Dzień jak co dzień. Kierowcy zamiast jechać, stoją

IP: *.motorola-solutions.com 30.05.12, 10:14
Bardzo dobre stwierdzenie - kierowcy stoją jak co dzień. Stoją i będą stać, dopóki a) ludzie nie nauczą się, że istnieją inne środki transportu niż samochód; b) nie nauczą się tego samego władze miasta i nie zaczną w inne środki transportu inwestować z co najmniej takim samym zapałem jak inwestują w rozwój dróg, różnych estakad, pseudo-autostrad w centrum miasta i innych rozwiązań dla samochodów (które tylko zwiększają korki zamiast je zmniejszać, o czym wie każdy kto ma jakieś pojęcie na temat transportu).
    • Gość: ULHG Re: Dzień jak co dzień. Kierowcy zamiast jechać, IP: 31.187.12.* 30.05.12, 10:32
      A może pomyśleć inaczej . Po co prowadzi się promocje Krakowa zachęcając setki tysięcy ludzi do mieszkania i pracy w tym mieście skoro brak jest odpowiedniej infrastruktury dla życia tak wielkiej rzeszy mieszkańców . Czy ktoś w małym mieszkaniu urządza przyjęcie dla kilkuset osób ? Co by było gdyby w Krakowie mieszkało 500 tys ludzi ? Było by normalnie tylko developerzy by nie zarobili na nieruchomościach .Wystarczy zobaczyć co się dzieje gdy studencka stonka wyjedzie do domów poza Krakowem . Natomiast komunikacja publiczna jest opanowana i ustawiona właśnie pod studentów i uczniów ,którzy dojeżdżają do skupionych blisko siebie ośrodków nauczania stąd korki będą coraz większe .
    • Gość: ona co zamiast auta? IP: *.dynamic.chello.pl 30.05.12, 11:58
      Z przyjemnością przesiądę się na inne środki komunikacji w dwóch sytuacjach:

      1) jeśli miasto zacznie wreszcie traktować komunikację miejską poważnie

      Jestem z Krakowa, niedawno kupiłam mieszkanie na Ruczaju. Mieszka mi się tu wspaniale, jedynie do komunikacji mam zastrzeżenia. Mieszkam od strony Kobierzyńskiej i tutaj chodzę na autobus, a że mam pracę, która dojazdów nie wymaga, to po prostu raz na czas potrzebuję gdzieś dojechać. O której bym nie jechała - o 7 rano, o 10, o 12, 16 czy 21, zawsze autobusy są zapchane w obydwie strony. Mało tego, ostatnio zabrano połowę linii, nawet nie wiem dlaczego, zostały przeniesione na Grota/Bobrzyńskiego. Te, które zostały (dwie? trzy?), od zeszłego roku jeżdżą wg rozkładu wakacyjnego, czyli raz na godzinę, a i to nie zawsze. Nie opłaca mi się wydać prawie 10 zł za podróż w kiepskich warunkach pojazdem zatłoczonym, bez klimatyzacji i niespecjalnie szybkim, do tego według rozkładu, który mi po prostu nie pasuje, jeśli nie mogę sobie nawet usiąść i poczytać książki. Z kolei od strony Bobrzyńskiego o dowolnej porze autobusy zapchane studentami, komfort jazdy co najmniej dyskusyjny. Wolę pojechać samochodem, nawet zamówić taksówkę i wydać dwa razy więcej, ale jechać komfortowo i oszczędzić czas.

      2) jeśli moje instynkty samozachowawcze wyparują i stwierdzę, że fajnie powrócić do ryzykowania życia na rowerze

      Rowerem jeździłam przez cały okres studiów. Dla zdrowia, ze względów ekologicznych. Poza tym te 10 lat temu nie byłam taka wygodna, a i z funduszami było kiepsko. Dojeżdżałam w okolice Rynku z Grzegórzek, niedaleko, bardzo sprawnie. Nie wiem, czy od tamtej pory zmieniła się kultura jazdy, czy to wina przyjezdnych, czy kierowcy się może bardziej spieszą, ale ja się już na rowerze jeździć boję. Jak Boga kocham, próbowałam kilka razy, mało nie skończyło się to dla mnie wypadkiem. Zawsze jeździłam bezpiecznie, przestrzegałam przepisów, nie wyskakiwałam kierowcom przed maskę - sama jestem kierowcą i wiem, jak to jest, jak rowerzysta przyprawi o zawał serca. Nie tamowałam też ruchu, starałam się jeździć bocznymi uliczkami, szukać skrótów. Teraz jest inaczej - kierowcy spychają rowerzystów z drogi, potrafią zatrąbić, bo rowerzysta jedzie nie dość szybko (no przepraszam, 40 na godzinę to ja na miejskim nie pojadę, prawda?), w zimie jest po prostu koszmar, bo ani jeździć nie ma po czym, ani nie można liczyć na kulturę kierowców.

      Chętnie wybiorę wygodną, szybką, niekoniecznie najtańszą, ale koniecznie bezpieczną alternatywę dla samochodu, czekam na propozycje zwolenników hasła "Kraków bez samochodów".
Pełna wersja