Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.12, 10:22
Brednie. W ubiegłym roku na ulicach Krakowa nie zginął ANI JEDEN ROWERZYSTA. Zdarzeń i kolizji było 290. ciężko rannych 59, lekko rannych 99. Dane nie trzymają się kupy nawet, jeśli przyjąć że pani redaktor albo policja pomyliła się i podała całą Małopolskę, a nie Kraków: 1 2011 roku zginęło 16 rowerzystów (6 na miejscu, 10 zmarło w ciągu 30 dni w szpitalu).
    • bierfreund Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście 19.05.12, 10:42
      Warsztaty i nauka jazdy po miescie malo dadza, dopoki infrastruktura sie nie poprawi...

      W Holandii na przyklad dlugie trasy rowerowe sa calkowicie oddzielone od chodnikow czy ulic. Dwukierunkowe, szerokie, prowadza rownolegle do ulic lub autostrad, przecinaja i lacza duze miastam maja wlasne sygnalizacje swietlne, oznakowanie i coraz czesciej wiadukty i tunele tam, gdzie przecinaja ulice, tory albo skrzyzowania.
      W praktyce oznacza to, ze wieksza czesc podrozy rowerem nie kolidujemy z samochodami, autobusami czy chocby pieszymi.
      A wszedzie gdzie sciezka jest poprowadzona jezdnia lub chodnikiem podzial jest jasny: sciezki maja inny kolor nawierzchni, co kilkanascie metrow sa oznaczone, czesto tez oddzielone kraweznikiem lub barierka od ulicy.

      W Niemczech w wiekszych miastach siec sciezek jest bardzo rozbudowana, niemal kazdy chodnik jest podzielony na czesc dla pieszych i druga dla rowerzystow.
      Jednak tutaj juz od lat odchodzi sie od tego konceptu, gdyz stwierdzono, ze takie rozwiazanie jest niebezpieczne ( konflikty z pieszymi, otwierane drzwi przez pasazerow aut) i przy okazji remontow przenosi sie je na wzor holenderski na ulice, tak zwany Schutzstreifen, czyli pas ochronny.

      Niestety, chociaz rozwiazania i dzialajace koncepty sa tuz za granica, znane wielu ludzim, to w Krakowie jakies downy komunikacyjne decyduja o rozwoju miasta.
      Albo z wielka pompa otwiera sie 100 metrow sciezki z nikad do nikad, albo w ramach remontu jakiegos skrzyzowania wciska sie sciezke ktora potrafi dwukrotnie przeciac chodnik na 50-ciu metrach.
      Dopoki w Krakowie nie zacznie sie zatrudniac specjalistow, czy chocby rozsadnych ludzi, a stolki beda obsadzone betonem, idiotami i krewnymi, to rowerzysci tak samo jak inni beda powodowac wypadki i ginac z wlasnej lub cudzej winy.
      Oczywiscie, debile jezdzacy na chama, pijani, pod prad itd musza byc surowo karani, ale to wlasnie brak odpowiednich drog powoduje, ze nie ma miejsca na pomylki i kazdy blad moze skonczyc sie tragicznie.
      Jesli wywrocisz sie na sciezce rowerowej lub nie wyhamujesz to wywalisz sie , pozbierasz i pojedziesz dalej. W Krakowie wpadniesz pod autobus lub wjedziesz w wozek dzieciecy.

      • Gość: gość portalu Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.12, 11:18
        > Warsztaty i nauka jazdy po miescie malo dadza, dopoki infrastruktura sie nie po
        > prawi...

        Akurat! To tak jak kierowcy samochodów - cały czas piszą, że łamią przepisy bo ... infrastruktura. Tylko czemu na wsi (prawie brak ruchu tranzytowego) w terenie zabudowanym, blisko miasta (dojazd ok. 10-15 minut nie łamiąc przepisów, nie pisze tu o jeździe po mieście) mało kto jedzie wolniej niż 70 km/h a najczęściej 80-90km/h? Zresztą bardzo często takich doganiam na pierwszych czy drugich światłach w Krakowie.
        • bierfreund Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście 19.05.12, 11:27
          Bo to idioci, ktorzy majac prawo jazdy ignoruja lub nie znaja przepisow.
          Wsrod rowerzystow tez tacy sa, nie boj nic.
          Jednak przepisy jasno okreslaja gdzie rowerzysta ma sie poruszac, jednak nie jest to mozliwe, bo i na chodniku i na ulicy po prostu nie przewidziano dla nich miejsca.
          I teraz wyobraz sobie, co by bylo, gdyby rowerzysci mieli wlasne sciezki:
          Nie przeszkadzaliby pieszym, nie przeszkadzali kierowcom, i rozjezdzaliby sie tylko wzajemnie.
          A jakby wtedy zdarzyl sie jakis debil jezdzacy po chodniku czy ulicy POMIMO, ze mialby piekna szeroka sciezke do dyspozycji, to z moim blogoslawienstwem mozesz go wyhamowac drzwiami od samochodu albo jak Chuck Norris z polobrotu.
          • Gość: gość portalu Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.12, 18:03
            bierfreund napisał:
            > I teraz wyobraz sobie, co by bylo, gdyby rowerzysci mieli wlasne sciezki...

            Niewątpliwie byłoby lepiej. Nie zmienia to faktu, że artykuł jest o zmniejszaniu liczby "idiotów".

            Aby było więcej ścieżek, których koszt jest znikomy wobec wydatków inwestycyjnych Krakowa, trzeba zmienić lobby stadionowo-drogowe. Lobby stadionowe doprowadziło do wyrzucenia pieniędzy na stadiony. Lobby drogowe do wydawania od lat ogromnych pieniędzy na drogi, estakady, ronda, mosty. Za każdym razem jest mowa, że jak się wybuduje to już nie będzie korków a są nadal, tylko się przenoszą kawałeczek dalej. Niestety prawie wszystkie miasta powyżej pół miliona korkują się bo samochodów przybywa a nie da się zlikwidować wszystkich wąskich gardeł. Gdyby te pieniądze (stadionowo-drogowe) najpierw zostały przeznaczone na komunikację publiczną i ścieżki rowerowe, mielibyśmy najbardziej przyjazne miasto w Polsce, ludzie by chętnie korzystali z komunikacji. A tak stoją w korkach i mówią, że nie będą jeździli komunikacją publiczną bo jest marna a równocześnie głosują na tych co wydają pieniądze na rzeczy, które nie rozwiązują problemu.

          • teczowa-szmata mało to 19.05.12, 22:19
            przykładów gdy jest droga dla rowerów, no ale zwykła ulica jest lepsza, przykład:
            img22.otofotki.pl/obrazki/ko442_rowery.JPG
            • Gość: Bartek Re: mało to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.12, 10:52
              Pudło!
              1. Nie ma tam drogi dla rowerów
              2.To co jest nie jest lepsze od jezdni.
              • teczowa-szmata pudło?? 20.05.12, 20:37
                jesteś przykładem rowerowego oszołoma
                2.To co jest nie jest lepsze od jezdni.
                img22.otofotki.pl/obrazki/yp821_ddr.jpg
                to jest w złym stanie?
                > 1. Nie ma tam drogi dla rowerów
                img22.otofotki.pl/obrazki/zf566_p-23.jpg
                wytłumacz mi co to jest?
                • bosman_maly Re: pudło?? 21.05.12, 12:32
                  teczowa-szmata napisał:
                  > 2.To co jest nie jest lepsze od jezdni.
                  > img22.otofotki.pl/obrazki/yp821_ddr.jpg
                  - dwukierunkowa droga czyli 50% rowerzystów jedzie ruchem, de facto, lewostronnym.
                  Byłoby to doborym kompromisem przy natężeniu ruchu na jezdni, gdyny nie:
                  - wysoki krawężnik (rowerzysta miast rozglądać się szykuje do podskoków)
                  - brak wyniesienia zmuszającego kierowców do spowolnienia
                  - znak ustąp pierwszeństwa jest za przejazdem
                  - krzaki zasłaniające widok

                  W efekcie chroniąc przed nikłym zagrożeniem na prostym odcinku (10-15% wypadków) pakujemy rowerzystów na skrzyżowanie w sposób utrudniający kierowcom zauważenie ich.

                  > to jest w złym stanie?
                  Coś o złym stanie pisałem? Gdzie?

                  > > 1. Nie ma tam drogi dla rowerów
                  > img22.otofotki.pl/obrazki/zf566_p-23.jpg
                  > wytłumacz mi co to jest?
                  To jest znak, którego nie ująłeś w kadr na pierwszej fotce. Jasnowidzem nie jestem.
                  • teczowa-szmata Re: pudło?? 21.05.12, 15:57
                    2.To co jest nie jest lepsze od jezdni.
                    tu napisałeś

                    wysoki krawężnik? czy ktoś jeździ Pelikanem(jeśli pamiętasz taki rower)
                    > - brak wyniesienia zmuszającego kierowców do spowolnienia
                    akurat tam jest wzniesienie i jest to wyjazd z osiedla każdy jedzie wolniej
                    > - krzaki zasłaniające widok
                    komu?
                    > - dwukierunkowa droga czyli 50% rowerzystów jedzie ruchem, de facto, lewostronn
                    > ym.
                    to nie jest autostrada dla rowerów, nie zabija się
      • Gość: henio Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.12, 18:50
        @bierfreund: trafny komentarz, w szczególności na temat infrastruktury rowerowej...

        Dobrze, że warsztaty są organizowane. Ba, bardzo dobrze! Istnieje jednak spore prawdopodobieństwo, że wezmą w nim udział nie te osoby, które tych warsztatów najbardziej potrzebują. Podobnie byłoby, gdyby takie warsztaty były organizowane dla kierowców.

        Mimo wszystko, jest to mały krok we właściwym kierunku. Lepsza infrastruktura byłaby dużo lepszym, ale w krakowskich warunkach trzeba się cieszyć z każdego kroku w dobrą stronę...
      • Gość: Mary Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.12, 20:04
        To nie do końca jest tak. Ja czasem się zastanawiam po co wytyczane są ścieżki, skoro rowarzyści nawet mając obok porządną ścieżkę i tak z niej nie korzystają. Wolą jeździć ulicą. To chyba sprawa mentalna, niestety.
        • Gość: Bartek Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.12, 10:55
          Spróbuj skorzystać z nich to może zrozumiesz. I nie chodzi o leniwą przejażdżkę na rowerze górskim, tylko szybkie przemieszczanie się po mieście.
    • Gość: krakuska Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.12, 11:15
      Warsztaty na niewiele się zdadzą, dopóki rowerzyści nie zaczną używać mózgu podczas poruszania się na rowerze. Jestem kierowcą, osobiście nie mam nic przeciwko rowerzystom, ale to, co wyczyniają na drogach woła o pomstę do nieba. Przejeżdżanie przez przejścia, także na czerwonym, to norma, na palcach mogę policzyć, ile razy widziałam w ciągu ostatniej dekady rowerzystę przeprowadzającego rower przez przejście. Co ciekawe, zdarzyło mi się kilkakrotnie widzieć, jak rowerzysta z dzieckiem w foteliku z tyłu przejeżdżał przez przejście bez wydzielonego pasa na czerwonym świetle. "Wyskakiwanie" z boku i przecinanie przejścia tuż przed maską to też częsta praktyka przy skrzyżowaniach z drogą podporządkowaną. Kolejna rzecz, o której czytamy w artykule, to jazda blisko krawężnika i omijanie dziur szerokim łukiem. Okej, rozumiem, że wpadnięcie w dziurę grozi rowerzyście wypadkiem, ale nagłe manewry rowerem mogą skutkować czymś znacznie więcej niż tylko potłuczeniem. Kolejna rzecz - tamowanie ruchu. Często jeżdżę ulicą Tyniecką, rowerzyści tam powodują paraliż komunikacyjny. Rowerzysta może się zatrzymać w zatoczce i przepuścić auta, które wloką się za nim 10 na godzinę i nie mają tam szansy wyprzedzić, często w takim korowodzie wlecze się również autobus. Ale po co, lepiej paraliżować ruch. Często widuję też manewry bez sygnalizowania. Co ciekawe, dużo lepiej radzą sobie starsi rowerzyści, młodzi zachowują się, jakby nie znali przepisów, a zasady kultury na drodze były im kompletnie obce.

      Pewnie rzucą się na mnie rowerowi fanatycy, którzy zaczną mi wytykać, czego to nie wyczyniają kierowcy, ale przypominam, że nie o tym jest artykuł. Rozmawiamy o braku umiejętności poruszania się na rowerze po Krakowie. Temat o kierowcach jest równie długi, ale to nie miejsce na odwracanie kota ogonem.
      • Gość: wini Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: 195.150.224.* 19.05.12, 13:01
        > Warsztaty na niewiele się zdadzą, dopóki rowerzyści nie zaczną używać mózgu pod
        > czas poruszania się na rowerze.

        Niestety najgorsi są ci którzy wsiadają na rower maj - wrzesień. Zapewniam że jak ktoś jeździ (jak ja) przez cały rok to prawie na pewno używa mózgu na drodze ;)

        >. Przejeż
        > dżanie przez przejścia, także na czerwonym, to norma, na palcach mogę policzyć,
        > ile razy widziałam w ciągu ostatniej dekady rowerzystę przeprowadzającego rowe
        > r przez przejście.

        Sam mam tylko jedno przejście dla pieszych na swojej trasie (na Dietla zaraz za mostem - laternatywą jest ślimak pod mostem, a to proszenie się o nieszczęście) i ZAWSZE przeprowadzam tam rower. Zresztą jak przeprowadzam rower to jestem pieszym więc dużo szybciej się dostaję na drugą stronę ;)
        Natomiast jak ktoś jeździ po chodniku (rozstrzelać!) to do głowy mu przecież nie przyjdzie zejść z rowera :/


        > Kolejna rzecz, o której czytamy w artykule, to jazda blisko krawężnika i omijan
        > ie dziur szerokim łukiem. Okej, rozumiem, że wpadnięcie w dziurę grozi rowerzyś
        > cie wypadkiem, ale nagłe manewry rowerem mogą skutkować czymś znacznie więcej n
        > iż tylko potłuczeniem.

        Chodziło o to żeby nie jechać 10 cm od krawężnika tylko np. 1 metr - wtedy jest bezpieczniej dla wszystkich (nie wpadniesz w dziurę i się nie przewrócisz pod samochód, nie wyprzedzają cię na gazetę itp.)


        >Kolejna rzecz - tamowanie ruchu. Często jeżdżę ulicą Tyn
        > iecką, rowerzyści tam powodują paraliż komunikacyjny. Rowerzysta może się zatrz
        > ymać w zatoczce i przepuścić auta, które wloką się za nim 10 na godzinę i nie m
        > ają tam szansy wyprzedzić, często w takim korowodzie wlecze się również autobus
        > . Ale po co, lepiej paraliżować ruch.

        Ja ZAWSZE przepuszczam autobusty (i tramwaje, ale to oczywiste ), jak jest zielona strzałka to najpierw puszczam skręcających a potem się ustawiam itp. kwestia kultury

        > Często widuję też manewry bez sygnalizowa
        > nia.
        Kierowcom też często zdarza się zapomnieć kierunkowskazu, zapewniam ;P
        No a jak rowerzysta nie sygnalizuje skrętów to wkoncu będzie miał wypadek i się może nauczy.


        > Co ciekawe, dużo lepiej radzą sobie starsi rowerzyści, młodzi zachowują si
        > ę, jakby nie znali przepisów, a zasady kultury na drodze były im kompletnie obc
        > e.

        J/w - jak ktoś dopiero wsiadł na rower to jest duża szansa że nie wie jak go używać, jak ktoś jeździ cały rok (albo od dawna) to się nauczył.

        >
        > Rozmawiamy
        > o braku umiejętności poruszania się na rowerze po Krakowie. Temat o kierowcach
        > jest równie długi, ale to nie miejsce na odwracanie kota ogonem.

        No ale te warsztaty są robione przez rowerzystów. Bo sobie zdajemy że umiejętności spotkanych czasem na rowerze osób są niemal żadne. Używanie właściwie kontrapasa jest, jak widzę , cholernie trudne. Choć kierowcom też przydałaby się wiedza do czego służy kontrapas ( bo cześć myśli że to dwukiewunkowa ddr i się wścieka na jadących właściwie rowerzystów)
      • Gość: Anarchosyndykalica Nie jestem fanatykiem, który się na Ciebie rzuci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.12, 14:22
        wytknę Ci tylko błędy w rozumowaniu.

        "Często jeżdżę ulicą Tyniecką, rowerzyści tam powodują paraliż komunikacyjny. Rowerzysta może się zatrzymać w zatoczce i przepuścić auta, które wloką się za nim 10 na godzinę i nie mają tam szansy wyprzedzić, często w takim korowodzie wlecze się również autobus. Ale po co, lepiej paraliżować ruch. "

        Sugestia, że rowerzysta paraliżuje ruch rozmyślnie jest raczej rodem z piaskownicy.
        Paraliż komunikacyjny na ul. Tynieckiej (nie dodałaś, na którym odcinku, a to przypadkowo najdłuższa ulica w Krakowie) stwarzają nie rowerzyści, ale samochody osobowe, których jest mrowie.
        A ulica jedna. Jeśli rowerzysta nie ma ścieżki rowerowej to jedzie po jezdni. Nie zawsze jest na wakacjach, jak Ci się być może wydaje. Niekiedy mu się spieszy, np do pracy. Nie robi tego złośliwie, zwyczajnie nie ma innej drogi.
        Podobnie jak nie ma innej drogi autobus i koparko-ładowarka, jeśli się taka trafi.

        Jeśli zjedzie "do zatoki" (sic!) to już z niej nigdy nie wyjedzie. Taka praktyka. Ty też go już nie wpuścisz, a jeśli zachowując zasady wjedzie na jezdnię, to go otrąbisz, "bo comibedzietagwolnojechał!!"

        Rowerzysta jest - o czym dobrze jest pamiętać - równoprawnym uczestnikiem ruchu drogowego. I nie musi być koparką z wielką łyżką z tyłu, żeby te prawa egzekwować.

        Reszta uwag bardzo trafna i zdroworozsądkowa.
        • saqigar Akurat przy Tynieckiej jest sciezka 20.05.12, 00:46
          I jazda rowerem ulica jest wykroczeniem, poza krotkim odcinkiem w Pychowicach.
        • Gość: Assakari Re: Nie jestem fanatykiem, który się na Ciebie rz IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.12, 11:35
          Niestety mam dla Ciebie przykład potwierdzający opis koleżanki, choć działo się to na innej ulicy. Miejsce - ulica księcia Józefa. Przed skrętem do schroniska dla zwierząt czyli tam gdzie wąsko i ciasno. Jadę w kierunku na Bielany. Czas - piątek około godziny 16 tej, ruch w obie strony bardzo mocny jak to o tej porze. Przede mną jedzie dwóch rowerzystów. OBOK SIEBIE. Wiem, mogą. Bynajmniej się nie spieszą, jadą sobie tempem spacerowym, oglądają się za siebie i pękają ze śmiechu na widok sznura samochodów za sobą. Objechać ich nie ma jak, bo z przeciwka jeden za drugim samochód. Tak, wiem, trafiłam na wyjątkowych debili, ale uwierz mi, że w tym momencie i w tym miejscu miałam naprawdę mordercze myśli....
        • Gość: anka skakanka Re: Nie jestem fanatykiem, który się na Ciebie rz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.12, 16:07
          > A ulica jedna. Jeśli rowerzysta nie ma ścieżki rowerowej to jedzie po jezdni. N
          > ie zawsze jest na wakacjach, jak Ci się być może wydaje. Niekiedy mu się spiesz
          > y, np do pracy.

          To, że rowerzysta się spieszy do pracy jest wystarczającym powodem, aby kilkadziesiąt innych osób się do tej pracy spóźniło.
          A to, że rowerzysta nie zjedzie na chwilę na bok, aby rozładować korek powstający za nim, jest zwykłym chamstwem i brakiem psozanowania czasu innych osób.
          Mój chłopak dojeżdza do pracy skuterem, może to nie to samo co rower, ale jakoś nie boli go zjechanie do zatoczki, gdy widzi, że sznurek aut się za nim zaczyna robić.
    • Gość: bas Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.187.235.32.ip.abpl.pl 19.05.12, 11:34
      bardzo dobrze, że ktoś w końcu na to wpadł. sama jeżdżę na rowerze i dziwię się rowerzystom, którzy jadą pod prąd kontrapasem. ale z kolei, gdy przeprowadzam rower na przejściu dla pieszych, inni patrzą na mnie, jakbym spadła z księżyca. jest w Krakowie parę elementów infrastruktury, które są po prosu nieżyciowe (np. ścieżka wyprowadza rowerzystę na Grzegórzecką, gdzie tory są oddzielone od jezdni progiem i kierowca nie ma szans wyprzedzić roweru), ale żeby domagać się ich zmian, musimy pokazać, że umiemy jeździć zgodnie z przepisami.
      • misself Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście 20.05.12, 09:24
        Gość portalu: bas napisał(a):

        > bardzo dobrze, że ktoś w końcu na to wpadł. sama jeżdżę na rowerze i dziwię się
        > rowerzystom, którzy jadą pod prąd kontrapasem.

        Ja się nie dziwię. Po remoncie Grodzkiej zapytałam strażników miejskich, którzy się tamtędy przechadzali, jak działa ten wydzielony pas dla rowerów - czy to jest kontrapas, czy też może dwukierunkowa DDR. Spojrzeli na mnie, jakbym ich pytała o sepulki, i wprost powiedzieli, że nie mają pojęcia i żebym jechała jak mi wygodnie.

        Fakt, że mi wygodnie zgodnie z przepisami (czyli tak, to na Grodzkiej działa jak kontrapas) nie sprawia wcale, że innym jest łatwiej odróżnić kontrapas od DDR. Bo niby jak? Ja nie widzę absolutnie żadnej różnicy między pasem na Grodzkiej a pasem na Twardowskiego (który, nota bene, spełnia rolę chodnika oraz pasa dla kierowców pozwalającego ominąć progi zwalniające).

        > ale z kolei, gdy przeprowadzam
        > rower na przejściu dla pieszych, inni patrzą na mnie, jakbym spadła z księżyca.

        Patrzą. Ja zaczęłam praktykować zsiadanie z roweru wyłącznie wtedy, kiedy na przejściu są piesi - w końcu ten przepis jest dla ich bezpieczeństwa.

        > ale żeby domagać się
        > ich zmian, musimy pokazać, że umiemy jeździć zgodnie z przepisami.

        Nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą jeździć zgodnie z przepisami...
        • Gość: takitam Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.12, 09:39
          No nie zupełnie. Jest to dla Twojego bezpieczeństwa jako rowerzysty i kierowcy. Generalnie przy wypadku jest to wymuszenie ze strony rowerzysty. Dopiero jak rowerzysta zsiądzie i jest pieszym ma pierwszeństwo na przejściu dla pieszych. Oczywiście można mówić, że rowerzysta w ten sposób grozi śmiercią lub kalectwem jedynie sobie samemu, ale ja jako kierowca nie życzę sobie mieć czyjegoś życia na sumieniu i porysowanego zderzaka
          misself napisała:

          > Patrzą. Ja zaczęłam praktykować zsiadanie z roweru wyłącznie wtedy, kiedy na pr
          > zejściu są piesi - w końcu ten przepis jest dla ich bezpieczeństwa.
    • Gość: lokals Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.krakowskiinternet.pl 19.05.12, 13:08
      Dobry pomysł, jednak przede wszystkim powinno się uczyć kierowców. Wypadki z udziałem rowerzystów powodowane są głównie przez nich. Wielu z nich nie ma pojęcia o istnieniu przejazdów rowerowych, obowiązku zachowania odstępu podczas wyprzedzania, nagminnie blokują ruch w miejscach, gdzie rower jest szybszym pojazdem. Nie mówiąc o nadmiernej prędkości w rejonach wzmożonego ruchu pieszych, wymuszaniu pierwszeństwa, blokowaniu pasów i przejazdów przy wyjeździe z podporządkowanej. Dopóki Polish driver nie zejdzie z drzewa, pieszym i rowerzystom pozostanie nauka survivalu.
    • Gość: Anarchosyndykalica Pozdrawiam nadętą brunecię IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.12, 13:52
      , która 17 maja ok 18.20 na odcinku ul.Grodzkiej pomiędzy kościołem św. Idziego i pl. Marii Magdaleny usiłowała mnie pouczać, że kontrapas na Grodzkiej jest dwukierunkowy, a ja nie mam prawa jechać prawą stroną jezdni na południe (w stronę Stradomia).

      Nadęta bruneciu, zadowolona z siebie?

      Mam prawo.

      Jakkolwiek jest to strefa ruchu pieszego i pieszy ma pierwszeństwo względem rowerzysty - także na jezdni, to rozmyślne zastawianie mi drogi i machanie rękami wskazującymi, którędy-to-mianowicie-mam-jechać-ŚCIEŻKAROWEROWAJESTAM mogło się łatwo skończyć kolizją. Pomyśl sobie pod tymi farbowanymi włoskami, co mogłoby się wydarzyć później.

      Zaproponowałem Ci nawet zakład o francuskiego szampana, którego chciałem nabyć natychmiast w sąsiednim sklepie (był),
      ale jak każde tradycja nadętych bruneć, wolałaś się strzępić, mimo, że nie miałaś racji.
      Na przyszłość, nadęta bruneciu: strzałka wskazująca dopuszczalny i nakazany kierunek ruchu na tym kontrapasie znajduje się tu:

      maps.google.com/maps?q=ul.+Grodzka,+Krak%C3%B3w&hl=pl&ie=UTF8&ll=50.054913,19.938421&spn=0.000252,0.000431&sll=37.0625,-95.677068&sspn=40.681389,56.513672&t=k&hnear=ul.+Grodzka&z=21&layer=c&cbll=50.054913,19.938421&panoid=CI6l33TV_YbujzC0xxedSg&cbp=12,137.26,,0,43.87
      Sprawdź sobie w google view

      ---------------------------------------
      "Największy grzech rowerzystów to korzystanie na przemian z jezdni i chodnika (lub ścieżki), i to jak im się podoba. A jak jeżdżą po kontrapasach? Bywa, że pod prąd, podczas gdy kontrapasy są przecież jednokierunkowe..."

      Więcej... krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,11755180,Nauczmy_sie_jezdzic_na_rowerze_po_miescie.html#ixzz1vJWtfuys
      • tree_sloth skoro pozdrawiamy... 20.05.12, 00:54
        ...ja uśmiecham się do pięknej rowerzystki, która dnia 9 maja około godziny 19.00 raczyła zignorować trasę ścieżki rowerowej/kontrapasu na wspomnianej ulicy Grodzkiej, wylecieć na przełaj ulicy św Idziego w kierunku placu Bernardyńskiego i swą zgrabną dłonią posyłającej "fuck'a" kierowcy który gwałtownie musiał przed nią hamować jak i pieszej-starszej pani zwracającej uwagę na niegrzeczne zachowanie.
        Pozdrawiam też rowerzystę o artystycznej burzy loków, który 15 maja po godzinie 17.najpierw raczył przetoczyć się po stopach dzieciaków - uczestników wycieczki przechodzącej przez przejście dla pieszych u wylotu ulicy Kanoniczej - na Wawel, a następnie, po wyminięciu kilu samochodów stojących na skrzyżowaniu ulicy św Idziego i Gertrudy olewając czerwone światło i ruch z ulicy Bernardyńskiej potoczył się dalej w ulicę Stradomską.
        Pozdrawiamy dalej?
        Jak łatwo się zorientować, mieszkam niedaleko opisywanych miejsc i codziennie miałbym adresatów pozdrowień (by było po równo, kierowców notorycznie łamiących zakaz skrętu w lewo ze Straszewskiego w Podzamcze również... 8/10 z Was nie ma identyfikatora/nie jest z Policji/nie kieruje autobusem...)
      • Gość: Porzeczka Re: Pozdrawiam nadętą brunecię IP: *.gemini.net.pl 20.05.12, 15:48
        Ha! A mnie spotkała sytuacja tożsama. Jadąc na rowerze Kopernika zostałam obluzgana śliną toczącą się z ust kierowcy. Jadąc w stronę Ronda Mogilskiego nie jechałam bowiem kontrapasem (który jest do jazdy w przeciwną stronę, jak nazwa wskazuje). Trąbiący na mnie kierowca, toczący z ust pianę i przeklinający na mnie to już zbyt dużo. A że na ulicy wąsko, to nie moja wina. Auta stają po prawej stronie, w okolicy szpitali łamiąc przepisy. Ot i cały problem.

        Niestety nieznajomość przepisów jest u nas duża. Ja zapewne też nie jestem wyjątkiem, popełniam błędy - ale nie pouczam na siłę innych. NIE mając racji zwłaszcza.
    • Gość: ktośtam Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.12, 14:34
      W tym roku już 2 zginęło ale poza granicami krk z tego co wiem...
      Ważne żeby umieć jeździć na rowerze a nie jak pewna pani jadąc ALEJAMI nie utrzymała równowagi i wy... przed korkiem.... rysując przy tym zderzak pojazdu przed nią ! żeby jeździć trzeba ogarnięcia, zaradności życiowej i zdrowego rozsądku ! a nie ciućma jestem, jadę na aleje...
      W ogóle co pcha ludzi na rowerach na aleje !? Tłoczno, ciasno, śmierdzi... można jechać drogami alternatywnymi, równoległymi ! Moim zdaniem rowerem po alejach jeżdżą albo desperacji albo poje...
      • Gość: a10 Odwieczny problem powalonych manifestantów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.12, 15:46
        Sam w życiu Alejami nie jeżdżę. Są lepsze trasy. I szybsze.
      • Gość: raj Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.ghnet.pl 19.05.12, 22:37
        Sęk w tym, że tych dróg alternatywnych do Alej nie ma. To znaczy są, ale tylko na odcinku Most Dębnicki - AGH. Na odcinku AGH - Kleparz niestety już nie. I właśnie brak tych dróg "pcha ludzi na rowerach na Aleje".
        Uwierz, nikt by nie jeździł z własnej woli wśród tłumu pędzących samochodów, gdyby miał inną możliwość.
      • misself Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście 20.05.12, 09:29
        Gość portalu: ktośtam napisał(a):

        > W tym roku już 2 zginęło ale poza granicami krk z tego co wiem...
        > Ważne żeby umieć jeździć na rowerze a nie jak pewna pani jadąc ALEJAMI nie utrz
        > ymała równowagi i wy... przed korkiem.... rysując przy tym zderzak pojazdu prze
        > d nią !

        Potworne. Co tam życie, co tam zdrowie, ważny jest porysowany zderzak!
        • Gość: takitam Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.12, 09:45
          Idąc tą logiką co tam cudza własność, jak zobaczę cudzy rower to poprzebijam opony tak dla zabawy. W istocie życie i zdrowie jest oczywiście najważniejsze ale porysowany zderzak jest również ważny. Zwłaszcza jeśli sprawca nie ma ani tablic rej. ani OC (ale to już inna kwestia)

          misself napisała:


          > Potworne. Co tam życie, co tam zdrowie, ważny jest porysowany zderzak!
    • Gość: . rowerzyści to zawalidrogi IP: *.play-internet.pl 19.05.12, 18:59
      spieprzać z dróg.
      • Gość: ? Re: rowerzyści to zawalidrogi IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.12, 19:04
        zdaje się że jedynie ob. Łaczek rozróżnia jezdnię od drogi i chodnika...

        reszta dyskutantów nie bardzo :-)
    • Gość: portalu Lekcja IP: *.centertel.pl 19.05.12, 21:25
      Mógłby to ktoś nagrać videorejestratorem lub jakąs inna kamerką ten warsztat? Bo najprawdopodobniej nie będę mogł uczestniczyć w szkoleniu, a boje sie wyjezdzać w miejska dżunglę rowerem bez takowego szkolenia. Proszę :-)
    • teczowa-szmata Pan Adam ma rację, 19.05.12, 22:21
      jak widzę co czasami wyrabiają rowerzyści, włosy stają mi dęba :-)

      PS Też jeżdżę rowerem.
      • Gość: ? Re: Pan Adam ma rację, IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.12, 23:11
        może uczmy się od tych z zagranicznych rajów dla rowerów ?

        www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=D3mb-JtQ5Vk
    • Gość: Lew3 Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.12, 23:29
      Co za bzdurny artykuł. Polskie przepisy nie przewidują bezpiecznej jazdy rowerem po mieście. Nigdy sam nie pojadę, ani nie pozwolę dziecku mojemu jeździć po mieście rowerem. Jeździmy na wycieczki rowerowe, ale po polnych i leśnych drogach. A do pracy i do szkoły tylko samochód! Tak jest bezpieczniej. Pozdrawiam wszystkich samobójców i zawalidrogi na rowerach jadących Wielicką, gdzie średnia prędkość samochodów wynosi 90 km/h. Przykład: rower może podjechać z prawej strony jak stoję samochodem na czerwonym świetle i on może podjechać na 10 cm od moich prawych drzwi. Jak mam potem zachować 1 m odległości od niego, jak sam się wepchał, bo mu debilny przepis pozwala? Nikt nie zachowuje odległości od rowerzysty, bo musiałby zmienić na sąsiedni pas, a wiadomo że to wymaga wyhamowania i czekania aż do skutku. Na takie poświęcenie żaden kierowca się nie zdecyduje. Poza tym rowerzyści nie oślepiają tak światłami jak świecące samochody, więc są niewidoczni. Życzę wszystkim bezpiecznej jazdy samochodem, a rowerzystom radzę jechać do lasu.
      • Gość: aaa Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.aster.pl 20.05.12, 00:30
        sam jedz do lasu i najlepiej nie wracaj stamtad dopoki nie ogarniesz sie
      • misself Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście 20.05.12, 09:33
        Gość portalu: Lew3 napisał(a):

        > Co za bzdurny artykuł. Polskie przepisy nie przewidują bezpiecznej jazdy rowere
        > m po mieście. Nigdy sam nie pojadę, ani nie pozwolę dziecku mojemu jeździć po m
        > ieście rowerem.

        Nieznajomość przepisów nie jest dziedziczna, na szczęście. Za to można dzieciom bardzo pięknie wpoić strach przed różnymi rzeczami, na przykład przed Cyganami porywającymi dzieci i mrocznymi samochodami taranującymi rowerzystów.

        > Pozdrawiam wsz
        > ystkich samobójców i zawalidrogi na rowerach jadących Wielicką, gdzie średnia p
        > rędkość samochodów wynosi 90 km/h.

        Jeśli dopuszczalna prędkość na jezdni jest większa od 50 km/h, to rowerzysta może jechać chodnikiem. Może, ale nie musi. Ty jako kierowca masz obowiązek uważać na wszystkich, nawet jeśli sądzisz, że przepisy są "debilne". Podejrzewam, że nawet ich nie znasz.
        • Gość: Lew3 Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.dynamic.chello.pl 20.05.12, 12:01
          Nie strach, tylko ocena realna zachowań i doświadczenie życiowe, ale ja Ci nie bronię żyć w swoim świecie iluzji i szkolnych, fikcyjnych rysuneczków z kursu prawa jazdy lub szkolnej Edukacji dla Bezpieczeństwa. Mimo wszystko życzę, aby brutalna rzeczywistość (ogromnej liczby ofiar wśród rowerzystów) nie dotyczyła Ciebie. 1/10 kierowców decyduje się na niewygodny manewr zmiany pasa ruchu. 9/10 wyprzedza rowerzystę tym samym pasem nie zachowując oczywiście 1 metra. Żaden z kierowców nie traktuje znaku "przejazd rowerzystów" na równi ze znakiem "ustąp pierwszeństwa przejazdu".
          A nawet jak prędkość dopuszczalna jest 50 km/h, to realna jest 80 km/h i nie udaj że nie wiesz, że ograniczenie prędkości jest w Polsce martwym przepisem.
      • Gość: tia Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: 31.187.12.* 20.05.12, 12:51
        >rowerzystom radzę jechać do lasu<
        Do tego lasu wraz z rowerem mam się teleportować?
    • Gość: lest Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.compower.pl 20.05.12, 08:35
      Czy ktos moglby laskawie przypomniec rowerzystom, ze na chodnikach sa tylko goscmi? Cały czas jodluja, ze piesi im chodza po sciezkach, a jak juz sami znajda sie na chodniku, to co najmniej polowa z nich jezdzi z predkoscia swiatla. Wczoraj taka kretynka wyskoczyla ZZA ROGU przy ograniczonej widocznosci na waskim chodniku zastawionym przez samochody, zdolalem sie jakos przytulic do jednego z aut. Nawet nie przeprosila. Rowerzysci sami dbaja o to, zeby nikt za nimi nie przepadal.
      • Gość: on Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.aster.pl 20.05.12, 08:42
        a kogo byly te auta? czy byla przepisowa odlegosc 1,5 m dla przechodnia? Polecam autorowi zadzwonic na straz miejska jak ma mniej niz 1,5 m a nie na rowerzystow naskakiwac
      • Gość: bas Re: Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.187.235.32.ip.abpl.pl 20.05.12, 09:36
        piesi też nie są święci. vide: rondo Mogilskie, gdzie zawsze znajdzie się ktoś, kto się wepcha na ścieżkę rowerową. albo grupki typu "trzy gracje", które MUSZĄ zająć całą ścieżkę na bulwarach, a droga dla pieszych obok pusta. szanujmy się nawzajem, to wszyscy będą zadowoleni.
    • Gość: dąbianin Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: *.83.radiotel.com.pl 20.05.12, 08:47
      Najgorzej jest w Parku na Dąbiu. Większa część rowerzystów jeździ po ścieżce dla pieszych pomimo tego,że ścieżka rowerowa jest obok.Przepędzają spacerujących pieszych z wózkami i małymi dziećmi. Niektórzy urządzają na deptaku wyścigi rowerowe .Na zwróconą uwagę zachowują się arogancko i ordynarnie.
    • Gość: Karo Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: 94.42.82.* 20.05.12, 17:29
      Ja jeszcze nauczyłabym rowerzystów ( niektórych oczywiście ) grzeczności na drodze, bo na kierowców narzekają, a sami robią podobnie.
    • Gość: Zły Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście IP: 212.160.172.* 21.05.12, 07:41
      Jadąc na rowerze postanowiłem przejechać Kładkę. Jak powszechnie wiadomo jedna jej część przeznaczona jest wyłącznie dla rowerzystów. Oczywiście wjechałem na odpowiedni pas i zablokowały mnie dwie zakonnice, idące niczym święte krowy, środkiem ścieżki rowerowej. Lazła też sobie radośnie rodzinka z dzieckiem.....
      Może warto było by zorganizować również warsztaty dla pieszych?
    • kflynn Nauczmy się jeździć na rowerze po mieście 21.05.12, 13:54
      Czyli do tego to zmierza. Jak kierowca złamie przepisy to go napiętnować, ale rowerzysta usprawiedliwiony wszystkim w koło łamać sobie może do woli. Chcąc wymagać od innych należy zacząć od siebie. infrastrukturalna jaka jest taka jest, ale tam gdzie istnieje NALEŻY trzymać się przepisów jej dotyczących, a nie że komuś źle ścieżkę wybudowano bo lepiej mu jechać z prawej strony jezdni a nie przejeżdżać na drugą. Z myśleniem rowerzysty ze mu wszystko wolno bo nie ma Wersalu daleko nikt nie zajedzie - a ni rowerzysta, ani kierowca, ani nawet pieszy nie zajdzie. A zresztą, nawet jak już ten Wersal (czy Holandia jak kto woli) będzie, to i tak każdy rowerzysta pojedzie jak mu się podoba bo to banda wiecznie ponad prawem, a potem będą pretensje że go policja mandaty łapie, a w Holandii widziałem, skoro już mają ścieżki to nie ma litości dla tych co się wyłamują. Łapią bo mają ścieżki. Owszem, ale wątpię że gdyby tak było u nas wszyscy by tymi ścieżkami zaczęli jeździć, skoro właśnie tam gdzie są znaki dla rowerzystów żaden ich nie przestrzega. To skoro teraz się olewa "bo tak" to nagle wszyscy się ich nauczą jak już tę drugą Holandię wybudują u nas. Brednie. Hołota drogowa zawsze zostanie hołotą, a kto jest należytym współuczestnikiem ruchu tam gdzie ma obowiązki to ich przestrzega "Dura lex, sed lex", ale wiadomo że rower daje "immunitet" na głupotę bo to nigdy wina rowerzysty, a systemu który mu źle ścieżkę wybudował i w ogóle zrobił czerwoną, a rowerzysta będzie jeździł tylko po zielonym bo tka mu się podoba.
      • Gość: ? Nauka jazdy na rowerze po mieście IP: *.dynamic.chello.pl 21.05.12, 16:04
        tu też wkleję :-)

        www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=D3mb-JtQ5Vk
Inne wątki na temat:
Pełna wersja