Uczelnie apelują do europarlamentu o ograniczen...

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 21:08
Angielski i wystarczy. Nie wiem po co dokładać do tego francuski. Większość
ludzi w Uni zna angielski, choć pewnie dla większości z nich jest to drugi
język - to jest najlepszy argument za tym językiem.
    • Gość: Michal To zly pomysl IP: *.fas.harvard.edu 28.06.04, 00:37
      Mozliwosc przeczytania oficjalnych dokumentow Parlamentu Europejskiego jest
      niezbedna by obywatele mogli sie z nim identyfikowac. To prawda, ze koszty
      tlumaczenia sa znaczace (choc nie przesadzajmy, istnieja obszary, gdzie Unia
      marnotrawi o wiele wiecej pieniedzy), ale nie przedkladajmy sprawy technicznej
      nad sprawe symboliczna o znaczeniu podstawowym.

      Unia Europejska jest wspolnota 25 krajow, i nie moze w niej byc
      jezykow "lepszych" i "gorszych" w PUBLICZNEJ warstwie dzialania jej instytucji.
      Co innego jesli chodzi o wewnetrzne dzialania tych instytucji - juz zreszta
      teraz dokumenty wewnetrzne Komisji Europejskiej sa redagowane w wiekszosci po
      angielsku, czasem po francusku. To normalne, od eurokratow mozna wymagac
      znajomosci angielskiego i francuskiego.

      Nie mozna natomiast tego wymagac od obywateli Unii, ktorzy na przyklad
      chcieliby poznac stanowisko Parlamentu w sprawie czlonkowstwa w Unii Turcji
      albo reformy Wspolnej Polityki Rolnej.

      Sam znam doskonale angielski i dosc dobrze francuski, ale nie zmienia to mojego
      przekonania.

      W Unii, w ktorej ujawniaja sie czasem tendencje by poswiecac rowne traktowanie
      panstw czlonkowskich, dotychczasowa praktyka rygorystycznego tlumaczenia
      wszystkich dokumentow PRODUKOWANYCH przez instytucje unijne i majacych
      znaczenie dla obywateli jest bardzo chlubna i warta podtrzymania.

      W Polsce ostatnio glosowalo w wyborach do PE 20 procent obywateli. Zniesienie
      tlumaczenia daloby argumenty tym, ktorzy glosza, ze to "nie nasz" parlament. A
      owszem, jest on i nasz.

      Dziwi mnie, co kazalo rektorom (i Panu Sonikowi) popierac taka inicjatywe
      (ktora zreszta nie ma zadnych szans).

      Jeszcze jedna uwaga: nie wszystko trzeba zmieniac zmieniajac przepisy. Czasami
      wazniejsza jest zmiana zwyczaju. Nic przeciez nie broni eurodeputowanym
      przemawiania na forum europarlamentu po angielsku czy francusku. Gdybym sam byl
      eurodeputowanym, sam bym tak robil, bo to pozwala przekazac precyzyjnie to, co
      chce powiedziec, maksymalnej liczbie obecnych na sali (poprzez ominiecie
      niechybnie niedokladnych i spoznionych tlumaczen). Taka "reforma" zwyczaju
      wydaje sie zgodna ze zdrowym rozsadkiem. Niech eurodeputowani odloza na bok te
      sluchawki. Natomiast nie mozna WYMAGAC by mowili oni w obu wspomnianych
      jezykach (choc pewnie byloby to wskazane). A juz na pewno kazdy obywatel musi
      miec mozliwosc zapoznania sie z rezultatami pracy Parlamentu w swoim wlasnym
      jezyku.

    • Gość: Krzysztof K. Re: Uczelnie apelują do europarlamentu o ogranicz IP: *.fema.pl / *.cyf-kr.edu.pl 28.06.04, 01:01
      Nie rozumiem po co Sonik wyrywa się przed szereg. Proponowana trójjęzyczność
      (angielski, francuski + język danego kraju) jeszcze ma jakiś sens. Natomiast
      wydawanie dokumentów tylko po angielsku i francusku jest bezsensowne.
      Poza tym tak naprawdę status języka międzynarodowego ma tylko i wyłącznie język
      angielski. Wystarczyłoby wydawać dokumenty w języku angielskim + język danego
      państwa. No, ale zdaje się, że całą akcję nagrali Francuzi. Chciałoby się
      zapytać dlaczego nie angielski, francuski i niemiecki + język danego kraju.
      Reasumując najlepiej pozostać przy status quo!
    • Gość: gadula Uczelnie - po co ? IP: *.iod.krakow.pl / *.IOd.krakow.pl 28.06.04, 09:10
      Uczlenie sa do uczenia równiez języków, a nie zalecania co jest lepsze czy
      gorsze ?

      cały apel to próba poparcia francuskiego który jest juz zabytkiem histori i
      jezykiem lokalnym który jest jeszcze używany ale w świecie sie nie liczy !
      • klymenystra Re: Uczelnie - po co ? 28.06.04, 23:34
        taaaak... a co na to wszystki byle kolonie- francuskojezyczne? a terytoria
        zamorskie? na swiecie- angielski, hiszpanski i francuski..
    • khmara Woda sodowa? 28.06.04, 23:22
      A co rektorzy mają do powiedzenia w tej sprawie??? O polityce językowej Unii
      wypowiada się dla gazety geograf i polonista. Szczyt megalomanii. Rektorowi
      Ziejce radzę choćby pobieżne zapoznanie się z polityką językową Unii. Być może
      rektor Ziejka życzyłby sobie, żeby język polski został przez Unię potraktowany
      jako język mniejszości, coś w rodzaju gatunku zagrożonego wymarciem? A swoją
      drogą lepiej eurodeputowanych z innych krajów nie torturować angielszczyzną
      francuskich i polskich polityków - nawet tłumacze mieli problem ze zrozumieniem
      nadwiślańskiej angielszczyzny. Jedyna trzeźwa wypowiedź to głos pana Sonika, ale
      on zdaje sobie sprawę, że dokumenty unijne MUSZĄ być tłumaczone na języki
      narodowe. Problem tylko w tym, kto za to zapłaci: Unia czy nasz budżet.
    • klymenystra Re: Uczelnie apelują do europarlamentu o ogranicz 28.06.04, 23:33
      wiekszosc- ale nie wszyscy :) francuski na zachodzie jest popularniejszy niz u
      nas, mozna sie go uczyc w wielu szkolach.
Pełna wersja