p.manczyk
30.01.12, 21:58
Dzisiaj stałem się żywym przykładem, że Kraków wziął sobie do serca pomysł jak tu załatać dziurę budżetową.
Przez pomyłkę wjechałem w ślepą ulicę Stanisława Lema. Jechałem Aleją Pokoju od Huty, w prawo w Lema 2 pasy, ten bardziej z prawej zastawiony barierami, ten mniej z prawej malowany w prawo i na wprost. Chciałem do Plazy, skręciłem za wcześnie.
20 m. za skrzyżowaniem znak zakaz ruchu. Zawrócić się nie da, bo droga z pasem zieleni. 500m dalej łącznik na przeciwległy pas. Na środku łącznika autko Straży Miejskiej, w nim aż 4 funkcjonariuszy - tyle mieli roboty. Co rusz jakieś zaplątane auto dojeżdżało do przełączki, lizaczek ciach: czy wie Pan jakie za jakie wykroczenie Pana zatrzymaliśmy? Z samego początku nie wiedziałem, chciałem tylko zawrócić. Okazało się, że przekroczyłem znak B1 - zakaz ruchu. Mandacik jak nic. Byłem trzecim zatrzymanym akurat samochodem, po mnie jak tam stałem i czekałem na mandat przyjechało jeszcze dwóch.
Zatem Krakowowi gratuluję pomysłowości. W sumie dobrze, żona nauczycielka, przynajmniej pensję dostanie w terminie...