Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 08:15
Stara polska zasada ,wszyscy za ale jak sprawa dotyczy własnych interesów to od razu przeciw. Gdyby zapytać kto przeciw deregulacji - to chętnych by nie było ale ilu jest przeciw deregulacji zawodu przewodnika , taksówkarza , pośrednika nieruchomości , maklera, doradcy finansowego . To jet polska schizofrenia .
    • trupti_patak Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci 06.04.12, 08:36
      Zderegulowac bezmyslnie wszystko jak leci jest bardzo prosto, ale diabel tkwi w szczegolach. Trudno jednak myslec o szczegolach, kiedy walka polityczna trwa i deregulacja ma stac sie tylko narzedziem w tej walce, a z reformowaniem nie ma nic wspolnego. Wszak minister Gowin oglaszal wszem i wobec, "ze sie nie ugnie". Przewodnikow mozna poswiecic, a nawet zmultiplikowac ich na liscie, kiedy interes partyjny tego wymaga.
      • Gość: hajmdal Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.stinger.kracen.pl 06.04.12, 11:09
        Naprawdę wierzysz, że musi być prawie 400 regulowanych zawodów?? Ciekawe, że kraje, w których regulacji jest mniej są bogatsze niż my....
        • Gość: Gucio_ Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 11:29
          Czy ktoś pofatygował się i przeczytał tę "listę hańby"? Ona jest u nas taka długa, bo, jak to w Polsce, panuje tam straszny bajzel. Zawody są powielane do granic absurdu. Podam przykład: w Niemczech na liście zawodów regulowanych jest inżynier (w liczbie jeden), a poszczególne specjalizacje ustalają inne przepisy. NA POLSKIE LIŚCIE JEST 29 KATEGORII INŻYNIERA!!! A takich przypadków można tam znaleźć więcej. Pomijam, że w 3/4 nikt z nas nie znajdzie zatrudnienia, bo jakiś torowniczy, czy nastawniczy (zawodów kolejowych też jest całą góra), to zajęcia, o których istnieniu nawet nie wiedziałem (pewnie jak większość z Was) i nie są one obiektem marzeń młodych Polaków. Co do bogatych krajów Unii, to te z nich, które z turystyki przyjazdowej czerpią największe korzyści, takie jak Włochy czy Hiszpania, MAJĄ REGULACJE ZAWODU PRZEWODNIKA i bronią jej jak lwy, bo turystyka, to nie tylko fajna zabawa, ale z, punktu widzenia państwa, WAŻNA GAŁĄŹ GOSPODARKI, przynoszące olbrzymie zyski dla skarbu.
    • Gość: r_xxx Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 08:40
      A te 3 miliony to uroczyście będą spalane na stosie...
      Głupota takich wyliczeń jest porażająca.
      Może nie musząc wydawać pieniędzy na przewodnika turyści wydadzą je na wieczór w knajpie, jakąś pamiątkę, książkę, może dwóch studentów zarobi po 1500? Może ktoś napisze świetny program na smartfona i zarobi na nim?
      Od tego wszystkiego miasto też dostanie podatki...
      • trupti_patak Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci 06.04.12, 08:57
        A co ma piernik do wiatraka? Moze wlasnie przyjezdza tu zwiedzic ladne miasto i dowiedziec sie czegos naprawde wartosciowego o tym miescie, jego historii i jego mieszkancach? Dlaczego niby miasto ma sie pozbywac profesjonalnych przewodnikow? Wszystko zepchnijmy do szarej strefy, zeby koledzy ministra mogli dorabiac bez przeszkod.
        • trupti_patak Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci 06.04.12, 09:00
          Zreszta na spotkaniu z p. Barszczem zwolennicy deregulacji krzyczeli, ze ich nie obchodzi, co kto bedzie mial do garnka wlozyc, byle oni mieli swobode robienia tego, na co maja ochote.
        • Gość: zs Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.ip.netia.com.pl 06.04.12, 09:20
          Przecież miasto nie pozbywa się profesjonalnych przewodników. Oni ciągle będą. A dzięki deregulacji każdy będzie mógł wybrać co się chce dowiedzieć (nie kazdy chce słuchać szczegółowej historii). I skończy się "promujący" Kraków proceder gdzie przewodnicy zgłaszali do straży miejskiej grupy, gdzie ktoś we własnym zakresie opowiadał o Krakowie - to dopiero promocja miasta!
          A dzięki deregulacji na pewno pojawi się więcej przewodników i dzięki temu i ceny może spadną do tego poziomu, że idąc z rodziną na spacer będzie mnie stać na pomoc np studenta historii, który moim dzieciom ciekawie opowie o mieście.
          Pamiętam, jak będąc w zeszłym roku w Gdańsku przypadkiem zagadałem do faceta, który okazał się być historykiem i pasjonatem Gdańska - poświęcił nam tylko 1 godzinę i pokazał kilka miejsc, których nie pokazują przewodnicy i nie wyczytamy w przewodnikach. Dzieci się nie nudziły, a pamiętam z tego dużo więcej niż z innych miejsc które regularnie z przewodnikiem zwiedzałem.
          Patrząc na listę deregulowanych zawodów, to mam nieodparte wrażenie, że przewodnicy niezłe gniazdko sobie uwili, skoro najwięcej ich krzyków słychać. Nawet taksówkarze tak bardzo nie prostestują...
          • trupti_patak Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci 06.04.12, 09:35
            Czy wszyscy naprawde wierza, ze ulice Krakowa po deregulacji zaleja pasjonaci, ktorzy nie zdali dotad egzaminu??? Ludzie, ta dergulacja najbardziej pasuje zagranicznym touroperatorom, ktorzy maja gdzies naszych "pasjonatow", bo zaoszczedza pieniadze puszczajac swojego pilota. Tak trudno to zrozumiec? To dlatego wszystkie kraje zyjace z turystyki pazurami bronia tej regulacji. Krakow zyje z turystyki, a chce oddac rynek zagranicznym firmom, ktore zysk wyprowadza na zewnatrz. O to codzi w liberalizmie - najsilniejszy wygrywa. To jest likwidacja miejsc pracy i dochodow tutaj, ci ktorzy licza, ze zostana przewodnikami, beda mogli sie najac co najwyzej jako tania sila robocza wkrotce.
          • Gość: Gucio_ Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 13:36
            A nie przyszło Ci do głowy, że przewodnicy protestują tak głośno, bo widzą szkodliwość rządowych planów dla branży turystycznej w Polsce i czują się pokrzywdzeni wrzuceniem ich do jednego worka z potężnymi korporacjami np. prawniczymi, podczas gdy oni żadnych korporacji nie tworzą? Argumenty podnoszone przez rząd na poparcie deregulacji w poszczególnych zawodach nie znajdują zastosowania w przypadku przewodników: tu nie ma korporacji, które poprzez limity ograniczałyby dostęp "świeżej krwi" do zawodu (brak limitów), brak jakichkolwiek przywilejów (nawet za wstęp do muzeum w celach lepszego poznania zbiorów przewodnik musi zapłacić za bilet jeśli nie wchodzi z grupą), jest natomiast wolny rynek, bo przewodnicy konkurują ze sobą o klienta, także cenowo. Protest jest głośny, bo sprawa o którą idzie walka jest słuszna.
          • Gość: Semigal Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 14:39
            Chodzi właśnie o to, że z punktu widzenia prawa, licencjonowani przewodnicy znikną. Nie ma o nich mowy w nowym kształcie przepisów, ich identyfikatory wydawane są na określony czas, potem trzeba je odnawiać w Urzędzie Marszałkowskim, a bez umocowań prawnych, to już nie będzie możliwe. Na nieważny dokument nie można się powołać, tak jak na nieistniejące przepisy, więc licencjonowany niczym od nielicencjonowanego nie będzie się różnił. Klient nie będzie miał możliwości wyboru, o którym mówił minister sprawiedliwości.

            Nie wiem skąd pomysł, że licencjonowany przewodnik, to gość/babka od opowiadania nudnych szczegółów historycznych, tylko dla specjalistów. Licencjonowanie oznacza poświadczenie wiedzy i umiejętności, oznacza, że dana osoba powinna potrafić (żadne sito nie jest w 100% doskonałe, to jasne) dostosować to co mówi do potrzeb grupy. Jeśli trzeba opowie tylko legendy, anegdoty historyczne i ciekawostki, ale gdy grupa tego wymaga, umie też fachowo przedstawić zagadnienie z zakresu historii czy historii sztuki. Pomijam już, że generalnie została przygotowana do radzenia sobie z turystami, od elegancików w garniakach po rozwrzeszczane dzieciaki z podst.

            Co do tych "straszliwych" kontroli, to dzięki danym dostarczonym przez Straż Miejską wiadomo już, że w okresie od 1 stycznia 2006 do 31 grudnia 2011 r. dokonano zaledwie 18 kontroli osób, które wykonywały zadania przewodnika turystycznego. Widać zatem, że o żadnym "polowaniu" na ulicach Krakowa, które miałoby budować fatalny wizerunek miasta w oczach turystów, nie może być mowy.
          • Gość: VViP Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 17:11
            Czytam, i wierzyć mi się nie chce. Czy gość "zs" jest przewodnikiem? Czy zwiedzał kiedyś Kraków z przewodnikiem?

            Dlaczego wypisuje Pan/Pani z całą mocą, pewnością i autorytatywnie takie bzdury jak to, że z przewodnikiem trzeba słuchać "szczegółowej historii"? Przewodnik to człowiek, który w zależności od klienta wybiera, ile szczegółów komu podać. Umie opowiedzieć ogólnikowo i szczegółami. jak Pan/Pani chce.

            Gratuluję spotkania historyka - pasjonata. Taki człowiek na pewno jest znakomity, gdy oprowadza dwie-trzy osoby równie jak on zafascynowane historią. Całą resztę jest w stanie zanudzić, bo dzieli się swoją wielką wiedzą, na którą słuchacze niekoniecznie mają ochotę. Natomiast kiedy taki pan pasjonat zostanie zatrudniony do obsługi pięćdziesięcioosobowej grupy rozbrykanej młodzieży, jego szeroka i detaliczna wiedza na nic się nie zda. Po pierwsze - nie zapanuje nad nimi, co może być nawet niebezpieczne. Po drugie - przestaną go słuchać w trzeciej minucie zwiedzania.

            Zanim Pan/Pani napisze komentarz, proszę się zastanowić, jak głęboko zna Pan/Pani temat, na który się Pan/Pani wypowiada.
        • Gość: Hajmdal Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.stinger.kracen.pl 06.04.12, 11:12
          Naprawdę wierzysz, że jeśli przewodnik ma licencję to jest profesjonalny?? Ja nie wierzę, bo osobiście słyszałem jak licencjonowany przewodnik pokazywał wycieczce na Wawelu strzemię SUŁTANA Kara Mustafy ;)
          • Gość: Maria.B Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 11:54
            Hehe no rzeczywiście, "potworny" błąd. Przejęzyczył się chłopak pewnie. To nie była jakaś wielka pomyłka. Ciekawa jestem jak Tobie pracowałby język po paru godzinach łażenia z grupą po mieście. Jestem nauczycielką, więc wiem co mówię ;) Mnie martwi, że ci "uwolnieni przewodnicy" będą mówić dużo gorsze i bardziej szkodliwe rzeczy. Polskie obozy koncentracyjne, Kraków jako prastare niemieckie miasto, wojujący polski antysemityzm. Uczę niemieckiego, kocham kraj landów, ale wiem jakie tam panują stereotypu o Polakach, jak odradza się nacjonalizm, a wraz z nim dążenie do rewizji i naginania faktów historycznych. Dlatego DEREGULACJI ZAWODU PRZEWODNIKA MÓWIĘ NIE. Swoją drogą, słuchając Pana ministra Gowina, dochodzę do wniosku, że oddanie na Niego głosu było pomyłką zdecydowanie większą, niż nazwanie Kara Mustafy sułtanem zamiast wezyrem.
      • Gość: Martuska Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 12:05
        "Nie musząc wydawać pieniędzy na przewodnika" - chwila, moment, przecież my cały czas mówimy o turystach, którzy chcą mieć przewodnika lub o zorganizowanych grupach, którym przewodnika wynajmuje biuro. Każdemu przewodnikowi teraz, czy po deregulacji i tak trzeba będzie zapłacić, więc to co piszesz jest głupie, chyba że zakładasz, iż ludzie będą pracować za darmo, w końcu służalczość w stosunku do gości z zachodu dostaliśmy w spadku po PRL. Idzie o to, że większość tych nowych oprowadzaczy, traktując przewodnictwo jako zajęcie dorywcze, nie będzie zakładało działalności gospodarczej, więc nie zapłaci od swoich przychodów żadnych podatków działając w tzw. szarej strefie (to też pijąc do Twojego przykładu studentów) i to JEST strata dla budżetu. Wyliczenia nie są głupie. Oparto je na danych przedstawionych przez Fundację Republikańską, na którą ciągle powołuje się Pan minister Gowin.
      • Gość: epifania Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 17:06
        Przepraszam bardzo, ale skąd jakieś "muszą" wydawać na przewodnika???? nikt nikomu nie nakazuje wynajmować przewodnika. I nikt na tego przewodnika nie MUSI wydawać pieniędzy, może zwiedzać SAM.

        Mój przedmówca chyba nie zrozumiał, o co idzie walka. Chodzi o to, że do tej pory wynajmując przewodnika, turysta dostaje kogoś o sprawdzonych kwalifikacjach. Po zderegulowaniu tego zawodu wynajmie "przewodnika", może o 10 zł tańszego i dostanie (ze sporym prawdopodobieństwem) kogoś, kogo w średniowieczu nazywano partaczem. A współczesnego znaczenia tego słowa chyba tłumaczyć nie muszę.
    • Gość: Plotuś Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.devs.futuro.pl 06.04.12, 08:44
      Radni PO NIGDY nie byli za interesem naszego miasta i Mieszkańców. To w większości ograniczeni umysłowo - brak funkcji przewidywania skutków działań własnych.
      • Gość: gość Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.dynamic.chello.pl 06.04.12, 09:20
        Radni PO zagłosowali politycznie. Dla nas nauczka na przyszłość i zasadnicze pytanie czy chcemy mieć w kolejnej kadencji ludzi którzy dbają o interesy własnej partii ( w tym o swoje ścieżki kariery), może warto aby radnymi byli ludzie na prawdę nie zależni,działający na rzecz miasta, którzy jeżeli nie będą wiedzieli jak należy się zachować, zachowają się po prostu przyzwoicie.
        Miasto zamiast czerpać ogromne dochody z turystyki klepie biedę i oszczędza na edukacji, co jest absolutnie karygodne, a radni PO ratują własne .....
    • Gość: balusz Perzewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.ists.pl 06.04.12, 09:15
      1) Wyliczenia przewodników dosyc smieszne
      2) Zderegulowac jak najszybciej Panie Gowin
      • trupti_patak Re: Perzewodnicy: po deregulacji miasto też strac 06.04.12, 09:19
        Tak samo smieszne jak raport Fundacji Republikanskiej.
    • Gość: BS Przewodnicy to największa szara strefa w mieście IP: *.soda.krakow.pl 06.04.12, 09:52
      jednoosobowe działalności gospodarcze wykazujące obrót roczny po 10 tys. zł., reszta pod stołem. Tak działają.
      • Gość: Gucio_ Re: Przewodnicy to największa szara strefa w mieś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 11:32
        A skąd niby takie informacje? Rozumiem, że zrobiłeś szczegółowe badania??? Pamiętaj, że przewodnicy, tak jak wszystkie podmioty gospodarcze, są kontrolowani przez fiskusa. Jemu pozostaw ocenę wielkości szarej strefy, a na forum nie wypisuj więcej podobnych bzdur.
    • Gość: przewodnik Drugie dno IP: *.dynamic.chello.pl 06.04.12, 10:02
      Jest jeszcze drugie dno dotyczące deregulacji - uderza ona w interesy tzw. "organizatorów szkoleń" czyli przewodników organizujących kursy dla przyszłych przewodników.

      To tam przez ostatnie lata koncentrowały się interesy finansowe pewnych osób i to te osoby są bezpośrednio odpowiedzialne za wysoce niezadowalający poziom wiedzy i predyspozycji do zawodu dużej części krakowskich przewodników. Nie są oni żadną wizytówką miasta w swojej statystycznej masie.

      Już teraz jest ich o wielu za dużo, a i licencja turyście niczego niestety nie gwarantuje a zwłaszcza minimum kultury w czasie oprowadzania po Katedrze na Wawelu.

      Dobry i renomowany przewodnik będzie zawsze cenny dla organizatora wycieczek. Słaby i kompromitujacy Kraków jeżeli nie będzie oprowadzał młodzieży lub turystów to nie będzie żadnej szkody.
    • Gość: OLP Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 10:12
      Przewodnicy będą i będą płacić podatki. Niech pojawią się ludzie, którzy potrafią coś powiedzieć o mieście w fajny sposób niz tylko regułki. Dobry przewodnik się obroni,
      • Gość: Milenna Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 11:15
        Ej, czemu zakładasz, że ktoś kto przyjdzie po deregulacji będzie potrafił świetnie opowiadać a obecni przewodnicy mówią tylko regułkami? Skąd ten pomysł? Ktoś już napisał, że do tego zawodu trzeba być pasjonatem. Kiedy byłam młodsza chodziłam zdobywać odznakę przyjaciela Krakowa. Pamiętam, że przewodnicy (ci właśnie z licencją na szyi) byli świetni mówili ekstra rzeczy a mimo paskudnej godziny (soboty i niedzieli koło 9 i to w miesiącach chłodnych) przychodziły całe rodziny z dziećmi. Oprowadzanie było za darmo. Sprawdzałam, teraz też tak jest. Dlatego popieram tych ludzi całym sercem. Boję sie, że moja córka takiej szansy jak ja już nie będzie miała.
        pozdr
    • Gość: Kroolik Idiotyzm! IP: *.171.24.86.static.crowley.pl 06.04.12, 10:23
      Takie argumenty można przywołać na obronę dosłownie wszystkich branżowych przywilejów. Zróbcie jeszcze licencje na babcie klozetowe, bo one też wpływają na wizerunek miasta i płacą podatki. Co to jest, że niektórzy nie chcą postawić na merytoryczną wiedzę i zaangażowanie, tylko oczekują ochrony przed konkurencją?
      • Gość: Gośka Re: Idiotyzm! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 10:51
        Hmm a ile babci klozetowych jest w Krakowie i jakiej wysokości są generowane przez nie wpływy do budżetu??? Nie wygłupiaj się. Wszyscy dobrze wiemy, że przewodnik ma realny wpływ na wizerunek miasta i że w walce z deregulacją idzie właśnie o ten wizerunek i o odpływ pieniędzy za granicę. Nie rozumiem opozycji licencjonowany przewodni vs rzetelna wiedza i opowiadanie z pasją. Ludzie, przecież pasja jest niezbędnym elementem żeby zostać dzisiaj przewodnikiem. Prawie roczny kurs, zajęcia teoretyczne i praktyczne z różnych dziedzin, cotygodniowe (w weekendy!!!) oprowadzanie po różnych obiektach w ramach ćwiczeń - myślicie, że ktoś, kogo Kraków nie pasjonuje serio będzie poświęcał się temu wszystkiemu??? Większość przewodników to ludzie młodzi, wykształceni i z pasją. Nudziarzy można pewnie znaleźć wśród starej gwardii, która nie zdawała egzaminu w obecnym kształcie, ale dzisiaj to już margines. Weźcie się obudźcie, bo cholernie mnie to wkurza. Mój chłopak jest przewodnikiem i dobrze pamiętam ile poświęcił i wciąż poświęca tej pasji-pracy. Zanim ktoś się tutaj wypowie, polecam poznać lepiej, jak wygląda ten zawód i jego specyfika.
        • Gość: wojciech Re: Idiotyzm! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 22:36
          Skoro "twój facet" ma pasje i wiedze, to niema sie przed czym bronić w sprawie deregulacji. Wygra z konkurencją lepszą jakością usług.

          Prawnicy też sie bronią przed deregulacją, bo niby chodzi o jakąś etyke i inne tym podobne bzdety, które sa im obce. Nie baliby się zmiany, gdyby świadczyli usługi na wysokim poziomie, które są poza zasiegiem nielicencjonowanego prawnika. Dlatego jest takie larum, bo często każą sobie płacić miliony za cos co mógłby z równym powodzeniem załatwić świerzo upieczony absolwent prawa.

          Rozumiem oburzenie, że nowe przepisy godza w "twojego faceta" ale tylko dlatego że on poświecił troche sił na zdobycie licencji. Nie zmienia to faktu że wszyscy żyjacy na ziemi przewodnicy powinni mu byc za to wdzieczni i specjalnie z myśla o nim też robic licencje, żeby "przypadkiem sie nie obraził". Niech wstąpi, albo założy (o ile nie istnieje) izbe przewodników turystycznych i prowadzi system przyznawania stopni poświadczajacych doświadczenie oraz klase oferowanych usług.

          Jak jade na wakacje szukam kwatery, której standart poświadczy regionalna izba turystyczna. Jak chce naprawić auto, szukam mechanika z certyfikatem, lub dobrą opinia wśród zanjomych. Zawsze sugeruje sie rankingami, opiniami itp. Natomiast wkurza mnie gdy mój wybór jest ograniczany jakimis bzdurnymi przepisami, które tworzą kasty zawodowe, z zasady podwyższające koszty z racji braku możliwej konkurencji. Tak było za komuny.
    • Gość: Gucio_ Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 10:36
      Adam, masz świętą rację, tyle że przewodnicy nie postąpili w ten sposób. Ich sprzeciw jest konstruktywny, tzn. nie krzyczą "nie bo nie", a przedstawiają wszędzie swoją propozycję kształtu deregulacji ich zawodu - chcą skrócenia ścieżki do zawodu, usunięcia papierkowej roboty. Jedynym wymaganiem ma być egzamin, który będzie można zdać w trybie eksternistycznym. I to jest sprawiedliwe rozwiązanie - nie będzie trzeba płacić za kurs, a dla pasjonatów i miłośników miasta zdanie egzaminu będzie bułką z masłem. Przecież w tej pracy serio trzeba coś wiedzieć i umieć, z tym chyba każdy się zgodzi. Pomijam już, że dawanie możliwości dowolnego interpretowania naszej historii każdemu: zagranicznemu pilotowi, kierowcy, czy jakiemuś studenciakowi z Erasmusa, w mieście takim jak Kraków, jest czystym szaleństwem.
      • Gość: aliwawa Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: 178.73.48.* 06.04.12, 16:21
        Protestuję! To samo dotyczy miasta takiego jak Warszawa.
    • Gość: mandragora czytam niektóre komentarze i przecieram oczy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.12, 17:39
      Czytam sobie niektóre Państwa komentarze i oczom nie wierzę. przecieram ze zdziwienia.

      Najbardziej mi się spodobał taki, żeby uregulować babcię klozetową. I nie wiem, czy śmiać się czy płakać, bo komu by taka regulacja zaszkodziła? A może i babcia klozetowa powinna mieć sprawdzone kwalifikacje, byłabym jak najbardziej za tym! Uważam za słuszne, żeby w każdym zawodzie pracowali ludzie którzy tego chcą, i którzy się do tego nadają. Cudownie byłoby, gdyby babcia klozetowa profesjonalnie sprzątała klozety.

      Przytoczę przykład drastyczny, ale prawdziwy. Drastyczny nie dlatego, że poleje się krew, ale dlatego, że jest przykładem deregulacji w najgorszym tego słowa znaczeniu.

      Zawód: kelner. Przed wojną szło się najpierw w tym zawodzie terminować. Potem było się młodszym kelnerem, starszym... regulacji może nie było, ale pewna ścieżka kariery, z której nie dało się wymigać - już tak. Czasy komunizmu pominę.
      Obecnie kelnerem może zostać każdy, największą rzeszą są oczywiście studenci, w ten sposób dorabiający.

      I wygląda to mniej- więcej tak, że przed wojną każdy kelner wiedział, że rosół podajemy ciepły, a piwo zimne, że do gościa podchodzi się z prawej strony, że wina najpierw kosztuje zamawiający je mężczyzna, potem rozlewa się reszcie, i-te-pe. Dobra kelnerska szkoła.
      W tej chwili, w dobrych lokalach, w których obsługa powinna kilka zasad kelnerskiego savoir-vivre'u przestrzegać, tak już nie jest. Talerze przerzuca się z dowolnej strony, albo (o zgrozo!) przez stół, wina nalewa się bez kosztowania, na dodatek często w nieodpowiedniej temperaturze. Odeszło w zapomnienie dobre kelnerskie rzemiosło, ustępując taniej, licznej, i niezainteresowanej tą pracą sile roboczej, "dorabiaczom".

      To samo niedługo stanie się z zawodem przewodnika. Odejdzie gdzieś etos mówienia prawdy, będzie się mówić cokolwiek, byle taniej, szybciej, byle dorobić, schować stówkę do kieszeni i iść się bawić. Turysta przyjmie wszystko, jak w powiedzonku ze świnią i jedzeniem. A takiego dorabiacza rynek przyjazdowy nie interesuje, bo po skończeniu studiów pójdzie pracować w "swojej" branży.

      Czyli jednym słowem, do lamusa został wysłany profesjonalista-kelner, w to samo miejsce odejdzie profesjonalista-przewodnik. Szkoda, że giną takie zawody.

      z wyrazami szacunku.
      • Gość: ? Re: czytam niektóre komentarze i przecieram oczy. IP: *.dynamic.chello.pl 06.04.12, 19:55
        Mandragora, za dużo razy oglądało się "Zaklęte rewiry"...
    • Gość: Moje zdanie Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.dynamic.chello.pl 06.04.12, 21:09
      Kursy niekoniecznie - egzaminy wręcz przeciwnie. Jeśli chcę zwiedzać z przewodnikiem, to chcę mieć pewność, że jego wiedza została zweryfikowana w jakiś sposób. Popatrzcie jak jest w Berlinie.... mnóstwo przypadkowych osób ogłaszających się w internecie i pracujących dla firm "pseudo - turystycznych", bez prawdziwej znajomosci miasta. Bo czy jak ktoś w danym miejscu przebywa od 2 miesięcy to jest ekspertem, który będzie potrafił odpowiedzieć na moje pytania? Nie! Nauczy się tam czegoś, coś przeczyta, coś przekręci, coś podsłucha, coś tam mu sie wydaje....
      W Krakowie, ale w Warszawie, Gdańsku czy Wrocławiu jest naprawdę sporo profesjonalistów, ludzi o duzej wiedzy, bynajmniej nie przynudzających smęciarzy... jeśli chcesz się utrzymać na rynku, nie możesz smęcić.... konkurencja jest duża, nikt ci pracy nie zagwarantuje, musisz sobie wyrobić dobrą opinię, "twoi" turyści muszą cię dobrze ocenić, inaczej adiós, nie utrzymasz się z tej pracy. A zagraniczni piloci?... dziś spotkałam grupę z Niemiec, oprowadzanych przez ich pilota, cóż, mam wrazenie, że turyści chcieli się dowiedzieć o wiele więcej, niż się dowiedzieli, wiele odpowiedzi na pytania zostało delikatnie mówiąc przesuniętych w czasie. A przecież ci niemieccy turyści nie zostali na tą wycieczkę zaproszeni przez biuro podróży, tylko pewnie niemałe pieniądze za wycieczkę zapłacili. I kto na tym zyskał? Niemieckie biuro podróży. A podatek zapłacony w Polsce od usługi przewodnickiej wyniósł ile? Zero. Wspierajmy zagraniczne biura podróży, obce banki, obce sieci handlowe... a co tam, po co się mamy martwić Polakami, znają języki - to sobie pojadą popracować na zmywak do Włoch. Bo Włosi bronią swojego rynku pracy i tak z ulicy nikt nikomu nie pozwoli orpowadzać po Florencji czy Rzymie. A u nas Herr Schmidt przedstawi przykładowym Niemcom swoją wersję historii o Krakowie - prastarym grodzie niemieckim (jak to podczas wojny było w modzie).
      • Gość: ? Re: Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.dynamic.chello.pl 07.04.12, 07:04
        eee tam

        gorzej nie będzie

        tak z 2 tygodnie temu przechodziłem przez Sukiennice w "poprzek" pewnie wiecie
        o co chodzi

        jakiś przewodnikotuman z chorągiewką przyczepioną do tułowia
        /pewnie żeby go było widać/

        ustawił wycieczkę blokując całe przejście

        musiałem ich kopniakami rozsuwać :-)
    • Gość: gosc Przewodnicy: po deregulacji miasto też straci IP: *.adsl.inetia.pl 24.04.12, 17:03
      W Krakowie nie ma "Muzeum Schindlera" - tak mówi przewodnik po szkoleniu?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja