Studia nie są już przepustką do elity społeczeń...

IP: *.187.239.53.ip.abpl.pl 08.10.12, 20:10
Znakomita większość tych ludzi nic "nie wynosi z domu",rodzice nie przekazują im elementarnej wiedzy na temat życia,zachowań,etc.W szkołach,na kolejnych szczeblach nauczania,dziczeją do reszty (wpływ bardziej zdemoralizowanych kolegów),poziom taki jak każdy widzi.Nikt nie czyta,chcąc się czegoś dowiedzieć sięgają do wikipedii.Studia bez egzaminów wstępnych,zatem nie ma żadnej selekcji.Kierunki obierają takie raczej bez przyszłości,dużo wolnego czasu,balangi i postępujące skretynienie.
Potem widzimy takie kwiatki,że w jakimś kwizie studentka europeistyki,nie potrafi wydukać gdzie leży Schengen,większość nie umie używać noża i widelca,zachować się w miejscu publicznym,nie rozumie dowcipów i jest absolutnie niekomunikatywna.(nie mylić z tzw. wygadaniem)
Młodsza kadra naukowa na uczelni też nie za bardzo ma im coś do przekazania i koło się zamyka.
    • glas.rothar Studia nie są już przepustką do elity społeczeń... 08.10.12, 20:39
      o to, to. tak, studentów jest za dużo i nie wszyscy z nich w ogóle zasługują na wstąpienie do wspólnoty uniwersyteckiej. ale uczelnie nie są święte, tak jak napisano w jednym z listów: przepuszczają na kolejny rok wszystkich, rekrutują na studia II stopnia ludzi z nieobronionym jeszcze licencjatem na tym samym kierunku (sic!) a jak się nie daj boże zbierze grupka ambitnych, wiedzących, czego chcą i zdeterminowanych do zgłębiania jakiejś dziedziny, to sztywne ramy regulaminów, a często tylko widzimisię dziekana, sprawiają, że np. nie otwiera im się obiecanej specjalizacji czy seminarium, bo zabrakło jednej osoby do wymaganej liczby... i zamiast mieć np. 14 zdolnych osób z tzw. "zajawką" na dany temat, które mogłyby nawet na poziomie magisterium coś nowego wnieść do nauki, to wolą odmówić, rozmieścić ich po innych seminariach, gdzie tracą całkowicie zapał i idą w ślady większości swoich kolegów - piszą byle co, aby mieć mgr przed nazwiskiem i jak najszybciej zwiewają z zabetonowanego instytutu... a zdawałoby się, że choćby jeden zaangażowany, zdolny student powinien być w tej masie miernoty na wagę złota... niestety, odeszły w zapomnienie czasy, gdy można było swobodnie wybrać sobie mistrza na uczelni, teraz liczy się tylko etat dla podstarzałego profesora...
      • Gość: xcz dziwna ta doktorantka IP: *.dynamic.chello.pl 09.10.12, 07:37
        nie pasuje jej płaca 20 zł wyzsza niz minimalna to niech zmieni na lepszą
    • Gość: . racja IP: *.dynamic.chello.pl 08.10.12, 20:49
      a później głosują na PO i jest jak jest.
      • tymon99 Re: racja 08.10.12, 21:00
        a na kogo, twoim zdaniem, mieliby głosować?
      • mitochondrium Re: racja 10.10.12, 09:58
        bo ludzie, ktorzy maja jakis minimalny poziom edukacji, chocby fatalnej i choc odrobine "oleju w glowie" nie widza innego wyjscia jak glosowac na PO, choc PO pod wieloma wzgledami niezbyt wyborcow motywuje i dla wielu nie jest to latwa decyzja ale na bezrybiu... (albo tez wsrod slepych jednooki jest krolem)
    • Gość: dampracę Studia nie są już przepustką do elity społeczeń... IP: *.dynamic.chello.pl 08.10.12, 21:22
      POSZUKUJĘ MGR INZ DO OPRÓŻNIANIA OBORNIKA, 10zł /h
      • Gość: mgr inż. biorę, podaj dane kontaktowe IP: *.dynamic.chello.pl 09.10.12, 07:38
        jakby jakieś nadgodziny to chętnie
        w tym kraju nie ma pracy dla inżynierów
    • tymon99 Re: Studia nie są już przepustką do elity społecz 08.10.12, 21:30
      kadra wykształcona przed wojną albo została wypędzona w 1968, albo najdalej ok. 1985 poszła na emeryturę. dziś w szkołach wyższych studentów "kształcą" ludzie, którzy przy przyjęciu na studia korzystali z punktów za pochodzenie, więc nie ma się czemu dziwić.
      • Gość: Ekonomista Re: Studia nie są już przepustką do elity społecz IP: *.cable.net-inotel.pl 08.10.12, 23:08
        To dość "wielkopańska" opinia o tych punktach za pochodzenie. Ale studia już za moich czasów (lata 80-te) nie były tą swoistą "intelektualną przygodą" jaką być powinny. Ostatnie roczniki tak studiowały najwyżej do lat 70-tych. Także miałem wielu asystentów z tzw. awansu społecznego, ludzi, którzy dopiero na studiach zobaczyli wielkie miasto Kraków i robili absolutnie wszystko, żeby w tym raju zostać. Mimo obkutego materiału byli dość ograniczeni i ich ćwiczenia były po prostu nudne i również niebezpieczne, bo właściwie tak potrafili sie zagubić, że nie wiedzieli czego od studenta wymagać. zazwyczaj tak było. Profesorów na poziomie odróżniało się bez trudu. Ale kultura studentów była na o wiele wyższym poziomie. Jeśli faktycznie jest tak, że ktoś potrafi wejść do gabinetu bez pukania to faktycznie w PRL-owskim studiowaniu było to niespotykane. Jakieś odzywki, nieodpowiednie słowa, absolutnie tak samo. Po prostu czegoś takiego nie było. Bardzo źle się stało, że studia stały się jakąś fabryką magistrów, szerokim biznesem edukacyjnym. dobrze by było, gdyby przywrócono egzaminy wstępne.
        • teczowa-szmata Czyja to wina? 09.10.12, 18:58
          Rządzących którzy chcą aby w Polsce była jak największa rzesza ludzi z wyższym wykształceniem - dobrze wygląda w statystykach, oraz pracodawcy. Nie wiem jaki jest sens zatrudniać osobę z wyższym wykształceniem gdy dane zadanie spokojnie zrobi osoba ze średnim np "wklepywacze faktur"
        • tymon99 Re: Studia nie są już przepustką do elity społecz 09.10.12, 19:13
          Gość portalu: Ekonomista napisał(a):

          > To dość "wielkopańska" opinia o tych punktach za pochodzenie.

          czy to, że nazywasz ją "wielkopańską", czyni ją nieprawdziwą?
          w wielkiej encyklopedii leninowskiej logika matematyczna była zdefiniowana jako "nauka burżuazyjna" :D
          • Gość: Ekonomista Re: Studia nie są już przepustką do elity społecz IP: *.cable.net-inotel.pl 09.10.12, 21:55
            > Gość portalu: Ekonomista napisał(a):
            >
            > > To dość "wielkopańska" opinia o tych punktach za pochodzenie.
            >
            > czy to, że nazywasz ją "wielkopańską", czyni ją nieprawdziwą?
            > w wielkiej encyklopedii leninowskiej logika matematyczna była zdefiniowana jako
            > "nauka burżuazyjna" :D

            Wyjaśniam tymonie99, że nie zaglądałem do tej encyklopedii leninowskiej, o której piszesz. Jednak wydźwięk Twojego wpisu o tym, że teraz kształcą ludzie, którzy z tego systemu korzystali jest wg mnie jednoznacznie pejoratywny dla nich. I dlatego nazwałem tę wypowiedź nieco wielkopańską. Nie jest nieprawdziwa, choć odnosi się nie do wszystkich tylko do części i bardziej do sfery kulturowo mentalnej niż do samej wiedzy. Zresztą dalej pisałem o tym, że sam miałem różne doświadczenia negatywne z takimi ludźmi. tutaj zahaczamy o zagadnienie tzw. "nowych mieszczan", których do Krakowa od lat 40-tych napływała i napływa szeroka fala, większa niż w reszcie Polski. W zasadzie tylko potwierdziłem Twoje zdanie.
    • Gość: Lokis Studia nie są już przepustką do elity społeczeń... IP: 94.42.232.* 09.10.12, 00:02
      Polski światek akademicki to jedna z największych patologii jakie pozostały po komunie. Etaty i tytuły naukowe załatwiane są po znajomości albo zostają w rodzinie. Na studia teraz przyjmują całe bydełko jakie przycwałuje bo najważniejsze są godziny dydaktyczne - reszta (zwłaszcza poziom) się nie liczy. A najzabawniejszy jest Mr Handke który pracuje razem z synem (czego podobno ustawa zabrania) któremu załatwił etacik, a synek w wywiadzie dla Polityki zwierza się że nie nadaje się do pracy naukowej, ale tatuś załatwił i jest z tego duża kasa.
    • Gość: w Re: Studia nie są już przepustką do elity społecz IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 09.10.12, 10:34
      A jakie znaczenie ma gdzie jest Schengen. To mało znacząca dziura, ważne jest aby wiedzieć czym jest Układ z Schengen.
      • tymon99 Re: Studia nie są już przepustką do elity społecz 09.10.12, 11:27
        Gość portalu: w napisał(a):

        > A jakie znaczenie ma gdzie jest Schengen. To mało znacząca dziura, ważne jest a
        > by wiedzieć czym jest Układ z Schengen.

        otóż to. każdy, kto umie czytać i pisać, wie, co to układ z schengen. gdzie leży schengen - wie tylko człowiek wykształcony.
    • Gość: dd Studia nie są już przepustką do elity społeczeń... IP: *.ghnet.pl 09.10.12, 10:46
      Studenci to największa zmora Krakowa. Zwłaszcza ci,którzy przyjeżdżają z innych miejsc Polski.
    • Gość: dd Studia nie są już przepustką do elity społeczeń... IP: *.ghnet.pl 09.10.12, 10:53
      Starsze pokolenia mówią, że czasy studiów były dla nich najpiękniejszymi latami. Szkoda, że nasze pokolenie nie może tego powiedzieć o swoich. Studia to jeden wielki dramat. Są jak podstawówka, trzeba je skończyć i robi je każdy. A później wielkie zdziwenie, dlaczego nie można znaleźć pracy. Gdyby na studia szli wybrani, nie byłoby problemu z pracą.
      • Gość: Ekonomista Re: Studia nie są już przepustką do elity społecz IP: *.cable.net-inotel.pl 09.10.12, 11:34
        Gość portalu: dd napisał(a):

        > Starsze pokolenia mówią, że czasy studiów były dla nich najpiękniejszymi latami
        > . Szkoda, że nasze pokolenie nie może tego powiedzieć o swoich. Studia to jeden
        > wielki dramat. Są jak podstawówka, trzeba je skończyć i robi je każdy. A późni
        > ej wielkie zdziwenie, dlaczego nie można znaleźć pracy. Gdyby na studia szli wy
        > brani, nie byłoby problemu z pracą.

        Dokładnie tak. Ponieważ, jak napisałem wcześniej, studia juz od dawna nie są PRZYGODĄ INTELEKTUALNĄ, a powinny być.
        • tymon99 Re: Studia nie są już przepustką do elity społecz 14.10.12, 10:02
          spójrz na te ryje okropne w polskiej polityce: ziobro, czarzasty, wszystko magistry..
    • Gość: Ekonomista Studia nie są już przepustką do elity społeczeń... IP: *.cable.net-inotel.pl 09.10.12, 11:31
      >A jakie znaczenie ma gdzie jest Schengen. To mało znacząca dziura, ważne jest aby wiedzieć czym jest Układ z Schengen. <

      Układ z Schengen, oczywiście że jest ważniejszy, choć nie wiem czy właśnie o to nie chodziło piszącemu czy tylko o położenie geograficzne. Ale tamto też powinno sie mieścić w zasobie wiedzy studenta, a później absolwenta.
      Pozornie wiele rzeczy nie ma znaczenia, ale świadczą o ogólnym poziomie delikwenta i jego nieograniczeniu umysłowym. W przeciwnym razie mamy do czynienia z kimś kto może jest dobry w swojej działce, ale tylko wtedy gdy wszystko idzie zgodnie z procedurami. Gdy tylko coś zboczy z kursu gubią się.
      Znajomość przebiegu wojen krzyżackich nie jest potrzebna do pracy w przedszkolu, ale czy do opieki nad dzieckiem zatrudniłbyś kogoś, kto twierdził by, że bitwa pod Grunwaldem była w czasie wojen napoleońskich ?
      Przykład nieco skrajny może karykaturalny, ale za to czytelny.
    • Gość: kraker.ltd Studia nie są już jelitami społeczeństwa? IP: *.rev.dartybox.com 09.10.12, 12:04
      To na h... Panie ,ja robiłem tego mgr,
      to po to się ja uczył, tym nożem w ziemi grzebać, żeby mi teraz jakiś dupek, zabronił nim jeść, bo ojciec tylko łyżkom z gara u niego wpie..., olaboga, matko jedyna, jak zdolny, to zawsze jakom fuchę se znajdzie, i do indeksu mu wpiszą co chce...
      kto tu mówi że doktorat, napisać cza, od ręki, no chyba że chodzi mu od ręki do ręki ,to zrozumiem:))
      Ale że nie w jelitach? ŁoMatkoBosko...!!!
      • tymon99 Re: Studia nie są już jelitami społeczeństwa? 11.10.12, 11:17
        Gość portalu: kraker.ltd napisał(a):

        > To na h... Panie ,ja robiłem tego mgr

        zwolniony z matury za dyscośtam czy władzą giertycha?
        przez ch się to pisze.
    • Gość: ila Studia nie są już przepustką do elity społeczeń... IP: *.dynamic.mm.pl 09.10.12, 13:17
      zgadzam się, przyjmowani są niemal wszyscy a wykładowcy nie usuwalni i nie przykładający sie do zajęć , szczegolnie na państwowych uczelniach. Prawda jest taka ,ze każda uczelnia chciałaby niewiadomo ilu studentów i jak przyjmują ,to nie wyrzucają, byle tylko płacili. Pracodawcy dlatego nie powinni patrzeć na to, czy ktos ma licencjat, mgr ,ale powinni prosić o indeks. Ten,ktory idzie na studia dla papierka ma zwykle ledwo trójczyny. Zatrudniajcie tych, którzy poświęcalli nauce więcej czasu i pracy.
    • prof_uj Studia nie są już przepustką do elity społeczeń... 09.10.12, 14:10
      Dawno, dawno temu, w Królewskim Miescie Krakowie stary profesor, wybitny naukowiec, uroczy czlowiek ale nieznajacy sie na ludziach tworzyl od podstaw, po wojnie zaspol ludzki do "uprawiania" nauki. Mial kilku chorobliwie ambitnych ale nie koniecznie jego kalibru naukowego uczniow. Po jego naglej i niespodziewanej smierci jego uczniowie zaczeli scigac sie o palme pierwszeństwa w liczbie wypromowanych doktorow, potem adiunktow, docentow...... Poniewaz kandydaci w takim "wyscigu produkcyjnym" nie byli najwyzszej jakosci (takich w roku jak dobrze pojdzie jest zwykle max. kilku), brano na doktorantow nie najlepszych, "5"-wych absolwentow studiow ale jak leci miernych-biernych-ale-wiernych. Dawano im przyczynkarskie tematy prac doktorskich uzupełniajace podstawowa tematyke badawcza promotora i po 4-5 latach i obronie doktoratu przyjmowano ze sprawnoscia procesu 100% na etaty asystenckie, a po pewnym czasie -adiunkckie (8 lat na zrobienie habilitacji). Ze wzgledu ma wyscig szefow, rowniez i na tym etapie wykonywalo sie pewna, przyczynkarska robote naukowa (np. w ramach wspolpracy miedzynarodowej szefa) wiec i ten etap miał sprawnosc selekcji 0% i po 8-10 latach szef mogl wzmocnic sklad rady naukowej o "swojego dra habilitowanego" (dla zachowania "sily" w glosowaniach, wyborach wladz, itp). W ten prosty sposob, wciagu 40-50 lat liczba samodzielnych wzrosla lawinowo i imponujaco o rzad wielkosci, z kilku do kilkudziesieciu. Znane sa roczniki absolwentow studiow, z ktorych absurdalnie wysokie 60% procent zostalo profesorami na zasadzie, ze "nie zdolnosci i wiedza lecz chec szczera patrona zrobia z ciebie profesera"! W efekcie, mamy co mamy, smieciowy ranking polskich uczelni w skali światowej.
      • Gość: heartz Re: Studia nie są już przepustką do elity społecz IP: 192.250.56.* 10.10.12, 13:30
        Zgadzam sie z trescia wszystkich umieszczonych powyzej listow. A dodatkowo dla zainterestowanych osob, mala kalkulacja:

        W Krakowie (wylaczajac wieliczki, bochnie i tym podobne) jest w lacznie ok. 80 liceow i technikow. Zakladajac, ze klasa srednio liczy 25 osob, a ok. 75% osob idzie na studia (dane rocznika), co roku mamy 1500 kandydatow na uczelnie (o ile wszyscy wybiora studia w Krk).

        W pazdzierniku nauke na krakowskich uczelniach rozpoczelo 200 000 studentow. Srednio studia trwaja 5 lat, z czego nalezy przyjac ze na 1. roku jest znacznie wiecej osob niz na pozostalych - na ostatnich latach 4-5 (SUM) statystycznie najmniej. Przyjmijmy proporcje. 1 rok - 30%, 2 - 20%, 3 - 20%, 4 - 15%, 5 - 15%.

        Daje nam to 60 000 osob na 1 roku. Nie wiem czy miejskie wyliczenia biora pod uwage fakt studiowania na 2 kierunkach jednoczesnie, ale dla bezpieczenstwa mozemy obnizyc te liczbe do 40 000.

        Wniosek jest prosty - na 1 studenta z Krakowa przypada ok 27 studentow z nie-krakowskich szkol. To tytulem wyjasnienia, ze polowa wydarzen w tym miescie powodowanych przez studentow to sprawka krakowian. Nie mam urazy do nikogo i nikogo nie traktuje z gory, podalem to tylko i wylacznie jako ciekawostke.

    • Gość: krakus Studia nie są już przepustką do elity społeczeń... IP: *.adsl.inetia.pl 10.10.12, 21:36
      Niestety, uczelnie nie dbaja o swoją reputację. Liczy się tylko ilość studentów czyli pieniądze a tak naprawdę to wielka zguba. Każdy dobry gospodarz szanuje swoją własność, a studenci mówię o przyjezdnych prezentują niemal zerowy poziom kultury a nawet jej brak. Szerzące się chamstwo nie tylko w akademikach ale prywatnych mieszkaniach, które wynajmują jest nie do opanowania. My mieszkańcy, pracujący uczący się, żyjący normalnie tak naprawdę nie żyjemy normalnie. Nikt nie stoi w naszej obronie - policja głucha na nasze skargi, podobnie straż miejska. Do kogo mamy pójść, co się musi jeszcze stać, żeby w końcu ktoś w tym mieście zrobił porządek z bandą pseudostudentów. Owszem gro przyjeżdża uczyć sie ale niestety wielu tylko po to by wyrwac się ze swoich lokalnych środowisk, przepić to co dadzą rodzice, naćpać się, zdemolować mieszkania, obrzygać i obsikać klatki schodowe. Gdzie są rektorzy, dlaczego milczą, dlaczego nikt nie wprowdza dyscypliny. Pani dr z AGH pisze poradnik kindersztuby. Kpina. Wykładowca ma prosic się o dobre zachowanie? Wykładowca powinien wzbudzać respekt a student powinien znać swoje miejsce w szeregu. Niech rektorzy podniosą głowę do góry i przestana udawać, że nie ma problemu i wszystko jest OK a ich uczelnia jest najlepsza w kraju. Jeżeli będzie dalej przyzwolenie chamstwa to za jakis czas nasze społeczeństwo nie będzie już znało podstawowych zasad kultury czyli proszę, dziękuję, dzień dobry czy do widzenia, lub Panie Profesorze, tylko hej, spdadaj... takim społeczeństwem lepiej sie manipuluje, to oczywiste. Każdy student powinien odpowiadać materialnie za wszystkie straty które wyrzadził.
      Rektorzy krakowskich uczelni! miejcie odwagę spojrzeć Krakowianom prosto w oczy i zacznijcie dyscyplinować towarzystwo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja