Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST]

IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.12, 16:35
z czasem nie trzeba będzie zsiadać, bo przejazdów rowerowych przybywa z roku na rok :)
A tam gdzie nie wolno i tak nie zsiadam, jeśli się jedzie spokojnie nie ma niebezpieczeństwa (równie szybko mógłbym przebiegać).
    • Gość: m Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] IP: *.gemini.net.pl 05.07.12, 16:45
      Pan Przemysław dobrze pisze. Polać mu!
    • caminoix Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] 05.07.12, 16:48
      Bardzo rozsądny i przede wszystkim realny wniosek. Gdzie mogę podpisać petycję?
    • Gość: dr Zaraza Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] IP: *.static.espol.com.pl 05.07.12, 17:54
      wystarczy, że policja bedzie wlepiac mandaty i przepis sie ozywi
    • Gość: krak RACJA IP: *.aster.pl 05.07.12, 18:01
      Tak samo, jak martwy jest przepis zatrzymywania się przed zieloną - warunkową strzałką do skrętu w prawo. Sam jestem zarówno kierowcą jak i rowerzystą, ale hipokryzja kierujących samochodami jest przerażająca. Zastanówcie się nad sobą, a nie gańcie rowerzystów za nie przestrzeganie BZDURNEGO przepisu.
    • Gość: Paweł Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 18:08
      Również uważam to za bardzo rozsądne rozwiązanie.
      Petycja byłaby by rozsądnym wnioskiem.
      Największym problemem jest chamstwo i egoizm polaków.
      Gdy jadą autem - denerwują ich piesi i rowerzyści, natomiast sami jadąc rowerem, bądź idąc pieszo popełniają te same "błędy". Jako kierowca, wiem że rowerzysta może sprawić wiele kłopotów, gdyż jest on nie przewidywalny. Jedzie taki po rondzie i zjeżdżając wjedża przejsciem na chodnik. Coś jest nie tak.
      Jadąc rowerem staram się jezdzić chodnikiem, bo jeżdżąc szerokim chodnikiem mniej przeszkadzam pieszym, niż jadąc po ulicy kierowcom. Przed każdym przejściem mocno zwalniam i to wystarcza. Wiem, że trzeba być uważnym bo całe życie jest cenniejsze niż pare minut podczas podróży na uczelnie/ do pracy.
      • adamp_314 Jazda po chodniku 05.07.12, 19:28
        Jest jeszcze jeden pokrewny martwy przepis. O ile mi wiadomo to pełnoletni rowerzysta nie ma prawa jeździć po chodniku. Ja jednak, podobnie jak Paweł, wolę jechać chodnikiem - i ze względu na własne bezpieczeństwo i wydaje mi się, że mniej przeszkadzam pieszym niż kierowcom. Jednak jak zbliżam się do pieszego to stosuję zasadę, że zwalniam do "pieszej" prędkości i że piesi mają pełne pierwszeństwo. Nie dzwonię, jeśli pieszy jest tyłem do mnie to jadę sobie pomalutku za nim aż zrobi się miejsce do minięcia. Prędkość na chodniku powinna być taka, by żaden pieszy nie czuł dyskomfortu z powodu obecności intruza...
        • adrum1 Re: Jazda po chodniku 07.07.12, 13:11
          Też tak uważam:
          Rowerzyści powinni mieć prawo jeździć po WSZYSTKICH chodnikach, chyba, że wzdłuż nich biegnie ścieżka rowerowa, z dostosowaniem prędkości do ruchu pieszych podczas ich mijania, czy wyprzedzania i z zachowaniem pierwszeństwa w każdym przypadku dla pieszych.
          Zwiększy się wtedy bezpieczeństwo dla rowerzystów i dla innych uczestników ruchu, oraz zwiększy się płynność ruchu.
          Obecnie rowerzysta jadący zgodnie z przepisami po wąskim pasie o dużym natężeniu ruchu praktycznie wstrzymuje na nim ruch samochodowy, bo trudno go zgodnie z przepisami wyprzedzić. A jeśli rozpędzone samochody go wyprzedzają, to manewr ten jest bardzo ryzykowny. Często są to ruchliwe trasy z pustawymi chodnikami po bokach.
    • Gość: Krakus Niby racja, ale pod jednym warunkiem IP: 77.236.5.* 05.07.12, 18:08
      A warunek jest taki, że ustępuję pierwszeństwa WSZYSTKIM, którzy są na PRZEJŚCIU, ale są wyłącznie PIESZYMI!!! Np. pieszymi PROWADZĄCYMI swój rower!!!
      • Gość: gosc Re: Niby racja, ale pod jednym warunkiem IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 18:30
        taki krakus jak z koziej d organki
      • Gość: M Re: Niby racja, ale pod jednym warunkiem IP: *.multi-play.net.pl 05.07.12, 22:28
        A mi wystarczy że mają predkośc pieszego i nie wtargna nagle na przejscie
      • Gość: dąbek Re: Niby racja, ale pod jednym warunkiem IP: *.ists.pl 05.07.12, 23:30
        Ja natomiast w ramach uprzytomnienia głupoty przepisu o schodzeniu z rowera na przejściach proponuję mały hepening - mianowicie grupa kilkuset rowerzystów będzie przemierzać Kraków na rowerze (najlepiej jakieś ruchliwe okolice), a na przejściach będzie schodzić z roweru i przeprowadzać go w tempie 90-letniej na oko starowinki. Ile razu można zaobserwować, jak ułańska fantazja nie pozwala budzowipolakowi poczekać 3 sekund, tylko sugeruje mu potrącenie pięty kogoś na pasach. Zobaczymy, czy teraz przepis jest taki potrzebny (zwłaszcza, że kilka razy już bym oberwał od idioty na zielonej strzałce wjeżdżając na przejazd prędkością minimalną...)
      • Gość: guess_who??? Re: Niby racja, ale pod jednym warunkiem IP: *.comarch.com 06.07.12, 08:21
        Krakus... daj sobie spokój na prawdę... samochody w mieście trzeba uspokoić a nie dodawać kolejnych wygórowanych limitów... każde badanie pokaże że najbardziej optymalną prędkościa jest 50km/h w mieście... zapraszam około godziny 7:00 na Al. Powstania Warszawskiego gdzie mamy 70km/h nie da sie norlanie jechać bo albo ktoś jedzie 100km/h albo ktoś jedzie 50km/h nie ma żadnego który by jechał to przepisowe 70...
      • Gość: p.wróblewski Re: Niby racja, ale pod jednym warunkiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.12, 09:36
        i tutaj przypomina mi się kultowy tekst: sprawiedliwość sprawiedliwością ale racja musi być po naszej stronie... to jest też moja obserwacja - nawet jak jadę po przejściu bardzo ostrożnie i wolno obok pieszych to i tak denerwuję swoim stanem kierowców którzy i tak trąbią... ech te nasze narodowo-motoryzacyjne cechy...
    • wojciech.dembinski Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] 05.07.12, 18:19
      Bardzo rozsądny artykuł, uwzględniający punkty widzenia obu stron - 100 proc. poparcia.
    • Gość: Paskudny Stary Ron Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.12, 18:20
      Jak dla mnie wystarczy wprowadzić zasadę, że rowerzyści nie muszą zsiadać z roweru na pasach, ale w przypadku potrącenia wina będzie leżała po ich stronie. Oczywiście nie dotyczy to sytuacji gdy rowerzysta ma zielone światło (chociaż w przypadku gdy jedzie bardzo szybko, nie zachowuje ostrożności i można mu to udowodnić to jestem skłonny uznać również jego winę).
      • Gość: cd Re: Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LI IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.12, 18:54
        brzmi rozsądnie!
      • Gość: agi Re: Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LI IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 09:43
        no taka jest ok :)
    • Gość: bees Re: Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LI IP: *.oracle.co.uk 05.07.12, 18:47
      Dokladnie tak ta kwestie nalezy rozwiazac!
    • lu221 Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] 05.07.12, 19:08
      100% poparcia
    • Gość: cykloterrorysta ok. gdzie spuszczasz ten wp... podjadę chetnie IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 19:15
      podaj namiary kozaku
      • Gość: wesoły Re: ok. gdzie spuszczasz ten wp... podjadę chetni IP: *.compower.pl 05.07.12, 20:43
        Nie przeceniaj swoich możliwości synku bo zawsze się znajdzie lepszy od ciebie.
        • Gość: smutny [...] IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 10:31
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: balusz Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] IP: *.ists.pl 05.07.12, 19:38
      Nie popieram, schodzić i już.
      A nawet zlikwidować durne pierwszenstwo na ddr
      • Gość: lol Re: Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LI IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 09:27
        to się nigdy nie zmieni :)))
    • Gość: ? Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 19:53
      to nie jest przepis o zsiadaniu z roweru...

      tylko o tym że to jest przejście dla PIESZYCH

      i chyba nie ma czego więcej komentować :-)
    • anty65 Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] 05.07.12, 20:12
      Proponowałbym roweżystom symulacje jak bardzo niewidoczny dla kierowcy jest rowerzysta szybko jadący ścieżką rowerową i nie zwalniający przed skrzyżowaniem ścieżki z jezdnią.
      Kierowcę przepisy ruchu drogowego zobowiązują do zachowania szczególnej ostrożności przy przejeżdzaniu przez przejście dla pieszych. Dlaczego taki zapis nie miałby obowiązywać rowerzystów.
      Nie kieruję się złą wolą, ale wiem jak trudno czasem zwrócić uwagę w ruchu miejskim na zbliżającego się rowerzystę.
      Stary dowcip dla kierowców mówi o cmentarnej alei gdzie leżą ci co mieli pierwszeństwo przejazdu. Wiem, że rowerzysta ma pierwszeństwo na drodze rowerowej, ale proszę, żeby instynkt samozachowawczy górował nad zapisami wszystkich ustaw.
      • flamengista i jeszcze symulację 05.07.12, 21:58
        zderzenia z samochodem, przy wjeździe pełną prędkością na pasy, na które właśnie wjechał samochód.

        Rowerzyści zupełnie nie rozumieją, że ten przepis jest po to, by ich chronić.

        A przed skrzyżowaniem ze ścieżką rowerową (jak np. na rondzie grunwaldzkim przy mandze) na ścieżce powinien być chyba próg zwalniający. Bo jak inaczej wyegzekwować od rowerzystów normalne, zdroworozsądkowe zachowanie. Skręcam w aleje - na zielonym, czekam na przejściu aż przejdą piesi, rozglądam się w jedną, drugą stronę, ruszam - a tu sruuu - przed maską przemyka mi rowerzysta, jadący 40 km/h.

        Dokładnie, cmentarze pełne są tych co mieli pierwszeństwo.
        • Gość: Zenek Re: i jeszcze symulację IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 22:59
          Jakim cudem nie widzisz rowerzysty? Usiłuję to sobie wyobrazić, bo tamtędy jeżdżę i rowerem, i samochodem.

          Masz zielone, skręcasz w prawo, widzisz przejazd i pasy. Skoro ty masz zielone, to i rowerzyści mają zielone, więc się ich spodziewasz. Patrzysz w lewo, gdzie widoczność jest doskonała - jeśli od strony Monte Cassino ktoś jedzie, to nie można go nie zobaczyć (nie ma drzew, płotków, tablic).

          Patrzysz w prawo, po prostej, od strony bulwaru Poleskiego rowerzysta nie może jechać, bo tam są schody. Jeśli natomiast jedzie po ścieżce na moście, to jest ona tak wyprofilowana, że musi sporo zwolnić nim wjedzie na przejazd. Ani nie 40km/h, ani nie 30, ani nawet 20, skręt ma 90 stopni i mieści się między znakiem a słupem ze światłami. Nawet, gdyby ścinał zakręt to i tak widoczność tam jest doskonała (żadnego drzewa, ogrodzenia, tablic, nic - wszystko widać). Plus, cały czas pamiętasz przecież, że rowerzyści mają zielone światło, więc się ich spodziewasz.

          W czym więc problem? W tym, że nie da się jak za starych, dobrych czasów: jechać, skręcić i nie przejmować się niczym i nikim? W końcu auto jedzie!
          • flamengista zapominasz o kilku faktach 05.07.12, 23:22
            1. na przystanku wysiadają pasażerowie, wyskakujący na pasy wprost z autobusa
            2. równolegle stoi na ogół wysoki bus, zasłaniający skutecznie widoczność po prawej (tam są dwa pasy do zjazdu, jeden dla taxi, busów i mpk)
            3. z lewej, gdzie faktycznie nie ma drzew i POWINNA być dobra widoczność świeci słońce prosto w oczy (jeżdżę tam koło 16-17)
            4. jest godzina szczytu, więc na ścieżce dla pieszych ale i rowerowej jest masa pieszych
            5. z mostu grunwaldzkiego jest tam na ogół sznur samochodów chcący skręcić w konopnicką - zdążyć na krótkich światłach i nie zostać na rondzie, blokując przejazd. Z tyłu trąbią inni kierowcy, chcący się zmieścić i wjechać na aleje.

            Słowem: w tym miejscu musisz mieć oczy dookoła głowy, ciągle kontrolować sytuację - a pędzący rowerzyści w tym nie pomagają (btw: prędkości nie umiem ocenić, ale to że jest zakręt zapalonym cyklistom nie przeszkadza, pędzą przez rondo ile wlezie żeby się wyrobić na jednych światłach).

            Nie wiem, skąd ten zgryźliwy komentarz. Przecież nikt nie chce zrobić wypadku i potrącenia rowerzysty. Chodzi tylko o odrobinę wyobraźni i zdrowego rozsądku.

            Ale jak chcesz, nie dyskutuj i wal śmiało na zielonym - ile dała moc w nogach. W końcu masz pierwszeństwo, więc o nic nie trzeba się martwić! Może będziesz miał zawsze szczęście. Może.
            • Gość: :) Re: zapominasz o kilku faktach IP: 213.134.163.* 06.07.12, 00:30
              Może i Ty będziesz miał szczęście. Wiesz co grozi za potrącenie rowerzysty na przejściu dla pieszych? Czytałem niedawno wypowiedzi prawników, że winę za ewentualny wypadek ponosi kierowca.
              Według mnie to idiotyczne "prężenie muskułów" i naciąganie faktów.
              • Gość: mel Re: zapominasz o kilku faktach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.12, 07:13
                Ale jeśli rowerzysta wjechał na pasy a nie zsiadł z roweru to odpowiedzialność za wypadek się dzieli mój drogi :) Twoim obowiązkiem jest zejść z roweru przed przejściem, jeśli tego nie zrobisz, łamiesz przepisy i jesteś tak samo winny wypadku, jak kierowca, który nie zachował ostrożności.
                • Gość: :) Re: zapominasz o kilku faktach IP: *.tktelekom.pl 06.07.12, 11:19
                  Też tak sądziłem ale nie. Nie potrafię teraz odnaleźć tych wypowiedzi prawnych ale chodziło o nadrzędność i "rangę" przewinienia. Rowerzysta za przejechanie przez pasy otrzyma mandat. Z wypowiedzi prawników, powołujących się na orzecznictwo, wynikało, że nie zwalnia to kierowcy z nadrzędnego i bezwzględnego obowiązku przepuszczenia każdej osoby (nie tylko pieszych) znajdujących się na pasach. Pozostaje sprawa udowodnienia wtargnięcia - czyli takiej sytuacji, kiedy np. rowerzysta (bądź pieszy) wjechał/wbiegł/wszedł bezpośrednio pod koła
                • Gość: ellorond Teoria vs. praktyka IP: *.promontel.net.pl 06.07.12, 11:23
                  Owszem, obowiązkiem rowerzysty jest zejść z roweru. Ba! Jego "psim" obowiązkiem jest zachować szczególną ostrożność i upewnić się o możliwości wejścia na jezdnię, tak by nie wtargnąć bezpośrednio pod nadjeżdżający pojazd. Obowiązkiem kierującego pojazdem, poza zachowaniem szczególnej ostrożności, jest natomiast BEZWZGLĘDNIE ustąpić pierwszeństwa. Dodatkowo dochodzi tzw. zasada ograniczonego zaufania dla innych uczestników ruchu - w takiej sytuacji (przejścia dla pieszych) lekceważona, a niezwykle istotna. Tyle teoria.
                  A teraz praktyka orzecznicza. Odpowiedzialność za ew. zdarzenie na przejściu dzieli się "fifty-fifty" niezwykle rzadko. Oczywiście zakładamy, że żadna ze stron nie bierze na siebie winy dobrowolnie i wszyscy są trzeźwi. W zdecydowanej większości przypadków winnym będzie kierujący pojazdem (również jeśli do zdarzenia dojdzie z udziałem poruszającego się po przejściu rowerzysty). Za winnego spowodowania zdarzenia uzna go Policja (mają algorytm postępowania w takiej sytuacji) - można potem próbować zaprezentować szerszy kontekst w sądzie (najczęściej będzie to okoliczność łagodząca, ale z winy nie zwolni zupełnie!). Nie przeszkodzi to Policji ukarać rowerzysty mandatem.
                  Podam analogiczny przykład. Wieczór, Warszawa, przez duże skrzyżowanie na tzw. "oparach pomarańczowego", a w praktyce na ewidentnym czerwonym (co potwierdzi w toku postępowania zapis z kamery przemysłowej) przejeżdża pojazd poruszający się poniżej dopuszczalnej w tym miejscu prędkości. Zostaje on uderzony z dużą siłą w bok przez pędzący (na ponad 100 km/h zatrzymała się wskazówka prędkościomierza) inny pojazd, który wjechał na skrzyżowanie na zielonym świetle. Z punktu widzenia czysto ludzkiego, wina jest pewnie po obu stronach, bo i jeden i drugi pojazd "ma coś na sumieniu". Jednak z prawnego punktu widzenia, została orzeczona wyłączna wina jadącego z dopuszczalną prędkością pojazdu, który zlekceważył BEZWZGLĘDNY nakaz ustąpienia pierwszeństwa przejazdu innym uczestnikom ruchu. Drugi kierujący pojazdem został ukarany 500 zł mandatem i 10 punktami karnymi. Obaj kierujący wyszli z wypadku bez bardzo poważnych obrażeń.
                  • Gość: bk Re: Teoria vs. praktyka IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 11:27
                    Owszem, obowiązkiem rowerzysty jest zejść z roweru. Ba! Jego "psim" obowiązkiem jest zachować szczególną ostrożność i upewnić się o możliwości wejścia na jezdnię, tak by nie wtargnąć bezpośrednio pod nadjeżdżający pojazd.

                    - zależy jeszcze gdzie, na przejazdach rowerowych nie ma czegoś takiego jak wtargnięcie - ten zapis został wykreślony przy nowelizacji ustawy. Rowerzysta w większości przypadków na pierwszeństwo więc nie może być "wtargnięcia".
                    • Gość: ellrond Re: Teoria vs. praktyka IP: *.promontel.net.pl 06.07.12, 11:49
                      Komentowałem sytuację, gdy rowerzysta ma obowiązek zejść z roweru. Oczywistym jest, że nie ma takiego obowiązku na przejeździe rowerowym. Tam jego pierwszeństwo jest bezdyskusyjne, przynajmniej z punktu widzenia obowiązującego porządku prawnego. Osobna sprawa to, czy ma na tyle odwagi, żeby to pierwszeństwo bezwzględnie wyegzekwować...
                      • Gość: bk Re: Teoria vs. praktyka IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 12:05
                        Komentowałem sytuację, gdy rowerzysta ma obowiązek zejść z roweru. Oczywistym jest, że nie ma takiego obowiązku na przejeździe rowerowym.

                        Tak myślałem, dodałem to jakby przy okazji dyskusji - mało kto o tym wie (albo i wie, ale nie respektuje i wymusza).
                  • Gość: a Re: Teoria vs. praktyka IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 11:28
                    www.youtube.com/watch?v=3tzeL8seGOI
                    z komentarzem:
                    "Policja orzekła winę rowerzysty. Rowerzysta odmówił przyjęcia mandatu. Sprawa skierowana do sądu."
                    www.youtube.com/watch?v=7PiLrN_KEpw
                    a tu czyja wina?
                    • Gość: ellrond Re: Teoria vs. praktyka IP: *.promontel.net.pl 06.07.12, 11:43
                      Pokazujesz dwa nagrania, z czego na pierwszym widać efekty i nic ponadto, a na drugim rowerzysta nie dość, że nie zszedł z roweru, to jeszcze wjechał na przejście w momencie gdy na semaforze dla kierujących pojazdami pali się zielone światło (ergo musiał mieć czerwone). I jeszcze są jakieś wątpliwości, kto tu zawinił? Życzę powodzenia w przekonywaniu sądu, że współwinnym jest kierujący pojazdem...
                      • Gość: a Re: Teoria vs. praktyka IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 11:55
                        Nie no ewidentnie w drugim jest rower i to był przykład, że rowerzysta także może być winny, bez dyskusji. A pierwszy przykład był po to, że nie zawsze orzeka się winę kierowcy na przejściu dla pieszych w wypadku kierowca-rowerzysta. Podobnie jak na przejściu bez świateł (ale niestety nie mogę znaleźć na yt tego nagrania z pirata drogowego. W każdym razie sytuacja była taka, że 2 rowerzystów wjechało na przejście a prawidłowo jadący samochód nie wyhamował i jednego potrącił. Gość miał złamaną nogę i chyba uszkodzony rower. Drugi rowerzysta stwierdził, że kierowca jechał za szybko i nie zachował ostrożności, jednak pasażer samochodu twierdził, że zachował. Policja jednoznacznie stwierdziła winę rowerzysty. Także nie ma co przekonywać, że takie orzeczenia to rzadkość.
                        • Gość: ellrond Re: Teoria vs. praktyka IP: *.promontel.net.pl 06.07.12, 12:16
                          Nie gdybam i nie filozofuję, podaję przykłady z autopsji - nie z gazety i telewizji. Nie mówię też, że sytuacji takich nie ma wcale. Oczywiście, że są. Ja bardziej pokazuję, jaka jest linia orzecznicza. Przy okazji, dysponujesz może jakimiś statystykami dla Krakowa?
                          Aha, odnosiłem się też do spraw spornych, w których dochodzi do konfrontacji. Jest masę innych zdarzeń, gdzie strony nie protestują, bo sytuacja jest ewidentna i figurują one tylko w statystykach Policji. Tak jak w przypadku tego pierwszego nagrania - naprawdę będzie trudno przekonać o współwinie kierującego pojazdem, choć nie jest to wykluczone. Wiem, że na 100% Policja uzna winę rowerzysty, bo złamał zasadę fundamentalną - czerwone światło. A przed sądem to już różnie - będzie próba udowadniania, że kierujący nie zachował szczególnej ostrożności, że przyspieszył chcąc jeszcze zdążyć, itd.. Szanse niewielkie, ale takie precedensy są i sąd może paradoksalnie orzec o współwinie...
                          • Gość: a Re: Teoria vs. praktyka IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 12:26
                            Wiadomo, że dobry prawnik wszystko zrobi.
                            Jednak program pirat służy edukacji i niejako pokazuje stanowisko policji, więc pewnie nie jest to takie rzadkie, choć statystyk nie mam.
                            • Gość: ellrond Re: Teoria vs. praktyka IP: *.promontel.net.pl 06.07.12, 12:52
                              Tu się zgadzam - program telewizyjny służy bardziej edukacji i jest "ku przestrodze". Chodzi mniej więcej o to, że w takich wypadkach rowerzysta powinien trzy razy się zastanowić zanim złamie przepisy, albo nawet spróbuje dochodzić swojego prawa do pierwszeństwa. Niezależnie od tego, czy przepisy są "po jego stronie" i kto w danej sytuacji zostanie uznany winnym spowodowania zdarzenia, rowerzysta ryzykuje zdrowiem i życiem.
                              A w tej ostatniej sprawie i przejeżdżaniu przez przejście bez sygnalizacji, zapewne jeszcze na prostej drodze (a nie na przykład zjazd z ronda, itp.). Tu rzeczywiście, na wejściu sytuacja kierującego pojazdem jest lepsza - nie złamał zasady podstawowej, stąd taka mogła być decyzja Policji - w sądzie będzie miejsce na wskazanie wszystkich okoliczności i szerszego kontekstu (np. wtargnięcia na jezdnię, uniemożliwiającego jakąkolwiek reakcję kierującemu). Na miejscu kierowcy nie czułbym się jednak całkiem pewnie, bo dla sądu pasy to jednak mocny argument...
                  • flamengista Boże, po co te teoretyczne dywagacje 06.07.12, 13:25
                    przecież nikt nie chce rowerzystów rozjeżdżać na pasach, niezależnie od tego czy wtargnęli tam nieprawidłowo, czy wjechali na zielonym świetle ścieżką rowerową.

                    Apeluję tylko o zachowanie zdrowego rozsądku. Rowerzysta nie może zakładać, że jak ma zielone to nie trzeba się niczym martwić. Nie zwalnia to od myślenia i przestrzegania przepisów. Tylko i aż tyle.
                    • Gość: lol Re: Boże, po co te teoretyczne dywagacje IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 13:35
                      przecież nikt nie chce rowerzystów rozjeżdżać na pasach, niezależnie od tego cz
                      > y wtargnęli tam nieprawidłowo, czy wjechali na zielonym świetle ścieżką rowerow
                      > ą.

                      to jak nazwać sytuacje, kiedy rowerzysta ma pierwszeństwo na przejeździe oraz zielone światło, a kierowca skręca warunkowo na zielonej strzałce i wymusza w miejscu o doskonałej widoczności? Na wielu przejazdach z pierwszeństwem takie wymuszenie to norma, więc stwierdzenie "Nie zwalnia to od myślenia i przestrzegania przepisów. Tylko i aż tyle." jest jakby bez sensu :)
                      • tu-teodor Re: Boże, po co te teoretyczne dywagacje 06.07.12, 14:01
                        Właśnie takie wymuszenia są codziennie na gunwaldzkim.
                        Jadący Konopnicką od Matecznego mają zieloną strzałkę w prawo (na Dietla).
                        Niestety nigdy nikt się przed nią nie zatrzymuje a zaraz za nią jest przejazd dla rowerów.
                        • Gość: lol Re: Boże, po co te teoretyczne dywagacje IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 14:05
                          i nie tylko tam, takich wymuszeń jest sporo np w okolicach AGH. Ciekawe czy to ci sami kierowcy starają się pouczać rowerzystów na temat znajomości przepisów?
                          Ciekaw jestem też ich miny po decyzji drogówki o winie w przypadku kolizji :)
            • Gość: Zenon Re: zapominasz o kilku faktach IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 09:35
              Mój komentarz jest tak samo zgryźliwy, jak sugestia, że rowerzyści powinni mieć próg zwalniający, gdy mają zielone światło (bo w końcu chce przejechać jaśniepańskie auto!). Szanujmy się wzajemnie, będzie dobrze.

              Odnośnie meritum. Pisałem, że jeżdżę tam samochodem, wykonuję ten sam skręt, od co najmniej 10 lat, choć autem nie jeżdżę tam codziennie. Nie miałem i nie mam problemu z rowerzystami. Stąd moje zdziwienie, że to konkretne miejsce jest problematyczne. Nie jest. Po prostu kierowca musi ustąpić miejsca wszystkim i czekać tak długo, aż przejazd będzie bezpieczny.

              Jako rowerzysta codziennie (moja trasa) spotykam się tam z wymuszeniami i zajeżdżaniem przez samochody, mimo, że przejeżdżam przez przejazd max 10km/h utrzymując kontakt wzrokowy z szybą (bo kierowcy wtedy gapią się w tył samochodu przed nimi).

              W jednym przyznaję Ci rację: busy zasłaniają widoczność od strony mostu. Wiesz o tym, więc spodziewaj się rowerzysty. Jako rowerzysta też o tym wiem (że mnie kierowca nie widzi), dlatego wyraźnie zwalniam i jadę ostrożnie, gdy zasłania mnie bus. Szanujmy się wszyscy i traktujmy jak równoprawni partnerzy. Będzie dobrze.
              • Gość: ponury Re: rowerzysta jest i nie jest IP: *.tktelekom.pl 06.07.12, 11:17
                @ Zenon

                > W jednym przyznaję Ci rację: busy zasłaniają widoczność od strony mostu. Wiesz
                > o tym, więc spodziewaj się rowerzysty.

                Czy to ma oznaczać paraliż ruchu, bo jakiś mityczny rowerzysta może się pojawić, choć nie ma pewności? Rowerzyści to nie stado kotów Schroedingera - albo są na przejeździe, albo ich nie ma. Proste.
                Zasada jest jasna - widzę rowerzystę - stoję i przepuszczam, nie widzę - jadę.

                A przy okazji prawoskrętów i strzałek - może też zwrócić uwagę na pieszych wchodzących na pasy mimo, że wiedzą, że nie zdążą przed końcem swojego zielonego, albo juz po zgaśnięciu zielonego, "bo jeszcze zdążą przebiec". Przykład? prawoskręt z Focha w Aleje; nie dość, że faza ruchu z Focha jest dramatycznie krótka, to jeszcze skręcając w prawo ma się permanentnie zablokowaną możliwość jazdy przez pieszych na przejściu, również w momencie, gdy maja oni czerwone światło. Wykorzystując moment, ze ruch na wprost Alejami też jeszcze ma czerwone, dwa albo trzy samochody mogłyby spokojnie skręcić... ale nie mogą, bo na przejściu wciąż są piesi.
                Dzięki takiej sytuacji, czasem na zmianie świateł przejeżdżą jedno, może dwa auta, albo jeden autobus MPK...
                To taki na marginesie wzajemnego szacunku.
                • Gość: Zenon Re: rowerzysta jest i nie jest IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 11:43
                  @ponury
                  "Czy to ma oznaczać paraliż ruchu"

                  Ależ skąd! Dla mnie sprawa jest prosta. Jadę samochodem, skręcam w prawo, zatrzymuję się przed przejazdem/pasami. Jeśli bus zasłania mi widoczność oraz mam miejsce za pasami, to bardzo powoli, ale płynnie posuwam się do przodu i przejeżdżam. Jeśli dokładnie w tym samym momencie wyskoczy rowerzysta, to ma on obowiązek przepuścić samochód. To proste, nie może sam wjechać na skrzyżowanie, jeśli nie ma możliwości opuszczenia go. Samochód się przecież nie rozpłynie w powietrzu.

                  Od mojej strony - gdy jadę na rowerze - wygląda to tak:
                  Dojeżdżam do przejazdu, widzę samochód przejeżdżający ostrożnie przez pasy, zwalniam odrobinę (z tych 10km/h), bo to konkretne auto ma pierwszeństwo, a dwie sekundy mnie nie zbawią. I w ten sposób płynnie i samochód, i ja przejeżdżamy. Żadnego problemu.

                  Problem pojawia się w dwóch sytuacjach:
                  1) Kierowca, widząc, że ma wolny przejazd oraz zajęte pasy, przesuwa się do przodu (bo z tyłu trąbią), blokując przejazd. Nie ma miejsca do opuszczenia skrzyżowania, więc stoi i wtedy pojawia się rowerzysta. I zgrzyt. Wina kierowcy, nie rowerzysty na zielonym.

                  2) Kierowca A prawidłowo przejeżdża przez przejazd i pasy, rowerzysta to widzi, zwalnia, ale kierowca B jadący za kierowcą A uważa, że droga wolna i też może jechać. Tylko frajerzy się zatrzymują. I wtedy rzeczywiście wyskakuje na niego rowerzysta, który przecież oczekuje, że B się zatrzyma!

                  Proste, bezpieczne. Wymaga tylko poszanowania obowiązujących przepisów przez kierowców oraz empatii i wyobraźni ze strony rowerzystów. Co do tego chyba większość się zgadza, nie?
                • Gość: Zenon Jeszcze jedno IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 12:19
                  @ponury

                  Jeszcze jedno:
                  "może też zwrócić uwagę na pieszych wchodzących na pasy mimo, że wiedzą, że nie zdążą przed końcem swojego zielonego, albo juz po zgaśnięciu zielonego, "bo jeszcze zdążą przebiec"."

                  Sytuacja, gdy pieszy wchodzi na czerwonym jest poza dyskusją.
                  Natomiast pieszy, wchodzący na migającym zielonym robi to całkowicie legalnie. Komedią jest to, że kierowcy uważają, że
                  1) Sygnał żółty oznacza informację: za chwilę czerwone, przyśpiesz!
                  2) Migający zielony na pasach oznacza: zakaz wejścia!

                  Jest dokładnie na odwrót:
                  1) Sygnał żółty zabrania wjazdu za sygnalizator (z pewnym wyjątkiem).
                  2) Migający zielony zezwala na wejście na pasy oraz informuje, że należy to zrobić sprawnie i szybko, bo za chwilę będzie czerwone.

                  Co więcej, sytuacja, w której samochód ma zielone, a na pasach znajdują się piesi, którzy choć mają czerwone, weszli na migającym zielonym oznacza, że samochód nie ma prawa wjazdu na pasy/skrzyżowanie.

                  Tyle, jeśli chodzi o obowiązujące przepisy prawa.
                  • Gość: ponury Re: Jeszcze jedno IP: *.tktelekom.pl 06.07.12, 12:29
                    @ Zanon

                    > 2) Migający zielony zezwala na wejście na pasy oraz informuje, że należy to zro
                    > bić sprawnie i szybko, bo za chwilę będzie czerwone.

                    Wyboldowałem słowa-klucze.

                    Przejedź się tam kiedyś, zobaczysz, o czym mówię. I w kontekście pieszych, i w kontekście czasu trwania świateł, i ich wzajemnej synchronizacji na poszczególnych kierunkach ruchu.
                    • Gość: Zenon Re: Jeszcze jedno IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 13:08
                      @ponury

                      Pełna zgoda. Mamy przechodzić sprawnie i szybko. Wierzę Ci, że sytuacja w miejscu o którym piszesz istnieje.
                      Tyle, że nie traktujmy pieszych, wchodzących na migającym zielonych jako popełniających wykroczenie. I jednocześnie, traktujmy kierowców, którzy wjeżdżają na żółtym jako popełniających wykroczenie. Tym bardziej, że coraz "modniejszy" staje się bełkot o "wczesnym czerwonym".


                • tu-teodor Re: rowerzysta jest i nie jest 06.07.12, 14:07
                  Może drobne wyjaśnienie:
                  a) wejście na migającym zielonym jest legalne
                  b) kontynuowanie przejścia gdy w trakcie zmieni się na czerwone jest legalne
                  c) kierowca ma obowiązek ustąpić pieszemu nawet jeśli pieszy ma już czerwone

                  Pozatym tam zielone dla pieszych i tak jest bardzo krótkie. Sprawna fizycznie osoba ma trudności z przejściem na raz (trzeba biec). Więc zielone należy tam wydłużyć a nie skrócić jak sugerujesz. Kierowcy siedzą wygodnie więc mogą poczekać jedną zmianę świateł więcej.

                  Jak im nie pasuje to mogą zmienić trasę lub formę transportu.

                  Chociaż też używam samochodu czasami to jestem zwolennikiem wszelakich ułatwień dla pieszych, rowerzystów oraz komunikacji miejskiej.


      • Gość: czasami nierozważn Re: Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LI IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.12, 22:57
        Ja dzisiaj przekonałem się jak bardzo może być niewidoczny rowerzysta jadący z naprzeciwka drogą z pierwszeństwem przejazdu. Pan kierowca skręcający w lewo o mało mnie nie potrącił.
        Imho zamiast ciągnąć dalej wojnę "puszkarze" vs dwukołowcy lepiej stosować się do kilku zasad:
        używać głowy;
        mieć oczy dookoła głowy;
        poprawnie ustawić lusterka boczne (wiem, że czasami je przestawiamy, sorki );
        zostawić przynajmniej 50cm przy wyprzedzaniu jednośladu. Ja wiem, że swój samochód się czuje, ale rowerzysta może akurat omijać dziurę;
        używać kierunkowskazów - to nie tylko światełka na święta. I nie trzeba wyciągać dłoni na długość ramienia, żeby zasygnalizować kierowcy chęć zmiany kierunku jazdy... Naprawdę;
        zamiast pipać wrzucić na luz, trochę wyrozumiałości ;)

        Pozdro, szerokości
        • flamengista wojna? jaka wojna? 05.07.12, 23:26
          chodzi tylko o zdrowy rozsądek z obu stron. Przecież cała ta dyskusja zaczęła się od głupawego listu, że fajnie byłoby wjeżdżać rowerem na pasy.

          A co do niewidoczności. Warto jednak o nią zadbać. Ile ja widzę rowerzystów po zmroku, jadących bez świateł i elementów odblaskowych. W dzień też nie zawsze musi być super-widoczność, wystarczy że słońce oślepi z naprzeciwka i problem gotowy.
          • Gość: :) Re: wojna? jaka wojna? IP: 213.134.163.* 06.07.12, 00:34
            głupawy list powiadasz? Ten przepis jest wybitnie nieżyciowy. W imię wymuszenia czegoś na grupce niereformowalnych "myślących inaczej" wszyscy rowerzyści muszą cierpieć. Przenoszą argumentację na grunt samochodowy to tak, jakbyś przy przejeżdżaniu przez przejście dla pieszych bez sygnalizacji musiał wysiąść i przepchać samochód przez to przejście.
    • Gość: ... LUDZIE! IP: *.xdsl.centertel.pl 05.07.12, 20:21
      Schodzić z roweru na przejściu? Po co?!?! Przecież jazda chodnikiem jest tak samo zakazana jak jazda po przejściu! Jeśli ktoś jedzie chodnikiem to i jedzie przez przejście - logiczne.
      Jedyny przypadek to taki jak np. w miejscu łapanek przy Smoleńsk - z jednej strony planty (ciąg pieszo-rowerowy) - jazda rowerom dozwolona, z drogiej strony kontra-pas rowerowy na Smoleńsku ale tu ewidentnie brak przejazdu dla rowerów jest chyba celowy - służyć ma nabiciu kiesy miasta/poprawy statystyk SM. W ten sposób wszystkie nakłady miasta na DDR szybko się zwrócą...
      • flamengista myśleć? po co? 05.07.12, 23:30
        tak się składa, że to przejście jest w niebezpiecznym miejscu - auta po przejechaniu świateł w kierunku nowum są już rozpędzone i nie muszą wyhamować przed pieszym, co dopiero przed rozpędzonym rowerzystą (był tam już wypadek śmiertelny, 2 lata temu). Do tego są tory i tramwaj.

        Ale co tam, po co myśleć. Widzę kolega aspiruje do nagrody Darwina.
        • Gość: ... Re: myśleć? po co? IP: *.xdsl.centertel.pl 06.07.12, 10:25
          > tak się składa, że to przejście jest w niebezpiecznym miejscu - auta po przejec
          > haniu świateł w kierunku nowum są już rozpędzone i nie muszą wyhamować przed pi
          > eszym, co dopiero przed rozpędzonym rowerzystą (był tam już wypadek śmiertelny,
          > 2 lata temu). Do tego są tory i tramwaj.

          no właśnie - "po co myśleć?"
          To do ilu się tam rozpędzają? do 100? może choć do 70? O ile wiem to obowiązuje 50km/h a w takim miejscu myślący kierowca nie pojedzie szybciej niż 30... No i po co wyhamowywać przed pieszym? Faktycznie zamiast myśleć to lepiej ich wszystkich rozjechać.
          Kolega najwyraźniej swoje motto zawarte w tytule swojego postu już wprowadza w życie
      • Gość: a Re: LUDZIE! IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 10:04
        No właśnie skoro to takie rzadkie, to czy nie można ściągnąć tyłka z roweru ten raz?
        • Gość: ... Re: LUDZIE! IP: *.xdsl.centertel.pl 06.07.12, 10:35
          Czy moja wypowiedź była tak zawiła że "a" zrozumiał(a) tylko końcówkę?

          Próbowałem wytłumaczyć że rzadkie są przejścia do których można legalnie dojechać rowerem. Znakomita większość przejść dla pieszych nie przylega do dróg dla rowerów więc rowerzysta poruszając się chodnikiem powinien zbliżać się do przejścia pieszo prowadząc rower, przejść przez jezdnię i oddalić się również prowadząc rower. Jeśli ktoś łamie przepisy jadąc rowerem po chodniku to dlaczego miałby nagle schodzić z niego na przejściu?
          • Gość: a Re: LUDZIE! IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 10:47
            No właśnie z dyskusji wynika, że łamanie przepisów to nie wyjątek. I na ciągu Planty- ul. Smoleńsk jak jedziesz zgodnie z przepisami to nie nabijasz miastu kasy, więc pisanie ironicznie, że nie wolno przejeżdżać, ale na smoleńsku to kuriozum i nabijanie kasy świadczy o wybiórczym stosowaniu przepisów. I stąd mój komentarz do ostatniej części wypowiedzi.
            • Gość: ... Re: LUDZIE! IP: *.xdsl.centertel.pl 06.07.12, 11:02
              owszem. Ale w tym szczególnym miejscu logicznym było robiąc kontra-pas połączenie go z plantami poprzez przejazd dla rowerów. Nie zrobienie powyższego uważam za poważne niedopatrzenie co najmniej, które jest skrupulatnie wykorzystywane przez SM.

              W mojej oryginalnej wypowiedzi próbowałem zauważyć że z małymi wyjątkami jak powyższy, rowerzysta na rowerze w ogóle nie powinien się znaleźć nawet w pobliżu przejścia gdyż jazda po chodniku jest tak samo niedozwolona jak po samym przejściu, więc skoro ktoś łamie przepisy jadąc chodnikiem to dlaczego miałby zsiadać akurat na przejściu?!?!

              Raczej jazda po chodniku a prowadzenie roweru przez przejście świadczyłaby o wybiórczym stosowaniu przepisów.
              • Gość: a Re: LUDZIE! IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 11:06
                W tym konkretnym miejscu nie jest to niedopatrzenie tylko celowe działanie, żeby było bezpiecznie. Dlaczego? Bo jest tam za mała widoczność, żeby zobaczyć nadjeżdżającego z plant rowerzystę, chyba, że postulujesz, żeby powycinać tam co najmniej kilkanaście starych drzew.
                • Gość: bk Re: LUDZIE! IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 11:16
                  dlaczego więc w innym miejscu plant jest przejazd rowerowy skoro widoczność jest podobna? Brakuje tu konsekwencji... albo logiki :)
                  • Gość: a Re: LUDZIE! IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 11:41
                    Przy mikołajskiej i barbakanie i grodzkiej widoczność jest większa, dodatkowo przy mikołajskiej jest to skrzyżowanie i rower nie wyjeżdża ze ścieżki na plantach. Przy szewskiej są światła włączone, a jak nie to przynajmniej ostrzegawcze, a jak nie to i tak większość samochodów nie powinna tam wjeżdżać, bo jest strefa B, więc ruch samochodowy w porównaniu z ruchem pieszych/rowerzystów jest znikomy.
                • Gość: ... Re: LUDZIE! IP: *.xdsl.centertel.pl 06.07.12, 11:39
                  Nie. Ale postulowałbym zmianę przepisu o pierwszeństwie roweru na przejeździe rowerowym. Uważam że stwarza on zagrożenie - jestem kierowcą i wiem jak nagle może pojawić się rowerzysta przed maską. Żadnemu rowerzyście korona z głowy nie spadnie jak przed przejazdem będzie musiał się zatrzymać lub zwolnić do minimalnej prędkości i udzielić pierwszeństwa samochodom. Sam zresztą tak zawsze robię niezależnie czy na przejazdach dla rowerów czy przejściach dla pieszych.
                  • Gość: a Re: LUDZIE! IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 11:46
                    Na przejeździe dla rowerów to obowiązuje prawa ręka, nie ma pierwszeństwa. Zgodzę się natomiast, że zlikwidowanie przepisu, że rower nie może wjechać na przejazd pod samochód było głupotą, ale cóż nie było wyjścia, trzeba było się dostosować do przepisów Unijnych. Za to wcale brak tego przepisu nie znaczy, że może wjechać. Ma się zbliżyć ostrożnie jak każdy inny pojazd do skrzyżowania.
                    • Gość: lol Re: LUDZIE! IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 12:02
                      Na przejeździe dla rowerów to obowiązuje prawa ręka, nie ma pierwszeństwa. Zgod
                      > zę się natomiast, że zlikwidowanie przepisu, że rower nie może wjechać na przej
                      > azd pod samochód było głupotą, ale cóż nie było wyjścia, trzeba było się dostos
                      > ować do przepisów Unijnych. Za to wcale brak tego przepisu nie znaczy, że może
                      > wjechać. Ma się zbliżyć ostrożnie jak każdy inny pojazd do skrzyżowania.

                      Niekoniecznie, zależy też od oznakowania. Znam miejsca, gdzie postawiono przed przejazdem "pierwszeństwo" a na jezdni "ustąp" więc prawa ręka nie ma wtedy nic do rzeczy. Są też w centrum miejsca z odwrotnym oznakowaniem. W większości rowerzyści mają pierwszeństwo - przynajmniej na tych przejazdach, które mam okazję pokonywać.

                      >Za to wcale brak tego przepisu nie znaczy, że może wjechać

                      Jak mam zielone światło i pierwszeństwo na przejeździe to mogę wjechać. W razie kolizji wina będzie bezdyskusyjna, zwłaszcza, że w wielu miejscach kierowcy przecinający przejazd mają zieloną strzałkę czyli warunkowy przejazd (inna sprawa to to, że jak się ona zapala to z reguły po prostu jadą i wymuszają).
                      • Gość: a Re: LUDZIE! IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 12:21
                        Zgadza się, sytuacje ze światłami i z oznakowaniem są bezdyskusyjne i nic nie zwalnia kierowcy z patrzenia na znaki i stosowania się do nich i nie powinno tu być spięć. Jak dojeżdża się do drogi z pierwszeństwem też się ustępuje i tyle.
                        • Gość: lol Re: LUDZIE! IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 13:05
                          Zgadza się, sytuacje ze światłami i z oznakowaniem są bezdyskusyjne i nic nie z
                          > walnia kierowcy z patrzenia na znaki i stosowania się do nich i nie powinno tu
                          > być spięć.

                          niestety są, bo większość kierowców albo o tym nie wie, albo to ignoruje. Ja w takiej sytuacji na rowerze po prostu wjeżdżam, na szczęście decyzja o winie w razie kolizji należy do osób bardziej obeznanych z prawem niż przeciętny kierowca :)
                          • Gość: ... Re: LUDZIE! IP: *.xdsl.centertel.pl 06.07.12, 13:11
                            > takiej sytuacji na rowerze po prostu wjeżdżam, na szczęście decyzja o winie w r
                            > azie kolizji należy do osób bardziej obeznanych z prawem niż przeciętny kierowc
                            > a :)
                            współczuję!
                            w przypadku kolizji roweru z samochodem raczej tylko z niebios (jeśli w nie wierzysz) możesz się przyglądać jaka decyzja o winie zapadnie :(
                            powodzenia
                            • Gość: kol Re: LUDZIE! IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 13:27
                              raczej nie, bo prędkość ruszającego samochodu w tym miejscu rzadko przekracza 20km/h.
                            • Gość: a Re: LUDZIE! IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 13:30
                              Nie no nigdzie nie napisał, że wjeżdża z dużą prędkością, jeżeli tak to też ryzykuje, bo niestety ale refleks kierowców też nie zawsze jest taki jakbyśmy tego chcieli.
                              Jednak ja Ci też współczuje, jeżeli nie przestrzegasz oznakowania, bo to też prosta droga do wchrzanienia się pod Tira, gdzie też o winie możesz się dowiedzieć z niebios. No i jeżeli na przejeździe gdzie rowerzysta ma pierwszeństwo nie przestrzegasz i jedziesz tak, że możesz go zabić i masz gdzieś, że będziesz musiał/a z tym żyć to też współczuje :/
                    • Gość: ... Re: LUDZIE! IP: *.xdsl.centertel.pl 06.07.12, 12:04
                      co wy z tą prawą ręką...
                      reguła prawej ręki obowiązuje tylko w przypadku skrzyżowania dróg równorzędnych czyli takich gdzie nie ma określenia na "główną" i "podrzędną".
                      Rowerzysta na przejeździe ma tak samo pierwszeństwo jak pieszy na przejściu! Weź doczytaj przepisy!
                      • Gość: lol Re: LUDZIE! IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 12:11
                        poczytaj: miastadlarowerow.pl/index_wiadomosci.php?dzial=2&kat=8&art=80 prawa ręka czasami MA zastosowanie.
                        • Gość: ... Re: LUDZIE! IP: *.xdsl.centertel.pl 06.07.12, 12:35
                          brzmi to logicznie ale w takim razie w TV podają błędne informacje. Był program w którym pan z brodą (nie pamiętam nazwy ani jego nazwiska) wtargiwał na jezdnię rowerem twierdząc że ma pierwszeństwo i auta mają mu ustąpić.

                          A jak jest w przypadku gdy nie ma skrzyżowania a DDR przecina jezdnię obok przejścia dla pieszych?
                          • Gość: ... Re: LUDZIE! IP: *.xdsl.centertel.pl 06.07.12, 12:42
                            jeszcze wracając do owego przejścia gdzie brak przejazdu - przy Smoleńsk. Wystarczy wobec powyższego ustawić rowerzystom znak "uwaga na drogę z pierwszeństwem przejazdu" i już żaden nie wjedzie przed samochód. Potwierdza się mój argument że przejazdu w tym miejscu nie ma chyba w celu nabijania kasy miastu i statystyk SM...
                            • Gość: a Re: LUDZIE! IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 13:04
                              Jasne, albo znak STOP. Tyle, że wtedy w razie wypadku wina jest po stronie rowerzysty. Dla rozsądnych rowerzystów to nic nie zmieni. Tyle, że z tym trzeba pisać do ZIKITu, a nie do gazety.
                              • Gość: ... Re: LUDZIE! IP: *.xdsl.centertel.pl 06.07.12, 13:13
                                czyli zmieniasz zdanie?!?
                                kilka postów wcześniej pisałeś(aś):
                                "W tym konkretnym miejscu nie jest to niedopatrzenie tylko celowe działanie, żeby było bezpiecznie. Dlaczego? Bo jest tam za mała widoczność, żeby zobaczyć nadjeżdżającego z plant rowerzystę, chyba, że postulujesz, żeby powycinać tam co najmniej kilkanaście starych drzew."
                                • Gość: a Re: LUDZIE! IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 13:23
                                  Nie, tyle, że sytuacja gdzie domaluje się przejazd jest inna od sytuacji, gdzie domaluje się przejazd i postawi znaki zmieniające pierwszeństwo. Rowerzysta w tym miejscu widzi więcej i przy znaku stop lub ustąp pierwszeństwa to on byłby zobowiązany uważać i w tym miejscu może to być uzasadnione. Bez znaków dalej twierdzę, że jest zbyt mała widoczność na domalowanie tam przejazdu.
                          • Gość: bk Re: LUDZIE! IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 13:21
                            był to chyba pan Dworak, jeśli myślimy o tym samym programie, archiwum znajdziesz np. tutaj: jedz-bezpiecznie.cba.pl/
                            • Gość: ... Re: LUDZIE! IP: *.xdsl.centertel.pl 06.07.12, 13:48
                              dokładnie.
                              A było to na tym przejeździe:

                              maps.google.com/maps?hl=en&ll=50.053805,19.959583&spn=0.008266,0.016544&hnear=Poland&t=m&z=16&layer=c&cbll=50.054338,19.959569&panoid=zHXLoqZmbMC2jDf_Ed16Rw&cbp=12,179.23,,0,-3.49
                              i wydaje mi się że przekonywał o bezwzględnym pierwszeństwie rowerzystów (choć mogę nie pamiętać a nie mogę w tym momencie podglądnąć w archiwum)

                              Bo jak wg was jest tu z pierwszeństwem przejazdu?
                              Znaków nie ma więc prawa ręka? czyli rower od mostu przepuszcza auta a rower w str. mostu ma pierwszeństwo?!?!?
                              • Gość: bk Re: LUDZIE! IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.12, 14:01
                                >Znaków nie ma więc prawa ręka? czyli rower od mostu przepuszcza auta a rower w
                                str. mostu ma pierwszeństwo?!?!?

                                raczej tak, choć w samym programie autor jeśli dobrze pamiętam sugerował, że pierwszeństwo jest w obydwóch przypadkach (moim zdaniem błąd)?
                                • Gość: ... Re: LUDZIE! IP: *.xdsl.centertel.pl 06.07.12, 14:09
                                  no właśnie. program z 6.05.12.
                                  na tej podstawie utrzymywałem wcześniej że rowerzyści mają pierwszeństwo na przejazdach - podobnie jak piesi.

                                  Gorzej bo nikt nic nie wie i wobec tego rowerzysta o tym że nie miał pierwszeństwa może się dowiedzieć już tylko "patrząc z góry". W związku z tym jako rowerzysta zawsze udzielam pierwszeństwa pojazdom większym od siebie pomijając że unikam jazdy ulicami. Jako kierowca muszę zawsze uważać na rowerzystów "którym wydaje się że mają pierwszeństwo".
                                • Gość: a Re: LUDZIE! IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 14:10
                                  Też myślę, że prawa ręka. Swoją drogą cofnijmy się do tyły i zobaczmy za oznaczenie drogo rowerowej/chodnika... ktoś miał poczucie humoru :P
                                  • Gość: ... Re: LUDZIE! IP: *.xdsl.centertel.pl 06.07.12, 14:34
                                    heh! dobre! na tej podstawie można sądzić że chodnik się kończy a DDR idzie dalej. A pan Dworak się tak wymądrzał...

                                    www.tvp.pl/krakow/jedz-bezpiecznie/wideo/apel-do-rowerzystow-o-przestrzeganie-przepisow-ruchu-drogowego-6-v-2012/7283376
                                    • Gość: a Re: LUDZIE! IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 14:47
                                      Na filmiku jest inne oznakowanie nieco. W sensie, pierwszeństwa to moim zdaniem nie zmienia, ale jest dodatkowo ograniczenie do 30 i znak o którym mowa wcześniej jest odwrócony (tak, że jest ok). Nie wiem które oznakowanie jest aktualne
                                    • Gość: a Re: LUDZIE! IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 14:51
                                      I na końcu rowerzysta jadący od strony mostu wg mnie prawidłowo przejechał i pokazał samochodowi, który się wcześniej zatrzymał, że nie przejedzie (w domyśle, że nie ma pierwszeństwa).
          • tu-teodor Re: LUDZIE! 06.07.12, 14:11
            Ależ to bzdura, właśnie bardzo wiele przejść jest dostępnych legalnie z chodnika.
            Na każdej drodze powyżej 50km/h rowerzysta może jechać chodnikiem więc będzie musiał przecinać przejścia dla pieszych.
            • Gość: a Re: LUDZIE! IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 14:15
              No nie przesadzajmy, wcale tych dróg nie jest tak dużo, poza tym jeszcze chodnik musi mieć co najmniej 2m. No i w takich przypadkach jest się na tym chodniku gościem. I nie ma przymusu jeżdżenia po nim, można jechać po jezdni i nie przejeżdżać przez przejścia dla pieszych.
            • Gość: ... Re: LUDZIE! IP: *.xdsl.centertel.pl 06.07.12, 14:27
              ile masz w KRK takich dróg powyżej 50km/h i z chodnikiem 2m? kilka?
    • Gość: wesoły Zacytuję... IP: *.compower.pl 05.07.12, 20:23
      "...TO się nazywa KULTURA JAZDY." Kultura jazdy myślicielu dotyczy całości drogi a nie jej wybranych fragmentów. Z początkiem tego miesiąca bez najmniejszych skrupułów opieprzam każdego kretyna na rowerze dla którego chodnik to idealne miejsce na slalom. Chama traktuje się jak chama i to wszystko co mu jest należne w kwestii kultury o której autor nieudolnie wspomniał. Jak cham żąda przywilejów więc niech szanuje przywileje innych. Ale jak to cham nie rozumie i nie potrafi z nich korzystać. I słuszne były moje podejrzenia. Miało być wszystkim dobrze a wyszło jak zawsze. Ciekawe dlaczego:-)
    • Gość: ja Re: Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LI IP: *.adsl.inetia.pl 05.07.12, 21:23
      popieram w 100%! kultura i rozsądek przede wszystkim! cieszę się, że dużo rowerzystów/kierowców/pieszych myśli podobnie.
    • Gość: McH Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.12, 21:31
      Bardzo rozsądnie! Popieram, a jako kolejny krok proponuje zabrać się za kompletnie martwy przepis o zakazie korzystania z telefonu komórkowego (bez zestawu głośnomówiącego, słuchawki - czyli trzymając go samodzielnie) podczas prowadzenia samochodu.
      • Gość: ? Re: Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LI IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 21:57
        z moich obserwacyj wynika

        że również rowerzyści/tki bardzo lubią rozmawiać przez telefon w czasie jazdy...

        szczególnie ulubione jest to przez tzw. krowy holenderki :-)
    • Gość: requiescqant Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.12, 21:52
      Przepis jest martwy, tak samo jak co 1156. rowerzysta, który nie zsiada na zebrze.
      • Gość: ? Re: Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LI IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 22:02
        wiesz rekwiescant

        ale jak mają zsiąść :-)

        na ogół wymaga to zatrzymania się /no chyba że to rowerzysta z cyrku

        a na drodze na wysokości przejścia dla pieszych nie wolno się zatrzymywać

        PS. Drodzy rowerzyści - wiem że ciężko to wam zrozumieć - ale uwierzcie
        chodnik jest częścią drogi...
    • cassiel Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] 05.07.12, 22:14
      popieram w całej rozciągłości apel o kulturę i wyrozumiałość dla innych. kierowcy często nie zdają sobie sprawy z tego, że i tak są o wiele szybsi niż piesi i szybciej dotrą do celu - dlaczego nie miałoby wejść im w krew zatrzymywanie się przed przejściem, kiedy widzą, że ktoś czeka na dogodny moment, żeby przejść na drugą stronę? ostatnio byłam świadkiem takiej sytuacji - ulewa straszna, leje jak z cebra, kobieta wysiada z autobusu, nie ma niestety żadnego parasola i czeka na przejściu, żeby przejść na drugą stronę i jak najszybciej dojść do domu. i żaden, ŻADEN z kierowców, jadących i tak z dość małą prędkością ze względu na warunki atmosferyczne, nie wpadł na to, żeby się zatrzymać przed przejściem i przepuścić tę panią. i tak przez dłuższą chwilę - zero empatii i zwykłej ludzkiej życzliwości...
    • Gość: ja ja Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] IP: *.dynamic.chello.pl 05.07.12, 22:45
      skoro przejście jest po to, żeby przechodzić, a nie przejeżdżać, to chodznik jest po to, żeby chodzić, a nie jeździć.
      Przepisy są bez sensu, ale są. Policja jest, ale nie egzekwuje przepisów. Ludzie przejeżdżają przez przejście łamiąc przepisy, które same są złamane.
      Dziki kraj, chory kraj, w którym króluje tworzenie przepisów dla ilości, ot tak, żeby były.
    • mariockr Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] 05.07.12, 23:12
      Zgadzam się w 100% i popieram
      • Gość: Wit Lepszy martwy przepis, czy cyklista? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.12, 22:31
        Tak, zgadzam się ze zdaniem, że najlepiej zorientowani są ci rowerzyści, co sami jeżdżą samochodem. I chodzi oto, żeby jeden baran z drugim, z koszyczkiem na kierownicy i z nieodzownymi słuchawkami (każdy producent MP3 ostrzega przed używaniem ich w sytuacjach niebezpiecznych) nie wjeżdżał rozpędzony na przejście dla pieszych (bez świateł), bo MU SIĘ TO NALEŻY. Niech jeden z drugim zrozumie, że człapiącego pieszego (6 km/godz) można zza kierownicy dostrzec, a bicykla o prędkości 20 km/godz nie. I to jest sedno całej dyskusji. Jak jest wypadek z pieszym, to mówi się o "wtargnięciu na jezdnię", czyli np. że delikwent wbiegł na zebry jak Bolt. W tej konwencji każdy rowerzysta, który nie zwolni przed przejściem jest winien wtargnięcia. I wtedy dobrze mu tak.
    • kopperek Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] 05.07.12, 23:16
      czyli w przypadku potrącenia rowerzysty przejeżdżającego przez przejście kierowca jest karany - albo nie - w zależności od tego, czy prędkość rowerzysty była zbliżona do idącego pieszego czy nie. Trudno o bardziej nieprecyzyjny i nieżyciowy przepis - w typowej sytuacji zeznania świadków na ten temat dzieliłyby się 50/50, za to w kwestii czy rowerzysta jechał czy szedł (albo: czy pieszy szedł, czy biegł) byliby raczej zgodni.
      • Gość: :) Re: Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LI IP: 213.134.163.* 06.07.12, 00:38
        Niedawno czytałem wypowiedzi prawników na ten temat. Ciekawe, że okazało się z orzecznictwa sądowego, że złamanie przepisów przez rowerzystę (przejechanie po pasach) ma się nijak do odpowiedzialności kierowcy, który ma obowiązek przepuścić każdego znajdującego się na pasach a nie jedynie pieszych. Pozostaje jedynie uznaniowość "wtargnięcia"
        • Gość: a Re: Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LI IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 10:28
          pooglądaj drogówkę, a zobaczysz, że to nie prawda
          • Gość: :) Re: Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LI IP: *.tktelekom.pl 06.07.12, 11:22
            Policja to nie władza ostateczna. Przecież napisałem, że tak dyskutowali prawnicy na podstawie orzecznictwa sądowego.
            • Gość: a Re: Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LI IP: *.dynamic.chello.pl 06.07.12, 11:57
              ale sądy rzadko zmieniają to co ustaliła policja
    • Gość: wenge Przepis o zsiadaniu z roweru jest martwy! [LIST] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.12, 02:17
      Zabawa polega na tym, że przepis ten jest "ustawowy", jak chcesz go zmienić to pisz apelacje do sejmu, ministerstwa komunikacji itd.. Póki co powinieneś go przestrzegać. Państwo znalazło sposób na przestrzeganie też "martwych" przepisów komunikacyjnych jak zapinanie pasów czy rozmowy przez komórkę zaostrzając kary za ich nieprzestrzeganie.
      A proponowana zmiana typu "zmniejszyć prędkość przejazdu przez przejście dla pieszych" dopiero jest MARTWA !!!!
      Kto i niby jak ma to oceniać? Przede wszystkim kiedy? Jak dojdzie do kolizji z samochodem?
      Będziesz wtedy zawsze na pozycji przegranej - "wtargnął na jezdnię", albo na pasach chcesz być "świętą krową" bez względu na prędkość z jaką na nie wjeżdżasz.
Pełna wersja