misself
04.08.12, 12:08
Naprawdę nie rozumiem:
- niemożności robienia guacamole na bieżąco i dorzucenia go do menu dziennego, nie na stałe do karty
- niemożności zrobienia własnego eco-pesto
- gotowania makaronu na zapas (chyba że się go trzyma w bemarze w knajpie typu "jedzenie na wagę", co nie jest ani eko, ani resto).
Ogólnie - trochę żal, że ktoś wywalił mnóstwo kasy w lokal gastronomiczny, w którym nie da się zjeść nic dobrego. Przecież nikt chyba nie oczekiwał Wielkiej Twórczości, tylko zwykłego smacznego lunchu, to naprawdę nie jest trudne, żeby coś takiego przygotować. No, ale pewnie kredyt na remont i wystrój przycisnął, trzeba na składnikach oszczędzać.
Czy pan Nowicki był już w Zielonych Tarasach? Co prawda nie nazywają się "eko resto", ale naprawdę są eko - gotują bez kostek rosołowych, vegety i nawet mikrofalówki. Jedzenie jest zwykle dobre, parę wpadek im się zdarzyło (np. uparcie robią coś w rodzaju quiche na cieście przypominającym drożdżowe, i nazywają to tartą; raz dostaliśmy zwinięte w roladki naleśniki, które nazwane były cannelloni), ale do stałego menu naprawdę trudno się przyczepić, jest naprawdę smacznie. Nie, nie mam nic wspólnego z właścicielami, po prostu lubię to miejsce :-)