Szkolne obiegówki. Bez pieczątki świadectwa nie...

IP: *.gazeta.pl 21.06.12, 11:16
Panie Wincenty, a jakiego, jeżeli jest Pan tam mądry, prosimy o jedną malutką podpowiedź - czemu nie obiegówki? A co jest w nich złego, z wyjątkiem oczywiscie poboru opłat i starszenia niewydaniem swiadectwa?
    • Gość: podatnik Nauczyciele, więcej szacunku dla prawa i rodziców IP: 174.137.63.* 21.06.12, 13:16
      Ano to jest złe w obiegówkach, że żądanie ich wypełnienia jest niezgodne z prawem. Zebrania tych informacji powinien dokonać dyrektor szkoły. Jak się dyrektorowi, nauczycielom, bibliotekarce i innym pracownikom szkoły nie chce pracować, to nikt ich do tego nie zmusza, mogą się zwolnić z pracy. Dyrektor Wincenty Janowiak sugeruje rozwiązanie problemu w inny sposób – zgodny z prawem. A można to zrobić w bardzo prosty sposób. Dyrektor szkoły zawiera z każdym rodzicem umowę o dzieło, rodzic lata z obiegówką i zbiera podpisy, a następnie idzie do kasy i popiera należne mu wynagrodzenie. Proste i zgodne z prawem, nieprawdaż? A skąd pieniądze? Oczywiście z prywatnej kieszeni leniwego dyrektora i reszty leniwych pracowników szkoły.

      Odnoście opłat tzw. dobrowolnych, ale pod przymusem, bo to dla dobra dzieci, gdyż nie ma na papier toaletowy, gdyż nie ma na to, czy tamto. A co mnie to wszystko ma obchodzić, już raz dałem pieniądze na to wszystko (każdy płaci podatki) i jeszcze raz mam płacić za to samo? Nigdy w życiu. To, że dyrektor nie ma pieniędzy na to czy tamto, to jego sprawa i urzędu miasta, a nie moja. Brakuje mu pieniędzy, to niech wyciąga łapę do Prezydent Anny Okońskiej-Walkowicz i radnych miasta, a nie do rodziców. A może po prostu dyrektor nie umie nimi gospodarować? Jak nie ma odwagi domagać się pieniędzy od urzędu miasta, to niech za swoje prywatne kupuje papier toaletowy i inne rzeczy, na które podobno brakuje mu pieniędzy. Pomóc mu może reszta pracowników szkoły, ale nigdy rodzice.
      Dyrektorzy i nauczyciele, a czy jak zamówicie w firmie malowanie mieszkania, to płacicie dodatkowo pracownikom, którzy przyszli z firmy wykonać usługę, bo dostali – ich zdaniem – od szefa za mało pieniędzy na pędzle i wałki? Z pewnością nie, i spuszczacie ich po brzytwie mówiąc, żeby poszli do szefa.
      • Gość: kowalski Kocham Cię, facet... IP: *.gazeta.pl 21.06.12, 20:39
        za poczucie humoru. To nasze Kuratorium tak strasznie chrzani, że mózg się lasuje.
        1. Oczywiście, że nie wolno, nie wypada, itp. żądać czegokolwiek...
        2. Ludzie się ratują, jak mogą, by kawałek ksiązki w szkole pozostał.

        PS. Leśnie dziadki na emeryturę!!!! p. W.J. i p. J. Sz. + p. Kurator!!!
    • Gość: MD Szkolne obiegówki. Bez pieczątki świadectwa nie... IP: *.202.156.8.230.maxonline.com.sg 21.06.12, 14:43
      Też uważam, że uczenie dzieci odpowiedzialności to głupota - książki do biblioteki oddawać - to się nie nauczy, że żeby mieć, to trzeba zatrzymać, żeby mieć. A potem jak dzieciaczka wsadzą za parę lat to mamusia z tatusiem będą płakać, że szkoła nie nauczyła (bo na dom nie liczę przy takich rodzicach).
    • Gość: tak było W IX LO, w Krakowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.12, 17:20
      kazano rodzicom wpłacać po 100 000 zł (starych, bo to początek lat 90.) na poczet naprawy szkód, które dziecko może wyrządzić. Oczywiście, po zakończeniu nauki nie było mowy o oddaniu pieniędzy.
Pełna wersja