Gość: Falkor Re: Chorzy na matematykę na maturze nie mają szan IP: *.82.22.101.szara.net.pl 24.07.12, 09:13 A 600 lat temu słońce krążyło w okół ziemi. Niedopuszczalne! Odpowiedz Link Zgłoś
gangut Wszystko w porządku - upośledzeni umysłowo nie są 24.07.12, 09:14 zdolni do zdobycia wykształcenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antydys Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.icpnet.pl 24.07.12, 09:17 Cóż za bzdury! Jeszcze brońcie nieuka! Za moich czasów zdawało się starą maturę również z matematyki, i nie było tylu idiotów, którzy teraz sobie wymyślają coraz to nowsze idiotymy na usprawiedliwienie swojego lenistwa. Nie chce ci się uczyć matematyki? No to pewnie masz dyskalkulię! Nie chce ci się uczyć reguł gramatyki? No to na pewno masz dysleksję! Wstyd! Inteligencja społeczeństwa z rocznika na rocznik coraz bardziej spada, a ludzie pozwalają na to przez to całe nowomodne "bezstresowe wychowanie", przyzwalanie dzieciakom na ciągłe przesiadywanie przed komputerami... Kiedyś albo się umiało, albo się nie przechodziło do następnej klasy, i to działało. Swoją drogą panie psychologu jak pan planuje nim zostać skoro nawet na koniec miesiąca nie będzie pan w stanie zapanować nad papierkową robotą? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pola Re: Chorzy na matematykę na maturze nie mają szan IP: *.ghnet.pl 24.07.12, 16:05 Rodzice rozkwoczyli się nad dziećmi/ młodzieżą. Usuwaja wszystkie przeszkody aby tylko nie było mu przykro bo inaczej traumy u psychologa będą potem leczyć. Zapominają że nie sa niesmiertelni i te społeczne kaleki z papierami na wszelkie dysfunkcje kiedys będą musiały poradzic sobie same. Odpowiedz Link Zgłoś
1stanczyk Rozumiem, że ktoś może mieć z racji genetycznych 24.07.12, 09:19 (znaczy uzasadnianych medycznie na przykład dyskalkulią ) problemy algebra na poziomie wyższym ale obecna matura to jest jak elementarz i próby klasyfikacji tej elementarnej umiejętności w kategoriach medycznych to jest nic innego jak szukanie sobie przez lekarzy i psychologów nowych pacjentów wśród tych, którzy chętnie podchwycą ta pomocną (nie za darmo oczywiście) rękę byleby tylko nie musieć przyłożyć do nauki. Dysgrafia to w dobie, słowników i weryfikatorów gramatycznych "on line", jest już w ogóle ewidentnym nadużyciem. Kiedy tych "chorób" nie było w sensie jednostek chorobowych wszyscy musieli, większym lub mniejszym wysiłkiem osiągnąć minimum wymagane jako kryterium zdanego egzaminu. To, ilość włożonej pracy by osiągnąć to minimum pozwalało zresztą każdemu na określenie własnej pozycji, własnego potencjału wobec otaczającego go środowiska rówieśników. Dzisiaj każdemu się zdaje, a najczęściej tym przegranym, ze jeśli nie maja podobnych efektów swojej pracy to dlatego, że nie mają, nie dostali podobnych warunków bo co do nieograniczonych własnych możliwości nie mają najmniejszych wątpliwości. Bo niby skąd ? Nie umie pisać : jest dyslektykiem, dysgrafia Nie umie liczyć: ma dyskalkulie. Jest roztrzepany : ma ADHD Jednym słowem bezstresowo chowane pieszczoszki z królewskimi roszczeniami, które jesli już maja pracować to najczęściej garna się tam gdzie najłatwiej, gdzie wystarczą rodzinne koneksje, czyli na panstwowe posadki Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wzburzony Re: Rozumiem, że ktoś może mieć z racji genetyczn IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 24.07.12, 18:08 Najwyraźniej nie masz pojęcia o dyskalkulii. To nie tylko problemy z zaawansowaną algebrą, lecz często problemy z podstawowymi cyframi. Osobiście nei mam poważnej dyskalkulii - odczytywanie godzin, zrozumienie nawet skomplikowanych działań nei jest dla mnei problemem, problemem natomiast są błędy "nieuwagi" - przestawiam cyfry, typu 6/7 parę linijek dalej staję się 7/6, tabliczkę mnożenia, którą powtarzałem wielokrotnie, często nawet robię to specjalnie do dzisiaj mimo, że mam 40 lat a i tak po paru tygodniach zapominam, i poza mnożeniem przez 5, 2 i 10 do resztę muszę liczyć na zasadzie operacji dodawania i odejmowanie np 8x7 to dla mnie nie do zapamiętania, robię to na zasadzi 10 razy 7 i odejmuje 14. Nie maiłem w szkole problemów z sinusami, ale przy wielu dodawaniach, mnożeniach zawsze się gdzieś pomyliłem. Chciałbym aby to było kwestią tylko lenistwa - tyle, ze ja od 5 klasy szkoły podstawowej do 2 liceum miałem w latach 80 dwie trzy lekcje prywatne z korepetytorem (dzięki czemu dawałem radę z matematyki i fizyki) i co? I nic mimo wielu godzin pracy z matematyki prawie nic nie pamiętam i do dzisiaj potrafię się zaciąć na dodawaniu, mnożeniu przez 6,7,8. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiki Gościu, nie rozczulaj się nad sobą IP: *.adsl.inetia.pl 24.07.12, 18:50 duży procent ludzi ma podobne objawy, ale niewielu z tego powodu placze. Trzeba pracować nad sobą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wzburzony Re: Gościu, nie rozczulaj się nad sobą IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 24.07.12, 20:31 Najwyraźniej nei potrafisz czytać ze zrozumieniem, napisałem że mimo iż dużo pracy włożyłem w matematykę, dobrych kilka lat korepetycji w podstawówce i na początku liceum, a także sam czasami np próbuje opanować tabliczką mnożenia, (z 6, 7 i 8) to cały czas mam z tym problemy. To jak pewne choroby - można złagodzić objawy ale w pełni nie da się wyleczyć. Na szczęście miałem do czynienia z wieloma mądrymi osobami, a nie takimi doradcami co to ludzi dysleksja od matołów wyzywają. Mam to swoje w miarę przyzwoite, ale znowu nie nadzwyczajne IQ 126-128, studia i zarabiam całkiem dobrze - praca nie wymaga ani zbyt wiele pisania, ani liczenia. Po prostu wybieram tak aby dostosować prace do moich umiejętności i ograniczeń. Akurat jestem dobry w komunikacji werbalnej, łatwo nawiązuje kontakt i to mi wystarcza. Ale wielu z was by mniei pewnie do łopaty wysłało. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Gościu, nie rozczulaj się nad sobą 24.07.12, 22:07 Gość portalu: wzburzony napisał(a): > Najwyraźniej nei potrafisz czytać ze zrozumieniem, napisałem że mimo iż dużo pr > acy włożyłem w matematykę, dobrych kilka lat korepetycji w podstawówce i na po > czątku liceum, widocznie za mało sie przykładałeś lub jak na Twoje (nie)zdolnosci było to za mało. Sorry. Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wzburzony Re: Gościu, nie rozczulaj się nad sobą IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 25.07.12, 05:26 Następny nie rozumiejący tej dolegliwości - na nią nie ma lekarstwa, i czasami żadną praca nie da się jej skorygować. Mimo to wiele oósb, wbrew waszym radą aby iśc do kopania rowów daje sobie radę w życiu, kończy studia. Ja sobie ustawiłem życie całkiem dobrze, mam prace która nie wymaga liczenia (poza prostym dodawaniem, a jak nei daję rady to jest kalkulator). Dowodzi to, iż można się obejść bez wielu szkolnych umiejętności. Cieszcie się, ze was ta dolegliwość nie dotyczy, al ejak się nie znacie na tego typu przypadłościach, to rady zostawcie dla siebie. Mądrzejsi od was specjaliści się tym zajmują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiki Re: Gościu, nie rozczulaj się nad sobą IP: *.adsl.inetia.pl 25.07.12, 09:32 > Następny nie rozumiejący tej dolegliwości - na nią nie ma lekarstwa, i czasam > i żadną praca nie da się jej skorygować. To trzeba stale pracowac- teraz tez- nad wlasnym rozwojem, walcząc z uposledzeniem, a nie piac, ze ile ja pracowalem w liceum. Glowny problem czesci "dys" to lenistwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wzburzony Re: Gościu, nie rozczulaj się nad sobą IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 25.07.12, 21:50 Znowu zmuszasz meni do powtarzania.Nawet przy olbrzymim wkładzie pracy nei da sie w pełni wyeliminować dysleksji. U mnei nei jest aż tak źle, akurat błędów aż tak wielu nie robię, za to literówki (i ot nie tylko pisząc na kompie) pisząc ręcznie te, przestawianie liter cyfr itp. NA to nie ma sposobu. Prawdę mówiąc to jestem 40 letnim facetem i twoje rady nie mają dal mnie znaczenia, mogę pracować, nad sobą ale nei muszę, akurat pisanie i liczenie nei jest w tym co robie ważne. Juz zdążyłem sobei znaleźć z moimi słabościami miejsce w życiu i nawet całkiem dobrze przy tym zarabiać. Pozdrowienia dla wszystkich dys-, nie przejmujcie się opiniami dyletantów, na szczęście można spotkać mądre, inteligentne osoby które rozumieją te dolegliwości i mogą wam w życiu pomóc. Na koniec kilka żartów Did you hear about the atheist dyslexic? He didn’t believe there was a dog. Did you hear about the dyslexic pimp who bought a warehouse i mój ulubiony I Have Sex Daily Sorry I Meant Dyslexia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysztof K. Gościu wzburzony kup sobie kalkulator!!!!! IP: *.fema.krakow.pl 24.07.12, 20:56 Gościu wzburzony - niech gość kupi sobie kalkulator. Naprawdę nie jest to duży wydatek! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wzburzony Re: Gościu wzburzony kup sobie kalkulator!!!!! IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 25.07.12, 06:14 Następny dowcipny. Starałem się na moim przykładzie pokazać, że dysleksja, i rożne jej odmiany to nie wynik lenistwa, niskiej inteligencji - tu masz listę znanych osóbwww.dyslexia.com/famous.htm. Można sobie jednak mimo tej przypadłości ułożyć, życie. Można skończyć studia, wykonywać wiele zawodów. Sam daję sobie dobrze radę, na kalkulator mnie stać, i przypuszczam, ze zarabiam więcej od Ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: inżynier Re: Gościu wzburzony kup sobie kalkulator!!!!! IP: 95.108.93.* 05.08.12, 10:42 Gość portalu: wzburzony napisał(a): > Sam daję sobie dobrze radę, na kalkulator mnie stać, i przypuszczam, ze zarabiam więcej od Ciebie. Bredzisz gościu ;) Z zarabiasz płacę minimalną, a przez tę swoją dyskalkulię wydaje ci się, że tam jeszcze dwa zera na końcu są ;) Odpowiedz Link Zgłoś
przeplot legalizacja analfabetyzmu. 24.07.12, 09:23 cyt: Pomyli szóstkę z dziewiątką, jedynkę z siódemką, przestawi cyfry i przecinki, tysiąc odczyta jako 10 tysięcy, pomyli znaki mniejszości z większością. Dlaczego? Cierpi na dyskalkulię, potocznie zwaną "chorobą na matematykę", a faktycznie będącą zaburzeniem w zdolnościach matematycznych. Przecież to TYPOWE objawy analfabetyzmu! Jakim cudem chociażby rodzice nie protestują przeciwko takiej polityce? Sami są na tyle głupi, żeby nie wiedzieć, że właśnie ich dziecko poszerza bandę niewolników-kretynów? W sumie może to i racja - ludzie to tak głupia rasa, że na nic więcej nie zasługuje jak na niewolnictwo i podcieranie tyłków bogatym cwaniakom. Do tego nie jest potrzebna umiejętność odróżniania 6 od 9. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wzburzony Re: legalizacja analfabetyzmu. IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 24.07.12, 18:19 To nie jest analfabetyzm. Dyskalkulia, dysgrafia, dysortografia, dysleksja są zaburzeniami uznanymi w psychologi od c od lat 5o XX wieku, więc to nie jest jakiś współczesny wymysł. Zanim zaczniesz się na jakieś tematy wypowiadać, to radze nieco poczytać, zapoznać się z tematem, bo choć może nie jesteś analfabetą to z pewnością jesteś ignorantem. pl.wikipedia.org/wiki/Dysleksja Odpowiedz Link Zgłoś
etatowyszyderca Re: legalizacja analfabetyzmu. 24.07.12, 19:33 Ok - jeżeli nawet tak jest to nadal głuchy nie może śpiewać w chórze, a ślepy malować pejzaży. I tyle. Problem polega na tym, że w imię "wyrównywania szans" produkujemy już w tej chwili debili z magistrem, którzy to nie nadają się do absolutnie niczego. Sytuacja tychże na rynku pracy tylko potwierdza tą diagnozę. Jak wyobrażasz sobie psychologa mającego podstawowe problemy z algebrą (bo to nawet nie jest matematyka na dobrą sprawę). Psychologowi statystyka jest niepotrzebna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wzburzony Re: legalizacja analfabetyzmu. IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 24.07.12, 20:52 Zależy jakiemu psychologowi. Takiemu który robi badania, publikuje w naukowych pismach, bądź pracuje w korporacji i musi jakieś tam wykresy, statystyki tyczące się pracowników tworzyć, jest niezbędna. Takiemu który pracuje jako terapeuta, nawet ktoś przy rekrutacjach, psycholog młodzieży, matematyka jest na nic potrzebna. To ma być osoba która potrafi wyczuć emocje, a nie je liczyć, doradzić, a nie wpisać w statystyki. Psychologia ma rożne dziedziny, jedne bardziej naukowe - biologia, chemia, statystyka, anatomia a inne bardziej humanistyczne a nawet artystyczne, tyczące się rożnych terapii. Nie każdy psycholog pracuje w laboratorium z myszkami i prowadzi dokładne zapiski, statystyki. Sam miałem w życiu do czynienia z wieloma psychologami (po części przez dysleksje), z kilkoma osobami nawet się zaprzyjaźniłem, i z tymi którzy byli dobrzy a raczej dobre, bo to były kobiety nie rozmawiałem wżyciu o matematyce, a one też nie robiły zapisków, bo to była terapia a nie badania naukowe. Psychologom potrzebne są odpowiednie metody podejścia do pacjenta, umiejętności wzbudzenia zaufania, a tego na statystce nie uczą. Rozwiązywanie konfliktów, umiejętność rozwiązywania problemów emocjonalnych - to jest główna rola psychologów pracujących z pacjentami. Ci od badań, tworzenia nowych teorii, tacy o nastawieniu naukowym to inna bajka. To jak z lekarzami, są tacy którzy mają dobre podejście do pacjentów, dobrze leczą, a są tacy co ludzi nie lubią i zajmują się pracami badawczymi. Moja jedna znajoma lekarka leczyć nie lubi, za to spełnia się w badaniach naukowych, oraz edukacyjnych. Z psychologami jest podobnie są tacy co do nich pacjenci ciągną, choć może z nauk ścisłych są słabi, a są tacy którzy się na terapeutów nie nadają, za to są bardzo dobrzy w badaniach zachowań - laboratoria, ośrodki akademickie ich cenią. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xyz Re: Chorzy na matematykę na maturze nie mają szan IP: *.c193.msk.pl 24.07.12, 09:23 Największą tragedią polskiego systemu szkolnictwa było stworzenie gimnazjów i tzw. nowa matura. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: adasiek psychologia? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.07.12, 15:12 Na psychologii maja masę statystyki! I chłopak poprosi o zaliczenie z powodu dyskalkulii?? A co będzie robic na przedmiotach, w których statystyka jest narzędziem? Zgadzam się z opinią, że to humbug - jesli ktos odróżnia B od D, to powinien też odróżnić 1 od 7 Odpowiedz Link Zgłoś
pfg Czym zajmowali się rodzice? 24.07.12, 15:26 Widzę, że administratorzy wyciągnęli wątek z otchłani :-) Skoro tak, zadam pytanie: Czym zajmowali się rodzice bohatera artykułu? Wiemy, że dyskalkulię zdiagnozowano (?) u niego jeszcze w podstawówce. Nauczyciele przez całą edukację dawali mu z matematyki ocenę dopuszczającą "na przepchnięcie" (sic!), a rodzice akceptowali tę sytuację. *Nie starali się mu pomóc*, tylko - bezskutecznie - starali się załatwić jakieś wybiegi formalne. Chłopak musiał powtarzać trzecią klasę liceum, bo nauczyciel nie dopuścił go do matury z matematyki. No to czym się ten uczeń zajmował od poprzednich wakacji, do diabła ciężkiego?! Przecież i on, i jego rodzice, i szkoła musieli sobie zdawać sprawę, że matura z matematyki będzie dla niego cięzkim problemem, a resztę przedmiotów przecież już zaliczył! A on co - uczył się, ćwiczył, skupiał na matematyce? Wiem, że w tym wieku mogło być już bardzo ciężko, ale skoro było ewidentne, że tu własnie leży problem, jego rozwiązanie - nie w postaci zaświadczenia, ale próby pokonania własnych słabości - powinno było być absolutnym priorytetem. Odnoszę jednak wrażenie, że chłopak zajmował sie graniem na gitarze i pisaniem piosenek a matka korespondencją z ministerstwem. No to mają, co mają. Odpowiedz Link Zgłoś
chilly 56,6 mln zł dochodu 24.07.12, 15:58 "Rekordzista wykazał 56,6 mln zł dochodu. Mieszka on w województwie mazowieckim i pracuje na etacie". wyborcza.biz/biznes/1,100969,12180585,_DGP___W_Polsce_przybywa_milionerow.html Wklejałem to już w innym wątku, ale nie mogę wytrzymać by nie zapytać: czy zatrudniajacy tę osobę nie są aby dyskalkulikami? Wskazywałaby na to liczba zer (56600000 w kwocie wpisywanej do rocznego PIT. Toż za to można by zatrudnić 1-1,5 tys. nauczycieli matematyki! Odpowiedz Link Zgłoś
zitterbewegung Re: Czym zajmowali się rodzice? 24.07.12, 20:52 Ja też odnoszę szereg wrażeń. A potem się na uczelni dziwicie dlaczego tutorial nie działa. Przez lenistwo! Wpojone przez rodziców! Z tego samego powodu oczywiście wasi najlepsi studenci wciąż ciułają doktoraty nie mając dobrych tematów. Najczęściej sami sobie znajdą jakiś, często z bloga zagranicznego naukowca, tacy jesteście promotorzy. No ale gdzie byli rodzice, powinni przygotować dziecko do studiów. I keidyś tak było, studia były elitarne. Studiowali głównie absolwenci najrenomowańszych liceów (czym FG jesteś skażony do dzisiaj) i rodziny profesorów. Hoiryzonty szerokie na cały Kraków. Odpowiedz Link Zgłoś
pfg Re: Czym zajmowali się rodzice? 24.07.12, 23:14 zitterbewegung napisał: > A potem się na uczelni dziwicie dlaczego tutorial nie działa. Przez lenistwo! > Wpojone przez rodziców! Głównie przez szkołę, methinks. Ale ty, zitter, znów mieszasz tematy. Ten wątek dotyczy osób, które mają deficyty - prawdziwe (nieliczni) lub rzekome (większość). Ani jedni, ani drudzy nie wybierają się na kierunki, na których są te tutoriale, o których było gdzie indziej. > Z tego samego powodu oczywiście wasi najlepsi studenci wciąż ciułają doktoraty nie mając > dobrych tematów. Mówisz o tym z naszych kierunków, który ci stoi kością w gardle i z którym ja na poziomie doktoratu nie mam (prawie) nic wspólnego? No więc ja o tym nie mam nic do powiedzenia. A na tym drugim, a raczej pierwszym kierunku dobrych tematów jest co niemiara. No, chyba że ty masz jakieś osobiste traumatyczne przeżycia w tym zakresie. Sądzę, że masz. Chcesz o tym porozmawiać? Napisz na priva, jak ci to już dawno temu proponowałem. Ja jestem bardzo dyskretny. Nie wiem, kto to FG. Ja?! Ja jestem pfg. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: phi Re: Czym zajmowali się rodzice? IP: *.dynamic.chello.pl 25.09.13, 21:24 A jakie mieli możliwości ? Szkoła zamiast przepychać wskazała poradnię albo zorganizowała zajęcia wyrównawcze ? Nie. Są gdzieś ośrodki, do których rodzice mogliby się zgłosić ? Nie ma. Wyraźnie napisane w artykule, że rodzicom trudno znaleźć książki na temat. Przecież nie każdy rodzic jest na tyle kompetentny, aby sam rozwiązać problem. Rozwiązania nie będzie, bo po co. Komentatorzy vel społeczeństwo uważają, że różne dysfunkcje są wymyślone. To po cokolwiek robić, skoro to wyłączna wina dzieciaka, że jest tuman. Póki nie zmieni się podejście, leczenie dysfunkcji kończy się na daniu papierka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kika Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.adsl.inetia.pl 24.07.12, 16:12 Widzę sporo nieścisłosci w artykule... Zaraz, zaraz wykształcenie średnie to jest ukończenie np LO a nie uzyskanie matury. Po drugie dzieci np z dysgrafią, dysleksją mają spore ułatwienia (jesli nauczyciele się stosują do wytycznych) ale czym wyżej tym ułatwienia są mniejsze! Na maturze już praktycznie ich nie ma, tylko można pisać ją na komputerze. Maluchy w podstawówce są zwolnione z pisania dyktand, ale na egazminie gimnazjalnym zwykły uczeń może zrobić 3 błędy ,a dysortograf 5. Studenci już nie mają żadnych ułatwień i zaświadczeń. Te ułatwienia są po to aby dziecko nie zraziło się zupełnie do nauki i dają mu czas do matury zeby nadrobił braki Ma na to 12 lat edukacji. Zaświadczenie o dys wystawia cały zespół:pedagog psycholog lekarz(laryngolog okulista itp) A nie TYLKO psycholog. Przecież mozna pisać piosenki, malować grać na instrumencie nie mając wyższego wykształcenia.Czy wszyscy muzycy piosenkarze i członkowie zespołów skończyli Akademie Muzyczne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Uczeń Tumanizm IP: 78.133.192.* 24.07.12, 16:56 Dawniej taką chorobę nazywano po prostu tumanizmem i sądzę, że była to bardziej adekwatna nazwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nieczesto tu wpada Re: Normy autorek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.12, 16:59 Nie bede sie chwali moim statusem, tytulem ani niczym innym, ale na temat psychologii i matematyki mogę wiele powiedzieć. Ktoś pytał o numery chorob? Syndrom Gerstmanna a ogólniej ICD 10 F81.2 Specific disorder of arithmetical skills Involves a specific impairment in arithmetical skills that is not solely explicable on the basis of general mental retardation or of inadequate schooling. The deficit concerns mastery of basic computational skills of addition, subtraction, multiplication, and division rather than of the more abstract mathematical skills involved in algebra, trigonometry, geometry, or calculus. Developmental: acalculia arithmetical disorder Gerstmann's syndrome oraz ICD 10 R48.8 Other and unspecified symbolic dysfunctions Acalculia Agraphia Jeśli wydaje się wam, że nie ma takiego obszaru w mózgu, który odpowiada za zdolności arytmetyczne to proponuję pogadać z kimś po wylewie w okolicach obszaru Brodmanna. Obszarze zaangażowanym w tłumaczenie wizualnych wzorów, liter i słów w zrozumiałe informacje, takie jak odbywa się podczas czytania lub liczenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ysls Re: Normy autorek IP: *.adsl.inetia.pl 24.07.12, 18:20 Panie uczony. Może Pan poda ilu tych "chorych" po wylewach w pewnych obszarach mózgu jest wśród naszej młodzieży? Z tego co obserwuje to 1/3 ma jakieś dys.... Dlaczego nie ogłasza się epidemii. Jak tak dalej pójdzie to za ileś tam lat wszyscy Polacy będą debilami po wylewach. Jak ja chodziłem do szkoły podstawowej to nauczyciele potrafili każdego nauczyć i matematyki i gramatyki i nawet kaligrafii. Te wszystkie dys.. to najzwyklejsze lenistwo i nic więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
zitterbewegung Re: Normy autorek 24.07.12, 21:34 Dziękuję za poszerzenie mojej wiedzy o konkrety. Wiele jest przykładów zawodowych matematyków, którzy mieli kłopot z arytmetyką, w tym doprowadzony izolacją i mobbingiem poza nawias społeczeństwa matematyczny noblista Grothendieck (jak to nazwał wprost David Ruelle). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anonim Nieprawda IP: *.dynamic.chello.pl 25.07.12, 01:38 Żaden matematyk nigdy nie miał żadnych kłopotów z arytmetyką. forum.gazeta.pl/forum/w,413,137684296,137706453,Normy_autorek.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eee Re: Nieprawda IP: *.adsl.inetia.pl 25.07.12, 04:46 Nie mieli kłopotów z arytmetyką, ale obecnej matury pewnie by nie zdali. Zapis matematyczny według klucza dla dysgrafa częstokroć jest nie do wykonania. Dysgraf wykonuje działania w pamięci kompleksowo a na papierze pojawioa sie przetworzony wzór, lub gotowe obliczenie. Obarczeni dysgrafią najczęściej są bardzo sprawni obliczeniowo w pamięci. Sztywny klucz oceniający nie poprawność rozumowania i rozwiązania, tylko zapisanie wszystkich operacji na papierze jest krzywdzący, ponieważ częstokroć cierpiący na dysgrafię nie wykonują w myślach pojedynczych operacji, lecz kompleks. Taki uczeń bez problemu poradzi sobie na matematyce, ale moze nie poradzić sobie z kluczem w liceum. Odpowiedz Link Zgłoś
zitterbewegung Re: Nieprawda 25.07.12, 14:23 Grothendieck notorycznie gubił się w obliczeniach, szczególnie z liczbami większymi niż 50, z którego to powodu zwykle też błęsnie rozwiązywał funkcje trygonometryczne pdowojonego kąta. Odpowiedz Link Zgłoś
zitterbewegung Re: Nieprawda 25.07.12, 14:31 Nie znał większości tricków i nigdy nie wcielił się w towarzystwo złożone prawie wyłącznie z kohorty absolwetnów "Ecoles". Odpowiedz Link Zgłoś
ola_fatyga w wiekszości mówicie jednym głosem 24.07.12, 17:13 forum.gazeta.pl/forum/w,567,137686632,137686632,z_dyskalkulia_bez_matury.html Zapraszam do tego wątku. Pełno w nim kwok, które by zadziobaly za jedno "ale" względem pociech, które nie patrafią zliczyć do 10. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawe Czyżby nauczyciele poświadczali nieprawdę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.12, 17:22 w dokumentach? "W pełni można ją zdiagnozować, gdy dziecko ma około 12 lat. Mniej więcej w takim wieku diagnozę usłyszał JArek. Przez całą szkolną edukację z matematyki miał ocenę dopuszczającą. - Nauczyciele dawali mu ją na przepchnięcie." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wzburzony Re: Chorzy na matematykę na maturze nie mają szan IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 24.07.12, 17:48 Jak się nie ma pojęcia o psychologi, i rzeczywistych chorobach, to może lepiej się zamknąć? Choć zaświadczenie o dysleksji jest często "zdobywane" prze osoby które jej nie mają, to jest to jak najbardziej realna przypadłość. I nie wymyślono jej wczoraj. Sam mam zaświadczenie o dysleksji i to nie wydane rok, dwa czy 10 lat temu ale 27 lat temu, tak w wieku 13 lat została u mnie zdiagnozowana (na szczęście maiłem dobrą polonistkę, która widziała, że mam problemy z pisaniem, choć od strony merytorycznej moich wypowiedzi pisemnych oraz ustnych byłem bardzo dobry) i do dzisiaj mam z nią kłopoty. Jakoś sobie daję radę, często pisząc używam bogatego słownictwa, wykorzystuję wiele synonimów co wynika po części z mechanizmu obronnego - jak nie jestem pewien jak się pisze jakieś słowo to używam zamienników. Ma stosunkowo umiarkowaną formę dysleksji - z tym, że dokładniej to mam dysortografie dysgrafię i umiarkowana dyskalkutię, natomiast klasycznej dysleksji czyli kłopotów z czytaniem nie mam. Wręcz przeciwnie, czytam szybko i na testach czytania ze zrozumieniem wypadam bardzo dobrze. Niestety miewam dni, chwilę zwłaszcza gdy jestem zestresowany, że wszystkie mi się myli, przekręcam numery zamiast 3489 napisze 4893 bądź 3849 itp. Z matematyki nie szlo mi najgorzej, ale potrafiłem dobrze rozwiązać zadania ale gdzieś zawalić i np z 7/8 w pewnym momencie zadania pisałem 8/7 i mimo umiejętnego rozwiązywania wynik wychodził nie ten co powinien. Te zaburzenia mają odbicia na innych płaszczyznach, biorę coś i zmaist zanieść np do kuchni zanoszę do łazienki. Nie jestem w stanie zapamiętywać numerów (OkK, może kilka telefonów pamiętam, ale najwyżej 4 numery telefoniczne - obecnie to pamiętam 3, dwa byłe moje stacjonarne i obecny stacjonarny). Z procentami, numerami w banku daję sobie dobrze rade, ale wyobrażam sobie jak musi to być trudne dla osób z bardziej zaawansowaną formą dyskalkuti. I nie pisz, że to wymyślona choroba, jest wystarczająco dużo badan potwierdzających realność tych dolegliwości. Przykładowo potrafię pisać poprawnie ale przychodzi dzień, ze słowa które dobrze znam nie jestem w stanie napisać poprawnie, nei pamiętam czy jest rząd czy żąd, i nie wynika to z braku oczytania - czytam dużo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: phi Re: Chorzy na matematykę na maturze nie mają szan IP: *.dynamic.chello.pl 25.09.13, 21:31 Daruj sobie, będziesz walczył z wiatrakami. Najlepiej dzieciaka skreślić, że "tuman" i "nierób". Nie dawać pieniędzy na żadne poradnie, zajęcia, bo to nie istnieją choroby. Najlepiej, żeby wywalić go ze szkoły. Gratuluje empatii i zrozumienia komentatorom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kiki Jeżeli każdy dys... ma miec maturę IP: *.adsl.inetia.pl 24.07.12, 18:57 to ja postuluję, by PRACODAWCA mógł wymagac zaswiadczenia, ze kandydat na pracownika nie ma np. dyskalkulii. Po prostu nie życzę sobie osób nie umiejących liczyc, chociazby do 10. Dopiero by podniósl się wrzask! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewqa nie każdy musi mieć maturę IP: *.adsl.inetia.pl 24.07.12, 19:05 a 90% społeczeństwa ma dysmóżdże! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szlomo Re: Chorzy na matematykę na maturze nie mają szan IP: *.play-internet.pl 24.07.12, 19:37 A co za choroba ta "matematyka" ? Zdaje się, że nauka jęz. polskiego też redaktorzynie na zdrowie nie wyszła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ccc Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.zax.pl 24.07.12, 19:42 Jak ktoś ma jedną nogę to piłkarzem nie zostanie. Jak ktoś ma dyskalkulię nie pójdzie na studia. Sorry no bonus... Tak samo jak na studia humanistyczne, dziennikarstwo itp nie powinno się przyjmować "geniuszy" z dysleksją, dysgrafią czy inną dysinteligencją bo potem są takie kwiatki jak ostatni w GW "skarp państwa". Fryzjer albo brukarz to też pożyteczne zawody, nie każdy musi kończyć studia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r_xxx Re: Chorzy na matematykę na maturze nie mają szan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.12, 19:43 Na dysgrafię, dysortografię pomaga technika, słownik jest niemal wszędzie. Na dyskalkulię - chyba nie... Zgadzam się, że nie należy takich osób odcinać od możliwości kształcenia. Za to powinniśmy chyba mieć listę zawodów, których takie osoby wykonywać NIE MOGĄ. Bo na rynek trudno tu liczyć, zareaguje jak już stanie się nieszczęście. Można by liczyć na odpowiedzialność nauczycieli, uczelni, dających dyplom, ale to raczej optymistyczne założenie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krzysztof K. Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.fema.krakow.pl 24.07.12, 20:53 Namnożyło się tych "chorób"! Oj, namnożyło! Właściwie wszystko już jest chore. A jak już jest chore - to naprawdę jest zdrowe. Czyli taki facet z dyskalkulią może uczyć matematyki, z ADHD może być np. policjantem albo księdzem i tak dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: amen Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.12, 21:54 A ja bym chętnie korzystał z usług takiego psychologa. Zamiast stu złotych za wizytę dałbym mu dziesięć, i nawet by nie zauważył. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.dynamic.chello.pl 24.07.12, 22:04 Po pierwsze brawo dla pierwszego odpowiedzialnego nauczyciela w szkolnej karierze Jarka z artykułu, który nie schował ogona pod siebie tylko zgodnie z rzeczywistością ocenił możliwości chłopaka. Drogie mamuśki! "Problemy zaczęły się w trzeciej klasie LO. Nowy matematyk nie dopuścił Jarka do matury." Nie chrzańcie takich bzdur. Problem był dużo wcześniej, tylko na siłę udawałyście, że go nie ma. Problemy z policzeniem przystanków (czyli liczeniem do kilkunastu) jak i problem z czytaniem zegarka tarczowego powinno się wykryć najpóźniej w nauczaniu początkowym. Jak taki problem się pojawia to trzeba było w domu usunąć wszystkie inne zegarki i porozwieszać tylko tarczowe, porozlepiać proste działania itp. i ćwiczyć z dzieckiem przy każdej możliwej okazji. Do matury to trochę lat to jednak powinien opanować to i owo. A jak problem był tak głęboki, że nie dało się, to ta edukacja powinna się na podstawówce zakończyć. A tu zamiast pracy było przepychanie dziecka na siłę przez kolejnych nauczycieli i kolejne klasy. Potem ok 12 roku życia zaświadczenie o dys- i już totalny luz, bo tłumaczyliśmy tym wszystkie niepowodzenia w matematyce. A teraz płacz, bo pomimo, że nauczyciel dał my rok więcej czasu na naukę przynajmniej minimum to dalej się tłumaczymy, zamiast pracować nad swoim dys- i płaczemy, że do matury nauczyciel go nie dopuścił. A niestety dyskalkulia nie tłumaczy, że 18 latek nie potrafi przeczytać zegara tarczowego, policzyć do 20, a już na pewno nie tłumaczy, że uczeń nie wie co ma zrobić w zadaniu. Ok ma trudniej, musi się skupić, coś sobie powtarzać po dwa razy i sprawdzać. Skoro czytać potrafi to i zadanie zrozumie jak ma problem to niech zamienia działania na obiekty i czyta jeszcze raz zastanawiając się najpierw nad treścią, potem nad liczbami. Poza tym zamiana 7/8 na 8/7 często nie jest problemem, bo punkty na sprawdzianach i tak się dostaje za sposób rozwiązania (czyli logikę postępowania, a nie matematykę), nie tylko za wynik. I takie zamiany robią nie tylko uczniowie z dyskalkulią, ale każdy się czasami rozkojarzy. A na maturze to już w ogóle punkty lecą dosłownie za wszystko, przypuszczam, że udało by się ją zdać za losowe rozwiązanie testu i wypisanie danych w pozostałych zadaniach. Przepychanie takiego gościa na psychologię nie ma najmniejszego sensu. Pierwszy semestr i pojawiają się elementy statystyki i co pójdzie na egzamin i powie: "Ale ja mam dys-", a profesor "ale aby zostać magistrem psychologii musi Pan zaliczyć statystykę i Pana dys- mnie nie obchodzi". No i co było z innymi przedmiotami w jego karierze ucznia? Matematyka jest potrzebna nie tylko na samej matematyce, ale przy takich problemach to i z fizyki nie powinien zdać, a z chemii i geografii też to powinno wpływać na oceny. A może z fizyki trzeba się było uczyć, bo nauczycieli nie interesowała dyskalkulia i nie było wymówek? No i "nie mogą osiągnąć adekwatnego do wieku poziomu biegłości w procesach matematycznych" to znaczy, że dłużej zajmuje im nauka, ale proste działania, czy liczenie do 20 to jest poziom nauczania początkowego, a nie 18 latków, więc i dyskalkulik powinien mieć ten etap już dawno za sobą, nawet jeżeli było to z opóźnieniem w stosunku do innych uczniów. Do Jarka z artykułu: Przestań być maminsynkiem, żeby mamusia nie załatwiała za Ciebie problemów i nie chodziła po nauczycielach, bo dorosły już jesteś. Weź się do roboty i spokojnie przy wielu godzinach spędzonych na ćwiczeniach i nadrabianiu lat, w których zamiast pracy nad sobą mamusia tłukła Ci, że "masz dys- i tego nie zrobisz, więc nawet nie próbuj" udowodnisz sobie i jej, że jak się pracuje nad sobą to można osiągnąć choć to minimum, żeby dys- nie wpływała na dalsze plany związane z nauką. Do wszystkich, którzy poczują się oburzeni: Kiedyś wszelkie zaświadczenia i dysfunkcje były papierkiem zobowiązującym do pracy nad sobą, a teraz są przepustką do lenistwa tudzież większej ilości czasu na egzaminie "na sprawdzenie". Sory, ale egzaminy państwowe ( i to zarówno gimnazjalny, matura jak i zawodowy) są pomyślane czasowo z zapasem dla osób poniżej przeciętnej. I dlatego po co dyslektykowi, który rzekomo w testach na inteligencje wychodzi co najmniej przeciętnie, a często powyżej przeciętnej powinny mieć wystarczająco dużo czasu, żeby napisać wszystko i sprawdzić w normalnym czasie. I ja także mam wszystkie objawy dysortografii, w nauczaniu początkowym pomimo uczenia się miałam 2 z dyktand z ortografii (tak straszne czasy normalnych ocen, a nie opisów postępów w nauce, żeby dzieci nie krzywdzić) i było mi przykro, ale to napędzało do pracy nad sobą i rozwiązywania problemów jak się umiało, bez pomocy przewrażliwionych rodziców i przeróżnych korków. I nie w głowie mi było łażenie po poradniach, żeby zdobywać papierki dowodzące mojego upośledzenia, choć już wtedy stawało się to popularne i przynosiły je osoby, które takich problemów wcale nie miały. I nie przeszkodziło mi to przejść przez szkołę z najgorszą oceną końcową z polskiego 3, a przeważnie 4, 100% z matury ustnej i 82 z pisemnej, kompletnie bez przygotowania typowo pod maturę, bo miałam ważniejsze przedmioty w głowie, zgodne z późniejszym wykształceniem. I powiem, że na żenujące 30% z arkusza podstawowego, jakie trzeba mieć, żeby zaliczyć, stać każdego, kto tylko chce i włoży trochę pracy w siebie, a nie tłumaczy swoje braki różnymi dysfunkcjami. A jak chcą tłumaczyć, to nie powinna im przeszkadzać adnotacja na maturze, że zwolniony na jakiejś podstawie lub że punkty liczone inaczej, czy więcej czasu z powodu dysfunkcji. Tyle, że wtedy część kierunków humanistycznych, gdzie występuje logika i/lub statystyka zapewne by zastrzegła, że aby się dostać, maturę z matematyki należy mieć napisaną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marcin A jakby się dostał na psychologię... IP: *.play-internet.pl 24.07.12, 22:41 ...to jak zda egzaminy z psychometrii i statystyki? Tam jest sporo cyferek. W statystyce sporo policzy za człowieka komputer, ale trzeba jeszcze wprowadzić dane i przeczytać wynik ze zrozumieniem. r=0,69 a r=0,96 to dwie zupełnie inne interpretacje... Poza tym student psychologii uczy się posługiwać testami psychologicznymi, a te - ojej - trzeba policzyć. Zliczyć wyniki surowe. Przeliczyć na steny lub inną jednostkę. Zinterpretować wynik. Czasem trzeba policzyć średnią czy sprawdzić, czy wyniki istotnie się różnią (co oznacza dodawanie i odejmowanie na ułamkach dziesiętnych). Bez opanowania tych umiejętności nie zostanie się psychologiem... chyba że się będzie ściągać. To przykre i rozwalające artykuł, ale szkodliwe wpływy dys- można ograniczać. Znajdować rozwiązania, dzięki którym można się uczyć i zdawać egzaminy. Mnie dysleksja nie przeszkadzała w robieniu redakcji tekstów pisanych przez leniwych niedyslektyków, a dyskalkulia w dawaniu korepetycji ze statystyki niedyskalkulikom. Jakim cudem ktoś, kto miał zdiagnozowany problem na przełomie podstawówki i gimnazjum, przez tyle lat nie opanował nawet minimum niezbędnego do funkcjonowania w społeczeństwie i zdania matury na poziomie 30%? Nikt w poradni diagnozującej nie wyjaśnił, że diagnoza diagnozą, ale teraz zaczyna się ciężka praca? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kowalski Re: A jakby się dostał na psychologię... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.12, 23:42 w poradniach państwowych wyjaśniają, co robić i jak pracować. Oferują takie zajęcia. Wielu uczniów uważa, że mając papierek, to to jest L4. Odpowiedz Link Zgłoś
ovo_sapiens Nowa jednostka chorobowa - Dysszpunaria 24.07.12, 23:47 Dysszpunaria - całkowity brak umiejętności pojmowania argumentów przytaczanych w artykułach Gazety Wyborczej dotyczących edukacji. Od dłuższego czasu zauważam u siebie wyraźne i nasilające się objawy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wenge Re: Nowa jednostka chorobowa - Dysszpunaria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.12, 13:25 Szkoda, że na to nie ma lekarstwa. :)) Mam podobne objawy. :)) Na szczęście znalazłem źródło tej przypadłości. Przyczyn doszukuję się w dyslektyczno-dyskalkulicznej konstrukcji tych artykułów. Na te pierwsze przypadłości są edytory, drugich niestety nie da się ukryć, nie ma jeszcze logiczno-algebraicznych edytorów.:)) Może, dzięki pracy nad sobą, uda mi się zminimalizować następstwa tej przypadłości.:)) Cieszę się, że nie jestem sam.:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eee dyskalkulia i dysgrafia = porażka na maturze IP: *.adsl.inetia.pl 25.07.12, 03:07 Dla dysgrafika , tak samo jak dla osoby z dyskalkulią matura z matematyki jawi się jako horror. Dysgrafik rozwiązuje zadania bez problemu i najczęściej ma pełne zrozumienie zagadnienia. Problem pojawia sie przy zapisie matematycznym. Dysgrafikowi rozwiązanie układa się w głowie, a na papierze pojawia się wynik. Ten model rozwiązywania zadań kompletnie nie przystaje do klucza według którego są punktowane odpowiedzi. Za wszystkie poprawnie rozwiązane zadanie ma szansę nie uzbierać wystarczającej ilości punktów do pozytywnego zaliczenia matury z matematyki. Dysgrafia może być zaliczana jako utrudnienie, lecz nie musi, zależy to od rozporządzenia MEN w danym roku szkolnym. Odpowiedz Link Zgłoś