Gość: rowerzysta
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
05.07.04, 22:55
W niedzielę o maly włos nie wjechał na mnie jeden z dwóch pędzących obok siebie wąską
ścieżką wzdłuż Rudawy, wystrojonych w lśniące kaski rowerzystów. Do licznych przejawów
brutalności i nieokrzesania demonstrowanych światu przez Polaków doszło jeszcze rodzime
chamstwo rowerowe. Rowerowe chamy zjeżdżają bezkarnie z podwawelskich stoków
popisując się przed niedzielną publicznością, uprawiają slalom na Floriańskej, w Rynku i na
Plantach traktując przechodniów jak tyczki, łypiąc jeno okiem czy przechodnie oniemieli z
zachwytu. Mam tego dość!!!. Uważam, że dopóki nie odtworzy się w Polsce warstwa
inteligencka zniszczona przez Niemców i Sowietów a także przez alkoholizm, należy zabronić
używania wszelkich bardziej skomplikowanych urządzeń: od roweru w górę (oczywiście z
autami włącznie). We władaniu odmóżdżonych prymitywów nawet rower staje się
przedmiotem niebezpiecznym dla otoczenia.
Jeśli mój postulat nie uzyska należytego poparcia spolecznego (w tym względzie nie robię
sobie wielkich złudzeń) proponuję aby straż miejska i policja konfiskowały rowery
wspomnianym "popisywaczom" zaś ich samych umieszczała na jakiś czas w pręgierzach,
które trzeba w tym celu przywrócić krakowskiemu rynkowi.
Swoją drogą głupota i chamstwo do tego stopnia zdominowało znaczną część Polaków, że
umieszczenie w pregierzu traktować będą być może jako zaszczytne wyróżnienie, tak jak
napawa ich dumą udział w programie "Big Brother"...