Valparaiso. Dobra passa. Wielke żarcie Nowickiego

IP: *.ghnet.pl 15.09.12, 23:43
uwaga! tekst sponsorowany
    • Gość: perro Re: Valparaiso. Dobra passa. Wielke żarcie Nowick IP: *.ghnet.pl 16.09.12, 03:23
      ciekawe dlaczego gazeta (czyt. w tym wypadki p. nowicki) lansuje najczęściej małe, na pewno niezbyt bogate knajpy, a pastwi się nad tymi większymi (np. gesslerowa, papryczki...)?

      z konieczności odpowiem na to retoryczne pytanie: otóż nie ma to nic wspólnego ze sponsoringiem, a w tych mniejszych knajpkach po prostu robią lepsze żarcie, z większą pasją.

      dlatego też dajcie sobie już ludzie siana z tymi przygłupimi oszczerstwami i piszcie z sensem, tzn. pójdźcie, spróbujcie i, jeżeli uważacie, że macie coś istotnego do powiedzenia (argumenty!), wtedy to wypowiedzcie.
      • Gość: Grrr Re: Valparaiso. Dobra passa. Wielke żarcie Nowick IP: *.ghnet.pl 23.09.12, 22:42
        To jest trochę niespójne z tą Gesslerową, bo gazeta akurat ją promuje i pisze o niej dużo. Wydaje mi się, że w recenzjii kulinarnej jej restauracji powinno być równie pozytywnie. Może jednak ktoś faktycznie je i pisze, co myśli? Ponadto to żenujące czytać wciąż o tekście sponsorowanym, tam, gdzie jest coś pozytywnego. Nie rozumiem już co ma więc pisać krytyk? Obiektywnie opisać, jak wyglądają i smakują potrawy, nie próbując napisać nic o wrażeniach?
    • kissmygrass Re: Valparaiso. Dobra passa. Wielke żarcie Nowick 16.09.12, 10:05
      Gość portalu: misiu napisał(a):

      > uwaga! tekst sponsorowany

      To już się nudne robi. Może tak wizyta w lokalu i komentarz na tej podstawie?
    • noducks [...] 16.09.12, 11:24
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: ooo Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowickiego IP: *.ghnet.pl 16.09.12, 11:58
      O gustach - również jedzeniowych - nie powinno się dyskutować. Nie znaczy to, że nie warto mówić o jedzeniu, ale po prostu krytyka tego, że komuś (nie)smakuje, jest bezsensowna. Znam ludzi, dla których obiad musi składać się z rosołu i schabowego. Znam ludzi, dla których schabowy to danie "zbyt tłuste i ciężkie". Jeszcze inni nie lubią owoców morza, albo nie smakuje im mięso. Nie ma sensu ocenianie, kto ma rację, a kto nie. Po prostu jedzmy to co lubimy i cieszmy się tym.

      Dla mnie opinie Nowickiego to jego prywatne zdanie, a nie głos wyroczni. Lubię je czytać, bo często są inspiracją do odwiedzenia nowego miejsca, którego inaczej bym nie odkrył. Rzadko na przykład jestem w tym miejscu na Augustiańskiej. Fajnie, że ktoś łazi i odkrywa to za mnie, a ja mogę potem pójść i ocenić, czy dana restauracja mi odpowiada czy nie.

      Cały ten jad i bezrefleksyjna krytyka w niektórych komentarzach po prostu źle świadczą o autorach wypowiedzi.
      • pandoraxxx papuzie powtarzanie nic nie znaczącego sloganu 16.09.12, 15:34
        a dlaczego o gustach się nie dyskutuje? tak jak 'o zmarłych nie należy mówić źle' - a czemuż to? jeśli ktoś był złym człowiekiem?

        podobnie z gustami, bo to właśnie smaki, opinie, pomysły i gust innych są podstawą codziennych rozmów, więc powtarzanie utarych sformułowań typu 'de gustibus non est disputandum' mija się z celem - czasem trzeba pomyśleć, co oznacza, to co piszemy
        • Gość: ooo Re: papuzie powtarzanie nic nie znaczącego slogan IP: *.ghnet.pl 16.09.12, 17:02
          Zgadzam się - trzeba pomyśleć, co piszemy, ale tak samo trzeba pomyśleć, co znaczą słowa już napisane. Dosłowna interpretacja powiedzeń i przysłów zazwyczaj kończy się źle. Z mojego komentarza - tak jak i z cytatu, który przytoczyłeś - wynika chyba dość jasno, że chodzi o nieocenianie czyichś gustów (tutaj: jedzeniowych) na zasadzie - Nowicki ma zły gust, bo nie przepada za polską kuchnią, a pani Krysia ma dobry gust, bo lubi rosół. Nie ma to nic wspólnego z dyskusją i rozmową na temat przedmiotowy, czyli o jedzeniu. Dyskusja jest zawsze dobra i tutaj się zgadzamy.
          • Gość: mariusz Re: papuzie powtarzanie nic nie znaczącego slogan IP: *.dynamic.chello.pl 22.09.12, 17:00
            ja też uważam, że dyskusja dla dyskusji jest ważniejsza niż ocenianie tej knajpy, bo przecież po to ludzie czytają komentarze na temat tej restauracji, żeby dowiedzieć się trochę więcej na temat przysłów, powiedzeń i pani Krysi od rosołu.
        • kissmygrass Re: papuzie powtarzanie nic nie znaczącego slogan 16.09.12, 20:23
          pandoraxxx napisała:

          > a dlaczego o gustach się nie dyskutuje?

          Dyskusja o gustach prowadzi do takich właśnie idiotyzmów, jakie można zaobserwować pod każdą niemal recenzją autorstwa Nowickiego. Komuś nie odpowiada styl recenzji i daje temu upust na forum, komuś nie odpowiadają preferencje kulinarne autora i daje temu upust na forum, komuś nie odpowiada pozytywny/negatywny wydźwięk recenzji i też daje temu upust na forum.
          Jaki z tego pożytek? Żaden, i dlatego już starożytni wiedzieli, że „de gustibus non est disputandum”.
      • misself Re: Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowic 21.09.12, 13:53
        Gość portalu: ooo napisał(a):

        > O gustach - również jedzeniowych - nie powinno się dyskutować.

        "De gustibus non disputandum est" oznacza, że gusta nie podlegają dyskusji. Dyskusji rozumianej przez starożytnych jako debacie - czyli nie można argumentować, że zupa pomidorowa jest obiektywnie dobra, więc wszyscy powinni jeść zupę pomidorową, nawet ci, których gust jest odmienny.
    • Gość: jacek Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowickiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.12, 12:10
      Dlaczego sycylijska pizzeria trattoria "rozlazła się po kościach" Chyba niecały rok temu p. Nowicki wydał bardzo entuzjastyczną opinię o tamtym lokalu, że jedyny taki w Krakowie, że prawdziwa włoska, że prowadzą ją kucharze z Sycylii itd... Ciekaw jestem dlaczego to padło, może warto prześledzić dalsze losy odwiedzanych restauracji, bo przez wiele tygodni od pochwały, trudno tam było znaleźć wolny stolik.
      Dlaczego ostatnio pojawiają się zdjęcia opisywanych lokali? Dawniej miało się mylne być może wrażenie, że wizyty te są nierozpoznane przez obsługę, co dawało poczucie że opis kuchni i lokalu jest obiektywny. Niestety fotki sal i kucharza czy właściciela to wrażenie gubią Z tąd też podejrzenia, moim zdaniem fałszywe, że tekst jest sponsorowany
      • Gość: en Re: Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowic IP: *.dynamic.chello.pl 16.09.12, 17:01
        Zdjęć nie robi Nowicki (spójrz na podpis), tylko fotograf GW, w dodatku kilka dni po tym, jak Nowicki zjadł, a nawet po tym, jak napisał.
    • kissmygrass Re: Valparaiso. Dobra passa. Wielke żarcie Nowick 22.09.12, 20:44
      Gość portalu: misiu napisał(a):

      > uwaga! tekst sponsorowany

      Guzik prawda, bo trudno nie zgodzić się z autorem.
      Ceviche nie z mojej bajki (za dużo kolendry, wszystko zbyt drobno posiekane), ale nie sposób mu odmówić poprawności, a kucharzowi odwagi (bo podawanie ceviche w Polsce kwalifikuje się na tę właśnie kategorię).
      Kalmar na ziemniakach cudowny, a dorada po baskijsku to majstersztyk. Paella podejrzana przy sąsiednich stolikach wygląda bardzo zachęcająco.
      Verdejo dobre i w przyzwoitej jak na restaurację cenie.
    • Gość: nina Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowickiego IP: *.tktelekom.pl 23.09.12, 11:16
      Witam. Od wczoraj przestałam wierzyć w to co Pan pisze. Byłam z mężem na kolacji imieninowej w Valparaiso. Jeden wielki wstyd. Po prostu przykro nam było. Skuszeni Pana recenzją wybraliśmy się.
      Jedzenie bez smaku.
      Od restauracji w ramach poczęstunku 3 oliwki z suchą weką śmierdzącą drożdżami. Kremu z owoców morza brak, dorady brak. Kalmary po rzymsku jak McNuggets z McDonalda tylko z plamą roztartej papryki bez smaku zamiast sosu; paella z owocami morza to nic innego jak worek ryżu utopiony w oleju z papryką z 4 suchymi krewetkami, 8 małymi mulami i 8 plasterkami kalmarów.
      Restauracja obskurna.
      Obsługa przypadkowa. Witają tekstem: czy czytali Państwo nasze recenzje???
      Dania do stolika NIE SĄ podawane równocześnie. Skutek taki, że mając już swoje danie czekasz niekrótko, aż dostaną Twoi znajomi. Zanim oni dostaną to Tobie już wystygnie...
      Brak możliwości płacenia kartą.
      To nie były moje pierwsze owoce morza, bo jem je zawsze jak nad nim jestem. I wiem, że są pyszne ale nie w Valparaiso.
      • Gość: góral Re: Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowic IP: *.dynamic.chello.pl 23.09.12, 19:28
        Przekopiuję mój koment do postu Niny - bo widzę że wypisuje go wszędzie (chyba nie o smak jedzenia jej chodzi):

        Co do Valparaiso
        byliśmy w piątek
        1/ Obsługa serdeczna i miła zarówno dziewczyna która nas obsługiwała jak i kawaler południowego typu z wyjątkowo szarmanckimi manierami ;-)))
        2/ Nie było jednego dania z karty (wolę informację że nie ma - niż pospieszną improwizację)
        3/ Z dań krem z owoców morza świetny, dorada po baskijsku też, kalmary z ziemniakami pyszne, deska wędlin i serów dobra (choć nie powalająca), smaczne wino (stosunek smaku do ceny na plus)
        4/ Wystrój rzecz gustu - dla mnie wystarczy - lokalik mały i tyle - wolę średni wystrój i dobre żarcie niż na odwrót (kibel - jak w recenzji - raczej lipa)
        5/ Co do gratisowego poczęstunku to raczej nie tykam - gratisy to w kuchni U Brata Alberta ;-)))
        Na pewno tam jeszcze wrócimy
    • Gość: zolza Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowickiego IP: *.multi-play.net.pl 24.09.12, 11:48
      Skuszona recenzja wybralam sie do Val..,niestety - rozczarowalam sie.
      Z zamowionych 9 dan - jedynie kalmary po rzymsku byly pyszne.Zabraklo dorady,w zamian zamowilismy 2 porcje dorsza - dostalismy 1 bo kelner nie zrozumial zamowienia, osmiornica miekka ale bezsmakowa .Nie wiem czemu mialo sluzyc zalanie twardego sera oliwa. Wszystkie dania glowne podane na ociekajacych oliwa ziemniakach.Brak serwetek na stole,sztucce nieczyste,widelec dostalam bez noza.Dlugie oczekiwanie,obiad dla 3 osob bez alkoholu 254 pln
    • Gość: mik Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowickiego IP: *.ghnet.pl 24.09.12, 14:49
      zamówienie. startery: ser manchego, krewetki w sosie winnym. ośmiornica, kałamary po rzymsku,. drugie danie: kałamar, oraz dorsz którego zaproponowali zamiast dorady której nie było. napoje bezalkoholowe. na przywitanie dostajemy najgorzej jakości oliwki oraz suchy chleb. po 20 minutach dostajemy ser polany obficie oliwa i posypany oregano oraz kałamary w chrupiącej panierce przypominające mrożonki. Nic specjalnego. po kolejnych 20 minutach podają ośmiornice zatopioną w oleju smażonym oraz ku moim zdziwieniu z ziemniakami które najpierw były gotowany a później zasmażane w tym właśnie oleju. cena 68 pln. po kolejnych 20 minutach dostaliśmy krewetki które były ok. Wtedy tez po przypomnieniu przynieśli napoje. Kałamar oraz ryba były tak samo przyrządzone jak ośmiornica również pływające w oleju smażonym ( nie oliwie) i również z ziemniakami zasmażanymi. Nie jadalne i ani cytryna ani sól i pieprzy który poprosiliśmy nic nie dało koszt 250pln. Tak źle nie jadłem od czasów studenckich w najgorszych barach mlecznych.
      • Gość: góral Re: Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowic IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.12, 20:14
        > zamówienie. startery: ser manchego, krewetki w sosie winnym. ośmiornica, kałama
        > ry (co to ku... jest) po rzymsku,. drugie danie: kałamar (czy to coś z kałem związanego ?), oraz dorsz którego zaproponowali zamiast
        > dorady której nie było. napoje bezalkoholowe. na przywitanie dostajemy najgorz
        > ej (najgorszej ?) jakości oliwki oraz suchy chleb. po 20 minutach dostajemy ser polany obficie
        > oliwa i posypany oregano oraz kałamary (znowu coś z gówna ?) w chrupiącej panierce przypominające mr
        > ożonki. Nic specjalnego. po kolejnych 20 minutach podają ośmiornice zatopioną w
        > oleju smażonym oraz ku moim (mojemu - no chyba żeś kosmita) zdziwieniu z ziemniakami które najpierw były gotow
        > any a później zasmażane (gotowany/zasmażane - brawo !!!) w tym właśnie oleju. cena 68 pln. po kolejnych 20 minut
        > ach dostaliśmy krewetki które były ok. Wtedy tez po przypomnieniu przynieśli na
        > poje. Kałamar (znowu ten kał ?) oraz ryba były tak samo przyrządzone jak ośmiornica również pływa
        > jące w oleju smażonym ( nie oliwie) i również z ziemniakami zasmażanymi. Nie ja
        > dalne i ani cytryna ani sól i pieprzy (kto pieprzy ?) który poprosiliśmy nic nie dało koszt 250
        > pln. Tak źle nie jadłem od czasów studenckich w najgorszych barach mlecznych.

        Drogi Panie za czesne ze studenckich czasów powinienieś zwrócić kasę boś się po polskiemu uczyć nie naumiał !
        • Gość: mik Re: Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowic IP: *.ghnet.pl 25.09.12, 08:37
          przynajmniej nie jestem tak wulgarny i prostacki żeby używać takiego języka. Dla twojej informacji nie jestem polakiem i od czasów studenckich tutaj mieszkam wiec błędy się zdarzają. Co do restauracji widzę ze strasznie się próbuje bronic na forach a strona tutaj nie jest poświęcona ortografii
          pozdrawiam i zachęcam drogiego górala by sam zjadł te "specjały"
      • Gość: marek kordelski Re: Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowic IP: *.ghnet.pl 26.09.12, 02:20
        niestety język zdradza kulturę, więc wątpię, czy odróżnia pan oliwę od oleju.
        • Gość: 1ario Re: Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowic IP: *.31.196.62.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 12.10.12, 09:01
          Niestety zgodzę z przedmówcą. mniej istotne jest jakim jezykiem opisuje się fuszerkę jaką odstawiaja w tym śmiesznym lokalu. Gumowe bezsmakowe Kalmary na rozgotowanych ziemniakach to napewno nie jest nic godnego polecenia. Szczerze mówiąc nawet szaszłyk był poniżej przeciętnego. Ja tam napewno nie wrocę i żałuję, że wcześniej nie poczytałem, bo pierwszy raz w życiu miałem problem z przełknieciem jedzenia. A co śmieszne podchodzi usmiechnięty "chyba Hiszpan" i beszczelnie pyta czy wszystko w "poziądku" nie dając nawet czasu na odpowiedź. Jak dla mnie katastrofa, która nie zasługuje na poprawną polszczyznę.
    • Gość: Magnetoo Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowickiego IP: 62.29.170.* 11.10.12, 14:54
      Po tak pieknej recenzji wybralismy sie w cztery osoby. Ogolnie sie nie czepiam a dodatkowo jestesmy prawie sasiadami z ulicy wiec sie pozytywnie nastawilismy. Ale to zdarzenie - zderzenie to byla porazka. Kalmar na ziemniakach jako jedyny dobry, ale to co z nim zrobili w paelli to raczej powinien kucharz sam zjesc (posiekany w cienki makaronik i tak gumowy ze miazga). Dorada po baskijsku brak. Wiec chcielismy dorsza, ktory byl okropny - szczerze mowiac nie wiem czy to byla ta ryba, mysle ze obsluga w miare mila powiedziala, ze musi wyjsc jakakolwiek ryba z kuchni bo juz bylismy troche glodni a czekanie bylo wlasnie tak dlugie jak sie na mrozona rybe czeka, i nam przyniesli rybe - ale trudno - mea culpa - zamowili to zjedli i zaplacili. Toaleta i reszta jak z PRL. Obsluga mila ale sztucce brudne - ludzie - jezeli klientowi podaje sie brudne sztucce to co dzieje sie na zapleczu????? Mieszkamy na przeciwko i raczej nie widzialem zeby przywozili dostawe swiezych ryb ;-) A kto "ziomkow" z dzielnicy nie zna to moze liczyc z tym ze o jego portfel zadbaja jakby chcial przypadkiem pospacerowac w okolicy albo zaparkowac samochod. Tyle w temacie. A pana Nowickiego zapraszam do tego lokalu jeszcze raz bo chyba musialby przyjsc w masce zeby go nie rozpoznali, i wtedy zjadlby to co normalni ludzie dostana na talerz. Ocena w skali: 1 do 10 to max 3.
    • Gość: N Valparaiso. Dobra passa. Wielkie żarcie Nowickiego IP: *.dynamic.chello.pl 26.11.13, 16:54
      Byliśmy tydzień temu we dwójkę. Oprócz Nas zajęte były jeszcze dwa stoliki. Co rzuca się w oczy to wielkość restauracji, jest bardzo mała. Zamówiliśmy kalmara, krewetki, rosołek i zupę z owoców morza. Zupa z owoców morza pyszna,z dużą ilością krewetek, muli itp a cena jak na taką zupę śmieszna. Rosołek dobry też z różnymi dodatkami. Krewetki zjedliśmy w kilka minut były takie dobre, a kalmara nie daliśmy rady zjeść (był ogromny) ale bardzo smaczny, zwłaszcza farsz:)

      Byłam tam pierwszy raz, ale jak najbardziej polecam. Ceny ok, a jedzenie super:) Obsługa miła, a na jedzenie nie czekaliśmy długo.

      P.s.
      łazienki nie odwiedzałam;)
Pełna wersja