ReFresz dotknie blokowiska na Ruczaju

IP: *.ghnet.pl 20.06.12, 10:16
No cóż, dobre i to. Szkoda, że miasto nie pomyślało wcześniej, zanim te osiedla tam powstały, żeby to były miejsca do przyjemnego życia, z zielenią, chodnikami, drogami dojazdowymi, przestrzenią dla wypoczynku itd. Nie zadbano o nic. Teraz za to będzie ładnie pomalowane. Nie wiem, czy się cieszyć. Jak ktoś to bierze za znak, że w tym mieście coś się zaczyna pozytywnego dziać, to raczej na pewno się myli.
    • Gość: GOSC ReFresz dotknie blokowiska na Ruczaju IP: *.124.6.130.szara.net.pl 20.06.12, 10:34
      pytanie do fotografa AMATORA, czy wie do czego sluza FILTRY!!! jak sie robi fotke przez szybe to czasami pomaga..albo aparat ma wbudowana taka opcje!
    • misself Re: ReFresz dotknie blokowiska na Ruczaju 23.06.12, 10:57
      Miłado, ta część Ruczaju powstawała w latach 80 - trochę inaczej wtedy wyglądały plany zagospodarowania przestrzennego. Nie miej pretensji do urzędników obecnie decyzyjnych, że nie podejmowali innych decyzji prawie 30 lat temu, bo to nie bardzo ma sens.

      Spójrz na to zdjęcie dołączone do artykułu. Ja tam widzę sporo trawy, zieleni, są tam chodniki, drogi dojazdowe, a gdybyś zadała sobie choć minimum trudu, to byś się dowiedziała, że między tymi blokami są skwery i place zabaw - a więc przestrzeń do wypoczynku. Ruczaj to duże osiedle, budowane na przestrzeni lat 80, 90 i po roku 2000, każda z tych części (czego możesz się dowiedzieć na przykład z Wikipedii) ma odmienny charakter - nie można porównywać bloków z lat 80 do tych budowanych obecnie.

      Stereotyp na temat Ruczaju zabetonowanego, bez zieleni i dróg dojazdowych, powstał na podstawie tych nowych osiedli, które buduje się "byle szybko", z naciskiem na jak największą powierzchnię mieszkalną, bez zwracania uwagi na miejsca parkingowe, dojazd, przestrzeń rekreacyjną oraz lokale użytkowe. Inna sprawa, że to nie jest jakaś nowość, teraz wszystkie nowe osiedla tak wyglądają, nie tylko Europejskie czy Czerwonych Maków.

      Ja się cieszę, że ten wielki szary blok, który mijam jadąc do centrum komunikacją miejską (bo rowerem jeżdżę inną trasą, ale częściej) stanie się kolorowy, ale nie majtkowy. Mam nadzieję, że okoliczne spółdzielnie będą z niego czerpać przykład, bo już naprawdę źle mi się robi, kiedy przez okno widzę sprane majtki seledynowe i majtki różowe, a pomiędzy nimi musztardę i kolor kupy niemowlaka.

      (Mieszkam w II części Ruczaju).
Pełna wersja