Dodaj do ulubionych

Kto może oprowadzać turystów po mieście?

IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.12, 10:39
Prawdopodobnie pan Maciej Zimowski nie ma bladego pojęcia o egzaminach na przewodnika miejskiego. Żeby zdawać egzamin państwowy, należy najpierw zdać szereg egzaminów wewnętrznych, min. z historii sztuki, historii Polski i Krakowa. Gdyby przewodnicy zdawali egzamin - jak Pan sugeruje - z legendy o smoku wawelskim, po Krakowie mogliby równie dobrze oprowadzać przewodnicy w wieku przedszkolnym. O uwolnienie zawodu przewodnika najbardziej walczą ci, którzy mają bardzo ogólną wiedzę o Krakowie i nie zdają sobie sprawy, że oprowadzając turystów bardzo szybko można narazić się na wstyd, albowiem turyści są bardzo wymagający i zadają masę szczegółowych pytań. Żeby na nie odpowiedzieć, nie wystarczy znajomość legend...
Obserwuj wątek
    • Gość: anirac Re: Kto może oprowadzać turystów po mieście? IP: *.93.classcom.pl 21.01.12, 10:54
      Tak naprawdę nie rozumiem dlaczego pod chwytliwym hasłem "uwolnienie zawodów" ma iść bylejakość usług i brak profesjonalizmu. Zresztą nikt tu nikomu nie broni dostępu do zawodu. Kto chce - idzie na kurs, uczy się, z pasją podchodzi do tematu i zdaje egzaminy i staje się licencjonowanym przewodnikiem. Tak jak w każdym zawodzie! Sprzedawcy przechodzą kurs obsługi kas fiskalnych, ubezpieczyciele mają własne kursy na licencję, itd.
      To może znieśmy kursy na prawo jazdy. Droga i życie zweryfikuje kto umie jeździć! :))
      Jaki kto wybiera zawód to w takim kierunku się szkoli. Proste! A w przypadku przewodnika - to każdym wieku można zrobić licencję, nawet jak się ma 70 lat, a pamięć i umiejętności na to pozwalają! Więc gdzie ta blokada??
      Natomiast widzę tu tylko pole do nadużyć dla wszelkich szkół, parafii i kiepskich biur podróży, które w ramach oszczędności nie zatrudnią przewodnika, bo przecież pani nauczycielka i ksiądz znają Kraków!
      • Gość: Łobziak Czy dr archeologii ma odpowiednią wiedzę? IP: *.noc.fibertech.net.pl 21.01.12, 16:50
        Dlaczego dla przykładu doktor z UJ, specjalista archeologii średniowiecznej, który nadzorowal prace wykopaliskowe na Rynku Głównym, nie może oprowadzić wycieczki po podziemiach? Macie tu większą wiedzę specjalistyczną?

        Albo profesor historii z UJ, specjalista od średniowiecza i historii Krakowa nie może oprowadzić wycieczki po kościołach romańskich o których pisze prace naukowe? To z jego materiałów uczycie się Szanowni Państwo przewodnicy, a nie na odwrót. I nie tylko wy...
          • Gość: Łobziak Zanudzi, nie zanudzi IP: *.noc.fibertech.net.pl 21.01.12, 18:52
            Wybór klienta, może on chce usłyszęć wąską specjalistyczną wiedzę? Może to jest wycieczka emerytowanych historyków albo entuzjastów - hobbystów, którzy chcą właśnie takiej ultraspecjalistycznej wiedzy?

            Zaraz znajdziesz kolejny kontrargument. Po prostu klient jest głupi i przewodnik mu przewodzi. Niech lepiej wybiera za niego. Powinni też zabronić wolnych zakupów, bo zapewne ludzie kupują wyłącznie to co najlepiej rozreklamowane i najtańsze. I chodzą tylko do najgorszych spelun, śpią najgorszych, najtańszych hotelach. Jaki tam wolny rynek - kontrolować, reglamentować, egzaminować. Tylko tak zapewnimy jakość.

            ps. Zawody akademickie są uwolnione. Nie potrzebujesz kursu zrobionego przez jedno stowarzyszenie, by móc wykładać.
                • Gość: PARTACTWO Re: Zanudzi, nie zanudzi IP: 77.236.26.* 23.01.12, 00:53
                  Ale jakieś prawo musi być. Proszę nie mylić wolności z dowolnością.
                  Przecież klient obecnie może sobie dowolnie wybierać np. między jednym licencjonowanym lekarzem a innym licencjonowanym lekarzem, między jednym licencjonowanym prawnikiem a innym licencjonowanym prawnikiem, między jednym licencjonowanym przewodnikiem a innym licencjonowanym przewodnikiem. Natomiast wykonywanie zawodu lekarza, prawnika czy przewodnika bez wymaganych prawem licencji jest łamaniem obowiązującego obecnie w Polsce prawa i zwie się zwyczajowo PARTACTWEM i klient winien mieć tego pełną świadomość.
                  • Gość: Lech Re: Zanudzi, nie zanudzi IP: *.internetia.net.pl 25.01.12, 20:34
                    > Przecież klient obecnie może sobie dowolnie wybierać np. między jednym licencjo
                    > nowanym lekarzem a innym licencjonowanym lekarzem,

                    Nieprawda, bowiem ma nie tylko taki wybór. Normalna regulacja zawodu polega na tym, że państwo ustala aby wykonywać jakiś zawód i tytułować się np. lekarzem trzeba przejść przez system weryfikacyjny ustalony przez to państwo (lub organizację przez państwo namaszczoną) - lecz (istotna uwaga) obywatel nie jest zmuszany do korzystania z takich usług - np. możemy się "leczyć" u znachora jeżeli nie tytułuje się lekarzem.

                    Zawód przewodnika jest przeregulowany, bowiem państwo zmusza obywateli do korzystania z usług tylko i wyłącznie certyfikowanych przez to państwo "zawodowców" i świadczenie tego typu usług w inny sposób jest wg niektórych niespójnych z sobą przepisów zakazane i karalne. Sytuacja z licencjami przewodnickimi jest o tyle kuriozalna, że prowadzi do absurdów kwestionowania prawa osób innych profesji do zabierania publicznie głosu również na ulicy i w plenerze, i posądzania ich o bycie nielegalnymi przewodnikami. Skoro przewodnik może mówić na temat historii sztuki, to i historyk sztuki albo nauczyciel musi mieć prawo mówić na tematy "przewodnickie". I słusznie, że zawód ten ujęty został na liście zawodów, które mają zostać uwolnione.
        • Gość: Connaisseur Re: Czy dr archeologii ma odpowiednią wiedzę? IP: 77.236.26.* 22.01.12, 00:56
          SKRAJNIE NIEBEZPIECZNE POMYSŁY MR. GOŁWINA ZAGRAŻAJĄ POLSKIEMU RYNKOWI PRACY!
          DLACZEGO KTOŚ, KTO ZAMIAST WYJECHAĆ NA ZACHÓD, POSTANOWIŁ POZOSTAĆ W POLSCE, TUTAJ UKOŃCZYĆ PROFESJONALNY KURS PRZEWODNIKA, A POTEM LEGALNIE ZARABIAĆ NA ŻYCIE PRACUJĄC JAKO PROFESJONALNY PRZEWODNIK (PŁACĄC W POLSCE COMIESIĘCZNE WYSOKIE SKŁADKI NA ZUS ORAZ PŁACĄC LEGALNIE PODATEK OD DOCHODU I PODATEK VAT ZAKUPUJĄC LOKALNE PRODUKTY), UTRZYMUJĄC LEGALNIE SIEBIE I SWOJĄ RODZINĘ, TERAZ JEDNĄ DYLETANCKĄ DECYZJĄ JAKIEGOŚ NIESPEŁNIONEGO LEGISLACYJNIE URZĘDNIKA MA BYĆ POZBAWIONY ŚRODKÓW DO ŻYCIA??? BO JEŚLI NIE BĘDZIE PRAWNEGO WYMOGU ZATRUDNIANIA LOKALNEGO POLSKIEGO PRZEWODNIKA, TO OPROWADZANIEM PO KRAKOWIE I INNYCH ATRAKCJACH TURYSTYCZNYCH W POLSCE NATYCHMIAST ZAJMĄ SIĘ M.IN. ZAGRANICZNI LIDERZY GRUP TURYSTYCZNYCH, POZBAWIAJĄC LEGALNYCH WPŁYWÓW Z TURYSTYKI NIE TYLKO LOKALNYCH POLSKICH PRZEWODNIKÓW ALE TAKŻE LOKALNE BIURA TURYSTYCZNE ORAZ POLSKI SKARB PAŃSTWA WPŁYWÓW Z PODATKÓW OD TOWARÓW I USŁUG. A JAK WIADOMO TURYSTYKA PRZYJAZDOWA TO SWOISTY EKSPORT USŁUG I SWOISTY IMPORT ŚRODKÓW PŁATNICZYCH DLA DANEGO KRAJU, REGIONU, MIASTA.
          A MOŻE NA ZASADZIE TEJ SAMEJ "LOGIKI" "UWALNIANIA ZAWODÓW" NALEŻAŁOBY ZWOLNIĆ NAUCZYCIELI Z WYMOGU POSIADANIA WYŻSZEGO WYKSZTAŁCENIA, LEKARZY Z WYMOGU POSIADANIA UDOKUMENTOWANEJ WIEDZY MEDYCZNEJ, KIEROWCÓW Z WYMOGU POSIADANIA PRAWA JAZDY, ARCHITEKTÓW Z WYMOGU POSIADANIA WYKSZTAŁCENIA INŻYNIERYJNEGO, itd. itp.??? (NIESTETY, TO ŻE POLITYKIEM W POLSCE MOŻNA ZOSTAĆ BEZ WYKSZTAŁCENIA I KOMPETENCJI TO JUŻ WIADOMO).
          Natomiast firmą pod nazwą "Darmowe wycieczki po Krakowie" ("Free walking tours") powinny raczej zainteresować się odpowiednie organa, m.in. Urząd do Zwalczania Nieuczciwej Konkurencji. Podobno "cena czyni cuda". Jeśli cena w tej firmie za usługę przewodnicką wynosi "ZERO ZŁOTYCH", ale tak naprawdę firma ta kolekcjonuje "COŁASKI" to znaczy że zapewne OMIJA ISTNIEJĄCE PRAWO, stosując jednocześnie skrajnie nieuczciwą konkurencję na rynku usług turystycznych.
            • Gość: Akademik Re: Czy dr archeologii ma odpowiednią wiedzę? IP: *.dynamic.chello.pl 22.01.12, 11:36
              Kelnerzy muszą mieć badania lekarskie, i książeczkę zdrowia wszystko poświadczone stemplem z SANEPIDU.
              Fryzjerzy, kucharze muszą ukończyć szkołę zawodową i dostać na to odpowiedni papier aby praktykować w zawodzie. Dodam Państwową Szkołę i Państwowy papier. W obydwu przypadkach dochodzi jeszcze państwowa liencja SANEPIDU.
              Aktorzy i dziennikarze muszą ukończyć odpowiednią zwykle państową szkołę i zdać egzaminy przynajmniej magisterskie oczywiście państwowe aby być zatrudnionym i wykonywać swój zawód. Jeżeli komuś marzy się anarchia to sugeruję zakupić małą wyspę i tam samemu stanowić prawo lub deregulować. Interes SPOŁECZNY to coś innego niż interes WŁASNY proszę nie mylić tych dwóch terminów.
              • Gość: M.Z. Re: Czy dr archeologii ma odpowiednią wiedzę? IP: *.182.5.105.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.01.12, 12:33
                > Kelnerzy muszą mieć badania lekarskie, i książeczkę zdrowia wszystko poświadczo
                > ne stemplem z SANEPIDU.

                No i co z tego? Ile czasu i zachodu kosztuje zdobycie takich wpisów? Każdy prowadzący działalność gosp musi mieć wpis do ewidencji, każdy pracujący obywatel musi rozliczać się z fiskusem itp.. Nie myl drobnych urzędowych formalności z koniecznością np. odbycia kursu który trwa dwa lata, kosztuje kilka tys. złotych i nie daje jeszcze gwarancji zdania egzaminu.

                > Fryzjerzy, kucharze muszą ukończyć szkołę zawodową i dostać na to odpowiedni pa
                > pier aby praktykować w zawodzie. Dodam Państwową Szkołę i Państwowy papier.

                Jaki "państwowy papier" co ty bredzisz? Wspomniane zawody rzemieślnicze są nieregulowane, możesz zdać egzamin zawodowy, ale nie jest on obowiązkowy. Był zamach na wolność ok. 200 zawodów rzemieślniczych w 2008 roku (m. in. LPR Samoobrony przygotowano ustawę ale przepadła w Senacie.

                > Aktorzy i dziennikarze muszą ukończyć odpowiednią zwykle państową szkołę i zdać
                > egzaminy przynajmniej magisterskie oczywiście państwowe aby być zatrudnionym i
                > wykonywać swój zawód.

                Żal komentować. Spytaj jakie szkoły aktorskie ukończyli bracia Mroczek.
              • Gość: Łobziak Haaalloo, komunizm się skończył! IP: *.noc.fibertech.net.pl 22.01.12, 15:50
                Kelner i kucharz nie potrzebują żadnej szkoły! Muszą mieć tylko aktualne badania lekarskie, które nie są w żaden sposób reglamentowane. Aktorzy i dziennikarze również nie potrzebują żadnego wykształcenia, by pracować w zawodzie. Rozumiem, że Stanisław Tym i Renata Dancewicz nie są aktorami.

                Jeśli przyjdzie mi ochota w dowolnym momencie mogę otworzyć restaurację i serwować w niej dania. Muszę mieć tylko aktualne badania i spełnić przepisy sanepidu. Żadnych egzaminów, kursów, nikt mi tu niczego nie ogranicza.

                I jakie szkoły państwowe? To tylko pokazuje jak bardzo środowisko przewodników oderwało sie od rzeczywistości i jak bardzo nie rozumie pojęć "demokracja", "wolny rynek", "deregulacja". Żyjecie w kokoniku stworzonym w poprzednim systemie i kompletnie nie rozumecie, że Panstwo nie ma prawa nikomu narzucać korzystania z waszych usług. To klienci mają decydować kto gwarantuje im odpowiedni poziom usług, a nie komisje urzędników.
                • lbielenda Re: Haaalloo, komunizm się skończył! 22.01.12, 20:01
                  W erze GPS-ów, elektronicznych przewodników, Facebooka, Wikipedii oraz Google licencja nie powinna mieć miejsca. Mamy demokracje i wolność. Te całe licencje na oprowadzanie ludzi to ograniczanie tej wolności. W imię czego? Nikt nie może być dyskryminowany w życiu gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.
                  W konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej jest napisane:
                  Art. 54.
                  1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
                  oraz
                  Art. 73.
                  Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury.
                • Gość: Lech Przewodnicy nie odrobili lekcji... IP: *.internetia.net.pl 25.01.12, 20:41
                  > I jakie szkoły państwowe? To tylko pokazuje jak bardzo środowisko przewodników
                  > oderwało sie od rzeczywistości i jak bardzo nie rozumie pojęć "demokracja", "wolny rynek",
                  > "deregulacja". Żyjecie w kokoniku stworzonym w poprzednim systemie

                  Mało powiedziane. Oni nie tylko nie zdążyli zauważyć zmiany ustroju, ale nie odrobili lekcji z wiedzy o społeczeństwie i świecie współczesnym.
        • Gość: anirac Re: Czy dr archeologii ma odpowiednią wiedzę? IP: *.93.classcom.pl 23.01.12, 16:25
          Akurat jestem i archeologiem, i specjalistą od średniowiecza. A nie mam uprawnień na podziemia, bo nie było mnie wtedy w Polsce jak był kurs doszkalający. I chociaż się o to wkurzam, to czekam cierpliwie na swoją kolej na egzamin, który będzie dla mnie tylko formalnością.
          Tylko, że ja doskonale wiem jak wygląda praktyka w miejscach gdzie nie musi być licencjonowanego przewodnika. Od wielu lat również pilotuję i wiem jak biura przyoszczędzają i wtedy ja muszę oprowadzać. I wielokrotnie żałuję, że nie ma obowiązku bo wtedy i ja bym miała prostszą pracę, i turyści profesjonalną wiedzę. Jasne, że są miejsca gdzie czuję się lepsza od lokalnych, ale wtedy biorę pierwszego z brzegu, dostaje on swoją dolę, a ja oprowadzam "po swojemu". Wszystkim się to kalkuluje.
          A co do naszego krakowskiego grajdołka, to wielokrotnie miałam przyjemność widzieć panie nauczycielki, które oprowadzają, bo im się wydaje, że coś znają. Szlag człowieka trafia. Nie donoszę na partaczy, ale czasami po prostu zwracam przy grupie uwagę.
          • mkaczka Czyli wspierasz korupcję "miernot z papierami" 23.01.12, 18:38
            > Tylko, że ja doskonale wiem jak wygląda praktyka w miejscach gdzie nie musi być
            > licencjonowanego przewodnika. Od wielu lat również pilotuję i wiem jak biura p
            > rzyoszczędzają i wtedy ja muszę oprowadzać. I wielokrotnie żałuję, że nie ma ob
            > owiązku bo wtedy i ja bym miała prostszą pracę, i turyści profesjonalną wiedzę.

            Widocznie turyści kupując imprezy kierują się głównie ceną, a zatem nie interesuje ich wysoki poziom "profesjonalizmu", zaś biuro postępuje stosownie do wymagań rynku .

            > Jasne, że są miejsca gdzie czuję się lepsza od lokalnych, ale wtedy biorę pier
            > wszego z brzegu, dostaje on swoją dolę, a ja oprowadzam "po swojemu". Wszystkim
            > się to kalkuluje.

            Jak to "wszystkim się kalkuluje", gdzie ty żyjesz.. oczywiście znamy ten proceder - nazywa się to "wynajmowaniem słupa" najgorsza, najbardziej bezczelna forma korupcji i ściągania haraczu przez mafie przewodnickie. I to właśnie zwalczymy.


            Maciej Zimowski
            Akcja Wolne Przewodnictwo
            wolneprzewodnictwo.blog.pl
            wolnezawody.org
            • Gość: anirac Re: Czyli wspierasz korupcję "miernot z papierami IP: *.93.classcom.pl 23.01.12, 19:32
              > Widocznie turyści kupując imprezy kierują się głównie ceną, a zatem nie interes
              > uje ich wysoki poziom "profesjonalizmu", zaś biuro postępuje stosownie do wymag
              > ań rynku .
              To raczej - gdzie Ty żyjesz?? Skoro to taka zaskakująca zależność? I to raczej nie kwestia turystów, tylko właśnie biur podróży, którzy walczą o każde 10 zł, najczęściej kosztem przewodników (czyli ich braki) i pilotów, którzy mają tańczyć-śpiewać-dokazywać, najlepiej za 100 zł/dzień.

              > Jak to "wszystkim się kalkuluje", gdzie ty żyjesz.. oczywiście znamy ten proced
              > er - nazywa się to "wynajmowaniem słupa" najgorsza, najbardziej bezczelna form
              > a korupcji i ściągania haraczu przez mafie przewodnickie. I to właśnie zwalczym
              > y.
              Zdecydowanie bardziej naganna jest postawa "oszczędnych" biur podróży. A w wielu miejscach na świecie to właśnie turystyka jest źródłem podstawowego dochodu, więc dlaczego mam nie dać zarobić localsom? Zwłaszcza, że jeśli biuro uczciwie postawi kwestie kwoty za przewodnika, to te kwoty przy grupie są małym wydatkiem, ale dla żywiciela rodziny - baaardzo dużym! A to, że ja mam fantazję oprowadzania w miejscach, które lubię i znam, to moja skaza. Tyle, że oddaję "haracz" jak to nazwałeś - bo to jest wspieranie lokalnych zawodów.
              Jak rozumiem masz również w nosie lokalne produkty i hasło "slow food" jest dla Ciebie fanaberią i też trzeba to zwalczać?
              • mkaczka Re: Czyli wspierasz korupcję "miernot z papierami 23.01.12, 19:37
                > To raczej - gdzie Ty żyjesz?? Skoro to taka zaskakująca zależność? I to raczej
                > nie kwestia turystów, tylko właśnie biur podróży, którzy walczą o każde 10 zł,
                > najczęściej kosztem przewodników (czyli ich braki) i pilotów, którzy mają tańcz
                > yć-śpiewać-dokazywać, najlepiej za 100 zł/dzień.

                Słuchaj jesteś mądrzejsza od tych co prowadzą biura - radzę to każdemu - załóż swoje, nie potrzeba do tego żadnych uprawnień. Albo akceptujesz warunki rynku albo wypadasz.

                > więc dlaczego mam nie dać zarobić localsom?

                OK, podaj gdzie w najbliższym czasie jedziesz zwołam paru localsów spod budki z piwem, postawimy na szosie szlaban i dawaj po 5zł od łba. To dokładnie to samo co "wynajmowanie słupa".
                • Gość: anirac Re: Czyli wspierasz korupcję "miernot z papierami IP: *.93.classcom.pl 23.01.12, 21:26
                  > Słuchaj jesteś mądrzejsza od tych co prowadzą biura - radzę to każdemu - załóż
                  > swoje, nie potrzeba do tego żadnych uprawnień. Albo akceptujesz warunki rynku
                  > albo wypadasz.

                  Pudło - mam biuro :)
                  Więc akurat znam temat z każdej strony - jako biuro, jako przewodnik i jako pilot.

                  A to raczej ty nie akceptujesz praw i rzetelności zawodowej, tylko chcesz ukręcić swój interes.
                  • mkaczka Re: Czyli wspierasz korupcję "miernot z papierami 23.01.12, 22:39
                    > Pudło - mam biuro :)
                    No więc uspokoję cię - na skutek deregulacji bardzo skorzystasz bo będziesz miała więcej kandydatów do pracy, którzy będą konkurować ze sobą jakością a nie "papierami".

                    > A to raczej ty nie akceptujesz praw i rzetelności zawodowej, tylko chcesz ukręc
                    > ić swój interes.

                    A co, korzystałaś z moich usług i jesteś niezadowolona? Radzę przystopować z takimi pomówieniami, już jedną zapalczywą dyskutantkę ostrzegłem.
                    • Gość: anirac Re: Czyli wspierasz korupcję "miernot z papierami IP: *.93.classcom.pl 23.01.12, 22:59
                      > No więc uspokoję cię - na skutek deregulacji bardzo skorzystasz bo będziesz mia
                      > ła więcej kandydatów do pracy, którzy będą konkurować ze sobą jakością a nie "p
                      > apierami".

                      Przykro mi, ale to mnie nie uspokaja. Wręcz przeciwnie. Jeśli się komuś się nie chce zdać egzaminu to raczej nie przekonuje mnie do swojej rzeczywistej pasji. Egzamin to pierwsza weryfikacja - całkiem niezła. Kto chce pracować i ma wiedzę - spokojnie zda egzamin.
                      Tłumaczyłam gdzie widzę niebezpieczeństwo - powtarzać nie będę.

                      Radzę przystopować z ta
                      > kimi pomówieniami, już jedną zapalczywą dyskutantkę ostrzegłem.

                      Radzę wypić szklankę wody i ochłonąć. Bo do pomówień daleko, a wyrażanie zdania na forum jak najbardziej wskazane. Twoje wyskakiwanie z sądem przypomina bardziej "zamordyzm".
                      Nie znam cię, ale widzę całą akcję, która nie jest rozsądna i tyle. To żadne uwolnienie, tylko kopanie dołków pod lokalną turystyką.
                      I pamiętaj: "lepsze jest wrogiem dobrego". Niby truizm, ale za często się sprawdza żeby tego nie przemyśleć.
                      • Gość: M.Z. Re: Czyli wspierasz korupcję "miernot z papierami IP: *.182.123.177.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 24.01.12, 01:38
                        > Przykro mi, ale to mnie nie uspokaja. Wręcz przeciwnie. Jeśli się komuś się nie
                        > chce zdać egzaminu to raczej nie przekonuje mnie do swojej rzeczywistej pasji.
                        > Egzamin to pierwsza weryfikacja - całkiem niezła

                        W takim dyskutujesz o czymś o czym nie masz pojęcia. Deregulacja nie polega na tym że komuś się zabrania robić kursów czy zdawać egzaminów, a jedynie na tym - że są fakultatywne.

                        > Nie znam cię, ale widzę całą akcję, która nie jest rozsądna i tyle. To żadne uw
                        > olnienie, tylko kopanie dołków pod lokalną turystyką.

                        Wiesz, a może ty się marnujesz w Polsce? Za Odrą i Nysą masz największy na świecie, - Niemiecki - rynek turystyczny który działa bez jakichkolwiek państwowych regulacji przewodnickich. Idź tam głoś dobrą nowinę, że nie wiedzą co czynią, może wielka kariera przed tobą.

                        A serio istnieje pewna grupy "biur turystycznych" które na tym stracą - głównie te które żyją z organizowania płatnych kursów pilockich.
    • Gość: Akademik Kto może oprowadzać turystów po mieście? IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.12, 10:56
      Biura podejda zgodnie z zasada obniżania kosztów, czyli będą zatrudniały kogo popadnie z tzw.wolnego rynku. To znacznie ograniczy jakość usług i zadowolenie klientów co doprowadzi w dłuższej persektywie do ograniczenia ruchu turystycznego. Zasadniczym problemem będzie dopuszczenie na rynek pilotów i przewodników zagranicznych przyjezdzających z grupami. Teraz to oni beda oprowadzac swoje grupy nie zwracajac uwagi na lokalny rynek turystyczny. Praktycznie grupy zagraniczne stana sie samowystarczalne a wtedy nawet zagorzali zwolennicy "wolnego przewodnictwa" będą prosić o licencje. Proszę przypomnieć sobie co stało sie w Krakowie po "uwolnieniu" na krótko rynku TAXI. W trochę szerszym kontekście jako państwo całkowicie stracimy kontrolę nad wiedzą o naszej historii za granicą. Do tej pory to dobry lokaly, licencjonowany przewodnik "otwierał oczy" na bogactwo polskiej historii. Teraz historię polski będą interpretowali rosjanie, niemcy, amerykanie, izraelczycy dla swoich grup a naszym przewodnikom pozostanie się przyglądać lub udać na bezrobocie. Zawód przewodnika i pilota to nie tylko wiedza historyczna i pokazywanie zabytków ale również wiele umiejętności związanych obsługą grupy, jej bezpieczeństwem i szeroko pojętą gościnnością -"hospitality services". Równie ważną jest kwalifikacja językowa. Egzaminy wojewódzkie , chociaż niedoskonałe, przynajmniej w podstawowym zakresie weryfikują i sprawdzają tą wiedzę i umiejętności. Należy raczej skupić sie na udoskonaleniu formy egzaminu niż na całkowitym niszczeniu systemu.Nie rewolucja lecz ewolucja jest odpowiedzią. Myślę że walkę z tym systemem podejemują ludzie zgorzkniali egzaminacyjnymi porażkami, a skoro nie zdali i są zgorzkniali to powinni trzymać sie z daleka od rynku turystycznego. Nikt, nikogo nie zmusza do bycia przewodnikiem a egzamin jest według mnie minimum sprawdzającym kwalifikacje i porządkującym rynek dla potencjalnych turystów.
    • Gość: mała mi Re: Kto może oprowadzać turystów po mieście? IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.12, 11:02
      Zgadzam się z przedmówcą. Egzaminy są trudne, a pytania bardzo szczegółowe. Zdawalność jest podobna do egzaminu na prawo jazdy lub niższa, bo tego egzaminu się nie kupi jak np prawka na Ukrainie czy w Nowym Sączu.
      Egzaminy przed urzędem marszałkowskim powinny pozostać. W komisji zasiadają przewodnicy z wieloletnim doświadczeniem, historycy sztuki.
      Egzaminy te mogą kuć w oczy te osoby które nie były wystarczająco dobrze przygotowane by je zdać.
    • Gość: cady Re: Kto może oprowadzać turystów po mieście? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.12, 11:09
      Co przewodnik to inna historia - mniej lub bardziej odbiegająca od prawdy. Nie wiem jak wygląda weryfikacja wiedzy przekazywanej przez przewodników miejskich ale są tacy którzy straszne bzdury wygadują. Czy ta licencja jest dożywotnia czy okresowo przedłużana po ponownym zdaniu egzaminów? Bo kilku przewodnikom wypadałoby cofnąć licencje za niekompetencje.
    • Gość: M.Z. Uwolnienie poprawi jakość usług IP: *.147.108.53.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 21.01.12, 11:24
      Ja, Maciej Zimowski - odpowiadam: Nie interesuje mnie kto jak się kształci. Mam biuro turystyczne, wydaję rocznie tysiące Euro na druk katalogów i reklamę moich wycieczek na samym choćby rynku niemieckim. Takim ogromnym kosztem zdobyta klientela musi być obsługiwana fachowo i porządnie. Zatrudniam zarówno "wolnych" i "licencjonowanych" z tymi ostatnimi jest najwięcej problemów. Często im więcej blach, uprawnień, wielkich jak płachta identyfikatorów na szyi z pięćdziesięcioma pieczątkami, tym większa fuszerka, niedbalstwo i arogancja. Potem ci sami biegają jako "szpicle" podsłuchując i szykanując innych. Szczególnie drastyczny przypadek opisany tutaj:

      wolneprzewodnictwo.blog.pl/anna-gigo-i-olga-fendrych-tych-pa-nie-zatrudniamy,14452877,n
      Inny z Tatr

      wolneprzewodnictwo.blog.pl/ile-polska-traci-na-regulacjach-przewodnickich,15584356,n
      Zawód musi być uwolniony po to żeby POLEPSZYĆ JAKOŚĆ świadczonych usług. Wbijcie sobie to do głowy. Na koniec przykład jak to się robi i argumentuje w Niemczech:

      wolneprzewodnictwo.blog.pl/sanssouci-bez-troski-i-bez-licencji,14314199,n
      • Gość: Szczur Re: Uwolnienie poprawi jakość usług IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 21.01.12, 11:48
        Polska kraj pieczątek, certyfikatów, licencji, uprawnień itd.
        Stary dziad zawsze figuruje i klepie, młody odwala cala robotę.
        Kumplostwo, koleżeństwo wszystko "w trosce o wysoką jakość usług".
        Jakość? Na wawelu można sobie kupić nagranie i chodzić z walkmanem na uszach.
        Jestem Ciekawy czy lektor miał licencje. Pewnie nie bo taki z licencją nigdy by na to nie wpadł.
        Rzygać mi się chce jak czytam te wypociny jaki to przewodnik jest ważny.
        Oczywiście rozumie Tych którzy stracą bo wyjdą z układu, ale właśnie od zawodu przewodnika trzeba zacząć tą całą deregulacje. Nie rozumie, że tak absurdalny zawód można bronić.
        Każdy Polak powinien znać swój kraj, promować go i troszczyć się o dobro swojej ojczyzny.
        O poziomie nie powinna świadczyć licencja, ale wolny rynek, on wszystko zweryfikuje.
      • Gość: gość Re: Uwolnienie poprawi jakość usług IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.12, 12:07
        No to już rozumiem, dlaczego Pan jest za zniesieniem uprawnień do wykonywania zawodu przewodnika. Ma Pan biuro i będzie pierwszym, który na tym skorzysta, zatrudniając ludzi bez licencji i płacąc im grosze (bo przecież jak nie ten, to zgłosi się kto inny, bezrobocie jest spore).
        Argumenty, że gdzieś spotkało się niekompetentnego przewodnika, dlatego egzaminy są niepotrzebne, jest żałosne. Ja spotkałam, pracując w szkole, mnóstwo nienadających się do pracy nauczycieli, znieśmy więc studia o profilu pedagogicznym!!! Niech rynek decyduje, kto będzie nauczycielem.
        A co z bezpieczeństwem w górach? Sporo podróżuję i lekkomyślność niektórych opiekunów nieznających gór, a zabierających w nie swoich podopiecznych jest porażająca. CZy ministerstwo (i Pan) oprzytomniejecie, dopiero gdy zdarzy się pierwszy wypadek?
      • Gość: dev Re: Uwolnienie poprawi jakość usług IP: *.xdsl.centertel.pl 21.01.12, 12:12
        Pan Maciej Zimowski, jak sam podkreśla, nie kieruje się żadnym interesem społecznym, tylko swoim własnym, interesem właściciela biura turystycznego, który chce ciąć koszty gdzie się da. Jeśli ktoś poczyta tego reklamowanego przez niego samego bloga, zobaczy, że mało jest tam racjonalnych argumentów, a raczej inwektywy pod adresem przewodników i jakieś pseudo wywody budowane na luźnych skojarzeniach i często wbrew logice. Dla pana Zimowskiego ważniejszy jest "wolny rynek", który pieniądze należne dobremu przewodnikowi skieruje do jego kiesy. Najbardziej oburzające są jego wywody dotyczące konieczności zapewnienia opieki wykwalifikowanego przewodnika grupom wybierającym się w Tatry. To, że takie wycieczki prowadzone przez amatora-pasjonata kończą się tragicznie jak wyprawa tyskich licealistów w 2003 roku, nie jest dla niego wystarczającym argumentem - proszę przeczytać jego wywody na ten temat, jeśli ktoś ma ochotę.

        Również jego argumentacja dotycząca "uwolnienia" zawodu przewodnika jest najeżona kłamstwami i manipulacjami.

        Bardzo ważne jest odkłamanie pewnych rzeczy:

        1. Zawód przewodnika nie jest zawodem zamkniętym, reglamentowanym, nie ma żadnej z góry określonej liczby przewodników. Każdy może zostać przewodnikiem (pan Zimowski też), jeśli poświęcić czas na poznanie miasta (rzetelne poznanie, a nie poczytanie banałów z najeżonych błędami przewodników książkowych), nauczyć się i zdać egzamin. Licencję przewodnika ma w tej chwili 1199 osób w Krakowie, więc nie ma chyba mowy o żadnej mafii, która reglamentuje dostęp do zawodu. Jeśli komuś nie chce się uczyć, to niech nie oszukuje przynajmniej przyjeżdżających do Krakowa turystów, że do opowiadania o mieście wiedza jest nie potrzebna albo, że przewodnik ma jej za dużo (!), bo wymagania egzaminu są za ostre. Ten egzamin zdają ludzie po AGH i obcokrajowcy, więc jest on chyba do zdania.

        2. Nie jest prawdą, że przewodnicy biegają i ścigają ludzi, którzy oprowadzają swoich znajomych lub krewnych. Proszę pokazać jeden mandat wystawiony za oprowadzanie rodziny lub przyjaciół. Akty prawne regulujące pracę przewodników mówią o konieczności wynajmowania licencjonowanego przewodnika tylko organizatorom turystyki, takim jak pan Zimowski, który bierze za to pieniądze. Klient ma prawo do wysokiej jakości usługi i prawo chroni tu też interes klienta, bo pan Zimowski pewnie pieniądze za usługę przewodnicką od klienta weźmie, natomiast da mu produkt o jakości, jaką sam uzna za wystarczającą.

        3. Uwolnienie zawodu zwiększy bezrobocie. Tak, tak, to nie żarty. Zarówno minister Gowinm jak i pan Zimowski, nie traktują, jak się zdaje, tego zawodu poważnie. Bo jeśli będzie go mógł wykonywać każdy, to także student, emeryt itd. w wolnym czasie. Traktują prawdopodobnie oprowadzanie, jako zajęcie dorywcze, wykonywane wolnym czasie. Przewodnicy nie pracują na etatach. To jednoosobowe firmy. Koszt ZUS i ubezpieczenia zdrowotnego wyniesie w tym roku ponad 11ooo zlotych!!!! Bez podatków. Czy uwolnienie zawodu, dopuszczenie różnej maści dorabiających, którzy nie będą przecież zakładać firm, bo będzie to zajęcie dorywcze, obniżenie tym samym kwot stawek przewodnickich (które i tak są chyba najniższe w Europie) nie spowoduje jedynie tego, że przewodnicy w całości przejdą do szarej strefy?

        4. Brak licencji spowoduje, że po Krakowie będą oprowadzać piloci z zagranicy. Nie będzie już żadnej bariery. Dowiecie się Państwo wkrótce, że miasto zbudowali Niemcy, ozdobili Włosi, Hans Frank uratował je przed wysadzeniem (z taką wiedzą przyjeżdżają do nas często turyści), a Polacy wsławili się tylko tym, że pomagali nazistom w holokauscie. To nie są żarty. Przyjeżdża do nas teraz mnóstwo wycieczek szkolnych z całej Europy uczyć się u nas głównie o dwóch wielkich totalitaryzmach. Sami sobie odbierzemy możliwość kształtowania wizerunku naszego kraju, zajmą się tym zagraniczni piloci i nauczyciele. A krótkotrwały zysk będzie miał tylko pan Zimowski i wąskie grono jego znajomych organizatorów turystyki.

        Pomyślcie Państwo o tym.
        • Gość: M.Z. Re: Uwolnienie poprawi jakość usług IP: *.182.141.178.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 21.01.12, 12:49
          Akcja "Wolne Przewodnictwo" jest społeczna, ma swój osobny adres wolnezawody.org. Korzystam w niej ze swojej wiedzy jako praktyk-organizator, ale twierdzenia że mam na uwolnieniu zbić kokosy jest idiotyczna. Organizuję imprezy wysokobudżetowe, coraz więcej bez usług przewodnickich (pakiety indywidualne) a jeżeli jest przewodnik, to jego gaża, według ustalonych na rynku stawek jest niewielką częścią budżetu. Natomiast fachowość musi być ogromna i to jest ostatnia rzecz na której mógłbym oszczędzać.

          Pomimo tej wymienionej ilości licencji nie ma prawie wśród nich osób które potrafią prowadzić różnego rodzaju imprezy specjalistyczne, a rynek się rozwija i będzie takich coraz więcej. Fachowców do ich prowadzenia trzeba werbować spoza tej zamkniętej licencjonowanej grupy, i dlatego zawód trzeba uwolnić żeby umożliwić im legalną, bezstresową pracę. I żeby dotarła do ludzi świadomość, że mając umiejętności, talent można być sezonowo pilotem/przewodnikiem i nie potrzeba do tego kończyć wielomiesięcznych kursów, żeby Polak nie był w gorszej sytuacji jak Niemiec, Anglok czy ktokolwiek z większości zachodnich krajów.



          > 1. Zawód przewodnika nie jest zawodem zamkniętym, reglamentowanym, nie ma żadne
          > j z góry określonej liczby przewodników.

          No tak, jeszcze by tego brakowało żeby licencja przechodziła z ojca dziadka na wnuka, albo była do kupienia za 200.000 EUR jak licencja aptekarza w Grecji. Tak by wielu chciało - dowód krakowscy przewodnicy otwartym tekstem piszą o tym, np. na stronie

          www.guide-cracow.pl/www/index.php/kodeks-postepowania/
          9. Zalecenia:
          - wspieranie i podejmowanie działań zmierzających do ograniczenia ilości przewodników po Krakowie,
          - zmniejszenie ilości i częstotliwości organizowania kursów przewodnickich

          Takie działania mają konkretną definicję: MAFIA

          Reszty bzdur (i nieznajomości aktualnego prawa) nie skomentuję, i jak zwykle powiem jedno - uważasz się za lepszego anonimowy mądralo - załóż swoje biuro i odbierz mi klientów.
          • lbielenda Re: Uwolnienie poprawi jakość usług 21.01.12, 12:57
            Faktycznie !!!!

            www.guide-cracow.pl/www/index.php/kodeks-postepowania/
            9. punkt!!!
            - wspieranie i podejmowanie działań zmierzających do ograniczenia ilości przewodników po Krakowie,
            - zmniejszenie ilości i częstotliwości organizowania kursów przewodnickich

            O ile mnie pamięć nie myli to w ubiegłym roku na 170 zdających 40 zdało a niecałych 20 dostało licencje. Wyobraźcie sobie ilu zapłaciło za kurs. Jak źle podałem, to proszę mnie poprawić.
            Mafia !!!!!!!
              • lbielenda Re: Uwolnienie poprawi jakość usług 21.01.12, 13:11
                Ja pisałem o Stowarzyszeniu Przewodników Turystycznych gdzie w swoim kodeksie postępowania mają wyraźnie napisane żeby ograniczyć liczbę przewodników w mieście.
                A słowo mafia jak najbardziej tutaj pasuje bo mafia to organizacja o dużych wpływach, powiązaniach z osobami na różnych szczeblach władzy. Tutaj ta organizacja naciska na to by odstąpić od deregulacji tego zawodu. Wiec uważam że moje powyższe argumentowanie jest uzasadnione.
                • Gość: M.Z. plus: "lub czasopisma" Zygmunta Kruczka IP: *.147.62.61.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 21.01.12, 13:38
                  > A słowo mafia jak najbardziej tutaj pasuje bo mafia to organizacja o dużych wpł
                  > ywach, powiązaniach z osobami na różnych szczeblach władzy.

                  Jeszcze jeden fakt, który pokazuję dziennikarzom, bo samemu już mi się nie chce bawić w jakieś śmieszne "śledztwa". Niejaki Zygmunt Kruczek właściciel firmy prywatnej:

                  www.zumi.pl/2321495,Firma_Konsultingowo_Uslugowa_Proksenia_Zygmunt_Kruczek,Krakow,firma.html
                  Jest jednocześnie od wielu lat prezesem "Dachverbandu" polskich organizacji pilocko-przewodnickich

                  www.federation-guides.pl/sklad_zarzadu.html
                  Na skutek lobbingu tej organizacji jak czytamy w (dostęp płatny)

                  www.rynek-turystyczny.pl/artykul/21206/Ministerstwo_o_uprawnieniach_pilota_wycieczek.html
                  Podczas ostatniej nowelizacji zastopowano jedną z planowanych częściowych liberalizacji ustawy jakim jest idiotyczny, sztywny podział funkcji pilot-przewodnik i utrzymanie polskiego kuriozum jakim jest wymóg kilkumiesięcznego kursu pilockiego... haracz jaki trzeba zapłacić aby wykonywać nawet najprostsze czynności przy obsłudze grup.

                  Kto na tym materialnie korzysta? Firma które organizują szkolenia pilockie. min in. "biuro turystyczne Hubertus" Z. Kruczka

                  www.proksenia.pl/?page=kursypil
                  które nb. w ogóle nie figuruje w spisie organizatorów wycieczek oraz należące do tego Pana

                  www.proksenia.pl/
                  - wydawnictwo skryptów i podręczników na te kursy.

                  Krótko mówiąc aferka typu "lub czasopisma" tylko w jakiejś bardziej soft, skromnej branżowej skali.

                  W każdym razie tutaj proszę Państwa a nie w moim małym, niszowym biurze turystyki rowerowej proszę szukać pieniędzy, które ktoś może stracić/zyskać z tytułu deregulacji.
                • Gość: mafioso Re: Uwolnienie poprawi jakość usług IP: 178.73.48.* 07.04.12, 08:40
                  Tak na marginesie powiem, że w/w Stowarzyszenie zrzesza 140 członków, jest jednym z wielu w Krakowie i nie ma żadnego wpływu na przebieg i rezultat egzaminów. W samym Krakowie licencje przewodnickie ma ok.1200 osób, z których większość nie jest nigdzie zrzeszona. Wyciąganie zaleceń z kodeksu postępowania jakiegoś marginalnego stowarzyszenia jako dowód na istnienie jakiejś rzekomej mafii przewodnickiej jest co najmniej naciągane.
                  Pan M.Z. vel mkaczka (bo występuje tu pod tymi dwoma nickami) jest promotorem tzw społecznej akcji wolne przewodnictwo. O społecznym charakterze tej akcji śmiem wątpić ze względu na oczekiwane PRYWATNE korzyści Pana Zimowskiego w przypadku zmiany ustawy. Jego akcja to de facto lobbing prowadzony na rzecz niemieckich biur podróży, o czym łatwo się przekonać np. oglądając filmik na You Tube, gdzie partner gospodarczy M.Z. skarży się jak to wynajęcie polskiego przewodnika podnosi jego koszty (bo przecież wszędzie mógłby oprowadzać niemiecki reiseleier, nb. może nim zostać nawet sprzątaczka). Czy tego chcecie, Szanowni Państwo, żeby interpretacją naszej historii i kultury zajęły się niemieckie "sprzątaczki", a polscy wykształceni absolwenci po stracie na ich rzecz swoich warsztatów przcy jechali... sprzątać do Niemiec???
            • lbielenda Re: Uwolnienie poprawi jakość usług 21.01.12, 13:15
              W Krakowie tak taksówkarze z sobą walczą, że nawzajem sobie auta rysują. Ale to jest niestety wszędzie na świecie. Konkurencja sprawia, że usługi te są tańsze i dzięki niemu z nich korzystam.
              Kiedyś taksiarze tak potrafili kantować klientów ...., zresztą co będę pisał. Każdy wie jak jest.
      • Gość: ciekawy Re: Uwolnienie poprawi jakość usług IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.12, 19:12
        Wydaje mi się, że to co wypisuje Pan na swoim blogu w sprawie konkretnych przewodników jest trochę mało etyczne, a mnogość tych przypadków zdaje się świadczyć raczej o niedoskonałości i braku profesjonalizmu pańskich działań.
        Właśnie przyznał się Pan publicznie do łamania obowiązującego prawa. Ciekaw jestem co na to odpowiedzialne za przestrzeganie prawa instytucje. Prawo jest prawem i obowiązuje wszystkich, czy to właściciel biura, profesor UJ, czy inna wybitna postać. Może to nie jest dla wszystkich przyjemne, ale takie jest prawo, które wszyscy powinniśmy przestrzegać.
        Argumenty, przytaczane mijają się z prawdą na co zwrócono tu uwagę, więc trudno osobie z zewnątrz przyjąć je za prawdziwe i rzetelne, są za to bardzo populistyczne.
        • Gość: M.Z. Re: Uwolnienie poprawi jakość usług IP: *.180.248.180.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 21.01.12, 19:42
          > Wydaje mi się, że to co wypisuje Pan na swoim blogu w sprawie konkretnych przew
          > odników jest trochę mało etyczne,

          Och tak. oddaj do naprawy dobry samochód, niech mechanik-fuszer ci go kompletnie schrzani i popsuje, a potem jak napiszesz ostrzeżenie to ktoś ci powie że to "mało etyczne".

          > a mnogość tych przypadków zdaje się świadczyć
          > raczej o niedoskonałości i braku profesjonalizmu pańskich działań.

          Od oceniania mojego profesjonalizmu są klienci którzy mi płacą a tych jest z roku na rok coraz więcej.

          Opisałem dwa przypadki. Co nie jest generalnie przyjemne chwalebne, ale zdecydowałem się to upublicznić aby zwrócić uwagą na podstawowy problem - "licencja" nie jest równoznaczny z wysoką jakością czy profesjonalizmem usług.

          > Właśnie przyznał się Pan publicznie do łamania obowiązującego prawa.

          Bzdura. Domyślam się o co chodzi, ale ustawa o usł. turyst. po nowelizacji jest znacznie zliberalizowana, proszę sobie poczytać jej szczegóły.

    • Gość: Łobziak Dziwne, że uwolnienie hotelarzy i kelnerów IP: *.noc.fibertech.net.pl 21.01.12, 13:26
      nie spowodowało rażącego obniżenia rangi turystycznej Krakowa. Utopijne komunistyczne myślenie, że brak konkurencji podwyższa jakość usług.

      Z małą uwagą: jednak przewodnictwo górskie powinno być kontrolowane, bo tu naraża się klientów na śmierć. Niekoniecznie reglamentowane, ale kontrolowane - np. stosowne przepisy określające konieczność posiadania stosownych ubezpieczeń, wysokie odszkodowania za działania niezgodne ze sztuką + odpowiedzialność karna. Na tej asfaltowej drodze do Morskiego Oka zimą są dwa miejsca narażone na zejście gigantycznych lawin. Tam też nie jest bezpiecznie.

      Kilka lat temu uwolniono zawody instruktórów sportu, w tym sportów ekstremalnych gdzie naraża się klientów na niebezpieczeństwo i jakoś śmiertelność nie wzrosła. A też było multum protestów i mydlenia oczu.
    • Gość: Akademik Podsumowanie. IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.12, 19:13
      Czytając uważnie posty same pojawiają się oczywiste konkluzje. Deregulacja rynku popierana przez bardzo wąskie grono, które ktoś nazwał mafijnym, ma na celu obniżenie kosztów organizatorów przez wprowadzenie bylejakości. W zasadzie idąc dalej tym tropem można nazwać deregulację chęcią oszukania turystów przez oferowanie im niepewnych usług. Zgadzam sie z Panem Maciejem że dokonuje sie teraz pewna specjalizacja na rynku przewodnickim i czasami wydawane licencje nie korespondują z potrzebami turystów i organizatorów. Absolutnie nie jest to argument za rewolucyjnym rozsadzeniem całego systemu lecz poważny argument za jego reformą. Jezeli ktos chce sie zajmować turystyką specjalistyczną i ma problemy lub brak chęci do zdania jednorazowego egzaminu przewodnickiego lub pilockiego to absolutnie powinien zmienić branżę. To naprawdę nie jest przeszkoda... Znam wiele osób które są specjalistami, praktykami w pewnych dziedzinach turystyki i aby pracować w zawodzie zostały licencjonowanymi przewodnikami każda z nich nawet przy tej formie egzaminu twierdzi że wiele zyskały w trybie przygotowania i ta wiedza pomaga im na codzień w pracy. Rzadko kiedy pojawia sie człowiek który bez zweryfikowania swej wiedzy uważa sie za najlepszego, a jeśli taki się pojawia to nie powinien mieć doczynienia z turystami.
      REASUMUJĄC Deregulacja/zniesienie licencji doprowadzi w dłuższym czasie do pojawienia się na rynku kilku nowych dobrze przygotowanych do zawodu osób które z jakichś mglistych powodów nie chciały zdać licencji oraz tysięcy przypadkowych ludzi którym zamarzy się zostać przewodnikiem po przeczytaniu jednej książki. To globalnie doprowadzi do poważnego upadku jakości i zaufania zagranicznych kontrahentów. To z kolei doprowadzi do obsługiwania większości grup zagraniczych przez ich zagranicznych pilotów. Przecież wtedy będą już mogli opowiadać o historii Polski cokolwiek im się podoba....
      • Gość: Łobziak Powtórz jeszcze tysiąc razy IP: *.noc.fibertech.net.pl 21.01.12, 20:14
        Deregulacja/zniesienie licencji doprowadzi (...) do (...) tysięcy przypadkowych ludzi którym zamarzy się zostać przewodnikiem po przeczytaniu jednej książki.

        I co z tego, że im się zamarzy? Skąd z tego wniosek, że turyści będą chcieli korzystać z ich usług? Jadąc do Singapuru weźmiesz do oprowadzania studencta z ulicy, czy jednak wcześniej zorientujesz się w ofercie renomowanych biur podróży, poczytasz opinie na forach i popytasz znajomych, którzy tam wcześniej byli?

        W Twom sposobie myślenie jawi się absolutny brak szacunku do turystów, których traktujesz jak szarą, bezkształtną i bezmyślną masę. Ci ludzie wiedzą co chcą, samodzielnie myślą i nie dadzą się wykorzystywać. Nie są gorsi od siebie i we własnym najlepiej pojmowanym interesie będą dbali o adekwatną dla siebie jakość usług. Nie masz prawa decydować za nich co jest im potrzebne, a co nie.
      • Gość: M.Z. Re: Podsumowanie. IP: *.180.248.180.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 21.01.12, 20:22
        Boże, człowieku. Odczep się od tych "turystów", nie decyduj za nich. Sam jeśli chcesz zostać turystą to weź sobie nawet takiego z pięcioma licencjami. Zważ że turysta czy jakikolwiek inny klient niezadowolony z usługi ma ją prawo zareklamować, zażądać odszkodowania, ma mnóstwo instrumentów prawnych do swojej ochrony. Tymczasem protesty przeciwko rzekomej groźbie deregulacji nie wychodzą od organizacji konsumenckich tylko od korporacji i stowarzyszeń przewodnickich broniących SWOJEGO partykularnego interesu a nie interesu klientów. To widać jak na dłoni i wasze protesty nic nie dadzą. Wprost przeciwnie - im więcej takich żenadnych akcji tym większa wskazówka że dany zawód należy zderegulować, że coś tu jest nienormalne.
    • Gość: z boku Kto może oprowadzać turystów po mieście? IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.12, 20:02
      Trudno się wypowiadać, brać odpowiedzialność za słowa w sprawie, której się nie znam. Można za to przysłuchiwać się dyskusji.
      Najciekawszą zaś częścią artykułu jest tu dyskusja, której niekwestionowaną gwiazdą jest Pan Maciej Zimowski. Gdyby nie ogrom pracy przez włożonej w prowadzenie blogu, skłony bym był stwierdzić, że zajmuje się kabaretem. Nie rozumiem, jak właściciel biura turystycznego, może mianować się "społeczną akcją" uwolnienia, czy deregulacji zawodu przewodnika. Swoją drogą, na blogu brakuje wyjaśnienia co on pod tym pojęciem rozumie. Dla mnie jest to walka, o zniesienie certyfikatów potwierdzających wiedzę, za którą generalnie się płaci konkretnymi pieniędzmi. Autor blogu posługuje się mijającymi się z prawdą argumentami, na co zwrócono mu uwagę. Trudno zatem do pozostałych mieć zaufanie i pewność, że są prawdziwe, że są bardzo populistyczne to widać gołym okiem. Wymienianie osób z imienia i nazwiska, opisywanie sytuacji bez dania zainteresowanym okazji do wyjaśnienia, czy konfrontacji jest trochę mało etyczne. Mnogość cytowanych przypadków zdaje się świadczyć, że problem nie leży w przewodnikach, a w organizacji pracy samego biura. Tak samo mało etyczne jest tropienie innych biur i szukanie na nią haków. Skąd my to znamy? Szkoda, że osoba prowadząca tak ciekawą działalność jak turystyka rowerowa, marnuje swój czas i energię na prowadzenie tak mało sympatycznej działalności. Pan Zimowski przyznał się publicznie do łamania ustawy, czyli prawa. Ciekaw jestem co na to czynniki odpowiedzialne za przestrzeganie prawa. Prawo zaś obowiązuje jednako wszystkich, czy to właściciel biura, czy profesor akademicki, zasłużona dla miasta persona, czy przewodnik. Może to nie jest miłe, ale takie jest. Jeśli jest to element tak zwanej konsultacji społecznej, to ładny gniot prawny nam się szykuje, jeśli inne "konsultacje społeczne" odbywają się w przypadku innych ustaw, robi się trochę straszno.
    • Gość: M.Z. Re: Kto może oprowadzać turystów po mieście? IP: *.146.13.191.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.01.12, 10:43
      > Wynurzenia tego pana Ziemniaczyńskiego to jakiś "sen frustrata na jawie". Ten p
      > an z uporem maniaka twierdzi że obecnie "biuro podróży w Polsce MOŻE OTWORZYĆ K
      > AŻDY" (czy to znaczy że KAŻDY BEZ ODPOWIEDNICH KWALIFIKACJI I CERTYFIKATÓW?)

      A jakież to trzeba mieć kwalifikacje i certyfikaty? W pierwszej wersji ustawy turystycznej uchwalonej przez postkomunistów w 1997 była mowa o posiadaniu odpowiedniego wykształcenia i praktyki w branży. To wszystko zostało wykreślone w trakcie nowelizacji, ponieważ jest niezgodne z prawem unijnym i przypominało średniowieczne prawo cechowe.

      Jest wymóg to posiadanie polisy ubezpieczeniowej. Na turystykę krajową to koszt niewielki rzędu kilkuset zł.

      Tak że już, leć krzykaczu zarejestrować działalność i zrób gigantyczny interes odbierając klientów tym którzy działają "nieprofesjonalnie".

      > A czy KAŻDY mógłby bez odpowiednich orzeczeń i zaświadczeń zostać panem Ziemnia
      > czyńskim??? Chyba nie.

      Tak. Każdy może zmienić nazwisko. Wypełniasz wniosek do USC i płacisz 37 zł.
    • Gość: Akademik Arogancja Władzy IP: *.dynamic.chello.pl 22.01.12, 11:04
      Poza wczesniejszymi argumentami popierającymi utrzymanie licencji które są oczywiste i praktykowane w większości cywilizowanych krajów UE i świata, pozostaje jeszcze jeden aspekt lokalny. (Niemcy są tutaj wyjątkiem jako kraj federalny o ogólnie zdecentralizowanym prawie pozostawia on kwestie licencji w decyzji Landów, w GB z kolei mamy duże tradycje społeczeństwa i instytucji obywatelskich które regulują rynek - u nas niestety nie ma żadnego z powyższych, ale za to mamy wielkie tradycje anarchistyczno-rewolucyjne. Bez wizji bez planów byle by tylko coś zniszczyć i postawić na swoim. Jak wszyscy też wiemy "Polak mądry po szkodzie") .
      Wspomnianym aspektem lokalnym jest arogancja władzy. Pan minister poniekąd Sprawiedliwości nie znając tematu, nie zgłębiając sprawy, nie wnikając w konsekwencje, na podstawie histori swojego ZNAJOMEGO ukaranego profesora za oprowadzanie bez licencji , podejmuje lekką ręką decyzje dotyczące kilku dziesiąt tysięcy osób w Polsce i całego rynku turystycznego. Czyli mamy doczynienia z prawem pisanym pod ZNAJOMEGO w "euforii pozytywnej szajby" deregulacyjnej. Arogancja to mało powiedziane szczególnie że Minister widocznie poważnie obawia się konfrontacji ze środowiskiem prawniczym dlatego zabiera się za udawaną deregulację tam gdzie wydaje sie ona łatwiejsza a jest absolutnie niszcząca rynek , politykę historyczną państwa i dochody państwa i obywateli. Przy takiej polityce branża turystyczna chyba dramatycznie zmieni preferencje polityczne przy WYBORACH.
      • Gość: M.Z. Żyjesz jeszcze w komuniźmie? IP: *.182.5.105.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.01.12, 12:18
        > Poza wczesniejszymi argumentami popierającymi utrzymanie licencji które są oczy
        > wiste i praktykowane w większości cywilizowanych krajów UE i świata

        Kwadratowa BZDURA powielana przez lata: W najnowocześniejszych i największych gospodarkach turystycznych świata nie ma żadnych regulacji. Śmieszne jak długo wydaje wam się że będziecie ten kit wciskać ludziom, że ktoś tego nie sprawdzi kilkunastoma kliknięciami w internecie.

        > dów, w GB z kolei mamy duże tradycje społeczeństwa i instytucji obywatelskich k
        > tóre regulują rynek - u nas niestety nie ma żadnego z powyższych

        Znamy to - Polska jest narodem idiotów, których trzeba trzymać za mordę milionem urzędniczych regulacji. Polacy nie dorośli do demokracji.. itd. Proponuję zostań politykiem i idź z tym hasłem do wyborów.

        > Wspomnianym aspektem lokalnym jest arogancja władzy.

        Odwrotnie. Arogancją władzy było uchwalenie "zapisów przewodnickich" w ustawie w 1997 na skutek nacisków małej grupki zawodowej, środowiska przed 1989 totalnie infiltrowanego przez SB. Obecnie rząd działa na korzyść pozostałych 38 milionów, które oczekują zdrowych zasad gospodarki i konkurencyjnego rynku polepszającego jakość i przystępność usług.

        > wiedliwości nie znając tematu, nie zgłębiając sprawy, nie wnikając w konsekwenc
        > je, na podstawie histori swojego ZNAJOMEGO

        To był bon mot w wywiadzie radiowym. Przypomnę że zawodów do uwolnienia przeznaczonych jest 200 z tego przewodnik to zaledwie 1/200 cząstka całej operacji, zresztą nie najtrudniejsza bo od strony legislacyjnej bardzo prosta do przeprowadzenia.

        > zie wydaje sie ona łatwiejsza a jest absolutnie niszcząca rynek ,

        Wprost przeciwnie - naprawiająca rynek

        > politykę hist
        > oryczną państwa

        Nie ma czegoś takiego - przy konstytucyjnej wolności słowa - jak "polityka historyczna państwa" wpływająca na przekaz informacji turystom na ulicy. To jakieś chore mrzonki urzędasów którym się wydaje że są enklawą zachowanej z PRL-u cenzury. A kuku! Ustrój się zmienił ponad 20 lat temu.
        • Gość: Akademik Re: Żyjesz jeszcze w komuniźmie? IP: *.dynamic.chello.pl 22.01.12, 12:38
          Teraz już wszystko rozumiem. Wiec chodzi o walkę z komunizmem, wpływy SB, infiltracje, kliki, stary system. Proszę nie mieszać bytów bo to czyni się przy braku logicznych argumentów. Proponuje kilka ksiązek o polityce politycznej współczesnego państwa prowadzonej przez wszystkie wspomniane przez Pana kraje. Demokracja to nie anarchia.
          • Gość: M.Z. Re: Żyjesz jeszcze w komuniźmie? IP: *.182.5.105.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.01.12, 12:49
            > Teraz już wszystko rozumiem. Wiec chodzi o walkę z komunizmem, wpływy SB, infil
            > tracje, kliki, stary system. Proszę nie mieszać bytów bo to czyni się przy brak
            > u logicznych argumentów.

            Argumenty równie logiczne jak twoje.

            A jak wyglądała kontrola pilotów i przewodników przez SB-cję opisane jest choćby tutaj

            nieregularnik-nieperiodyczny.blogspot.com/2010/03/ub-sb-tadeusz-stec-i-przewodnicy-z.html
            > Proponuje kilka ksiązek o polityce politycznej współcz
            > esnego państwa prowadzonej przez wszystkie wspomniane przez Pana kraje.

            Żaden nowoczesny demokratyczny kraj nie prowadzi polityki politycznej poprzez cenzurowanie przekazu wiedzy historycznej. Jest to zabronione przez konstytucję. Nie są cenzurowane poważne media jak prasa czy telewizja, tym bardziej przekaz ustny przez przewodnika na ulicy. Po prostu przewodnictwo nie jest - i za chwilę u nas też nie będzie - zawodem regulowanym.

            I tyle z mojej strony, moja skłonność do dyskusji z anonimem o ksywie "Akademik" jest ograniczona. Jak chcesz więcej to podaj swoje nazwisko i publikacje.

            M. Zimowski
            • Gość: wydaje się że Re: Żyjesz jeszcze w komuniźmie? IP: 77.236.26.* 22.01.12, 14:28
              Pan Ziemniakowski BREDZI, a jego poziom ZACIETRZEWIENIA, ZADUFANIA i sposób WYRAŻANIA "REWOLUCYJNYCH" poglądów świadczy o jakichś najwidoczniej osobistych traumach związanych z rynkiem usług turystycznych w Polsce. Ilość inwektyw i dziwacznych sformułowań pod adresem profesjonalnych przewodników turystycznych w Polsce ("mafia", "esbecja", itp.) jest wręcz żenująca.
              Ten pan twierdzi, że na przykład KAŻDY może być dziennikarzem w Polsce, bo przecież "każdy może sobie coś tam bredzić do milionów ludzi w Polsce" i brać za to pieniądze. Ciekawe czy większość profesjonalnych dziennikarzy w Polsce też tak twierdzi? (Przypadki samozwańczych "dziennikarzy" którzy od czasu do czasu coś upichcą na ekranie, a od czasu do czasu napiszą coś w gazecie by powiedzieć społeczeństwu jak ma myśleć - choć skądinąd malownicze - winny być raczej - z etycznego punktu widzenia - powodem do ubolewania niż naśladowania).
              Temu panu słowo "deregulacja" pomyliło się z ze słowami "dowolność" i "anarchia".
              Otóż panie Ziemniakowski, sposób funkcjonowania demokratycznego społeczeństwa nie polega, jak się panu wydaje, na wywieraniu presji na przepisach prawa przez garstkę krzykaczy lobbujących na swoją partykularną korzyść, lecz na pewnym konsensusie społecznym uwzględniającym również takie zagadnienia jak właśnie zdrowa konkurencja (czyli w ramach obowiązującego prawa), etyka, edukacja oraz polityka kulturalno-oświatowa danego państwa. Jeśli obecne polskie prawo mówi że "kto wykonuje zawód przewodnika turystycznego bez licencji podlega karze lub grzywnie" - to nie jest to czyjeś "widzimisię" lecz efekt właśnie konsensusu społecznego uwzględniającego m. in. ochronę polskiego rynku pracy i szeroko pojętą politykę kulturalno-oświatową Polski. Na takiej samej zasadzie jak władze polskie poprzez dotacje odpowiednich instytutów wspierają polską sztukę filmową, czy poprzez odpowiednie fundusze wspierają konserwację zabytkowych obiektów polskiej architektury, władze polskie (w tym m.in. Ministerstwo Sprawiedliwości) winny chronić polski rynek turystyczny będący istotnym składnikiem polskiej Kultury.
        • Gość: Łobziak Degrengolada środowiska IP: *.noc.fibertech.net.pl 22.01.12, 15:59
          > Kwadratowa BZDURA powielana przez lata: W najnowocześniejszych i największych g
          > ospodarkach turystycznych świata nie ma żadnych regulacji. Śmieszne jak długo w
          > ydaje wam się że będziecie ten kit wciskać ludziom, że ktoś tego nie sprawdzi k
          > ilkunastoma kliknięciami w internecie.
          Oni chyba naprawdę w to wierzą. Tak jak w to, że wszystkie pozostałe zawody są nadal jak w PRLu reglamentowane. To co ta osoba wypisuje wyżej - jej naprawdę wydaje się, że nadal tak jak w PRLu informatyk z wykształcenia nie może pracować jako biznesmen, kelner, kucharz, mechanik samochodowy, aktor czy dziennikarz. I, że o dostępie do tych zawodów decydują urzędnicy i dyplom państwowej szkoły.

          > > dów, w GB z kolei mamy duże tradycje społeczeństwa i instytucji obywatels
          > kich które regulują rynek - u nas niestety nie ma żadnego z powyższych
          > Znamy to - Polska jest narodem idiotów, których trzeba trzymać za mordę milione
          > m urzędniczych regulacji. Polacy nie dorośli do demokracji.. itd. Proponuję zos
          > tań politykiem i idź z tym hasłem do wyborów.
          Dokładnie - tak jak w PRLu. Obywatele niby są wolni, ale są zbyt głupi, by korzystać z tej wolności, więc to urzędnicy zdecydują za nich co tak naprawdę chcą i potrzebują.
    • Gość: M.Z. Co wynika z wpisów krzykaczy IP: *.146.43.228.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.01.12, 11:32
      > Jeśli klient nie wymaga potwierdzonej certyfikatami znajomości zawodu od osoby
      > świadczącej jakiekolwiek usługi, nie powinien też (co logiczne) wymagać odpowie
      > dniej jakości.

      I tu jest pies pogrzebany. Jeśli ów "certyfikat" rzeczywiście byłby rękojmią jakości, Turysta / właściciel biura z wielką chęcią zatrudniałby owych. Skoro ich nie chce zatrudniać, skoro piszący wielkimi literami KRZYKACZE lamentują że stracą pracę to znaczy że owie "papiery przewodnickie" są funta kłaków warte, i nie spełniają oczekiwań rynku który jest w 100% prywatny i na którym panuje ogromna konkurencja i nieprofesjonalista nie ma żadnych szans żeby zaistnieć.

      Deregulacja jest po to żeby postawić sprawy z głowy na nogi. Żeby zarobić mógł ten kto ma rzeczywisty talent a nie miernota z papierami, tak jak było z piosenkarzami w PRL-u. Przypomnę felieton Skoczylasa sprzed 2 lat kiedy PSL chciał "uregulować" zawód aktora.

      krakow.gazeta.pl/krakow/1,35797,6082941.html
      Przypomnę jeszcze że Robert Makłowicz też się przyznał kiedyś że nie ma żadnych papierów kucharza.

      M.Z. (Maciej Zimowski).
    • Gość: M.Z. Re: Kto może... - wyjaśnienie IP: *.180.13.155.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.01.12, 11:49
      > "Należy uwolnić zawód przewodnika od kontroli państwa (egzaminu państwowego) i
      > oddać wpływ stowarzyszeniom, korporacjom" - twierdzi człowiek, który wypowiada
      > się w powyższym artykule. Ten pan zaprzecza sam sobie. Skoro egzaminy na profes
      > jonalnego przewodnika zamiast Państwa Polskiego miałyby przeprowadzać jakieś "s
      > towarzyszenia" czy "korporacje" to gdzie tu jest mowa o uwolnieniu zawodu?

      Już wyjaśniam. Owe egzaminy i kursy mają być FAKULATYWNE - czyli - będzie można sobie zrobić taki kurs czy licencję według własnego uznania, ale równie dobrze uprawiać zawód bez tychże licencji. Tak jak np. dziennikarz. Nie widzisz absurdu, że dzienikarz mówiący do milionów licencji nie potrzebuje a przewodnik mówiący do kilku - nastu - dziesięciu osób tak?

      > Tylk
      > o egzamin przeprowadzany przez odpowiedni urząd państwowy (a nie jakieś korpora
      > cje!) gwarantuje transparentność zasad dopuszczania do tego zawodu

      Bzdura. To jeszcze wprowadź państwowe licencje dla aktorów i piosenkarzy, tak było w PRL-u.

      Dla porównania - wypisz sobie z tabel statystycznych 10 najbogatszych (w/g dochodu nar. na głowę) państw Europy - Typu Szwajcaria, kraje Beneluksu, Skandynawii, UK, Niemcy - nie ma tam żadnych państwowych regulacji dot. przewodnictwa, nigdzie tam rządy nie widzą potrzeby uszczęśliwiania obywateli tworzeniem i opłacaniem z budżetu sytruktur urzędowego egzaminowania czy rejestrowania przewodników.

      Jest to domena krajów zepsutych i skorumpowanych, o klientelistycznej polityce, gdzie tworzy się jak najwięcej posad urzędowych dla "znajomych królika".

      Więcej:

      wolneprzewodnictwo.blog.pl/rzd-uwolni-190-zamknitych-zawodw-patrzmy-im-na-rce,15573688,n
      M. Zimowski
    • malgorzata_mazur Kto może oprowadzać turystów po mieście? 22.01.12, 14:21
      Przytaczam swoje posty w tej sprawie:
      ..."To tak zwykle bywa jak nie dba się należycie o interes własnych obywateli i szybko, hurtowo i bez zbadania sprawy zmienia się prawo, bo jeden profesor (w różnych źródłach różny) został ukarany mandatem. Środowiska prawnicze, lekarskie, aptekarskie walczą o swoje interesy. Interes zawodowy przewodników i pilotów znalazl się w rękach doradcy podatkowego (sic) i Doradcy Ministra Sprawiedliwości P.T. pana Mirosława Barszcza działającego głównie pod dyktando pana, który stracił rzekomo klienta, bo niewłaściwie zorganizował imprezę górską w Wysokie Tatry. I to jest błędne koło. A gdzie projekt ustawy? A gdzie czytania w Sejmie? A gdzie vacatio legis? A co z firmami, które w oparciu o obowiązujące prawo założyły taką a nie inną działalność gospodarczą? A co z przewodnikami, ktorzy w oparciu o obowiązujące prawo zdobyli licencje i taką działalność właśnie założyli. Z dnia na dzień, przed sezonem mają ją likwidować i pracować za napiwki? To naprawdę jest błędne koło"...

      I jeszcze jeden post dotyczący darmowych Walking tours organizowanych przez krakowskiego przedsiębiorcę, ktory zatrudnia przewodników za napiwki.


      Zwracam ...."uwagę, że coraz częściej (i to nie tylko w naszym zawodzie) oczekuje się pracy za darmo. Pogłębia to, moim zdaniem kryzys, wpływa w dłuższym okresie czasu ...na bardzo niekorzystną sytuację obywateli naszego państwa (chociażby sprawy ubezpieczeń zdrowotnych, emerytur, poziom życia). Nazwanie napiwku zapłatą uznaniową? A dlaczego? Jeżeli wysokość tego "uznaniowego" wynagrodzenia uzgodnisz przed wykonaniem usługi, zatrudnisz przewodnika, który za tę uzgodnioną cenę zgodzi się oprowadzić i odprowadzisz od tego podatek oraz ZUS (za tegoż przewodnika) to to jest wynagrodzenie uznaniowe. A nie napiwek wg widzimisie uznającego po wykonaniu usługi. Jeżeli biuro reklamuje usługi przewodnickie za darmo, co ja rozumiem jako usługi opłacane przez organizatora i w ciężar jego kosztów to jest trochę inna sprawa.To jest usługa z wliczonym w cenę kosztem usługi przewodnickiej. Chociaż reklamowanie darmowych usług na szerszą skalę niezbyt korzystnie wpływa na poziom wynagrodzeń przewodników lub pilotow. Rozumiem sporadyczne akcje darmowego oprowadzania np. w Dniu Przewodnika dla podkreślenia, że takie usługi są wykonywane przez ludzi do tego przygotowanych, czy sporadycznie w przypadku chorych dzieci, emerytów itp.. Sama w takich akcjach organizowanych od czasu do czasu np. przez PTTK wzięłam udział. Nie powinno jednak przyzwyczajać się odbiorców naszych usług do tego, że nasze usługi należy świadczyć za darmo lub za napiwki. To działa nie tylko na naszą szkodę ale i na szkodę innych grup zawodowych. Polaku pracuj za darmo lub za napiwek"...


      Tylko ską potem protesty na zbyt niskie wynagrodzenia.

      Pozdrawiam Malgorzata Mazur
      mygdansk.multiply.com
      • Gość: Lech Re: Kto może oprowadzać turystów po mieście? IP: *.internetia.net.pl 25.01.12, 19:59
        > ..."To tak zwykle bywa jak nie dba się należycie o interes własnych obywateli i
        > szybko, hurtowo i bez zbadania sprawy zmienia się prawo, bo jeden profesor (w
        > różnych źródłach różny) został ukarany mandatem.

        Nie jeden profesor, tylko bezsensownie szykanuje się w polskich miastach przedstawicieli wielu różnych profesji i zmusza ludzi do korzystania z niechcianych usług "jedynych słusznych" głosicieli "prawdy absolutnej".

        I słusznie, że zawód przewodnika zostanie uwolniony. Gdybym miał wybierać kto mnie ma oprowadzić po zabytkach mojego miasta, to bym wybrał np. historyka sztuki, który ma wiedzę a niekoniecznie urzędowe papiery przewodnika miejskiego. Problemem są absurdalne regulacje prawne, że w miejscu publicznym przewodnik może opowiadać na te same tematy, w których specjalizuje się historyk sztuki, a historykowi sztuki czy nauczycielowi nie wolno mówić o tym samym co przewodnik.

        Pewna nauczycielka (historię znam z pierwszej ręki) zorganizowała kiedyś wycieczkę z uczniami do Wrocławia aby pokazać im swoje rodzinne miasto. Tam została zatrzymana przez strażników miejskich w towarzystwie cywila (był to miejscowy przewodnik), który zażądał od niej uprawnień przewodnika miejskiego na Wrocław. Zwiedzanie zakończyło się przerwaniem wycieczki i wręczeniem jej mandatu. W ten sposób władza "podziękowała" jej za społeczne zaangażowanie i działalność krajoznawczą z młodzieżą. Najwyższy czas skończyć z takimi absurdami.
      • mkaczka Re: Przewodnik to pikuś 22.01.12, 14:51
        > Czy w Afryce też mają licencje przewodnicy ?

        Tak, podpisane przez wodza plemienia.

        Tu parę linków:


        wolneprzewodnictwo.blog.pl/archiwum/index.php?nid=13999136
        wolneprzewodnictwo.blog.pl/archiwum/index.php?nid=12287561
        wolneprzewodnictwo.blog.pl/archiwum/index.php?nid=12305376
      • Gość: g Re: Przewodnik to pikuś IP: *.dynamic.chello.pl 24.01.12, 08:40
        W Ameryce wszystkie miasta z dłuższą historią mają licencje, takie jak Nowy Jork, Nowy Orlean, Boston.... a nawet cała Pensylwania. Oprócz tego wszystkie kraje gdzie turystyka jest ważna (Francja, Hiszpania, Włochy) wprowadziły licencje, zapewne z dwóch powodów, po pierwsze jakość, po drugie kasa. Czyli jak najwięcej pieniędzy ma pozostać w kraju !!!!! Od tego idą podatki!!! W ten sposób robią rynek dla swoich obywateli. Nie ma tak że tour lider z Indonezji, Malezji, Białorusi, Niemiec oprowadzi i pieniądze zostaną w kasie tour operatora który wycieczkę organizował. Nie ma miejsca również na oszustwa. Czyli chcesz dorabiającego studenta, proszę bardzo, ale twój kontrahent ma o tym wiedzieć i poinformować uczestników imprezy że płacą za studenta. Pan który prowadzi akcje "wolne przewodnictwo" też tak może zrobić. Ale wtedy nie dostanie takich pieniędzy za amatora. A przecież nie o to chodzi, chodzi o to aby marża była jak największa. Dla kogoś kto siedzi" w biznesie" sprawa jest oczywista, bo wiemy jak to wygląda "od środka".
        • Gość: M.Z. Re: Przewodnik to pikuś IP: *.biuro.net.pl 24.01.12, 10:42
          > W Ameryce wszystkie miasta z dłuższą historią mają licencje,

          To nie są "licencje" porównywalne z naszymi, tylko certyfikaty podobne jak dostaje taksówkarz czy sprzedawca hot dogów. Żeby ją otrzymać Nie trzeba uczęszczać na żadne kursy tylko wypełnić prosty kwestionariusz z prostymi pytaniami na temat topografii i historii miasta
          www.nyc.gov/html/dca/downloads/pdf/study_reference.pdf

          > Oprócz tego wszystkie kraj
          > e gdzie turystyka jest ważna (Francja, Hiszpania, Włochy) wprowadziły licencje,

          Nie wszystkie w których turystyka jest ważna tylko wszystkie które mają bizantyjskie albo autorytarne tradycje. (nb. we Francji są licencje ali nikt "nielicencjonowanym" nie zabrania oprowadzać.

          Najnowsza lekcja historii

          wolneprzewodnictwo.blog.pl/twardnienie-miekkiego-podbrzusza,15607506,n
          > ieczkę organizował. Nie ma miejsca również na oszustwa. Czyli chcesz dorabiając
          > ego studenta, proszę bardzo, ale twój kontrahent ma o tym wiedzieć i poinformow
          > ać uczestników imprezy że płacą za studenta.

          Jeżeli kontrahent jest z zagranicy np. Niemiec albo UK to nie musi, bo organizuje wycieczkę według tamtejszego prawa, w/g którego Reiseleiter czy tourist guide jest nielicencjonowany.


    • malgorzata_mazur Re: Kto może oprowadzać turystów po mieście? 22.01.12, 15:11
      mkaczka napisał:

      > > różnych źródłach różny) został ukarany mandatem. Środowiska prawnicze, le
      > karski
      > > e, aptekarskie walczą o swoje interesy. Interes zawodowy przewodników i p
      > ilotów
      > > znalazl się w rękach doradcy podatkowego (sic)
      >
      > Bo padnę ze śmiechu. A los Państwa Polskiego został złożony kiedyś a w ręce.. e
      > lektryka! (sic) (sic) (sic) (sic) (sic) (sic) (sic) :)))


      Pan wyrywa słowa z kontekstu i przytacza niezgodnie z ich znaczeniem.
      ponadto: Los panstwa polskiego NIE został złożony kiedyś w ręce elektryka. Pan prezydent L. Wałęsa został z woli narodu prezydentem kraju, który zaczął budować system demokratyczny, m.in. określony sposób stanowienia prawa. Nie otrzymał prawa wydawania dekretów.

      Po skończonym strajku w sierpniu 1980 r. ogłosił, że mamy prawo m.in. do wolnych związków zawodowych a nie do pracy za napiwki czy też pracy za darmo.
    • Gość: Kry Kto może oprowadzać turystów po mieście? IP: *.dynamic.chello.pl 22.01.12, 17:45
      Jest nas w samym Krakowie 1200 osób.I już dawno zweryfikował nas wolny rynek.
      Zostają w tym trudnym zawodzie tylko zapaleńcy ,zmotywowani i tylko tacy o których wieść niesie ,że nie nudzą ,nie "czytają przewodnika ",ale potrafią zajmująco historię przedstawiać.
      Tylko własną postawą ,profesjonalizmem możemy jakoś konkurować ze sobą i w tym zawodzie się utrzymać.
      Powtarzam w zawodzie ,bo nie traktujemy przewodnictwa jako dorobienia sobie na boku.
      Te 10 miast ,po których oprowadzać mogą tylko licencjonowani przewodnicy dopracowało się świetnej kadry.I nie rozumiem ,jak można to przekreślić wpuszczając na ich miejsce amatorów .Proszę pamiętać ,że deregulacja wpuści na nasz rynek również pilotów grup zagranicznych,
      którzy o historii Polski mają bardzo mgliste pojęcie.
      Do dzisiaj dla młodych Niemców II wojnę rozpoczęli Polacy akcją na Radiostację Gliwicką.
      A tak nam podobno zależy na wizerunku Polski !! Jak się to ma do planów deregulacji ?



      • Gość: M.Z. Re: Kto może oprowadzać turystów po mieście? IP: *.180.159.65.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.01.12, 17:57
        > Te 10 miast ,po których oprowadzać mogą tylko licencjonowani przewodnicy doprac
        > owało się świetnej kadry.I nie rozumiem ,jak można to przekreślić wpuszczając n
        > a ich miejsce amatorów

        Jak to PRZEKREŚLIĆ? Nikt im nie zabrania nadal pracować ani nosić swoje blachy czy identyfikatory. A jeśli jak "twierdzisz" amatorzy zabiorą im pracę - to znaczy że byli lepsi i lepiej odczytali potrzeby rynku. A tym samym system licencjonowania jest do niczego.

        > a ich miejsce amatorów .Proszę pamiętać ,że deregulacja wpuści na nasz rynek ró
        > wnież pilotów grup zagranicznych,

        Co to znaczy "wpuści"? Już od dawna mogą świadczyć usługi, na podstawie dyrektywy unijnej. Poza tym polska ustawa o usługach turystycznych dotyczy tylko polskich podmiotów. Biuro np. niemieckie organizujące wycieczki dla Niemców tym przepisom nie podlega.
    • Gość: Akademik Za deregulacja tego zawodu są 3 osoby w kraju, IP: *.dynamic.chello.pl 22.01.12, 22:56
      Z dyskusji wynika że 3 osoby w skali kraju robią burzę w szklance wody aby bronić swych partykularnych interesów i rozwalić system dla samej zabawy z destrukcji. Rynek TAXI i transportu wlasnie będzie od kwietnia jeszcze mocniej regulowany, aby nie było kolesi pobierających za kurs po miescie 400 PLN , wystawiających weksle dłużne i zastraszających klientów. Teraz ich miejsce zajmą panowie przy dworcu z dużym napisem PRZEWODNIK/GUIDE.
    • Gość: supergość Kto może oprowadzać turystów po mieście? IP: 80.50.131.* 22.01.12, 23:25
      W swojej 10 letniej praktyce pracy z turystami ani razu nikt nigdy mnie nie kontrolował !!!
      Biura owszem, często wymagają odpisów, ale władze nigdy. Czyli jest licencja czy jej nie ma?
      Prowadziłem grupy liczone w setkach, mam wszystkie możliwe licencje i uprawnienia. Skończyłem szkoły kierunkowe, prowadzę działalność, płace podatki i odprowadzam składki.
      Deregulacja, ok, ale pod jednym warunkiem - uwalniamy wszystko dla wszystkich.
      Wówczas hydraulik, programistami C++, składacz sprzętu spadochronowego, andragog czy też profesor - specjalista od spektroskopii oscylacyjnej, będzie mógł się zająć "opowiadaniem o smoku"...Czy biura lub turyści będą chcieli tego słuchać?
      Kto odda opiekę nad grupą przypadkowej osobie żeby zaoszczędzić 100 (wiem wiem są tacy, ale raczej to małe dziadowskie biura)
      Zgodzę się w jednej kwestii z tym panem od rowerów, że licencja to nie jakość, ale właśnie w tym momencie zaczyna wkraczać rynek. Najpierw udowodnij swoją wiedzę merytoryczną, a potem rynek weryfikuje. Czy zatrudniając kogoś nie łatwiej wybrać spośród osób w jakiś sposób sprawdzonych. Inna sprawa, że egzaminy mają na celu ograniczenie liczby osób je zdających (wniosek; zmienić egzaminy)

      Jakoś nie przeszkadza Florencji, Wiedniowi, Rzymowi, Barcelonie ochrona swojej marki przy pomocy fachowych przewodników. Mam nadzieję, że Kraków żyjący z turystów dostrzeże również role przewodników miejskich.
      • Gość: M.Z. Re: Kto może oprowadzać turystów po mieście? IP: *.180.9.204.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.01.12, 23:42
        > W swojej 10 letniej praktyce pracy z turystami ani razu nikt nigdy mnie nie kon
        > trolował !!!

        Ale kontrole istnieją i prawo zabraniające oprowadzania istnieje.

        > Deregulacja, ok, ale pod jednym warunkiem - uwalniamy wszystko dla wszystkich.
        > Wówczas hydraulik, programistami C++, składacz sprzętu spadochronowego,

        I ile jeszcze wymienisz, czy człowiek jest przypisany jak chłop pańszczyźniany do jednego zawodu? Realia wymagają mobilności, i po to jest deregulacja żeby nie wymagać nadmiernych obciążeń

        > Jakoś nie przeszkadza Florencji, Wiedniowi, Rzymowi, Barcelonie ochrona swojej
        > marki przy pomocy fachowych przewodników.

        Bardzo przeszkadza - dlatego Komisja Europejska, organizacje turystyczne i parlamenty krajów 'emisyjnych' z Niemcami na czele od lat angażują się w walkę z dyskryminacją własnych przewodników w tych miastach i prędzej czy później do tego dojdziemy że nigdzie w UE żadnych zakazów nie będzie. Latem uwolniono zawód przewodnika w Grecji, inny przykład ze Sieny:

        wolneprzewodnictwo.blog.pl/wolne-przewodnictwo-w-sienie,15529986,n
        Z centrali DRV w Berlinie mam najświeższe dobre informacje które wkrótce opublikuję.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka