aarvedui
09.07.12, 17:57
gazetka opisuje rzekomą "aferę" z restauracja Moment, oczywiście bez możliwości polemiki.
całość została sprytnie sprowadzona przez mściwą warszafkę do "straszliwego antysemityzmu".
fakty są jednak inne - typowo, jeśli obsługa lokalu chce zamykać, może zasugerować dokończenie napojów i zbieranie się do wyjścia.
zwłaszcza, kiedy gości jest kilku i siedzą przy jednym piwie na krzyż.
normalni goście kończą piwo i wychodzą.
pijana warszafka - awanturuje się i wielkopańsko odpyskowuje obsłudze - wyzywając wulgarnie kelnerów.
każdy normalny człowiek, będąc wyzywanym - będzie mógł odpowiedzieć.
to jest normalne w przypływie wzburzenia - kiedy przyczyną awantury są np Hiszpanie - kelner sobie zaklnie "pier..ni Hiszpanie", kiedy Anglicy - "pierd..ni Angole", etc.
niestety jeśli istnieje grupa pijanych chamów, którym wydaje się, że mają korzenie Żydowskie - to tutaj kończy się równość stron.
zdaniem gazetki, poczuwanie się do przynależności do pseudo-narodu Żydowskiego (który jest narodem sensu stricte tylko wspólnoty religijnej) oznacza, że tacy osobnicy mogą wszystko.
mogą, np wozić ze sobą ochroniarzy z bronią długą i paszportem dyplomatycznym i terroryzować wszystkich pieszych i kierowców w okół.
mogą też dowolnie wpaść do zajmowanej knajpy, zażądać obsługi, a odmawiającą czołobitności obsługę - wulgarnie zwyzywać.
a potem płakać nad "antysemityzmem".
państwo w momencie nie padli ofiarą żadnego antysemityzmu - padli ofiarą "antyburakowszczyzny" - i w zostali potraktowani w myśl zasady - "zachowujesz się jak burak - zostaniesz potraktowany jak burak"