Gość: . Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.centertel.pl 30.12.11, 19:02 Kto to jest ten Rusinek? Raczej Pan Nikt. Snob i burak, tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasia Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.11, 19:51 Dodam jeszcze typowo krakowskie: klarnet. Swoja drogą ciekawe czy pracodawca już wezwał tego pana "na dywanik" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.dynamic.chello.pl 30.12.11, 19:58 Wiem za co Rusinek nie lubi regionalizmów krakowskich! W Krakowie Rusinek jest spadochronem, a chce udawać krakowianina. Nie zna wszystkich regionalizmów przez co jest rozpoznawany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nie-krakus co wolno Mickiiewiczu.... IP: *.noc.fibertech.net.pl 30.12.11, 20:14 Nam strzelać nie kazano. Wstąpiłem na działo i spojrzałem na pole: dwieście armat grzmiało. Artyleryi ruskiej ciągną się szeregi... itd. Wiem, wiem, inny kontekst, ale za to skojarzenie natychmiastowe. Panie Michale Rusinku. Skoro Pan się już deklinuje, to proszę się nie czepiać regionalizmów (tak między nami doktorami). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Grzegorz Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.11, 20:56 Ten "Zbrozło" to łebski gość. Choć wnioski zbyt emocjonalne. Login zobowiązuje! Odpowiedz Link Zgłoś
emelem1 ja nigdzie nie wychodzę 30.12.11, 22:41 Kto rozpętał tą nagonkę na regionalizmy i komu one przeszkadzają? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krakowianin Ha-Ha ale top-class Mr Rusinek PhD petit-Nobilsta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.11, 22:52 Ha-Ha ale top-class Mr Rusinek PhD petit-Nobilsta Zastanawiam się, jakie właściwie ma znaczenie opinii pana Rusinka. Tysiące Krakusów i tak wie, jak mówić. Tysiące osób, które nie robią się na snobów, znawców, członków koterii i towarzystw ego-adoracyjnych. Poza tym dziwię się, jak bardzo pan Rusinek ma ochotę na kompromitację swej zacnej, szlachetnej, przemądrej osoby. W Krakowie opowiadać takie bzdury to wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zawsze na pole Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 31.12.11, 00:32 Panu Rusinkowi, skoro czuje sie tu wyobcowany i ma żal, że nikt go nie rozumie polecam ten galicyjski tekst. Jak pan doktor dalej nie rozumie, to polecam emigrację wewnętrzną. Polecam użyć do pomocy rajbetki, lub poszukać innego wihajstra. Najlepiej wykonuj tę czynność w szlafroku, podomce i rajtkach, a na szyi zawieś krawatkę. Jak będziesz miała problem ze skompletowaniem narzędzi i ubrania wsiądź w tramwajkę lub udaj się gościńcem do najbliższego marketu. Jeżeli spotkasz łaziora, powiedz mu magiczne słowo oddupcz się lub idże wejże. Jak nie zajarzy postrasz go chochlą chowaną pod płaszczem lub poczęstuj fajką. Jak dalej będzie namolny postrasz go, że jesteś jak kwaśne mleko i nie chcesz jego ślichty na ciele. No cóż nie udało się i dobrał sie do twojej dziopy, zaciągnął cię w chabazie. Nawet jak protestowałaś, że się jadzi dziopa, dopiął swego. Postanowił i postawił wszystko na jedną kartę i zaatakował cię karcianym żołądziem. Teraz musisz negocjować warunki wspólnego życia, szczapy nosi on, ty zakładasz cumle na butelce. Jak zepsują się stopki on je wymienia, otwiera też bramkę gościom, prostuje sciany rajbetką i ma pod ręką wihajster na każdy problem techniczny. Ty mu omaszczasz ziemniaki, pokazujesz cycki gdy cie zapragnie, robisz andruty, głowiznę, zamawiasz kaflarza, przybijasz pineskami wiadomości, i wieszając ubrania zaczepiasz je do sznurka spinaczami. Po kilku latach stwierdzasz, że lubieć go to zaszczyt, fest go kochasz, bo źróbek w stajni narodził się, bo róść z nim to zaszczyt, bo zastrugaczka działa i można się komunikować, bo chciałaś kominek a on posłusznie wziął majzel i skuł filar i kumy piały z zachwytu. A na koniec jego skuwania filara krzestni wyjęli flaszkę, a ty poszłaś z kanką po kompot. I wszystko tak ładnie wyglądało zanim krzyknęłaś, kajsik on jest? I zaczęło się poszukiwanie. Pytałąś gdzie ten karciany dupek, zaglądnęłąś pod łóżko, za winkiel - ni ma - krzestny powiedział tylko ino by się odnalazł, krzestna zaczęłą histerycznie brechtać, a tobie przyszło do głowy, by powiedzieć ożesz klarnet bosy gdzie zasnął. Już jesteś bliska wizyty w Kobierzynie i... padnięta jak jarzyna. I pada hiobowa wieść, on zmarł... Ubierasz mu ubranie, sprawdzasz waserwagą czy trumna trzyma poziom, i zastanawiasz się czy na te trzy dni nie załadować ciała do szabaśnika, by był ciepły w dniu pogrzebu. Na koniec zaliczasz kibel, bo to straszne stresy i ubierasz ferszalung na pogrzeb. Stawiasz też sagan na herbatę dla najbliższych. Na koniec mówisz idze idze z takim życiem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czoper Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: *.play-internet.pl 31.12.11, 15:14 Zimnioki oczywiście klane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Speedway Fan Co do tej spikerki BBC. IP: *.adsl.inetia.pl 31.12.11, 17:44 "Spikerka BBC nigdy nie powie czegoś, co może zdradzić jej pochodzenie."- całkowita nieprawda! RP (Received Pronunciation) czyli taki 'poprawny' angielski akcent, sztucznie stworzony, ale podobny do akcentu londyńskiego (konkretniej szeroko rozumianego centrum Londynu) to relikt przeszłości. W chwili obecnej BBC 'nie wstydzi' się lokalnych akcentów, nie ma w UK czegoś takiego jak 'czysta angielszczyzna.' Spikerka BBC z chwilą gdy otworzy usta, zdradza swoje pochodzenie. Akcentów w UK jest cała masa, miasta i miasteczka oddalone od siebie o 20km mają różne akcenty, a także regionalizmy, których nikt się nie wstydzi. Polska pod tym względem jest uboga, w porównaniu do Wielkiej Brytani, nie jest wcale tak łatwo zgadnąć czy nasz rozmówca pochodzi z Bydgoszczy, czy z Rzeszowa. Anglik (zresztą nie tylko Anglik, nawet Polak, który troszkę liznął tamtejszej kultury) natomiast od razu rozpozna czy ma doczynienia z człowiekiem z Machesteru, Liverpoolu, Newcastle, czy nawet zlokalizuje dzielnicę miasta. Także ten Pan tutaj nie błysnął pod tym względem. Zresztą nie zgadzam się z nim zupełnie. Pochodzę z miasteczka w woj. podkarpackim i w życiu przez gardło nie przejdzie mi 'na dwór,' czy 'na zewnątrz.' Oba ta wyrażenia brzmią komicznie i pseudo-inteligencko , jeśli płyną z ust człowieka z historycznej Małopolski! Niby dlaczego mamy się wstydzić czegoś, co jest poprawne. Nawet prof. Miodek (nie jestem pewien, że to był on) bodajże ogłosił wynik pojedynku 'na dwór'- 'na pole' jako 1-1, z minimalną przewagą w grze 'na pola.' Warszawiacy niech sobie wychodzą na ten dwór, ale my choćby na pole oglądnąć fajerwerki dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: l Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: *.gemini.net.pl 31.12.11, 21:02 Już nie jestem zainteresowany wynurzeniami tego pana. Odpowiedz Link Zgłoś
aarvedui wykształcony idiota i pretensjonalny tłumok 01.01.12, 20:20 wykształcony idiota i pretensjonalny tłumok z tego "Pana" Rusinka. więcej szkoda gadać o tym szkodniku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ala Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.dip.t-dialin.net 02.01.12, 01:18 Jak Wisława wytrzymuje z tak ograniczonym człowiekiem. Jako facet "robiący w języku", wybitny tłumacz itd. zupełnie się nie popisał. Chłopie, problem leży w tobie, a nie w regionalizmach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: turtlezzz Jestem synem dwójki polonistów IP: *.adsl.inetia.pl 02.01.12, 03:16 Profesora UJ i wieloletniej nauczycielki polskiego. Ojciec nigdy ale to przenigdy nie próbował walczyć z krakowskimi regionalizmami w moim codziennym języku. Byłoby to nonsensem. Mowa służy komunikacji. Jeśli odbiorca rozumie, co mam na myśli, słowa spełniły swoje zadanie. Ale przecież to nie wszystko. Na świecie od dawna ratuje się ginące języki nie tylko dlatego, że każdy z nich jest niepowtarzalnym kodem opisującym świat, skarbnicą mądrości nieznaną użytkownikom innych języków ze względu na niespotykane w innych kodach idee i relacje pomiędzy nimi. Forma wyrazu, jego brzmienie, też jest ważne, także nie jest dziełem przypadku. Słowa powstają z innych słów, a wiedza o tych relacjach ułatwia zrozumienie dorobku ludzkiej myśli - i czyni ludzi mądrzejszymi. Można argumentować, że wiedza o genezie tego czy innego słowa niewiele wnosi, ale jeśli wyjmie się określoną liczbę elementów z układanki, można stracić cały obraz. Odpowiedz Link Zgłoś
zet467 Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... 02.01.12, 10:43 Smutne. Pan Rusinek jest miłośnikiem językowego kisielu, ba, krochmalu. Językoznawca, a nie rozumie skąd się wzięły te wszystkie regionalizmy, jak potężny ładunek historii stoi za nimi, jak wielki ładunek emocji. Ale, jak przystało za językoznawcę, jest zwolennikiem językowej mamałygi, takiej swoistej, jednorodnej "urawniłowki", doprawionej inteligenckim "sznytem" (przepraszam pan Rusinka za ten "sznyt"). Dzięki Bogu język jest żywy, zmienia się, a" pole rażenia" Rusinków jest ograniczone, chociaż pan Rusinek jest wykładowcą i ma jakiś wpływ na studentów. Pozostaje mieć nadzieję że studenci, po wykładzie pana Rusinka na temat regionalizmów, powiedzą "niech sobie bojok baje" a my, poza literacką polszczyzną, w potocznym języku będziemy używać tych swoich przebrzydłych regionalizmów, bo koniec końców to czyni nas "jakimiś', skądś", a pan Rusinek brzmi jakby był z znikąd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rk Re: Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie IP: *.dynamic.chello.pl 02.01.12, 22:35 Nie językoznawca, tylko wykładowca teorii literatury. To istotna różnica, która sporo tłumaczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krakus Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.adsl.inetia.pl 19.01.12, 00:35 Snobizm i jakas chora egzaltacja panie Rusinek. Jeszcze dwadziescia lat temu tacy ludzie trafiajacy na uczelnie krakowskie marudzili, ze w Krakowie jest tylko chleb krakowski czyli z kminkiem i ze to jest nienormalne, bo u nich na wsi albo miescie tak nie ma - minelo pare lat, ludzie ci nie wrócili do swoich wiosek i teraz ciezko kupic w Krakowie prawdziwy chleb krakowski, bo nawet tak nazywany ma za mala ilosc kminku... Mnie osobiscie przeraza jak slysze , ze ktos w moim miescie idzie "na dwor" i w dodatku osoba ta jest "osiedlencem" i publicznie glosi , ze jest z Krakowa... Cóz, upadek zachodniej cywilizacji powoli nastepuje a Pan - panie Rusinek jestes na to dobitnym przykladem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ochrona Françoise Sagan czy Françoise Czajnik? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.12, 20:48 czy ten Pan jest naszą narodową spuścizną po naszej narodowej Wisławie? jeśli tak to ja wolę jej spuściznę w postaci przekazania datku z Nobla na młynówkę królewską, o którym to fakcie nikt nigdzie nie wspomina. a wręcz wypiera. Skoro przeznaczyła fundusze na odnawianie naszego starego traktu wodnego to chciała nam przez to "coś" powiedzieć innego niż... Nie ta była skromnym, który powinien być pewnemu rzeczoznawcy z włocławka utknęła w gardle przydawka, bo Magdalena W. nie odkłoniła się mu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.13, 10:09 'Na pole' dworski orszak idzie zobaczyć, jak jego podwładni w polu robią. A 'na dwór' idą podwładni do Króla, pokazać co tam wyhodowali na polu. Więc idźże Panie Rusinek weźże się. Polot stracony. Tylko nie wyjdźże z siebie na zewnątrz. Odpowiedz Link Zgłoś
wezarr Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... 21.12.13, 18:29 Rusinek to nic innego ja marny nauczycie, który wyjechał do góry tylko dzięki szymborskiej. Teraz udaję że jest znawcą, trochę przykro że lansują takich ludzi którzy niszczą nasz język. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbig Rusinek: Wychodzę na zewnątrz, "na pole" nie uż... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.14, 15:19 No cóż. Te regionalizmy wysysa się z mlekiem przodków i od kolegów z podwórka czy dzielnicy. A rodzice pana Rusinka nie pochodzili z Krakowa. Bardzo mili zresztą ludzie. W ich domu nie mówiło się krakowskimi regionalizmami ani z krakowskim akcentem. Więc to co swojskie i krakowskie było dla niego obce. Ot i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś