Dodaj do ulubionych

Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans

IP: *.dynamic.chello.pl 24.07.12, 07:35
nawymyślali sobie "chorób" i poziom nauki w naszym kraju zaraz rozbije się o ziemię
co za bulszit
poprostu nie chce im się uczyć i tyle w temacie
to samo wszelkie dyslektyki i inne dys....lenistwo
jak sie nie chce uczyć to do kopania rowów
nie chciało się czytać książki to weź łopatę do rączki
Obserwuj wątek
    • Gość: Kowalski Re: Chorzy na matematykę na maturze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.12, 08:06
      Dyskalkulia jest chorobą? To dopiero naprawdę ciekawostka. A numer w klasyfikacji chorób ma jakiś?

      Osoba z tą przypadłością musi niestety szukać innego zawodu - gdzie liczb nie ma. A to bardzo trudne. Na psychologię... - ja dziękuję za takiego psychologa.

      Niewidomy też nie prowadzi samochodu, dyslektyk nie powinien być nauczycielem - a spotkałem już takiego, tylko się ośmieszał.
    • lukask73 szóstka i dziewiątka 24.07.12, 08:11
      Jak pan Jarek wyobraża sobie studiowanie czegokolwiek, jeśli nie potrafi odróżnić cyfr?

      Trochę podejrzane są te postępowe jednostki chorobowe. Ten nie odróżnia cyfr, ale litery już tak. Inny nie odróżnia liter, ale nie ma problemów z cyframi. Ciekawe, czy występują one w narodzie wybranym, gdzie w alfabecie tradycyjnym cyfry są tożsame z literami.
    • needmoney Chorzy umysłowo na maturze nie mają szan 24.07.12, 08:15
      Z całym szacunkiem dla ludzi chorych ale idąc tym tokiem myślenia należało by obniżyć poziom matur tak by mogły je zdać osoby upośledzone umysłowo w stopniu lekkim a nawet ciężkim im też choćby średnie wykształcenie się należy ... a może i na studia jakieś iść ...
      O poziomie obecnej matury z matematyki to nawet szkoda dyskutować...

      --
      Ale jeżeli jest tylko za friko, to to pieprzę ...
      Jestem dowodem na to, że Polska jest w dalszym ciągu dzikim krajem ...
      • Gość: wzburzony Re: Chorzy umysłowo na maturze nie mają szan IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 24.07.12, 19:05
        Nie chodzi o obniżenie poziomu matury, lecz o zwolnienie kilu procent ludzi z tą dolegliwością. A swoją droga w wielu państwach nawet osoby upośledzone lekko umysłowo, ale posiadające jakieś zdolności w pewnych przedmiotach kończą studia. www.usnews.com/education/articles/2009/02/13/college-is-possible-for-students-with-intellectual-disabilities www.nytimes.com/2006/11/05/education/edlife/downs.html?pagewanted=all i tak te osoby mogą później wykonywać wiele zawodów. Oczywiście nie będą raczej naukowcami, wielkimi intelektualistami, ale przykładowo mogą pracować w poradniach, przychodniach dla osób z zburzeniami, jako pomoc terapeutów - sprawy związane z numerami załatwi administracja, sekretarki. Swoją drogą z wypowiedzi wynika jak wiele osób w Polsce jest ignorantami jeżeli chodzi a rożne zaburzenia oraz problemy z nauka. Do tego dochodzi nietolerancja i uzywanei wyzwisk - debil, tłumok, matoł itd. Wiele osób z rożnymi formami dysleksji potrafi sobie w życiu dać rade. Przypadłość ta może dotyczyć osób o wszelakim IQ, od osób które rzeczywiście maja niski potencjał intelektualny, aż po ludzi z bardzo wysokim IQ, sam mam wyższe niż przeciętne , choć geniuszem nie jestem ale mam 126-128 (tyle mi wyszło na wielu testach , w tym na takich robionych u psychologów a nie tylko w necie czy w zakupionych dla zabawy). Richard Branson, Steve Jobs, Keira Knightley i wiele innych znanych osób ma (lub miało w wypadku zmarłych) dysleksje, nawet Einstein “He told me that his teachers reported that . . . he was mentally slow, unsociable, and adrift forever in his foolish dreams.”
        - Hans Albert Einstein (Albert Einstein’s father), “It’s not that I’m so smart, it’s just that I stay with problems longer.”
        - Albert Einstein
        Edison - My teachers say I’m addled . . . my father thought I was stupid, and I almost decided I must be a dunce.”
        - Thomas Edison
        Steven Spielberg on his Dyslexia: "Today, " [I have] accommodated my life to the challenges of dyslexia and I feel very proud of that. When you are a child you have to achieve a different balance when you find yourself to be dyslexic
        • Gość: kiki Re: Chorzy umysłowo na maturze nie mają szan IP: *.adsl.inetia.pl 24.07.12, 22:03

          >i wiele innych znanych osób ma (lub miało w wypadku zmarłych) dysleksje, nawet Einstein>


          świadetwo Einsteina, z ktorego wynika, że albo jego dysleksja byla przereklamowana, albo jest doowdem na to, ze z kazdego dysmógowia mozna wyjsc na ludzi ciężką pracą, niekoniecznie spoczyjac na zaswiadczeniach i wydeptywaniu sciezek przez nadopiekuncze mamuski

          www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,11378067,Opublikowano_archiwum_Alberta_Einsteina.html
    • Gość: Marek Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.centertel.pl 24.07.12, 08:21
      Zastanawiam się, czy jest wyraźny próg - pełna dyskalkulia czy też, przepraszam różny poziom matołectwa matematycznego. Jeśli jest taki próg, to albo mamy rzeczywiście chorego ucznia, albo w różnym stopniu nieradzących sobie z matematyką. Jak takie sytuacje sklasyfikować?
      Chory na dyskalkulię "nie rozumie, co ma zrobić w zadaniu, myli znaki, cyfry".
      Miałem takiego koleżkę, też nie wiedział co ma robić na sprawdzianie, a poza szkołą handlował różnymi towarami i walutą. Ale nikt w latach 80' nie znał dyskalkulii i chłopak matury nie zrobił :)
      Może dla ewidentnej klasyfikacji wprowadzić maturę humanistyczną, uprawniającą do wstępu tylko na kierunki artystyczne i może niektóre humanistyczne?

    • wodz.wielka.woda Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans 24.07.12, 08:21
      Matura próbna w styczniu.
      Jeśli wyjdzie pała czyli dyskalkulia, to luty-marzec-kwiecień intensywny kurs złożony wyłącznie z logiki i teorii zbiorów.
      Humanistom i/lub chorym na dyskalkulię wyjaśniam: jedynki z zerem nie pomyli nawet dyskalkulik, poza tym będzie miał prawo zapisywać te dwie cyfry słownie (wiem, dysgrafia ...).

      Na majowej maturze tylko zadania z tego zakresu i dyskalkulii być nie może, ale może być pała (i na pewno będzie).
    • pfg Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans 24.07.12, 08:22
      Cóż za nonsens. Owszem, zdarzają się ciężkie dysfunkcje, ale to dotyczy ułamka procenta wszystkich ludzi z dys-cokolwiek. Cała reszta, nie przeczę, ma problemy, ale takie, którym da się zaradzić *ciężką pracą* i jeszcze w podstawówce. Ale kto by chciał ciężko pracować, skoro wszyscy myślą, że ma być lekko, łatwo i przyjemnie? Załatwiają więc sobie papiery an dys-coś tam, żeby w szkole było łatwiej. A potem jest dramat. Osoba, która w klasie maturalnej ma problem z odczytywaniem liczb, nigdy nie powinna była do klasy maturalnej dojść. Sorry, Winnetou. Ja sam spełniałem (i nadal spełniam - niech żyją spellcheckery) kryteria na dysgrafię, ale w pierwszej-drugiej klasie podstawówki, za bardzo głębokiej komuny, moja mama ćwiczyła ze mną codziennie, godzinę dziennie lub dłużej. Maturę z polskiego (bardzo starą maturę z polskiego - pięciogodzinne wypracowanie, pięć błędów ortograficznych z automatu oznaczało ndst) zdałem na bardzo dobrze.
      --
      Dum loquimur, fugerit invida aetas
    • skiba17 Sorry, ale jesteście wszyscy nienawistni. 24.07.12, 08:23
      Zawsze miałem z matmy 5, ale nie wierzę, że facet udaje, powtarza klasy, ma problem w normalnym życiu, tylko dlatego, że chce być zwolniony z matury z matmy, która teraz podobno wymaga na poziomie podstawowym inteligencji chomika. Weźcie otrzeźwiejcie! Trochę logiki! Jeśli jesteście takie orły z matmy nie powinna być wam taka obca.
      Rozumiem, że ME ma z tym problem, bo jakby zwolniło z matury, to w naszym skorumpowanym kraiku od razu pojawiłby się problem tysięcy osób w Polsce z tym schorzeniem, ale z drugiej strony, inteligentny facet, który będzie całe życie kopał łopatą? Trochę bez sensu.
      • chamski_post Ja miałem "dyskallkulę" 24.07.12, 08:57
        Tak, cierpiałem na tą straszną chorobę w wieku przedlicealnym, a to źle przepisałem liczbę, a to pominąłem coś co było w nawiasie itd.

        Wyleczyłem się sam (i dzięki pomocy wymagającej nauczycielki). Po prostu rozwiązywałem zadanie tyle razy, aż w końcu wynik było dobry, za każdym razem sprawdzając do znudzenia poprawność poprzedniego kroku.

        Efekt? Straszna "choroba" dyskalklula zniknęła, a raczej została "wyleczona". W liceum miałem bardzo dobre oceny, a później na poszedłem i NAWET z tym "strasznym" brzemieniem ją skończyłem.
      • chilly Re: Sorry, ale jesteście wszyscy nienawistni. 24.07.12, 09:15
        skiba17 napisał:
        > inteligentny facet, który będzie całe życie kopał łopatą? Trochę bez sensu.
        Jest wiele prac, które może wykonywać inteligentny facet. Może na przykład pisać dobrze sprzedające się komiksy :) Niekoniecznie musi machać łopata (choć jest to cenna umiejętność). Ale i niekoniecznie być lekarzem czy inżynierem.
        Na razie sytuacja jest taka, że zawsze może pójść np. na pedagogikę. I może to jest jednym z powodów wzrostu liczby osób z "dys". A są jeszcze politologie, europeistyki, zarządzania i dziesiątki studiów, na które łatwo się dostać i łatwo ukończyć.
    • zitterbewegung To realny problem 24.07.12, 08:23
      Tak jak szereg negowanych w poprzednich kulturach -izmów i innych "herezji".

      Wstręt do matematyki, nawet jeśli nie ma podłoża wrodzenie neurologicznego, to na pewno ma wpływ na konstrukcję mózgu w okresie neuroplastyczności. A wtedy może być wyindukowany przez nauczyciela z problemami osobowościowymi, psychicznymi, neurotycznymi, jakich wśród matematyków i ogólnie ścisłowców nie brakuje. Inżynierowie nieraz przechwalają się jak to oni przetrwali rzeź na przedmiotach matematycznych na studiach. No właśnie, rzeź. Zamiast nauczania? Niech się wtedy zastanowią jaki wpływ to mogło mieć na jednostki słabsze psychicznie.

      Jednocześnie to są ludzie bardzo wartościowi i nie można mówić o oddzielaniu ziaren od plew i jakoby konieczności odsiewu, ponieważ większość wybitnych matematyków w historii to trzeciorzędni studenci nieprzyjęci na prestiżowe uczelni, którzy często nie potrafili się nauczyć wszystkich 100 tricków rachunkowych.

      W USA otwarcie mówi się nie o problemie lenistwa, a problemie ludzi ktrzy zostali "math damaged".
      • pfg Re: To realny problem 24.07.12, 08:39
        To, że zły nauczyciel może zniechęcić do trudnego przedmiotu, to święta prawda. W przypadkach skrajnych może to doprowadzić ucznia do ciężkiej nerwicy, ale jest cały ocean sytuacji, w których uczeń, dla którego przedmiot jest obiektywnie trudny, jakos sobie radzi, ale pod wpływem złego nauczyciela nabiera do tego przedmiotu awersji i nigdy nie będzie w stanie go dobrze opanować, ze szkodą dla swojej przyszłej kariery. Niestety, dotyczy to głównie przedmiotów ścisłych.

        Ale tutaj mówimy o czymś innym. Otóż w Polsce przyjęło się, że jeśli dziecko ma problemy, dostaje papiery na dysgrafię, dyskalkulię, dyscośtacostam, żeby mu było łatwiej i przyjemniej, tu więcej czasu, tam łagodniejsze ocenianie, tam zwolnienie z czegoś. A przecież nie chodzi o to, żeby było łatwiej i przyjemniej, tylko żeby pokonać trudności. A to wymaga cięzkiej pracy - i w szkole, i w domu - i w olbrzymiej większości przypadków jest skuteczne. Niestety, ciężka praca nie jest teraz w modzie.
        --
        Komentarze fizyka
        • zitterbewegung Re: To realny problem 24.07.12, 08:47
          Racja. Ale przez to, że nasze chore podejście rozciąga się także na środki zaradcze nie można odbierać zjawisku racji bytu, bo ono od tego samo nie zniknie. Niestety wszystko co potrafimy zrobić to najpierw udawać, że problemu nie ma, albo ewentualnie przyznać, że występuje, ale odprawić go z zaświadczeniem i dalej uzawać tak jakby go nie było.
        • chilly Re: To realny problem 24.07.12, 09:04
          Też mam kłopot z tymi "dys-". Nie tylko ja zresztą:
          wyborcza.pl/1,75476,2264931.html
          Ja mam je co najmniej od czasu, gdy moje dziecko zdawało egzaminy wstępne do liceum, przy dużej konkurencji. I nagle okazało się, że 1/3 jego klasy zostaje przyjęta bez egzaminów dzięki zaświadczeniu z poradni psychologicznej o tym, że są "dys". Rozumiem, to patologia (psycholodzy wydają zaświadczenia jak lekarze...), Polak potrafi. Niemniej jednak, zaburzenie powinno być zdiagnozowane już w klasach początkowych a uczeń otrzymać stosowną pomoc, tak, aby na zakończenie podstawówki można go było traktować jak ucznia bez zaburzeń.
          Psychologia należała kiedyś do bardzo elitarnych kierunków studiów, było kilkunastu kandydatów na miejsce. Dostawali się najlepsi (i znajomi królika). Dziś, wskutek umasowienia studiów psychologia mocno straciła na prestiżu. Tym niemniej nie każdy, kto tego chce, powinien zostać psychologiem. Przecież na tych studiach jest sporo matematyki (statystyki)! I to, że uczeń "całkiem nieźle zdał polski" jeszcze nie predestynuje go do podjęcia tych akurat studiów. Należałoby sprawdzić czy jakichkolwiek. Patrząc bowiem na poziom naszych dzisiejszych studentów, to - nawet doceniając znaczenie umasowienia edukacji - tęsknię do czasów studiów bardziej elitarnych.
      • Gość: mc Re: To realny problem IP: *.if.uj.edu.pl 24.07.12, 08:45
        Nawet jeśli to realny problem, to czy jego rozwiązaniem jest przepychanie takich ludzi przez maturę po to by mogli dostać wyższe wykształcenie? A może od razu zrobić osobną ścieżkę do profesury? A potem jest wielkie oburzenie (którego osobiście nie rozumiem) jak ktoś napisze, że absolwenci studiów magisterskich nadają się do czyszczenia szklanek w pubach. Chciałbyś iść do lekarza (psychologa), który nie rozróżnia liczb? Jak byś się odniósł do zaordynowanej przez niego terapii i przepisanej recepty?

        Ja też uważam, że to niesprawiedliwe, że jestem za słaby (za niski, nie mam wystarczającej wytrzymałości, koordynacji ruchowej, zwinności), żeby grać w piłkę nożną w Barcelonie lub choćby w koszykówkę w NBA. A chciałbym. No i co z tego?

        Jest wiele zajęć, do wykonywania których ani matematyka ani studia nie są potrzebne. Tak jak napisałeś, było wielu wybitnych ludzi, którzy nie mieli skończonych studiów.

      • Gość: belial Re: To realny problem IP: *.devs.futuro.pl 24.07.12, 08:53
        > ponieważ większość wybitnych matema
        > tyków w historii to trzeciorzędni studenci nieprzyjęci na prestiżowe uczelni, k
        > tórzy często nie potrafili się nauczyć wszystkich 100 tricków rachunkowych.

        Bzdura, wymień tą większość. Jeden Ewarysta Galois się trafił co to nie zdał i zaraz większość. Większość była i jest (bo żyjemy w czasach gdzie wciąż jest wielu wybitnych matematyków, tylko motłoch ich nie zna) bardzo dobra i od początku zdradzała wybitne zdolności matematyczne. Skąd ta ewidentnie fałszywa teza?
      • Gość: xxx wiesz z czego wynikała ta "rzeź" ? IP: *.dynamic.chello.pl 25.07.12, 01:08
        > In
        > żynierowie nieraz przechwalają się jak to oni przetrwali rzeź na przedmiotach m
        > atematycznych na studiach. No właśnie, rzeź. Zamiast nauczania? Niech się wtedy
        > zastanowią jaki wpływ to mogło mieć na jednostki słabsze psychicznie.

        ta rzekoma rzeź na studiach technicznych pojawiła sie w latach 90 jak na studia zaczeli przyjmowac debili na sztuki
        bo dotacja z budzetu od sztuki studiujacej szła dla uczelni
        trzeba bylo ich oczywiscie odsiac zeby nie bylo koniecznosci organizowac im drozszych zajec
        odsiew o mocno losowym charakterze wedlug widzimisie prowadzących zajecia

        i masz racje - brylowały i bryluja nasilniejsze psychicznie jednostki - przewaznie wygrywajac ku...twem, podkladaniem swin kolegom i dajacy łapowki egzaminatorom

        cala polska "edukacja" to centralnie sterowany program celowego niszczenia najlepszych jednostek ku uciesze przyglupawego motłochu intelektualnego

        mentalnosc komunistyczna postPZPRowskiego betonu i jego ku...kiego pomiotu wepchanego na stanowiska na uczelniach zniszczyła praktycznie szkolnictwo wyzsze

        rankingi polskich uczelni mówią same za siebie - totalny upadek cyzilizacyjny


    • osmiol Dyskryminacja? 24.07.12, 08:28
      Załóżmy,że jest grupa ludzi,którzy nie są w stanie poradzic sobie z liczeniem. To przykra przypadłość. Są też tacy, co nie mogą nauczyć się pisać. Są ludzie bez rąk, którzy nie będą nigdy mogli prowadzić zwykłego samochodu; bez nóg , którzy nigdy nie będą biegać;niewidomi, niesłyszacy itd.
      Każda ułomność jakoś się kompensuje i zazwyczaj można wybrać fach, w którym jest ona mało uciążliwa czy wcale nie przeszkadza.
      Co więc przeszkadza w zdobyciu zawodu ludziom z ułomnościami? PAŃSTWOWY SYSTEM EDUKACJI.
      Gdyby tenże człowiek nieumiejący liczyć mógł uczyć się w szkole pozbawionej obowiązku nadawania mu tytułu maturzysty, studiować potem na uczelni nieprzymuszonej prawnie do przyjmowania tylko maturzystów to spokojnie zdobyłby zawód i wyłącznie sprawą jego i pracodawcy byłoby czy daje sobie radę.
      Nie może tak jednak być, bo mamy DEMOKRACJĘ. Polega ona na przymuszaniu przez większość mniejszości wg narzuconych większościowych zasad. Bo tak!
      Dopóki normalność nie zagości w prawie państwowym w miejsce demokratycznego decydowania na podstawie widzimisię manipulowanej większości nie mamy co marzyć o braku dyskryminacji. Dyskryminacja jest podstawowym atrybutem demokracji.
      --
      Dlugo pomysl zanim palniesz bzdure.Myslenie nie boli,choc bywa meczace.Agresja wypowiedzi nie wzmacnia sily jej przekazu.
      • Gość: adiunkt Re: Dyskryminacja? IP: 95.108.93.* 05.08.12, 10:12
        osmiol napisał:
        > Gdyby tenże człowiek nieumiejący liczyć mógł uczyć się w szkole pozbawionej obo
        > wiązku nadawania mu tytułu maturzysty, studiować potem na uczelni nieprzymuszon
        > ej prawnie do przyjmowania tylko maturzystów to spokojnie zdobyłby zawód i wyłą
        > cznie sprawą jego i pracodawcy byłoby czy daje sobie radę.

        Opowiadasz bzdury.
        Studia powinny być dla jedynie części społeczeństwa. Co to za przeświadczenie, że na studia powinien iść każdy, kto ma na to ochotę?
        NIE!
        Każdy, kto spełnia wymagane prawem minimum wiedzy, wyrażone maturą.
        A jeżeli go nie spełnia - no to powinien poszukać sobie takiej pracy, gdzie mimo swoich ułomności może pracować.
    • Gość: normalny30 matematyka to nie tylko cyfry... IP: *.centertel.pl 24.07.12, 08:30
      matematyka uczy przede wszystkim logicznego myslenia. Nie ma co wymyslac chorob typu dyskalkulia i produkowac bezrobotnych politologow i socjologow. Trzeba uswiadomic mlodym ludziom, ze nie kazdy ma predyspozycje do wyzszego wyksztalcenia,tak jak nie kazdy moze zostac mistrzem swiata w biegu na 100m chocby cwiczyl cale zycie. Dlatego trzeba uczyc mlodych ludzi,ze zawody profilowane nie wymagajace mgr przed nazwiskiem to zaden wstyd. Dobry hydraulik, specjalista od wykonczeniowki,slusarz,spawacz, to zawody ktorym nalez przywrocic odpowiedni szacunek, a tacy ludzie w wiekszosci prowadza zycie na duzo wyzszym poziomie niz nie jeden politolog, pracujacy w gastronomii czy na kasie w biedronce. Armia bezrobotnych magistrow po ogolniaku,ktorzy tak naprawde w pracy potrafia tyle samo co facet ktory skonczyl edukacje po gimnazjum. Takie podejscie psuje nasz rynek pracy i rozwarstwia spoleczenstwo.
    • rookie35 Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans 24.07.12, 08:32
      Kolejne wytłumaczenie dla patentowanych leni. Niech wymyślą jeszcze np. "dyslajfię" - jako niezdolni do życia i dać im dyplomy od razu, po co mają się męczyć. Jak taki głąb jeden z drugim może mieć pretensje, że nie może mieć wyższego wykształcenia??? To obraza dla tych którzy je zdobyli bez zwolnień z powodu dysortografii, dyskalkulii, dysleksji i innych "dysów".
      ŻENADA...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka