Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.12, 10:42
Popieram Pana w sprawie knajp M.G. wystrój kiczowaty , przeładowany detalami . Jedzenie przeciętne a niektóre potrawy wręcz niesmaczne . Ceny niewspółmierne do jakości i smaku.Gdyby nie telewizja te jadłodajnie M.G dawno by znikły z rynku . A co do wywiadu M.G to dawno się tak nie uśmiałem . Ta kobieta ma kompleks wyższości . Natomiast muszę przyznać rację , że można rozróżnić czy kotlet rozbijany jest na drewnie czy plastiku pod dwoma warunkami . Warunek pierwszy ; drewno musi być świeżo ścięte i wtedy mięsko łączy się z sokami i żywicą . Warunek drugi ; drewno jest w postaci trocin ,wtedy mięsko ma wyczuwalny smak drewna a 100% .
    • Gość: krakus Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.12, 11:49
      Dobre z ta deska. Pamietam, jak z zazenowaniem przywitalem bigos i pierogi podawane moim zagranicznym gosciom zima ubieglego roku w "Miod malina". O ile w wiekszosci przypadkow wychodze z knajpy z przeczuciem, ze "zrobilym to danie rownie dobrze, jezeli nie lepiej", to w tym konkretnym przypadku pozostał smutek.
      • Gość: Guapo Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 09.07.12, 20:17
        W Kolumbii jest zwyczaj podawania wołowiny na desce zamiast na talerzu :)
        • Gość: kiki122 Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.w90-61.abo.wanadoo.fr 09.07.12, 21:09
          Nie tylko w Kolumbii, ale i w Argentynie i w Brazylii i w Chile etc. etc. Nie wiem dlaczego tak podaja, ale steki sa bardzo duze i moze zeby latwiej bylo kroic.
          • Gość: BAAWAA Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.pool.mediaWays.net 09.07.12, 22:53
            W Bawarii tez sie zajada z desek tzw Brotzeit [posilek miedzy posilkami]
            • pinky69pinky Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler 10.07.12, 15:15
              > Brotzeit [posilek miedzy posilkami]

              Właściwie każdy posiłek jest między posiłkami, może oprócz ostatniej wieczerzy ;D
        • cichwoda W Kolumbii jest zwyczaj podawania wołowiny na desc 10.07.12, 10:17
          w Kanadzie duzo restauracji tez serwuje steki w ten sposob
        • Gość: swan goowno mnie obchodzą kolumbijskie zwyczaje IP: 89.174.254.* 10.07.12, 16:09
          bo jestem Polakiem, mam za sprawą przodków od wieków przyzwyczajony organizm do schabowego, bigosu czy ziemniaków w zasmażce i wiem, że takie żarcie mi nie szkodzi w przeciwieństwie do frutti di mare...
          I co gorsza; nie widze najmniejszych nawet powodów by coś zmieniać w mojej diecie..
          • kissmygrass Re: goowno mnie obchodzą kolumbijskie zwyczaje 10.07.12, 16:20
            Gość portalu: swan napisał(a):

            > bo jestem Polakiem, mam za sprawą przodków od wieków przyzwyczajony organizm do
            > schabowego, bigosu czy ziemniaków w zasmażce

            Ułuda. Zarówno w kwestii genetycznego dziedziczenia przyzwyczajeń, jak i "wielowiekowych" tradycji dietetycznych rodaków.
            • Gość: swan Re: goowno mnie obchodzą kolumbijskie zwyczaje IP: 89.174.254.* 10.07.12, 17:09
              nie żadna ułuda tylko praktyka... Ci z kompleksami, którzy wstydzili się tłustej kuchni swoich swoich siermięznych przodków dziś leczą wrzody na żołądkach...

              Znasz coś lepszego do jedzenia niz pyzy ze skwarkami popite np; jasnym piwem z browaru lubuskiego ?
              • kissmygrass Re: goowno mnie obchodzą kolumbijskie zwyczaje 10.07.12, 17:50
                Gość portalu: swan napisał(a):

                > nie żadna ułuda tylko praktyka... Ci z kompleksami, którzy wstydzili się tłuste
                > j kuchni swoich swoich siermięznych przodków dziś leczą wrzody na żołądkach...

                Podeprzesz sugerowaną korelację jakimiś badaniami naukowymi? Ja rozumiem, że mocno w to wierzysz, ale to trochę słaba argumentacja.

                > Znasz coś lepszego do jedzenia niz pyzy ze skwarkami popite np; jasnym piwem z
                > browaru lubuskiego ?

                Krewetki z grilla popite jakimś Alentejano lub Alvarinho. Najwyraźniej urodziłem się w złym kraju.
          • aarvedui kiedy ostatnio jadłeś kaszę, genetyczny Polaku ? 10.07.12, 16:43
            Gość portalu: swan napisał(a):

            > bo jestem Polakiem, mam za sprawą przodków od wieków przyzwyczajony organizm do
            > schabowego, bigosu czy ziemniaków w zasmażce i wiem, że takie żarcie mi nie s
            > zkodzi w przeciwieństwie do frutti di mare...

            kiedy ostatnio jadłeś kaszę, genetyczny Polaku ? kaszę gryczaną na ten przykład.
            czy przyprawiałeś ją sobie arcydzięglem ?
            albo - jeśli Twoja genetyka jest starsza - "korzeniami" typu cynamon, pieprz, papryka, gałka muszkatołowa?
            kiedy ostatnio jadłeś dziczyznę w sosie, dajmy na to, cebulowo-piernikowym, albo wiśniowym robionym na krwi ?
            albo ogórki, ile dziennie jesz ogórków w sezonie - 5, 15, 30 ?
            czy jadłeś kiedyś słoninę tartą z grochem i jabłkami, mój genetyczny Polaku ?
            a miód pitny ? piłeś kiedyś w życiu w ogóle ?
            • Gość: swan Re: kiedy ostatnio jadłeś kaszę, genetyczny Polak IP: 89.174.254.* 10.07.12, 17:04
              w weekend jadłem zrazy z dzika z grzybami leśnymi, kasza gryczana i kapusta czerwona z rodzynkami ... A wczoraj np; jadłem na obiad brazelle wołowe – to udziec macerowany w occie balsamicznym i imbirze (polecam Kuźnię w Wilanowie)

              Miód pitny czasami piję i polecam polskie półtoraki. Można do nich dodać cynamon czy gałkę muszkatołową dla smaku ale tego o czym wspomniasz na końcu, słonina tarta z grochę i jabłkami to nie przypominam sobie bym kiedykolwiek to jadł... Polecasz jakieś miejsce gdzie można tego spróbować?

              ps; zjedzonych ogórków jakoś nie liczę ale myśle, ż ezebrałoby się ich znacznie wiecej rocznie niż myślisz bo jakieś min. 60 sztuk..
              • gaissa Re: kiedy ostatnio jadłeś kaszę, genetyczny Polak 11.07.12, 00:12
                Gość portalu: swan napisał(a):

                >
                > Miód pitny czasami piję i polecam polskie półtoraki. Można do nich dodać cynamo
                > n czy gałkę muszkatołową dla smaku

                Do półtoraka????
                On sam ma tyle smaku, że trzeba mieć chyba porażone (bądź niewykształcone) kubki smakowe, żeby jeszcze do niego coś dodawać.
                To tak, jakby chcieć przyprawiać 5-putonowy tokaj...
                • Gość: swan Re: kiedy ostatnio jadłeś kaszę, genetyczny Polak IP: 89.174.254.* 11.07.12, 18:27
                  To tak, jakby chcieć przyprawiać 5-putonowy tokaj...

                  przeciez napisałęm, że jak ktoś lubi to sobie może dodatkowo przyprawić półtoraka a nei że musi to robić...
                  I szczerze mówiąc nie wiem jak smakuje ten tokaj o którym piszesz bo jakoś już tak mam, ze po tokajach zawsze rzygam jak kot... Tego się nie da pić... :-)
                  • gaissa Re: kiedy ostatnio jadłeś kaszę, genetyczny Polak 13.07.12, 17:11
                    Gość portalu: swan napisał(a):

                    > I szczerze mówiąc nie wiem jak smakuje ten tokaj o którym piszesz bo jakoś już
                    > tak mam, ze po tokajach zawsze rzygam jak kot... Tego się nie da pić... :-)

                    No popatrz, a według Twojej teorii o "narodowych żołądkach" powinieneś pić tokaj litrami, jak nasi przodkowie... Ergo sam sobie przeczysz ;P
              • Gość: humbakuss Re: kiedy ostatnio jadłeś kaszę, genetyczny Polak IP: *.2-0.pl 11.07.12, 09:56
                60 to ja w miesiac jem jak nie wiecej :D
              • aarvedui "genetyczny" Polak swan bredzi...c.d. 05.08.12, 17:52
                no to czemu coś bredzisz o schabowych, ziemniakach, zasmażkach i winie - jako "genetycznych" daniach Polaków ?

                schabowy i ziemniaki to kuchnia post-zaborcza, masowe uprawy ziemniaków kultywowali u nas głównie prusacy i zabór rosyjski.
                ta Twoja "genetyka" ma nieco ponad 100 lat chyba.

                a miód półtorak to wytwór nowoczesnego przemysłu, "genetycznie" najlepszy był najwyżej dwójniak, lepszych proporcji nigdy się nie robiło, najczęściej były trójniaki i czwórniaki.

                więc Twoja "genetyka" chyba cię zawodzi po całości.
    • mnop2 Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler 08.07.12, 12:44
      ah jo! niestety :(
    • Gość: gda co za pomysł IP: *.krdc.pl 08.07.12, 13:03
      jeść sardynki w kr i w ogóle ryby :)
      • Gość: Le.O.N. Re: co za pomysł IP: *.nie.fiberway.pl 09.07.12, 09:52
        Racja - ryby i owoce morza w KRK omijamy. To nie miasto portowe.
        Jemy obwarzanki, pierogi, schabowego i ew. oscypka.
    • big_gadu Nie muszę ! 08.07.12, 15:06
      Wole nawet bary mleczne niż kultowe jadłodajnie !

      Taka dyskusja przy leniwych japonek z polakiem w barze Flisak,

      to jest to - ten smak miejsca i czasu !
      • misiak_spasiony Re: Nie muszę ! 09.07.12, 19:13
        Bułeczki z pastą jajową z Flisaka...
        Totalny odlot.

        i nie wybrzydzajcie jak nie jedliście (a raczej nie pożeraliście)
      • teczowa-szmata Faktycznie,w barze mlecznym 09.07.12, 21:02
        jest taniej i smaczniej.
      • puch_puch Re: Nie muszę ! 10.07.12, 10:06
        ja tam nie wiem, ale strony www do tych knajp to ona ma tragiczne
        poraszka i amatorka
        a niby ona taka wykszałcona w kierunku sztuk pieknych malarstwa i wogóle
        jak ktos kto ma duplom artysty może zlecac robienie stron partaczom i antytalentom?
        tak samo moze byz z kucharzami i obsługa
        skoro nie umie wybrac profesjonalistów i ich zatrudnic jak moga smakowac te ich dania?
        a no tak jak wyglądaja wizytówki w sieci :(
        smutek i zal partaczy na pal
        • Gość: josef Re: Nie muszę ! IP: *.aster.pl 10.07.12, 22:05
          Ale to (prawie) wszystko nie jej, ona użycza nazwiska i pomysłu komuś, kto ma na takie fanaberie pieniądze. Urządza lokal, przygotowuje jego menu i w zasadzie znika z horyzontu zdarzeń. Tak przynajmniej wynika z artykułu sprzed paru lat na temat poczynań tej Pani.
    • Gość: Doe Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.12, 18:39
      Bardzo to smutne ale autor ma całkowitą rację. W Przypadku knajp pani G. klientelę napędza TYLKO dobry PR warty miliony złotych dzięki miernej jakości programowi w TV; zdecydowana większość klientów, to tzw. klienci jednorazowi. Jakość potraw jest bardzo przeciętna i nie prowokuje do ponownych odwiedzin w celu pokosztowania innych dań.
      • maoo Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler 09.07.12, 18:41
        Ja bym tam nawet wody mineralnej nie wypił heh.
    • Gość: josef Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.aster.pl 08.07.12, 19:22
      Jedno Pani Geslerowej trzeba przyznać: umie się sprzedać w mediach. Żeby sprzedawać w mediach coś, czego się nie ma, trzeba mieć nieprzeciętny tupet albo być geniuszem, a najlepiej jedno i drugie. Pani Geslerowa ma więc nieprzeciętny tupet albo jest geniuszem, albo jest geniuszem obdarzonym nieprzeciętnym tupetem. Geniuszem - dodajmy - medialnym, bo kulinarnym to jakoś tak nie bardzo...
      • Gość: leszko Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.ofek.com.pl 09.07.12, 19:03
        Rzeczywiście, pani Gessler umie się sprzedać! Tylko, że tak naprawdę to powiela model pewnej organizacji, działającej już dwa tysiące lat, z najprostszym logo pod słońcem i też sprzedającej produkt, którego nikt na oczy nie widział:)
        • Gość: multi masz fiksacje IP: *.play-internet.pl 09.07.12, 20:25
          leczyć
        • Gość: minam Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.12, 22:01
          chyba za późno...
    • Gość: josef Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.aster.pl 08.07.12, 19:33
      Pani Gesler powinna zostać patronem opery buffa, miękkiego makaronu i zimnej pizzy. Oraz -koniecznie - haute couture.
    • Gość: pompon Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.noc.fibertech.net.pl 08.07.12, 20:02
      Niestety ta opinia byłaby adekwatna także do lokalu pana Gesslera - brudno, niesmacznie, dramatycznie, którego Pan Recenzent wychwalał tutaj pod niebiosa. Brak dystansu czy tylko jedynie słuszną telewizję się ogląda?:) Już lepiej o zdjęciach niech piszę. Nie da się ich zjeść.
    • Gość: Michal Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.12, 20:06
      Calkowicie zgadzam sie z autorem tego artykulu. Bylem na kolacji w Marcello - wyszedlem z niej niezadowolony. Jedzenie w porownaniu do cen nic specjalnego, deser przecietniutki. A obsluga... Spocony, niemily, nieprofesjonalny kelner. Zdecydowanie odradzam!!!!
      • misself Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler 09.07.12, 14:38
        Gość portalu: Michal napisał(a):

        > Calkowicie zgadzam sie z autorem tego artykulu. Bylem na kolacji w Marcello - w
        > yszedlem z niej niezadowolony. Jedzenie w porownaniu do cen nic specjalnego, de
        > ser przecietniutki. A obsluga... Spocony, niemily, nieprofesjonalny kelner.
        > Zdecydowanie odradzam!!!!


        Co prawda kelner powinien być z definicji miły i profesjonalny, to jednak trudno mu zarzucić, że był spocony - temperatury są jakie są, przecież to nie od jego woli zależy, czy się poci.
        • Gość: e e Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: 195.116.0.* 09.07.12, 19:19
          Nie zgadzam się. Niby czemuż to w jednej z najdroższych restauracji w mieście, klimatyzacja nie może być uruchomiona, chociażby w te najgorętsze dni?
          • Gość: josef Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.aster.pl 10.07.12, 22:07
            Zapewne chodzi o ten cudowny, niepowtarzalny klimat tego miejsca.
        • Gość: gość Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.13, 17:20
          nie zależy od niego, ale od niego zależy, czy się opłuka i popsika 48 godzinną reksoną

          KNAJPY PANI G. OMIJAM

          szerokim łukiem. Bardzo szerokim

          z pożytkiem dla zołądka i kieszeni

          ale jak ktoś leci owczym pędem "bo widział w telewizorni" - to niech ma pretensje do samego siebie.

          To samo zresztą odnosi się do głosowania w tzw. "wyborach".
    • gsu-76 Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler 08.07.12, 20:32
      Ja byłem w tej restauracji dwa razy, pierwszy i ostatni. Tragedia, jadłem spagetti z krewetkami, cztery!!! krewetki ugotowane na gumiasto i dodatkowo nieświeże. Danie kompletnie bez smaku, zero. Kolega zamówił risotto z krewetkami miał ...dwie tak samo przyrządzone krewetki. Rachunek kosmiczny. PS dzień wcześniej jadłem pyszne krewetki ze szparagami w innej krakowskiej restauracji. Można? Da się? Omijajcie dużym łukiem. Najlepsze jest to że obok jest super włoska restauracja Da Pietro z pysznym jedzeniem. Ta jest nastawiona najwidoczniej na jednorazowego klienta, zawsze znajdzie się na Rynku jakiś obcokrajowiec, lub osoba (jak my), którzy chcą skosztować potraw "słynnej restauratorki".
      • Gość: mk Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.internetia.net.pl 09.07.12, 20:26
        nie wiem czemu, ale częto tak jest, że im drożej tym gorzej. Moze chodzi o celowanie w snobów, że im więcej zapłaci tym mu bardziej smakuje, wiadomo - drogie to dobre wg snoba/
      • Gość: zet Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.agora.pl 10.07.12, 15:08
        Identycznie w Łodzi. I jeszcze "świeża" ryba, która się rozpuszczała na talerzu
    • filakia Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler 08.07.12, 20:47
      A mnie jedzenie bardzo smakowało (oprócz deseru - tiramisu, za 24zł!). Niestety ceny są absolutnie nieadekwatne, doliczanie 10% do każdego rachunku jest idiotyczne, a wnętrze zrobione jest bardzo "na siłę". Kelnerowi nie mam nic do zarzucenia, ale czas oczekiwania był bardzo długi, nawet na najprostsze przystawki.

      Mnie zastanawia to, czy to faktycznie jest restauracja Gessler, czy tylko jej dobrze zapłacili za użycie nazwiska. Według mnie raczej to drugie - bo kto może dobrze prowadzić tyle restauracji w różnych miejscach jednocześnie?
      • Gość: josef Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.aster.pl 08.07.12, 21:19
        Przecież Geslerowa ma kilka lokali na spółkę, większość czy nawet wszystkie w Warszawie. W znakomitej większości przypadków użycza właścicielowi interesu nazwiska, znajduje pomysł, realizuje go - i tyle. W niektórych restauracjach, które otwierała nie pojawia się po uruchomieniu lokalu lub bywa raz na ruski rok.
    • Gość: gość Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.aster.pl 08.07.12, 21:13
      Ja nie na temat, ale mi sie przypomniało w związku z sardynkami.

      Jak w Muszynie Zdroju w hotelu wielogwiazdkowym gość z Warszawy robił awanturę, ze krewetki są mrożone.
      • maximus_t2 Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler 08.07.12, 21:59
        a mi bardzo spodobalo sie jedno sformulowanie z recenzji : "wiejskie rokoko".
        nic dodac, nic ujac :) :) :)
    • Gość: niedoszły pizzer Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.12, 22:22
      Słysząc że Pani Magda Gessler otwarła w Krakowie włoską restaurację Marcello, pomyślałem że fajnie by było popracować w takim miejscu. Zadzwoniłem więc z pytaniem czy nie szukają może osoby na stanowisko pizzera, ku mojej uciesze odpowiedź była pozytywna. Po krótkiej rozmowie telefonicznej z managerem restauracji umówiłem się na dzień próbny. Miałem być na 12:00, ale że miał być to mój pierwszy dzień w pracy byłem pół godziny wcześniej. Gdy dotarłem na miejsce
      akurat było przyjęcie towaru. Witając się z managerem myślałem iż wypyta mnie o doświadczenie, sprawdzi czy mam książeczkę sanepidu itp, ale nie (maja urwanie głowy, bo to przyjęcie towaru, pewnie sprawdzi to później - pomyślałem). Spytałem gdzie jest szatnia abym mógł się przebrać. Poprowadził mnie przez SALĘ!, ZAPLECZE!, KORYTARZ SPEDYCYJNY!,
      KUCHNIĘ!!! A teraz najlepsze szatnia była w kuchni, a dokładniej kilka schodów wyżej (nie oddzielona od kuchni żadnymi drzwiami ani nawet kotarą). Jak już przebrałem się w szatni (czyt. na schodach), zawiesiłem brudne ubrania, nie, nie w szafie na nie przeznaczonej, tylko na desce z wystającymi gwoździami przytwierdzonej do ściany postanowiłem umyć ręce hmm... tylko gdzie?. Jak się okazało ręce myje się w kuchni w zlewie w którym akurat wtedy leżała sałata. No cóż co kuchnia to inny obyczaj. Przeszedłem na stanowisko pizzera aby przygotować sobie stanowisko pracy i przeglądnąć menu z pizzami i składniki. Jakie było moje zdziwienie gdy pod piecem na pizze ujrzałem olej firmy ARO (jeszcze wtedy nie wiedziałem do czego się go używa w tej WŁOSKIEJ RESTAURACJI). Przez pierwsze 15 minut od otwarcia byłem sam nikt mi nic nie powiedział jak co mam robić, co gdzie jest, ba nikt się nawet nie zapytał czy ja to w ogóle umie robić pizze. Dwadzieścia po dwunastej przyszła pizzerka (Ta renomowana WŁOSKA RESTAURACJA czynna jest od dwunastej), przebrała się w... ,i tu będzie jeden z lepszych numerów, białe polo z napisem na piersi TRATTORIA SOPRANO!!!.
      No miałem już dość nie wiedziałem czy śmiać się i robić zdjęcia czy może od razu zadzwonić do jakiejś gazety aby przysłali fotografa. Dla tych co nie mieli jeszcze okazji zagościć w progach restauracji Marcello Pani Magdy Gessler wyjaśniam że stanowisko pizzera znajduje się vis a vis wejścia, więc każdy klient który chce wejść na salę pierwsze co widzi to pizzera z logiem Trattori Soprano dumnie widniejącym na piersi. Uwierzcie mi mistrzostwo świata hehe.
      Co do składników na pizze to jak na włoską restaurację która aspiruje aby stać się jedna z najlepszych w Krakowie (przy wejściu widnieją naklejki informujące o wyróżnieniu w przewodniku Michelin, których pewnie tylko przez niedopatrzenie zapomniano zdjąć ;) szału niema, wspomniany już wcześniej olej ARO jak się okazało (ten typowo włoski składnik) używany jest do wyrobu ciasta. Drożdże a jakże babuni. Woda używana do wyrobu ciasta typowo włoska "kranówka". Pozostałe "oryginalne włoskie" produkty przemilczę, ale jednego do jasnej ..(@%^)... nie rozumiem, WE WŁOSKIEJ RESTAURACJI NA RYNKU W KRAKOWIE ROBIĆ WŁOSKĄ PIZZE W ELEKTRYCZNYM PIECU NA ALUMINIOWYCH SIATKACH to już jest przegięcie pały!!!!
      Nie będzie zakończenia, ani podsumowania.
      • Gość: Rekino Bylem, testowalem i potwierdzam: nedza ! IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.12, 00:27
        • Gość: łodzianka Re: Bylem, testowalem i potwierdzam: nedza ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.12, 14:39
          Potwierdzam ! Byłam w łódzkiej / włoskiej restauracji p. Gessler . Niestety puchy jak diabli i już dzisiaj wiem dlaczego.
          Tam po prostu jest niesmaczne jedzenie!
          Porcje małe i źle doprawione. Nijakie.
          Więcej tam już nie pójdę. Tym bardziej, że wokół na rynku Manufaktury do wyboru do koloru miejsc gdzie można coś zjeść SMACZNIE!
      • Gość: josef Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.aster.pl 09.07.12, 01:41
        Dziękuję za podzielenie się tym szczególnym, hm... w zasadzie powinienem napisać doświadczeniem zawodowym, lecz w tym przypadku jakoś trudno mi to przechodzi przez gardło.
        To mi wystarczy, żeby tam nie pójść.
      • a-thomek Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler 09.07.12, 12:18
        Wielkie dzięki za podzielenie się tym doświadczeniem.
      • Gość: vv Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.toya.net.pl 10.07.12, 08:48
        Piesze się "otworzyła", a nie "otwarła"... Dalej już nie będę czytać, po tak rażącym błędzie już na początku wypowiedzi.
        • Gość: jakis login Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.acn.waw.pl 10.07.12, 09:46
          > Piesze się "otworzyła", a nie "otwarła"... Dalej już nie będę czytać, po tak rażącym błędzie już na początku wypowiedzi.
          Akurat nie masz racji. Cytując prof. Bańko: Otwarł, otwarła, otwarło, otwarli, otwarły to formy poprawne, ale rzadsze niż otworzył, otworzyła, otworzyło, otworzyli, otworzyły. „Nie mogąc znaleźć drzwi wyjściowych, otwarłam okno i postanowiłam z niego wyskoczyć” – czytamy w książce Sny – klucz do podświadomości. Do śmiechu to nie jest.
          Jak widać, tam gdzie szukasz błędu, nie ma go, jest natomiast na początku Twojej wypowiedzi.
          Zanim więc zaczniesz kogoś pouczać, zacznij od siebie, a potem sprawdź, czy masz rację.
        • Gość: po polskiemu Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.159.6.178.static.cdpnetia.pl 10.07.12, 11:36
          sjp.pwn.pl/slownik/2497122/otworzy%C4%87
          NIE MA różńicy, pani(e) esteta językowy
      • tow.janwinnicki Trattoria Soprano? Pewnie to był outsourcing :D 11.07.12, 14:57
        hehehehe
    • palo_ma1 Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler 09.07.12, 08:19
      Osoba z rodziny mająca w swoich obowiązkach łażenie po knajpach na spotkania biznesowe,
      raczej jako organizator takich spotkań - jednoznacznie kwalifikuje sieć Gessler
      do kategorii "never ever".

      Pretensjonalnie, drogo, niesmacznie, kuriozalnie małe porcje, co w przesadzie oznacza wiochę.
      Z obsługą też nie najlepiej.
      Szkoda czasu.
    • Gość: antenka Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.07.12, 09:49
      Jadlem miesiac temu obiad w knajpie Magdy Gessler na warszawskiej starowce.
      I artykul p.Nowickiego potwierdzil ze z moim smakiem nie jest jeszcze tak zle .
      Potrawy wymyslnie opisane w menu byly po prostu kiepskie , przyprawione jak
      grilowane mieso na festynie w Malkini , niedogotowane to co powinno byc dogotowane ,
      zimne to co powinno byc gorace . Zastanawialem sie ze nawet bardzo przecietny kucharz zrobilby to lepiej niz ten co akurat znajdowal sie w kuchni . Myslelem ze moze to tylko
      przypadek , ze akurat tego dnia byl jakis nowy lub jego zastepca ale widac wyraznie ze po prostu wlasciciele albo nie maja smaku albo nie przykladaja wagi do jakosci .
      A pani Magda , ktora uwaza sie za znawce kuchni wloskiej i zglasza do niej aspiracje powinna zrozumiec , ze we Wloszech je sie o wiele lepiej w "podrzednej" trattorii na glebokiej prowincji i o wilele taniej niz w jej restauracjach z wybujalym wystrojem w centrach duzych miast .



    • Gość: snake_kr Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: 193.106.246.* 09.07.12, 14:30
      Nie byłem, nie jadłem, ale znam kilka opinii i niestety pokrywają się ze złymi opiniami. Trudno teraz o dobrą strawę w Krakowie..., no może jeszcze Babcia M.
      • misself Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler 09.07.12, 14:42
        Odpowiadasz na:
        Gość portalu: snake_kr napisał(a):

        > Nie byłem, nie jadłem, ale znam kilka opinii i niestety pokrywają się ze złymi
        > opiniami. Trudno teraz o dobrą strawę w Krakowie..., no może jeszcze Babcia M.

        Poproś o podwyżkę, bo reklamowanie wychodzi Ci świetnie ;-)
        Zniechęcająca recenzja. Ale w sumie i tak nie miałam ochoty się wybrać - mimo że oglądam program pani Gessler, nie oczekiwałabym, że jedna osoba daje radę super profesjonalnie prowadzić tyle lokali. Taka trochę bańka nadmuchana nazwiskiem i niczym poza tym.
    • Gość: Taka prawda Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.swidnica.mm.pl 09.07.12, 16:46
      Tylko raz miałam okazję posłuchać gotowania w tv Pani Magdy Gessler i nigdy więcej. Posłuchać, bo sama w tym czasie gotowałam, nie oglądałam). Mieszkałam we Włoszech przez 10 lat, ale takich bzdetów o kuchni włoskiej nigdy nie słyszałam, jak w jednym z odcinków...
      Nie jestem fanką Pani Gessler, raczej antyfanką...
      P.S Mediterranea oznacza śródziemnomorski
    • Gość: Taka prawda Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.swidnica.mm.pl 09.07.12, 16:52
      Zapomniałam napisać... Wystój mi się podoba, lubię takie klimaty. :) Choć przyznam, że za wyjątkiem murów to meble i inne dodatki nie wiele z Włochami mają wspólnego. Dodatki meble, a w szczególności białe stoły i krzesła kojarzą mi się raczej z Francją lub Grecją.
      • Gość: . Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.12, 18:38
        m.warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,106541,12043465,Znalezli_sposob_na_Gesslera__Odbiora_mu_mieszkanie.html
        • Gość: sranie w banie Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.159.6.178.static.cdpnetia.pl 10.07.12, 11:40
          po pierwsze, nie ta osoba. po drugie, aż dziw, że nie podaje się stanowiska Gesslera
          w tej sprawie. A wiąże się z niewywiązaniem się Miasta z umowy.
          Oraz lokalem w parku Saskim.
          Szczegóły warto znać, a nie powielać bezmyślnie.
    • Gość: drMuras W Wrocławiu polecam artystę smaku IP: *.icpnet.pl 09.07.12, 18:32
      Grzegorz Cielecki. Artysta smaku. Bez lansu , bez ciśnienia.... Kiedyś w Europeum dziś nie wiem gdzie pracuje. Kto znajdzie nie będzie żałować
    • Gość: Dana Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.warszawa.vectranet.pl 09.07.12, 18:34
      Wnetrze bardzo ladne!!!
    • Gość: mar2603 Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.12, 18:40
      Zgadzam się z Autorem. Też byliśmy z żoną na obiedzie w restauracji GAR i mamy podobne
      opinie. Jadłem (zamówiłem?) halibuta z pieca i dostałem trójkącik - ogonek ogrubości jednego
      centymetra, wiotki - nie chrupki. W ulicznej smażalni takie dania są lepsze. Powtórzę pani Gesler ponownie: rewolucję trzeba zacząć od siebie - mnie ta pani oszukała!!!
    • Gość: no ja!!! Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.15-79-b.business.telecomitalia.it 09.07.12, 18:40
      Nieprzeciętnie zadufana w sobie istota, która powinna być wyrzucana z każdej kuchni za samo plątanie się po niej z takimi kudłami. Gdzie wymogi SANEPID-u?? Bezczelna i arogancka. Proponuję bojkot jej restauracji !!!
    • Gość: poznaniak 60+ Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler IP: *.man.poznan.pl 09.07.12, 18:41
      jezeli lykamy wszystko co ta Pani nam poda to takie sa efekty, niczym specjalnie oprocz cen i kiczowatych, dusznych sal te knajpy nie mają sie czym poszczycic. Gessler bije kasę bo wykorzystuje swoje 5 minut. Kiepska to promocja jej knajp. moze odwrócimy projekt i ktorejs z jej restauracji zrobimy kuchenne rewolucje
    • mr_gm Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler 09.07.12, 18:41
      I właśnie dlatego nigdy nie jadam w restauracjach celebrytów, bo tam podaje się gó... w cenie złota.
      • calli Re: Marcello Ristorante. Zjadłem Magdę Gessler 10.07.12, 14:43
        Ament. To są przybytki robione przez dyletantów dla snobów; w zasadzie, to bywalcy sami powinni mieć do siebie pretensje, że im później gumowe jedzenie podano.
Pełna wersja