misself
09.05.12, 09:13
Dziewczyna ma:
- licencjat (czyli nic)
- z turystyki i rekreacji (jaki to daje zawód? turystyk? rekreator?)
- na niepublicznej uczelni, która jeszcze parę lat temu nazywała się KSW - Krakowska Szkoła Wyższa - co przez jej studentów nawet było przekręcane prześmiewczo na "Kup Sobie Wykształcenie".
I zwala pracę w warzywniaku na geografię na maturze?
Żeby zaliczyć przedmiot na nowej maturze, trzeba zdobyć 30% punktów.
Czyja to jest wina, że z roku na rok mniej osób wybiera przedmioty ścisłe? Mniej osób niż przy starej maturze, na której, przypominam, wymogiem zdania było 50% punktów! Coraz mniej, mimo że mamy kierunki zamawiane.
"To, że absolwenci polskich uczelni mają problemy ze znalezieniem pracy, nie wynika z braków w ich wykształceniu, ale jest wynikiem nieprzemyślanych wyborów życiowych."
Tak, to prawda, ale wybory życiowe, jak sama nazwa wskazuje, powinny być wyborami, a nie powołaniami. Chyba nikt nie oczekuje od piętnastolatka, że ni stąd, ni z owąd go oświeci bozia z nieba. Ma wokół siebie dorosłych, którzy powinni zbadać i ocenić jego predyspozycje oraz marzenia i pomóc ustalić plan edukacyjny i zawodowy.
To, że nastolatki dokonują złych wyborów życiowych, wynika z:
- podejścia nauczycieli - którzy pogardliwie traktują szkoły zawodowe i nawet technika, pchając wszystkich do liceów, bo to "prestiż", oraz wmawiają osobom mniej zdolnym, że wystarczy, że się będą więcej uczyć, a dadzą sobie radę wśród tych bardziej zdolnych;
- podejścia ministerstwa - które likwidując egzamin wstępny do szkół średnich zapewniło państwu wysoki odsetek idiotów z maturą, co bardzo ładnie wygląda w statystykach, ale potwornie psuje rynek pracy, bo ci idioci przez maturę i potem dyplom licencjata z Pcimia Dolnego są po prostu roszczeniowi;
- podejścia rodziców - którzy często są w dziecko tak wpatrzeni, że całkiem nieracjonalnie i wbrew predyspozycjom pchają do ogólniaka, a dziecko wierzy, że może wszystko; rodzice są karani częściowo, musząc opłacać studia takiego osła na prywatnej uczelni, ale cierpi też na tym całe społeczeństwo, bo osioł dostaje dyplom i wtedy już za późno, nie zostanie krawcem, fryzjerem czy stolarzem.