Egzamin gimnazjalny nowego typu. Prosty, najsła...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.12, 09:13
niczego ten test nie pokazał, Pani Gawryłow, - dorabiasz pan teorię, do zwykłego dziadostwa. Jedyne, co było niezłe - to rozprawka i dobrze Pan o tym wiesz!
    • gieekaa Re: Egzamin gimnazjalny nowego typu. Prosty, najs 23.06.12, 10:27
      Można gdzieś online sprawdzić się w tym teście? Napisać i zobaczyć ile zdobyło się punktów?
      • Gość: kowalski Re: Egzamin gimnazjalny nowego typu. Prosty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.12, 10:55
        Wejdź na stronę OKE, do systemu OBIEG i tam przez hasło otrzymane w szkole możesz sprawdzić swoje wyniki.
        • Gość: lol Re: Egzamin gimnazjalny nowego typu. Prosty... IP: *.dynamic.chello.pl 23.06.12, 11:34
          Widać, że zaliczasz się do tych gimnazjalistów, którzy nie potrafili przeczytać pytania ze zrozumieniem. Przeczytaj jeszcze raz pytanie gieekaa to może zrozumiesz o co pytał/pytała.
          • Gość: kowalski Re: Egzamin gimnazjalny nowego typu. Prosty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.12, 11:40
            trudno, przeżyję -
          • Gość: maga Re: Egzamin gimnazjalny nowego typu. Prosty... IP: *.Backbone.multi-play.pl 23.06.12, 12:29
            Widać, że zaliczasz się do tych internautów, którzy piszą wypowiedzi bez zweryfikowania podanych informacji. Odpowiedź była pełna i wynika z niej, że pytanie zostało zrozumiane. Jak byś wykonał/a co zostało podpowiedziane to byś wszedł/weszła na podaną stronę i zobaczyła test z odpowiedziami.
            • Gość: lol Re: Egzamin gimnazjalny nowego typu. Prosty... IP: *.dynamic.chello.pl 24.06.12, 22:05
              kolejna gimnazjalistka z problemem z czytaniem ze zrozumieniem <brawo>
        • gieekaa Re: Egzamin gimnazjalny nowego typu. Prosty... 23.06.12, 16:22
          No faktycznie, przy odrobinie złośliwości można to było tak zrozumieć :) Gimnazjum niestety :) nie było dane mi poznać. Chciałem się po prostu sprawdzić i sprawdzić jak to faktycznie jest z tym poziomem w szkole. Bo co roku się słyszy że matury coraz to łatwiejsze, wszystko zdaje się za pomocą testów. Dawniej by cokolwiek zdać trzeba było mieć 50% punktów +1. Teraz mając tyle jest się pewnie średniakiem :)
          • Gość: kowalski Re: Egzamin gimnazjalny nowego typu. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.12, 17:17
            nie ma tego egzaminu w wersji czysto on-line. Wersję w pdf znajdziesz na CKE lub każdej OKE, tam są też klucze.
    • Gość: gość Egzamin gimnazjalny nowego typu. Prosty, najsła... IP: *.226.51.114.awist.pl 23.06.12, 11:19
      Chodzi głównie o to ,żeby położyć państwową edukacje, alby rodzice sami mogli zadać o luksusowe szkoły dla swojego potomstwa, które po ich skończeniu miały łatwe życie jak córka Gowina. Do tego trochę ludzi sobie zarobi na wspomnianej edukacji,a Polacy z rodzin pracujących będą białymi niewolnikami bez dostępu do prawdziwej edukacji.
      • angrusz1 Re: Egzamin gimnazjalny nowego typu. Prosty, najs 23.06.12, 11:53
        "gość " napisał :" ... ,a Polacy z rodzin pracujących będą białymi niewolnikami bez dostępu do prawdziwej edukacji. "

        Hmm, jest tyle źródeł wiedzy oprócz szkoły, że jak ktoś chce prawdziwie się edukowac , to może to robić i poza szkołą .
        Ale trzeba chcieć .
        I z tym chceniem są poważne problemy .
    • angrusz1 Czy ktoś 23.06.12, 11:49
      znalazł rozkład wyników z języka angielskiego ?

      Dotychczas kształt krzywej tego rozkładu przypominał kształt grzbietu wielbłąda dwugarbnego .
      To dość dziwne , bo zwykle kształt takiej krzywej przypomina dzwon .

      Taki kształt - z dwoma maksimami - świadczy o bardzo dużym wpływie korepetycji na wyniki .
      Ten mniejszy garb , to mniejsze maksimum , w pobliżu najlepszych wyników świadczą o skali
      tych korepetycji .
      A to większe maksimum , blisko kiepskich wyników świadczy o tym , jak uczą się inni uczniowie , którzy polegają tylko na tym , co dzieje się w szkole .
      I to jest przerażające .
      • Gość: kowalski Re: Czy ktoś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.06.12, 11:57
        nie wiem, jak korepetycje - może i tak.
        Wg mnie dwa piki świadczą o pewnych zadaniach, z którymi jedyni sobie poradzili, inni zdecydowanie nie.

        świadczą o podziale na szkoły gorsze i lepsze, zapewne pik drugi robią szkoły miejskie.
        • Gość: :) Re: Czy ktoś IP: 31.187.13.* 23.06.12, 12:13
          Trochę uprawiacie wróżenie z fusów. Aby móc uczciwie wyciągnąć jakieś wnioski trzeba by mieć dodatkowe dane i je przeanalizować. Np:
          - rozkład wyników uczniów uczących się dodatkowo i nie,
          - rozkład wyników szkół w podziale na środowiska
          - rozkład wyników poszczególnych pytań itp.
          Dopiero wtedy można pokusić się o jakąś teorię
          • Gość: maga Re: Czy ktoś IP: *.Backbone.multi-play.pl 23.06.12, 12:33
            wyniki odpowiedzi na poszczególne pytania nie mają znaczenia. A rozkład wyników ze względu na środowisko jest podany. Każdy uczeń ma wyniki swoje, klasy, gminy, województwa. wszystkie są mniej-więcej podobne. Przynajmniej u mnie. Jeżeli chodzi o klasę to drugi pik mają ci z korepetycjami. Myślę, że przekłada się to na większe środowiska.
            • Gość: :) Re: Czy ktoś IP: 31.187.13.* 23.06.12, 12:45
              To już więcej danych. I to uprawdopodabniających stawianą tezę. Poszczególne pytania mogą mieć znaczenie choć nie muszą - dla mnie byłyby wskazaniem np. stopnia zrealizowania programu albo wskazaniem problemów dydaktycznych.
              • Gość: maga Re: Czy ktoś IP: *.Backbone.multi-play.pl 23.06.12, 12:58
                Może to być dowód na zrealizowanie programu ale też na to, że pytania wykraczały poza program, jak w ubiegłym roku na maturze gdzie były pytania z lektur, których nie było na liście. Biorąc pod uwagę jak to kuratorium rozpracowuje statystycznie, to można mieć nadzieję, że za kilka miesięcy będą odpowiedzi i na te pytania. Mam tylko nadzieję, że konkluzją nie będzie dalsze obniżenie poziomu, żeby dzieci z mniejszych miejscowości tak nie odstawały wynikami a dzieci z większych miejscowości albo z korepetycjami nie umiały zbyt dużo.
                • Gość: :) Re: Czy ktoś IP: 31.187.13.* 23.06.12, 13:19
                  Patrząc na sytuację szkolnictwa z punktu widzenia rodzica to również podzielam tę nadzieję. Całe szczęście odniosłem wrażenie, że coraz więcej ludzi umie już powiązać niski poziom egzaminów na wielu etapach edukacji nie tylko z osobistymi korzyściami typu łatwiejsze zdanie egzaminu i łatwiejszy wstęp na następny poziom edukacji ale również z efektem finalnym jakim są kompetencje na rynku pracy.
    • Gość: wenge Dyskusja, której nie ma końca, a takie to proste ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.12, 03:47
      Od lat obserwuję komentarze o prostocie, banalności, płytkości egzaminów, czy to sprawdzianu na koniec podstawówki, czy egzaminów gimnazjalnych , czy też matury. Zdarzają się też wypowiedzi odwrotne, dotyczące przede wszystkim matury: była za trudna - ileś tysięcy jej nie zdało, trzeba ułatwić, uprościć, a najlepiej "amnestię ogłosić".
      Nic bardziej błędnego!
      Nie staliśmy się (nasze dzieci) mądrzejszym narodem na przestrzeni ostatnich 20 lat, ani też głupszym. Tylko, że 20 lat temu do liceum dostawało się ok 15-30% procent młodzieży - tak, tak, zdawało egzamin wewnętrzny i albo zdało, albo nie , na studia szło (zdawało egzamin) ok. 10% , dziś te relacje są zupełnie inne.
      Egzamin, szczególnie gimnazjalny ma sprawdzić predyspozycje ucznia do dalszej nauki. Napisać go muszą wszyscy . Jaki więc ma być średni wynik dla wszystkich uczniów aby egzamin był "ani za trudny, ani za łatwy" - 40% czy 90%?
      90% - nie może, bo nie pozwoli dokonać SEGREGACJI (och jakież to brzydkie słowo!) młodzieży na "zdolniejszą" i mniej "zdolną" -poprostu większość "będzie wybitna".
      40% - o to już "psychologiczna" tragedia dla młodzieży - wychodzi na to, że statystycznie są idiotami, względem wymagań - tego co powinni wiedzieć. Frustracje, depresje, samobójstwa - to to co mogłoby się zdarzyć. Aż dziw bierze, że lobby pedagogiczno-psychiatryczno-psychologiczne nie lobbuje za takim stopniem trudności egzaminu- sami by mieli ręce pełne roboty.
      Jakież to frustrujące dla ucznia, że nie dość, że Jasiu i Małgosia z klasy są mądrzejsi ode mnie, to jeszcze tysiące Nowaków i Kowalskich z całej Polski, a na dodatek zdecydowana większość nawet na 50% nie spełnia oczekiwań - tego co powinienem umieć !!
      Jak takiego ucznia teraz przekonać aby kontynuował naukę w liceum (technikum), o studiach nie wspominając?
      Egzaminy mają za zadanie dokonać SEGREGACJI na tych mniej lub bardziej zdolnych. Takie jest ich zadanie.
      Egzaminy mają za zadanie uświadomić uczniów jakie mają zdolności (umiejętności), w jaki sposób i gdzie mogą je spożytkować ( jaką szkołe powinni wybrać).
      Egzaminy mają za zadanie wyłowić tych, którzy będą stanowili "inteligencką" awangardę w przyszłości, tych których Państwo ma obowiązek i powinność dalej uczyć na nasz koszt, w sposób jak najbardziej adekwatny do ich zdolności.
      Oczywiście może to być SEGREGACJA na bardziej lub mniej PILNYCH, ale uczeń (ten zdolny ale leniwy) im wcześniej sobie uświadomi, że warto być pilnym, tym lepiej.
      Jednocześnie wszystko to musi się odbyć z jak najmniejszą szkodą "psychologiczną" wszystkich uczniów.
      Więc jaki ma być ŚREDNI wynik egzaminu?

      P.S.:Dawniej jednak było prościej, uczeń nie zdał egzaminu do liceum (technikum)- musiał wybrać zawodówkę, zdał ale nie dostał się - szukał szkoły o mniejszych wymaganiach, ale zmuszało to młodzież do własnej samooceny, część zdawała do "przystępniejszych" liceów (techników), a gro było takich, którzy do liceum (technikum) się nawet "nie pchali" i nie poddawali się egzaminowi, który mógł być dla nich upokarzający.
      Dziś egzamin gimnazjalisty muszą pisać wszyscy.
      • Gość: Kowalski Re: Dyskusja, której nie ma końca... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.12, 08:58
        zgadzam się, może ze względu na doświadczenie zawodowe inaczej czasem położyłbym akcenty.

        Brutalny i tandetny banał - zmusza ambitniejsze dzieciaki do szukania 2 dna, powalają czasem najprostsze pytania...

        Nie liczy się wiedza i umiejętności (wiedza nie istnieje bez umiejętności, a umiejętności bez wiedzy) - liczą się punkty.

        Fatalnie wyznaczona jest granica tego, co elementarne w humanistyce - nie chodzi o podstawę programową, bo tę można rozszerzyć w programie, ale o poziom egzaminu.

        Gawryłow broni nowych zadań, żadne one nowe, zgrane i nudne, coś ciekawszego pojawiło się w grudniu, bo próbny robiło IBE. Te z CKE są okropne - bez pomysłu, pewnej lekkości, zasadności.

        I jeszcze jedno - szafowanie takimi wnioskami, do jakich dochodzi OKE, czy CKE świadczy o zupełnej nieodpowiedzialności tych instytucji. Ktoś coś umie, potrafi wyszukać, zastosować, nie radzi sobie z zastosowaniem informacji... i to na podstawie hipotezy badawczej prof. Niemierki (pierwotnie Blooma).

        Więcej pokory i odpowiedzialności naukowej życzę.
        • Gość: wenge Re: Dyskusja, której nie ma końca... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.12, 14:54
          Nie oceniam "jakości egzaminu"- bo nie czuję się kompetentny, oceniam jego "efektywność".
          Stopień trudności musi być dostosowany do " badanej grupy".
          Jak wskazywałem egzamin nie może być ani za łatwy, ani za trudny, musi być dostosowany do wielkiej "grupy". Stąd zasadnicza różnica w poziomie jaki prezentowały "dawne" bezpośrednie egzaminy do szkół średnich, czy też na studia, względem tych dzisiejszych. "Badana grupa" była inna. Jaki sens miałby dzisiaj np. egzamin maturalny którego nie napisałoby 50% uczniów, a tak było na egzaminach na studia (nawet lepiej).
          Problemu doszukiwałbym się raczej w sposobie promowania do kolejnych szkół.
          Egzamin to pikuś, zdolny uczeń bez względu na "jakość pytań" i tak sobie poradzi, jednak egzamin to tylko 50% "punktów" do dalszej promocji. Reszta to wyniki na świadectwie, "wolontariat" (na ogół polegający na bieganiu z puszką raz -dwa razy w życiu), wyróżnienia itd.. To jest prawdziwe pole do popisu w "wypaczaniu" oceny ucznia (jego przydatności) do "kontynuowania" dalszej nauki.
          Jak było dawniej? Otóż przy promocji na studia, w pierwszej kolejności liczył się wynik egzaminu wewnętrznego, później maturalnego, a na końcu świadectwa. Ta gradacja, nie dość, że sprawiedliwa, pozwalała na wybór najwłaściwszego "materiału" na studia.
          Abstrakcyjnie, dziś mamy większą socjalizację niż w czasach ponurej komuny, przyświeca jej nowa idea: "mierny, ale pilny", z prawem do różnie pojmowanego słowa "pilny".
          P.S.: O zabraniu uczelniom wyższym autonomii w sprawiedliwym wyborze odpowiedniego "narybku" nie wspomnę.
      • angrusz1 Przypomnijmy nazwiska tych " reformatorów " 25.06.12, 08:03
        hantkie, dzieżgowskie , radziwiłły na czele z buzkami .
        To oni zlikwidowali egzaminy wstępne do liceów i na studia twierdząc , że nie ma potrzeby " segregacji " .
        To oni cieszyli się z takiego " pędu " do wiedzy , poprzez obniżenie wymagań i poziomu nauczania .
        To ci od tzw " postępowej " , czyli " nowoczesnej " oświaty - tzw postępaki .
        • Gość: kowalski Re: Przypomnijmy nazwiska tych " reformatorów " IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.12, 19:34
          + Łybacka, największy szkodnik, bo spieprzyła wszystko, czego Handke nie dorobił...
Pełna wersja