Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można

27.02.12, 23:30
Mieszkam w Wiedniu i zdarza mi się dawać korepetycje z matematyki. Średnio połowa obowiązkowej matury LO stanowią tutaj całki i różniczki.
Jak zobaczyłem w zeszłym roku polskie zadania maturalne (poziom podstawowy), wybuchłem śmiechem. Większość zadań na "zdrowy rozum".
    • Gość: krakus Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.noc.fibertech.net.pl 27.02.12, 23:32
      to prawda jest coraz gorzej.....
      • Gość: Korepetytor Panie premierze Buzek! Dziękuję! IP: *.awakom.net 28.02.12, 11:26
        Dziękuję za reformę edukacji narodowej. Dziękuję za wprowadzenie gimnazjum. To dzięki temu prostemu ruchowi nigdy nie będę narzekał na brak klientów. Gimnazjum i szkoła średnia to obecnie kopalnia baranów, jełopów i śmierdzących leni. Dzięki temu mogę strzyc owieczki aż miło. Bez wysiłku, bo program liceum z lat 90-tych w zupełności mi wystarcza. Czasem musze odświeżyć sobie wiedzę ze studiów gdy trafi się jakiś ambitny olimpijczyk.
        • big.ot [...] 28.02.12, 11:51
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: pis-dryk Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.dynamic.mm.pl 28.02.12, 12:30
            Problemem nie jest obniżający się poziom ani nawet gimnazja czy nowa podstawa programowa. To nic przy tym, co robią szkoły i rodzice - dzieciaki masowo wysyła się do poradni psychologiczno-pedagogicznych i utwierdza się je w przekonaniu, ze opinia załatwia wszystko. Czemu mowie, ze szkoła? Mam w 4 klasie dziewczynkę, która, pisząc coś od siebie (wiec w emocjach), czasami nie trzyma się linii w zeszycie. Oprócz tego z dzieckiem jest wszystko ok, mimo ze dziecko jest przeciętnie zdolne. Ostatnio jej wychowawczyni przyszła do mnie z żądaniem(!!!), żebym dziecko skierowała do PPP. Naprawdę to, co się dzieje w tym środowisku jest przerażające do bólu.

            Do tego jest jeszcze sprawa podejścia uczniów i rodziców: oni są przekonani, że umiejętności matematyczne nawet na podstawowym poziomie są zbędne w życiu. Ciekawe, kto zaszczepia w ludziach takie myślenie.
            Ciekawe, czy za 10 lat młodzi ludzie będą potrafili oszacować, ile wydadzą na codzienne zakupy. A może to o to chodzi, żeby ludzie przestali orientować się, na ile starczą im pieniądze, które pracodawca rzuca im jak ochłap co miesiąc?
            • Gość: pm Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.rtr.net.icm.edu.pl 28.02.12, 13:01
              przecież to bzdura. matura nie wygląda wcale tak, jak sugeruje to jedno cytowane zadanko. wystarczy zerknąć do arkuszy maturalnych publikowanych prze gazetę. pełno tam równań, nierówności, modułów etc. nie wiem jak to ma się do owego tłumaczenia, że matura ma mieć związki z praktycznością. przepraszam, ale w sklepie nie rozwiązuje nierówności z modułami i nie rysuje bzdurnych wykresów w kolejce do kasy

              dziennikarce życzę opanowania warsztatu dziennikarskiego
              • Gość: obywatel Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.bas.roche.com 28.02.12, 13:26
                I co, całe życie spędzasz w kolejce do kasy?

                Nawet jeżeli to bez podstawowej wiedzy matematycznej (czyli wyobraźni!) jesteś idealnym konsumentem, który dopłaca w tym sklepie do wszystkich "promocji"...
                • big.ot Re: a czego się spodziewaliście !? 28.02.12, 14:05
                  Gość portalu: obywatel napisał(a):

                  > I co, całe życie spędzasz w kolejce do kasy?
                  >
                  > Nawet jeżeli to bez podstawowej wiedzy matematycznej (czyli wyobraźni!) jesteś
                  > idealnym konsumentem, który dopłaca w tym sklepie do wszystkich "promocji"...

                  Co to ma wspólnego z matematyką ( a właściwie RACHUNKAMI ) !? Mówimy tu o rachunkach na poziomie szóstej klasy podstawówki. Problem dawania sobie wciskać produktów leży raczej w krytycznym podejściu do rzeczywistości i asertywności.

                  Widzę znowu podejście rodem z XX w. że "coś trzeba/powinno się wiedzieć". Ludzie naprawdę czasy kiedy "trzeba było wiedzieć" już dawno minęły. Teraz wiedza jest na wyciągnięcie ręki - powinniśmy uczyć dzieci z niej korzystać, a nie wkuwać metody rozwiązywania testów/zadań.

                  Naprawdę nie widzę problemu w tym, żeby ktoś nie potrafił policzyć pola powierzchni stożka. Powinien natomiast -gdy zajdzie taka potrzeba- umieć wyszukać sobie potrzebne informacje, przetworzyć je i zastosować zgodnie z potrzebami. Tymczasem my nadal uczymy dzieciaki wzorów i formułek wymagając aby w tym szumie informacyjnym (media,szkoła) nie tylko to zapamiętały ale również zrozumiały.
                  • dinki_red Re: a czego się spodziewaliście !? 28.02.12, 14:13

                    Zgadzam sie. Jeden z moich kolegow zawsze powtarzal.

                    Nie musze znac odpowiedzi na wszystklie pytania, musze tylko wiedziec gdzie ja znajde.

                    P.S
                    dzis to najczescie wikipedia :)
                    • Gość: obywatel Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.bas.roche.com 28.02.12, 14:19
                      Z czym się zupełnie nie kłócę. Po prostu uważam, że matematyka uczy abstrakcyjnego myślenia, a to już zdolność nie do przecenienia.

                      A Wikipedia... Cóż, artykuły tworzą ludzie, którzy też popełniają błędy. Dobrze jest móc to czasami zweryfikować czy wręcz samemu współtworzyć jakiś artykuł. Zdarzało się już, że poważne periodyki przedrukowywały błędne artykuły z Wikipedii albo wręcz takie, które były żartem....
                    • Gość: lolek Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.know.cable.virginmedia.com 28.02.12, 14:28
                      Już widzę jak kolega wyszukuje sobie informacje dotyczące rachunku różniczkowego i ze znajomością matematyki, którą po wpisie poprzednika oceniam na okolice zaawansowanej arytmetyki doskonale radzi sobie z analizą danych. Błagam, nie snobujcie się ludzie na głupców.
                      • big.ot Re: a czego się spodziewaliście !? 28.02.12, 14:43
                        No cóż, każdy mierzy swoją miarką - "skoro ja nie potrafię to znaczy że się nie da" ;)

                        To, że Ty nie potrafisz korzystać z źródeł nie znaczy, że tak się nie da zdobywać wiedzy.
                        • Gość: igie Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.ibb.waw.pl 28.02.12, 15:03
                          Tak jak piszesz daje się zdobywać informacje - w dzisiejszych czasach nawet bardzo łatwo.
                          Niestety wielu ludzi zapomina, że nie żyjemy jeszcze w matriksie i z komputera nie da się na razie zdobyć większości umiejętności.
                          • parazyd Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można 28.02.12, 15:14
                            A założycie się?
                        • Gość: a Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.warszawa.vectranet.pl 28.02.12, 15:03
                          Najgorsze, że nie uczy się młodych ludzi ani ekonomii ani podstaw prawa. Bo te przedmioty to prawdziwe zagrożenie dla ,,elit". Potem młody idzie do pracy i jest robiony w uj przez pracodawcę, zakłada firmę i fiskus go robi w uja, chce coś załatwić w administracji i urzędnik robi go w uj.

                          I tak się dajemy od wielu, wielu lat robić w bambuko bo jakiś debil wymyślił, że prawa można uczyć na studiach, za to młodzieży tłoczy się do głowy biologie, chemie i inne gwna
                          • big.ot Re: a czego się spodziewaliście !? 28.02.12, 15:27
                            Nie do końca się zgadzam, aczkolwiek doceniam odmienne (od ogólnie prezentowanych na forum) podejście.

                            Będę powtarzał to jak mantrę dzieci trzeba uczyć kwestionowania każdej informacji jaka do niego dociera z obecnego i asertywności.

                            Naprawdę tylko tyle i aż tyle !

                            Takich umiejętności można równie dobrze uczyć na matematyce ( programowanie liniowe, heurystyka ) , fizyce (przeprowadzanie eksperymentów, ocena poprawności wyników i niepewności pomiarowych) jak i historii (przyczyny, skutki i zależności pomiędzy pozornie niezwiązanymi ze sobą wydarzeniami, własna ocena pewnych wydarzeń i umiejętność jej obrony) oraz literaturze (analiza tekstu, wyciąganie wniosków, ocena postaw, umiejętność wyrażania własnego zdania). Dlatego właśnie jestem przeciwny upieraniu się (w artykule) przy tym, że wystarczy matematyka, aby nagle cudownie wszyscy byli mądrzy - tu trzeba radykalnych zmian w CAŁYM systemie edukacji.

                            • Gość: a Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.warszawa.vectranet.pl 28.02.12, 15:42
                              Uczymy dziś młodzież co to jest mitochondrium, mejoza, jakiś bzdurnych reakcji chemicznych, całek, pochodnych ( 2 stopnia także ), układów równań, nierówności ( te dwa ostatnie może są bardziej przydatne w życiu, ale NIGDZIE nie pokazują praktycznego wykorzystania ).

                              Zapytaj się 17 latka czy wie co to prawo popytu i podaży ?
                              Jaki jest podatek PIT, CIT, VAT ?
                              Jak napisać podanie, wniosek ( wraz z uzasadnieniem ) ?
                              Wreszcie zapytaj co to jest sprzedaż konsumencka i jakie prawa mu przysługują po zakupie towaru ?

                              Wreszcie, czy wiedziałeś np. o tym, że umowa pożyczki od 500pln musi być na piśmie pod rygorem niedopuszczenia innego dowodu ( art. 720 KC ).

                              To są przykłady z życia codziennego, których się nie uczy i są obce w powszechnej świadomości. I to jest straszne !
                              • witkowski.architekt Re: a czego się spodziewaliście !? 28.02.12, 19:03
                                fakt, w szkole brak podstaw prawa - czyli elementarnej wiedzy pozwalającej na jakiekolwiek egzystowanie w państwie prawa. Brak też logiki. Ale z innej beczki, brak podstaw estetyki i sztuki. Jest za to wykuwanie na pamięć geografii i biologii. Polska szkoła stawia na kucie na pamięć - nauczyciele na to stawiają. Myślenie to nie jest to czego uczy polska szkoła.

                                Inna sprawa, że miałem nauczycielkę matematyki (fakt, że sympatyczną), która uważała, że miarą oceny sprawdzianu z matematyki, są właśnie wykute definicje i zadania liczone na czas. Potem zdziwiła się, że nie musiałem zdawać ustnego z matematyki bo pisemny był na piątkę :-)
                              • Gość: akademik Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.icpnet.pl 28.02.12, 19:18
                                Nauczyciele w szkole nie pokazują zastosowania całki czy pochodnej bo tego nie umieją, bo sami się tego nie nauczyli albo nie do końca rozumieją.

                                Przykład całeczki:
                                Masz przedmiot o skomplikowanym kształcie np. jakaś krzywka ze stali. Aby policzyć jej masę musisz scałkować gęstość materiału po objętości, a taki przykładowy złożony kształt, od kiedy projektujemy za pomocą komputerów, jest ZAWSZE dany jakąś funkcją. Całkujesz więc odpowiednią funkcję. Całki nie potrzebne? To wracać do jaskiń.

                                Przykład pochodnej:
                                Wykonujesz pomiar koncentracji dwutlenku węgla w pomieszczeniu w obranych interwałach czasowych. Wykonanie operacji różniczkowania czyli policzenie pochodnej da odpowiedź na temat szybkości tego procesu wyrażonego w szybkości przyrastania masy CO2 w danej objętości. Różniczki nie potrzebne? To wracać do jaskiń!

                                Tensory? Proszę bardzo:
                                Płynie sobie płyn, bardzo lepki, jakieś błoto, miód a może jakiś gaz. Jak opiszesz jego naturę? Tensorem, który wiąże to jak zmienia się kształt płynu gdy działa na niego siła. Tensory nie potrzebne? To wracać do jaskiń!

                                A układy równań, nierówności i inne takie są potrzebne jako element składowy liczenia czegoś "rzeczywistego". Same z siebie rzadko niosą jakiś użytek bezpośrednio. Są elementem składowym rozmaitych procedur i technik obliczeniowych.
                                • Gość: pm Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.12, 00:37
                                  ach i to wszystko na poziomie liceum? do zastosowania w zyciu codziennym? nono
                                • Gość: a Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.warszawa.vectranet.pl 29.02.12, 15:01
                                  Ale ja nie mam kawałka stali, a na pewno nie obchodzi mnie jaką ma masę.
                                  Jeśli nawet to bym go... zważył.

                                  Nie wykonuje pomiaru dwutlenku węgla, jeśli bym chciał to robić to kupiłbym odpowiednie urządzenie do mierzenia.

                                  Błoto, miód, gaz niech sobie będą lepkie, miód mi smakuje, reszta mnie nie obchodzi.

                                  Ale Ty jak i 99% osób masz zapewne umowę o świadczenie usług telekomunikacyjnych ( internet lub telefon ), masz konto bankowe, być może kredyt ( ratalny, hipoteczny ), zawierasz codziennie wiele umów sprzedaży. Rozumiesz je wszystkie ? Znasz swoje prawa ?

                                  Tego powinni uczyć w liceach.
                                  • Gość: akademik Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.icpnet.pl 29.02.12, 22:57
                                    A prąd byś czerpał z gniazdka?

                                    Ja pisałem, że bez całeczki nie chwycił byś tego kawałka stali bo byś go po prostu nie miał. Zważyć część, która istnieje w fazie projektu? Wagą? Co zważysz - ekran czy wydrukowaną kartkę? Ach, zapomniałem - Ciebie nie obchodzi ile waży kawałek stali, więc nawet nie będziesz sobie zawracać głowy.

                                    Kupiłbyś urządzenie do pomiaru? A kto by je dla Ciebie zaprojektował gdyby nie rachunek różniczkowy?

                                    A do swoich praw zatrudnię specjalistę i nie stwierdzę, że wiedza o prawie jest zbędna.

                                    I jeśli nie nauczymy młodych ludzi rozumienia matematyki na poziomie liceum to zrozumieją potem całki. I tak już mojego doświadczenia, szczerze - żeby załapać matematykę potrzeba ćwiczyć wyobraźnię - to jest najważniejszy "narząd" matematyczny.

                                    I na poważnie, rację miał David Hilbert gdy zapytany o jednego z byłych uczniów odpowiedział: "Ach, ten, został poetą. Na matematyka miał zbyt mało wyobraźni"

                              • Gość: Kacyk Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.tel.tkb.net.pl 28.02.12, 21:02
                                Człowieku, tego nawet nie wiedzą do końca ekonomiści i prawnicy. Sami się szkolą bo tyle jest kruczków prawnych zmieniających się co tak często, że trudno opanować. Zresztą za każdym razem trzeba śledzić poczynania naszych osiołków. By to wszystko ogarnąć i się orientować. Ogólnie ludzie znają prawo,ale nie wiedzą co piszczy w pokoju.
                              • tymon99 Re: a czego się spodziewaliście !? 29.02.12, 22:23
                                po polsku byłoby: jakichś. plus spacje przed znakiem przestankowym.. widząc to - wierzę, że z twojej perspektywy widziana mejoza to bzdura. na szczęście tak nędzna perspektywa nie jest udziałem wszystkich ludzi.
                            • tymon99 Re: a czego się spodziewaliście !? 01.03.12, 20:15
                              big.ot napisała:

                              > Będę powtarzał to jak mantrę dzieci trzeba uczyć kwestionowania każdej informac
                              > ji jaka do niego dociera z obecnego i asertywności.

                              o co chodzi w tym zdaniu? i czy autor zechciałby zdecydować się na którąś z dwóch popularnych płci?
                        • Gość: lolek Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.know.cable.virginmedia.com 28.02.12, 16:08
                          No ja mierzę głównie na podstawie tego, co czytam, a że życie nauczyło mnie krytycznego podejścia, to mądrości przyjmuję tylko od lepszych od siebie. Tak więc abym przyjął w pokorze tę lekcję, któą mi kolega podsuwa poproszę o to, by kolega się trochę uwiarygodnił.

                          Mógby kolega mi udowodnić twierdzenie, że produkt dwóch liczb sprzężonych jest równy sprzężeniu iloczynu dwóch liczb zespolonych?

                          Rozumiem że kolega umie szukać, ale dla ułatwienia proszę:

                          pl.wikipedia.org/wiki/Sprz%C4%99%C5%BCenie_zespolone
                          • Gość: Black Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 18:37
                            A jak to twierdzenie i umiejętność jego udowodnienia wykorzystać w praktyce? A w codziennym życiu? Pytam bez złośliwości, po prostu nie wiem - czy i co ułatwi mi posiadanie wiedzy na temat, o którym piszesz.
                            • eminey Re: a czego się spodziewaliście !? 28.02.12, 18:44
                              Pytasz po co ludziom liczby zespolone?

                              To zabawne, bo ponoc kazda informacje mozna znalezc. Te rowniez.
                              Po co Ci zatem odpisywac, skoro sam zaraz bedziesz wiedzial. Moze nam sie pochwalisz ta wiedza? :)
                            • Gość: m. Re: a czego się spodziewaliście !? IP: 31.187.12.* 28.02.12, 20:32
                              sam fakt dowodzenia danej tezy na podstawie podanych założeń to dobre ćwiczenie logicznego rozumowania - chyba nie trzeba tłumaczyć, że się przydaje.

                              co do zawartości twierdzenia - z samych liczb zespolonych korzystasz częściej, niż ci się wydaje. Ale, jak już napisał ktoś obok, to można łatwo znaleźć...
                          • Gość: belial Re: a czego się spodziewaliście !? IP: 178.73.48.* 28.02.12, 19:10
                            www.matematyka.pl/86399.htm
                            Proszę - w poście własność c) udowodniona poniżej. Nic nie trzeba robić - tylko spisać. Za cienki przykład dałeś. Żeby nie było w sieci trzeba ambitniej...

                            Oczywiście pod warunkiem, że przez "produkt" liczb zespolonych rozumiesz ich iloczyn...
                            • Gość: m. Re: a czego się spodziewaliście !? IP: 31.187.12.* 28.02.12, 20:40
                              no tak, ale pomijając sam przykład, a biorąc pod uwagę meritum kłótni - niby wszystko da się znaleźć, ale jak gość, który tak twierdzi, będzie potrafił to zrozumieć, posiadając tylko podstawową wiedzę?

                              Nie będzie potrafił, dalej będzie żył w przekonaniu, że wszystko potrafi znaleźć, a z otaczającego świata będzie rozumiał coraz mniej i mniej, bo przecież mu to niepotrzebne... Będzie żył w iluzji, że wszystko potrafi znaleźć, bo na co mu ta wiedza, skoro czas, żeby coś rzeczywiście pojąć wydłuży się wprost proporcjonalnie do czasu, jaki poświęcił na naukę szukania zamiast na naukę ogólnie. Nie twierdzę, że tak jest gorzej - po prostu twierdzenie, że wszystko można znaleźć jest głupie i nie oddaje pełni sytuacji - gość niby wszystko może znaleźć, ale wiedzę ma tak prymitywną, że żeby coś zrozumieć musi cofać się znacznie głębiej i zmarnować 100x więcej czasu niż ktoś, kto poświęcił więcej czasu na naukę i zdał maturę z matmy.
                              • Gość: belial Re: a czego się spodziewaliście !? IP: 178.73.48.* 28.02.12, 21:27
                                Ale tu nie chodzi o to, żeby nic nie wiedzieć i wszystkiego szukać w sieci, tylko o samą matematykę. O tym jest artykół i dyskusja. Nie ma sensu obciążać nią ludzi którym ona się i tak w niczym nie przyda. Jeżeli jej nie rozumieją to i tak nie nauczy ich logicznego myślenia. Co wiecej - ona się nie przyda również większości inżynierów. Większość z nich traktuje ją regułą "3 z" i w swej codziennej pracy nie wychodzą poza "+" i "x". Już na studiach nie wiedzą o co tu chodzi a 5 lat po jest już pozamiatane. Inżynierowie (again w większości) nie mają bladego pojęcia o matematyce! Co więc mówić o ludziach chcących związać się zawodowo z "arts".
                                • Gość: belial Re: a czego się spodziewaliście !? IP: 178.73.48.* 28.02.12, 21:31
                                  *artykuł
                          • tymon99 Re: a czego się spodziewaliście !? 29.02.12, 22:21
                            akurat ten dowód jest dziecinnie prosty.
                  • Gość: Rocznik '89 Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.play-internet.pl 28.02.12, 15:25
                    Mogę się z Tobą zgodzić, że teraz wszystko da się znaleźć w necie, ale... Wyobraź sobie teraz jak przez np. miesiąc nie byłoby dostępu do sieci. Wszyscy uczniowie/studenci byliby bez szans na ściągnięcie gotowców, obliczenie czegoś, ogólnie - nie wiedzieliby co ze sobą zrobić.

                    Jestem młodą osobą i byłam rocznikiem "testowym" naszej reformy edukacji. Jako jeden z pierwszych roczników poszłam do gimnazjum i zdawałam nową maturę. Już wtedy była to żenada i podchodziłam do matury z matematyki (sama ją wybrałam, wtedy jeszcze nie była obowiązkowa) bez najmniejszego przygotowania. Miałam nauczycielkę od matematyki, która non stop stawiała mi 1 i jedną klasówkę potrafiłam poprawiać 5 razy. W sumie tylko dlatego nie musiałam się uczyć do matury. Po maturze poszłam na studia informatyczne, gdzie na jeden semestr przypadają 3-4 przedmioty matematyczne. Już pierwsze zajęcia dały nam wszystkim w kość - pierwszy raz widzieliśmy pochodne, całki, zdania logiczne i inne rzeczy. Ciężko było, ale daliśmy radę i nie potrzebowaliśmy korepetycji, dodatkowych zajęć. Gdy byłam na drugim roku uczelnia postanowiła wprowadzić dla młodszych roczników zajęcia dodatkowe z matematyki, gdyż ich poziom był żenujący. Z roku na rok przychodzą coraz "mądrzejsi" studenci, którzy bez internetu są jak bez ręki. Zamiast samemu przysiąść do jakiegoś zadania pytają na forach internetowych i czekają na gotowca, a wystarczyłoby trochę pomyśleć...

                    Tak na dobrą sprawę uczniowie mają teraz problem nie tylko z matematyką, ale i z polskim. Szlag mnie trafia jak wchodzę na jakieś forum i widzę takie błędy jak "puki, żadkie, póste, łatfo". Jakie jest tłumaczenie jak zwróci się im uwagę? "Nie podkreśliło mi", albo "mam dysortografię". Czy to wszystko usprawiedliwia? Brak myślenia również?
                  • a_weasley Re: a czego się spodziewaliście !? 28.02.12, 22:13
                    big.ot napisała:

                    > Teraz wiedza jest na wyciągnięcie ręki -

                    Nie. Na wyciągnięcie ręki jest informacja. Gdyby to "wyciągnięcie ręki" wystarczało, szkoły nie byłyby potrzebne, wystarczyłoby nauczyć dzieciaka w zerówce czytać i guglać. Jak będzie coś musiał zrobić, to pobierze tę "wiedzę na wyciągnięcie ręki".
                  • r1234_76 Re: a czego się spodziewaliście !? 29.02.12, 03:28
                    wkuwać metody rozwiązywania testów z matematyki? już samo to świadczy, że nie rozumiesz czym matematyka jest.

                    nigdy nie musiałem niczego wkuwać z matematyki. pole stożka? wolne żarty, taki wzór wyprowadza się w 5s. poza tym, nie wiem jak teraz, ale za moich czasów jakieś tablice matematyczne wolno było na maturze mieć. tyle, że szkoda czasu na zaglądanie.

                    niestety, matematyka generalnie jest nauką myślenia, i komu sprawia ona trudności, to żadne metody znajdowania informacji nie pomogą - i tak będzie głupi.

                    potem mamy prawników, którzy kompletnie nie potrafią myśleć logicznie, i którzy pewnych formułek logicznych uczą się na pamięć(!), kompletnie ich nie rozumiejąc oraz wyborców, którzy nie widzą sprzeczności w tym, co im polityk obiecuje.
                  • jarsons70 Re: a czego się spodziewaliście !? 29.02.12, 09:19
                    Problem polega na tym,że jeśli uczeń nie policzy tego ani razu w szkole, to nawet nie będzie wiedział co to jest pole powierzchni bocznej stożka, nie mówiąc już o tym, że znajdzie gdzieś wzór i zastosuje. W ten sposób można szkołę zamknąć w 3 lata. Nauczyć dzieci czytać i pisać na komputerze, potem wstukiwać adres googli i wszystko teoretycznie już umiemy. Można od razu rozdawać doktoraty i habilitacje. Niestety prawda jest dużo bardziej skomplikowana. Im więcej się uczymy, im więcej stosujemy wiedzę, tym bardziej się ona nam przydaje i widzimy mozliwości jej zastosowania i widzimy, że jednak jeszcze czegos nie wiemy. Inaczej zejdziemy do poziomu społeczeństwa średniowiecznego lub niżej. Też się dało żyć, tylko krótko, biednie i raczej nieciekawie.
                • Gość: pm Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.12, 00:33
                  a kiedy rozwiazywałes nierównosc z modułami, by wyniki zastosowac w zyciu codziennym?
                  argumentem za matura z matmy dla wszystkuich, było, to że jest ona przydatna w zyciu codziennym. na poziomie podstawowym, i owszem, ale nie na poziomie jakichś dziwacznych przekształceń wzorów trygonometrycznych. umiałem to kiedyś i co? skończyłem liceum, zeszyty wywaliłem i koniec.
              • Gość: piotr Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.superkabel.de 28.02.12, 13:51
                no nie rysujesz sobie w głowie wykresików (np.: zależności cen od objętości opakowania) i nie zauważasz jak Cię dymają w tym sklepiku - bardziej skomplikowanych zależności nie będę tutaj przytaczał, bo do ich zroumienia potrzebna jest właśnie ta głębsza wiedza matematyczna
                • big.ot Re: a czego się spodziewaliście !? 28.02.12, 14:06
                  Jak nie jesteś asertywnym i krytycznym klientem to choćbyś był arcymistrzem szachowym i tak dasz się wydymać - powtarzam nie o znajomość rachowania tu chodzi.
              • szarak_44 Matura nie dla każdego 28.02.12, 14:09
                kiedyś spotkałem człowieka, który to samo mówił o historii. W gruncie rzeczy to racja. Zmuszane ludzi do nauki to dla wielu krzywda. Potem taki obładowany liczbami zespolonymi i wojnami punickimi człowiek i tak ma do wyboru tylko kino 3d i Taniec z gwiazdami. W pracy też są tylko dwa wyjścia: albo używa się mózgu na poziomie wybitnym, albo podstawowym, bo większość gotowych rozwiązań jest dostępna za darmo. Środka nie ma.

                ---
                Kiedy chwytamy za miecze, nazywają nas Awarami. Gdy lepimy zbyt wprawnie garnki, przezywają nas Wandalami. Jeśli tylko dosiadamy w bitwie koni, stajemy się dla nich Scytami... Jesteśmy Słowianie!
                • dinki_red Re: Matura nie dla każdego 28.02.12, 14:16
                  szarak_44 napisał:
                  W pracy też są tylko dwa wyjścia: albo używa się mózgu n
                  > a poziomie wybitnym, albo podstawowym, bo większość gotowych rozwiązań jest dos
                  > tępna za darmo. Środka nie ma.
                  >

                  A na poziomie podstawowym w zupelnosci wystarczy :)
              • Gość: Stef. Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.203-62.cust.bluewin.ch 28.02.12, 14:17
                Dlatego nie jesteś: fizykiem, biologiem, chemikiem, architektem, inżynierem, ekonomistą etc.
                Jako pierwszy strzał rzuciłbym że jesteś "Oburzonym".

                Być może tego nie rozumiesz ale matematyki nie uczymy sie żeby liczyć w sklepach tylko zeby móc w przyszłość przynależeć do którejś z powyższych grup.

                Niestety nie żyjemy już w średniowieczu i jesli chcemy żbey Polska stała sie nowoczesnym, zamożnym państwem musimy postawić na kształcenie. Kształcenie, w którym będzie dużo matematyki, historii, fizyki, literatury (z wyłączeniem martyrologicznego smęcenia). Kształcenie, które zapewni dobre podstawy w technologicznym społeczeństwie a jednocześnie uchroni od prostactwa i ciasnony umysłowej.

                Nie potrzeba nam wiecej rolników, górników, robotników fabrycznych, tych mamy dosć. Potrzeba nam inzynierów, naukowców to oni przynoszą pieniądze tworzą postęp.
                A do tego potrzeba matematyki i fizyki!


                • Gość: kajka Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.12, 14:25
                  Boj się Boga!!! Biologów? Zdawałam maturę z matematyki jeszcze z całkami, skończyłam UJ biologię ze średnią 4,5 i w tej chwili mam 45 lat i zadnej pracy, nawat jako sprzątaczki, bo nie mam grupy inwalidzkiej. Jako biolog nigdy nie znalazłam pracy, zrobiłam kurs ksiegowości ale wolą mgr księgowego i młodego. Ziemi nie posiadam :( górniczką tez nie mogłam zostać...
                  • Gość: Stef. Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.203-62.cust.bluewin.ch 28.02.12, 14:42
                    Bardzo mi przykro, niemniej jednak jest faktem ze biotechnologia, inżynieria biomedyczna etc. są dziedzinami rozwijającymi się w tym momencie bardzo dynamicznie.
                    Inna rzecz ze świat poszedł do przodu i magisterka teraz pełni role niegdysiejszej matury, bez dobrego doktoratu niewiele zwojujesz. (Jeśli zajmujesz się szeroko pojęta nauką).

                    Niestety to co piszesz dotyka problemu głębszego niż matura, choć bezpośrednio się z nim wiąże.

                    W tym momencie nie mamy w Polsce sensownego przemysłu wysokich technologii, jest to w moim mniemaniu historyczna zaszłosć. Jednak jeśli chcemy się znaleźć w światowej rozwiniętych państw należy to zmienić. Niestety rozpieprzanie akademii nauk, które postępuje. I gnuśność Panów Wykładowców bez dorobku siedzących lata na ciepłych posadach bez efektów nie pomaga.

                    Cóż także współcześni absolwenci wiedze maja nikłą raczej. Starczy porównać programy studiów np na Oxfordzie, Cambridge, ETH z Polskimi. Od razu rzuca sie w oczy że w 3 lata przerabiają program naszych studiów 5 letnich.
                • czeresniasta Re: a czego się spodziewaliście !? 29.02.12, 07:59

                  > Niestety nie żyjemy już w średniowieczu i jesli chcemy żbey Polska stała sie no
                  > woczesnym, zamożnym państwem musimy postawić na kształcenie. Kształcenie, w któ
                  > rym będzie dużo matematyki, historii, fizyki, literatury (z wyłączeniem martyro
                  > logicznego smęcenia). Kształcenie, które zapewni dobre podstawy w technologiczn
                  > ym społeczeństwie a jednocześnie uchroni od prostactwa i ciasnony umysłowej.

                  IMO błąd: nie potrzebujemy dużo matematyki itd., a dużo logicznego myślenia, wnioskowania, rozumienia, umiejętności analizy i syntezy. Jakimi środkami i za pomocą jakiej konkretnie dziedziny wiedzy to osiągniemy, to sprawa drugorzędna. A poza tym się zgadzam.
                  • Gość: oxior Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.12, 09:14
                    A jak wykształcisz logiczne myślenie bez matematyki? A logikę? Wnioskowanie? Analizę? Tylko nie mów, że np biologią, bo to raczej nauka empiryczna....
              • Gość: sdfsd Re: a czego się spodziewaliście !? IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.12, 14:17
                to jest zadanie z pierwszej obowiazkowej matury z matematyki(podstawowej) Teraz są trochę trudniejsze,ale napisamie matematyki rozszerzonej na 100% to już trudny wyczyn.
          • witkowski.architekt Re: a czego się spodziewaliście !? 28.02.12, 19:06
            wszystkie przedmioty maturalne powinny być do wyboru. W ten sposób nie będzie się zostawiać geniuszy w tyle - nawet jeżeli będą to geniusze humaniści. Einstein stracił rok zdając na politechnikę, bo go humaniści uwalili. To był wielki rok straty dla ludzkości.
      • Gość: ałtor Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.tmodns.net 28.02.12, 11:39
        Najgorsze jest to, że dzieciaki uwierzyły, że zdają bardzo trudną maturę z matematyki.
        • Gość: hydrat Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 19:34
          A ja powiem tak, do obniżenia poziomu przedmiotów matematycznych i ich stopniowego wyrzucania z programu szkolnego przyczyniły się też media, w których dziennikarze opowiadali o matematycznych horrorach z własnego doświadczenia!
          Udało im się, posłuchano ich skwapliwie. Kwadratowe głowy nikomu nie były potrzebne no i teraz mamy. W takim wymiarze czasu fizyki i chemii nikogo nie nauczymy, nie pokarzemy doświadczeń i nie nauczymy rachunku błędów, to tylko liźnięcie i pokazanie, że to koszmarnie trudne a przecież wcale tak nie jest.
    • Gość: math Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: 62.233.212.* 27.02.12, 23:48
      Poziom jest niski ale powiedzmy szczerze - po co komu (poza matematykiem) calki, rozniczki, pochodne, wykresy funkcji... Matematyka w szkole powinna skupiac sie na rzeczach praktycznych, zadanie uzyte w artykule, jest bardzo dobrym przykladem: jest proste ale trzeba pomyslec. Zbyt wiele poswieca sie na wkupwaniu funkcji trygonometrycznych zamiast na uczeniu ludzi myslec. Wiedza teoretyczna tak ale tylko majaca zastosowanie.
      • Gość: guest Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.12, 00:43
        Poza matematykiem, to jeszcze tylko każdemu studentowi ubiegającemu się o tytuł inżyniera, czyli bagatela jakieś pół miliona osób.
        • Gość: pm Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.rtr.net.icm.edu.pl 28.02.12, 13:02
          ale czemu maturę z matmy muszą zdawać wszyscy?
          • Gość: ret Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.sta.asta-net.com.pl 28.02.12, 13:40
            Dlatego, że polski zdają wszyscy.
            • Gość: asd Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 29.02.12, 07:36
              Umiejętność komunikacji, wyrażania myśli przydaje się prawie w każdym zawodzie - matematyka w wybranych. Uczę angielskiego, nie mam pojęcia o całkach, pochodnych, nawet materiał z podstawówki (lata 80) zapomniałem, choć kiedyś nawet całkiem dobrze mi szło rozwiązywanie zadań z sinusami, rysowanie funkcji itp. (wówczas materiał chyba z 8 klasy). Poza procentami, podstawową arytmetyką nigdy nie miałem potrzeby na bardziej zaawansowaną matematykę. Rozumiem, inżynierom, chemikom, informatykom, lekarzom itp jest potrzebna matematyka od poziomu średnio zaawansowanego do bardzo zaawansowanego, ale w bardzo wielu zawodach, nawet wymagających wyższego wykształcenia, nawet potęgi i pierwiastki, nie wspominając o logarytmach nie są do niczego potrzebne. Co mam obliczać? Średnie prędkości samochodu? Ile czasu zajmie mi podróż jak jadę z jakąś tam prędkością? A co mnie to obchodzi, i tak mogą być nieprzewidziane korki. Jedynie obliczanie podstawowych rzeczy przydało mi się w moim życiu np ile fliz) na ileś tam metrów kwadratowych. Zapewniam, w nauce angielskiego matematyka nie jest mi do niczego potrzebna poza najbardziej podstawową typu obliczanie procentów przy ocenie testów oraz podliczanie uczniów, nauczycielom historii też nie. PR-owcom, psychologom też nie (poza jakimiś podstawami ze statystyki ale to i tak bardziej dla psychologów od badań naukowych a nie tych pracującymi z pacjentami). Wszelakim konsultantom w biznesach od komunikacji zaawansowana matematyka jest zbędna. Uważam, że należy ludzi dobrze nauczyć podstaw, a ta bardziej zaawansowana matematyka powinna być do wyboru dla tych którzy wybierają zawody techniczne i ścisłe. Swoją droga bardzo lubię serial Wzór - NUMB3RS :)
              • czeresniasta Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 29.02.12, 08:04

                > Umiejętność komunikacji, wyrażania myśli przydaje się prawie w każdym zawodzie
                > - matematyka w wybranych. Uczę angielskiego, nie mam pojęcia o całkach, pocho
                > dnych, nawet materiał z podstawówki (lata 80) zapomniałem, choć kiedyś nawet ca
                > łkiem dobrze mi szło rozwiązywanie zadań z sinusami, rysowanie funkcji itp. (wó
                > wczas materiał chyba z 8 klasy). Poza procentami, podstawową arytmetyką nigdy
                > nie miałem potrzeby na bardziej zaawansowaną matematykę. Rozumiem, inżynierom,
                > chemikom, informatykom, lekarzom itp jest potrzebna matematyka od poziomu średn
                > io zaawansowanego do bardzo zaawansowanego, ale w bardzo wielu zawodach, nawet
                > wymagających wyższego wykształcenia, nawet potęgi i pierwiastki, nie wspominają
                > c o logarytmach nie są do niczego potrzebne.

                Kiedy w nauce matematyki nie chodzi o jakieś wzorki, a tym bardziej o numerki, tylko o rozumienie, przetwarzanie danych, sposób myślenia. Nie pamiętasz wzoru, ale nauczyłeś się tego, w jaki sposób analitycznie podchodzić do jakiegoś problemu; i również dzięki temu potrafisz ocenić na przykład, że prosty wzór na prędkość nie wystarczy w praktyce, bo będą korki. Jeśli zostaną tylko rzeczy podstawowe, a do tego podane bez sensu, na zasadzie "do zapamiętania, bo to ważne", a nie do przećwiczenia i zrozumienia, po kilkunastu latach w głowie nie zostanie z nich nic.
              • pak4 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 29.02.12, 10:21
                Jesteś obywatelem i zapewne masz czynne prawo wyborcze. Czy bez znajomości podstaw matematyki jesteś w stanie zrozumieć dyskusje o błędzie statystycznym w sondażu przedwyborczym? Albo ocenić argumenty dotyczące podwyższenia wieku emerytalnego?
                Albo taki nauczyciel historii, czy uważasz, że powinien rozumieć procentowe zmiany dochodu narodowego w dwudziestoleciu międzywojennym?
                Wiem, że to nie całki i różniczki (choć niektórzy ich potrzebują do wyjaśnienia zasad statystyki, do której raz po raz się odwoływałem), ale to nadal matematyka wcale zaawansowana, przynajmniej w porównaniu do zadań 'sklepowych'.
          • Gość: elo Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.12, 13:45
            by ludzie choć trochę później rozumieli co dostają na rachunku, co im banki proponują i jak zobaczą jakiś wzór to nie robili zdziwienia jak na wyrazy arabskie. O wyczuciu ekonomicznym nie wspomnę.

            A czemu język trzeba? Czemu polski? Co to sadzić byków gramatycznych nie wolno? Skoro proponujesz bycie idiotą matematycznym to czemu idiotą językowym być nie można?

            A i jeszcze jedno - NIKT NIE ZMUSZA DO PISANIA MATURY! TAK SAMO JAK IŚCIE NA STUDIA!
            Będzie zapotrzebowanie to zrobią policealne studium bez patrzenia na matematykę, polski, język obcy czy geografię.
          • franek.h Nie, pytanie powinno brzmieć: 28.02.12, 13:48
            Po co wszystkim potrzebna jest matura?
            • Gość: nick Re: Nie, pytanie powinno brzmieć: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 18:42
              Bo pracodawca nawet od śmieciarza wymaga posiadania tego papierka. Niedługo do sprzątania trzeba będzie mieć tytuł mgr.
              • Gość: pluton Re: Nie, pytanie powinno brzmieć: IP: 88.87.54.* 28.02.12, 20:26
                Bzdura
          • kotek.filemon Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 14:11
            > ale czemu maturę z matmy muszą zdawać wszyscy?

            Nie wszyscy. Przecież nie każdy musi mieć maturę.
      • towot1 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 02:04
        Po co komu?
        No właśnie. Po co komu wiedzieć jak rozmnaża się jakiś pierwotniak, jakie były nurty w literaturze czy muzyce itp.?
        Matematyka jest częścią tego kanonu wiedzy.

        Od innych przedmiotów różni się jedynie tym, że trzeba ją zrozumieć, a nie zakuć.
        Uczy analitycznego i logicznego podejścia do zagadnień - coś trwalszego od zakutych faktów.

        I jeszcze z własnego podwórka (Austria):
        Na dość obleganej psychologii (niby taka humanistyczna dziedzina) duży odsetek studentów na pierwszej sesji oblewa statystykę.
        Na niemniej obleganych studiach nauk ekonomicznych wykłada się tu macierze, a do analizy kosztów jak najbardziej stosuje pochodne.
        • drakaina Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 11:40
          To ja podrzucę coś takoż z własnego podwórka (archeologia): połowa mojego roku oblała (prosty) egzamin ze statystyki, zdecydowanie lepiej wypadły osoby ze starą maturą. Takoż następnie na interdyscyplinarnych studiach doktoranckich spora część roku miała problem z policzeniem (prostego) zadania z prawdopodobieństwa - jakoś dziwnie obstawiam, że byli to głównie ludzie z wydziałów humanistycznych + nowa matura...

          --
          Scribere necesse est
        • Gość: Stef. Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.203-62.cust.bluewin.ch 28.02.12, 14:33
          Co do pierwotniaka i trędów literackich, trzeba coś o tym wiedzieć zęby za chama nie uchodzić :)

          A co do matematyki, zgadzam się całkowicie.Ludzie, którzy nigdy się jej porządnie nie uczyli zwykle nie potrafią dostrzec najprostszych zależności w świecie który ich otacza.
          • Gość: ... Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 19:13
            Trędów? Może trądów...?
            • lehoo Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 29.02.12, 08:54
              Z całom pewnościom hodziło o tryndy
        • Gość: asd Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 29.02.12, 07:52
          Ludzie częściej rozmawiają o literaturze, filmach sztuce niż o podziałach komórkowych, amebach. Rozmawiałeś kiedyś na przyjęciu (o ile nie było to przyjecie po konferencji biologów) o pantofelkach? Jak już to ludzie rozmawiają o pantofelkach gwiazd filmowych. Tematy rozmów to najczęściej polityka, życie gwiazd, technologia ale na zasadzie co jest nowego a nie jaka matematyka za tym stoi, rozmowy o problemach w związkach (tu się bardziej przydaje psychologia a nie mitochondria, komórki itp.) podróże (podstawy geografii i jakieś podstawy z historii, jakąś wiedza o architekturze).
          • pak4 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 29.02.12, 10:37
            Bo rozmowy odpowiadają wykształceniu i zainteresowaniom. Jakiś czas temu widziałem porównania, według których polscy nastolatkowie bili rekordy braku zainteresowania nauką w Europie.
      • Gość: Bartosz Klimek Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.multimo.pl 28.02.12, 06:48
        Trygonometria to właśnie niezwykle praktyczna dziedzina! Dzięki tym znienawidzonym funkcjom można sobie policzyć takie rzeczy, jak powierzchnię dachu budowanego domu albo powierzchnię mniej regularnej działki. Bez trygonometrii człowiek staje wobec takich zadań bezbronny. Poza tym po co to wkuwać? U nas w liceum wzory trygonometryczne wisiały na ścianie.
        • Gość: Antoni Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 12:02
          Faktycznie, bardzo praktyczna umiejętność, stosowana raz na może 15 lat...
          • ka-mi-la789 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 12:04
            Jeżeli potrzebujesz wyłącznie umiejętności praktycznych przydatnych częściej niż co piętnaście lat, to do szewca, do terminu, a nie zaśmiecać sobą szkoły średnie i zaniżać poziom inteligentniejszym.
            • dinki_red Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 13:01
              Jestem absolwentka mat-fizu. Do podanego zadania przykladowego podchodze po 15 latach od liceum prawie jak "Jungfrau zum Kind " - po prostu wiedza nieuzywana ginie

              Za to we wspomnianym matfizie w pakiecie byly jezyki angielski i rosyjski. Studiowalam rosyjski, samodzielnie z ksiazek i telewizji nauczylam sie niemieckiego. Wyjechalam do Niemiec, dalej doskonalilam niemiecki i dzis jestem spelniona w zawodzie i nieskromnie powiem ze jestem dobra w tym co robie a cztery biegle jezyki mi w tym pomagaja a to co z matematyki potrzebuje moge sobie na kalkulatorze policzyc (ewentualnie w exelu - ktorego notabene tez sama sie z ksiazki nauczylam.)

              Kazdemu wedlug potrzeb
              • Gość: zgrywus Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.warszawa.vectranet.pl 28.02.12, 13:44
                Pozostaje jeszcze jedno pytanie, czy gdyby nie "maltretowanie" w mat-fiz'ie zrobiła byś to wszystko o czym napisałaś, konkretnie chodzi mi o to, iż matematyka uczy rozwiązywania problemów. Uczy podejścia: tak się nie da - spróbuję inaczej, zastosuje inny wzór, przemyśle jeszcze raz itd.
                Własnie PO TO warto uczyć się matematyki, to , że uczyłaś się tego na np. na wielomianach / geometrii wykreślnej czy całkach to naprawdę ma drugorzędne znaczenie.
                Nawet wspomniana przez Ciebie nauka excela większość humanistów widząc f(x) ucieka.. a po mat fizie ?? "jak w domu" :-))
                • dinki_red Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 13:57
                  Wiem :)
                  Z perspektywy czasu uwazam ze to 'maltretowanie' bylo potrzebne.
                  Malo ktore dziecko idac do liceum ma w glowie cala swoja sciezke zawodowa.
                  U mnie: liceum matematyczno-fizyczne, studia filologiczne a praca jeszcze z czyms innym zwiazana.

                  Dlatego tak wazne jest ksztalcenie ogolne. Wazne jest miec szeroka podstawe na ktorej mozna potem budowac wlasne klocki. Co mnie interesuje rozwijam co mi nie potrzebne zapominam.

                  A lepiej jest kiedys wiedziec/umiec i zapomniec (latwiej jest sobie przypomniec kiedy potrzebne) niz nie wiedziec / nie umiec i zaczynac od podstaw
                  • Gość: asd Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 29.02.12, 08:18
                    W tym właśnie sęk, że to co nas nie interesuje zapominamy. Oczywiście, że trzeba uczyć dzieci i młodzież matematyki, ale z tego co widzę po osobach w moim wieku to ci którzy nie są związani z zawodami technicznymi, ścisłymi to pozapominali z matematyki prawie wszystko. Niektórzy przesadzają z tym wpływem matematyki na rozwiązywanie problemów. Szczury nieznające matematyki potrafią rozwiązywać problemy związane z dostaniem się do pokarmu, pokonaniem labiryntu w laboratorium. Sam potrafię rozwiązywać wiele praktycznych problemów choć matematyki nie pamiętam wcale, a już do rozwiązywania problemów w związkach, emocjonalnych to matematyka ma się nijak. Trzeba znać podstawy, ale matematykę w liceum wspominam jako stratę czasu i tak nic mi z tego nie zostało, za to lekcje z podstaw prawa (to już w szkole w USA), literatury do dzisiaj pamiętam.
              • Gość: h. Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dslgb.com 28.02.12, 20:02
                4 jezyki znasz biegle? rozumiem, ze tak samo, jak swoj ojczysty, w ktorym kilku zdan nie potrafisz sklecic poprawnie? nie ma to jak dobra opinia na swoj temat.
                • enfitta Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 21:36
                  Może więc wskażesz błędy? A, rozumiem, przyszedłeś się dowartościować. Tu obrazisz, tam pomówisz... żal mi cię, musisz mieć chu.jowe życie.
                • analogowy01 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 29.02.12, 01:02
                  A konkretnie o jakie nieprawidłowości w kleceniu zdań ci chodzi? Jako polonista widzę jeden błąd interpunkcyjny. Za to u ciebie dwie zbyt małe litery i kłopoty z szykiem wyrazów w zdaniu. Jesteś porzuconym kochankiem tej pani czy zawistną koleżanką?
            • Gość: Antoni Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 14:01
              Umiejętność różniczkowania i całkowania bynajmniej nie jest miarą inteligencji...
              Powiem tak, biura pośrednictwa pracy są pełne takich "teoretycznych ogólnych inteligentów".
              • Gość: m. Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: 31.187.12.* 28.02.12, 20:47
                aktualnie tych rozumiejących pojęcia całki i różniczki w pośredniakach trudno spotkać :) Łatwiej o takich, którzy o tych konceptach pierwsze słyszą ;) Bo nawet kurs prostej statystyki na tych politologiach czy socjologiach ich przerastał
              • agata0 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 29.02.12, 08:16
                Śmiem twierdzić, że ludzie z umiejętnością całkowania i różniczkowania są najmniejszą grupą w urzędach pracy :-)
            • Gość: asd Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 29.02.12, 08:07
              A ja nawet nie muszę obliczać powierzchni dachu - płace za to odpowiednim ludziom, zatrudniam firmę i wszystko obliczą i zrobią. Jestem ignorantem z matematyki, coś tam kiedyś wiedziałem ale zapomniałem prawie wszystko (pewnie miałbym problemy z testami z gimnazjum), za to rozwiązuje testy z angielskiego na poziome zaawansowanym na 98 -100% (czasami trafi się jakąś brytyjska pisownia, forma, gramatyka która jest odmienna od US English który znam), z psychologi na studiach w USA miałem po 95 -100%, z literatury dobrze mi szlo, podobnie z historii. Nie każdy musi być dobry we wszystkim.
              • Gość: canadiens Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.12, 09:30
                A ja takim jak ty zawyżam rachunki za proste rzeczy. Twój OS to dla mnie źródło niewyczerpanej kasy za serwis - w końcu się na tym nie znasz. I żeby było jasne - 150 $ za godzinę pracy przy twoim lapku, jakie płacisz - to kwota przepłacona 3 razy, ale ty i tak tego nie zrozumiesz....:-)
          • nikodem_73 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 12:08
            To i tak raz na 15 lat częściej niż znajomość treści Bogurodzicy, Wielkiej Inwokacji i daty bitwy pod Chocimiem.

            Idąc tym tropem to powinniśmy zakończyć edukację na umiejętności czytania, oraz dodawaniu i odejmowaniu (bo już mnożenie i dzielenie można zakwestionować).
            • Gość: robson Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 12:46
              a po co czytanie. Połowa Polaków czyta mniej niż jedną ksiązkę rocznie
            • Gość: guzior Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.bas.roche.com 28.02.12, 13:02
              Jeśli mamy ludzi uczyć tylko rzeczy praktycznych z matematyki to dodawanie, odejmowanie i trochę procentów żeby wiedzieli ile na promocji/wyprzedaży zaoszczędzą - 1 dniowy kurs wystarczy. Jeśli mamy ich uczyć myśleć to cała matematyka właśnie tego ich nauczy. To jest część wykształcenia ogólnego, które ma być dostarczone w liceum OGÓLNOkształcącym, jak nazwa wskazuje. Ludzie wysyłają dzieci do takich szkół, a potem marudzą że tam nauczają rzeczy niepraktycznych, przy czym uczenie praktycznych rzeczy nigdy nie było zadaniem liceów, po to były szkoły zawodowe i technika. Chcą praktyczne - do zawodówki na mechanika i wio...
              • Gość: Antoni Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 14:04
                Jasne, skoro nie możemy uczyć rzeczy praktycznych (np. logiki), to uczmy niepraktycznych, dziękuję bardzo :D
            • amenominakanushi-pan-poczatku Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 13:24
              Czy to znaczy, że Hitler miał rację co do edukacji Polaków?
          • Gość: myszka Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.12, 14:08
            Matematyka to królowa nauk. Uczy logicznego myślenia.
          • Gość: Stef. Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.203-62.cust.bluewin.ch 28.02.12, 14:47
            Raz na 15 lat zaoszczędzić ci może kilka tysięcy. Wiem ze przy dzisiejszych zarobkach to psi pieniądz za te 20-30 godzin, które musiałbyś poświęcić żeby ogarnąć trochę geometrii.

            Inna rzecz ze mnie byłoby wstyd jako obywatelowi XXI wieku ze nie ogarniałbym pojęć znanych w średniowieczu.
      • rock73 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 10:50
        Gość portalu: math napisał(a):

        > Poziom jest niski ale powiedzmy szczerze - po co komu (poza matematykiem) calki
        > , rozniczki, pochodne, wykresy funkcji...

        Po co całki, różniczki, pochodne, wykresy? W sumie to matematykowi one nie są potrzebne, bo matematyka takie problemy ma za sobą. Potrzebne są przede wszystkim w fizyce, a fizyka - jak mawiał mój profesor fizyki (profesor, nie nauczyciel z liceum!) - jest nauką o wszystkich aspektach otaczającego nas świata, oprócz życia. Całki i różniczki pojawiają się podczas jazdy samochodem, na rowerze, ślizgania na lodzie, strzelania z armaty (krzywa balistyczna!), lotu samolotem, wystrzeliwania pojazdu kosmicznego, ogrzewania kaloryferem, w nadajniku i odbiorniku radiowym, w transformatorze, silniku i milionach innych miejsc. Oczywiście można bez tej wiedzy żyć, można posługiwać się odruchami, robić na oko, ale wtedy jesteś zwykłym użytkownikiem i konsumentem dóbr codziennego użytku, bo nic nie skonstruujesz. Maszyny i usługi musisz kupić w sklepie, zapłacić za nie inżynierom i handlowcom. Tylko skąd weźmiesz pieniądze, skoro nie potrafisz niczego wyprodukować.
        • Gość: klm Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.tktelekom.pl 28.02.12, 12:16
          Tylko skąd weźmiesz pieniądze, skoro nie potrafisz niczego wyprodukować.

          A może będzie prawnikiem, nauczycielem, historykiem, handlowcem itd.
          • stoik_dn Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 13:06
            jasne, tępym sędziom który prostą sprawę dotyczącą budowy domu ciągnie dwa lata bo nie ma możliwości intelektualnych zrozumieć rozsądzanego problemu a gdzie go sprowadzić do logicznego zdania i uporządkować, albo równie dobrym nauczycielem (których mamy na pęczki) który postawi pałę za interpretację wiersza bo nie zgadza się z poglądami profesora x że już nie wspomnę o innych biologicach, no i zawsze można iść do handlu najlepiej obwoźnego bo w handlu urządzeniami to już bez umiejętności logicznego myślenia tak doskonale przez matematykę wyrabianego niczego się nie osiągnie, żadnego specjalistycznego szkolenia się nie łyknie... możemy mamić siebie że da się żyć w grajdołku i palić ognisko, ale jak chcemy żyć normalnie to sorki ale matma od początku ciągle i do znudzenia.
            Dodatkowo aby skończyć z głupotą polonistek i kiepskich historyczek (przepraszam panie ale zawód nauczyciela jest u nasz sztucznie sfeminizowany i stąd odnoszę się do moich konkretnych doświadczeń - choć i miałem kiedyś świetną polonistkę ale ona nie była po polonistyce może dlatego była dobra) proponuję zrobić grupy przedmiotów, np języka polskiego powinno się uczyć razem z historią i etyką, fizyki z chemią i biologią itd...
            • enfitta Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 21:41
              Napisz to jeszcze raz. Po polsku i bez błędów. I nie strumieniem świadomości.
      • Gość: gość portalu Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 11:37
        po co komu całki i różniczki -
        ano po to, żeby np. mógł mieć pojęcie o statystyce, bez której ekonomia czy medycyna leżą i kwiczą...
      • Gość: asd Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 11:44
        "zadanie uzyte w artykule, jest bardzo dobrym przykladem: jest proste ale trzeba pomyslec. "
        Czyś ty zglupiał człowieku?? Nad czy tu myśleć??? Z automatu powinieneś wklepać na kalkulatorku 126/0,7=

        Nie wierzę, żeby to była prawda. To nie może być zadanie maturalne...
        • Gość: paskudek1 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 13:02
          " Nie wierzę, żeby to była prawda. To nie może być zadanie maturalne..."
          uwierz, w dodatku, załamię Cię, maturzyści na takich leżą. Co więcej, na maturze każdy maturzysta dostaje z przydziału tablice matematyczne w nich: wzory i twierdzenia matematyczne oraz wartości funkcji trygonometrycznych od 0 do 90 stopni.
        • Gość: abcde Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.12, 15:23
          To zadanie było na maturze w 2010 roku. Jedno z najprostszych zadań jakie tam wtedy były
      • Gość: madera123 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.zarzew.net 28.02.12, 11:57
        Po wiedzę praktyczną to do zawodówki !!!!!!! Poziom zupełnie wystarczy.
        W moim liceum była jeszcze obowiązkowa łacina i nieobowiązkowa greka.A ja wybierałam się na politechnikę i przed tymi przedmiotami broniłam się z czystego lenistwa.Wtedy mój wychowawca powiedział,że nigdy nie wiadomo kiedy takie ogólne wykształcenie może się przydać. Gdy będąc na uczelni profesor starej daty prowadzący wykład wtrącił po grecku pytanie do osób przeszkadzających ,a ja mu odpowiedziałam i powtórzył to po łacinie i też mu odpowiedziałam, to na egzaminie od razu poprosił o indeks, bez odpytania dostałam 5.Potem do końca studiów kłaniał mi się pierwszy na korytarzu.
        • Gość: Stef. Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.203-62.cust.bluewin.ch 28.02.12, 14:58
          Cóż, wykształcenie ogólne nie każdy doceni. Mamy przecie obywateli którzy w życiu książki nie przeczytali. Stąd tak bardzo mi sie podobał podział na licea i technika. Ci który chcieli iść na studia i uchodzić za wykształconych idą do liceum gdzie sa uczeni dużo i wszystkiego po czym ida dobrze przygotowani na studia, przygotowani i do zajęć i do rozmowy a poziomie. A reszta cóż, przecie nikt się nie spodziewa ze będzie z murarzem o sztuce rozmawiać.

          Szlag mnie trafiał zawsze gdy widziałem "ścisłe umysły" nie umiejace sie wysłowić po polsku jak trzeba.
          • Gość: asd Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 29.02.12, 08:37
            Można mieć wykształcenie ogólne, ale i tak poza jakimiś wszechstronnymi osobami to większość ludzi ciągnie albo w humanistyczne albo w ścisłe przedmioty. Jest jednak jedna różnica, bez ścisłej wiedzy można być osoba wykształconą, założę się, że niejeden profesor literatury, krytyk filmowy, nauczyciel niemieckiego, angielskiego itp. może nie pamiętać prawie nic z biologi, chemii, matematyki, fizyki (prawdopodobieństwo, że to wyjdzie jest nikłe, bo mało kto rozmawia o tych przedmiotach, a jak już to raczej w sposób taki jak w programach z Discovery) natomiast inżynier, matematyk, profesor chemii itp. musi się potrafić wysławiać na przyzwoitym poziomie i mieć jakakolwiek wiedzę z literatury czy historii bo o wiele częściej ludzie odwołują się do jakiś znanych książek, wydarzeń i postaci historycznych.
        • Gość: robus Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 14:58
          fuj, tak sie chwalic przeszkadzaniem na wykladach
      • Gość: Prymityw Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: 78.133.192.* 28.02.12, 12:32
        Widzisz, bez myślenia nie zrozumie się trygonometrii tylko trzeba ją, tak jak Ty, wkuć.
      • Gość: tak.tak.ćwiczcie Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 12:33
        Ależ te różniczki, całki i pochodne to właśnie po to, żeby nauczyć ludzi myśleć. Bo wreszcie pomyślcie - żeby coś umieć to trzeba ćwiczyć, rozwiązywać "łamigłówki", trenować podejście do nich. To jak z grą na fortepianie - nim zagrasz koncert ćwiczysz gamy i palcówki. Dzięki temu potem umiesz zagrać coś "praktycznego".
        I dzięki tym matematycznym ćwiczeniom potem wszystkie inne rzekomo skomplikowane zagadnienia są proste.

        Jestem mgr matematyki i co zabawne, ale kiedy pracowałam wśród informatyków tego nie widziałam, ale potem dopiero po paru miesiącach pracy wśród humanistów zrozumiałam czego nauczyła mnie moja wyższa uczelnia.

        Ćwiczcie, rozwiązujcie zadania. Życie przed wami i trzeba umieć logicznie myśleć, przynajmniej na poziomie matury.
        • Gość: Antoni Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 12:48
          Terefere. Tylko po co chesz uczyć gam zegarmistrza?
          • Gość: tak.tak.ćwiczcie Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.12, 14:09
            Zegarmistrz grać nie musi, ale myśleć musi - sam udowodniłeś, że coś z logicznym myśleniem u ciebie nie tak...:))))))))))
            I tu jest pies pogrzebany. Niestety.
            • Gość: Antoni Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 14:43
              A co dokładnie "nie tak", magistrze matematyki? Raczej u Ciebie proces kojarzenia nie jest dość elastyczny, skoro nie rozumiesz, że inaczej należy uczyć matematyki, a inaczej - humanistów.
        • abccbaabccba Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 29.02.12, 04:48
          Nie, matematyka nie jest potrzebna aby "liczyć te całki różniczki" itd.

          Matematyka jest jak program do liczenia pi: tak jak program liczący pi uruchamia się po to, aby sprawdzić czy komputer działa dobrze i szybko - tak matematyka jest w szkole potrzebna, aby sprawdzić czy mózg danego ucznia działa dobrze i szybko.

          Piękno matematyki to zrozumienie jak niezwykłe rzeczy potrafi ludzki umysł.

          To że czasem matematyka przydaje się fizykom czy inżynierom - ma drugorzędne znaczenie.
      • Gość: robson Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 12:43
        po co pochodna? na przykład , żeby wytłumaczyć pojęcie prędkości. Przepraszam, to też za trudne.
        • kotek.filemon Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 14:54
          > po co pochodna? na przykład , żeby wytłumaczyć pojęcie prędkości. Przepraszam,
          > to też za trudne.

          Na fizyce w LO nie używa się teraz analizy matematycznej, więc i tak trzeba wszystko tłumaczyć na pałę, bez jakiegokolwiek aparatu matematycznego. Nie mówiąc o tym, że zdaje się jedynym tematem z analizy, jaki jeszcze ocalał w programie są granice ciągów i funkcji.
          • Gość: italx1 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.mimuw.edu.pl 28.02.12, 17:27
            Ależ skąd. Granic też już nie uczą.
      • Gość: aga Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.96.227.248.tvksmp.pl 28.02.12, 13:30
        Idą za nowym pomysłem reformy szkolnictwa, która to mówi, że uczeń liceum ma sobie wybierać przedmioty rozszerzone.
        Zakładam, że większośc uczniów 2 klasy liceum wie już co chce studiować, w jakim zawodzie pracować. Przynajmniej tak pierwotnie.
        Chce iśc na pedagogikę - po co mu całki, rózniczki i inne cuda?
        Chce iść na inżyniera - wybiera matematykę rozszerzoną.

        Dla mnie osobiscie matematyka była męczarnią. Te wszystkie pochodne, funkcje, prawdopodobieństwa, logarytmy, to gorzej niż czarna magia. I po co mnie tym torturowano? Ano dla idei. Do niczego nigdy w życiu mi się to nie przydało.
        Teraz te same tortury przechodzi moje dziecko. Po co? Bo tak! Na ostatniej matematyce obliczali wg wzoru wilgotność drewna. Na pytanie po co nam to, usłyszeli że to każdemu dorosłemu człowiekowi jest potrzebne. Otóż jestem dorosła, mam wielu dorosłych znajomych i rodzinę. Nikomu, nigdy nie było potrzebne wyliczanie wilgotności drewna.
        Więc po co ładują takie bzdury w umysły młodych ludzi?
        • amenominakanushi-pan-poczatku Szanowna Ago... 28.02.12, 13:33
          ...mam cichą nadzieję, ze masz w domu kominek, a ja będę mógł Ci sprzedawać drewno do palenia w nim:)
          • Gość: asd Re: Szanowna Ago... IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 29.02.12, 08:50
            Do tego, żadna matematyka nie jest potrzebna, wystarczy nieco zdrowego rozsądku. Wilgotność drewna to sobie mogą obliczać konstruktorzy drewnianych samolotów - jak ktoś ma taką pasję to super - ale większości z nas to nie jest do niczego potrzebne. Drewno do kominka t niepiśmienny chłop by wybrał, bo wie, że się gorzej pali i dymi co za tym idzie wybiera się suche i lżejsze (tym samym płacąc mniej za wagę). Czytam te wszystkie argumenty za zaawansowana matematyką i śmieszy mnie, że nie dociera do ścisłych, że wielu osobom na nic się matematyka nie przydaje, i to wcale nie chodzi a jakiś imbecyli. Matematyka jest piękna nauką, w dużej mierze podstawą naszej cywilizacji technicznej, ale można być osoba inteligentną, wykształconą i być bardzo słabym z matematyki. Mam 126 IQ a pewnie bym testu wstępnego do liceum obecnie nie zdał (kiedyś zdałem na 4 - w skali 2 do 5).
        • Gość: obywatel Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.bas.roche.com 28.02.12, 13:42
          Te "bzdury" można odnieść do dosłownie każdego przedmiotu w liceum - po co mi znajomość taksonomii rodziny pierwotniaków? Znajomość reakcji utleniania ("no pali się przecie")? Albo wiedzieć, kiedy był podział dzielnicowy albo ile było rozbiorów Polski? No więc po nic, jeżeli idę do liceum to znaczy, że podejmuję dojrzałą i odpowiedzialną decyzję zgodnie z którą przyjmuję, że chcę opanować tę całą wiedzę.

          Matura nie jest obowiązkowa! Nie trzeba jej zdawać! Rozumiem, że zmusiłaś dziecko do pójścia do liceum a teraz psioczysz na program nauczania? Więc jest to Twoja głupota i Twoja wina. Zabierz dzieciaka ze szkoły i niech nie podchodzi do matury, skoro to taka męczarnia. Nauka dla samego papierka nie ma najmniejszego sensu i takie podejście powinno być konsekwentnie tępione.
          • Gość: Antoni Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 13:59
            Na miły Bóg, liceum to nie jest cel sam w sobie, ale przecież tylko środek do celu! Można kazać wykuć na pamięć całą systematykę kręgowców i roczne zbiory żyta w krajach Azji, ale czy od tego przybywa wiedzy potrzebnej poza szkołą?
          • Gość: aga Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.96.227.248.tvksmp.pl 29.02.12, 09:54
            > Matura nie jest obowiązkowa! Nie trzeba jej zdawać! Rozumiem, że zmusiłaś dziec
            > ko do pójścia do liceum a teraz psioczysz na program nauczania? Więc jest to Tw
            > oja głupota i Twoja wina. Zabierz dzieciaka ze szkoły i niech nie podchodzi do
            > matury, skoro to taka męczarnia. Nauka dla samego papierka nie ma najmniejszego
            > sensu i takie podejście powinno być konsekwentnie tępione.

            Wyobraź sobie, że dziecko moje jest dopiero w gimnazjum. W klasie ogólnej, nie jakiejś profilowanej. I jak sie pyta po co jej wzory na wilgotność drewna, to mówię wg prawdy, że po nic.
            Ale szlak mnie ognisty trafia na myśl o bezsensowności zagadnień w szkole!
            Wiedza ogólna, jaką powinien posiadać młody człowiek jest oczywiście bardzo ważna.

            Ale czy wiedzą ogólna można nazywać wkuwanie na blachę etapów rozwoju przykładowego pierowtniaka? Nie wystarczy dzieciom wiedzieć, że te pierwotniaki są, wyglądają tak a tak?

            Tak się tutaj wszyscy rzucili na bezsensowność matematyki, ale tak jest prawie w każdym przedmiocie. Po co przyszłemu inzynierowi, profesorowi matematyki wiedzieć np. kiedy dokładnie była bitwa pod psią wólką, kto brał w niej udział, jakiej broni używał itp. No po co??

            Program szkolnictwa jest kompletnie przestarzały i uczy młodzież tylko i wyłącznie kucia i zapominania. Nie przygotowuje do życia, nie daje wiedzy w tym życiu potrzebnej.
      • Gość: marduk Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.02.12, 13:31
        Po co? Choćby po to, żeby potem być w stanie ocenić, czy agent ubezpieczeniowy albo 'opiekun klienta' w banku nie wciska nam kitu.
        Umiejętność rysowania wykresów pozwala po pierwsze rozumieć wykresy, a po drugie np. porównywać zależności.

        Każdy przeciętny Kowalski zyskałby na używaniu matematyki w swoim codziennym życiu.

        Problemem jest raczej to, że ucząc matematyki uczy się abstrakcyjnych konstrukcji i pamięciowego opanowywania regułek, a nie pokazuje się, jak one przekładają się na rzeczywistość i jak można je zastosować.

        Nie pamiętam ani dokładnego wzoru na całkę Riemanna, ani dokładnej treści definicji. Ale ponieważ rozumiem metodę dochodzenia do tego wzoru, zawsze jestem w stanie sobie wyprowadzić. Do czego może się to przydać? Mi się czasami przydaje.
        • Gość: Antoni Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 13:57
          > Po co? Choćby po to, żeby potem być w stanie ocenić, czy agent ubezpieczeniowy
          > albo 'opiekun klienta' w banku nie wciska nam kitu.

          Aby to sprawdzić, całki i różniczki też nie są w ogóle przydatne. Jak już to procent składany...
          • Gość: obywatel Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.bas.roche.com 28.02.12, 14:13
            Procent składany? A z czego to się bierze? Z równań różniczkowych przy dyskretyzacji czasu.

            Wracając do "banków", "kapitału", "procentów" oraz tego jak równania różniczkowe są do niczego - przykład 1.1.1 (daleko nie trzeba szukać) Skrypt.
            • Gość: Antoni Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 14:45
              Buhahahahaha - procent składany był stosowany na długo wcześniej, zanim ktoś chociażby pomyślał o równaniach różniczkowych. I właśnie o to chodzi - zdecydowana większość populacji powinna go umieć stosować.
              • Gość: obywatel Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.bas.roche.com 28.02.12, 15:35
                Prawo powszechnego ciążenia istniało na długo przed tym jak Einstein sformułował ogólną teorię względności. To znaczy, że zrobił to niepotrzebnie? Czy może uogólnianie i opisywanie zjawisk nas otaczających nie jest przydatne, skoro te zjawiska występowały na długo przed tym zanim ktoś zdecydował się zmierzyć z ich usystematyzowaniem?

                Procent składany powinna opanować cała populacja, a skąd się to bierze tak samo jak mieć maturę powinna mieć już tylko jej część.
      • Gość: Stef. Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.203-62.cust.bluewin.ch 28.02.12, 14:25
        Cóż, a nie pomyślałeś o tym ze matematyka jest jedynym przedmiotem, który uczy abstrakcyjnego logicznego myślenia?

        Nie chodzi o to zeby do końca życia pamietać jak sie liczy równania różniczkowe (Bo i po co to np. taksówkarzowi). Chodzi o to żeby raz w życiu zmusić swój umysł do wysiłku, ogarniecia czegoś niecodziennego, nienamacalnego.

        Samą wiedze mozna zapomnieć ale doświadczenie intelektualne zmienia sposób patrzenia na swiat na zawsze. Matematyka fundamentalnie zajmuje się, wykrywaniem i porządkowaniem różnorakich zależności to jest umiejętność nie do przecenienia, nawet dla straganiarza.

      • Gość: aaaa Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.nplay.net.pl 29.02.12, 05:49
        A wiesz kto to jest filister?
    • mgrzemow Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można 28.02.12, 00:07
      No i teraz pytanie - jaką pracę będzie miał wiedeński maturzysta, który musiał trochę rozruszać szare komórki, żeby zdać maturę, a jaką polski?

      Nie narzekajmy potem, że nasi geniusze robią na zmywaku. Do niczego więcej się nie nadają. Bo niestety szkoła przekazała im przekonanie, że są wspaniali...
      • towot1 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 01:38
        Akurat wiedeński maturzysta po LO ma jedyną perspektywę: studia.
        Co innego po technikum czy innej średniej szkole zawodowej.
      • Gość: x Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: 213.156.123.* 28.02.12, 13:20
        a co nasi maturzysci musza byc przykladem dla europejskich? chce byc najlepszym matematykiem nech wybierze matematyke na maturze a nie raz ze narzucona 2 na nierealnym dla polowy kraju poziomie przez widzimisie takich jak ty
        • amenominakanushi-pan-poczatku Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 13:31
          Jeśli cytowane zadanie maturalne jest na nierealnym dla połowy kraju poziomie, to ta połowo powinna zostać odizolowana w zakładach zamkniętych. Samodzielnie nie dadzą sobie rady w życiu.
        • Gość: y Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.play-internet.pl 29.02.12, 07:21
          Nie każdy musi zdać maturę.
    • Gość: takisobieja Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się ... IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.12, 00:21
      Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się rozmowa z pracownikiem banku, który chciał mnie namówić na "tanie" rozłożenie na raty zadłużenia z karty kredytowej. 12 miesięcy, koszt "tylko" 9,99%. Nie mógł zrozumieć, że to mi się nie opłaca, bo w innym banku mam linię kredytową oprocentowaną na 12%. Nie rozumiał różnicy między wyrażonym procentami kosztem kredytu a jego oprocentowaniem - dla niego skoro 9,99% jest mniejsze od 12% - to znaczy że to jest "tańszy" kredyt.
      Maturę pewnie miał ...
      • Gość: Ekonomista Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: *.cable.net-inotel.pl 28.02.12, 00:41
        To wytłumacz nam wszystkim tutaj na czym to polega. Poza tym myślę, że on to dobrze rozumiał tylko udawał przed Tobą, że jest inaczej, bo przecież musi ściągnąć do swojego banku nowego klienta. A może masz rację, że nie rozumiał, ale tak mu kazali na szkoleniu tłumaczyć i już. Jest niewolnikiem w korporacji bankowej. Na własne życzenie zapewne, ale jednak niewolnikiem.
        • Gość: bbbzzz Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: *.ists.pl 28.02.12, 03:49
          ale czy własnie nie uważasz za nienormalne, że ktoś może uważać, że tak jest? to tak jakby twierdził, że woda zamarza w -5 st, bo tak mu mówili na szkoleniu w korporze
          • Gość: fizyk Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: *.noc.fibertech.net.pl 28.02.12, 09:48
            no w -5st C woda zamarza. Nie wiem w czym jest problem
            • Gość: ałtor Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: *.tmodns.net 28.02.12, 15:03
              Panie fizyk, trochę chyba problemów z językiem polskim.

              Gdy ludzi uczono o temperaturze topnienia/zamarzania wody to przedstawiano im
              to jako przemianę fazową podczas procesu ogrzewania/chłodzenia i chodziło o temperaturę
              samej WODY, a nie otoczenia.

              Gdy pan zrobi wrzutę wody o temperaturze powyżej 0 stopni do (dużego) pomieszczenia o temperaturze poniżej 0 stopni to woda najpierw ochłodzi się do 0 stopni, a dopiero potem zamarznie.
              Czy prawidłowo rozumuję?
          • Gość: Paralizator Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: *.awakom.net 28.02.12, 11:27
            hahahaha
            Powiem więcej stworzę takie warunki że woda Ci w -5stopniach nie zamarznie. I co? i zong! Toś sie popisał chłopie
            • Gość: as Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: *.static.3s.pl 28.02.12, 13:53
              i co posolisz ją?
            • Gość: ałtor Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: *.tmodns.net 28.02.12, 15:08
              Niue żaden zonk. Wyraźnie mówiono przy tym o t. zw. "warunkach standardowych".

              Wykresy "stanu" i krzywe różnych przemian to inny temat.
        • Gość: ałtor Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: *.tmodns.net 28.02.12, 14:54
          Nie musiał nic rozumieć. Im bardziej wierzył w to co mu podano tym bardziej entuzjastycznie
          mógł namawiać klientów. Typowy przykład sytuacji gdy ignorant jedst lepszym narzędziem od kogoś wykształconego. Gdy n.p. ignorant mało wie o innych narodach, to łatwo go na nie napuszczać.

          Dlatego różni "bossowie" tak nie lubią inteligentniejszych lub lepiej wykształconych od siebie.
          Gdyby im dawali uczciwe zadania, które sami jako tako rozumieją to by mieli z nich pożytek.
          Ale gdy się chce robić szachrajstwo to lepszy, jako wykonawca, jest bezmyślny dureń.

          Pokazała to jedna, pożal się Boże, restauratorka w programie Magdy Gessler.

          Wystarczy mu dać laptop, ubrać w krawat i garnitur (za jego własne pieniądze),
          służbowy samochód i koniecznie wizytówkę na długim pasku, tak by dyndała niemal w kroczu
          i obwieszczała światu, kto zacz kroczy ulicą.

          To jest wystarczający szpan, który napełni go myślami typu: "Jestem ważny, frajerzy mnie szanują i mi zazdroszczą". Zrobi wszystko co mu każą.

          Takiego młodego dupka pokazano w filmie "O Lucky Man".

          Takich "lucky man'ów" używa też kościół. Wierzą bez zastrzeżeń w to co im się mówi
          i - huzia na Józia, kim by ten Józio nie był.
      • Gość: idiota Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.12, 11:17
        Wytłumacz o co chodzi, bo nie rozumiem. 10% to mniej niż 12%.
        • Gość: MarFi Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: 212.160.172.* 28.02.12, 12:29
          Poniżej symulacja: 12000zł, rata 1000zł miesięcznie, 12% w skali roku, czyli 1% miesięcznie.
          12000 120
          11000 110
          10000 100
          9000 90
          8000 80
          7000 70
          6000 60
          5000 50
          4000 40
          3000 30
          2000 20
          1000 10
          Koszt kredytu: 780zł.
          A przy zwykłym koszcie kredytu jako procent zaciągniętej kwoty 9,9% zapłacisz 1188zł (12000 x 9,9%).
          Proste, tylko kolega tam się niezbyt precyzyjnie wyraził (koszt kredytu, oprocentowanie linii kredytowej).
          • asteroida2 Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się 28.02.12, 13:09
            Ano właśnie. Że matematyka jest w życiu nieprzydatna twierdzą tylko ci, którzy matematyki sami nie znają.

            Oczywiście można pracować w zawodzie, który matematyki nie wymaga. Ale kiedy przychodzi do brania kredytu czy odkładania na emeryturę, to ludzie nie znający matematyki są na przegranej pozycji. I potem pozostaje im tylko protestowanie przeciwko podłym bankom, które ich wyzyskują.

            Matematyka przydaje się też w wielu codziennych sytuacjach: czy bardziej opłaca się wziąć lepiej płatną pracę, ale taką, która wymaga codziennego stania w korku przez godzinę w każdą stronę (marnując swój czas i paliwo), czy lepiej tę godzinę dziennie wykorzystać na dorobienie sobie? Czy bardziej opłaca się tankować w najbliższej stacji benzynowej, czy tankować w dalszej, płacąc mniej ale zużywając swój czas i benzynę? Czy bardziej opłaca się robić zakupy w sklepie osiedlowym, czy jeździć do hipermarketu? Czy bardziej opłaca się kupić droższe żarówki energooszczędne, czy płacić więcej za prąd?

            Ludzie nieznający matematyki mogą zmarnować pół swojego życia i nawet o tym nie wiedzieć.
            • Gość: asd Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 29.02.12, 09:02
              Masz rację, taką matematykę sam stosuję, typu czy lepiej jechać dalej do sklepu i kupić taniej, czy też drożej ale blisko, gdzie mogę dojść na piechotę więc odpada koszt podróżny (komunikacja miejska czy prywatne auto). To wszystko są łatwe rzeczy do policzenia, nie potrzeba do tego zaawansowanej matematyki. Każda w miarę rozgarnięta osoba, o rozwiniętym zdrowym rozsądku znajomości matematyki na rudymentarnym poziome sobie takie rzeczy policzy. Całki, pochodne nie są do tego konieczne.
          • Gość: Krociech Można jeszcze prościej IP: *.abaks.pl 28.02.12, 21:13
            Wiadomo, że średnie saldo zadłużenia = około połowy kwoty maksymalnej.
            12% * około połowy kwoty maksymalnej = około 6% kwoty maksymalnej, czyli dużo mniej niż 9,99%.
            W przypadku większej liczby lat wystarczy pomnożyć przez liczbę lat.
            I to wszystko bez uwzględniania stóp dyskontowych, czyli tego, że pieniądze, którymi dysponuję, mogę sobie trzymać np. na oprocentowanym rachunku albo w obligacjach.
            • Gość: asd Re: Można jeszcze prościej IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 29.02.12, 09:20
              A po co się męczyć, przecież można z góry zapytać ile wyniesie kwota w odsetkach. Bankierzy wciskają te rożne stawki, mieszają, a ja nawet na to nie zwracam uwagi. Po prostu pytam jeżeli pożyczam załóżmy 100 tys złotych na 7 lat to ile zapłacę w samych odsetkach, bank musi mi to podliczyć (ja oczywiście potem to sprawdzę, a jak nie to znajdę kogoś kto to zrobi - niezwiązanego z bankiem). I guzik mnie obchodzi czy liczą 12% w taki a nie inny sposób czy 9 % w jakiś inny. Zamiast udawać matematyka, mówię, że jestem ignorantem i chcę aby mi dokładnie policzyli jaki będzie koszt pożyczki. I wówczas widzę co mi się bardziej opłaca. Jak mi w banku powiedzieli, że taki i taki procent, kapitalizacja dzienna, takie i takie opłaty, to ja po prostu poprosiłem aby mi podliczyli ile dostane od danej kwoty po określonym okresie. A wy się tutaj licytujecie kto mądrzejszy w obliczaniu, a ja uważam, że osoba zaradna wcale takich rzeczy nie liczy, daje innym do policzenia. Ja w praktycznie każdej takiej sprawie wysługuje się innymi (oczywiście potem sprawdzam, jak nie wiem jak to na komputerze, albo u kogoś kto jest dobry z matematyki). Następnym razem zamiast się sprzeczać z jakimiś bankowcem czy te 12% czy też 9% w zależności od sposobów obliczania to więcej czy m niej, po prosu powiedzcie, nie znam się na tym proszę mi wyliczyć ile wyniosą odsetki. Ja się bankowcami wysługuje zamiast im udowadniać, że jestem lepszy matematyki - jak dotąd nie wcisnęli mi żadnego kity, bo ja ich zawsze przyciskam - a a ile mnie to biedzę kosztowało.
        • Gość: obywatel Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: *.bas.roche.com 28.02.12, 13:35
          Procenty są bezwymiarowe, nie można powiedzieć, że 10% to mniej niż 12%.

          Przykład 10% * 0 = 0, 12% * 0 = 0. I co, który procent jest "większy"?

          Albo obaj mamy po 1000 PLN długu, mój rośnie o 10% a Twój o 12%. I kto ma teraz więcej pieniędzy?
          • Gość: asan Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: *.static.3s.pl 28.02.12, 13:50
            bank
      • Gość: studentka Re: Przy okazji takich dyskusji przypomina mi się IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 22:00
        Ja się chcę wypowiedzieć z perspektywy byłej już maturzystki, z 2011. Skończyłam jedno z lepszych krakowskich liceów.
        Na koniec roku z matematyki dostałam 3. Maturę napisałam gorzej,więc może przemilczmy,grunt że ponad 30% ;)
        Ale jestem z tej trói bardzo zadowolona,bo wiem, że na więcej bym nie wyrobiła i uznaję to za maksimum swoich możliwości. Wiem na ile mnie stać i po prostu nie staram się "przeskoczyć siebie",zaharowując się na śmierć i zarywając noce dla bdb.
        Cały rok szkolny siedziałam co weekend nad zadaniami, bez żadnych korepetycji,jedynie ze zbiorem w ręce i jakoś się udało.
        Czy osoba taka jak ja, która ma świadomość, że nie jest z matematyki najlepsza i ma z nią spore problemy, ale mimo to próbuje jakoś to zwalczyć i uczyć się na miarę swoich możliwości,osiągając swój cel w postaci wymarzonego dst nadal jest dla was nieukiem i tumanem?
        Nie wszyscy rodzą się z darem do przedmiotów ścisłych,jeden lubi polski, a inny matematykę.Czy ten preferujący uczenie się bitew powstania listopadowego niż wkuwanie macierzy,a przy tym próbujący coś też osiągnąć z matmy(z różnym efektem) z automatu jest gorszy?
        Nie mówię tu oczywiście o leniach którzy nawet nie zamierzają zajrzeć do zbioru zadań a potem się dziwią,że są zagrożeni.Mówię o osobach, które mimo braku większych zdolności coś robią w kierunku nielubianych przedmiotów.
        Obecnie jestem na studiach filologicznych na UJ i zamierzam potem być tłumaczem przysięgłym, czy tylko dlatego że nie znam (i mi się nie spieszy do ich poznawania,na razie nie czuję takiej potrzeby) różniczek i całek zostanę przez was zdyskwalifikowana jako "tępa humanistka"?
        Jeśli tak, to weźcie przejrzyjcie na oczy. Nie wszyscy muszą znać pochodne i macierze. Niektórym wystarcza 3 z matematyki a potem mogą być świetnymi fachowcami w innych dziedzinach, gdzie matematyka jest bezużyteczna,bądź przynajmniej mało używana.
        Humaniści też mają uczucia ;)
    • Gość: marek Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: *.146.82.192.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 28.02.12, 00:41
      To nie problem poziomu, tylko braku pokazania celu nauki w tzw liceach ogólno(czyli nic nie)kształcących. Źle że niski poziom matematyki. To nie dobrze ... dla przyszłych inżynierów, informatyków itp. Ale to że jednocześnie wychowaliśmy całe pokolenia estetycznych i chumanistycznych idiotów, którzy myślą że secesja to sztuka współczena to już nikomu nie przeszkadza. Ilu zdolnym potencjalnym artystom czy literatom złamał karierę nawiedzony nauczyciel matematyki, fizyki czy innej tam "królowej nauk". Z drugiej strony: ilu zdolnych informatyków i np genetyków ze wstętem wspomina nawiedzone polonistki, które dostawały orgazmu na hasło "Mickiewicz" albo historyków, którzy uwalali za brak podania dokładnej godziny bitwy pod olszynką grochowską. Tak będzie zawsze, gdy będziemy uczyć całej masy "naważniejszych" bzdetów. Ja tam kończyłem liceum plastyczne gdzie matmy i fizy było minimum a z samych jedynek cudownie wychodziły truje na semestr. Tyle że jak się nie zrobiło z tygodnia na tydzień 30 rysunkó, 10 obrazów i 5 rzeźb i nie znało się przebiegu entazis kolumny jońskiej to nie było zmiłuj i się wylatywało ze szkoły i znjomość całek nie pomagała. Kto źle wybrał szkołę musiał się z nią pożegnać. Efekt? Nauczyłem się w rzyciu zastanawiać nad tym gdzie i po co idę oraz co chcę tam osiągnąć. W efekcie żenująco niski poziom matmy w plastyku nie przeszkodził mi w zdaniu na politechnikę, poradzeniu sobie z matmą, fizą itp i dziś byciu zadowolonym z pracy architektem. Jak by licea były profilowane a gimazjaliści i nauczyciele nie traktowali ich jak kolejnego przedłużenia szkoły podstawowej to by musieli pomysleć czego i poco chcą się uczyć. A z pasją się uczy najlepiej.
      • Gość: ooo Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.12, 00:46
        Widać, co z ciebie wyrosło, ortograficzne zero, ale to zapewne wina orgazmu polonistki...
      • Gość: Ekonomista Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: *.cable.net-inotel.pl 28.02.12, 00:49
        Oj panie Marku. ....humanistycznych idiotów, jeżeli już i ..Nauczyłem się w życiu, a nie w rzyciu. Bo rzyć to coś innego niż życie. Ale trudno mi uwierzyć, że naprawdę ze słabo znaną matematyką dostał się pan na studia architektoniczne w Krakwie, jak rozumiem. Trochę masz jednak pan racji w tym co piszesz. Nawiedzeni nauczyciele to zmora szkolnictwa polskiego od zawsze.
        • Gość: bzzyk Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: *.dynamic.chello.pl 29.02.12, 08:44
          ...a co z nawiedzonymi uczniami i (często ) ich nawiedzonymi rodzicami? Przecież ich w szkole nie brakuje, ale jak zwykle winnyn jest nauczyciel.
      • towot1 Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? 28.02.12, 01:35
        Cóż, mieszkam w kraju, w którym inżynier o rzędy wielkości łatwiej znajduje pracę od artysty, literata, historyka...
        • Gość: ? Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: 77.236.16.* 28.02.12, 05:52
          aj waj

          ten "marek" za komuny to nie zdałby matury /czy też matóry...

          z polskiego....
          • ka-mi-la789 Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? 28.02.12, 11:53
            Nie zdałby matury, bo w ogóle nie miałby szans na szkołę średnią. Coś, co tak pisało, kończyło edukację w najlepszym razie na szkole zasadniczej. Dziś jest pąenrzynierem. Czy trzeba kolejnych dowodów rozpieprzenia tego kraju przez styropian?
            • that.bitch.is.sick Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? 28.02.12, 14:20
              Nie no w tej chwili mamy kult "inrzyniera" to jest kretyna który z braku wiedzy o społeczeństwie i ekonomii nie rozumie, że bezrobocie w tym kraju ma charakter strukturalny i wypisuje jakieś kocopoły o całkach i różniczkach. Może wykażcie się mądrością przy następnych wyborach, a nie dajecie się nabierać na najprostsze dziecinne sztuczki marketingowe oraz szczucie tak jak w tym artykule. Ludzie myślcie po prostu bo jak widać całki wam w tym nie pomagają.
      • Gość: gość Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.12, 10:53
        też jestem architektem i jestem przerażona tym co przeczytałam! BŁAGAM ZMIEŃ ZAWÓD!!
        • Gość: gość Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 12:18
          Może Pan Marek ma dysleksję.Tak łatwo jest oceniać innych.Jeżeli chodzi o merytoryke to się zgadzam.
          • Gość: cv Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: *.toya.net.pl 28.02.12, 12:24
            Tak, od parunastu lat to 30% populacji ma dysleksję. A raczej dysortografię, bo dysleksja to coś zupełnie innego. Tyle, że 20 kilka lat wcześniej jak ktoś próbował mieć jakieś dys, to obrywał parę niedostatecznych, lanie od ojca i nagle ją mieć przestawał.
            • gandalph Epidemia dysdupii 28.02.12, 19:06
              Gość portalu: cv napisał(a):

              > Tak, od parunastu lat to 30% populacji ma dysleksję. A raczej dysortografię, bo
              > dysleksja to coś zupełnie innego. Tyle, że 20 kilka lat wcześniej jak ktoś pró
              > bował mieć jakieś dys, to obrywał parę niedostatecznych, lanie od ojca i nagle
              > ją mieć przestawał.

              Tu nie chodzi o dysleksję, dysgrafię ani dysortografię, lecz o dysdupię (tzn. niechęć do przysiadania fałdów nad książką).
            • Gość: asd Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 29.02.12, 09:40
              Mam stwierdzoną dysgrafię (pisze jak kura pazurem, nie potrafię i nigdy nie potrafiłem pisać w "linijkach") i dysortografię - dysleksji związanej z czytaniem natomiast nie mam,czytam szybko i ze zrozumieniem. Zdziwisz się jednak, nie stwierdzono jej u mnie w ostatnich 20 latach lecz jakieś 27 lat temu. Może i obecnie jest jakaś pokaźna liczba "dyslektyków" którym załatwiono papiery, ale to nie zmienia faktu, iż jest to prawdziwe zaburzenie. Jest sporo ludzi na rencie przez reumatyzm, choć go pewnie nie maja ale czy oznacza to, że reumatyzm to wymyślona choroba i nie ma osób które na prawdę cierpią na to schorzenie? Swoją drogą Marek architekt chyab ma dysortografię, bo nie wierzę aby osoba po studiach nei wiedziała jak pisać ŻYCIE. A ja sam uzywm spell check ale i tak zdarza mi się zrobić błędy najczęściej przestawianie liter. Z matmą też miałem przez to problemy bo potrafiłem rozwiązać skomplikowane zadań, a na końcu coś przestawić np podzielić dzielnik przez dzielną. Dysgrafia, dysleksja, dysortografia i dyskalkutia to prawdziwe zburzenia.
          • Gość: mtk Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: 217.97.135.* 28.02.12, 12:28
            Ma dysleksje...jak połowa tych nieuków którym się zapamiętać regułki nie chce więc zasłaniają się tego typu zaburzeniem.
          • Gość: ~~ Dostanie też dysleksyjną pensję. IP: 212.114.200.* 28.02.12, 13:35
            Połowę otrzymywanej przez pracowitych. Bo szef będzie miał akurat przy spisywaniu umowy dyskalkulię.
      • Gość: gość Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: *.wipie.ur.krakow.pl 28.02.12, 11:34
        Gdyby usatysfakcjonowany "rzyciem" pan architekt trochę w wolnych chwilach poczytał, jak na "chumanistę" przystało. może by lepiej by pisał po polsku? Bo to jednak elita:)
      • ka-mi-la789 Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? 28.02.12, 11:48
        > a przyszłych inżynierów, informatyków itp. Ale to że jednocześnie wychowaliśmy
        > całe pokolenia estetycznych i chumanistycznych idiotów,
        > hasło "Mickiewicz" albo historyków, którzy uwalali za brak podania dokładnej g
        > odziny bitwy pod olszynką grochowską.
        > matmy i fizy było minimum a z samych jedynek cudownie wychodziły truje na semestr.
        > Nauczyłem się w rzyciu zastanawiać
        > Jak by licea były profilowane a gimazjaliści i nauczyciele nie traktowali ich jak
        > kolejnego przedłużenia szkoły podstawowej to by musieli pomysleć czego i poco chcą się uczyć.

        Na podstawie powyższego zgadzam się z twierdzeniem, że szkoły hodują kretynów. Przy okazji, zechciałbyś wytłumaczyć, w jaki sposób zdolnemu artyście nauczyciel fizyki może "zwichnąć karierę"? Podłymi intrygami doprowadzi do tego, że mu Akademia Oskara odmówi?

        > A z pasją się uczy najlepiej.

        Szkoda, że twoja "pasja" nie obejmowała ortografii, gramatyki i stylistyki języka polskiego.
      • Gość: madera123 Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: *.zarzew.net 28.02.12, 12:09
        Widać po Twoim wpisie ,jakie było to nauczanie !!!!!
        Błędy walisz okropne. No ale cóż, artysta!!!! Niby też HUMANISTA ,a to słowo napisałeś przez "ch"
        Powinieneś raczej powtarzać każdą klasę, bo u Ciebie tróje są przez"u".Nie zasłużyłeś na nie.
      • Gość: ~~ Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: 212.114.200.* 28.02.12, 13:30
        Tak, nie nauczyłeś się więc ni matematyki, jak twierdzisz, ni polskiego, co widać, a malować najpewniej ściany, a i to nie równo.
        Może jednak wróć do szkoły?
      • Gość: humanista Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 13:31
        Chyba bardzo uogólnia się rozmowę na temat liceów ogólnokształcących, poziomu dzisiejszej matury z matematyki itd. Jestem po nowej maturze, na której nie było obowiązkowej matematyki, w ogóle jej nie zdawałem. Ukończyłem liceum ogólnokształcące o profilu humanistycznym, również kierunek studiów jest stricte humanistyczny. Ale i mnie pytanie o koszt spodni przed i po obniżce przeraża swoim poziomem. Moja wiedza matematyczna nie jest na bardzo wysokim poziomie, bo nigdy nie było i podejrzewam że z moim wykształceniem i tym, co robię w życiu nigdy nie będzie mi to potrzebne.
        Meritum - można być humanistą, ukończyć ogólniaka, studia historyczne, a jednocześnie nie być matematycznym ułomem.

        Do Pana Marka: Poziom matematyki w moim "nicniekształcącym" liceum był odpowiedni do moich potrzeb i zainteresowań, proszę nie mierzyć wszystkich szkół jedną miarą.
        Za to Panu przydałaby się lekcja języka polskiego, nie wiem co jest gorsze - czy być nogą z matematyki czy analfabetą kaleczącym język ojczysty. Jak się Pan wypowiadasz publicznie a nie jesteś pewien pisowni, sprawdź w słowniku.

        Pozdrawiam
      • amenominakanushi-pan-poczatku Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? 28.02.12, 13:39
        Czy dobrze zrozumiałem, że chumanista truje ci rzyć.
      • Gość: aaaa Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: *.static.3s.pl 28.02.12, 14:01
        w rzyciu? czy w rzyci?
      • Gość: boszzz Re: Ciekawe czy geniusze od całek wypełnią pita? IP: *.180.99.46.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 28.02.12, 14:56
        Niestety to widać po Twoim wpisie. Dzięki za takiego "chumanistycznego, trujkowego" artystę.
        Moja córka też chodzi do plastyka, ale takich byków nie robi.
      • Gość: ałtor No problem IP: *.tmodns.net 28.02.12, 15:23
        Właśnie nie-geniuszy całkowych podejrzewałbym o brak tej umiejętności.

        (A masz na myśli takie normalne wypwłnianie, czy "kreatywne"?)

        Ale to wcale nie o to chodziło i juz pokazało twój brak logicznego myślenia.
        Ty chciałeś prawdopodobnie powiedzieć, że jeśli ktoś zna całki to może nie umieć
        czegoś innego przydatnego w życiu. To jest prawda, ale banalna i odnosi się
        do wszystkich ludzi, do tych, którzy nie znają całek także.

        To jest właśnie typowe dla niektórych "chumanistów".
        Wydaje im się, że "chumaniście" nawet prosta matematyka czy fizyka nie jest potrzebna.

        Natomiast są przekonani, że tym od całek umiejętność wypełniania PIT-a
        czy intepretacja jakiegoś dzieła literackiego lub obrazu jest niezbędna do życia.
        (Rozumują tak, z obawy o rynek dla swoich tworów)

        A przecież wypełnianić PIT-a może albo płatny specjalista albo program komputerowy gdyż
        męczenie się osobiste z tym może nie być warte zachodu.

        Poza tym PIT to wcale nie musi być prosta sprawa (gdyż wchodzą tam w grę nie tylko liczby ale i często nieczytelne regulacje prawne)

        Z tego powodu nie rozumiem, dlaczego porównujesz to do prostego obliczania procentów.

        Osobiście nigdy nie przypominam sobie wypełniania "PIT-a" gdziekolwiek poza domem.
        I wszystkio gra, od wielu długich lat.
      • gandalph Na twoim miejscu nie chwaliłbym się maturą 28.02.12, 19:03
        Gdybym miał sądzić po "bykach" ortograficznych, powiedziałbym, że skończyłeś edukacji na 3. klasie szkoły podstawowej.
        • Gość: bzzyk Re: Na twoim miejscu nie chwaliłbym się maturą IP: *.dynamic.chello.pl 29.02.12, 09:24
          Widzę, że "towarzystwu" wątek wyraźnie się wyczerpał. Pozostało tylko oblewanie się gównem czy guwnem - jak kto woli.
          • gandalph Taaak? 29.02.12, 10:11
            Gość portalu: bzzyk napisał(a):

            > Widzę, że "towarzystwu" wątek wyraźnie się wyczerpał. Pozostało tylko oblewanie
            > się gównem czy guwnem - jak kto woli.

            No to proszę bardzo! Odsyłam do mojego postu w innym miejscu:

            forum.gazeta.pl/forum/w,410,133766109,133779437,Autor_ma_calkowita_racje.html
            • Gość: bzzyk Re: Taaak? IP: *.dynamic.chello.pl 29.02.12, 10:19
              Niestety tak!
              "Nie znaleziono strony o podanym adresie". :)
              • gandalph Re: Taaak? 01.03.12, 12:29
                Patrz:

                "Autor ma całkowitą rację"

                Jeżeli link nie działa, to już nie moja wina. Chodzi o mój wpis w tym samym wątku, nieco dalej.
    • Gość: mąż kardynałowej Po co komu szkoła? IP: *.play-internet.pl 28.02.12, 02:40
      Po coż poddanym Bolandy jakaś wiedza matematyczna czy w ogóle jakakolwiek wiedza? Jako ludność kraju trzeciego świata znajdującego się na peryferiach amerykańsko-europejskiego imperium, których przeznaczono do prac w montowniach i w roli mięsa armatniego podczas amerykanskiego krzewienia "demokracji" w świecie mają wiedzieć tylko, że nie wolno sr.ać na środkku drogi (w odróznieniu od kury) i umieć czytać ze zrozumieniem kolorowe piśmidła z życia 'wyższych sfer' - celebrytów, aktorów itp. Ludnością ciemnaików znacznie łatwiej się rządzi niż wykształconym społeczeństwem obywatelskim. Takim Polska była za komuny a teraz jest Bolandą - Meksykiem i Filipinami Europy.
      • Gość: ? Poziom dawno wskazano tak gdzieś w roku 1940 :-) IP: 77.236.16.* 28.02.12, 05:50
        „Dla nie-niemieckiej ludności Wschodu nie mogą istnieć szkoły wyższego typu niż czteroklasowa szkoła ludowa. Zadaniem takiej szkoły ludowej ma być tylko: proste liczenie najwyżej do 500, pisanie nazwiska, nauka, że przykazaniem boskim jest posłuszeństwo wobec Niemców, uczciwość, pilność i grzeczność.”
        • Gość: vafanculo [...] IP: *.adsl.inetia.pl 28.02.12, 07:43
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • lucusia3 Re: Poziom dawno wskazano tak gdzieś w roku 1940 28.02.12, 11:32
            A nie usunęli matematyki z matury za innych? Ostatnie porzadki programowe w szkołach były z rządów PIS i Młodzieży Wszechpolskiej.
            A nie masz przy okazji wrażenia, że wiecej godzin religii niż fizyki w szkole nie jest po linii PO a fanów rozglośni Rydzyka.
            pogotowiedomowe.com.pl/
            • olias Re: Poziom dawno wskazano tak gdzieś w roku 1940 28.02.12, 14:59
              staraj się nie narażać mózgu (czy co tam masz) na propagandę. oskarżanie PiS i LPR (przy wszystkich wadach tych partii) świadczy o nieodwracalnych zmianach w w/w organie. To Giertych uruchomił powrót matmy na maturę, co nastąpiło ostatecznie w 2009 r.
              matematykę wyrzuciły krasnoludki z Unii Wolności Tysiąca Nazw.
              jak można mylić Giertycha i Kaczyńskiego z orłami intelektu od Geremka i Bieleckiego?
              • gandalph Re: Poziom dawno wskazano tak gdzieś w roku 1940 29.02.12, 10:13
                "matematykę wyrzuciły krasnoludki z Unii Wolności Tysiąca Nazw."

                Nieprawda! Matematyka "wypadła" z matury w połowie lat 80-ych XX w. za ministrowania niejakiej Gumowskiej (czy Gumińskiej, już nie pomnę), wyjątkowo tępego babska zresztą.
            • Gość: bzzyk Re: Poziom dawno wskazano tak gdzieś w roku 1940 IP: *.dynamic.chello.pl 29.02.12, 10:13
              Jak zwykle prosta "humanistyczna" prawda i proste rozwiązanie. Wywalmy ze szkoły religię, a wszystko będzie cacy. ?Szkoła stanie się bezpieczna, przyjazna, wzrośnie poziom wiedzy matematycznej... itp. Zdaje mi się, że kogoś rozbolała głowa od
              nazbyt intensywnego myślenia.
              • gandalph Re: Poziom dawno wskazano tak gdzieś w roku 1940 29.02.12, 10:14
                Gość portalu: bzzyk napisał(a):

                > Jak zwykle prosta "humanistyczna" prawda i proste rozwiązanie. Wywalmy ze szkoł
                > y religię, a wszystko będzie cacy. ?Szkoła stanie się bezpieczna, przyjazna, wz
                > rośnie poziom wiedzy matematycznej... itp. Zdaje mi się, że kogoś rozbolała gło
                > wa od
                > nazbyt intensywnego myślenia.

                Masz jakieś konkretne propozycje, czy tylko sobie tak bzzzyczysz?
          • Gość: Rudi_0 TERE-FERE. IP: *.dip.t-dialin.net 28.02.12, 14:43
            Po czym sami sie wybrali , prawda ?
            Jakim dobrym i swietym , a co za tym idzie , "z definicji" niewinnym narodem sa Polacy...
            :)
        • Gość: bzzyk Re: Poziom dawno wskazano tak gdzieś w roku 1940 IP: *.dynamic.chello.pl 29.02.12, 10:07
          No i o to chodzi. Właśniete szczytne idee edukacyjne realizuje polszka szkoła drugiej dekady XXI wieku. Smutne :(
    • Gość: big_gadu mozna niżej zejść !!! IP: *.blast.pl 28.02.12, 06:12
      da sie !

      zliikwidowano w szkołach srednich uczenie fizyki, chemi czy biologie bo po co !
      zlikwidowano zawodówki a w nich nauczanie matematyki historii i polskiego bo po co !

      za to mamy wiecej szkół wyższych niż Niemcy !
      zlikwidowany własny przemysł dokładnie bo ekonomia itd !

      • Gość: asd te "szkoły wyższe" to poziom szkół policealnych IP: *.extreme-net.one.pl 28.02.12, 07:40
        ..
        • lucusia3 Re: te "szkoły wyższe" to poziom szkół policealny 28.02.12, 11:43
          Ja mogę zacytować matematyka z najbardziej prestiżowego liceum w Krakowie (dzięki Bogu już na emeryturze), który nie uczył na lekcjach matematyki a rozwiązywał skomplikowane problemy akademickie z tego przedmiotu. Nagabywany o wprowadzanie na lekcjach do poszczególnych działów a nie zaczynanie od dowolnego zaawansowanego punktu, stwierdził, że nie wszyscy muszą lubic matematykę, więc jak nie są w stanie sami dojśc co on robi, niech ida gdzie indziej. Była to klasa matematyczno-informatyczna. No cóż, jemu nie zależało na wciagniecie uczniów w temat i zarażeniem ich miłoscią do wiedzy. Miał z tego działania podniesione poczucie samooceny - wszyscy byli głupsi od niego, a przy okazji, jak trafił sie ktos wybitnie zdolny, to miał olimpijczyka.
          Resztę matematyki nauczyli rodzice - gdy mogli, albo korepetytorzy.


          pogotowiedomowe.com.pl/
          • Gość: treblig Re: te "szkoły wyższe" to poziom szkół policealny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.12, 12:03
            W końcówce lat osiemdziesiątych, kiedy byłem uczniem liceum w klasie mat-fiz w prowincjonalnym w sumie liceum moja matematyczka miała tak samo - i z 28 uczniów aż 12 szybko przeniosło się do klasy ogólnej lub biol-chem. Po prostu przyzwyczajała swoich uczniów do rzeczywistości akademickiej - większość wykładowców na studiach technicznych miała kiedyś bardzo podobne podejście do sprawy. Teraz już mocno się to pozmieniało uczeń czy student oznacza kasę z dotacji, wiec się go utrzymuje "na stanie" jak najdłużej. Skutkiem min. są takie a nie inne pytania maturalne.
        • Gość: aqq Re: te "szkoły wyższe" to poziom szkół policealny IP: 195.117.34.* 28.02.12, 11:56
          myślę,że dobrej szkoły średniej z przed 20-30 lat
    • Gość: całka Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 07:05
      chora matematyka. mlodziez nie umie sie nia poslugiwac. Poczatki jej nauki zaczynaja sie w domu juz wieku kilku lat dziecka. Gdzie gra w szachy, chinczyka, domino czy nauka tabliczki mnozenia, zagadki logiczne. Rodzice nie maja czasu dla maluchow by rozwijac ich umiejetnosci matematyczne jak rowniez logiczne myslenie. Wszystko zaczyna sie od domu kiedy dziecko jeszce male!!! poprzez taka zabawe wiele mozna u dziecka rozwinac i osiagnac. Znowu to nauczyciele zle ucza, programy sa zle.
      • Gość: b Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.gigainternet.pl 28.02.12, 07:45
        Poziom zacytowanego zadania może i jest trochę za niski. Bo znów wpadamy ze skrajności w skrajność. Przed laty kuliśmy na pamięć i też nie było dobrze, z zastosowaniem tego w praktyce.
        No i nie pytajmy matematyka z uczelni wyższej bo jego odpowiedź w tym temacie nie będzie obiektywna.
      • Gość: xi Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.12, 15:03
        Co do złych nauczycieli i programów - zgadzam się. W '87 zdarzyło mi się - jako szóstoklasistce - "zapomnieć" wzoru na obliczanie pola trójkąta prostokątnego. Stałam jak kretyn pod tablicą, a moja ówczesna matematyczka cierpliwie podpowiedziała mi, jak należy wyprowadzić taki wzór. Poczułam to samo olśnienie, jakiego zapewne doznał Pitagoras i zarobiłam 4 do dziennika za sprawdzenie się w "samodzielnym myśleniu".
        Kiedy 2 lata później, w tej samej podstawówce nauczyciel fizyki wyjaśniał nam czym jest ciśnienie, narysował na tablicy rower i powiedział: "Popatrzcie, w tych kołach jest powietrze. Jeżeli będzie go za dużo, albo za mało, to..." I stopniowo przeszedł do wzorów, obliczeń posługując się samymi "życiowymi" przykładami (łącznie z nawiązaniem do ciśnienia meteorologicznego).
        Rok później - już w ogólniaku - trafiłam na matematyczkę, której właściwym powołaniem było prowadzenie gospodarstwa rolnego (miała do dyspozycji kilkadziesiąt hektarów), a do szkoły uczyć przyszła głównie po to, żeby mieć robotę "w mieście" i opłacony uczciwie ZUS. Każde nowe zagadnienie rozpoczynała sławetnym hasłem: "Strona...... Definicja". Klasa (biol-chem) pokornie czytała DEFINICJĘ i próbowała ogarnąć się w temacie. Ludzie nienawidzili matematyki, nienawidzili DEFINICJI i nie wiedzieli, jak wykorzystać wiedzę z trudem wykutą na -3. Dziś efekty: jakam stara, tak do tej pory nie wiem, do czego służą funkcje, różniczki, całki (co to w ogóle jest?!) i strasznie cierpię na tym, że przy najprostszych praktycznych obliczeniach - leżę jak byk.
        To samo mieliśmy z fizyki - tam z kolei uczono tak, by niczego nie nauczyć, ponieważ fizyczka prowadziła obowiązkowe, prywatne (płatne) korepetycje dla zagrożonych i nie potrzebowała, żeby ktoś rozkminiający zagadnienie: "kuli karabinowej lecącej z prędkością V po drodze s, która przebija deskę o danej grubości w określonym czasie t..." poważnie zainteresował się, co przydatnego można mieć ze zrozumienia tego przedmiotu.
        Dlatego uczmy dzieciaki matematyki, ale róbmy to tak, by temat był nie tylko przystępnie wyłożony, ale przede wszystkim PRAKTYCZNIE przedstawiony.
    • Gość: Ekonomista Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.cable.net-inotel.pl 28.02.12, 08:18
      bbbzzz:
      >ale czy własnie nie uważasz za nienormalne, że ktoś może uważać, że tak jest? to tak jakby twierdził, że woda zamarza w -5 st, bo tak mu mówili na szkoleniu w korporze <

      Tak, uważam, że jest to nienormalne. Zgadzam się z Twoim zdaniem. Napisałem tylko jakie mogą być przyczyny tego stanu rzeczy. Po prostu na takich szkoleniach robią wodę z mózgu, bo najważniejsze to pozyskanie klienta, a nie wdawanie się z nim w dyskusje. Dyskusja daje klientowi do zrozumienia, że on tez coś wie, a ma pozostać w przeświadczeniu, że co dla niego lepsze to lepiej wie pracownik firmy. A taki efekt można osiągnąć tylko poprzez pewnego rodzaju powtarzanie mantry, że tak jest jak jest.
      Dodam jeszcze, że jako człowiek, który w szkole miał trudności i z matematyką i jej nie lubił uważam, że nigdy nie powinna znikać z egzaminu maturalnego. Tak jak wielu pisało to kanon wiedzy. Jak temp. zamarzania wody, prądy literackie, maszyny proste i t d.
      A jeszcze o korporacjach. Niech nikt, jako klient nie da się zwieść mocy prawnej rozmowy z pracownikiem firmy, jakoby nagrywanej. To nagranie służy jedynie firmie a nie klientowi. Jeśli macie lub będziecie mieć taką sytuację to doradzam na drugi dzień wszystkie Wasze uwagi i żądania napisać w porządnym piśmie i wysłać do firmy listem poleconym czy też złożyć w sekretariacie z potwierdzeniem odbioru na kopi. Inaczej może okazać sie za jakiś czas, że w tej rozmowie chcieliście coś zupełnie innego niż faktycznie chcieliście.
    • Gość: gość Jest jeden dobry pomysł. IP: *.ists.pl 28.02.12, 09:12
      Odejście od państwowego przymusu programowego.

      To wymusza tworzenie wyłącznie szkół naprawdę publicznych, szkół społecznych, prywatnych, wyznaniowych, sportowych, wszelkich jakie będą potrzebne z uwagi na zapotrzebowanie tworzone przez naturalny popyt ze strony dzieci.

      Bo np. przyszły Messi ma się szkolić w opanowaniu piłki, przyszła Skłodowska-Curie ma się szkolić w fizyce, przyszły Matejko ma być genialnym rysownikiem i malarzem a znowu przyszły Szopen ma być wirtuozem i twórcą muzyki.

      To przykładanie do wszystkich dzieci jednej miary jest bolszewicką urawniłowką ściągającą naukę do niebywałego niskiego poziomu, aby dostosować do najsłabszych.

      No więc Messi nudzi się na lekcjach gry w piłkę z dzieciakami mającymi problemy ruchowe a z kolei przyszły Fischer nie ma co robić na lekcjach, na których Pudzianowskiego uczą gry w szachy.

      Tak się nie da dalej uczyć.

      Muszą powstać klany szkolne.

      Jede będą uczyły cudów matematycznych niedostępnych zwykłym ludziom. Inne cudów chemicznych. Inne szewskich a inne krawieckich. Inne szachowych a inne giełdowych finansowych.

      Inne sportowych a inne malarskich i muzycznych.

      Przecież to jest zupełnie proste.

      Trzeba uwolnić szkołę polską od idiotycznego równania wszystkich uczniów.

      Trzeba być wyjątkowo niespostrzegawczym, aby nie zauważyć, iż uczniowie od najmniejszych klas, ba dzieci chyba już od poczęcia, posiadają zestaw indywidualnych cech i talentów.

      Można oczywiście kształcić Messiego na matematyka a matematyka na szewca, Pudziana na szachistę a Fischera na krawca.

      Tylko po co tak straszliwie niebywale drogim kosztem marnować talenty ludzkie.

      Wolimy mieć dwukrotną noblistkę Skłodowską-Curie, czy żeby raczej była kiepskim szewcem ?

      Innym pomysłem byłoby szkolenie domowe przez wykwalifikowaną kadrę dobieraną indywidualnie pod talenty szkolników. To by dopiero pozwoliło znacznie lepiej wykształcić i o niebo lepiej wychować porządnych ludzi. Kłopot czy starczy nauczycieli.
      • Gość: madera123 Re: Jest jeden dobry pomysł. IP: *.zarzew.net 28.02.12, 12:37
        Widać ,że próbujesz myśleć,tyle tylko ,że na krótkim dystansie. Proces myślowy to tak jak w matematyce: temat ,zadanie, pytanie ,dane i szukane,potem odpowiedź ew. wnioski.
        A co zrobi taki "Messi" jak złapie kontuzję ,która uniemożliwi mu dalsze granie? Pójdzie do podstawówki uczyć się tabliczki mnożenia? Tak jest przy wszystkich zawodach.Jeden traci sprawność fizyczną,inny wzrok,jeszcze inny po kilku latach stwierdza ,że źle wybrał i chciałby robić coś innego.Szkoła MUSI nauczyć JAK SIĘ UCZYĆ!!!!!!!! Uczymy się przez całe życie.
        Szkoła POWINNA nauczyć i rozwinąć ciekawość świata ,by z CHĘCIĄ sięgnąć po książkę ,nie tylko kryminalną, czy romansidło;by CHCIAŁO się pójść na wystawę, a nie tylko do knajpy itp.
        A teraz to szkoła uczy niechęci,oszustwa,wykorzystywania przywilejów i znajomości.Jednym słowem unikania trudności.
        JA UWAŻAM ,ŻE KLASY SĄ ZBYT PRZEPEŁNIONE I NAUCZYCIEL NIE MA KONTAKTU Z UCZNIEM.
      • Gość: gość Re: Jest jeden dobry pomysł. IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.02.12, 23:00
        Tak, jeśli zechcę, by moje dziecko nie kopało rowów, to będę za jego edukację musiała płacić.
      • Gość: gośćgość dokładnie odwrotnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.12, 00:32
        Tyle tylko, że talenty naukowe odkrywają się i ukierunkowują niekiedy dopiero w wieku dojrzałym. I stary system służył temu, by wszystkim dać szansę na ich odkrycie w swoim czasie. Obecne (i planowane) coraz wcześniejsze wybory ostateczne zamykają drogę do poszukiwań, do poznania możliwości, jakie dają różne dziedziny nauki i powodują urawniłowkę absolutną, tyle że na znaczne niższym poziomie.
        Wszyscy specjaliści w wieku od 35 lat w górę kształceni byli w dawnym systemie. Jakoś im to nie przeszkodziło w specjalizacji. Natomiast ofiary obecnego systemu nigdy nie będą w stanie osiągnąć takiego poziomu, bo będą mieli - jak konie - założone wąskie klapy na oczach i takiż sam horyzont myślenia.
    • Gość: gosc Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.inig.pl 28.02.12, 09:16
      Tytuł jest mocno optymistyczny. Nie dość, że można zejść niżej, to jeszcze wkrótce tego dokonamy. Zawsze da się zejść niżej.
      Piszecie tu o rachunku różniczkowym w szkole średniej. Za moich czasów to było w liceum. Ale zaginęło jeszcze jedno - dowód matematyczny. Matematyka, oprócz "nieprzydatnych" pochodnych, sinusów i takich tam, ma nauczyć porządnego myślenia, w miarę możliwości intelektualnych ucznia także abstrakcyjnego. Tego nie da się nadrobić, jest za późno. Euklides to część kanonu myśli europejskiej (nie tylko). Do tego kanonu należy również trygonometria i rachunek różniczkowy, także rachunek prawdopodobieństwa i statystyka. W Niemczech i Austrii to rozumieją i dlatego to Polacy na okradają tam sklepy, samochody i pracują jako sprzątaczki i murarze. To dlatego kupujemy BMW a nie FSO. To nie jest tylko kwestia nieszczęśliwej historii i ogólnoświatowej zmowy. Dominujące kraje kształcą swoje elity na potęgę a u nas ktoś wymyślił, że by wznieść się wyżej, trzeba obniżyć poziom.
      I jeszcze jedno, nie wiedzieć dlaczego jak słyszę "humanizm" to kojarzy mi się to z idiotyzmem.
      • Gość: gość Drogi Panie IP: *.ists.pl 28.02.12, 09:33
        Logika wywodzi się z kształcenia klasycznego.

        To było takie kształcenie, jakie na tych ziemiach panowało przed II wojną.

        W ogromnym stopniu bywało zindywidualizowane. Było mnóstwo nauczycieli prywatnych.

        I utalentowani ludzie kształcili się w tym, co ich najbardziej interesowało.

        Ale podstawy klasyczne miał każdy. Podstawy.

        Nie należy niczego lekceważyć.

        Jeśli rodzi się więcej humanistów, nie ma ich co przerabiać na techników. I vice versa.

        Natomiast stanowczo należy szkoły dostosować do uczniów a nie odwrotnie.

        W takim razie, jeśli chcemy mieć prawdziwie wysoki poziom, musza powstawać szkoły o konkretnych profilach. Klany szkolne.

        Klan matematyków jedna szkoła.

        Klan malarzy inna.

        Klan szewców jeszcze inna.

        A klan piłkarzy nożnych jeszcze różna od tamtych.

        No i taki piłkarz wcale nie musi umieć tego, czego uczą w szkole matematyków.

        A matematyk, może grać w piłkę amatorsko, byle jak. Nie musi ćwiczyć do upadłego opanowania piłki na stopień, bo po co.

        Na tym polega błąd w artykule.

        Jakiś matematyk wybucha śmiechem, jak zobaczył zadanie szkolne.

        No to nich pójdzie do np. specjalisty gry w piłkę nożną i pokaże na egzaminie, co potrafi zrobić z tą piłką. Zapewniam, że wszystkie małe trenujące piłkę dzieciaki pękną ze śmiechu.

        Albo niech coś narysuje na wystawę rysunków.

        Każdy powinien jakoś pisać w miarę bezbłędnie. Jakoś liczyć, jakoś się poruszać w miarę.

        Ale więcej, to juz są specjalizacje.

        Przepraszam, ale nazwę kompletnym idiotą kogoś, jakiegoś bufona, który domaga się umiejętności posługiwania się rachunkiem różniczkowym od przyszłego rzemieślnika, artysty, nauczyciela języka czy sportowca.

        Po co ten człowiek chce innych ludzi męczyć i zaśmiecać im umysły.

        Sadysta jakiś, czy jak.
        • Gość: gosc Re: Drogi Panie IP: *.inig.pl 28.02.12, 11:29
          Wiem, skąd wywodzi się logika, ale by jej nauczyć niekoniecznie trzeba zmuszać ucznia do studiowania Arystotelesa w oryginale. To co było przed wojną już było. Humanizm zawiera w sobie klasyczne wykształcenie ale nie jest z nim tożsamy. To co obecnie w szkołach nazywa się humanizmem to na ogół sztuka niezbyt wyszukanej narracji. Takich "humanistów" z całą pewnością rodzi się więcej. Ich wybór bowiem sprowadza się do uczenia się przedmiotów łatwiejszych, a nie do dziedzin w których są utalentowani. Podział na klany to śliczna, mocno idealistyczna koncepcja. Problem w tym, że podział pracy wymusza na nas znajomość rzeczy, w których ani nie jesteśmy utalentowani, ani nas nie interesują. Poza tym, wielu z nas w ogóle nie jest utalentowanych, cóż więc robić z przeciętnymi albo zwyczajnie tępymi. Dodatkowo te klany muszą się jakoś komunikować - stąd kanon wiedzy. Otóż to nie jest zaśmiecanie umysłów, to próba ich ukształtowania na miarę ich zdolności w celu wykorzystania tak nabytych umiejętności dla dobra indywidualnego i społecznego.
          O idiotę się nie gniewam, dużo w tym frustracji, także mojej. Ale kształcenie - w każdej dziedzinie - jest bolesne i pełne znoju. "Nie ma królewskiej drogi do geometrii" (Euklides) tak jak nie ma sukcesów w piłce nożnej, rysunkach czy polonistyce bez pracy. Szkoła nie jest od kształcenia geniuszy, ale nie powinna produkować i promować idiotów. Rachunek różniczkowy to są obecnie podstawy matematyki i powinien mieścić się w kanonie wiedzy jak kiedyś. To część naszej cywilizacyjnej spuścizny. Zresztą problem nie polega na tym, że uczeń klasy matematycznej w liceum nie zna całki, problem w tym, że uczeń nazywający siebie "humanistą" ma problemy z dodawaniem liczb całkowitych.
          Jak chcemy mieć wysoki poziom musimy mądrze uczyć i wymagać.
          Pochwałę specjalizacji polegającej na kształceniu utalentowanych piłkarzy uważam za przesadną.
        • Gość: mikron Re: Drogi Panie IP: *.desy.de 28.02.12, 11:34
          > Jakiś matematyk wybucha śmiechem, jak zobaczył zadanie szkolne.
          >
          > No to nich pójdzie do np. specjalisty gry w piłkę nożną i pokaże na egzaminie,
          > co potrafi zrobić z tą piłką. Zapewniam, że wszystkie małe trenujące piłkę dzie
          > ciaki pękną ze śmiechu.
          >
          > Albo niech coś narysuje na wystawę rysunków.
          >

          podstawy. To zadanie niby maturalne to absolutna podstawa. Nie matury, ale szóstej klasy.
          Stad wybuch śmiechu. Podobnie jak umiejętność kopnięcia piłki.
        • lord.wiader Re: Drogi Panie 28.02.12, 11:47
          > > No to nich pójdzie do np. specjalisty gry w piłkę nożną i pokaże na egzaminie, co potrafi zrobić z tą piłką.

          Sugerujesz, ze nie bedzie potrafil kopnac pilki na oslep przed siebie?
        • Gość: szekspir Jeśli rodzi się więcej humanistów..." IP: *.ssp.dialog.net.pl 28.02.12, 11:51
          humanistą był Leonardo da Vinci i jemu podobni. Ci humaniści, których ty masz na myśli to po prostu matematyczne matoły bądź lenie, ewentualnie ofiary polskiej miernej szkoły
          • gandalph Tys prowdo! 29.02.12, 10:15

    • Gość: Helmut Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 28.02.12, 10:54
      Polski system edukacyjny został zreformowany w sposób absurdalny co do tego nie ma wątpliwości.
      Moim zdaniem nadzieja jest w technikach. Tam żeby cokolwiek zdziałać trzeba matematykę trochę znać. Nie wiem na ile naprawdę źle jest z liceami. Matematyka to naprawdę nic trudnego o ile nie ma się nawiedzonego nauczyciela. Niestety wymaga systematyczności.
      Tak szczerze powiedziawszy to i tak jesteśmy na straconej pozycji - nauka niewiele w życiu daje komuś przeciętnemu. Studia nie gwarantują dobrych zarobków. Po co kierowcy TIRa znajomość ortografii, czy nawet podstaw matematyki.
      • drakaina Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 11:49
        Gość portalu: Helmut napisał(a):

        > Tak szczerze powiedziawszy to i tak jesteśmy na straconej pozycji - nauka niewi
        > ele w życiu daje komuś przeciętnemu. Studia nie gwarantują dobrych zarobków. Po
        > co kierowcy TIRa znajomość ortografii, czy nawet podstaw matematyki.

        Ależ każdemu jest to potrzebne! Wiedza jest cenna sama dla siebie, a nie tylko jako środek do celu. Jeśli kierowca TIRa będzie miał poczucie, że fajnie jest coś wiedzieć, nawet jeśli samemu nie jest się geniuszem, to będzie miał poczucie, że w edukację dzieci warto inwestować. A te dzieci może już będą w sytuacji, że studia wyższe im się do czegoś przydadzą: zamiast kierowcami TIRów zostaną dyrektorami firm przewozowych. A ich dzieci - inżynierami. I tak dalej. Jeśli ludzi, którzy sami do życia wielkiej wiedzy nie potrzebują, pozbawimy jej podstaw, to pozbawimy szansy na awans społeczny również ich dzieci, a w rezultacie przyczynimy się do obniżania poziomu społeczeństwa.

        PS. Naprawdę uważasz, że w życiu liczą się tylko "dobre zarobki"? Może tu tkwi problem: szkoła nauczyła takiego myślenia, a ono ogłupia, niestety.

        --
        Scribere necesse est
        • Gość: Helmut Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 28.02.12, 13:21
          tyle że statuts społeczny dobrze zarabiającego kierowcy tira jest większy niż np. jakiegoś humanisty którego nigdzie nie chcą. Dodatkowo ten kto ma pieniądze ale nie ma wykształcenia może zatrudnić takiego humanistę i nim pomiatać. Status społeczny niestety zależy przede wszystkim od pieniędzy obecnie. Szkoda że tak się stało ale się stało. Wykształcenie (jako wartość) zostaje powoli zdeklasowane przez inne wartości jak np. pieniądze.
          Problem zaczął się od studiów które dają papierki, reformę w szkolnictwa średniego i matury która nie wiadomo czemu służyła. Jak się skończy nie wiadomo.
          • drakaina Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 28.02.12, 14:28
            Gość portalu: Helmut napisał(a):

            > Status społeczny niestety zależy przede wszystkim od pieniędzy obecnie. Szkoda że ta
            > k się stało ale się stało. Wykształcenie (jako wartość) zostaje powoli zdeklaso
            > wane przez inne wartości jak np. pieniądze.

            Ale z tym nie należy się godzić! Ministerstwa Edukacji i Nauki powinny wreszcie zrozumieć, co jest ich zadaniem i zrezygnować z (wygodnej dla nich) biurokracji na rzecz promocji wiedzy. Potulna zgoda na istniejący stan to najgorsze, co może nam się zdarzyć w tej sytuacji.

            --
            Scribere necesse est
      • Gość: ~~ Po co kierowcy TIRa ortografia? IP: 212.114.200.* 28.02.12, 13:58
        Żeby napisać CV i dostać pracę. Żeby dostać lepszą pracę. Żeby, jak go oszukają, potrafił napisać zrozumiały pozew. I jeszcze do paru innych rzeczy, gdy trzeba się porozumieć z innymi ludźmi inaczej, niż machając rękami. Czyli - żeby dało się go odróżnić od goryla czy innego szympansa.
        O, właśnie po to.
      • amenominakanushi-pan-poczatku Jeśli nie masz pojęcia... 28.02.12, 14:13
        po co kierowcy podstawy matematyki obejrzyj filmik:
        www.youtube.com/watch?v=097hbIFuqoA
    • flamengista czego chcecie: matura dla wszystkich! 28.02.12, 11:02
      i dla wszystkich wyższe studia, a potem praca lekka, łatwa i przyjemna. No i oczywiście dobrze płatna.

      To oczywiście mit, ale dalej tą bajeczką mami się młodych ludzi i ich zapracowanych rodziców. Politycy od 10-15 lat wiedzą o problemie i nic nie robią. Wręcz przeciwnie, dalej tną programy i finansowanie uczelni.

      W efekcie nie ma już nawet pieniędzy na to, by kursy wyrównawcze z matematyki były dostępne dla wszystkich chętnych studentów 1 roku.
    • Gość: Alien0 I te głaby chca póżniej na polibude iść ? IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 11:23
      Jak te głąby chcą sobie dać później rade z analizą matematyczną, teorią odwodów,algebrą liniową itp ?....

      To jest jakiś kabaret...Pozamykać takie szkoły, bo na coś takiego szkoda czasu i pieniędzy.....
    • computerro Matematyka królową nauk 28.02.12, 11:24
      Matematykę trzeba codziennie trenować. W tzw. komunistycznych czasach lekcje matematyki były codziennie.
      Dzisiaj zamiast lekcji matematyki, fizyki, chemii mamy RELIGIĘ, WYCHOWANIE DO ŻYCIA W RODZINIE, itp. itd.
      Fizyka, chemia są raz w tygodniu - czego można nauczyć raz w tygodniu?! Wystarczy jakieś święto, nieobecność - i już lekcji nie ma 2 tygodnie. Czy po dwóch tygodniach od ostatniej lekcji fizyki ktokolwiek jeszcze pamięta co było na poprzedniej lekcji? Oczywiście nikt. No to zaczynamy od początku...

      Jakby społeczeństwo umiało matematykę to by się nie dało robić w bambus.
      • inside_again Re: Matematyka królową nauk 28.02.12, 13:13
        DOKŁADNIE.

        Podstawą nauczania matematyki jest codzienność i systematyczność.
        Kiedyś (bo miałam kontakt z uczniem CODZIENNIE) robiłam taki eksperyment: załóż sobie 15 minut (!) ale CODZIENNIE (soboty i niedziele też), na matematykę. Pierwszego dnia być może nie rozwiążesz nawet jednego zadania. Nie szkodzi. Przynieś mi swoje próby, powiem Ci gdzie był błąd. Pamiętaj o tym, żeby ZAWSZE to było o tej samej godzinie, ustal kiedy jest najwygodniej i się tego trzymaj. Konsekwentnie.

        Eksperyment trwał pół roku i brali w nim udział CHĘTNI uczniowie, z grupy słabszych, mających "tyły". Dałam Im plan, podałam literaturę, zbiory zadań itd., zaczynamy od początku. Przynosili te kajety z zadaniami, rozgrzebanymi na początku... Nie szkodzi. Po semestrze efekty były niewiarygodne. Potem już nie musiałam o niczym przypominać - SAMI zwiększyli wymiar z 15 minut na pół godziny, potem godzina, sami przynosili jakieś zadania poznajdywane, z którymi nie mogli sobie poradzić... zostawałam z nimi po lekcjach, bo normalnie serce rosło, jak się widziało, że coś w Nich się ruszyło, że jest inaczej, że to nie PRZYMUS, że Oni w to wierzą, że się uda...

        Nie miałam wyjścia. Odziedziczyłam klasę (IV technikum, przedmaturalna) z POTWORNYMI zaległościami (ciągłe zmiany nauczycieli, lekcje się nie dobywały itd.), w I semestrze postawiłam... uwaga 14 pał na 22 osoby.... masakra, myślałam, że mnie dyrektor z roboty wywali... Na maturze (rok później, stara matura tzw.) było 5 bardzo-dobrych, 11 dobrych, reszta dostateczne, zdali WSZYSCY, i bez korepetycji.
        • Gość: Leszko Re: Matematyka królową nauk IP: *.centertel.pl 28.02.12, 15:30
          Szczerze gratuluję i podejścia i sukcesu :)
          • inside_again Re: Matematyka królową nauk 28.02.12, 18:04
            Dziękuję :-)

            Napisałam to, bo... Bo ćwiczyłam taki sposób potem w wielu klasach. To była wielka szkoła, w której uczyli się niezamożni uczniowie. Ich zwyczajnie nie było stać na korepetycje. Mieli zaległości nie zawsze z własnej winy, ale mieli potencjał. Ostatecznie skala ocen jest szeroka - nie każdy musi mieć piątkę, nie każdy musi się matematyka pasjonować, trójka tez jest dla ucznia, który interesuje się bardziej historią i w tym kierunku będzie się kształcił potem. I poświęcanie ZBYT DUŻEJ (w rozumieniu ucznia) ilości czasu na matematykę = strata czasu ( w rozumieniu ucznia).

            Ale uczeń musi ROZUMIEĆ, ze jest pewne minimum. Że to minimum daje Mu pewien właśnie taki minimalny warsztat. Nie chodzi wcale o treści - chodzi o METODĘ. Ja mam swoje minimum z historii - On musi mieć z matematyki, a kiedyś każdy z nas będzie robić to, co go pasjonuje. Nie może być tak, że matematyka z definicji jest straszakiem. Matematyki się generalnie boimy, przez co jej nie lubimy. A nie ma czego się bać.

            Tyle tylko, że to wymaga do nauczyciela z jednej strony żelaznej konsekwencji ale z drugiej ogromnej życzliwości i cierpliwości. Z całym szacunkiem dla Moich Kolegów - widzę, że często popełniają błąd, oczekując efektów JUŻ i NATYCHMIAST. Nieważne, że uczeń ma jeszcze 15 innych przedmiotów (np. w technikum), na które też powinien być przygotowany, nie - JUŻ ma być postęp. Tak się nie da, uczeń SAM sobie z tym nie poradzi organizacyjnie po prostu. Uczniowi trzeba zaproponować sposób wyjścia z impasu, SAMODZIELNIE, bo samodzielność jest najcenniejsza. Uczeń MUSI wiedzieć, że nie zostanie "ukarany", jeśli na początku będzie miał pod górkę... Jeśli się tego nie zrobi - to potem stąd się wezmą niechęci, strachy i sprzeciw. A to jest początkiem wymuszania okrajania programu itd. I mamy dzisiejszą zapaść totalną. A matematyka wymaga CZASU, jeśli ma być "uprawiana porządnie", nawet na tę trójkę. Czasu i systematyczności. Małymi krokami.

            No, przynajmniej ja w to wierzę i przez 20 lat się nie zawiodłam ;-)
            Pozdrawiam Moich Uczniów Serdecznie!!! :-)
    • rpq Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można 28.02.12, 11:31
      Nie ma co panikować. Chińczycy wypuszczają w świat kilkadziesiąt milionów doskonale wykształconych ludzi rocznie. Na punkcie nauk ścisłych mają wręcz bzika. Tak więc jak przyjdzie potrzeba dadzą nam i ogień, lodówki, tv i może nawet samohody, o ile z pensji sprzątaczy i magazynierów będziemy w stanie za nie zapłacić.
    • Gość: stefan i ile to jest? 126zł / 0,7 = 180zł czyli 30% IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 11:33
      Ciekawe ilu cfaniaczkow by faktycznie to umiało policzyć, bo ide o zakład że 3/4 i tak nie
      • Gość: Grzegorz Re: i ile to jest? 126zł / 0,7 = 180zł czyli 30% IP: 217.153.217.* 28.02.12, 23:18
        Brawo:)
      • Gość: awanturnik Re: i ile to jest? 126zł / 0,7 = 180zł czyli 30% IP: *.globalconnect.pl 29.02.12, 01:16
        bez sęsu, karzdy wie że wudka (obojętnie 0,5 czy 0,7) ma 40%
    • drakaina Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można 28.02.12, 11:34
      Zastanawiam się, co w naszym systemie szkolnym nie jest spychane na drugi plan, zważywszy, że nauki humanistyczne leżą w podobnym stopniu... Najbardziej rzuca się w oczy nieumiejętność łączenia faktów z kilku przedmiotów i całkowicie mechaniczne wkuwanie faktów.

      Dziwi mnie tylko, że wszyscy podnoszą larum na poziom kolejnego przedmiotu, a ministerstwo całe zadowolone nie dojdzie do wniosku, że nowa matura po prostu była niewypałem, ponieważ system "uczenia się" do niej tylko i wyłącznie ogłupia.

      --
      Scribere necesse est
      • Gość: Grzegorz Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: 217.153.217.* 28.02.12, 23:20
        Cała reforma systemu edukacji z gimnazjum, testomanią po prostu ogłupia.
    • widy_marcowe Będziemy światową potęgą w gender "studies" 28.02.12, 11:38
      Poziom znajomości matematyki wśród studentów najlepszej polskiej uczelni ekonomicznej jest znacznie niższy, niż u ich kolegów we Francji czy Wielkiej Brytanii w przeciętnej szkole biznesu. Wiem, bo miałem zajęcia ze studentami w obu tych krajach. Polscy studenci nie radzą sobie z rachunkiem różniczkowym i całkowym, a bez tego ekonomia staje się wróżeniem z fusów. Ekonomista na Zachodzie jest analitykiem wyposażonym w narzędzia matematyczne. U nas większość przedmiotów na studiach ekonomicznych to bajki o Unii Europejskiej - Geneza UE, Historia UE, Założyciele UE, Instytucje UE, Rola UE w gospodarce światowej, Transformacja krajów postkomunistycznych w dążeniu do UE i tym podobne bzdety.
      Bez matematyki nasza nauka będzie przypominała astrologię, a Polacy staną się "wybitnymi ekspertami" w jakichś śmiesznych dziedzinach, jak np. gender "studies"
      • Gość: po wne uw Re: Będziemy światową potęgą w gender "studies" IP: *.5-1.cable.virginmedia.com 28.02.12, 13:53
        Zobacz sobie program WNE UW, masz kilkanascie przedmiotow matematycznych z ludzmi w wydzialu matmy.
        • Gość: gośćgość Re: Będziemy światową potęgą w gender "studies" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.12, 00:24
          Przestudiowałam w ostatnich czasach kilkadziesiąt suplementów do dyplomów kierunków ekonomicznych. Ilość zajęć matematycznych zmierza do zera.
          A dogGender studies dopisałabym jeszcze politologię, stosunki międzynarodowe, reklamę i kulturoznawstwo. To na nich będzie się niedługo opierać polska gospodarka.
    • Gość: , Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.home.aster.pl 28.02.12, 11:43
      Fakt, poziom jest niski, ale tnonie wina nauczycieli. Taki sysytem...
      ALe nier o tym chciałem. BARDO proszę przestańmy mówić "egzamin dojrzałości"! To nie jest egzamin dojrzałości, to matura. Po prostu matura. Większa klasówka i nc więcej!!!
    • 1andre2 Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można 28.02.12, 11:58
      Naukę matematyki porównać można do rozwoju sportowca który przez szereg ćwiczeń coraz trudniejszych osiąga wysokie predyspozycje pozwalające być mistrzem.Im większą zdolność osiągnie się przez rozwiązywanie zadań tym rozwiązywanie wielu problemów życia jest łatwiejsze zdolności umysłowe są większe. To trzeba zrozumieć.
    • Gość: xxl Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: 62.29.251.* 28.02.12, 12:04
      ale za to "młodzi zdolni" żądają na dzień dobry 3 tys. PLN pensji netto, bo rzecież są tacy młodzi i taaaacy zdolni. Ale wiedzy toto nie posiada. ŻADNEJ.
    • Gość: bankier Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.warszawa.vectranet.pl 28.02.12, 12:07
      matura nie jest dla każdej miernoty i tyle.

      minimum dla dojrzałego człowieka to trygonometria, liczby zespolone, całkowanie i różniczkowanie.
      • kamyk39 Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn 29.02.12, 03:56
        Gość portalu: bankier napisał(a):
        > minimum dla dojrzałego człowieka to trygonometria, liczby zespolone,...

        doadalbym tez kwaterniony.
        Powaznie, zgadzam sie matematyka ma byc w szkole i poprzeczka jak najwyzej.

        Grajcie w go -nie dajcie gnusniec waszym umyslom - mawial Konfucjusz.
      • Gość: asd Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 29.02.12, 10:11
        Jestem dojrzałym człowiekiem i to nie tylko wiekowo, nie mam pojęcia co to , liczby zespolone, całkowanie i różniczkowanie, z trygonometrii niewiele pamiętam. Mam wyższe wykształcenie, zarabiam dobrze (matematyka mi w moim zwodzie do niczego nie jest potrzebna, poza działaniami na poziomie chyba 3 klasy podstawowej, dodawanie, mnożenie , zresztą i tak używam kalkulatora) i jak się ma to do twojego arbitralnego, skrajnego zdania "minimum dla dojrzałego człowieka to..."
        • Gość: asd Re: Matematyka w szkole: niżej zejść już nie możn IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 29.02.12, 10:13
          zawodzie, wiem to co napisałem śmiesznie wyszło, no cóż dysleksja dysortografia.
    • Gość: mamaW3 Matematyka w szkole: niżej zejść już nie można IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.12, 12:11
      ciekawe kursy rozwijające myślenie matematyczne u dzieci opracowała Helen Doron, jest to matematyka głównie od strony praktycznej a nie tylko teoretycznej i zadaniowej
Pełna wersja