Gość: Anna IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.12, 08:50 Witam,popieram w 100% nie możemy być skazani na odgrzewane chleby czy bułki,polewane wodą warzywa i owoce,czy nadmanganem potasu mięsoczy wędlinę.Pozdrawiam i życze poparcia. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Marek Chcą chronić małe firmy - piekarnie, cukiernie,... IP: *.adsl.inetia.pl 28.05.12, 11:08 Bardzo dobry pomysł. Wyznaję zasady wolnego rynku, ale w tym przypadku ten rynek trzeba chronić przed korporacyjnym zniewoleniem. Wyobraźcie sobie Kraków bez baru na Grodzkiej, lodów na Starowiślnej a plac Wolnica bez pracowni lutniczej . Śródmieście bez zakładów szklarskich, szewskich, starych aptek itp. Życzę szybkiego procedowania, a stanowisko radnych w tej sprawie będzie miało wpływ na mój głos w wyborach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a10 Witamy w krainie tęsknot za socem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.12, 09:55 Dzień dobry Panie Radny Tomaszu Urynowiczu z Nowej Huty. Jako obywatel Krakowa - a nie Nowej Huty, która jak pamiętamy jest, i miała być, oddzielnym miastem i zaczynała się w chwili powstania przy późniejszym barze Marten - bardzo bym prosił, żeby swoje kryptosocjalistyczne reformy zaczął Pan od Nowej Huty. Nowa Huta (i jej obywatele) doskonale przecież rozumie, co to jest wolny rynek i kapitalizm, a stojące w niej domy i domki są od swojego poczęcia przygotowane na przyjęcie małych interesów: piekarń, cukierni, lodziarni etc etc. Czyż nie? Ano NIE. To właśnie Nowa Huta miała być - i była - całkowicie wyprana z prywatnych interesów, a chleb i wszystko inne miało być wielkie, centralnie sterowane i zautomatyzowane. Obywatele Nowej Huty byli z tego bardzo, ale to BARDZO dumni. Przypominam to tym z nich, którym pamięć nie służy. Sąsiedni Kraków był mały, śmierdzący, drobnomieszczański, bez rozmachu i ciasny. Do dziś piękną nowohucką piekarnię znajdzie Pan przy ul. Mrozowa. Polecam. W nowej Hucie nigdy - powtarzam NIGDY - nie miało być małych, śmierdzących, kapitalistycznych interesików, które dziś Pan idealizuje. Pojawiły się one, z razu za sowite łapówki, dopiero wtedy, kiedy okazało się, że wyśniony socjalizm nie działa. Że wielkie sklepy i szerokie ulice ładnie wyglądają w TV, ale nic w nich nie można kupić. Bo nie ma. A w małych i prywatnych, śmierdzących i drobnomieszczańskich - jest. Stąd nowa Polska w Nowej Hucie to małe, śmierdzące budki i Tomexy, klony tandety. Stąd obywatele Nowej Huty do wyśnionych galerii handlowych i wielkich sklepów, w których spędzają niedziele, muszą jechać do Czyżyn, bo w Hucie ich nie ma. I bardzo dobrze, że nie ma. Nowa Huta to miasto socjalizmu i nie ma ich tam być. To proste. Odpowiedz Link Zgłoś