Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans

    • Gość: AS Re: Chorzy na matematykę na maturze nie mają szan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.12, 08:22
      Za parę lat okaże się, ze ci chorzy na matematykę "dostaną" intratną posadę w jakimś ważnym urzędzie, a konsekwencje będą ponosić nie tylko ci którzy nad nimi się litowali.
      To jest kolejna próba wyłudzenia przywilejów.
    • quiconque Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans 25.07.12, 08:34
      zawsze byłam noga z matmy ale do matury "zakułam" tak że zdałam na cztery, w V LO w Krakowie u prof Bielaka. I żyje, nic mi się nie stało może nawet przez to zmądrzałam..
      Pozdrawiam wszychtkich chorych i do roboty ..!!
    • Gość: posesjant Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: 149.156.55.* 25.07.12, 16:35
      Matematyka królowa nauk niestety, dlatego podstawy trzeba znać nawet będąc psychologiem, bo psychologia to także cyfry.
    • Gość: Ja mam DYSKALKULIE Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.ip.netia.com.pl 25.07.12, 19:31
      Witam ja mam dyskalkulię! czytając ten artykuł poczułem sie urażony ponieważ mam duzy problem z matematyka ale chodzi o widzenie przestrzenne brył itp. dodawanie mnożenie liczenie ogolne które jest potrzebne w zyciu typu "przydatna matematyka" jak w sklepie w banku itp.
      Potrafie i to bez problemu. Nie mam czegos takiego ze widze 6 myli mi sie z 9 ja pierdo...głupota straszna. Tak samo nigdy nie zgubilem sie w miescie bo nie policzyłem przystanków. Ten artykuł przedstawił ludzi z dyskalkulią jako idiotów i nie dziwie sie ze ludzie w komentarzach tak mysla to dla mnie smutne ale jak cos napisze gazeta wyborcza to niestety tak jest.Co moge napisac wiecej fakt problem z matematyka mam ale tylko z działami które jak ja to nazywam w zyciu sie nie przydaja. Liczenie stóp procentowych wszelakie mnozenie i dodwanie itp. To nie jest problem i dla SPROSTOWANIA NIE MYLA NAM SIE LICZBY CZYTAJ 6Z9 itp. Czuje sie urazony tym artykułem dziekuje!.
    • Gość: x Re: Chorzy na matematykę na maturze nie mają szan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.12, 19:42
      Żadnych zaświadczeń. Ćwierćinteligenci nie muszą mieć matury. Połowa tych zaświadczeń to lewizna za łapówy, a druga polowa to naciągane teorie naukowe które wymyślili pseudopsychologowie.
    • Gość: mat3 Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.ip.netia.com.pl 25.07.12, 20:29
      Do Europy nam daleko po tych komentarzach można stwierdzić jakie mamy nietolerancyjne społeczeństwo, jak rónież komentują i nie wiedząc o czym piszą. Życzę tym wszystkim żeby nigdy nie ulegli wypadkowi, czy chorobie która obniży ich aktualny poziom inteligencji. Trochę empatii i zrozumienia przyda się na przyszłość.
    • Gość: Gad Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.cable.smsnet.pl 30.07.12, 12:10
      Do wykształcenia średniego NIE JEST POTRZEBNA matura szanowni redaktorzy. I wypadałoby się w końcu poduczyć. Wystarczy ukończyć szkołę średnią, matura nie ma tu nic do rzeczy!
    • Gość: Marcin Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.acn.waw.pl 04.08.12, 18:54
      Kogoś chyba ogarnęła dysrozumność...
      • Gość: gośc nie daj Bóg takiego tępego psychologa IP: *.dynamic.chello.pl 05.08.12, 01:27
        i dziennikarza, co dodać 2+2 nie umie, przystanki myli i w sklepie się gubi
        kiedyś taki goguś skończyłby szkołę specjalną i miał zawód,a teraz mamiony mgr za nic chce studiowac
    • Gość: olkit Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.adsl.inetia.pl 05.08.12, 19:40
      Chce być psychologiem? Ciekawe jak przeprowadzi pacjentowi chociażby test na inteligencję albo inny, skoro nie potrafi podsumować wyników...
    • angrusz1 Oto komentarz 08.08.12, 08:38
      Oto komentarz do wyników egzaminów w Szkocji - wg BBC :

      "The Scottish Qualifications Authority (SQA) said the improved results were down to the hard work of students. "

      Jest mowa o ciężkiej pracy uczniów , nie ma o ciężkiej pracy nauczycieli .
      Bo wyniki nauczania zależy w przeważającej mierze od samych uczniów . Ja to oceniam na 80 % .

      A tutaj jest więcej :

      www.bbc.co.uk/news/uk-scotland-19151749
    • krysztofiak1963 Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans 08.08.12, 15:03
      blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/637723,dyskalkulia-postmodernizm-i-polityka.html
      Zapraszam do lektury
    • Gość: MP Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.12, 09:05
      Matura z polskiego czy matematyki powinna być do wyboru.Tłumaczenie że po zdaniu matury obowiązkowej z matematyki będzie praca i to bardzo dobra, jest wymysłem życzeniowym. Takich gwarancji młodzieży nie powinno się dawać ,ani też ich przedstawiać , jest to delikatnie mówiąc mało uczciwe. Jak maturzysta chce pójść na studia ścisłe to i tak będzie zdawał matematykę bo nie ma innego wyboru, jak zechce pójść na studia humanistyczne to będzie zdawał polski . Dlaczego młodzież w taki prosty sposób daje się omamić? A co z dyskalkulią?
    • Gość: blanchefleur Chorzy na matematykę na maturze nie mają szans IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.14, 20:31
      Choruję na dyskalkulię od... początku. Tyle, że wcześniej nie miałam pojęcia o jej istnieniu. Problemy zaczęły się pojawiać już w klasach 1-3 podstawówki. Nie potrafiłam pojąć jak 7+8 może dać 15. Nie było mowy o liczeniu w pamięci czy na palcach, bo żadna z tych metod nie pomagała. To samo zadania z treścią czy zwykłe zrozumienie polecenia (nie mówię tutaj o "Dodaj do siebie następujące liczby", chodzi o coś bardziej skomplikowanego). W 4-6 zaczęły się problemy z geometrią, liczeniem pisemnym, ułamkami... Na świadectwach tróje. Gimnazjum: oceny wahały się już między 2 i 3. Koszmar zaczął się w liceum, gdy poziom zadań stał się ciut wyższy. Mówiąc kolokwialnie: jechałam na samych dwójach, praktycznie każdy sprawdzian byłam zmuszona poprawiać. Doszło nawet do tego, że po pierwszym semestrze III klasy, dostałam ocenę niedostateczną. Szukałam pomocy u korepetytorów, ale wszystko było w porządku, dopóki nie wracałam do domu i nie musiałam sama rozwiązywać zadań - nie potrafiłam, nie byłam w stanie wyobrazić sobie następujących po sobie etapów liczenia. Na szczęście w II semestrze udało mi się jakoś prześliznąć, ale co z tego... przecież czekała mnie jeszcze matura. O zadaniach otwartych nie było mowy... nie rozumiałam poleceń. Co do zamkniętych - strzelałam i okazało się, że dopisywało mi szczęście - zdałam na śmieszne 32%.
      Brak zdolności matematycznych nadrabiałam zawsze zdolnościami językowymi oraz plastycznymi. Uczenie się języków obcych jest dla mnie nie tylko przyjemnością, ale i czymś tak zwykłym i błahym, jak dla kogoś "zdrowego" obliczenie logarytmu czy obliczenie długości cięciwy. Przyswajanie reguł gramatycznych, składnia, fonetyka... Jednym słowem - PIKUŚ. Na szczęście, wyniki z matematyki nie były brane pod uwagę przy rekrutacji na studia. Filologię romańską studiuję od 3 lat (język francuski + przez rok język włoski), za wyniki otrzymuję stypendium naukowe, moja średnia nigdy nie spadła poniżej 4,4; z czasem się nawet podniosła :). Napisałam pracę licencjacką z językoznawstwa... teraz tylko pozostało mi jeszcze ją obronić.
      Dlaczego piszę o tym wszystkim? Żeby udowodnić idealnym ścisłowcom i osobom, które nie znają na własnej skórze czym jest dyskalkulia, że osoby obciążone tym zaburzeniem nie są tępe, tak jak to wiele razy miałam okazję czytać w różnych komentarzach, że potrafią osiągnąć wspaniałe wyniki w innych dziedzinach.
      Co do matury: z jednej strony, jako dyskalkulik, pomysł z zamiennym przedmiotem uważam za na prawdę wspaniały; z drugiej wiem, że nie byłoby to sprawiedliwe w stosunku do ludzi, którzy dla odmiany są mistrzami matematyki, ale mają dysleksję - nikt ich nie zwolni z pisania matury z języka polskiego.
Pełna wersja