Gość: Falconi21 IP: *.eu 28.05.12, 08:36 Chciałbym, żeby rowerzyści przestali jeździć po chodnikach. Chyba nie do końca wiedzą, że w większości przypadków jest to łamaniem przepisów. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Krakusek Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.12, 09:10 i używali dzwonków, bo nie mam oczu z tyłu głowy i nie wiem,że taki idiota zaraz mi wjedzie w tyłek, albo przjedzie obok z taką prędkością,że jeszcze zaczepi o moje ramię. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t 28.05.12, 09:37 Gość portalu: Krakusek napisał(a): > i używali dzwonków, bo nie mam oczu z tyłu głowy i nie wiem,że taki idiota zara > z mi wjedzie w tyłek, albo przjedzie obok z taką prędkością,że jeszcze zaczepi > o moje ramię. Są trzy reakcje, kiedy używam dzwonka (nawet jeśli jestem do tego uprawniona - czyli na przykład poza strefą zamieszkania): - oburzenie - czyli "co mi tu będziesz, babo, dzwonić?" - przerażenie - czyli odskok najczęściej prosto pod koła - uprzejmość - najrzadziej występujące, zwyczajne usunięcie się z drogi ze zrozumieniem, że rowerem jest trudniej manewrować niż nawet wózkiem dziecięcym i że pieszy może zatrzymać się w miejscu, a rower nie bardzo. Zdecydowanie wolę krzyczeć "przepraszam" albo poczekać, aż ktoś sam się usunie, bo dzwonek wywołuje niepożądane efekty uboczne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.multi-play.net.pl 28.05.12, 10:54 Dokładnie! Mam tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
o_andrzej Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t 28.05.12, 12:28 Tez uzywam dzwonka z umiarem. Zaraz, zaraz, przy swoim miejskim Wigry 3 chyba w ogole go nie posiadam. :) Kiedys, jadac mala polna droga, gdzies w okolicach Rzaski, widzac z pewnej odleglosci idaca kobiete z pieskim, zadzonilem w odlegosci 7-10 m. Nie mocno. "Ale mnie Pan wystraszy" - krzyknela. I faktycznie wygladala na mocno przestraszona. Od tej chwili, jesli uzywam dzwonka, robie to z duzej odleglosci. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t 28.05.12, 21:21 o_andrzej napisał: > Tez uzywam dzwonka z umiarem. Zaraz, zaraz, przy swoim miejskim Wigry 3 chyba w > ogole go nie posiadam. :) A to wbrew przepisom. Które są nieżyciowe, bo nakazują mieć dzwonek, mimo że używa się głównie sygnału głosowego ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aq Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: 81.219.183.* 28.05.12, 09:12 Chciałbym, żeby kierowcy przestali łamać ograniczenie prędkości, żebym mógł jechać na rowerze ulicą nie obawiając się o swoje życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: el wi Re: INNy kąt IP: *.um.krakow.pl 28.05.12, 09:32 na jezdni jesteś mniej widoczny niż dowolny samochód, i dalej na ścieżce rowerowej biegnącej wzdłuż przejścia dla pieszych (pasów) przejeźdżaj z prędkością marszu pieszego -najczęściej przy przejazdach zasłaniają cię piesi lub drzewa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KubekWP Re: INNy kąt IP: 78.133.245.* 29.05.12, 09:52 Najlepiej weź rower na ramię i zapierdzielaj na piechotę. Żeby kierowcy już w ogóle nie musieli uważać na innych uczestników ruchu. A już nie do pomyślenia, żeby musieli zwolnić przed przejściem dla pieszych albo przejazdem rowerowym. Odpowiedz Link Zgłoś
pavel21 Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t 28.05.12, 09:46 To jednak nie upoważnia do jeżdżenia po chodnikach i łamania przepisów, i narażania pieszych na możliwość kolizji... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KRYSIA Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.ip.netia.com.pl 28.05.12, 15:15 Piesi sami sie o to prosza. Na Rondzie Mogilskim jest tego dobry przykład. Piesi nie tylko chodza sciezkami rowerowymi ale tez blokuja przejazd rowerów obok pasów do przejscia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zenek rowerzysta Pokażmy, że potrafimy jeździć kulturalnie! IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.12, 15:35 Tak? A ile razy ustąpiłaś/eś pieszym na przejściu dla pieszych na dole Mogilskiego (tam, gdzie jest ostry zjazd w dół i rowerzyści pędzą na złamanie karku, a piesi idą w stronę schodów). Pokażmy, że potrafimy jeździć kulturalnie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.static.chello.pl 28.05.12, 09:23 Mnie najbardziej irytuje gdy przejezdzaja przez przejścia dla pieszych. Pozdrawiam kretyna, który parę dni temu wyjechał mi na kujawskiej na alejkach ( po prostu na pełnym gazie przemknął przez ulicę jakby jej nie było) - byłeś buraku 1 m od kalectwa/śmierci i tylko dlatego ci sie udało, że coś kazało mi jechać wolniej niż zwykle (jechałem ze 40 km/h) też lubię rower Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t 28.05.12, 09:42 Gość portalu: gość napisał(a): > Mnie najbardziej irytuje gdy przejezdzaja przez przejścia dla pieszych. > Pozdrawiam kretyna, który parę dni temu wyjechał mi na kujawskiej na alejkach ( > po prostu na pełnym gazie przemknął przez ulicę jakby jej nie było) - byłeś bu > raku 1 m od kalectwa/śmierci > i tylko dlatego ci sie udało, że coś kazało mi jechać wolniej niż zwykle (jecha > łem ze 40 km/h) Przejeżdżanie przez przejścia bardzo rzadko jest przyczyną kolizji i wypadków. A zdaje się, że kierowca dojeżdżając do przejścia ma obowiązek zachować szczególną ostrożność... Bo zamiast rowerzysty może wypaść na drogę dzieciak albo pies, albo po prostu durny człowiek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pp Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.biprostal.com.pl 28.05.12, 09:57 Ale dzieciak czy pies nie wbiega na pasy tak rozpędzony jak rowerzysta. Przed pasami się schodzi z roweru i tyle. Jak ktoś nie schodzi musi się liczyć z tym, że jeśli zostanie potrącony to będzie to jego wina. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t 28.05.12, 21:24 Gość portalu: pp napisał(a): > Ale dzieciak czy pies nie wbiega na pasy tak rozpędzony jak rowerzysta. Przed p > asami się schodzi z roweru i tyle. Jak ktoś nie schodzi musi się liczyć z tym, > że jeśli zostanie potrącony to będzie to jego wina. Oczywiście, że musi się z tym liczyć, ale spójrz na statystyki - to się naprawdę bardzo rzadko zdarza, żeby rowerzysta został potrącony w takiej sytuacji. Dużo większe zagrożenie (dla siebie w dodatku) stanowią piesi, którzy lecą na autobus na czerwonym. To jest nagminne na pasach na Rondzie Grunwaldzkim. Zresztą w ogóle rozpędzanie się w mieście do prędkości większej niż 20 km/h (na rowerze) moim zdaniem jest głupotą. Bo to miasto, zawsze jest możliwość, że ktoś wyskoczy prosto pod koła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kk Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.xdsl.centertel.pl 28.05.12, 09:59 to prawda, kierowca powinien zwolnić, ale rowerzysta powinien przeprowadzić rower przez pasy, a mało kto tak się zachowuje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zenek rowerzysta Przepisy, których się przestrzega i... IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.12, 15:45 Ustalmy przy okazji chronologię: kierowcy od lat prawie nigdy nie przestrzegają przepisów dot. przejść dla pieszych (zakaz wyprzedzania, obowiązek zwolnienia, szczególna ostrożność), a wysyp rowerzystów łamiących przepisy mamy dopiero teraz. Jedni i drudzy źle robią, ale to kierowcy swoim zachowaniem (przy biernej asyście policji) nauczyli nas wszystkich, że są przepisy, których się przestrzega i są przepisy, które się olewa. To co się dziwicie, że rowerzyści podłapali te złe nawyki? Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Przepisy, których się przestrzega i... 28.05.12, 21:37 Gość portalu: Zenek rowerzysta napisał(a): > Ustalmy przy okazji chronologię: kierowcy od lat prawie nigdy nie przest > rzegają przepisów dot. przejść dla pieszych (zakaz wyprzedzania, [b]obowiązek [ > /b]zwolnienia, szczególna ostrożność), a wysyp rowerzystów łamiących prz > episy mamy dopiero teraz. > > Jedni i drudzy źle robią, ale to kierowcy swoim zachowaniem (przy biernej asyśc > ie policji) nauczyli nas wszystkich, że są przepisy, których się przestrzega i > są przepisy, które się olewa. > > To co się dziwicie, że rowerzyści podłapali te złe nawyki? Ot co. Ja się staram przestrzegać przepisu o przeprowadzaniu roweru przez pasy - to znaczy przeprowadzam, kiedy są piesi, żeby nikogo nie potrącić (w końcu na przejściu jestem gościem, tak jak na chodniku) lub kiedy są samochody, a nie ma świateł. Jak jadę przez mało uczęszczane przejście i mam zielone, to nie zawracam sobie głowy pierdołami - w końcu ten przepis powstał po to, żeby piesi byli bezpieczniejsi! Nie dla kierowców. Więc jeśli nie ma pieszego ani kierowcy, to jakie ja zagrożenie mogę stworzyć? Zerowe. Na takiej samej zasadzie zdarza mi się przechodzić na czerwonym przez Aleje, na przykład o 2 w nocy, kiedy jest pusto. Nie żebym była z tego dumna, że łamię przepisy (bo nie znoszę tego robić), ale dopuszczam pewne nagięcie zasad, kiedy nakazuje to rozsądek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wenge Re: Przepisy, których się przestrzega i... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.12, 19:04 "Więc jeśli nie ma pieszego ani kierowcy, to jakie ja zagrożenie mogę stworzyć?" To właśnie jest początek ignorowania prawa i zasad - samoocena "życiowości" przepisów i ignorowanie ich w aktualnej sytuacji. Dokładnie tak samo tłumaczą to kierowcy, którzy "po pijaku" jechali 500m do sklepu, przejechali na czerwonym świetle, wyprzedzali na pasach, jechali za szybko - NIE stworzyłem zagrożenia bo: to tylko 500m, bo było żółte, bo nikt nie przechodził, bo nikt nie jechał, zagrożenia niemogłem stworzyć. Danie sobie prawa do samooceny i wg tego, do łamania zasad, równocześnie daje innym do tego prawo. Samoocena zawsze w swej istocie jest subiektywna, z prawa tworzy się bezprawie, a w rezultacie prowadzi to do anarchii. Mnie (jako kierowcy) nikt nie pyta o zdanie czy słusznym jest posiadanie gaśnicy w samochodzie (posiadanie obowiązkowe, w praktyce- bezużyteczna), czy nalezy zapinać pasy (jak zaszkodzę komuś nie zapinając ich, to tylko sobie), czy można używać telefonu komórkowego na pustej drodze o 2.00 w nocy, jak nie przestrzegam tych zasad to łamię przepisy i powinienem za to być ukarany. Fakt, że nie sprawiłem tym nikomu zagrożenia, nie ma tu nic do rzeczy. Jak dam sobie przyzwolenie na kradzież batonika za dwa złote ( pomimo znikomej "rangi" tego czynu), to tak samo jakbym innym dawał przyzwolenie na kradzież mojego roweru, czy samochodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KubekWP Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: 78.133.245.* 29.05.12, 10:24 Wolniej niż zwykle, ze 40 km/h, po uliczce, gdzie rozsądek nakazywałby 20. Ale i tak szacun dla Ciebie, bo przecież nie było ograniczenia więc mogłeś pruć i 70 km/h jak to zwykle robicie tam gdzie jest max 50. No i ten rowerzysta z nienacka, pewnie zap...alał gdzieś ze 20 na godzinę, szaleniec... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kk Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia tru... IP: *.xdsl.centertel.pl 28.05.12, 09:33 ja jestem i rowerzystą, i kierowcą i muszę przyznać, że obie grupy nie są bez winy takie warsztaty przydałyby się wszystkim, którzy zaczynają jeździć na rowerze - żeby nie byli potencjalnym zagrożeniem dla siebie i innych Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t 28.05.12, 09:40 Gość portalu: kk napisał(a): > ja jestem i rowerzystą, i kierowcą i muszę przyznać, że obie grupy nie są bez w > iny > takie warsztaty przydałyby się wszystkim, którzy zaczynają jeździć na rowerze - > żeby nie byli potencjalnym zagrożeniem dla siebie i innych To prawda - tak jak obowiązkowy egzamin z jazdy po mieście, kiedy zdaje się na prawo jazdy. Rowerzysta co prawda jest zawsze mniejszym zagrożeniem niż samochód, ze względu na osiąganą prędkość i masę swoją i pojazdu, ale w interesie wszystkich jest, żeby wypadków było jak najmniej :-) Tyle że co można zrobić, jak ktoś durny i jedzie po kontrapasie w złym kierunku? Albo upiera się, że na Skałkach nie obowiązuje ruch prawostronny, bo to nie jest droga publiczna, tylko park? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łobziak Zlikwidowano kartę rowerową, ale w UE IP: *.va-router.com.pl 28.05.12, 09:35 w prawie wszystkich krajach w podstawówce dzieciaki przerabiają przepisy ruchu drogowego dla pieszych i rowerzystów. Inaczej nie zdadzą do kolejnej klasy. U nas - "jakoś to będzie". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan Re: Zlikwidowano kartę rowerową, ale w UE IP: *.aster.pl 28.05.12, 11:28 Gdzie zlikwidowano kartę rowerową??? Nadal obowiązuje i uprawnia użytkowników w wielu od 10 lat do poruszania się rowerem po drogach publicznych. Karta wydawana jest przez dyrektora szkoły, a egzamin przeprowadza przeszkolony nauczyciel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łobziak Karta obowiązuje tylko niepełnoletnich IP: *.va-router.com.pl 28.05.12, 12:42 1. Wszystkie dzieciaki w szkole powinny być uczone zasad zachowania na drodze - jako piesi i jako rowerzyści. 2. Dla dorosłych, którzy przez chory system edukacyjny nie mają tak podstawowej w XXI wieku wiedzy należy szkolić - kampanie społeczne, warsztaty. Inaczej będzie tak jak jest. Same "urban legends" na temat tego co komu wolno na drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: Zlikwidowano kartę rowerową, ale w UE IP: *.motorola-solutions.com 28.05.12, 15:03 I co z tego, ze karta rowerowa jest? Szkolenie i egzamin na karte rowerową w żaden sposób nie przygotowuje dzieci do praktycznego poruszania sie po drogach w rzeczywistym ruchu. To też chcielibyśmy - jako organizacje rowerowe - zmienić. Ale to jest sprawa którą trzeba załatwić na płaszczyźnie politycznej, a tam zawsze wszystko idzie bardzo wolno i z wielkimi oporami, dlatego na razie skupiamy się na tym, zeby wreszcie znowelizowano rozporządzenia (np. o znakach i sygnałach) odpowiednio do zeszłorocznej nowelizacji PoRD. Jak sie uda załatwić pilniejsze rzeczy, pewnie bedziemy walczyć o zmianę systemu szkolenia dzieci... Odpowiedz Link Zgłoś
misself Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia tru... 28.05.12, 09:37 Chciałabym, żeby drogi dla rowerów były tworzone z większym pomyślunkiem. Chciałabym też, żeby inni uczestnicy ruchu (przede wszystkim kierowcy, ale i motorniczy tramwajów, a także piesi) stosowali się do przepisów tak samo, jak ja się stosuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wenge Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.12, 15:36 Odnośnie pierwszego "chciejstwa" to "tak krawiec kraje jak mu materiału staje" i jeszcze zależy to od krawca, jak zły to pomyślunek słaby. Można pomarzyć. Odnośnie drugiego "życzenia" to dobrze by było gdyby tylko 70% rowerzystów stosowało się do przepisów i wystarczyłoby, bo olbrzymia większość (90%?) kierowców i motorniczych się stosuje (przede wszystkim je zna i przestrzega), a piesi to uprzywilejowana grupa, poza konkurencją- i tak powinno być. Wprowadzanie złych nawyków jazdy na rowerze od najmłodszych lat jest powszechne np. przejeżdzanie na pasach, jazda ulicą, chodnikiem przy równolegle poprowadzonej ścieżce rowerowej, to tylko najmniejsze z nich, ale niestety powszechne. Miło usłyszeć, że jakiś rowerzysta się do przepisów stosuje- to budujące. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prześmiewca Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: 62.237.86.* 28.05.12, 21:13 > olbrzymia większość (90%?) kierowców i motorniczych > się stosuje (przede wszystkim je zna i przestrzega) Chyba w Twoim urojonym świecie. Ograniczeń prędkości przestrzega 15% kierowców (dane KRBRD, można bez problemu wygóglać). Ten najwyższy wśród krajów UE wskaźnik zabitych w wypadkach w Polsce to według Ciebie sprawka rowerzystów? Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t 28.05.12, 21:47 Gość portalu: wenge napisał(a): > Odnośnie pierwszego "chciejstwa" to "tak krawiec kraje jak mu materiału staje" > i jeszcze zależy to od krawca, jak zły to pomyślunek słaby. Można pomarzyć. Przykład: droga rowerowa wzdłuż ul. Twardowskiego, odcinek od Skałek do Kapelanki. Jest namalowana. Jest dwukierunkowa. To po kiego grzyba urywa się 50 metrów od zjazdu na Skałki?! W dodatku bez żadnego znaku pionowego, więc właściwie może się nie urywa? NIKT tam nie jedzie zgodnie z przepisami, wszyscy włączają zdrowy rozsądek i te 50 m pokonują po lewej stronie zamiast po prawej - ale takich sytuacji dotyczy moje chciejstwo. > Odn > ośnie drugiego "życzenia" to dobrze by było gdyby tylko 70% rowerzystów stosowa > ło się do przepisów Policz sobie kiedyś. Stosują się. Spotykam dziennie spokojnie ze 100, a jedynie do kilkunastu miałabym zastrzeżenia. > i wystarczyłoby, bo olbrzymia większość (90%?) kierowców i > motorniczych się stosuje (przede wszystkim je zna i przestrzega) Taaa. Powiedz to: - tym panom motorniczym, którzy na mnie dzwonią, kiedy jadę Długą (nie wiem, czy mam się wg nich unieść w powietrze? co prawda jadę między torami, a nie między szyną a krawężnikiem, ale niezależnie od tego nie mogliby mnie wyprzedzić) - tym kierowcom, którzy na skrzyżowaniu Kapelanka-Twardowskiego oraz Norymberska-Wyłom-Pychowicka, oraz Długa-Basztowa-Sławkowska notorycznie "zapominają", jak się ustala pierwszeństwo i nie sygnalizują skrętu Wymieniać dalej? > Wprowadzanie złych nawyków jazdy na rowerze od najmłodszych lat jest powszechne > np. przejeżdzanie na pasach, jazda ulicą, chodnikiem przy równolegle poprowadz > onej ścieżce rowerowej, to tylko najmniejsze z nich, ale niestety powszechne. To jest powszechne, bo czym skorupka za młodu... Przyznam, że nie wiem, jak można by to zmienić poza zmianą systemu szkoleń rowerowych. Po pierwsze, nie w szkole (bo dzieciaki w Polsce mają podejście, że to, co w szkole, to nuda i jednym uchem wlatuje, drugim wylatuje), po drugie, przede wszystkim praktycznie, i po trzecie, częstsze kontrole z pouczeniami, a nie mandatami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wenge Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.12, 15:27 1. Po pierwsze krawiec słaby - wyznaczanie ścieżek rowerowych to wynikowa indolencji urzędniczej, chyba spali (albo nie mieli) lekcji z tego, albo opracowują to studenci Politechniki na umowę zlecenie, oraz pospiesznego tworzenia ścieżek ( bo nikt wcześniej nie pomyślał). Wystarczy mi Gazowa i Bocheńska ( kontrapas) po których nikt nie jeździ- trudno żeby, sam bałbym się, a do płochliwych nie należę. Zacząłbym jednak od bulwarów, gdzie ścieżka rowerowa skutecznie rozdzieliła pas zieleni i ławki od chodnika. To zapewne ze względów bezpieczeństwa - a nuż jakiś rowerzysta przewróci się, wpadnie do Wisły, utopi się i skandal gotowy. Dzięki temu spacer z dzieckiem bulwarami jest gehenną (gorzej niż pasem zieleni pomiędzy al. Trzech Wieszczy), właściciele psów już wydeptali ścieżkę dla siebie (bo niby jak inaczej?), a rowerzyści na swojej ścieżce mają "żywą drogę konstrukcyjną". Wystarczyłoby ścieżkę i chodnik wyznaczyć dokładnie odwrotnie. 2. Nie spotykam dużo rowerzystów "w ruchu", ale wystarczy mi. Przejście dla pieszych Podgórska/Starowiślna - 2x widziałem "przeprowadzany" rower, a rowerów dużo widziałem. Drugi przykład - przejście pod zaporą na Wiśle (ścieżka rowerowa się kończy), ciasno (osoby mijają się pojedyńczo) - mało kto zejdzie z roweru - a przejeżdzają zarówno doświadczeni rowerzyści jak i rodziny z dziećmi. O jazdach "pod prąd" (bez kontrapasów), ulicami (Podgórska- przy ścieżce rowerowej, na bulwarach właśnie), chodnikiem wzdłuż Plant w tłumie przechodniów tylko wspomnę, itd., itp. Możliwe a nawet wielce prawdopodobne, że to nie 30%, ale widoczny %. 3. Uczyć, uczyć i egzekwować. W czasach mało chwalebnej komuny mieliśmy karty rowerowe, pływackie, woźnicy itd. Aby je zdobyć trzeba było egzamin zdać, można było je również stracić (traciło się uprawnienia). W czasach dzisiejszej wolności - każdy bierze odpowiedzialność za siebie, zapominając o tym, że w każdej dziedzinie, którą się wykonuje panują pewne zasady, których należy się wyuczyć a później do nich stosować. Dzisiaj egzamin na kartę rowerowa w szkole jest kpiną, a karta pływacka- ładnie komponuje się w dziecięcym portfelu. Daleki jestem od szerzenia biurokracji. "Karta" przechodnia, rolkarza, deskorolkowca, opiekuna psa, itd., to komunistyczna utopia. Warsztaty to nie jest zły pomysł - trzeba i należy nauczyć, może jednak ściganie przez służby "złych zachowań" nie powinno budzić kontrowersji (ostatnia wojna o jazdę na rowerze po wypitym piwie). Najważniejsze jednak to skierowanie swojej energii nie na konflikt ze wszystkimi dookoła (kierowcy, przechodnie, wrotkarze, przepisy), a na twórcze działanie - naciski, petycje, monity, na mądre rozwiązywanie "ruchu rowerowego" przez "miasto". Nie pomogą tu jednak utyskiwania: że ścieżka rowerowa nie odśnieżona (kiedy cały Kraków tonął w błocie pośniegowym), że bulwar zamknięty (bo przygotowywano pokaz ogni sztucznych) itd.. Takie działania to "woda na młyn" dla "miasta", by pokazać jak konfliktowe i roszczeniowe jest "lobby rowerowe" pozostałym użytkownikom dróg. Dzisiejsze działania miasta przypominają mi podbój Ameryki: doprowadź do konfliktu między stronami (sam go znajdź) - strony wzajemnie zaczną się "zjadać", a my będziemy mieć święty spokój. Gazeta niestety w ten konflikt się wpisuje. Wspomniane bulwary wiślane prawie zawsze mi to przypominają. W gruncie rzeczy nie ubyło mi, gdy rowerzysta przemknął Podgórską a ja nie mogłem go minąć, rowerzysta, który rozważnie przejedzie "po przejściu" w tempie przechodnia też mi nie przeszkadza. Tobie też nie ubyło, gdy tramwaj dzwonił na Ciebie, jesteś w prawie - to niech dzwoni (w Kairze wszyscy trąbią na siebie i nikt na to nie zwraca uwagi), dzwoni - kiedyś przestanie (bo nawet nie powinien: "nieuzasadnione użycie sygnału..."). Jednak braki w wykształceniu komunikacyjnym ( kierowcy, rowerzyści i przechodnie) trzeba wytykać i edukować, edukować, a potem egzekwować .... Odpowiedz Link Zgłoś
gaissa Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia tru... 28.05.12, 11:26 Ja bym chciała, żeby rowerzyści po prostu szanowali innych użytkowników dróg, a w szczególności chodników. Jest takie miejsce przy Mogilskiej - tuż przy policji - gdzie zaczyna się ścieżka rowerowa, akurat przy przejściu dla pieszych. Już kilkakrotnie zdarzyło mi się, że rozpędzony rowerzysta prawie zmiótł mnie z chodnika, kiedy na moim zielonym (a swoim czerwonym, bo jechał jeszcze jezdnią) z pełną prędkością zjeżdżał z jezdni na ścieżkę, przecinając przejście. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek z Huty. Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia tru... IP: *.tvn.pl 28.05.12, 11:33 Polska to dziki kraj ! Czy ktoś z was kiedykolwiek jechał samochodem i widział jaki jest efekt kiedy na przejściu dla pieszych pojawia się pędzący rowerzysta ? Jezeli nie to prosze kierowcy sprawdźcie jaki efekt wtedy występuje i napiszcie. Może otworzy oczy to rowerzystom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xxx bełkot Jacka z TVNu IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.12, 11:46 no jaki efekt wystepuje ? jak rowerzysta debil wjezdza rozpedzony na przejscie dla pieszych pod koła samochodu to jest sobie sam winien co tu jest do sprawdzania a ty przypadkiem nie powinieneś teraz zapie...ć przygotowując kolejną video-laurkę dla PO zamiast siedzieć na forum ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rowerzysta jeździłem po uliach, jeżdże po chodnikach i będę IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.12, 11:38 jeździł i mam to głęboko w dupie, że to łamanie przepisów kilka lat jazdy po polskich ulicach w mieście i ciągłych kolizji i zagrożeń powodowanych przez kierowców i podjąłem decyzję: nigdy więcej ulicy po prostu życie mi się za bardzo podoba jak polski kierowca będzie dostawał mandat za powodowanie zagrożenia dla życia innych uczestników ruchu powyżej 10000 zł, a za zabicie człowieka przy pomocy samochodu będzie odpowiadał jak za morderstwo z użyciem niebezpiecznego narzędzia - rozważę powrót na ulicę drakońskie kary są konieczne dla ucywilizowania tej dziczy postPGRowskiej zwanej polskim kierowcą przy okazji - samochodem z roku na rok jeździ mi się także coraz gorzej, "wyczyny" obecnych kierowców byłyby nie do pomyślenia 15 lat temu i to nie chodzi mi o szczeniaków - to co potrafią zrobić poważni stateczni panowie w średnim wieku spieszący się na serial/meczyk do domu z roboty kwalifikuje się do natychmiastowego odebrania prawa jazdy i skierowania na badania psychiatryczne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: donos Re: jeździłem po uliach, jeżdże po chodnikach i b IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.12, 12:22 Z przyjemnością doniosę na Ciebie policji lub straży miejskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
o_andrzej Re: jeździłem po uliach, jeżdże po chodnikach i b 28.05.12, 12:44 > przy okazji - samochodem z roku na rok jeździ mi się także coraz gorzej, "wyczy > ny" obecnych kierowców byłyby nie do pomyślenia 15 lat temu i to nie chodzi mi > o szczeniaków Podobnie do Ciebie, nie unikam chodnikow i staram sie nie jezdzic na rowerze ruchliwymi ulicami, ale zdanie odnosnie kierowcow, ktorym tez jestem, mam odmienne. Wg. mnie jezdza duzo lepiej i ogolnie rzecz biorac "kulturalniej", cokolwiek to znaczy, niz 15 lat temu. Fakt, jezdzi sie gorzej, bo wiecej samochodow, bo wieksze korki, ale jezdzi sie kulturalniej. Wielokrotnie zdarza mi sie, ze zostaje wpuszczony z ulicy podporzadkowanej, wyjezdzajac ze sklepu, itp. Samochody wciaz rzadko sie zatrzymuja przed przejscaimi dla pieszych, ale i tu widac poprawe. Mimo wszystko widze mniej agresji i to pomimo zatkania miasta. Swoja droga ludzie sobie sami winni, wielu z nich nikt i nic nie zmusza do jazdy samochodem. Jakos wolno dociera do nas moda na ekologiczne poruszanie sie po miescie. Chyba jeszcze, jako nuworysze, nie nacieszylismy sie sie swoimi samochodowymi zabawkami. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: jeździłem po uliach, jeżdże po chodnikach i b IP: *.motorola-solutions.com 28.05.12, 15:07 > kilka lat jazdy po polskich ulicach w mieście i ciągłych kolizji i zagrożeń pow > odowanych przez kierowców i podjąłem decyzję: nigdy więcej ulicy > > po prostu życie mi się za bardzo podoba to najwyraźniej tobie są bardzo potrzebne warsztaty takie jak te, bo pomogą ci uświadomic sobie, że nawet mimo zagrożeń powodowanych przez kierowców (które są - absolutnie temu nie przeczę) prawidłowa (prawidłowa - to znaczy nie tylko zgodna z przepisami, ale przede wszystkim zgodna z naszymi praktycznymi radami bezpiecznych zachowań wynikajacymi z wieloletniego doświadczenia z jazdy po ulicach właśnie) jazda ulicą jest i tak bezpieczniejsza dla rowerzysty niz jazda chodnikami. O ile oczywiście ktos chce jechać, a nie spacerowac na rowerze. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: jeździłem po uliach, jeżdże po chodnikach i b 28.05.12, 21:58 Gość portalu: rowerzysta napisał(a): > kilka lat jazdy po polskich ulicach w mieście i ciągłych kolizji i zagrożeń pow > odowanych przez kierowców i podjąłem decyzję: nigdy więcej ulicy I po Krakowie tak jeździsz po chodnikach? A mało to DDR i wydzielonych pasów? To życie, które tak lubisz, spędzisz na zarabianiu na mandaty, a oby tylko na to, a nie na rehabilitację kogoś, kogo potrącisz. Ale Twój wybór. Odpowiedz Link Zgłoś
o_andrzej Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t 28.05.12, 12:19 No coz... Mam bardzo mieszane uczucia. Na rowerze jezdze od 15 roku zycia, samochodem od 25-go. Wlasnie skonczylem 62. Latwo policzyc. Po miescie poruszam sie od zawsze glownie rowerem, czasem samochodem, bardzo rzadko srodkiem transportu publicznego. Jesli dodam, ze sporo lat spedzilem na tzw. Zachodzie, rowniez tam jezdzac na rowerze i samochodem, to smialo mozna mnie zaliczyc do osobnikow doswiadczonych... Dodam, ze rower to moja pasja sportowo-rekreacyjna, zwlaszcza w wersji gorskiej, jedna z dwoch obok narciarstwa. Ubolewam, ze w przeciwienstwie do wielu miast europejskich (holenderskie, niemieckie, dunskie, szwedzkie, ale takze, powoli, bo powoli - francuskie) Krakow, potencjalnie swietny do poruszania sie rowerem, jest tak slabo zroweryzowany. Pomijam powody tego stanu, mocno zlozone, o ktorych by mozna wiele. Kilka razy zdarzylo mi sie przewrocic na rowerze, kilka razy przewrocil mnie, jadacego prawidlowo, samochod. Nie zlicze razow, w ktorym tylko dzieki dobrej technice i wyobrazni uniknalem czegos gorszego. Tyle tytulem wstepu. Nauczony doswiadczeniem jakie posiadam nigdy, albo raczej wyjatkowo, pomimo zgodnosci z przepisami nie bede: - jezdzil srodkowym pasem, np. Alejami. Po pasie autobusowym nie wolno, po pasie srodkowym, miedzy mlotek i kowadlem - strach. Tak jezdzacych uwazam za pozbawionych wyobrazni potencjalnych samobojcow, - zjezdzal na srodek pasa czy do jego lewej strony zamierzajac skrecic w lewo. Zdarza mi sie to, ale zdecydowanie wole trzymac sie prawej strony i skrecic dopiero wtedy, gdy caly ruch samochodowy przejedzie. W razie potrzeby wole przeprowadzic rower pieszo i rozpoczac jazde ustawiony prawidlowo na nowym kierunku, - przejezdzal bez zatrzymania sciezka rowerowa skrzyzowanie rowniez wtedy, gdy mam do tego pelne prawo. Wole sie zatrzymac i upewnic, zlapac kontakt wzrokowy z kierowca. - trzymal sie srodka jezdni (np. Dluga) blokujac jazde samochodom (i nie daj Boze tramwajom). Staram sie mimo wszystko jechac po prawej stronie miedzy szynami i parkujacymi samochodami i tylko czasami wjezdzam na srodek. Wtedy, od czasu do czasu, przepuszczam jadacych samochodziarzy. - przeganial ordynarnie (bo mnie sie k... nalezy) zagubionych pieszych na sciezkach rowerowych. Czasem delikatnie zadzwonie, czasem podjade i przeprosze, czasem zwroce uwage. Bede: - jezdzic po chodnikach, bez wzgledu na to czy mi formalnie wolno czy nie, ostrozny do przesady, starajac sie nie tylko przeszkodzic pieszym, ale takze ich nie wystraszyc. Na ich zaczepne (i sluszne) komentarze bede zawsze odpowiadal usmiechem :) - jezdzac pod prad malo uczeszczanymi ulicami jednokierunkowymi (np. ulica Szopena), zawsze duzo wczesniej zjade na chodnik lub "przeczekam" w zatoczce, - jadac zgodnie z kierunkiem i czujac za soba "oddech" samochodu, bede zjezdzal i przepuszczal samochod, - bede swiadomie i celowo lamal przepisy w sytuacjach, gdy ich respektowanie moze byc dla mnie grozne. Cos mi sie w koncu nalezy od zycia za swiadome niezasmradzanie, za nie halasowanie, nie zapylanie, itp. Taki maly bonus. :) Aha, i w zimne dni zawsze bede zakladal ocieplacze na kolana. Odpowiedz Link Zgłoś
porarelaksu Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t 28.05.12, 13:09 Panie Andrzeju, jak miło przeczytać mądrą i wyważoną wypowiedź. Być może gdyby ludzie częściej najpierw zastanawiali się, a później pisali, to forum wyglądałoby o wiele lepiej. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZR Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.12, 15:53 Jest to wypowiedź mądra, bo wpisuje się w myślenie: auta mają większe prawo do jezdni, a rowerzyści są tam tylko (nieproszonymi) gośćmi? Czy też coś przeoczyłem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.motorola-solutions.com 28.05.12, 15:21 > wiadczeniem jakie posiadam nigdy, albo raczej wyjatkowo, pomimo zgodnosci z prz > episami nie bede: > > - jezdzil srodkowym pasem, np. Alejami. Po pasie autobusowym nie wolno, po pasi > e srodkowym, miedzy mlotek i kowadlem - strach. Tak jezdzacych uwazam za pozbaw > ionych wyobrazni potencjalnych samobojcow, I nikogo tego nie uczymy ani do tego nie zachecamy. Wrecz przeciwnie, mowimy ze jest to wprawdzie zgodne z przepisami, ale niebezpieczne dla rowerzysty. W tego typu miejscach trzeba postepowac zgodnie z zasada "Legalnie albo bezpiecznie - wybor nalezy do ciebie" ;) > - zjezdzal na srodek pasa czy do jego lewej strony zamierzajac skrecic w lewo. A to jest akurat wbrew pozorom **znacznie** bezpieczniejsze niz lansowane przez Ciebie zachowanie: > Zdarza mi sie to, ale zdecydowanie wole trzymac sie prawej strony i skrecic dop > iero wtedy, gdy caly ruch samochodowy przejedzie. W razie potrzeby wole przepro > wadzic rower pieszo i rozpoczac jazde ustawiony prawidlowo na nowym kierunku, Tez tak robilem do pewnego czasu, dopoki nie nabralem troche doswiadczenia. Od kiedy zaczalem prawidlowo zjezdzac do lewej strony, sygnalizujac z wyprzedzeniem skret w lewo i ogladajac sie, czy nic z mna nie jedzie, a jezeli jedzie - to czy kierowca zauwazyl sygnalizowanie przeze mnie skretu i zwolnil - skreca mi sie w lewo praktycznie bezproblemowo i bezpiecznie. Skrecanie w lewo od prawej krawedzi, czekajac "az samochody przejada", jest najczestszym zrodlem wypadkow wedlug statystyk i naprawde grozi wpakowaniem sie pod samochod,. > - przejezdzal bez zatrzymania sciezka rowerowa skrzyzowanie rowniez wtedy, gdy > mam do tego pelne prawo. Wole sie zatrzymac i upewnic, zlapac kontakt wzrokowy > z kierowca. Nikt nigdy nie uczy przejezdzania bez kontaktu wzrokowego z kierowcami jadacymi w poprzek. To bylby idiotyzm. Ale do tego wcale nie trzeba sie zatrzymac, wystarczy troche zwolnic. Jezeli zwolnisz, zlapiesz kontakt wzrokowy z kierowca i spokojnie jedziesz dalej, to kierowca jest swiadomy tego, ze ma ci ustapic, i ustepuje. Sprawdzone wielokrotnie. Oczywiscie moze sie zdarzyc wariat za kierownica, ktory ci nie ustapi - ale wtedy majac kontakt wzrokowy to widzisz i dajesz ostro po hamulcach ;) > - trzymal sie srodka jezdni (np. Dluga) blokujac jazde samochodom (i nie daj Bo > ze tramwajom). Staram sie mimo wszystko jechac po prawej stronie miedzy szynami > i parkujacymi samochodami i tylko czasami wjezdzam na srodek. Wtedy, od czasu > do czasu, przepuszczam jadacych samochodziarzy. Tak jak w przypadku skretu w lewo, jazda srodkiem miedzy szynami jest zachowaniem najbezpieczniejszym dla rowerzysty. Na Dlugiej np. masz ok. 15 cm miedzy szyna a krawedzia jezdni. To jest absolutnie niewystarczajace do bezpiecznej jazdy rowerem. Zreszta niedawno na TVP Krakow w repotazu na temat Dlugiej kamera przypadkowo zlapala rowerzyste, ktory sie pieknie wyrabal usilujac jechac pomiedzy szyna a chodnikiem ;) Szyny tramwajowe jest to najgrozniejsza przeszkoda na drodze na jaka moze natknac sie rowerzysta. Wjazd pod ostrym katem w szyne (do ktorego latwo mozna byc zmuszonym lawirujac na waskim pasku pomiedzy szyna a chodnikiem) to praktycznie stuprocentowo pewna wywrotka - a jezeli cos jedzie za toba, to skutki moga byc tragiczne. Tu sie absolutnie mylisz. Dla wlasnego bezpieczenstwa nalezy jechac srodkiem miedzy szynami. I nie daj sobie wmowic ze w ten sposob "blokujesz samochody". Na ulicach, na ktorych wystepuje ten problem (Dluga, Karmelicka, Zwierzyniecka) samochody nie maja zadnego powodu aby jezdzic szybko. Spokojnie moga na ciebie poczekac. > - przeganial ordynarnie (bo mnie sie k... nalezy) zagubionych pieszych na sciez > kach rowerowych. Czasem delikatnie zadzwonie, czasem podjade i przeprosze, czas > em zwroce uwage. No dajze spokoj - to juz przegiales. Czy ktos tego uczy, albo radzi zeby tak robic??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o_andrzej Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.cyf-kr.edu.pl 28.05.12, 15:59 > Skrecanie w lewo od prawej krawedzi, czekajac "az samochody przejada", jest naj > czestszym zrodlem wypadkow wedlug statystyk i naprawde grozi wpakowaniem sie po > d samochod,. Statystyk powiadasz. Statystykami da sie wszystko wyjasnic... dobierajac te odpowiednie. Odnosnie meritum, czyli skrecania w lewo i zjezdzania do srodka czy lewej strony pasa. Oczywiscie, nawet ja preferujacy zjezdzanie do prawej i czekanie na rozwoj sytuacji, stosuje rozne warianty. Zdarza mi sie zjechac do lewego pasa po upewnieniu, ze jadacy za mna nie wyhamuje na mnie. Zalezy od sytuacji. > Nikt nigdy nie uczy przejezdzania bez kontaktu wzrokowego z kierowcami jadacymi > w poprzek. To bylby idiotyzm. Ale do tego wcale nie trzeba sie zatrzymac, wyst > arczy troche zwolnic. Racja, napiasalem troche na wyrost. Oczywiscie najczesciej sie nie ztyrzymuje. Do tego, jako naprawde doswiadczony rowerzysta (i bajker :)), opanowalem tzw. stojke, nawet na Wigry 3 udaje mi sie postac przez chwile nie dotykajac stopami podloza. Pomaga w takich sytuacjach. > Tu sie absolutnie mylisz. Dla wlasnego bezpieczenstwa nalezy jechac srod > kiem miedzy szynami. I nie daj sobie wmowic ze w ten sposob "blokujesz samochod > y". Na ulicach, na ktorych wystepuje ten problem (Dluga, Karmelicka, Zwierzynie > cka) samochody nie maja zadnego powodu aby jezdzic szybko. Spokojnie mog > a na ciebie poczekac. Oczywiscie, ze blokuje. Nie zapominaj, ze jestem tez doswiadczonym kierowca. O niebezpieczenstwie w postaci wpadniecia kolem w szyne doskonale wiem... z autopsji. :) Te ulice zostaly spartolone na etapie projektowania, pisal o tym kiedys, i slusznie pomstowal, niejaki Marcin Hyla. Faktycznie, jazda miedzy prawa szyna a chodnikiem moze byc niebezpieczna. Ja sobie radze, inni niekoniecznie. Zreszta Karmelicka czy Dluga ma odcinki szersze i wezsze. Mimo wszystko jazda srodkiem, zwlaszcza powolna, spowalnia - nadmiernie- ruch samochodowy. Na miejscu kierowcy bym sie wsciekal, podobnie jak kierowcy autobusow maja prawo wsciekac sie na rowerzystow jadacych ich pasem (kiedys taki jeden nawet ze zlosci "przycisnal" mnie do kraweznika). Wg. mnie, pomijac przepisy, i nawet tzw. zdrowy rozsadek, musimy reagowac asertywnie, ze uzyje madrego, modnego ostatnio sformulowania. Nie czujmy sie, my rowerzysci, kopciuszkami, ale tez nie egzekwujemy za wszelka cene naszych praw. Powolna jazda srodkiem Dlugiej jest tego ostatniego przykladem. Czy jezdzisz od czasu samochodem po miescie? Jako kierowca. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joj Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.12, 08:45 Absolutnie nie zgadzam się z teorią "blokowania" samochodów na Długiej ! 1. Strefa Tempo 30 2. Mnóstwo przejść dla pieszych, skrzyżowań 3. Tramwaje W praktyce, nawet jadąc powoli Długą i tak dogania się samochody na skrzyżowaniach, czy przystanku tramwajowym lub przejściu. "Blokowanie" jest w tym przypadku, jak i wielu innych ulicach krakowskich czysto iluzoryczne, szkoda że "doświadczeni" kierowcy nie potrafią tego zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t 28.05.12, 22:09 Andrzeju, bardzo wyważona i sensowna opinia, ale z jednym się nie mogę zgodzić - z tą Długą. Nie chodzi o to, żeby trzymać się środka jezdni, tylko żeby nie jechać tym wąziutkim paseczkiem między prawą szyną a krawężnikiem. Bo: - tramwaj Cię nie wyprzedzi nawet jeśli będziesz jechać tym wąziutkim paseczkiem - samochód i tak musi Cię wyminąć z zachowaniem odpowiedniej odległości, czyli wjechać częściowo na lewy pas, trudno, tak to wygląda - jazda "raz tak, raz tak" i zjeżdżanie "czasami" naraża Ciebie! bo Twój tor jazdy przestaje być przewidywalny dla kierowców, a w dodatku ryzykujesz zaklinowaniem opony w szynie, co jest wręcz śmiertelnie niebezpieczne, chyba że jeździsz w kasku chroniącym szczękę i twarz, na wzór kasków motocyklowych. Poza tym Długa co prawda jest długa :-) Ale bez przesady - tramwaj i tak tam staje parę razy (światła i przystanki), a samochody mogą spokojnie wymijać rowerzystę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o_andrzej Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.ghnet.pl 28.05.12, 22:36 > Andrzeju, bardzo wyważona i sensowna opinia, ale z jednym się nie mogę zgodzić > - z tą Długą. Tak sie sklada, ze mieszkam przy Nowym Kleparzu, a wiec z Dluga jestem za pan brat. Prawdziwym przeklenstwem Dlugiej nie sa rowerzysci, ktorych za wiele nie ma, jezdza dosc szybko i w sumie bardzo nie blokuja ruchu. Najgorsi sa zle parkujacy samochody, niekoniecznie blondynki. Wydaje im sie, ze wszystko jest OK, a samochod wystaje kilka cm na tory. Tramwaj zatrzymuje sie, dzwoni, za nim ustawia sie sznurek przeklinajacych kierowcow. Jesli wlascisiel nie pojawi sie szybko, samochod jest sciagany laweta, ale i tak schodzi na te przepychanki mnostwo czasu. Wracajac do rowerzystow. W zasadzie Dluga nie da sie sensownie jezdzic na rowerze. Jazda prawa stona miedzy torem i chodnikiem wymaga nie lada ekwilibrystyki. Samochody moga cie wyprzedzac, tramwaj - nie, ale to mniejszy problem, bo tramwaje zbyt czesto nie jezdza. Zreszta czujac za soba tramwaj mozna na chwile stanac z rowerem na chodniku. Przyznaje jednak, ze taka jazda miedzy torem i chodnikiem jest niebezpieczna. Stosuja ja czasem, ale mam sie za bardzo dobrze technicznie jezdzacego. Jazda srodkiem, w miare bezpieczna dla rowerzysty jest do przyjecia, zwlaszcza dla szybko jadacych. Jadacy powoli blokuja ruch samochodowy i tramwajowy. Kazdy z nas, rowerzystow, powinien spedzic sporo czasu za kolkiem kierownicy... samochodowej, dopiero wtedy rozumie druga strone i staje sie wiarygodny. Za to zrozumienie intencji i emocji motorniczego nie powinno nikomu sprawiac trudnosci nawet jesli nigdy nie powozilismy tramwaju. Jesli prowadze tramwaj zabierajacy srednio kilkadziesiat osob i jestem, nawet czesciowo, blokowany przez jednego rowerzyste to... i tu przychodza skojarzenia dotyczace zalewania i krwi. :) Dlatego nie ma dobrych pomyslow dla rowerzystow jadacych Dluga. Staram sie jej unikac jak moge, najczesciej wybieram Krowoderska, tez waska, ale bez szyn i innych pulapek, czasem jade pod prad Szlak (niekiedy chodnikiem) i dalej Lobzowska. Jesli musze jechac Dluga, robie to ostroznie. Czasem ekwilibrystycznie, czasem srodkiem, zjezdzajac od czasu do czasu na bok, zwlaszcza wtedy, gdy za plecami mam tramwaj a czasem przemieszczajac sie chodnikiem, zwlaszcza na odcinku do Szlaku. Odpowiedz Link Zgłoś
kraker.ltd Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia tru... 28.05.12, 13:29 mieszkasz chyba pod ziemią, jedynie w Polsce nadal obowiązuje, a właśnie w Krajach Uni, można jechać nie znając przepisów, do 125cm3, KOMPLETNIE NIE ZNAJĄC PRZEPISÓW MOŻESZ JECHAĆ MOTOREM DO 125CM3 COPITO!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 666 Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.12, 14:44 chyba raczej do 50cm3 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rwr Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.05.12, 07:30 Bo w szkole uczą 100% społeczeństwa, jak bezpiecznie poruszać się po drodze. To, że dokument nie jest wymagany w ruchu drogowym, nie znaczy, że nie istnieje (jeśli jest obowiązkowy np. w szkole) Tak wygląda egzamin na kartę rowerową w Holandii: ibikekrakow.com/2012/03/20/jak-w-holandii-edukuja-mlodych-rowerzystow/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: prześmiewca Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia tru... IP: 62.237.86.* 28.05.12, 21:04 "Niektórzy z nas znali przepisy ruchu drogowego, bo mamy prawo jazdy" Ahaha, hahaha, haha, ha... A to dobre. :D Jakoś na polskich drogach niewielu właścicieli prawa jazdy sprawia wrażenie znających przepisy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: Warsztaty rowerowe pokazały, co nam sprawia t IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.12, 21:19 90% dyskutantów powyżej nie odróżnia pojęć droga, jezdnia, chodnik to o czym tu mówić :-) Odpowiedz Link Zgłoś