Kazimierz - Wielki dziwkarz

18.06.04, 10:01
Czy przechadzajac sie o kazimierzu nie czujesz oddechu historii, Petenku?
To wlasnie tu, schodzac z Wawelu, sial Kazimierz, nie postrach i trwoge ale
nasze piastowskie nasienie w lonach zydowskich dziewek... to wlasnie Kazik
byl prekursorem przyjazni polsko-zydowskiej i ekumenizmu chrzescijansko-
zydowskiego.., a a niewdzieczni Zydzi mowia cos o wyssaniu z mlekiem matki…
Dotknij te stare mury kazimierza, moze jeszcze wibruja orgazmem szczytujacych
zydowek.. To tu krolewskie pracie szerzylo radosc i zadowolenie wsrod swoich
poddanych…

"Jak to zwykle bywa, otrzymał bardzo surowe wychowanie od pobożnej matki.
Ojciec jego, Władysław Łokietek nie przyłożył ręki do jego wychowania, gdyż
zbyt bardzo był pochłonięty jednoczeniem kraju oraz "... uwikłany w romanse
[...] rozwiązłe życie...", popadł też "... w błędy rycerzy i gwałcił dziewice
i szlachetnie urodzone niewiasty..." (Długosz). Ojciec i syn strasznie się
różnili; pierwszy był wojowniczy, drugi - póki mógł - walki unikał (podobno
nawet zbiegł w 1331 r. z pola bitwy pod Płowcami), Łokietek w młodości łamał
prawa, Kazimierz po raz pierwszy w naszych dziejach kazał je spisać (choć sam
pisać nie potrafił).

Początkowo kobiety Kazimierzowi narzucał ojciec, w związku z prowadzoną przez
niego polityką. Pierwszy związek nie były zbyt trwały, drugi natomiast
zaowocował zawarciem małżeństwa z córką Gedymina, Aldoną (oboje byli już
bardzo dorośli, bo mieli po 15 lat). Kronikarze piszą, że "... oddawała się
jednak zabawom, tańcom i świeckim uciechom, takich bowiem umiejętności
nabrała od dziecka u barbarzyńskich rodziców..." (Długosz). W Roczniku Traski
i Roczniku Małopolskim zapisano, że "... była tak oddana uciechom tańca i
wesołości, iż gdziekolwiek konno lub na wozie się udawała, zawsze przed nią
szli śpiewacy z harfami, bębnami, piszczałkami, pieśniami i różnymi
melodiami, ku zgorszeniu dość wielu..." (Nie rozumiem słowa "zgorszeni",
przecież gdyby sytuację tę odnieść do dnia dzisiejszego, różni się ona tylko
sprzętem muzycznym.) Jej sposób bycia spowodował, że posądzano ją o
nadpobudliwość seksualną (co za grzech !!!), a teściowa jakostara
tradycjonalistka, nie pałała do niej wielkim uczuciem. Po śmierci Łokietka,
matka Kazimierza przyczyniła się do tego, że Aldona nie została koronowana na
królową. Między wierszami możemy odnaleść w kronikach wiadomości, że powstała
przez to wielka rodzinna awantura, w której Kazimierz wziął całkowicie stronę
żony. Aldona zmarła 25 maja 1339 r. Kronikarze uznali to za karę - za głośne
słuchanie muzyki (...ha, ha...) Faktem jest natomiast to, że urodziła królowi
dwie córki.

Sposób bycia Aldony bardzo podobał się jej małżonkowi, który wyluzował się do
tego stopnia, że przebywając u szwagra, króla Węgier, Karola Roberta -
zgwałcił Klarę Zach z bogatego, możnowładczego rodu. Długosz opisał całe
zajście chyba najlepiej "... aby zaspokoić swoją płomienną żądzę, udając
chorego (...) położył się do łóżka. Kiedy do niego przyszła (...) jego
rodzona siostra królowa węgierska Elżbieta (...) wiedziała dobrze, że to
choroba nie ciała, lecz serca (...) wyrzuca z sypialni służbę (...) Pozostała
tam sama, jedynie w towarzystwie wspomnianej dziewczyny Klary. Zamieniwszy
kilka słów dla pozoru wychodząc pozostawiła dziewiczą Klarę u księcia
Kazimierza na zgwałcenie, uznawszy takie zhańbienie za małe (...) Klara
zgwałcona przez księcia Kazimierza i do syta wykorzystana, w tajemnicy mówi
swojemu ojcu (...)" dalej dowiadujemy się, że ojciec wiedząc o wyjeździe
Kazimierza i najprawdopodniej widząc brzemienną córkę, postanawia zabić króla
Karola, jego żonę i dzieci. Dalej czytamy za Długoszem: "(...) trzeciego dnia
po oktawie Wielkiejnocy, we wtorek, osiemnastego maja (...) Felicjan (ojciec
Klary, przyp. aut.) w towarzystwie syna (...) wszedł ze zwykłą swobodą,
bardzo ostrym mieczem, który miał ukryty pod płaszczem (...) mierzy w króla i
królową..." W wyniku całego zajścia Karol został lekko raniony w rękę,
Elżbieta straciła cztery palce u prawej ręki, Felicjan zostaje wręcz
rozniesiony na mieczach, jego syna i resztę spiskowców włóczono za końskimi
ogonami, aż ich kości zrobiły się białe, a resztki ciał zostały pożarte przez
psy, lub powieszone nad bramami wielu miast ku przestrodze. Klarze posądzonej
o udział w spisku - ucięto nos, wargi i palce oraz oprowadzano ją po kraju,
oczywiście ku przestrodze. Zginęła również druga córka Felicjana z mężem, a
jej synów skazano na wygnanie. Istnieje również przekaz wg., którego ścięto
wszystkich krewnych Felicjana do trzeciego stopnia pokrewieństwa.

Dnia 29 września 1341 r. Kazimierz bierze kolejny ślub z osiemnastoletnią
Adelajdą, córką landgrafa heskiego Henryka. Nie należała ona jednak do
piękności, a co ważniejsze - nie dawała królowi potomstwa. Kazimierz odesłał
ją więc do zamku w Żarnowcu bez biletu powrotnego i karty wstępu do
zwiedzania Wawelu. Po 2 latach oczekiwania spakowała się i wróciła do
rodziny, gdzie zmarła w 1371r. używając cały czas tytułu królowej Polski.

Kolejną żoną Kazimierza została bogata mieszczka z czeskiej Pragi, Krystyna
Rokiczańska, młoda wdowa po tamtejszym radcy. Była podobno tak piękna, że
miała wszystko, o co poprosiła króla. Stała się również przyczyną wyjazdu
Adelajdy z Żarnowca. Przez ten związek król nie otrzymał rozwodu, gdyż
Adelajda wysłała informujące o całej sytuacji, obszerne pismo do papieża.
Związek ten rozpadł się jednak po ośmiu latach, kiedy to król dowiedział i
przekonał się osobiście o tym, że Rokiczanka jest łysa i ma świerzb. Istnieje
równierz podejrzenie, że była ona szpiegiem władającego w Czechach cesarza
Karola IV Luksemburskiego.

Jak można się domyśleć, król długo nie wytrzymał bez kobiety (pomimo
utrzymywania wielu kochanek w różnych miastach) i ożenił się z
czternastoletnią Jadwigą, córką księcia żagańskiego. Ten związek również nie
należał do najszczęśliwszych, gdyż cały czas ciągnęła się sprawa rozwodowa z
Adelajdą. Finał jej był następujący: król nie otrzymał rozwodu, a co za tym
idzie żył z Adelajdą w nielegalnym związku. Jedyne, co uzyskał, to uznanie
trzech córek z tego związku za legalne, ale bez praw do dziedziczenia. Finału
całej sprawy Kazimierz jednak nie doczekał.

Podczas polowania sześciedziesięcioletni król spadł z konia i poważnie ranił
się w kolano. Wdała się infekcja, złapał zapalenie płuc i - jak to bywa w
takich sytuacjach - zmarł 5 listopada 1370 r."





    • trudny2002 no wiesz... 18.06.04, 10:13
      nie spodziewałem sie po Tobie takiego aktu nietolerancji i przejawów
      piętnowania upodobań królewskich...no wiesz...???
      Pzdrawiam i zapewniam Cię, ze nawet najszerszy elaborat z detalami traktujacy o
      niektórych Kazimierza sekretnych drobiazgach nie umniejsza wspomnianemu , a
      wcale chluby wspominającemu nie przynosi
      Pozdrawiam i życzę równie udanego żywota co królewski
      trudny
      • swarozyc Re: no wiesz... 18.06.04, 10:18
        alez ja nie pietnuje!! Ja pozostaje pod wrazeniem...
        Niezly z niego zagonczyk...
        Taki zagon obrobic...
        jednym plugiem...
        • trudny2002 o odeszłych a zwłaszcza 18.06.04, 10:54
          królach albo dobrze albo wcale.
          Pozdrawiam i życzę dobrze
          trudny
    • swarozyc Petent - wielka niemowa.. 18.06.04, 11:04
      Ale z ciebie twardziel, peten....
      albo te duchy kazimierzowskie cie nie wzruszaja...
      • trudny2002 No wiesz.... 18.06.04, 11:07
        Nikomu nawetby do głowy nie przyszło, że pan Stefan, cichy , lagodny referent,
        jest masonem.










        Widzisz i tak bywa...;-)
        trudny
    • swarozyc Re: Kazimierz - Wielki dziwkarz 22.06.04, 10:04
      Czy w tym miescie wiecie co to jest pracie i do czego sluzy?
      • Gość: Stary71 Re: Kazimierz - Wielki dziwkarz IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 22.06.04, 11:41
        swarozyc napisał:

        > Czy w tym miescie wiecie co to jest pracie i do czego sluzy?
        xxxxxxxxxxxxxxx
        Do parcia, rzecz jasna. Lecz z wiekiem wyraz ten - prawdziwy kwiat polskiego
        nazewnictwa anatomicznego - staje sie anachronizmem i wtedy można mówić juz
        tylko o siusiaku...
        • swarozyc Re: Kazimierz - Wielki dziwkarz 22.06.04, 13:18
          Gość portalu: Stary71 napisał(a):
          Do parcia, rzecz jasna. Lecz z wiekiem wyraz ten - prawdziwy kwiat polskiego
          > nazewnictwa anatomicznego - staje sie anachronizmem i wtedy można mówić juz
          > tylko o siusiaku...
          '''''''''''''''''''''''''''''''''''
          Jedyny sprawiedliwy, to znaczy, z humorem, w tym miescie?
          • petteen jestem zbulwersowany, zaskoczony, zasmucony 22.06.04, 19:38
            ale to chodzi o Kazimierza Macedończyka

            ======
            człowiek, z którym nienawidzicie się kochać
            /www.kazimierz.com
            • Gość: swarozyc jestem porazony twoja glupota sabbinko IP: *.cust.bredbandsbolaget.se 22.06.04, 19:52
Pełna wersja