Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jazda...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.12, 07:29
efektami takich artykulow wbrew oczekiwaniom, sa zgola inne reakcje obserwowane przeze mnie codziennie na drodze - rowerzysci nie wyciagaja juz nawet reki oznajmiajac chec dokonania kierunku jazdy!! po prostu... nie odrywaja rak od kierownicy i to bez znaczenia czy robia tak na sciezce rowerowej czy tez na ulicy. nie mowie o osobach jezdzacych brawurowo - mowie o tych wszystkich "damkach" widywanych na miescie. mysle, ze jak bedziecie mniej Nas (rowerzystow) straszyc takimi artykulami, to bedzie o niebo latwiej i przyjemniej poruszac sie na rowerze.
    • Gość: afera bo wczesniej nie karano ! IP: *.play-internet.pl 04.07.12, 08:17
      wielka afera :>
      • q-nick Rowerzyści to mordercy, a kierowcy męczennicy :) 04.07.12, 09:32
        Żałosne są te dyskusje pod artykułami o rowerach. Sfrustrowani kierowcy i lękliwi piesi wypisują przypadki kiedy rowerzyści zachowali się wbrew wszelkiemu zdrowemu rozsadkowi. Rowerzyści odpierają zarzuty zapominając o masie przewin. A niech któryś z was spróbuje znaleść wśród znajomych chociaż jednego kierowcę, który nie przekroczył 50-tki na zabudowanym. To dokładnie takie samo wykroczenie jak jazda po pasach tyle, że wpadnięcie przez rowerzystę na pieszego skończy się najwyżej na kilku podrapaniach i sińcach, a samochód powyżej 50-tki zabija.

        Ale z drugiej strony piesi mają prawo być lękliwi i tak jak właściciele psów rasy amstaf czy pitbul powinni zrozumieć, że niektórzy ludzie boja się takich ras i prowadzić swoje psy na smyczy tak rowerzyści powinni zrozumieć, że pieszy przed nimi (czy to na ścieżce rowerowej czy legalnie na chodniku) ma prawo wpadać w panikę kiedy widzi mknącego w swoim kierunku rowerzystę. Chyba nie chcielibyście być tak traktowani na jezdni jak wy traktujecie pieszych na ścieżce rowerowej. Nie piszcie, że ścieżka jest tylko dla was. Czasem ktoś może się zagapić.

        Ścieżka rowerowa, to relatywnie nowość a na dodatek rzadkość w naszej kulturze. Pozwólmy nauczyć się pieszym i rowerzystom respektowania naszych praw. Siłą i tak nikogo nie przekonamy do swoich racji, a ewentualnie tylko zniechęcimy radnych do nas i zbuntujemy te 70% rodaków, którzy w ogóle nie jeżdżą na rowerach.
        • Gość: Łobziak Przejazd po pasach to nie to samo... IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 10:03
          Zrozum, że to anomalia dla kierowców. Gdy wjeżdżam na skrzyżowanie z zieloną strzałką muszę: obserwować pieszych (czy któryś nie wejdzie na przejście - ma pierwszeństwo), sprawdzać czy z lewej nie jadą samochody oraz czy z prawej ktoś się samochodem nie zatrzymał (muszę mieć miejsce i nie mogę uderzyć). Na ruchliwych skrzyżowaniach czasem muszę ruszyć bardzo szybko, by nie przyblokować ruchu. Jest naprawdę mało czasu, a wszystko to absorbuje uwagę. Nie ma możliwości bym jeszcze rozglądał się dookoła czy nagle gdzieś z tyłu, albo daleko z boku nie wjedzie mi na przejście rowerzysta z prędkością nawet 10km/h. Po prostu szanse, że go zauważę są bardzo niskie. Z tego samego powodu pieszym nie wolno wbiegać na skrzyżowanie.

          Piszę to jako pieszy, rowerzysta i kierowca.
          • Gość: ja Re: Przejazd po pasach to nie to samo... IP: 62.159.77.* 04.07.12, 10:27
            Skoro i tak każdy kierowca zobowiązany jest do zatrzymania się przed zieloną strzałką, to jednak trochę czasu ma by się rozglądnąć, ale znakomita większość kierowców olewa ten przepis, bo po co mają się zatrzymywać. Szkoda, że za to nie wlepia się mandatów.
            Rowerzysta zatrzymujący się przed przejściem nie jest wstanie stworzyć zagrożenia dla żadnego kierowcy, tym badziej dla tego przestrzegającego obowiązek zatrzymania się przed zieloną strzałką
            • Gość: 666 Re: Przejazd po pasach to nie to samo... IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 10:45
              Po pierwsze przy skręcie w prawo kierowcy często mają w ogóle zielone, a nie zieloną strzałkę i zatrzymują się przed przejściem. Po drugie zatrzymanie się przed zieloną strzałką i rozglądanie wtedy, a potem dojechanie do przejścia to dla rowerzysty przeważnie czas na przejechanie ponad 100m, więc jakby liczyć na to, że kierowca rozgląda się przed strzałką tylko a nie przed faktycznym przejściem to wypadków z udziałem rowerzystów na przejściach ( a także pieszych na przejściach) byłoby znacznie więcej. I to, że piszesz o tym, jako o czasie na rozglądanie się świadczy, że nigdy nie prowadziłeś samochodu.
              • Gość: ja Re: Przejazd po pasach to nie to samo... IP: 62.159.77.* 04.07.12, 10:54
                Pierwsze słyszę, że przejście jest 100m za światłami dla kierowcy. Skoro piszesz takie brednie świadczy to o tym, że nigdy nie prowadziłeś samochodu...
                Reszta argumentów nie ma sesnu z racji wyżej wskazanej nieścisłości.
                • Gość: 666 Re: Przejazd po pasach to nie to samo... IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 11:09
                  brawo za czytanie ze zrozumieniem...
                  nie kierowca nie ma 100m tylko rowerzysta jadący 20km/h (a to raczej wolno jak dla roweru, większość jeździ szybciej) w ciągu jakiś 20 sekund (czas dla kierowcy na stanięcie przed strzałką i dokładne rozglądnięcie się i przejechanie do przejścia) przejedzie 110m. Może tak łopatologicznie zrozumiesz resztę mojego wpisu
                  • Gość: ja Re: Przejazd po pasach to nie to samo... IP: 62.159.77.* 04.07.12, 11:22
                    no fakt, mój błąd (mniejsza z tym dlaczego)
                    Wg mnie jednak większośc rowerzystów jedzie wolniej niż 20km/h, musiałaby być naprawdę dobra, pusta ścieżka by jeździć szybciej.
                    Z drugiej strony skoro piszesz o 20s na rozglądnięcie się ( i przejechanie tych 5m), to może jeśli ktoś jest choć trochę przytomny, to na ścieżkę rowerową spojrzy nie w 1szej a 20tej sekundzie ( tak wiem, że już przejechał te 5m, 20 sekunda to tak obrazowo).
                    Nie szukaj problemów, a rozwiązań...
                    • Gość: 666 Re: Przejazd po pasach to nie to samo... IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 11:55
                      Nie szukam problemów tylko wytykane tu zatrzymywanie się przed zieloną strzałką ma zastosowanie głównie do pieszych idących przez przejście przez które się przy skręcie przejeżdża najpierw, a nie przy tym na/tuż po skręcie i przy tym drugim jeżeli piesi mają zielone trzeba się i tak zatrzymać lub prawie zatrzymać, żeby bezpiecznie przejechać.
                      I nie wiem, ale ja spotykam takich co jeżdżą więcej niż 20km/h i wcale się nie przejmują dużym ruchem pieszych. A największa szkoda to taka, że Ci dobrze jeżdżący najczęściej wcale nie piętnują takich zachowań i takich rowerzystów, którzy psują opinię całej grupie.
                    • q-nick Znowu wszyscy udowadniają, że mają rację 04.07.12, 11:57
                      Zaczęła się matematyka i przekomarzanie na pseudo-argumenty. Rowerzysta nie rozwinie na pasach prędkości 20km/h jeśli się wcześniej nie zatrzyma. Jeśli zaś widząc nadjeżdżający samochód nie zwolni albo się nie zatrzyma to znaczy, że jest idiotą i nie warto w ogóle tu o nim pisać. Większość rowerzystów zachowuje jednak rozsądek. Wyciąganie szerokich wniosków na podstawie wyrwanych przypadków, jakkolwiek nie byłyby one rażące jest bezsensem. Tak właśnie myślą faszyści i prawicowcy. To tak jakby po zamordowaniu dwóch ekwadorskich turystów w warszawie wywnioskować, że Polacy nienawidzą Ekwadorczyków. Opanujcie się i myślcie. To wystarczy.
                      • Gość: 666 Re: Znowu wszyscy udowadniają, że mają rację IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 12:04
                        Jakbyśmy mieli pod uwagę brać tylko rozsądek to nie byłoby świateł, przejść dla pieszych, zamykanych przejazdów kolejowych itp. bo większość zachowywałaby się rozsądnie. A jednak ludzie są jacy są i zawsze lukę w przepisach wykorzystają na swoją korzyść i pozwolenie na przejazd na przejściu byłoby taką luką, bo Ci jadący jak wariaci by też twierdzili, że mogą. A tak jest prosto: rowerzysta na przejściu dla pieszych w razie wypadku (o ile kierowca jechał przepisowo) to wina jest rowerzysty i już. Chcesz jeździć to jeździj, wiedząc, że jak coś Ci się stanie nie dostaniesz odszkodowania. Wolna wola.
                        • Gość: ja Re: Znowu wszyscy udowadniają, że mają rację IP: 62.159.77.* 04.07.12, 12:10
                          Prawda jest taka w tym przypadku, że prawidłowa jadący kierowca nie spowoduje kolizji z rowerzystą zatrzymującym się przed przejściem dla pieszych i przejeżdząjącym przez nie nawet z największą prędkością do jakiej się rozpędzi na tych 10m.
                          • Gość: 666 Re: Znowu wszyscy udowadniają, że mają rację IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 12:19
                            Pełna zgoda. Tylko w wypadku 1:1 bez świadków ustalaj czy rowerzysta się zatrzymał czy nie jak kierowca mówi jedno, a rowerzysta drugie
                            • Gość: ja Re: Znowu wszyscy udowadniają, że mają rację IP: 62.159.77.* 04.07.12, 12:22
                              jak dojdzie do kolizji, to nawet ciężko ocenić, czy rowerzysto przeprowadzał rower czy przejeżdżał, bo i tak będzie leżał na jedzni
                              • Gość: 666 Re: Znowu wszyscy udowadniają, że mają rację IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 12:28
                                niby tak, ale potrącenia na przejściach w przypadku kogoś wolno idącego mimo wszystko rzadko się zdarzają
                                • Gość: ellrond Radzę uważać na przejściach - praktyka sądowa IP: *.promontel.net.pl 04.07.12, 13:06
                                  Ładnych parę lat temu dałem się wciągnąć w taką dyskusję... polecam, zamiast bić pianę i dywagować o czymś, o czym ma się pojęcie czysto "gazetowe"
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,902,83337538,83354095,nie_masz_racji_zielone_swiatlo_to_zielone_swiatlo.html
                                  A co do potrąceń na przejściach dla pieszych - czy masz może jakieś dane na temat ilości tego rodzaju zdarzeń z Krakowa? Pytam z czystej ciekawości. Piszesz, że zdarzają się "rzadko", ale to pojęcie względne. Ja również nie mam pełnego przeglądu sytuacji, ale spraw tego typu znam ponad setkę. Niestety w przeważającej większości (9 na 10), to kierujący pojazdem jest winien, a już najboleśniejsze są przypadki na drogach dwupasmowych, gdzie jeden ustępuje, a drugi wyprzedza lewym pasem (najczęściej tłumaczenie, że nie miał wystarczającej widoczności, a pieszy pojawił się niespodziewanie).
                                  • Gość: Łobziak Swego czasu była ostra dyskusja i statystyki IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 13:24
                                    na przejściu w okolicach Reymonta. Tam bardzo często dochodziło do potrąceń, zwłaszcza wbiegających na przejście. Z tego co pamiętam dodatkowe światła ostrzegające kierowców poprawiły sytuację. Musiałbym poszukać...
                                  • Gość: 666 Re: Radzę uważać na przejściach - praktyka sądowa IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 13:42
                                    Ciężko stwierdzić jakby to było jakby był wypadek rower przejeżdżający na światłach zielonych dla pieszych i zielonych dla kierowców (bo jeżeli mówimy o skręcie to w większości jezdnia z której skręcasz i przejście są równolegle i mają razem zielone. To wszystko zależy od sytuacji. Jak poruszał się każdy z użytkowników. Natomiast dość często się zdarza, że samochody stoją, piesi kończą przechodzić i rowerzysta wyjeżdża zza stojących samochodów, bo wjechał na przejście obok (bo nie wiem trafić nie mógł, nie mam pojęcia jakie mogą być powody takiego zachowania), albo zjeżdża z tej samej drogi co samochody tylko chce zjechać na przejście i dalej pojechać (skrzyżowanie alei z królewską, tam to nagminne). Czyli rowerzysta wyjeżdża zza mnie właśnie jak piesi przestali iść i samochody ruszają. I nie sądzę, że wtedy wina byłaby kierowcy. Choć to zależy od funkcjonariuszy/ew. późniejszego sądu Poza tym jest mnóstwo sytuacji bez świateł i skrętu gdzie przejście krzyżuje się po prostu i potrącenie rowerzysty jadącego przez takie przejście (o ile oczywiście kierowca nie złamał przepisów) kończy się winą rowerzysty. Nawet w drogowce nie tak dawno temu był taki przypadek.

                                    No takie wypadki się zdarzają, ale rzadko w porównaniu z tym ile mamy kierowców i pieszych na drogach. Kierujący pojazdem generalnie zawsze jest orzekany winny, jeżeli wypadek jest na przejściu i to wiadomo. Choć często pieszy też się do tego przyczynił wychodząc z zza zaparkowanego tuż przed przejściem sporego samochodu. Tak tak, samochód nie powinien tam stać, pieszy nie powinien wyjść zza przeszkody itd, ale pieszy ma na przejściu pierwszeństwo i wina zawsze jest samochodu i dobrze. Mnie też wku...ają kierowcy, którzy jadą mi na dupie bo jadę dajmy na to ul. Lea wolno i dodatkowo na przejściach zwalniam prawie do 0, ale mam to gdzieś bo wiem, że co chwila wyskakuje tam jakiś pieszy nie na przejściu, a przejścia są obstawione wielkimi terenówkami lub vanami, a nie mam ochoty nikogo potrącić, bez względu na to kto będzie winny. Normalny człowiek po prostu nie chce mieć na sumieniu kogoś, bez znaczenia czy ten ktoś tylko złamał nogę, czy nie przeżył, dlatego normalne jest wku..ianie się na bezmyślnych użytkowników dróg (bez względu na to jak się poruszają).
                                    Co do przypadku na dwupasmówkach to wiadomo, że jest zakaz wyprzedzania na przejściu i tłumaczenie się brakiem widoczności jak samochód obok się zatrzymał jest debilizmem. Wina kierowcy-debila ewidentna. Jest od tego 1 wyjątek, a mianowicie jak jeden pas całkiem stoi w korku, a drugi normalnie jedzie, a ludzie przechodzą jakby szli po deptaku i nie zatrzymują się przed drugim pasem (tak wina kierowcy, jednak pieszy też sam sobie winny i oboje są de...), a le przechodzenie w takim przypadku poza przejściem i to często zza właśnie vana albo terenówki (jakby to miało jakąś ochronę zapewnić- gdzie logika i instynkt samozachowawczy?) to totalny debilizm ze strony pieszego i kwalifikuje się do doboru naturalnego.


                                    • Gość: ellrond Re: Radzę uważać na przejściach - praktyka sądowa IP: *.promontel.net.pl 04.07.12, 14:23
                                      Nie znam topografii Krakowa, więc trudno mi się odnieść do tych części Twojego posta.
                                      Wiem jedno, że na praktykę zielone światło jest zawsze brane pod uwagę jako sprawa fundamentalna. To zawsze ustala się w pierwszej kolejności (no może poza "dmuchaniem w balonik"). Potem jest reszta.
                                      Co do tego przypadku, który podajesz, że kierowca skręca w prawo na zielonym świetle (nie zielonej strzałce, wymuszającej obligatoryjne zatrzymanie się do zera), a na przejściu dla pieszych również pali się zielony semafor. Tutaj sytuacja jest klarowna i nie ma miejsca na dywagacje, co do pierwszeństwa. O ile kierujący pojazdem nie ma wydzielonego korytarza ruchu (poprzez semafor kierunkowy), skręcając jest zobowiązany USTĄPIĆ pierwszeństwa wszystkim poruszającym się na wprost. W przypadku sprawy sądowej jego sytuację poprawia oczywiście brak konieczności zatrzymania się. Nie mniej jednak, dalej musi zachować szczególną ostrożność i w razie konieczności być przygotowanym do natychmiastowego zatrzymania pojazdu. Co ciekawe, w takich sytuacjach dochodzi nawet częściej do potrąceń pieszych niż na zielonej strzałce (ostatni znany mi przypadek dotyczył instruktora nauki jazdy!). Kierujący pojazdem zakłada, że ma bezwględnie zielone światło. W większości przypadków piesi (myślący zdroworozsądkowo) nie zaryzykują wyjścia na jezdnię mimo zielonego światła, bo skutki mogą być dla nich opłakane. Owszem mieli prawo wejść pod koła, ale czy warto? I kierowcy wykorzystują do bólu ten instynkt samozachowawczy pieszych i jadą. Masz problem jak się trafi zbyt odważny (głupi?).
                                      • Gość: 666 Re: Radzę uważać na przejściach - praktyka sądowa IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 14:35
                                        Tak, ale wyjeżdżający zza mojego samochodu rowerzysta w takiej sytuacji raczej pierwszeństwa nie ma, szczególnie, że to światło też nie jest dla niego. Z resztą zauważyłam go w ostatniej chwili i wyhamowałam. Ale gdyby nie, to on byłby połamany i moim zdaniem z własnej winy, a ja bym niestety musiała z tym żyć.
                                      • Gość: Łobziak To jedna z tych spraw, która "czeka na adwokata" IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 14:42
                                        Owszem kierowca ma obowiązek zachować szczególną ostrożność i na skrzyżowaniu i na przejściu dla pieszych, ale ten obowiązek dotyczy również pieszych, ale tak samo pieszemu nie wolno wchodzić na przejście przed jadący pojazd. Póki co policjanci w większości "z automatu" orzekają w takich przypadkach wyłączną winę kierowcy. Tak samo orzecznictwo sądów zazwyczaj wskazuje na większą winę "uświadomionego" kierowcy, bo to "on powoduje większe niebezpieczeństwo na drodze". Tyle, że jak widać to wcale nie jest takie jednoznaczne. Jeden z zaprzyjaźnionych prawników twierdzi, że to właśnie jedna z tych spraw, która czeka na "zaangażowanego adwokata", który przepcha to przez wszystkie instancje i zmusi (być może nawet SN) do dokładniejszej interpretacji.

                                        Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem.

                                        Art. 14. 1. Zabrania się wchodzenia na jezdnię: a) bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych, b) spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi;

                                        • Gość: Łobziak Tylko dla jasności IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 14:56
                                          Nie chodzi mi o sytuację w której kierowca wjechał na "zielonym" w pieszego na przejściu (ergo wymusił pierwszeństwo) i jeszcze jest przekonany, że "miał prawo, bo było zielone", tylko o te zdarzenia gdy pieszy również złamał przepisy i np. wbiegł na przejście przed samochód. Albo właśnie o rowerzystę, który na to przejście wjechał rowerem.
                                          • Gość: ellrond Re: Tylko dla jasności IP: *.promontel.net.pl 04.07.12, 15:13
                                            Zdecydowanie da się to wykorzystać i - masz rację - dobry adwokat duże może.
                                            Mimo wszystko, prawo jest bezlitosne, a procedury, których trzyma się Policja w takich przypadkach standardowe: przebadać na zawartość alkoholu, ustalić kto miał pierwszeństwo - w tym zielone/czerwone światło/itd., a potem inne fakty i zeznania, zebrać świadków, itd. Zwróć uwagę, że często będzie słowo przeciwko słowu. Kierujący będzie przekonywał, że "nie miał żadnych szans zareagować, no nijak nie mógł tego przewidzieć", a pieszy/rowerzysta powie, że może i poruszał się trochę szybciej, ale w granicach rozsądku. W praktyce sąd najczęściej orzeknie winę kierującego pojazdem chyba, że pieszy/rowerzysta się przyzna/weźmie winę na siebie. Oczywiście w przypadku rowerzysty całkiem prawdopodobny jest mandat za przejeżdżanie po przejściu dla pieszych, a nierzadko utrata zdrowia, szpital, itd. Mam nadzieję, że rozumiesz, o co mi chodzi - z punktu widzenia przepisów i kodeksu inny jest ciężar gatunkowy np. przejechania/przejścia na czerwonym świetle, a inny przejeżdżania rowerem przez pasy (tak ad acta, zwróć uwagę ile jest za co w taryfikatorze). Choć, z punktu widzenia czysto ludzkiego, skutki w obu przypadkach mogą być tragiczne.
                                            • Gość: 666 Re: Tylko dla jasności IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 15:18
                                              No jeszcze można uznać winę z obu stron.
                                              • Gość: ellrond Re: Tylko dla jasności IP: *.promontel.net.pl 04.07.12, 15:25
                                                Tak, ale ja mówię Ci, jak to wygląda w praktyce, nie gdybam. Zobacz sobie jeszcze tu:
                                                forum.gazeta.pl/forum/w,902,83337538,83356330,kolejny_znajacy_przepisy_.html
                                                • Gość: 666 Re: Tylko dla jasności IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 15:37
                                                  W praktyce to tak wygląda, bo policja straszy, że i tak sąd taki da wyrok, a oni będą musieli jeszcze koszty sądowe pokryć i większość im wierzy i odpuszcza.
                                                  A co do przejazdów to jak widać nie są wszędzie, bo nie wszędzie jest to bezpieczne i jest droga pod odpowiednim kątem i jest odpowiednia widoczność i to nie tylko kwestia domalowania pasów. Więc to żaden argument, że rowerzysta powinien mieć możliwość przejeżdżania po przejściu i pierwszeństwo bezwzględne na przejściu. Poza tym jak masz równoległą ddr i drogę to jak masz skręcać to już wcześniej patrzysz czy na ddr są jacyś rowerzyści i w jakiej odległości i tyle.
                                                  • Gość: ellrond Re: Tylko dla jasności IP: *.promontel.net.pl 04.07.12, 16:06
                                                    Masz prawo uznać to za straszenie, ale fakty są przeciwko Tobie, bo sąd w zdecydowanej większości przypadków wykorzysta kropka w kropkę ustalenia Policji z postępowania. Z drugiej strony, ja oczywiście zachęcam by w razie silnego poczucia, że nie wszystko jest do końca w porządku, a sprawa nie jest ewidentna, korzystać z prawa do rozpatrzenia sprawy przez sąd grodzki. W sądzie masz bowiem możliwość zaprezentowania okoliczności działających na Twoją korzyść, dołączenia zeznań jakiegoś dodatkowego świadka, itd.
                                                    Nie mam zamiaru wdawać się w dyskusję, co i gdzie jest potrzebne, albo jakie rozwiązania są lepsze lub gorsze, bo to nie moja rola i nie mam na to wpływu. Istotny jest obowiązujący w Polsce stan prawny i orzecznictwo. Tego się trzymajmy. Ocenę zdolności kierujących pojazdami i ich możliwości zachowania w konkretnych sytuacjach zostawmy ustawodawcy (biegłym).
                                                  • Gość: 666 Re: Tylko dla jasności IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 16:17
                                                    Dlatego warto w samochodzie mieć kamerkę ;) która może nieco zmienić postrzeganie sytuacji.
                                                • Gość: miś Ten przepis szkodzi, ale kierowcom IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.07.12, 15:39
                                                  Jak chodnik pusty i szeroki, to jadę nim zamiast ulicą, bo wiem, że jadąc 25km/h utrudniam ruch na ulicy. Jeżeli będę musiał zatrzymywać sie przy każdej przecznicy, by grzecznie przejść ją na butach - sorry, ale wracam na ulicę, bo ja chcę dziś dojechać do celu, a Wy, kierowcy samochodów, będziecie grzecznie jechać 25km/h, czekając na okazję do wyprzedzenia.
                                                  • Gość: 666 Re: Ten przepis szkodzi, ale kierowcom IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 15:48
                                                    Jako kierowca wolę, żebyś jechał 25km/h po jezdni nie wyprzedzając na światłach wszystkich kierowców, którzy Cie wyprzedzili tylko po to, żeby musieli to zrobić ponownie niż jeździł po chodniku i przejeżdżał przez przejście. Choć 25km/h to niewiele i można by poćwiczyć nieco, żeby jeździć szybciej.
                                                  • Gość: mm Re: Ten przepis szkodzi, ale kierowcom IP: 62.159.77.* 04.07.12, 16:09
                                                    wszystko zależy od okoliczności, rower, ukształtowanie terenu, wiatr itp
                                                  • Gość: miś Re: Ten przepis szkodzi, ale kierowcom IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.07.12, 16:15
                                                    Skoro i tak za chwilę mnie ponownie wyprzedzą, to może niech nie wyprzedzają, skoro na jedno wychodzi. Ale to takie bolesne jechać za rowerem, i chociaż kierowca widzi, że za chwilę znów będzie stał w korku, to rower koniecznie trzeba wyprzedzić. A ja nie po to jadę rowerem by stać w korku.
                                                    Co nie znaczy, że lubię przeciskać się między autami. Jeżeli jest pusto wybieram wtedy chodnik. Ale to pewnie do pierwszego mandatu za przejeżdżanie po pasach.

                                                    A 25km/h na godzinę to maksymalna prędkość, którą można poruszać się po polskich ulicach rowerem, aby na czas przewidzieć i zareagować na zachowania kierowców. Ledwie przedwczoraj rozorałem sobie kolano,a blachę toyocie, której kierowca 'nie zauważył' roweru jadącego główną drogą.
                                                    Najbardziej niekomfortowe przeżycie, to jazda główną drogą, gdy pojawia się prawoskręt, szczególnie gdy jedzie się pomiędzy dwoma tirami na styk. Oczywiście kierowców samochodów 1 metr nie obowiązuje.
                                                  • Gość: 666 Re: Ten przepis szkodzi, ale kierowcom IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 16:22
                                                    Nie chodziło mi o sytuacje jak jest korek tylko jak światła zatrzymały np. 3 samochody i je wyprzedzasz, żeby podjechać 15 m. Jak jest korek to możesz jechać do woli bo to bez sensu, żebyś stał, ale wyprzedzanie w podanej przeze mnie sytuacji skutkuje nie zestawianiem rowerzystom miejsca z prawej strony, a z lewej to już nie wszyscy są odważni, żeby wyprzedzać.
                                                  • Gość: miś Ja bym podsumował tak IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 04.07.12, 16:59
                                                    od niedawna jeżdżę intensywniej po Krakowie rowerem, odstawiłem auto. I muszę stwierdzić, że miasto jest totalnie nieprzygotowane do ruchu rowerowego. Jeżdżę od strony Wieliczki. Żeby jechać trzymając się mniej więcej Wielickiej, trzeba strasznie się nakombinować, niestety łamiąc przepisy (chodniki, przejścia etc.). Wybitnym tego przykładem jest odcinek nad autostradą. Miejsca na drogi rowerowe wzdłuż Wielickiej nie brakuje, jednak są tam fatalnej jakości chodniki, alejki lub nawet żwir. A zwłaszcza główne arterie powinny mieć takie ścieżki, ściągnęły by tłumy. Jadąc natomiast ul. Wielicką czuję się jak samobójca. Wybrałem wiec nadłożenie kilku kilometrów i jadę bokami. Ale nie dziwię się tym, co jednak próbują wzdłuż Wielickiej i pokonują przecznice bez schodzenia... Przecież rowerzyści to tez nie samobójcy i wystarczy się porozglądać, by stwierdzić, czy ktoś skręca w prawo czy też wyjeżdża z przecznicy...

                                                  • q-nick A niby dlaczego mielibyśmy nie wyprzedzać? 05.07.12, 00:32
                                                    To przykład typowej arogancji kierowców. Możesz wyprzedzać rowerzystę na 10 m przed skrzyżowaniem a on ma posłusznie stać w kolejce i wąchać smród z twojej rury wydechowej... Żenada. Zawsze wyjeżdżam na przód kolejki - mam do tego prawo, a dopóki wy kierowcy nie zaczniecie z nami rowerzystami domagać się od radnych budowy sensownej sieci ścieżek rowerowych, dopóty będziemy wam przeszkadzać na drogach.
                                                  • Gość: laki Re: A niby dlaczego mielibyśmy nie wyprzedzać? IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 09:12
                                                    Jak stanie w korkach "blachosmrodów" i niechęć, żeby rowerzysta zjeżdżał co chwilę albo na ulicę albo na chodnik, bo jest wtedy nieprzewidywalny to mówicie, że zazdroszczą, ale jak coś to argument, że "ma posłusznie stać i wąchać smród" to już, że poszkodowany. A może Ty też zazdrościsz, że w samochodzie można nie wąchać smrodu i że jest klimatyzacja?

                                                    Dlatego właśnie zdecydowanie wolę motocyklistów. Kierowcy, róbmy miejsce z lewej strony, żeby spokojnie mógł przejechać motocyklista, a z prawej stańmy jak najbliżej krawędzi. Co odważniejszy i ten lepiej jeżdżący rower wyprzedzi normalnie z lewej i będzie jechał szybciej, żeby jak najmniej odbiegać od prędkości samochodu. Za to takich pseudorowerzystów jak powyżej, którzy z umiłowaniem blokują ruch, bo zazdroszczą, że samochód, czy motocykl jednak szybciej jedzie, to lewa strona parzy.
                                                  • Gość: Łobziak Czyli blokujesz równiesz tych co o to walczą IP: *.va-router.com.pl 05.07.12, 09:21
                                                    Również mnie, zapalonego rowerzystę i pieszego, który niestety czasem musi wsiadać do samochodu. I tak, ciesz się, że mi przeszkadzasz. To bardzo kulturalne...
                                                  • Gość: laki Re: Czyli blokujesz równiesz tych co o to walczą IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 09:37
                                                    Nic nie blokuję. Z lewej strony można wyprzedzać, jak to robi każdy użytkownik jezdni, oprócz roweru.
                                                  • Gość: Łobziak Oczywiście, że można, IP: *.va-router.com.pl 05.07.12, 11:58
                                                    ale jeśli robisz to tylko po to, żeby za chwilę przeszkadzać tym "złym kierowcom" na drogach, to jest to chamstwo. Na rowerze też zazwyczaj wyjeżdżam przed samochody na światłach, ale po starcie staram się tak jechać by mogli swobodnie mnie wyprzedzić. I z tego samego powodu nie robię tego na wąskich uliczkach gdzie nie będą mieli miejsca by mnie bezpiecznie wyprzedzić. Naprawdę czasem można postać rowerem te 20m na końcu sznurka samochodów, by inni uczestnicy drogi mogli się sprawnie poruszać. Te 20m nic mnie nie zbawi. Da się być życzliwym.
                                                  • q-nick Re: Oczywiście, że można, 05.07.12, 12:06
                                                    Przeszkadzam tylko tym kierowcom którzy nie potrafią albo wyprzedzać roweru (wielkie brawa dla tych nielicznych, którzy zachowują bezpieczny odstęp) albo chwilę zaczekać aż zrobi się luźniej. Dla mnie osoby pozbawione tych dwóch cech nie powinny dostać prawa jazdy. Przez takich ludzi na polskich drogach giną ludzie.
                                                  • Gość: laki Re: Oczywiście, że można, IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 12:26
                                                    Chyba się nie zrozumieliśmy. Mówię o blokowaniu rowerzystów, którzy na każdych światłach wyprzedzają samochody, które pomiędzy światłami ich wyprzedziły, bo właśnie zbawi ich te 20m które podjadą. Chyba dla zabawy, ale też ryzykując swoim zdrowiem, bo większość przy wyprzedzaniu zachowa odstęp, ale trafi się debil (jak w każdej grupie), który nie zachowa i dojdzie do wypadku.
                                                    No i tak jak mówię, to żadne blokowanie, bo z lewej strony jest wystarczająco miejsca do wyprzedzenia przez rowery, skutery i większość motocykli, które nie będą mogły tego zrobić jak będziesz zostawiać miejsce z prawej strony.
                                                  • q-nick Re: Oczywiście, że można, 05.07.12, 13:20
                                                    Mylisz pojęcia. Kiedy pojazd jedzie to się go wyprzedza, kiedy stoi to się go omija. W kodeksie drogowym ta różnica była istotna dla rowerzystów do niedawna, bo ostatniej nowelizacji dopuszczono wyprzedzanie przez rowery wolno poruszających się samochodów z prawej strony. Podsumowując - omijać można z dowolnej strony o ile nie wjeżdża się na pas przeciwny, wyprzedzać samochody rowerem też można z każdej strony. Tak stanowią przepisy.

                                                    Jeśli nie chcesz wyprzedzać rowerzysty dwa razy to nie wjeżdżaj przed niego na skrzyżowanie. Obaj sobie spokojnie dojedziecie a wyprzedzisz go po drugiej stronie skrzyżowania. On nie będzie musiał wąchać twoich spalin, a ty nie będziesz musiał wykonywać tego samego manewru dwa razy. Nie chce mi się już o tym pisać, bo raczej nie ma szans na zrozumienie u kierowców. Dla was rowerzysta jest "kamieniem u koła" i dlatego to wy powinniście radnych ścigać o brak postępu w rozbudowie ścieżek. Ja tam sobie poradzę. Samochody mi trochę śmierdzą ale wiem, że większym problemem jestem ja dla kierowców niż oni dla mnie :)
                                                  • Gość: laki Re: Oczywiście, że można, IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 14:16
                                                    Jak dla mnie największym problemem jesteś wtedy jak łamiesz przepisy, czyli wozisz tyłek po przejściach dla pieszych, jeździsz pod prąd, łamiesz zakazy skrętu tudzież jedziesz bez światełka jak robi się lub jest już ciemno i jak jedziesz po wąskim chodniku.
                                                    Po jezdni możesz sobie jeździć, byle zgodnie z przepisami, a ja serio mogę poczekać, aż przejedziesz jednokierunkową, na której nie ma miejsca do wyprzedzania i nic mi się nie stanie. Co więcej chętnie poczekam, jeśli Ty nie będziesz w zamian łamał przepisy. A jak już będziesz łamał to się nie dziw, że ktoś Cie strąbi, a jak Cie potrąci jak nie będziesz miał wieczorem światełka to pretensje miej do siebie.

                                                    A co do omijania. Masz racje na światłach omijasz. Za to jak samochód zatrzyma się na linii zatrzymania to czy jest przepis mówiący, że możesz stanąć przed nim (czyli w praktyce między linią a przejściem dla pieszych lub skrzyżowaniem jak nie ma przejścia)? Bo chyba o ile nie ma tam śluzy, a śluza to rzadkość u nas jak na razie to nie, czyli powinieneś się zatrzymać równolegle z samochodem. Ale, że większość boi się ruszania równo z samochodem to albo wyjeżdża przed samochód albo rusza jeszcze na czerwonym lub jedno i drugie. Więc przepisy i tak wtedy łamiecie.

                                                    I łamanie przepisów nie jest najlepszą drogą do wymuszenia budowy dróg rowerowych, czy specjalnych poboczy dla rowerów przy nowych lub przebudowywanych drogach.
                                                  • Gość: yazid Re: Ten przepis szkodzi, ale kierowcom IP: *.dynamic.t-mont.net.pl 05.07.12, 08:59
                                                    No i wjedziesz z chodnika na ulicę, rozjedzie Cię jakiś dziadek albo kobieta i nie będziesz już blokować jezdni swoimi 25 km/h
                                            • Gość: Łobziak Pełna zgoda co do policji i orzecnictwa, IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 15:29
                                              ale na szczęście policja i sądy grodzkie nie są w Polsce organami najwyższej instancji. Ten mój znajomy prawnik właśnie hobbystycznie zajmuje się "prawem o ruchu drogowym" i nieprzystosowaniem dotychczasowego polskiego orzecznictwa do współczesnych zmian kulturowych, społecznych czy orzecznictwa w innych krajach. I właśnie twierdzi, że niektórymi polskim "zwyczajami na drodze" dawno powinien zająć się SN i NSA. Jednym z nich są aksjomat o "bezwzględnej winie kierowcy w przypadku kolizji z innymi uczestnikami ruchu" lub "bezwzględna wina tego, kto wjechał w tył innego pojazdu".
                                              • Gość: ellrond Re: Pełna zgoda co do policji i orzecnictwa, IP: *.promontel.net.pl 04.07.12, 15:50
                                                No to ja mu również kibicuję i z przyjemnością poczytam, jak już się pojawi jeden czy drugi casus.
                          • Gość: Łobziak Sugerujesz, że rowerzysta ma takie samo IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 12:40
                            przyśpieszenie jak pieszy?
                            • Gość: 666 Re: Sugerujesz, że rowerzysta ma takie samo IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 12:44
                              No przecież wiadomo, że nie o to mu chodziło, tylko o to, że jak rowerzysta stanie to kierowca samochodu bez problemu powinien go zobaczyć i nie byłoby spięcia. I z resztą ma racje tutaj. Tylko wiadomo, że przestrzeganie tego byłoby takie jak i innych przepisów.. przynajmniej moim zdaniem
                              • Gość: ja Re: Sugerujesz, że rowerzysta ma takie samo IP: 62.159.77.* 04.07.12, 12:47
                                Mniej więcej taki sens jest mojej wypowiedzi.
                                Poruszam właśnie ten przypadek, gdyż ostatnio było głośno o sytuacji, w której to SM wlepiała mandaty właśnie za takie zachowanie (czyt. zatrzymanie się przed przejściem i ruszenie po upewnieniu się, że można).
                                • Gość: 666 Re: Sugerujesz, że rowerzysta ma takie samo IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 13:00
                                  No nie wiem, były sprawy przejeżdżania, bez napisania o zatrzymaniu z tego co kojarzę. Ale bez względu na to jak ktoś przejeżdżał, robienie tego przy straży miejskiej jest głupotą dla mnie.

                                  No i to, że nie ma przejazdu z plant na Smoleńsk jest uzasadnione, a to dlatego, że planty są zacienione i zobaczenie nadjeżdżającego rowerzysty (który jakby był przejazd pewnie by się nie zatrzymał przed nim) przy słonecznej pogodzie byłoby naprawdę trudne.
                                  • Gość: alek Re: Sugerujesz, że rowerzysta ma takie samo IP: *.hsd1.ca.comcast.net 04.07.12, 18:56
                                    moze najpierw popatrz na statystyki - ilu rowerzystow spowodowalo trwaly uszczerbek na zdrowiu pieszych procentowo do np. samochodow a potem cos gadaj bo piszesz 20 postow bez sensu kompletnie opisujac sytuacje skrajne ktore nie powinny nigdy byc regulowane przepisami.... z drugiej strony stwierdzam ze to takie typowe polskie podejscie - pozabraniac :) a troska o rower jadacy w sloneczny dzien z zacienionego parku - poruszajaca
                                    • Gość: 666 Re: Sugerujesz, że rowerzysta ma takie samo IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 19:19
                                      Sytuacje z doświadczenia jednej osoby, to raczej nie sytuacje skrajne. Wystarczy poruszać się w miarę często po mieście, a zobaczysz, że to sytuacje codzienne, a nie skrajne. A gdzie masz statystyki ilu rowerzystów coś zrobiło i zwiało? I pierdzielenie o trwałym uszczerbku nic nie zmieni, bo wiadomo ręka, boga, miednica itp się zrośnie, ale czy z własnej kieszeni rowerzysta zapłaci za ten czas czy rehabilitacje itp?
                                      I debil rowerzysta mnie nie obchodzi, tylko nie mam ochoty mieć go na sumieniu, nawet jak był debilem. Chce sobie ostro pojeździć to niech się pobawi w downhill, a nie wypróbowuje refleks kierowcy na ulicy.
                              • Gość: Łobziak Odpowiedziałem poniżej IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 13:29
                                I zasadniczo chyba się zgadzamy. Ogólnie przejazd rowerem przez przejście czy jazda po chodniku z prędkością pieszych (bez ich wyprzedzania) jest względnie bezpieczna. Tyle, że nie ma co się łudzić, że byłoby tu przestrzegane choćby przez 50% rowerzystów. Kultura jazdy, znajomość przepisów i szacunek do innych uczestników ruchu to dla wielu naszych rodaków pojęcia abstrakcyjne. "Mi się należy i koniec".
                            • Gość: ja Re: Sugerujesz, że rowerzysta ma takie samo IP: 62.159.77.* 04.07.12, 12:45
                              jeśli to do mnie pytnaie, to ja niczego takiego nie napisałem
                              jedynie zaznaczyłem wypowiedzią, że na 10m (nie wiem ile dokładnie ma przejście, pewnie mniej), to nie da się na rowerze z miesjca zbytnio rozpędzić
                              • Gość: Łobziak Niestety, częsta sytuacja na Alejach IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 13:22
                                Można to zaobserwować choćby na przejściach na Reymonta, w okolicach Placu Inwalidów i Radia Kraków. Zanim piesi przejdą dwa metry, rowerzyści po kilku odepchnięciach są już na drugim pasie. Dla kierowcy to takie nagłe "wyskoczenie przed tłum". Należy być na to przygotowanym, ale i tak zawsze jest to sytuacja niebezpieczna. Analogiczna do wbiegnięcia pieszego na przejście. Każdy czasem popełnia błędy. Kierowca rusza, widzi, że zdąży przed pieszymi, więc przyśpiesza, by przejechać przed nimi i nie tarasować ruchu, a tu nagle wyskakuje mu "niespodzianka" przed maską. Wina po obu stronach.

                                Oczywiście jeśli rowerzysta porusza się tym samym tempem co piesi, to nie ma problemu, tyle, że to znowu stworzyłoby precedens. Dopóki nie nauczymy się wzajemnie szanować na drodze, nie ma chyba o czym myśleć :(.
                                • Gość: ja Re: Niestety, częsta sytuacja na Alejach IP: 62.159.77.* 04.07.12, 13:53
                                  >Kierowca rusza, widzi, że zdąży przed pieszymi, więc przyśpiesza, by przejechać przed nimi i >nie tarasować ruchu, a tu nagle wyskakuje mu "niespodzianka" przed maską. Wina po obu >stronach.
                                  Ale taki przypadek to już by było złamanie przepisów, bo jak pieszy tylko wkorczy na przejście, to kierowca ma obowiązek zatrzymania się. Nie ma czegoś takiego, że przyspieszę, to zdąże przejechać.
                                  • Gość: Łobziak Nieprawda, kierowca ma ustąpić pierwszeństwa IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 14:17
                                    Art. 26. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejścia dla pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu znajdującemu się na przejściu.
                                    Art. 2 23) ustąpienie pierwszeństwa — powstrzymanie się od ruchu, jeżeli ruch mógłby zmusić innego kierującego do zmiany kierunku lub pasa ruchu albo istotnej zmiany prędkości, a pieszego — do zatrzymania się, zwolnienia lub przyspieszenia kroku;

                                    Ergo, jeśli kierowca przejedzie przed pieszymi i nikogo nie zmusi do najmniejszego zwolnienia kroku nie łamie żadnego przepisu. Oczywiście cały czas ma zachować szczególną ostrożność.
                                    • Gość: ja Re: Nieprawda, kierowca ma ustąpić pierwszeństwa IP: 62.159.77.* 04.07.12, 14:35
                                      Czysto teoretycznie masz rację, ale jeśli pieszy jest na pasach, to jakikolwiek samochód przejeżdżający przez przejście zmusi pieszego do zatrzymania się, dla jego własnego zdrowia.
                                      To jest tak, dzisiaj zdąże, jutro zdążę, ale pojutrze już kogoś potrącę...
                                      • Gość: Łobziak Dwa krakowskie przykłady IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 16:15
                                        1. Lewoskręt z Reymonta w Aleje, noc, stoję na przełączce pomiędzy jezdniami. Na chodniku pomiędzy jezdniami nie ma nikogo, natomiast od strony ul. Czystej stoją dwie zagadane osoby. Zapala się zielone dla nich i dla mnie, powoli dojeżdżam do pasów i obserwuję, gotowy zatrzymać się w dowolnym momencie. Piesi mają do pokonania trzy pasy, jeśli widzę, że się nie spieszą i absolutnie nie zwolnię ich tempa oraz przejadę zanim w ogóle dojdą do drugiego pasa, to natychmiast przyśpieszam. Brzmi skomplikowanie, ale to są sekundy. Zniknę zanim do mnie podejdą bliżej niż kilka metrów.

                                        2. Przejście na Starowiślnej w okolicach Miodowej. Tam de facto są cztery pasy ruchu, choć nie namalowane. Dojeżdżam do przejścia, zwalniam, nikt nie wchodzi po mojej stronie, a po drugiej stronie pieszy dopiero zrobił pierwszy spokojny krok na jezdni. Nie ma możliwości, żebym go zwolnił w jakikolwiek sposób jeśli przejadę i się nie zatrzymam, nie będzie mnie na przejściu zanim w ogóle dojdzie do połowy jezdni.

                                        Oczywiście trzeba to obserwować, stale się uczyć i wyciągać wnioski. Patrzę po takich manewrach w lusterka ile było odległości i czy nie przesadziłem. Do tej pory nie przypominam sobie, żebym popełnił tu błąd. Zresztą moi pasażerowie też na to nie narzekają. Kultura na drodze przede wszystkim.
                                    • Gość: ellrond Re: Nieprawda, kierowca ma ustąpić pierwszeństwa IP: *.promontel.net.pl 04.07.12, 14:51
                                      Podana przez Ciebie definicja ustąpienia pierwszeństwa z Art. 2 Kodeksu Drogowego zadziała zawsze na niekorzyść kierującego pojazdem w razie ewentualnego zdarzenia na przejściu dla pieszych. Kierowca nie ma w praktyce szans obronić się, że nie wymusił żadnej z tych czynności. Przepis należy do grupy tak skonstruowanych, że pozwala "ocenić samemu" - jak nic się nie stanie = oceniłeś sytuację prawidłowo, ale niech się coś wydarzy = masz problem.
                                      • Gość: Łobziak Przejście przejściu nierówne IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 15:19
                                        Wiadomo, że nie będę się pchał przed pieszych na wąskiej ulicy, ale sytuacji gdy pieszy ma do pokonania trzy pasy, często jeszcze nie doszedł do jezdni, a ja mam samochód z odpowiednim przyśpieszeniem. To jest bardzo subiektywne - osobiście często tak robię, ale naprawdę patrzę na to, że nie mam prawa spowodować pieszym choćby najmniejszego dyskomfortu. To ma być od nich odpowiednio daleko i odpowiednio delikatnie, żadnego "pisku opon". I tu oczywiście po prostu nie ma prawa dojść do zderzenia z pieszym, a cała ewentualna wina będzie po mojej stronie. Choć dyskutowałbym czy będzie tak, gdy spomiędzy tłumu wjedzie rowerzysta albo ktoś wbiegnie. Myślę, że wszystko będzie zależało od kontekstu i samozaparcia adwokata.
                      • Gość: Łobziak W tym roku już dwa razy o mało nie potrąciłem IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 12:19
                        rowerzysty na pasach. To nie są pseudoargumenty, tylko niestety drogowa rzeczywistość.
          • q-nick Re: Przejazd po pasach to nie to samo... 04.07.12, 10:28
            > Nie ma możliwości bym
            > jeszcze rozglądał się dookoła czy nagle gdzieś z tyłu, albo daleko z boku nie
            > wjedzie mi na przejście rowerzysta z prędkością nawet 10km/h.

            Pieszy przebiegający przez pasy porusza się znacznie szybciej niż 10 km/h. Jego też możesz przejechać, bo nie masz czasu? Ludzie, czy wy na prawdę nie rozumiecie, że tu chodzi o życie drugiego człowieka? Co z tego, że przyblokujesz parę samochodów? Świat od tego się nie skończy. A jak kogoś przejedziesz to jego świat i jego rodziny/przyjaciół na prawdę się kończy. Równie dobrze mógłbyś ciąć 150km/h po mieście, bo Ci się spieszy...
            Ręce opadają...
            • Gość: 666 Re: Przejazd po pasach to nie to samo... IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 10:40
              No nie do końca, bo większość pieszych nie wbiega powyżej 10. Poza tym pieszemu też nie wolno wbiegać nawet na zielonym i nie słyszałam, żeby piesi starali się o zmianę tego prawa.
          • Gość: Kubek Re: Przejazd po pasach to nie to samo... IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 23:50
            Nie masz obowiązku wjeżdżania na skrzyżowanie na zielonej strzałce. Jeśli nie potrafisz się w takiej sytuacji ogarnąć, zaczekaj po prostu na zielone światło.
      • Gość: ... nietrzymanie nóg na pedałach IP: *.xdsl.centertel.pl 04.07.12, 12:28
        "nietrzymanie nóg na pedałach" jest teraz karalne???

        to żyjemy w wyjątkowo policyjnym i pop... państwie
    • Gość: krakus Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jazda... IP: *.noc.fibertech.net.pl 04.07.12, 08:22
      wiadomo po co jest straż miejska..... marzą im się uprawnienia policji..... ubiór Strażników Miejskich - kamizelki taktyczne .... jakby szli na wojnę - tylko pytanie z kim... Znajomy dostał mandat za to że przez chwile szedł po ścieżce rowerowej gdzie tam pouczenie od razu mandat bo miał dredy :) jak jest rozróba to uciekają przykłady pobić na ul.szewskiej, Froriańskiej
    • Gość: af Niech rowerzystom będzie wszystko wolno! IP: 78.133.245.* 04.07.12, 08:24
      Tylko w razie wypadku niech nie winią nikogo oprócz siebie.
      Ot, pełna wolność, ale żadnych praw. Coś za coś.
    • Gość: krakus77 Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: *.bnpparibas.pl 04.07.12, 08:26
      takie artykuły muszą się pojawiać - i nie jest to straszenie, chyba, że masz coś na sumieniu, ale uświadamianie.
      sam jestem rowerzystą, tym bardziej świadomym, ale już niejednokrotnie jakiś pseudo rowerzysta rozjechałby mnie na chodniku, pomimo, że obok jest ścieżka dla roweżystów.
      powiem tak, rozbuchało się towarzystko rowerowe, a teraz wielkie larum że przypomina się towarzystwu że prawo także też ich obowiązuje.
    • Gość: ah Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: *.multi-play.net.pl 04.07.12, 08:27
      Polska to taki dziki Kraj, w którym mówi się dużo o ekologii i o tym jak to dobrze pojechać do miasta rowerem a nie samochodem. W praktyce jest dobrze ale dla Straży Miejskiej - ktoś musi płacić na ich utrzymanie. Jazda rowerem po ulicy w Krakowie to samobójstwo. Te mandaty za jazdę po chodniku i pasach powinno płacić miasto za niedostosowanie ulic do poruszania się rowerem a nie rowerzysta. W większości cywilizowanych krajów rowerzysta jest UPRZYWILEJOWANY właśnie za to, że jest ekologiczny. Proponowałbym wszystkim rowerzystą którzy dostaną mandat (jazda po chodniku/pasach) zorganizować się i złożyć pozew zbiorowy przeciwko miastu (niesłuszne mandaty przy braku infrastruktury)- osobiście uważam że należałoby w końcu zrobić porządek z drogami w Krakowie, bo obecnie to ciężko i rowerem i samochodem. (zamiast fajerków czy innych "dziwnych" wydatków)
    • Gość: Marcin Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jazda... IP: *.free.aero2.net.pl 04.07.12, 08:33
      Gdzie brakuje kultury i zdrowego rozsądku, trzeba egzekwować idiotyczne przepisy, tworzone by chronić normalnych przed marginesem. Cierpi na tym cała reszta.
      Jeśli przejeżdżam przez przejście (cóż, zdarza się), jadę z prędkością pieszego, nie robię tego gdy jest ciasno (choć nikt nie bierze pod uwagę, że osoba prowadząca rower zajmuje dwa razy tyle miejsca na przejściu). To samo z jazdą po chodniku - bezpieczniej jechać jezdnią po moście Dębnickim? Straży Miejskiej i Policji polecam sprawdzić na własnej skórze.
      Karajcie tych, którzy faktycznie stwarzają niebezpieczeństwo, do tego macie podstawę prawną. U tych rozsądnych, fanatyczne egzekwowanie przepisów (którym daleko nieraz do doskonałości) budzi tylko frustrację i niechęć do służb i majestatu prawa.
      • Gość: Łobziak Przejazd z prędkością pieszego IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 10:15
        Tu zgoda, że to niweluje przyczynę problemów i można by dyskutować, czy na coś takiego nie zezwolić, ale chyba sam przyznasz, że patrząc na znajomość przepisów i kulturę znacznej części rowerzystów natychmiast zostałoby to wykorzystane do nadużyć. Niestety chyba jako społeczeństwo do wielu rozwiązań jeszcze nie dojrzeliśmy. Póki co trzeba liczyć na wyrozumiałość stróżów prawa.

        ps. Przyznaję, sam czasem tak jeżdżę po chodnikach, gdy ruchliwa droga i nie ma ścieżki rowerowej. Nie przeganiam wtedy pieszych, bo ich nie wyprzedzam. Nie lubię, ale czasem się nie da.
    • pj.pj I słusznie! Wychowywać 04.07.12, 08:38
      Nareszcie ktoś może weźmie się za wychowywanie tych jaśnie państwa, którym wydaje się, że są ósmym cudem świata i wszystko im wolno. Pędem po chodnikach, słuchawki na uszach, zakupy wiszące na kierownicy, rozmowa przez komórkę, wymuszanie pierwszeństwa - to wszystko krakowska codzienność, wbrew temu, co chcieliby widzieć dziennikarze. No i wszechobecne chamstwo - spróbujcie zwrócić rowerzyście uwagę. Naprawdę, droga redakcjo, zróbcie taki dziennikarski eksperyment, udawajcie pieszego, który usiłuje powiedzieć rowerzyście, że nie wolno jechać chodnikiem albo przez pasy. Udawanie głuchego będzie najlepszym, co was spotka.

      A tak w ogóle to należałoby wprowadzić z powrotem kartę rowerową, rejestrację rowerów i obowiązkowe OC - stawki nawet dla samochodów nie są wysokie, więc naprawdę posiadaczom wcale nie takich tanich rowerów nic by się od tego nie stało, a na razie nierejestrowany, nieubezpieczony rowerzysta nie ponosi żadnej odpowiedzialności, jeśli ucieknie z miejsca wypadku, co niestety się zazwyczaj zdarza.

      I jeszcze jedno: rowerzyści nagminnie narzekają na chamstwo kierowców. Ale większość z nich za parę lat przesiądzie się do samochodu - jeśli ich nie wychowamy teraz, to staną się właśnie takimi chamskimi kierowcami, na jakich narzekają. Bo to nie jest tak, że prowadząc samochód jesteś chamem, a prowadząc rower - świętym. Odsetek chamstwa w obu grupach jest proporcjonalny do odsetku chamstwa w społeczeństwie, a ten niestety jest wysoki.
      • flamengista przecież to ci sami ludzie:-D 04.07.12, 08:43
        "I jeszcze jedno: rowerzyści nagminnie narzekają na chamstwo kierowców. Ale większość z nich za parę lat przesiądzie się do samochodu - jeśli ich nie wychowamy teraz, to staną się właśnie takimi chamskimi kierowcami, na jakich narzekają."

        Większość rowerzystów ma samochody i można domniemywać, że za kółkiem zachowują się podobnie. Cham pozostaje chamem.
        • Gość: bikeofil Re: przecież to ci sami ludzie:-D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.12, 08:59
          hehe, co ma piernik do wiatraka? sugerujesz, zed na rowerze jeżdża jedynie osoby bez samochodu! otóż ja swój zostawiam w domu, jade do pracy rowerem, być może dzięki mnie stoisz o jeden samochód w korku mniej!
          • Gość: WKMP Re: przecież to ci sami ludzie:-D IP: *.devs.futuro.pl 04.07.12, 10:25
            i łaskawco oczekujesz za to oklasków i podziękowań?

            mnie nie interesuje czym jeździsz do pracy, możesz skuterem, rowerem, hulajnogą lub bolidem formuły 1...
            • Gość: js Re: przecież to ci sami ludzie:-D IP: 193.201.137.* 04.07.12, 11:22
              nie wiem czy on oczekuje, ale owszem — należą mu się. bo znakomicie robi. im więcej takich tym lepiej w mieście
      • misself Re: I słusznie! Wychowywać 04.07.12, 08:52
        pj.pj napisała:

        > słuchawki na uszach, [...] rozmowa przez komórkę,

        Jeśli to drugie jest zabronione (nie można trzymać telefonu przy uchu), to słuchawki na uszach... hm... stają się koniecznością :-P

        Swoją drogą, polecam mój tekst na ten temat - może zrozumiesz, dlaczego żaden przepis nie zabrania rowerzystom jazdy w słuchawkach.

        > Naprawdę, droga redakcjo, zróbcie taki dziennikarski eksperyment, udaw
        > ajcie pieszego, który usiłuje powiedzieć rowerzyście, że nie wolno jechać chodn
        > ikiem albo przez pasy. Udawanie głuchego będzie najlepszym, co was spotka.

        Widziałam ostatnio, jak ktoś zwrócił rowerzyście uwagę na to, że jedzie kontrapasem pod prąd. Zrobił to bardzo uprzejmie, po prostu doedukował chłopaczka. A chłopaczek na to: "zasady są po to, żeby je łamać!".

        Tylko wiesz, idiotów jest sporo wśród pieszych i wśród kierowców też. Nie tylko wśród rowerzystów.

        > A tak w ogóle to należałoby wprowadzić z powrotem kartę rowerową

        Jest.

        > rejestrację rowerów

        Zarejestruj siebie, bo jako pieszy możesz bezkarnie uciec z miejsca wypadku. Bosz, co za pomysł idiotyczny. Przecież właśnie o to chodzi w jeździe na rowerze, że żeby to robić, nie trzeba zdawać miliona koszmarnie drogich egzaminów i przechodzić tysięcy kontroli i rejestracji. Zrobisz obowiązek - i wiesz, co będzie? To samo co z obowiązkowym wyposażeniem roweru: część rowerzystów się zarejestruje, a część nie, tak jak teraz część jeździ ze światłami i dzwonkiem, a część popyla na modnych teraz ostrych kołach, które nie mają żadnego obowiązkowego wyposażenia.

        > i obowiązkowe OC - stawki nawet dla samochodów nie są wysokie, więc napr
        > awdę posiadaczom wcale nie takich tanich rowerów nic by się od tego nie stało

        OC na cały rok razem z NNW dla rowerzysty - 70 zł. Bez NNW jakieś 30 zł rocznie. Tak, to są niskie stawki. I też uważam, że każdy to powinien mieć, ale OC to Odpowiedzialność Cywilna - jak ktoś jej nie ma, to żadne prawo mu tego nie jest w stanie narzucić.

        > I jeszcze jedno: rowerzyści nagminnie narzekają na chamstwo kierowców. Ale więk
        > szość z nich za parę lat przesiądzie się do samochodu - jeśli ich nie wychowamy
        > teraz, to staną się właśnie takimi chamskimi kierowcami, na jakich narzekają.

        Hm... Zdrowy rozsądek nakazuje, żeby zacząć wychowywanie od obecnie chamskich kierowców, nie zajmować się tym, co być może w większości stanie się za parę lat. Ale niektórzy lubią wszystko zaczynać od pupy strony.
        • Gość: rowerzystka Re: I słusznie! Wychowywać IP: 194.93.124.* 04.07.12, 09:46
          Wychowanie zaczyna sie i konczy w domu. Jesli dzieciak widzi jak jego rodzice przechodza w miejscach niedozwolnych, jezdza z nim nieprzepisowo na rowerze, a potem widzi jak owi rodzice lamia przepisy prowadzac samochod to wlasnie odpowiedz 'ze przepisy sa po to by je lamac' jest tylko jedna z lagodniejszych jakie mozna uzyskac przy okazji zwrocenia uwagi na to.
          Oprocz tego nikt nie uczy dzieci myslenia perspektywicznego, jesli zrobie to i to,to moze zdarzyc sie to, tamto albo jeszcze cos innego, w zwiazku z tym nie sa w stanie okreslic skutkow swojego zachowania na drodze ani innych uzytkownikow.
          Ponadto dzieci nie sa uczone co to honor, objawiajacy sie miedzy innymi tym: zle zrobilem, przyznaje sie do tego i staram sie tego nie powtarzac.
          Rozpoczynanie nauki od dzieci jest jedynym, dlugofalowym rozwiazaniem obecnych problemow w ruchu po drogach, a sukteczne egzekwowanie obowiazujacego prawa przez organa do tego powolane powinno wprowadzic w psychike uzytkowników nieuchronnosc kary, wtedy moze byloby choc troche lepiej. Ale nie bedzie, bo Policja i Straż Miejska poza akcjami skierowanym na tę czy inna grupe uzytkownikow ruchu ma w glebokim powazaniu wszystko cos sie dzieje do momentu gdy dojdzie do wypadku. I wszyscy, od kierowcow po pieszych wiedza o tym i robią co chca. W ten sposob zamyka się blędne kolo.
      • ok-28 bez generalizowania! bardzo proszę! 04.07.12, 10:08
        Szanowna/y pj.pj!

        Nic mnie tak nie denerwuje, jak generalizowanie, czyli wrzucanie do jednego worka, wszystkich, których dotyczy dana sprawa. Jeżdżę na rowerze codziennie, a samochodem w weekendy. Jestem i rowerzystą i kierowcą. Nie wszyscy rowerzyści to święci (i NIKT tego nie twierdzi!), ale bardzo proszę też nie twierdzić, że wszyscy rowerzyści to "jaśnie państwo, którym wydaje się, że są ósmym cudem świata i wszystko im wolno". Czy na podstawie informacji po każdym weekendzie (np. ostatnim) mam prawo twierdzić, że kierowcy to banda skretyniałych pijanych idiotów, którzy nie tylko notorycznie narażają siebie, ale i swoich najbliższych? Błagam! "Uciekający rowerzyści z miejsca wypadku"? jeśli uczestnikiem wypadku jest rowerzysta, to raczej trudno mu "uciekać". OC? rejestracja rowerów? oczywiście! mamy za mało biurokracji w naszym kraju... Może jeszcze obowiązkowe przeglądy!? No i cło od starych "holendrów"! Albo zakaz ich sprowadzania, bo przecież mogą być w złym stanie technicznym? Mam propozycję: może warto się przenieść się do Korei Północnej? Tam Szanowny Autor ww. postu będzie czuł się znakomicie, bo będzie wiedział, że WSZYSTKO jest pod kontrolą...
        • Gość: 666 Re: bez generalizowania! bardzo proszę! IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 10:16
          "Uciekający rowerzyści z miejsca wypadku"? jeśli uczestnikiem wypadku jest rowerzysta, to raczej trudno mu "uciekać".

          No właśnie to typowy przykład, że rowerzysta nie widzi pieszych i nie uznaje ich za uczestników ruchu. Jak ich potrąci to tez tego nie zauważa. I właśnie o to chodziło, o wypadek z pieszym (głównie, bo można by jeszcze przytaczać porysowanie tudzież wgniecenie choćby i stojącego samochodu), po którym rowerzysta najczęściej zwiewa, aż się za nim kurzy- tak samojak nadjechał zresztą.
          • Gość: ehh Re: bez generalizowania! bardzo proszę! IP: 62.159.77.* 04.07.12, 10:21
            skoro samochody parkują łamiąc przepisy to na ściezkach, to na chodnikach, to nie ma się co dziwić, że mogą się porysować i to niekoniecznie przez rowerzystów a nawet przez matki z wózkami...
            • Gość: 666 Re: bez generalizowania! bardzo proszę! IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 10:37
              Tak, tak, jednak jest jeszcze cała rzesza tych prawidłowo zaparkowanych.
              • Gość: ehh Re: bez generalizowania! bardzo proszę! IP: 62.159.77.* 04.07.12, 10:43
                skoro prawdiłowo zaparkowane, to żeby się z nimi zderzyć, to trzeba nie mieć pełnej kontroli nad rowerem (o ile mówimy o rowerach)
                • Gość: 666 Re: bez generalizowania! bardzo proszę! IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 10:50
                  Można też je np. obetrzeć wyprzedzając prawą stroną stojące na światłach lub w korku samochody nawet jak nie ma z prawej strony (no bo możliwość wyprzedzania przez rowerzystów z prawej strony wprowadza dylemat z kierowcami skuterów i motocykli, którzy liczą na zostawienie miejsca z lewej, a na naszych ulicach nie zawsze jest na tyle szeroko, żeby zostawić miejsce i jednym i drugim, dlatego większość zostawia z lewej, bo motocykl czy skuter nie będzie tak hamował ruchu jak rower, a rower jak chce lewą stroną też wyprzedzi) wystarczająco dużo miejsca lub przeciskając się na zatłoczonym chodniku między pieszymi. Wcale nie trzeba się zderzać.
                  • Gość: ehh Re: bez generalizowania! bardzo proszę! IP: 62.159.77.* 04.07.12, 11:01
                    Wyprzedzanie z prawej strony samochodów to już indywidulana kwestia. Ja jeśli już to robię, to zawsze mam jedną nogę na jezdni własnie po to, by nie było żadnego kontaktu z samochodem, bo szczerze mnie też nie uśmiecha się porysowanie roweru.
      • Gość: Mach240390 Re: I słusznie! Wychowywać IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 12:00
        Racja popieram. Nic mnie tak nie wkurza jak jazda rowerem przez przejście dla pieszych, jak jakiś cham, bo nie prawdziwy rowerzysta wjezdża mi w tyłek i jeszcze ma pretensje,ze nie usklakuję na bok na czas,zeby mógł przyspieszyc.
      • Gość: DRAMAT Z CIEBIE Re: I słusznie! Wychowywać IP: *.ists.pl 04.07.12, 20:33
        WIESZ CO?????? JA MAM LEPSZY POMYSL!! ZAKAZ ROWEROW W CAŁYM MIESCIE!! ZAJEBISTY POMYSL PRAWDA???? NIE MA TO JAK WSIASC DO SAMOCHODU KTORY NAS WSZYSTKICH TRUJE , POWIETRZE W KRAKOWIE PRZECIEZ JEST KRYSTALICZNIE CZYSTE, NIKT NAM NIE DORADZA POZOSTANIAW DOMU BO STEzenie wdychanego przez nas syfu jest zbyt duze... SIEDZ W DOMU I JEDZ ROSOL PLUS ZATRUJ INNYM ZYCIE!! DRAMAT CZLOWIEKU!! POPROSTU POLSKI DRAMAT
    • misself Rozmowa przez telefon? 04.07.12, 08:41
      Czyli do rowerzystów też odnosi się ten zapis:
      Art.45.2. Kierującemu pojazdem zabrania się:
      1) korzystania podczas jazdy z telefonu wymagającego trzymania słuchawki lub mikrofonu w ręku;

      Bo rozumiem, że rozmowę przez zestaw słuchawkowy można prowadzić.
      Szkoda, że mało który rowerzysta o tym wie... I szkoda, że mało komu starcza rozsądku na tyle, żeby POMYŚLEĆ, że stwarza spore zagrożenie jadąc bez żadnej wolnej ręki. Nie tylko nie może zasygnalizować skrętu (mały pikuś, biorąc pod uwagę, że 1 na 10 w ogóle zaprząta sobie tym głowę, tak jak 1 na 10 kierowców korzysta z zestawów głośnomówiących w samochodzie...), ale też nie jest w stanie szybko zahamować (jeden hamulec nie wystarcza). No i ma rozproszoną uwagę.
      • Gość: rowerzytska Re: Rozmowa przez telefon? IP: 194.93.124.* 04.07.12, 09:49
        jesli jakis przepis nie dotyczy grupu uzytkownikow dróg to zazwycza jest wyraznie napisane, ze ich nie dotyczy.
        dokladnie tak samo jest z przepisem dotyczacym obowiazkowego oswietlenia, nie ma przepisu, który mowilby, ze nie dotyczy rowerzystow. A ich wlaczenie, z powodu dbalosci o wlasne bezpieczenstwo wydaje sie byc oczywiste jak to, ze slonce wschodzi na wschodzie.
        I nie trzeba wielkiej wiedzy prawniczej aby na to wpasc. Wystarczy pomyslec!

        • misself Re: Rozmowa przez telefon? 04.07.12, 11:37
          Gość portalu: rowerzytska napisał(a):

          > dokladnie tak samo jest z przepisem dotyczacym obowiazkowego oswietlenia, nie m
          > a przepisu, który mowilby, ze nie dotyczy rowerzystow. A ich wlaczenie, z powod
          > u dbalosci o wlasne bezpieczenstwo wydaje sie byc oczywiste jak to, ze slonce w
          > schodzi na wschodzie.

          Obowiązkowe oświetlenie dla roweru jest określone osobno, a dla pojazdów silnikowych osobno - to raz - a dwa, parę dni temu miałam kontrolę policji przy Skałkach. Nikt mi złego słowa nie powiedział, że nie mam włączonych świateł, a nie miałam nawet zamontowanych - w słoneczny dzień to marnowanie baterii/niepotrzebne męczenie się z dynamem.
          • Gość: rowerzystka Re: Rozmowa przez telefon? IP: 194.93.124.* 04.07.12, 11:48
            nie zdziw sie, gdy zatrzyma cie patrol i za brak swiatel zamontowany i wlaczonych zarobisz mandat. problem polega na tym, ze kazdy policant ma mozliwosc interpretowania zapisow kodeksu albo zwyczajnie nie bedzie mu sie chcialo szarpac z papierami po wypisaniu mandatu na 50 zl.
        • Gość: ... Re: Rozmowa przez telefon? IP: *.xdsl.centertel.pl 04.07.12, 12:34
          rozumiem że wszyscy mają światło "stop" zainstalowane w rowerze... a ci co nie mają to mandat 500pln!
      • Gość: jozef Re: Rozmowa przez telefon? IP: *.adsl.inetia.pl 04.07.12, 09:52
        Z własnego doświadczenia wiem, ze jazda na rowerze i rozmawianie przez telefon nie jest bezpieczne, powiedziałbym, ze bardziej niż podczas jazdy samochodem, ale byłem przekonany, ze zgodnie z przepisami należy trzymać klerownice "przynajmniej jedna ręka".
        Nie było tak? A jak było to sie zminielo?
        • misself Re: Rozmowa przez telefon? 04.07.12, 11:38
          Gość portalu: jozef napisał(a):

          > Z własnego doświadczenia wiem, ze jazda na rowerze i rozmawianie przez telefon
          > nie jest bezpieczne, powiedziałbym, ze bardziej niż podczas jazdy samochodem, a
          > le byłem przekonany, ze zgodnie z przepisami należy trzymać klerownice "przynaj
          > mniej jedna ręka".
          > Nie było tak? A jak było to sie zminielo?

          Było tak i dalej jest. Ale rozmowa przez telefon jest zakazana dla wszystkich prowadzących pojazdy, a więc i dla rowerzystów.
    • flamengista faktycznie, nie ma miejsca na dywagacje 04.07.12, 08:41
      i dyskusję o sensowności przepisu. Przepis jest i akurat ten wyjątkowo ma sens - chroni przede wszystkim samego rowerzystę.

      A artykuł potrzebny, bo rower staje się w ciepłych miesiącach masowym środkiem transportu (i bardzo dobrze), ale pociąga to za sobą konieczność edukowania rowerzystów, z których większość przepisów zwyczajnie nie zna.

      To dokładnie tak, jak na początku lat 90tych masowo siadaliśmy za kółkiem - również kultura jazdy samochodem była żałosna. Przez te 20 lat sporo się poprawiło, więc i z rowerzystami będzie podobnie. Cierpliwości.
    • Gość: rowerzysta ciekawe jaką średnią im narzucą IP: *.devs.futuro.pl 04.07.12, 08:46
      ilu rowerzystów będą musieli złapać by statystyka była ok ? Wczoraj po rozmowie na Anny mówili że mają średnią 7 i jakiś procent pouczeń do ilości mandatów musza spełnić bo inaczej po dodatku. Chore zawody uprawiają na ludziach by spełnić oczekiwania prezydenta i komendanta.
    • kflynn Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jazda... 04.07.12, 08:50
      Tak owszem, zatrzymać czy zwolnić przed przejściem i przejechać w podobnym do pieszego tempie. Oczywiście ze jestem za... tylko ilu z tych rowerowych hipokrytów by się do tego stosowało. Żaden, bo znowu będzie lament że utrudnia im to poruszanie się (muszą zwalniać) i są to niegodne ich jestestwa przepisy.

      I taka to z rowerzystami rozmowa. Kierowcy też maja podobne zdanie o wielu przepisach co rowerzyści i to niekoniecznie przepisach mających cokolwiek z rowerzystami wspólnego. Owszem, łamie się te przepisy nagminnie (jak choćby prędkość), ale każdy wiedząc ze łamie te przepisy liczy się z konsekwencją zatrzymania a nie lamentuje wokół żeby zmieniać przepisy tak jak mu się podoba. Przepisy są i jak się je łamie, to zna się ryzyko i liczy z konsekwencjami a nie domaga zmian pod własny tyłek. Taka zasadnicza różnica miedzy kierowcami łamiącymi wg nich głupie przepisy,a rowerowymi hipokrytami którzy wymagają od kierowców przestrzegania najbardziej absurdalnych przepisów, a sami uznaniowo twierdzą ze mogą je łamać.
      • Gość: rowerzystka Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: 194.93.124.* 04.07.12, 09:56
        i tu sie niezgodze, ilekroc slysze jak sie tlumacza kierowcy policjantom gdy ich zatrzymaja za przekroczenie predkosci, za parkowanie w niedozwolonym miejscu etc, to mam wrazenie, ze za kierownica siedza dzieci w wieku przedszkolnym, a najczestsze to:
        - ja tylko na chwilke tu stanalem (nic to, ze chwilka trwala 1,5 h)
        - pierwszy raz w zyciu przekroczylem dozwolna predkosc (tylko, ze widuje go codziennie w tym samym miejscu poruszajacym sie z taka sama predkoscia)
        - spiesze sie, bo (i tu nastepuje lawinowy wysyp powodów nie majacych nic wpsolego z rzeczywistocia
        - przeciez zostawilem miejsce dla pieszego (rzeczywiscie zostawil 50 cm, gdzie zaden wozek inwalidzki sie nie zmiesci, osoba z dzieckiem nie przejdzie, o wozku dziecinnym tez nie ma marzyć, ze sie tam przepchnie)
        - nie ma gdzie stanac, a musi tu bo idzie do sklepu/biura.przychodnie etc. (za rogiem jest parking ale trzeba stamtad dosjc okolo 100m)
        • Gość: 666 Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 09:59
          tłumaczenie się policjantom, a pisanie gorzkich żalów do gazety to jednak nie to samo
        • kflynn Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz 04.07.12, 11:27
          No i? Rozmowa to zostaje miedzy kierowca a policjantem i nikt jej nie wylewa na forum publiczne. Łamanie przepisów i próba złagodzenia wymiaru kary u policjanta to co innego niż domaganie się gremialnie zmian w przepisach bo ktoś "niesłusznie" został ukarany.
    • pan_sam_ochodzik Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jazda... 04.07.12, 08:53
      drodzy rowerzyści,

      aby nikt nie dał Wam mandatu za przejeżdżanie przez przejście, róbcie to tuż obok przejścia, chociażby pół metra.

      I oczywiście nikt Wam też nie może dać 500 zł mandatu za przejazd po przejściu na czerwonym świetle. Dostaniecie tylko 50 zł za jazdę wzdłuż przejścia, bo sygnalizator S-5 (ten dla pieszych) nadający sygnał czerwony oznacza zakaz wejścia na przejście.
      • Gość: porady :> porady :> IP: *.play-internet.pl 04.07.12, 11:20
        a zdrówko to bezcenne chyba :)
        auto można naprawić ...
      • Gość: bicyklista Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: *.static-net.stream.pl 04.07.12, 12:18
        Dzięki za info.
        Dobre!
    • osky Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jazda... 04.07.12, 08:56
      Jeżdżę na rowerze długo i dużo... i jakoś nigdy nie sprawiało mi problemu zejście z siodełka przed przejściem dla pieszych. Troszkę wyobraźni!!! Hop, i już prowadzimy rower... szczególnie łatwo jest to zrobić tym, którzy poruszają się na "damkach". Ja akurat mam rower trekingowy- duże koła, męska rama, jestem bliżej 40-stki i jakoś zsiadam, nie psioczę. Przepis jest przepisem- pamiętajmy o tym.
      A teraz napiszę coś z perspektywy kierowcy samochodu: Rowerzyści!!! pamiętajmy również, że są ścieżki rowerowe wytyczone wzdłuż głównych ulic, albo jedną przecznicę dalej. Nie ma nic bardziej denerwującego niż wlokący się rano przez całą długość ulicy Lubicz rowerzysta- ścieżka przebiega ul. Kopernika- dlaczego z niej nie korzystacie???
      Ostatni temat: ścieżki rowerowe na ulicach jednokierunkowych np. ul. Garbarska: jeśli jedziemy od Łobzowskiej do Karmelickiej to poruszamy się PO PRAWEJ STRONIE!!! Ścieżka jest dla jadących na rowerach "pod prąd" i tylko dla nich- by kierowcy na nich uważali. Skoro jadąc zauważamy namalowany rower do góry kołami to powinno nam dać do myślenia :) ale jak widać nie wszystkim...
      • kflynn Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz 04.07.12, 09:39
        "Nie ma nic bardziej denerwującego niż wlokący się rano przez całą długość ulicy Lubicz rowerzysta- ścieżka przebiega ul. Kopernika- dlaczego z niej nie korzystacie???"

        To nei problem tylko Lubicz. Tak jest wszędzie. Bo ścieżka z drugiej strony ulicy, bo za krótka, bo po asfalcie jedzie się wygodniej... Rowerowy hipokryta znajdzie milion wymówek dlaczego po ścieżce nie jeździ bo jest zła i mu nie pasuje, dlatego ma ja w nosie. Nie wybudowali jej tak jakby chciał i basta, jechać nie będzie.
      • qxu Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz 04.07.12, 11:09
        > A teraz napiszę coś z perspektywy kierowcy samochodu: Rowerzyści!!! pamiętajmy
        > również, że są ścieżki rowerowe wytyczone wzdłuż głównych ulic, albo jedną prze
        > cznicę dalej. Nie ma nic bardziej denerwującego niż wlokący się rano przez całą
        > długość ulicy Lubicz rowerzysta- ścieżka przebiega ul. Kopernika- dlaczego z n
        > iej nie korzystacie???
        A no na przykład dlatego, że nie zawsze tak się da :-) Czy Twoim zdaniem jadąc z opery na RDA mam jechać ul. Kopernika tylko dlatego, że tam jest DDR? Jak rozumiem poruszając się autem po Krakowie też zawsze jeździsz drogami dwujezdniowymi i w mieście nigdy nie przekraczasz 50km/h? ;-) Nie postrzegaj tego tematu czarno-biało, bo jest trochę bardziej złożony. Jeżdżę samochodem i rowerem, przejeżdżam po przejściach dla pieszych (z taką sama prędkością jak oni), poruszam się po chodniku (tam gdzie nie mogę po jezdni, np wzdłuż Powstańców Śląskich) dlatego nic tak mnie nie irytuje jak wsadzanie wszystkich zachowań rowerzystów do jednego worka. Dotyczy to również postępowania kierowców. Generalizowanie dopuszczalne jest tylko w kartografii :-)
    • Gość: zaloguj się Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jazda... IP: *.inig.pl 04.07.12, 09:02
      Jeżdżę rowerem i samochodem, jako kierowca uważam, że mam więcej praw, gdy przesiądę się na rower - podobnie. Głupie to ale pewnie naturalne.
      Ale do rzeczy. Nic, żadne przepisy nie zastąpią myślenia. A że jako społeczeństwo nie jesteśmy specjalnie myślący (o innych) to mamy wymuszających kierowców i rowerzystów mknących po chodnikach. Tyle, że nie widzę nic złego w jeździe po chodniku i po pasach w tempie spacerowym (tempie pieszego). Co więcej, rowerzysta jadący po jezdni z drogą rowerową obok jest zwykłą świnią, ale rowerzysta jadący po jezdni po ulicy Lubicz czy Grzegórzeckiej też jest świnią (tak sobie myślę jako kierowca) bo chociaż jedzie przepisowo to blokuje przejazd. Tak to nadmiar przepisów szkodzi. A tu dochodzi jeszcze nasza lokalna pseudopolicja, straż miejska. Funkcjonariusze tego dziwacznego tworu nie ukarzą rowerzysty pędzącego po chodniku tuż przy linii domów bo go nie złapią, złapią i ukarzą kogoś wolno przejeżdżającego przez przejście dla pieszych. Gdyby było mniej zakazów a funkcjonariusze myślący to można by karać za stwarzanie niebezpieczeństwa. Gdyby!
      O winach kierowców nie piszę bo są znane.
      • osky Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz 04.07.12, 09:12
        Dziękuję, Twój post jest doskonałym dopełnieniem tego co napisałem wcześniej- zgadzam się w 100%!!!

        Pozdrawiam,
        Osky
      • Gość: jozef Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: *.adsl.inetia.pl 04.07.12, 10:03
        Problem w tym, ze jakoś trzeba jechać. Mam zawsze ten problem jadąc na rowerze ul. Stradom w stronę Wawelu.
        Jak pojadę tak, jak powinienem, to albo nie pojadę, bo jest korek (powiedzmy, ze z tym sie muszę pogodzić), albo zablokuje calkowice ruch. Jadę wiec po torach, równoległe z samochodami, bo wiem, ze przeze mnie korek były jeszcze większy, mimo ze robi bym to w pełni zgodnie z przepisami. Zdaje sobie jednak sprawę,ze jak mnie złapie straż miejska, albo policja, to mam przerabane.
    • Gość: Ania Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jazda... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.12, 09:39
      Od niedawna jestem zapaloną rowerzystką - z przyjemnością przesiadłam się z tramwaju na rower. Jeżdżę bardzo zachowawczo, wolno, często z dłońmi na hamulcach. Nie będę już rozpisywała się o ludziach, którzy mając 4metrowy chodnik idą środkiem ścieżki rowerowej, albo rozciągają smycz pieska na całą szerokość ścieżki, że masz wybór: urwać sobie głowę o smycz, przejechać pieska lub przejechać Pana.

      Strażnicy oczywiście nie będą stali na Szewskiej, gdzie rowerzyści-idioci z słuchawkami na uszach jeżdżą jak wariaci, tylko właśnie na pustym przejściu dla pieszych na którym nie ma ludzi, nie jedzie żaden samochód, ale przejeżdżający rowerzysta stwarza OGROMNE zagrożenie.

      Myślę, że przepisy są podobne do tych dotyczących spożywania alkoholu w miejscach publicznych: miały one być straszakiem na pijaczków i żuli z tanimi winami, tymczasem mandaty dostają ludzie z Reddsem na Wałach Wisły. Czy naprawdę rowerzysta jadący wolno przez pasy stwarza większe zagrożenie, niż osoba jadąca na rolkach? Bo rolki jak rozumiem to nie pojazd? Chyba, że przed przejściem należy rolki ściągnąć.

      Rowerzysta ma prawo jechać po chodniku, jeśli na ulicy jest ograniczenie >50km/h lub jeśli chodnik ma szerokość większą niż 2m.
      • Gość: rowerzystka Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: 194.93.124.* 04.07.12, 10:05
        bład, rowerzysta ma prawo jechac po chodniku tylko w dwóch przypadkach:
        - predkosc obowiazujaca na jezdni jest wzsza niz 50 km/h_i_chodnik ma szerokosc wieksza niz 2 m! (przepis jest stary i ma chyba z 10 lat)
        - nagle zalamie sie pogoda (spadnie snieg/deszcz, trwa burza etc) - to jest nowosc obowiazujac od maja zeszlego roku

        trzeci przypadek dotyczy wylacznie rodzica eskortujacego dziecko do lat 10, przy czym nalezy pamietac, ze taki zespool nie moze jeżdzic wydzielonymi sciezkami rowerowymi, o czym nagminnie zapominaja rodzice. W efekcie dzieciaki na trojkolowych rowerkach jadace od lewego do prawego skaraja sciezki stwarzaja zagrozenie, a rodzice nawet nie skoryguja slownie jazdy dziecka, bo przeciez maja prawo byc na sciezce. otoz nie, nie maja takiego prawa!




      • Gość: pol Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: 193.201.137.* 04.07.12, 11:39
        > Rowerzysta ma prawo jechać po chodniku, jeśli na ulicy jest ograniczenie >5
        > 0km/h lub jeśli chodnik ma szerokość większą niż 2m.

        NIE!

        Rowerzysta ma prawo jechać po chodniku, jeśli na ulicy jest ograniczenie >50km/h i jeśli jednocześnie chodnik ma szerokość co najmniej 2m.
    • Gość: sredniowiecze Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jazda... IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 09:41
      Gdyby w Krakowie zamiast stadionow za grube miliony byla taka infrastruktura rowerowa jak w Berlinie, Londynie lub Kopenhadze to nie bylo by tego artykułu. NIestety w spoleczenstwie pokutuje przekonanie ze samochodem wszedzie najlepiej i on musi byc uprzywilejowany. To myslenie donikad nie prowadzi. Wszystkie bogate i rozwiniete kraje stawiaja na rozwoj infrastruktury rowerowej. Tak jest dla mieszkańców zdrowiej,bezpieczniej i po prostu szybciej. Rowerem najwygodniej poruszac sie po miescie. Strazakom miejskim - polecam zmiane podejscia do obywateli. Macie sluzyc ludziom a nie stwarzac pozory zastraszania kadego. W ten sposob nigdy nie bedziemy was szanowac.
      • Gość: rowerzystka Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: 194.93.124.* 04.07.12, 10:07
        infrastruktura nie zmieni sposobu myslenia. ten sam rowerzysta, ktory robi co chce w polsce, bedzie zachowywal sie poprawnie w berlinie, kopenhadze czy amsterdamie bo wie, ze tam szybko zostanie ukarany, a kara bedzie dotkliwa dla jego kieszeni. tu nie musi sie bac policji/strazy miejskiej, oni tylko czasami staja w jednym miejscu i tylko tam trzeba uwazac, przez dzien, moze dwa.
        • ponury_swiniarz Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz 04.07.12, 12:15
          Nooo akurat gdyby po Polsce rowerzyscie jezdzili jak jezdza w Londynie to nasi Straznicy Wiejscy i Policja popadliby w taka depresje ze skonczyloby sie fala samobojstw. Pedaluje 22 kilometry dziennie w drodze do i z pracy i uwazam ze jezdze szybko ale zachowawczo. Tak wiec nie stosuje sie tylko w 50% przypadkow przejezdzam na czerwonym (nie przejezdzam na wiekszych, badz ruchliwych skrzyzowaniach). Czesto tezn zeby ominac korek trzeba chwilowo wskoczyc na chodnik albo jachac pasem przeciwleglym. A musze zaznaczyc ze w porownaniu z innymi rowerzystami uwazam sie za zacjowawczego mieczaka bo policja nie karze tutaj nawet hardkorów, ktorzy przejezdzaja na czerownym nawet ruchliwe skrzyzowania. Rower troche jak pieszy, ma tu wiecej przywilejow niz samochod.
          • Gość: rowerzystka Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 07:56
            tak, tak, jestes osmy cod swiata, jezdzisz zachowawczo, czytasz ze zrozumieniem i nigdy nie rzyczynisz sie do wypadku. usilujesz udowodnic, jak prezez pis, ze nikt nas nie przekona, ze biale jest biale, a czarne jest czarne.
            w zwiazku z tym rozmowa z toba nie ma sensu, do dnia w ktorym bedziesz albo ofiara, sprawca wypadku albo jednym i drugim. wtedy bedzie placz i zgrzytanie zebow, oraz zastosowanie pamieci wybiorczej, ktora pozwoli co zapomniec wszystko co tu napisales.
            niech opatrznosc ma w piece wszystkich, ktorzy beda mieli nieszczescie byc na drodze razem z toba.
            eot.
            • ponury_swiniarz Nic nie zrozumialas 05.07.12, 12:10
              Napisalem tylko ze Anglii jezdzi na rowerze sie o wiele agresywniej niz w Polsce. Agresywniej w stosunku do przepisow a nie uczestnikow ruchu. Tym samym czujesz sie o wiele bezpeiczniej na drodze bo uczestnicy ruchu szanuja sie nawzajem. Tzn. Ja przepuszcze pieszego, nawet na jego czerwonym, zwolnie zeby przepuscic samochod skrecajacy w lewo, a mnie przepusci samochod nawet na jego zielonym a moim czerwonym, co czesto zdarza sie w korkach.

              Tak jak napisalem - policja reaguje wobec pieszych i rowerzystow TYLKO jesli stworzyli zagrozenie a nie dla samej zasady ze nie wolno przechodzic/przejezdzac na czerwonym lub jezdzic po chodniku. I zazwyczaj konczy sie pouczeniem.

              Mozesz mnie wyzywac od prezesow pisu, to tylko swiadczy o twojej mentalnosci, o tym, ze wolisz, zeby za ciebie myslaly znaki i przepisy a to, co masz w glowie. Slepe przestrzeganie przepisow nie zapewni ci bezpieczenstwa, wiem ze trodno to zrozumiec komus, kto mieszka w Polsce.

              Na przyszlosc, sama powolalas sie na Zachod, nie majac pojecia jak sie tytaj jezdzi. Napisalem ci jak sie jezdzi w Londynie, a inny forumowicz wspomnial o Amsterdamie. Tak tutaj jezdzimy i twoja frustracja tego nie zmieni. Nastepnym razem nalezy sprawdzic fakty zanim zaczniesz dawac przyklady.
              • Gość: laki Re: Nic nie zrozumialas IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 12:36
                Niestety ale to o czym piszesz czyli przepuszczanie kogoś na jego czerwonym a twoim zielonym sprawia zagrożenie w ruchu i możesz dostać za to mandat za bezpodstawne zatrzymanie pojazdu. I to wcale nie oznaka kultury tylko strachu, że ktoś nie będzie przestrzegał przepisów i wejdzie/wjedzie pod maskę. Kulturą to można nazwać jazdę na zamek, lub przepuszczenie samochodu, który nie może wyjechać, bo jest duży ruch, czy pieszych na przejściach bez świateł.
                • ponury_swiniarz Re: Nic nie zrozumialas 05.07.12, 12:58
                  Moze i moge, ale tak sie tutaj robi. Czesto ludzie wylaza na czerwonym a samochod, ktory moglby przed nimi smignac, bez stwarzania zagrozenia, i tak zwolni. I podobnie zrobie ja na rowerze, zeby czlowiek mogl przejsc bez robienia w portki.

                  Niestety (albo stety) nie czesto slychac tutaj trabienie i wyzwiska.
        • Gość: wf Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 21:01
          hej nie bylas chyba w amsterdamie. tamtejsi rowerzysci slyna z arogancji - czego doswiadczylem na wlasnej skorze. oni sa tam panami chodnikow, sciezek i ulic.
    • Gość: cady bezsensowna nagonka na rowerzystów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.12, 09:45
      Jak kierowca nie jest w stanie zareagować na nagłe zdarzenie na drodze i nie jest gotowy że na pasach przy zielonym świetle ktoś sie może pojawić to należy mu zabrać prawo jazdy! Zielona strzałka zawsze nakazuje bezwzględne zatrzymanie a tego nie stosuje nikt.

      Lawirowanie na pasach między pieszymi? Może mi się zdarzy spotkać takiego rowerzyste raz lub dwa razy w miesiącu. Natomiast każdego dnia widzę kierowców przejeżdzających ludziom tuż przed nosem lub prawie po piętach.

      Rowerzysta nie przeprowadza roweru na pasach tylko jedzie? A co ma robić jak w tym mieście żeby przejść przez ulice na światłach to trzeba biec!

      Rowerzystom nie wolno jezdzić po chodnikach a samochodom można blokować całe chodniki parkowanie bez zachowania miejsca dla pieszych?

      Rowerzysta z telefonem? A to ciekawe jak często takich widzicie... Akurat na rowerze jest zbyt niewygodnie rozmawiać. Natomiast kierowce z telefonem na każdej ulicy można wskazać nie czekajac dłużej niż paredziesiąt sekund.

      Rowerzysci dodatkowo nie smrodzą i nie generują korków. Atak na niewłaściwą grupę użytkowników dróg. No ale zawsze się zwalcza tych na których nie da się zarobić....
      • Gość: rowerzystka Re: bezsensowna nagonka na rowerzystów IP: 194.93.124.* 04.07.12, 10:12
        prawie 40 lat jezdze na rowerze, a na codziennej trasie okolo 5km, moge naliczyc conajmniej 5 osob z telefonem przy uchu, drugie tyle przejezdzajacych przez przejscia dla pieszych, i conajmniej 7-8 osob jadacych pod prad jednokierunkowa sciezka.

        a kuriozum bylo widziane dwa dni temu na przejsciu dla pieszych na rondzie przy M1.
        12-13 latek przejzdzajacy po przejsciu dla pieszych, na czerwonym swietle dla pieszych z komorka w lapie. gdy dotarl na druga strone, zatrzymalam smarkacza, ktory nie mial zielonego pojecia, ze za jednym zamachem zlamal 3 przepisy.
        • Gość: ja Re: bezsensowna nagonka na rowerzystów IP: 62.159.77.* 04.07.12, 10:18
          > prawie 40 lat jezdze na rowerze, a na codziennej trasie okolo 5km, moge naliczy
          > c conajmniej 5 osob z telefonem przy uchu, drugie tyle przejezdzajacych przez p
          > rzejscia dla pieszych, i conajmniej 7-8 osob jadacych pod prad jednokierunkowa
          > sciezka.

          To ciekawe, jeżdżę pon-pt po 10km do i z pracy i jakoś jeszcze ani razu nie widziałem nikogo z telefonem w ręce. Chyba że mówimy o kierowcach, to wtedy te 5 osób to chyba na minutę.
          Jednokierunkową to już prędzej można kogoś zobaczyć.
          • Gość: rowerzystka Re: bezsensowna nagonka na rowerzystów IP: 194.93.124.* 04.07.12, 11:42
            proponuje przejechac sie ciagiem ulic Mogilska-Al Jana Pawla i spokojnie potwierdzi Pan moje statystki, najlepiej w godzinach miedzy 8-10 albo 16 -18.
            • Gość: ja Re: bezsensowna nagonka na rowerzystów IP: 62.159.77.* 04.07.12, 11:55
              chętnie bym zweryfikował te słowa, ale akurat w tych godzinach jestem na trasie do pracy / w pracy
              zatem jak widać wszystko zależy od miejsca,
          • niedzwiedziczka Re: bezsensowna nagonka na rowerzystów 04.07.12, 17:48
            Obtrąbiłam dzisiaj panią na rowerze z komórką przy uchu. Trąbienie nie zrobiło na Pani wrażenia. Jestem zarówno kierowcą, jak i pieszym, jak i rowerzystą. Denerwuje mnie przejeżdżanie na rowerze przez pasy: już ktoś mi nagle "wypadał" przed maską, kiedy po zatrzymaniu na zielonej strzałce ruszałam, czasem trudno przejść przez przejście, kiedy obok śmiga 5-ciu rowerzystów. Mój 6-letni syn za każdym razem kiedy widzi rowerzystę przejeżdżającego na pasach pyta dlaczego ten ktoś jedzie, skoro nie wolno. Mnie jakoś udaje się za każdym razem zsiąść z rowera i przeprowadzić.
            • Gość: aq Re: bezsensowna nagonka na rowerzystów IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 20:48
              Jak widzisz kierowce rozmawiającego przez telefon to też trąbisz?
              I czy synalek nie dopytuje się czemu samochody nie zatrzymują się na zielonych strzałkach?
              Hipokryzja...
              • niedzwiedziczka akurat kierowców z komórką widuję 05.07.12, 10:20
                jak jestem pieszo, bo kierując muszę się skupiać na prowadzeniu. Ale też będę trąbić, jak zauważę. Synek też się dziwi, że samochody nie zatrzymują się na strzałce, bo ja się zawsze zatrzymuję. Nie jestem hipokrytką. Uważam, że wystarczy, żeby każdy zaczął ocenianie od siebie, a wtedy bezpieczeństwo na drogach i chodnikach znacznie się poprawi.
      • Gość: WKMP Re: bezsensowna nagonka na rowerzystów IP: *.devs.futuro.pl 04.07.12, 10:26
        faktycznie, za to nagonki na pieszych lub kierowców w imieniu rowerzystów są bardzo sensowne :)

        ot mentalność Kalego :)

    • Gość: prokocim Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jazda... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.12, 09:56
      Proszę! Połapcie trochę na Bieżanowskiej! Tam codziennie spotykam wieczorem jadących bez oświetlenia, kompletnie niewidocznych rowerzystów!
      • Gość: 666 Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 10:00
        i na Królewskiej i na Piastowskiej... i można by tak jeszcze długo wymieniać
    • mariockr Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jazda... 04.07.12, 09:57
      Sposób na rowery jest prosty - budowa ścieżek i przejazdów rowerowych a nie pakowanie pieniędzy w kolejne estakady i stadiony za które ścieżkami rowerowymi można by miasto opasać do okoła.
    • sprawazlewa Do czego służą kierunkowskazy? - mały sondaż 04.07.12, 09:57
      Wiecie ! Napiszcie!
      • Gość: zaloguj się Re: Do czego służą kierunkowskazy? - mały sondaż IP: *.inig.pl 04.07.12, 10:39
        To banalne pytanie. Kierunkowskazy służą do potwierdzenia zmiany kierunku jazdy. Np. jadę ulicą i zamierzam skręcić w prawo bo tam mieszkam. Hamuję, zwalniam, skręcam kierownicę i, ponieważ jestem kulturalny, w tym momencie włączam kierunkowskaz. Upewniam się w ten sposób, że zakręcam. Mógłbym tego nie robić, bo przecież wiem gdzie mieszkam, a kierunkowskaz się zużywa, ale wszyscy, wróć, wielu tak robi.
        • Gość: rowerzystka Re: Do czego służą kierunkowskazy? - mały sondaż IP: 194.93.124.* 04.07.12, 11:56
          rzeczywiscie 'kulturalny kierowca ' wlacza kierunkowskaz w trakcie wykonywania manewru skretu, a myslacy kierowca robi to ZANIM zacznie wykonywac ten manewr, kilka metrów wczesniej, zeby ci co ida lub jada wiedzieli jakie ma plany!
          sa jeszcze kierowcy, ktorzy w 'd...ie' maja kierunkowskazy, nie uzywaja bo im sie nie chce/ nie umieja etc.
      • sprawazlewa sygnalizują ZAMIAR 04.07.12, 16:37
        Dzięki! 2 na 159! Pozostali nie wiedzą lub zapomnieli. "zaloguj się" bardzo obrazowo opisał jak robi większość z tych co "słyszeli, że trzeba". Dzięki. Za miastem jest jeszcze gorzej: Po co włączać kierunkowskaz przecież ten co jedzie za mną to taki sam wieśniak jak ja" A swoją drogą podziwiam ludzi którzy muszą jeszcze myśleć i decydować czy właczyć kierunkowskaz czy nie. Widocznie mają duzo czasu na zastanawianie się, albo mają trochąę "luzu" w głowie. Więc dla przypomnienia:Prawo o ruchu drogowym Art 22 ust5. "Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować ZAMIAR zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie po wykonaniu manewru."
    • Gość: Bogdan Nie raz cham prawie że mnie rozjechał. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.12, 10:21
      Zamiast "przepraszam" słyszałem jedynie bluzgi: zero tolerancji dla rowerowców, gnębić swołocz.
      • Gość: ehh Re: Nie raz cham prawie że mnie rozjechał. IP: 62.159.77.* 04.07.12, 10:29
        Skoro łazisz po ścieżkach rowerowych, to nie masz się co dziwić. Ciesz się, że madatu żadnego za to nie dostałeś, bo stawrzasz ogromne zagrożenie życia...
        • Gość: 666 Re: Nie raz cham prawie że mnie rozjechał. IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 10:53
          Na mnie też wpadł i to nie na ścieżce tylko na Szewskiej, gdzie pieszy ma pierwszeństwo. On nigdzie nie napisał, że szedł po ścieżce, więc skąd te wnioski? Równie dobrze to mogło być na chodniku, czy właśnie przejściu dla pieszych
          • Gość: ehh Re: Nie raz cham prawie że mnie rozjechał. IP: 62.159.77.* 04.07.12, 10:59
            No właśnie nie napisał, więc jego wypowiedż jest niepełna, zatem każdy może ją interpretować pod siebie...
            We mnie piesi też parę razy weszli na ścieżce rowerowej. Nagle mająć ochotę przeciąć ją bez jakiegokolwiek rozejrzenia się, które pozwoliłoby na jakąś reakcję z obu stron.
            • Gość: 666 Re: Nie raz cham prawie że mnie rozjechał. IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 11:44
              można dopytać, a nie od razu jechać po nim i zakładać, że jest tak jak Ci przyszło najpierw na myśl
              • Gość: ehh Re: Nie raz cham prawie że mnie rozjechał. IP: 62.159.77.* 04.07.12, 11:57
                ja po nikim nie jadę, to cytowany określił innego człowieka chamem nie ja
                niepełene wypowiedzi trzeba jak najszybciej wyjaśniać, bo potem rodzą się różne niejasności
                tak naprawdę nadal nie wiemy, czy to byla ścieżka rowerowa czy chodnik
          • Gość: ... Re: Nie raz cham prawie że mnie rozjechał. IP: *.xdsl.centertel.pl 04.07.12, 12:54
            Na Szewskiej też jest ścieżka rowerowa - prowadzi od przejazdu przez ul. Podwale więc jak nią szedłeś to nie dziw się że zostałeś najechany...
            • Gość: 666 Re: Nie raz cham prawie że mnie rozjechał. IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 13:07
              Na szewskiej jest strefa ruchu pieszego, w której pieszy zawsze ma pierwszeństwo i ciąg rowerowo-pieszy bez wyznaczonych pasów na którym pieszy też ma pierwszeństwo. To się nie dziw, że jak się to powtórzy to złapię rowerzystę za fraki czy rower i wezwę straż miejską.
              • Gość: ? Re: Nie raz cham prawie że mnie rozjechał. IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 18:16
                strefa zamieszkania to się nazywa jednak, 666 /szatanie?
                • Gość: 666 Re: Nie raz cham prawie że mnie rozjechał. IP: *.dynamic.chello.pl 04.07.12, 19:22
                  Jakkolwiek znak D-40. Nazwa nic nie zmienia, z tego co napisałam
    • Gość: WKMP Święte krowy IP: *.devs.futuro.pl 04.07.12, 10:24
      Nareszcie ktoś się wziął za te święte krowy, których żadne przepisy nie obowiązują i do niczego nie muszą się stosować.

      Zaraz oczywiście pojawi się główny inkwizytor rowerowej świętości "redaktor" Piłat i napisze jak to prześladowani są w Krakowie rowerzyści. A jak patrzę co oni wyrabiają to zaczynam mieć co do tego poważne wątpliwości, szkoda tylko, że hipokryzja nie pozwala niektórym tego dostrzec...
      • Gość: ehh Re: Święte krowy IP: 62.159.77.* 04.07.12, 10:31
        Wiadomo, że są różne przyapdki. To tak jak z pieszymi nagminnie spacerującymi po ścieżce rowerowej, bo tak wygodniej, bo bliżej przejścia itp.
        Albo z pieskami na smyczy rozciągniętej na całą szerokość ścieżki rowerowej. Głupoty nie brakuje po każdej ze stron.
      • Gość: bob Co za miasto!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.12, 11:14
        Jeżdzę na rowerze od czasu do czasu, najczęściej na spacer z 11-letnim synem. Zadna siła nie zmusi mnie żebym jeździł po ulicach Krakowa, a nie po chodnikach bo nie będę ryzykował zdrowia i życia dziecka. A to przejeżdzanie po pasach... to jak jazda przełąjowa - co chwilę schodzenie z roweru i tak kilkadziesiąt razy w ciągu jednego spaceru. To już nie jest miły spacer tylko jakiś mozolny przełajowy tour. I jeszcze jedno - jak tylko są ścieżki rowerowe to jeździmy po nich. Ale są też takie ścieżki, gdzie ktoś się natrudził , namozolił i odcinek dla rowerzystów ma ...kilkanaście metrów! (vide: ścieżka przy nowym biurowcu przy Placu Imbramowskim). Jadąc od estakady zgodnie z przepisami trzeba zejść z roweru, przejść przez pasy, dojść do ścieżki - HULAĆ na ścieżce (te kilkanaście metrów), zejść z roweru.... i tak w kółko, no po prostu czysty relaks.
        • Gość: rowerzystka Re: Co za miasto!!!! IP: 194.93.124.* 04.07.12, 11:32
          tak jak pan sie czuje na jezdni, tak samo cuja sie piesi gdy pan jedzie chodnikiem. i tlumaczenie, ze pan bedzie lamal przepisy bo sie pan boi jezdni,nie ma ciaglosci sciezek etc. jest co najmniej nie na miejscu, zeby nie powiedziec debline.
          nie ma obowiazku jezdzenia rowerem po miescie. chce pan, to trzeba sie stosowac do przepisow, albo zabrac rowery, dziecko i wywiezc samochodem daleko za miasto na lesne sciezki, tam nie ma przejsc dla pieszych ani samochodow.
        • kflynn Re: Co za miasto!!!! 04.07.12, 11:50
          Typowe. Bo przejść, bo za krótko, bo nie ten kolor ścieżki... Łaskawi państwo cykliści - Żadna grupa społeczna w Polsce nie ma nigdy tka jakby chciała - czy to z powodu durnych przepisów, czy z powodu kompromisu z innymi grupami. Nikt nie ma przy tym tyle bezczelności by w takim stopniu ostentacyjnie łamać przepisy które mu się nie podobają a potem jeszcze żalić do gazet i z dumą pokazywać że łamie przepisy bo mit ka wygodnie i wszystkie przepisy mam w nosie! Jak już się przepisy łamie, to po cichu, a nie na forum publicznym uznając się za niewinnego.
          • Gość: ja Re: Co za miasto!!!! IP: 62.159.77.* 04.07.12, 12:05
            W zasadzie ma Pan/Pani rację, ale nie zgodzę się z fragmentem, że za krótko.
            Proszę sobie wyobrazić jakby się przyjemnie poruszało autem, gdy nie dałoby się przejechać jednym ciągmiem na zielonym dwóch świateł odległych o 100m, będących w linii prostej częścią tego samego np ronda.
            • Gość: Łobziak Przecież tak dokładnie jest. IP: *.va-router.com.pl 04.07.12, 13:02
              Choćby na Alejach i na większość rond. Nie ma zielonej fali.
              • Gość: ja Re: Przecież tak dokładnie jest. IP: 62.159.77.* 04.07.12, 13:55
                Z tego co ja jeżdżę, to widzę, że jest tak, że jak jest zielone światło do opuszczenia ronda, to chwilę potem pojawia się zielone do wjazdu na rondo, oczywiście wszystko w linii prostej.
    • ponury_swiniarz Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz 04.07.12, 11:10
      Ta jazda bez swiatel to mam nadzieje dotyczy jazdy w nocy, bo nie wyobrazam sobie zeby karac rowerzyste za jazde bez swiatel w dzien. No ale z drugiej strony karanie za nietrzymanie obu nog na pedalach czy przejazd na h...alnoge to tez glupota.
      • Gość: rowerzystka Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: 194.93.124.* 04.07.12, 11:35
        jest przepis mowiacy o tym jak rowerzysta ma sie zachowywac w czasie jazdy i nalezy go przestrzegac. dokladnie tak samo nalezy postepowac z przepisem dot. swiatel i ich uzytkownia przez cala dobe - tam nie ma wyjatku dla rowerzystow.
        a karanie jest pochodna lamania w/w przepisow, i nie ma tu miejsca na dyskusje. dure lex sed lex!
        • ponury_swiniarz Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz 04.07.12, 12:23
          Glupie lub nieludzkie prawo nalezy lamac. W tym przypadku jest to na szczescie tylko glupie prawo. Ciesze sie ze nie mieszkam w tym glupim kraju.

          Dura sex sed sex
          • Gość: rowerzystka Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 08:01
            skoro nie mieszkach w polsce, to nie zabieraj glosu w dyskusji. tym bardziej, ze twoje zdanie jest oparte na zasadzie: mam racje i lamanie przepisow jest dobre.
            ciesze sie, ze nie mieszkasz w polsce, mam szanse na przezycie, jezdzac rowerem kolejne 40 lat zgodnie z przepisami i bez wypadkow, bo jednego, nieodpowiedzialnego, nieprzewidywalnego uzytkownika drog mniej.
            eot.
            • ponury_swiniarz Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz 05.07.12, 12:28
              Aaaaa rasistko! Po pierwsze sama powolujesz sie na przyklady z Zachodu, ktore sa oparte na twojej wyobrazni. Jak napisalem w Anglii policja nie raguje na lamanie przepisow przez pieszych i rowerzystow. Zreszta, czesto w widuje sie policjantow przechodzacych w miejscach do tego nie wyznaczonych. Tutaj stawia sie na jazde z glowa a nie bezmyslne przestrzeganie nawet najglupszych przepisow. Czesto wlasnie taka postawa stwarza wieksze zagrozenie na drodze. Poniewaz jednak wlasnie takie a nie inne mamy podejscie do przepisow, wykupilem sobie OC, na wszelki wypadek.

              Po drugie - nie badz taka ciasnoglowa - opinie z zewnatrz pozwalaja poszerzyc horyzonty. Szczegolnie ze widac, ze nie jezdzilas na rowerze w panstwach zachodu, na ktore sie powolujesz.
        • Gość: gosc portalu Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: *.173.24.63.tesatnet.pl 06.07.12, 11:55
          > dokladnie tak samo nalezy postepowac z przepisem dot. swiatel i ich uzytkownia przez cala dobe - tam nie ma wyjatku dla rowerzystow.

          oczywiscie ze nie. tam nie ma w ogole mowy o rowerzystach.

          rower nie jest wyposazony ani w swiatla mijania, ani w swiatla do jazdy dziennej. w zwiazku z czym nie ma obowiazku uzywania oswietlenia w ciagu dnia.

          Art. 51. 1. Kierujący pojazdem jest obowiązany używać świateł mijania podczas jazdy w warunkach normalnej przejrzystości powietrza.

          2. W czasie od świtu do zmierzchu w warunkach normalnej przejrzystości powietrza, zamiast świateł mijania, kierujący pojazdem może używać świateł do jazdy dziennej.
      • Gość: Kolo_ Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz IP: *.net.upcbroadband.cz 04.07.12, 13:02
        Rowerzysci na swiatlach w dzien to glupota? A dlaczego?
        Kiedys przede wszystkim motocyklisci jezdzili na swiatlach, zeby sie wyrozniac, zeby lepiej byc widocznym na drogach w tlumie auto, tym bardziej, ze gabarytowo sa 'mniejsi'.
        Pozniej wszystkim nakazano, wiec motocyklisci stracili szanse wyrozniania sie..
        a rowerzysci w zasadzie znikneli z drogi... poniewaz swiatla podobno sa po to zeby lepiej byc widocznym a jak sie swiatel nie ma... to z tego wynika ze sie nie istnieje albo prawie nie istnieje.

        Reasumujac.. albo jazda na swiatlach to glupota (w europie zachodniej nie trzeba, Austria potrafila sie wycofac z tego nakazu), albo rowerzysci tez powinni jezdzic na swiatlach (w sumie nie rozumiem dlaczego teraz nie jezdza.. widac 'straty' rowerzystow tak bardzo panstwo nie 'bola').
        Pozostaje jeszcze kwestia czy piesi przechodzacy droga tez nie powinni miec jakies swiatla na glowie.. ;)
        • ponury_swiniarz Re: Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jaz 04.07.12, 13:23
          Ja sobie wlaczam swiatlo pulsacyjne z przodu i z tylu jak jest szrowa czy jak pada deszcz. Natomiast przy ladnej pogodzie nie ma sensu marnowac baterii. Nakaz jazdy na swiatlach w dzien to glupota, bo jak ktos jest na tyle slepy zeby nie zauwazyc uczestnika ruchu bez swiatel, nie powinien jezdzic. Swoja droga jeszcze zaczna karac za swiatlo pulsacyjne, bo powiedza ze dawalem znaki kierowcom ze gdzies jest kontrola policyjna... Poza tym, przy moich swiatlach, dosyc mocnych, baterie starczaja tylko na kilka godzin, i jak uzyje ich w dzien, nie bede mial na jazde po zmroku.
    • Gość: wito Mandat dla rowerzysty: Komórka przy uchu, jazda... IP: *.medius.pl 04.07.12, 11:11
      Ciekawe ilu kierowcow zatrzymuje sie na zielonej strzalce? Za to tez jest mandat a juz nie raz widzialem jak w prawo skrecaja kierowcy przy policji/SM i nikt nic nie robi. Sam jezdze samochodem i rowerem i z przyjemnoscia patrze jak pacany za mna hamuja i sie wkurzaja gdy zatrzymam sie na zielonej strzalce :) tak samo rowerzysci: sa tacy co jezdza zwazajac na innych i barany, ktorzy ktoregos dnia wkoncu sie przejada ostatni raz :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja