Festiwal napiętnowany, czyli co różni anarchist...

IP: *.cityconnect.pl 16.06.12, 17:32
proponuje, aby sobie we wlasnym domu podziwiali swoja "sztuke", a z Krakowa nie robili wizualnego burdelu
    • Gość: Leona Re: Festiwal napiętnowany, czyli co różni anarchi IP: *.free.aero2.net.pl 16.06.12, 18:31
      Festiwal ktory jest oczkiem w głowie Pani Sroki nic nie wnosi do promocji Krakowa. Jedynie upust Sroczych przekleństw udowadniających jak ona nie lubi Krakowa! Ale pieniądze z Krakowa lubi ciągnąć ;) a może wróci do swej wioski i tam poszaleje ze swymi artystami?
    • Gość: ssw Re: Festiwal napiętnowany, czyli co różni anarchi IP: *.ghnet.pl 16.06.12, 18:34
      proponuję abyś razem z plastykiem miejskim, który raczej o sztuce malo wie wyjechali z tego miasta i zrobili sobie skansen gdzie indziej.
    • Gość: Ufo Festiwal napiętnowany, czyli co różni anarchist... IP: *.dynamic.chello.pl 16.06.12, 19:35
      A ja mam wrażenie, że ten cały ArtBoom organizuje jakieś towarzystwo wzajemnej adoracji, które koniecznie chce się wypromować. Napiętnują Kraków za to, co jest jego siłą i co odróżnia go od innych miast - za tradycjonalizm, szacunek dla zabytków, pozytywny konserwatyzm... Przejdźcie się Krupniczą i zobaczcie mural, który powstał na Muzeum Mehoffera - nie mam nic do samego muralu, ale do miejsca, które zdobi. Nie ma nic wspólnego z Mehofferem i z jego muzeum, co więcej, tylko "wtajemniczeni" wiedzą, że tam jest muzeum, a także przepiękny ogród. Zaglądnijcie koniecznie do ogrodu Mehoffera. Zaglądnijcie też do muzeum, które nie ma żadnego szyldu! Na ścianie mogło powstać coś fajnego i nowoczesnego, a zarazem wskazującego co to za miejsce, tymczasem powstał mural, który równie dobrze mógłby się znaleźć na każdej innej ścianie. Wstyd dla ArtBoom'u! Wstyd dla Muzeum Narodowego!
      • Gość: behemot Re: Festiwal napiętnowany, czyli co różni anarchi IP: *.aster.pl 16.06.12, 20:11
        Pozytywny konserwatyzm? Tzn. kilkanaście pomników papieża i inna radosna "twórczość patriotyczna" Dzwigaja? A może "ołtarz tysiącleci" na Skałce?

        Na ścianie mogło powstać coś fajnego i nowoczesnego, a zara
        > zem wskazującego co to za miejsce, tymczasem powstał mural, który równie dobrze
        > mógłby się znaleźć na każdej innej ścianie. Wstyd dla ArtBoom'u! Wstyd dla Muz
        > eum Narodowego!

        Jak to dobrze, że nasi przodkowie nie mieli takiego podejścia. W końcu mogli stwierdzić, że Dama z łasiczką też mogłaby wisieć gdziekolwiek, bo przecież z Krakowem nic wspólnego nie miała.
    • Gość: steff Re: Festiwal napiętnowany, czyli co różni anarchi IP: 192.166.203.* 16.06.12, 19:38
      Pomnik świni, ustawić zamiast krasnala w ogródku "twórcy".
    • Gość: gosc Festiwal napiętnowany, czyli co różni anarchist... IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.12, 21:15
      No tak, miejscowi patrioci są zaściankowi i konserwatywni, bo pytają: co wspólnego z Krakowem miał Gombrowicz? A co miał? NIC. I powiedzenie tego jest takie okropne? Czy można ludziom, którzy nie wiadomo, kto dał prawa do nazywania się artystami, czy można takim ludziom pozwolić szaleć po przestrzeni publicznej za miejskie pieniądze? Łatwo winić konserwatora - bardzo dobrze, że jest i że wykazuje resztki zdrowego rozsądku i nie pozwala na ewidentne absurdy, które istnieją tylko dlatego, że próbuje nas obrażać.
    • Gość: nes Festiwal napiętnowany, czyli co różni anarchist... IP: *.adsl.inetia.pl 16.06.12, 23:11
      Czy się różni? W tym wypadku anarchiści mają rację, a artyści już dawno zabłądzili, tak jak popierajaca ich GW.
    • Gość: imd co różni? IP: 77.236.24.* 17.06.12, 09:15
      pan autor pytanie zadał ale na nie nie odpowiedział. Co różni? prosze bardzo: Działania anarchistów są społecznie ważne i przekonujące. Działania "artystów" to mielenie festiwalowej kasy i autopromocja jakichś dziwnych ludzi. Tak, że różni wiele.
      • Gość: o Re: co różni? IP: *.zamosc.mm.pl 17.06.12, 20:39
        wieloryp.wordpress.com/2012/06/06/estetyka-i-miasto/
    • Gość: MK Pokryc cycem Srokę! IP: *.ksi-system.net 17.06.12, 09:39
      Gabaryty ma odpowiednie...

      A potem wysłać ją gdzieś daleko od Krakowa, którego tak nie znosi razem z jej przydupasem, autorem tego tekstu sponsorowanego.
    • Gość: organizator festiw Festiwal napiętnowany, czyli co różni anarchist... IP: *.adsl.inetia.pl 17.06.12, 14:10
      Ile się płaci za taką promocję w Gazecie?
    • Gość: umiar Re: Festiwal napiętnowany, czyli co różni anarchi IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 17.06.12, 23:33
      Artyści tego pokroju to osoby cierpiące na manię nawracania, pouczania, mają mentalność upierdliwo-misyjną podobną do wielu księży w stylu Natanka. Ich głównym celem jest wyszukiwanie i często wyolbrzymianie pewnych zjawisk i epatowanie swoim samozwańczym moralizatorstwem. To samo co robi Natanek. To są dwie strony tego samego medalu, a chodzi głównie o zwrócenie na siebie uwagi i wyudzanie kasy - artyści od miasta, państwa, z podatków, a Natanek od wiernych. Są przy tym bezczelni, tak jak pewni katolicy co krzyż na Błoniach postawili bez zgody, sami stawiają różne szkaradzieństwa mimo sprzeciwu większości społeczeństwa. Większości ludzi bardziej zależy na chodnikach, wyremontowanych elewacjach (bez graffiti) niż na wątpliwej sztuce, która jest tylko miernym komentarzem społecznym na tematy które są kontrowersyjne (bo tylko tak można zaistnieć). Jak ktoś ma ochotę obcować ze sztuką, to idzie do muzeum, do galerii, czyta branżową literaturę, magazyny, a jak nie ma to wciskanie mu sztuki na silę w przestrzeni publicznej jest zwykłym chamstwem. Czy ci ludzie nie mogą pojąć, że są natrętni, narzucają swoje poglądy innym? I ta mania wymuszania nowoczesności, a jak ktoś jest temu przeciwnym to od razu szykanuje się go jako skanseniarza. Piękno Krakowa to jego zabytki, a nie tandetna sztuka która się dezaktualizuje po kilku latach jak tylko "modne" tematy przestaną być nośne.
      • Gość: K. Re: Festiwal napiętnowany, czyli co różni anarchi IP: *.ists.pl 18.06.12, 01:15
        > Jak ktoś ma ochotę obcować ze sztuką, to idzie do muzeum, do galerii, czyta branżową liteaturę, magazyny, a jak nie ma to wciskanie mu sztuki na silę w przestrzeni publicznej jest zwykłym chamstwem.

        To trochę jak powiedzieć, że jak człowiek się nie chce uczyć to szkoła ma dac za wygraną i nie próbować docierać do ludzi. Ludzie nie obcują ze sztuką, nie czytają książek, dlatego uważam, że każdy sposób komunikacji sztuki z odbiorcą jest potrzebny, bo być może zmusi do myślenia, do zastanowienia się.

        > Czy ci ludzie nie mogą pojąć, że są natrętni, narzucają swoje poglądy innym?

        Sztuka nie jest po to, żeby coś narzucać innym, ale żeby zmuszać do myślenia. A tego często brakuje przeciwnikom, którzy wszędzie widzą wyłącznie skandal.

        >Piękno Krakowa to jego zabytki, a nie tandetna sztuka która się dezaktualizuje po kilku latach jak tylko "modne" tematy przestaną być nośne.

        Problem w tym, że te argumenty nie są ani nowe, ani odkrywcze. To samo pisali i przeciwnicy impresjonizmu i kubizmu, więc poczekamy i zobaczymy co z tego pozostanie za 100 lat (no może nie my, ale nasze dzieci/wnuki).
        Poza tym mam wrażenie, że tradycja i nowoczesność nie muszą się wykluczać.
        • Gość: umiar Re: Festiwal napiętnowany, czyli co różni anarchi IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 19.06.12, 06:29
          Jestem agnostykiem, swoje w życiu przy myślałem, mesjaszy co mnie zmuszą do myślenie mam gdzieś. Jak chce myśleć to rozwiązuje krzyżówki i sudoku, albo czytam Dostojewskiego, Hesse, albo Kanta. Wszelakich wymuszaczy myślenia, zbawicieli narodu, moralizatorów czy to z lewa czy z prawa mam gdzieś. Prozelityzm chrzaniony. Miast ma być czyste i estetyczne. kto che myśleć niech myśli i czyta kto chce żyć w błogostanie ignorancji ma do tego prawo. Natanki i Nieznalskie to zakały, uzurpatorzy co im się wydaje że świat zbawią. Świat zbawiania nie potrzebuje. Wystarczy porządek. Największa zaraza to katole, lewaki i inni ekstremiści z lewa i prawa.
          • Gość: imd umiar IP: 77.236.24.* 19.06.12, 07:24
            napisał: "Świat zbawiania nie potrzebuje. Wystarczy porządek." znakomite!
    • Gość: raj Nie wiem... IP: *.ghnet.pl 17.06.12, 23:37
      co różni anarchistę od artysty, za to wiem, co różni zwolenników ArtBoom-u od jego przeciwników. Ci pierwsi chcą, żeby coś się w tym mieście działo, chcą wyrwać ludzi z zastoju i zmusić ich do zastanowienia się nad pytaniem "o co tu k... chodzi?" I chociaż artyści wystawiający swoje prace w ramach ArtBoom-u często błądzą, to czasami jednak trafiają, a co jest najważniejsze - próbują coś zrobić, cos niekonwencjonalnego co wyrwie ludzi z codziennej rutyny w jakikolwiek sposób. Natomiast przeciwnicy tych działań nie chcą niczego nowego, nie chca żadnych zmian, chcą kisić sie w swoim bezpiecznym znanym światku, poza który nosa nie chcą wychylać, bo trzeba byłoby odpowiedzieć na jakieś pytania, może chwile zastanowic się nad sobą, a przecież to niebezpieczne. Lepiej nie robić nic, pozostawac w błogim bezruchu i upajać się swoim "pozytywnym konserwatyzmem" (ciekawe co w nim pozytywnego?)
      Przecież jak tak bezstronnie popatrzyć, to wszystko to co jest robione w ramach ArtBoom-u bardzo często jest bardzo jajcarskie i idzie w poprzek typowym schematom myślenia, co i jak można robić w mieście i jak kształtować jego przestrzeń. I w tym widzę największą zaletę tego festiwalu. No ale nie dla Tuwimowych "strasznych mieszczan", którym każda zmiana nie w smak...
      • Gość: umiar Re: Nie wiem... IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 19.06.12, 06:40
        Czasu nad zastanawianiem się nad sobą mam aż nadto. Do tego wiele książek psychologicznych (zamiast miernoty artystycznych goowniarzy)> nie chcę być wyrywany z mojej rutyny - jak mi się znudzi to sam się nad nią zastanowię. Ani kościołek ani walnięci artyści nie będą mnie pouczać. jak będę chciał to sam sięgnę do wierszy, powieści i filmów. ALE TO MÓJ WYBÓR A NIE WYMUSZANIE. Wszelka agitacja, katolska, lewacka, prawico lewiców jest chamskim wtrynianiem się w prywatne życie innych ludzi. Nich sobie ludzie żyją jak chcą kołtuńsko, nowocześnie, katolsko, gejowsko - ich sprawa a moralizatorzy niech się odczepią a sztuk wystawią w galeriach - sam pójdę jak będę miał ochotę. TO jak z krzyżem, w kościele mi nie przeszkadza ale na błoniach owszem, Mentalność nastolatków co przychodzą na imprezę i puszczają swoją muzykę aby innych "dokształcić - ludzie sobie tańczą a taki puszcza sigur ross (super kapela do słuchania w smotnoci) . Odczepcie się od ludzi. Jeden lubi Jazz i idzie do klubu jazzowego, inny disco polo i ma do tego miejsca, a przestrzeń publiczna powinna być NEUTRALNA.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja