, czy nie!
        • Gość: eso Re: Ehh GW i ten pan IP: *.net.autocom.pl 30.12.11, 12:15
          no ale on wie lepiej - przeciez ile on sie dowie z tych komentarzy, nie tylko że szacowni i mądrzejsi od niego i prawdziwi profesorowie uznają regionalizmy jako poprawną część języka (mimo, że może nie zawsze ich używają)

          Ale znając jego powie, że... powiedział to celowo i żartował...
        • Gość: ktoś tam Re: Ehh GW i ten pan IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 31.12.11, 04:40
          Dokładnie tak. mam wątpliwości co do znajomości angielskiego przez pana Rusinka (jakieś wschodnie, ruteńskie nazwisko). Gdyby znał dobrze angielski i pooglądał BBC t by usłyszał, że mimo dominacji RP English jest całkiem sporo dziennikarzy mówiących z regionalnymi akcentami. W USA w wiadomościach na całe stany (typu World News na ABC) są podawane w w standardowym amerykańskim który jest oparty nie na waszyngtońskiej wymowie, czy tez nowojorskiej lecz akcencie z Środkowego zachodu (ale nie Chicago). Natomiast wiadomości lokalne, zwłaszcza w mniejszych aglomeracjach (takich po kilkaset tysięcy) używają często dziennikarze lokalnego akcentu. Na południu dziennikarze mówią często jak lokalni, z bardzo wyraźnym akcentem i lokalnym słownictwem. Pan Rusinek nie ma pojęcia o angielskich akcentach i powtarza stereotypy mające ponad 30 lat.
    • Gość: krakus Rusinek jakbyś był prawdziwym krakusem to IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.11, 11:29
      Rusinek jakbyś był prawdziwym krakusem to mówiłbyś, że wychodzisz na pole, a nie na zewnątrz, ale ty rozumujesz jak warszawiok - pole kojarzy ci się z polem uprawnym, rolnym, a to nie o takie pole chodzi. Słowo pole w tym przypadku oznacza właśnie przestrzeń- czyli to twoje na zewnątrz. Po za tym stanowiłeś ty się kiedyś człowieku na tym, czy będąc np w domu, to jesteś w jakimś WEWNĄTRZ, które jest czymś POZA już za progiem drzwi?? to trochę głupie i dziecinne myślenie. Równie dobrze można stwierdzić, że stojąc pomiędzy drzewami w ogrodzie jest się w CZYMŚ ??? a już kilka metrów dalej np na podjedzie do garażu- jest się na zewnątrz. Ciekawe, czy jak kupujesz na Rynku obwarzanka prosisz babcię o precla. ciekawe, gdzie Szymborska wychodzi - na zewnątrz, na dwór, czy normalnie- jak ludzie - NA POLE
    • m_n_m_s Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... 30.12.11, 11:31
      Szczerze mówiąc to ja nie widzę żadnego związku między wykształceniem a stosowaniem lub nie regionalizmów... Nie wiem na podstawie czego pan Michał Rusinek snuje swoje wnioski, ale są dla mnie zaskakujące :) Zapewne tylko językoznawcy posiadają zdolność rozróżniania ludu od "nie ludu" na podstawie używanego języka, w tym wypadku regionalizmów. Ja w nich niczego złego nie widzę, a już na pewno nie przypisywałbym ich do osób lepiej bądź gorzej wykształconych. Spotkałem się z wątpliwym wyjaśnieniem dlaczego mówi się "na pole", a nie "na dwór", jednakże jest ono tyle warte co uzasadnienie pana Michał Rusinka. Na dwór wychodzili chłopi pańszczyźniani, a na pole ci co posiadali własną ziemię :) Nie jestem zwolennikiem udawania kogoś kim nie jestem, pochodzę z ludu zatem z dumą wymawiam "wychodzę na pole", tak się mówiło w środowisku znanym mi od dziecka i w szerszym, które poznawałem z czasem. Kraków jednak jaki jest każdy widzi, pola tutaj nie uświadczysz więc może lepiej jednak wychodzić "na zewnątrz"? Pozdrawiam!
      • Gość: iko ty tez myslisz ze to pole rolne- IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.11, 11:50
        poznaj etymologię !
      • Gość: RH Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: *.ghnet.pl 30.12.11, 11:52
        Tyle, że 'pole' to właśnie 'przestrzeń'. Jak ktoś woli może wychodzić 'na dwór' bo to też po polsku. A 'wychodzenie na zewnątrz' to dla mnie po prostu bezsensowna kalka z angielskiego 'I am going out'. Po co promować coś sztucznego na siłę, jeśli są polskie wyrażenia? Bo jest bardziej logiczne? A od kiedy to język ma być logiczny?
        • Gość: igor Rusinek a jak mowisz jak grając w grę planszową IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.11, 11:57
          Rusinek a jak mówisz grając grę w planszową - wychodzisz pionkiem na zewnątrz czy na pole to samo w szachach - jesli miałeś do tej pory problem ze zrozumieniem sensu tego słowa to chyba teraz zrozumiesz- chociaż ty masz tylko limeryki w głowie
          • Gość: dudu biton Re: Rusinek a jak mowisz jak grając w grę plans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.11, 13:49
            świetny przykład, pan Doktor grając w Szachy porusza się po dworach tudzież zewnętrzach szachownicy.
    • Gość: Mary Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.muz-nar.krakow.pl 30.12.11, 12:00
      Nie bardzo rozumiem dlaczego mam się wstydzić krakowskich regionalizmów. Sorki, Panie Rafale, jest Pan znaną postacią, etc, etc, ale tylko ktoś zakompleksiony może się wstydzić swojego pochodzenia, swoich regionalizmów, tylko ktoś taki próbuje się wtopić w tłum, by nie wyróżniać się "swym polem" w Wa-wie czy Poznaniu.
      • Gość: miki ale on nie jest krakusem IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.11, 12:10
        dlatego nasze gadanie to dla niego wieśniactwo - mówiąc poprawnie politycznie, nasze regionalizmy brudzą język i są niepoprawne
      • Gość: steffka Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: 192.166.203.* 30.12.11, 15:22
        "Czyli nie lubisz regionalizmów?

        - Właściwie to nie wiem, za co ich nie lubię. Najbardziej irytują mnie te lokalne, czyli krakowskie. Poznańskie czy warszawskie wydają mi się zabawne."
        Poznańskie regionalizmy panu Rusinkowi nie przeszkadzają - czyżby się bał pani Szymborskiej ( ur. na Prowencie;Prowent – część Kórnika).
    • Gość: Nadwór Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.nsystem.pl 30.12.11, 12:15
      Celebryta!
    • Gość: prerekwizyt Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.11, 12:21
      W poglądach pana Rusinka dominuje przede wszystkim arogancja, pomieszana ze śmiesznością. Niech mówi jak chce - i niech nie wygłupia się ze swymi nieproszonymi radami wobec innych. Osobiście oczywiście mówiłem, mówię i będę mówił "na pole" itd, bo tak mnie nauczyła moja Matka i żaden Rusinek nie będzie mi się do tego wtrącał.
    • Gość: student ogłaszam konkurs na limeryk o Rusinku IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.11, 12:30
      Mówił Rusinek, że na pole nie chodzi,
      bo to się doktorowi nie godzi.
      Więc chodź se na zewnątrz, jak ci tam pasuje,
      ale nie licz na to, że cię ktoś zrozumie.
      Chyba, że gość z warszawy będzie
      i cię na dworze, utrwali, w tym językowym błędzie.
      Znajdziesz wtedy bratanka językowego,
      bo nie ma w tobie nic krakowskiego.
      • Gość: turtlezzz Re: ogłaszam konkurs na limeryk o Rusinku IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.12, 03:39
        Żadnego razu w Krakowie
        Michał Rusinek "na pole" nie powie
        I choćby zorano mu świat pod stopami
        Regionalizmem ust swych nie splami
        Na zewnątrz jest bowiem w mowie
    • Gość: df rusinek to zero IP: *.adsl.inetia.pl 30.12.11, 13:39
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Pan inteligent zadziera nosa 30.12.11, 14:27
      Pan inteligent zadziera nosa nad głowami ludu. :-P

      Dziwne, że w krajach niemieckojęzycznych dialekty są naturalne i nikt się ich nie wstydzi, a w Polsce nawet wykładowca teorii literatury się wstydzi.
    • Gość: andi Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.ssp.dialog.net.pl 30.12.11, 14:47
      Mam 60 lat,wykształcenie wyższe humanistyczne,jestem rodowitym krakusem, chociaż od dawna nie mieszkam w Krakowie. Zawsze wychodziłem,wychodzę i będę wychodzil na pole /z dworu, sic!/. W życiu nie wyjdę na tzw. dwór czy na zewnątrz. Na zewnątrz, to można wyjść z/e/ szafy.Panie profesorze Rusinek, jest pan po prostu tchórzem!
      • Gość: Zbrozlo Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: *.nycmny.east.verizon.net 30.12.11, 15:43
        Zgadzam sie w 100%, ze ludzie ktorzy nie maja pojecia o polskim jezyku kwestionuja prawidlowosc wychodzenia "na pole", czyli na przestrzen otwarta. Tylko ci, ktorzy "pole" rozumiej jako "pole uprawne" maja z tym problemy. Ci, ktorzy od pokolen poslugiwali sie tym okresleniem, rozumieja, ze "pole" to przestrzen otwarta tak jak w zwrocie "wiatr hula w polu" - kazdy rozumie, ze wiatr hula (mam nadzieje, ze nie musze tlumaczyc co znaczy "hula") na otwartej przestrzeni, a nie na kawalku czyjegos pola uprawnego! Uwierzyc nie moge, ze jest coraz wiecej ludzi, podobno wyksztalconych, ktorzy nie znaja korzeni jezyka i jego ducha! Jednak te oddolne (socjalistyczne, a teraz unijne) ruchy spoleczne nie we wszystkim sa pozytywne!:))) Niech zyja regionalizmy i gwary! Niech zyje roznorodnosc jezykowa i kulturowa! Nie wstydzmy sie swojego pochodzenia, ale czytajmy starych mistrzow! I to czytajmy ich jezyk ze zrozumieniem! Wstydzmy sie natomiast kompleksow! I to BARDZO!!! Pamietajmy jednak, aby zawsze odroznic dume od pychy. Wspominam o tym, poniewaz ludzie z dyplomami, ale bez kultury czesto popadaja w pyche, ktora jest zaprzeczeniem dumy. Wiec moze niech jednak maja te swoje kompleksy - i niech "wychodza na zewnatrz" latwo ich rozroznic!:)))
        • Gość: Zbrozlo Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: *.nycmny.east.verizon.net 30.12.11, 15:59
          Tutaj podaje przepis na sznycle: mieso wieprzowe i wolowe zemlec. Dodac cebule i czosnek, sol i pieprz. Jajko i troszke bulki tartej. Wymieszac i odstawic pod przykryciem, aby sie przegryzlo.
          Na patelni rozgrzac tluszcz (tradycyjnie smalec, nietradycyjnie oliwa). Z przygotowanego miesa formowac sznycle (owalne, lekko plaskawe, z kratka na wierzchu) i smazyc na ciemny kolor z obu stron. Podawac z ziemniakami z sosem (grzybowym, chrzanowym, koperkowym - jak kto lubi) i z tartymi buraczkami, albo kiszonym ogorkiem, albo gestowana marchewka. Smacznego!:)
          Sznycel jest calkowicie inny od "mielonego", ktory jest socjalistycznym daniem w barze mlecznym. Uwielbiam bary mleczne, ale "mielonego" zawsze sie raczej obawialam!:)))
    • Gość: megas Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.11, 16:40
      Przykładowo, słownik języka angielskiego jest co jakiś czas aktualizowany dodawane są nowe słowa bo język jest żywy. Poza tym, która wersja języka angielskiego jest poprawna, a które są te śmieszne? Amerykańska, australijska, azjatycka, hinduska, europejska, z okolic Londynu, Północnej Anglii, Szkocji, czy Irlandii (nie schodząc do poziomu odmienności języka w miastach dzielnicach).

      Podobnie z językiem polskim? Panie Rusinek - które wersje języka polskiego są te śmieszne - mówionego na śląsku, w Wielkopolsce, Warszawie, Podlasiu, Małopolsce. Bo jak rozumiem jedyna nieśmieszna i poprawna jest Pana polszczyzna.

      Życzę spotkania z trzema oprychami: jeden mówi "na pole", drugi "na dwór" a trzeci "na zewnątrz". Każdy da w mordę za użycie nieprawidłowego zwrotu wg niego - proszę sobie wybrać w imię poprawnosci językowej
    • leszlong Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... 30.12.11, 18:57
      A najlepsze jest to, że w Krakowie sądzą, że te regionalizmy typu "na pole", "sznycel", "winkiel" itp. to tylko mówi się w tym mieście. Obudźcie się, całą Galicja tak mówi!!
      • Gość: zawsze na pole Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.12.11, 00:12
        Nie licz na poparcie na forum. Dzięki takim Rusinkom, Galicja się dzieli się też na Kraków i resztę. Krakusi jak Warszawiacy są egocentryczni. Walczą tylko o swoje bajgle i bajoki. A zawsze były tu obwarzanki i baltloki. Kto tu pamięta o Limanowej, Gorlicach, Sączu, Rzeszowie, Przemyślu czy Lwowie. Tak się rozbija tożsamość lokalną.

        Potem takie doktorki podniecają się najpierw krakówkiem, warszawką, brukselką czy NuYorszczyzną.
      • Gość: ktoś tam Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 31.12.11, 04:55
        Wiele osób wie, że to regionalizmy prawie całego południa, dawnej Galicji. W Sanoku tak mówią, w Bielsku i Cieszynie też. Mam rodzinę w Bielsku i tam wiele regionalizmów jest takich samych jak w Krakowie czy Tarnowie, choć jest kilka lokalnych. Dochodzą jeszcze pewne germanizmy, choć mało, ale są jeszcze w Bielsku ludzie o niemieckim pochodzeniu (przed wojna 65% mieszkańców) i parę niemieckich słów się znajdzie. Znam Ludzi z Rzeszowa, Tarnowa, Nowego Sącza, Andrychowa, Jaworzna i oni tez chodzą na pole. To nie krakusi promują tezę o jedynie krakowskim charakterze tych regionalizmów tylko Polacy z rosyjskiego i pruskiego zaboru.
      • Gość: tata krakena Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.11, 13:53
        zgadza się tego nikt nie kwestionuje.
Pełna wersja