Kwaterunek, o równość wobec prawa ????

18.03.02, 22:48
Kwaterunek, o równość wobec prawa ????
-witam, bardzo proszę wszystkich o realną merytorycznie pomoc !!!!!!
- zajmujemy z żoną mieszkanie, które w 1947r decyzją ..Urzędu Miejskiego Miasta
Krakowa jako władzy mieszkaniowej zostało przydzielone mojej teściowej jako
lokal mieszkalny -obecna strefa C-ul.Krowoderska, a w poprzednim roku, tzn,2001
po dokonaniu fizycznego podziału kamienicy pomiędzy spadkobierców, lokal ten
został odziedziczony przez pana który na dzień dobry wręczył nam w terminie 3-
letnim wypowiedzenie najmu tego mieszka-nia z uzasadnieniem : -na własne
potrzeby, itd.
Nowa ustawa "..o ochronie lokatorów" stwarza tę podstawę jako prawną.
Właściciel raczył zaznaczyć w tekście wypowiedzenia, że obecnie "nikt nie jest
zobowiązany zapewnić Pani lokalu zastępczego" co przez sam fakt zamieszczenia
tego jasno wskazuje intencje działania.
Całość rozumowania chcę oprzeć na swych wstępnie domniemaniach:
-jeżeli istnieje ciągłość Rzeczypospolitej, a tak podobno jest,
-jeśli Gmina (tu Kraków) jest realizatorem prerogatyw Rządu R.P. na jej terenie,
podejrzewam więc, że jej tzn.Gminy zadania podstawowe „w zakresie realizacji
potrzeb obywateli” (tu mieszkaniowych) są prostą pochodną obowiązków R.P. wobec
obywateli, a te stanowione są Ustawą Zasadniczą = Konstytucją, np. zapewnienie
lokali szkolnych do na-uki, więc ew. fakt że zbiegiem różnych lapsusów czy
amoków prawnych Gmina NIE MOŻE BYĆ tu ZWOLNIONA Z TYCH ZADAŃ.
Konkludując, gdyby było inaczej, to mając dotychczasowy stały krakowski
adres meldun-kowy , co mam do piernika z tym zrobić, jak i do kogo
(instytucja/osoba) się zwrócić, ponie-waż czas...nie stoi a za teraz ok. 2
lata „lokal objęty zostanie pełnę dyspozycją włąściciela.” Gdzie ma mieszkać
nieczemu tu nie winny dot.lokator, to nikogo z ustawodawców dotych-czas nie
zainteresowało. Czyżby poczucie własnej ich misji dziejowej wykazania się odda-
niem każdemu co jego, wyczerpało się z chwilą oddania właścicielom praw do
lokali, z pomi-nięciem już prawa lokatorów do kontynuacji zamieszkiwnia
Pragnę tu zwrócić uwagę, że o ile kiedyś w dziwnych różnymi składnikami latach
powojen-nych ówczesna władza rozporządzała się cudzą własnością (tu lokalową)
narzucając prywat-nym właścicielom lokali przymusowych dla nich na lata całe
lokatorów, to z kolei patrząc na to z punktu widzenia tych lokatorów, nie mieli
oni sami chyba żadnego wpływu na to, czy zostaną ulokowani w mieszkaniach
komunalnych będących wówczas i z reguły w konse-kwencji do dzisiaj -własnością
lub wyłączną administracją ówczesnej Gminy, czy też po pro-stu wtrynieni komuś
do środka mieszkania jako wróg i zmora do wytępienia.
Lokatorzy kwaterunków „gminnych” są adresatami ofert wykupienia tych lokali na
intratnych z reguły warunkach, co w efekcie umożliwia im po wykupie sprzedanie
mieszkania na wol-nym rynku i zakup innego w dowolnym miejscu, przy czym nie
są tu do niczego zmuszani, a jedynie zachęcani, ( -do tego finansowo).
Lokatorzy kwaterunków „prywatnych” zaś są postawieni (mocą ustawy... o ochronie
lokato-rów..) w paraliżującej i dramatycznej dla nich nagłej
konieczności „pozyskania ” (eufemizm) dla siebie i dla rodziny mieszkania do
zamieszkania.
Paradoksalnie, wcześniej już ci, którzy w poczucie odpowiedzialności nie dawali
się ponosić miłosnym uniesieniom i nie poszerzali własnych rodzin do życia w
tak koszmarnych sąsiedz-ko warunkach, paradoksalnie traktowani są teraz jako
nie posiadający w rękawie atutów wobec władz gminnych czy innych by ich serca
swą syt.rodzinną kruszyć, mogą za to pra-cować chyba do upojenia by móc zarobić
na mieszkanie.-gdyby jeszcze było przy czym.
Skala ew. wysiłku finansowego jest odpowiednia do cen mieszkań w Krakowie, już
nie mó-wiąc o np. pozostaniu w tej samej dzielnicy.
Zmierzam tu do tego, że osoby losowo wciśnięte przez władzę
kwaterunkową w kwa-terunek na własności prywatnej, nie mając wcześniej żadnego
wpływy na swój adres za-mieszkania i rodzaj właściciela lokalu mieszkalnego
postawione zostają teraz w zestawieniu z lokatorami kwaterunków „gminnych”
nierównej co najmniej wobec prawa sytuacji, w któ-rej:
- gmina formalnie nie jest do niczego wobec nich zobowiązana, mimo że jej
działaniami (w oparciu o ciągłość władzy) lokatorzy zostali w tej sytuacji
postawieni.
- nie są w stanie z reguły nabyć na własne potrzeby lokalu mieszkalnego,
- zmuszani są do nieludzkiego wysiłku dla zdobycia „środków” np.:100 tys,
złotych, co w aktualnym rynku jest zwykle nierealne.
Gdy osoby te kupią nawet inne mieszkanie o porównywalnej lokalizacji, to ich
bilans finan-sowy jest gorszy od lokatorów czynszówek gminnych tu średnio chyba
o 2krotną wartość takiego mieszkania.
Chyba nie jest to zupełny pat intelektualny ???
- wdzięczny będę za wszystkie pozytywne reakcje, jednak nie tyle w
rodzaju„poklepanie po ramieniu”, ile o wskazanie działającej ścieżki dostępu
do.. rozwiązania tej sytuacji.
- negatywne wobec mnie reakcje na moją sytuację mnie nie interesują, bo na
nikogo nie napadłem by tam zamieszkać (chyba że istnieje pochodne od takiego
zdarzenia „orzeczenie sądu w takiej sprawie” ani też nie zrobiłem tego żadnym
gwałtem, bezprawiem, czy podob-nie.
- odpowiedzialność zbiorowa, tutaj w konsekwencji moja za poczynania władzy
powojennej i innej sankcjonującej średniowiecznym ich chyba działania
prawodawstwem chyba dawno przestała istnieć.... czy aby na pewno???
- Zdawałoby się ze pretendujemy do obywatelstwa Europy.
    • Gość: Zbigniew Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 23:25
      Przeczytałem w całości Twoje wypracowanie. Napiszę tylko w jednej kwestii:
      Niedawno kupiłem mieszkanie za naprawdę duże pieniądze uzbieranie ich było
      naprawdę wielkim wyczynem nie mówiąc o spłatach, które będą się jeszcze długo
      ciążyć na naszym budżecie. Powiedz mi dlaczego ktoś rozpoczynający dorosłe
      życie po odzyskaniu niepodległości w 1989 roku na starcie ma być w gorszej
      sytuacji od kogoś kto kiedyś dostał mieszkanie za prawie darmo. W dawnych
      spółdzielniach mieszkania dostawało się za marne pieniądze a później można było
      wykupić za 5% wartości i dostawało się mieszkanie całkiem sporo warte. Gdzie tu
      jest sprawiedliwość.
      • Gość: marl57 Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.02, 21:10
        Wypracowanie powiadasz... –napisz to proszę krócej.
        -nie wartościuję, i nie licytuję aktualnego statusu ze względu na pochodzenie
        przydziału najmu czy też drogę dojścia do obecnej własnej sytuacji
        mieszkaniowej. Każdy dokonuje własnych decyzji np. o zakupie mieszkania, mój
        głos dotyczy prawdopodobnej moim zdaniem nieważności „Ustawy o ochronie
        lokatorów...” tu w zakresie możliwego dla lokatora wypowiedzenia przez
        właściciela najmu mimo sądowej decyzji o wstąpieniu przez lokatora w stosunek
        najmu, dlatego że –jak odbieram ustawa ta jest dokumentem niższego rzędu niż
        Konstytucja, w oparciu o którą ustalane są zadania Gminy wobec mieszkańców, a
        te polegają na zaspokajaniu m.in. mieszkaniowych potrzeb mieszkańców. Czy
        jestem tu w błędzie?
        Nie pojawiłem się tu znikąd chcąc dostać darmowe mieszkanko, ale jesteśmy tu
        ad lat - żona –gł. najemca urodziła się w tym mieszkaniu, niedaleko obok są
        bloki w których zakwaterowania były na bardzo podobnych zasadach, tyle ze
        stamtąd nikt nikogo nie wyrzuca i o tę dokładnie różnicę tu chodzi.
        Nie chcę mieszkania niczyim osobowo kosztem. Nie stawiam nikogo na
        zróżnicowanych pozycjach, moim zdaniem po prostu Gmina jest zobowiązana jako
        narzucająca kiedyś adres zamieszkania poprzez kwaterunek, ponieść teraz ciężar
        własnych niegdysiejszych w odniesieniu do właścicieli i do lokatorów decycji o
        wmeldowaniu, a nie umywać rąk pod pozorem, że .-bo przecież „”Ustawa o
        ochroni...” do tego Gminy nie zobowiązuje i doprowadzać do takich animozji
        lokator-właściciel, a i nie tylko sądząc z reakcji na FORUM.
        Zakupu mieszkania szczerze gratuluję, sam jeszcze nie mam tyle, by do tego
        teraz podejść.
      • Gość: anatol jakie prawo? IP: *.bratniak.krakow.pl 24.03.02, 10:20
        Przeczytalem wszystkie listy dot. tego tematu i wiele rzeczy jest dla mnie
        nie zrozumialych, ale moze dlatego, ze jestem mlody. Sytuacja jest wiec taka,
        ze mieszkasz w kamienicy ktora zostala oddana poprzedniemu wlascicielowi (czy
        prawowitemu nie wiem). Doklakadaliscie sie, zeby nie popadla w ruine i
        traktowaliscie jak swoja, to wspaniale. Niestety system sie zmienil i zmienilo
        sie prawo. Jestem zwollenikiem prawicy. Jednak nie wydaje ni sie fair, zeby
        nagle przerzucic wiszacy most miedzy II a III Rzeczypospolita. Po drodze byla
        jeszcze wojna i komuna. A za komuny ludzie tez pracowali, gineli, zeby Polska
        byla lepsza(nie mowie o aparatczykach). Teraz przekreslamy ten okres, powracają
        nowi - starzy wlasciciele. Na nowe mieszkanie mam male szanse. Za kilka lat
        skoncze studia. Rodzice, dziadkowie nie zostawia mi w spadku kamienicy w
        strefie A czy B. Tez chcialbym mieszkac na Studenckiej czy Wenecji. Rozumiem
        spadkobiercow i ludzi, ktorym stala sie krzywda 50 lat temu. Ale to
        TERAŹNIEJSZA Polska bedzie splacac dlugi i naprawiac bledy PRL. To Z MOICH
        PODATKOW beda zwracane i refundowane dobra bylych wlascicieli. NIE ZGADZAM SIE
        NA TO. Prosze skarzyc Jaruzelskiego, Millera, Kwasniewskiego a nie Państwo. Ja
        nie kradlem, zabieralem, anektowalem. Moi rodzicem, dziadkowie, pradziadkowie
        pracowali i gineli za Polske, mie po to, żeby ktos teraz robil ich kosztem
        dobre interesy. Tutaj niestety nie ma zadnej moralnosci. Państwa nie stac na
        odszkodowania, ale i tak znjadują sie oszolomy, ktore zwietrzyly dobry interes
        i wertuja rodzinne kroniki w poszukiwaniu majetnych przodkow.
        Wy tez wezcie sie do pracy a od uczciwych ludzi trzymajcie sie z daleka!
    • Gość: Merton Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: *.bci.net.pl 19.03.02, 09:06
      Aleś się nagadał !!!! A ilość to rzadko jakość.Trochę cię rozumiem ale tylko
      trochę.Ja mieszkam w swoim,ciężko zapracowanym mieszkaniu w bloku na Ruczaju.
      I mogę zapytać dlaczego Ty dostałeś coś od Państwa a ja musiałem na to
      zapracować ??.Gdzie tu jest równość.Dlaczego moi rodzice i ja musiałem cały
      czas oszczędzać aby kupić sobie to mieszkanie i jeszcze płacić przez nastepne
      kilkadziesiąt lat a ty masz mieć za darmo?.Wytłumacz mi to .Przecież przez
      ostatnie kilkadziesiąt lat dostałeś od Państwea tani prezent a teraz wrócisz do
      sytuacji w jakiej jest zdecydowana większość ludzi.Oczywiście ,gmina musi ci
      dać szansę ale nie moim kosztem.Powienieś dostać mieszkanie ale i za niego
      zapłacić,tak jak ja.Jak równość to równość.
    • dora5 Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? 19.03.02, 16:55
      Witaj!
      przeczytałam o Twoim autentycznym problemie. Staram się zrozumiec i z Twojej
      wypowiedzi wynika raczej watek finansowy-chciałbys mieszkac godziwie, w jasnym
      i ciepłym mieszkaniu, w dobrej dzielnicy Krakowa, ale po prostu Cie na to nie
      stać.Wyraźnie zdajesz sobie sprawe, że co ukradzione należy oddac. Boli Cię, że
      identyczni lokatorzy"państwowych"mieszkań kupują je za grosze.No cóż...moim
      jedynym niespełnionym marzeniem z dziecinstwa jest mieszkac w centrum. Mijając
      kamieniczki na np.św Anny,Studenckiej,Halickiej,już nawet nie na A-B,mysle
      sobie:moi kochani Dziadkowie<czemu akurat zostawiliscie w spadku 250 letni dom
      na Starym Podgórzu?i od razu pytanie:co JA zostawie swoim dzieciom?
      Ile lat moi Rodzice budowali sobie dom!(bo w starym domu do dzis mieszkają
      lokatorzy)ile nieludzkiego wrecz wyzeczenia kosztowało nas kupno mieszkania (bo
      w starym domu nie ma dla nas miejsca)
      Odzyskalismy 40 m - płakalismy bo np.spadły tynki,w murach bawełna, rynny sie
      leją, dach cieknie, gaz uchodzi etc.etc.A pieniedzy z komornego tyle, że w
      pierwszych latach na dozorce nie starczało.Ile włożylismy pracy i gotówki-nikt
      tego nie zliczy.
      Tak, widzisz jestes chyba w lepszej sytuacji niz my-bo my zostalismy z
      sentymentami, domem do remontu(za czyje pieniadze?jak myslisz?)i z
      lokatorami.Ty zas płacacy niewielkie pieniadze przez wiele lat, poszukasz sobie
      innego mieszkania.Takiego jakie Ci sie spodoba i na jakie Cię bedzie stać.
      pozdrawiam
      Dora
      ps.co do równosci wobec prawa, to napewno czytałeś o zwierzątkach równych i
      równiejszych
      • Gość: ritaj Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 19.03.02, 23:22
        Witaj!
        Rozpisałeś się, wylałeś swoje żale i szukasz sprawiedliwości. Powiem Ci jak ja
        widzę tą sprawiedliwość. Moja teściowa ma kamienicę na ul. Radziwiłowskiej od
        1951 roku i powiem Ci - dzięki Państwu dokłada do niej, o mały figiel nie
        sidliby jej na hipotekę. Remonty i inne koszty przewyższają dochody te marne
        pare groszy które płacą lokatorzy. Nic ich nie obchodzi - dach, okna, kominy
        ,klatka schodowa i wieli innych rzeczy, nawet sprzątanie chodników przd
        kamienicą.
        Ja mieszkam w domku i sama muszę opłacić kanalizację, naprawić dach czy
        rynny,pozamiatać lub odśnieżyć chodnik przed posiadłością. A co Wy lokatorzy
        zrobiliście przez tyle lat dla kamienicy - nic - nawet jak się zamek w bramie
        zepsuje to właściciel na swój koszt naprawia.

        Ale wracając do twojej sprawy - napisz zrozumiele o co ci chodzi co byś chciał
        załatwić konkretnie bo z Twojego postu nic nie mogłam zrozumieć.
        Właściciel nie mógł Ci dać wypowiedzenia jeżeli jesteś głównym najemcą.
        Postaram poszukać Ci jakieś kruczki prawne - mąż się na tym zna.
        • dora5 Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? 20.03.02, 10:47
          witajcie1
          widzę że nie jesteś na bieżąco w przepisach .odsyłam na
          www.kamienica pl/polska.html
          pozdrawiam
          Dora
          • Gość: rita Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 20.03.02, 19:55
            Dora dziekuję bardzo. Zaglądnę tam. Jestem Twoją dłużniczką
            pzdr
            • dora5 Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? 21.03.02, 12:26
              dobry adres,nie!? a jak odbierasz p.B.Adamczyka? ja go widziałam przez
              przypadek ze dwa razy w tv.Już wtedy ostro "pyskował" zastanawiam się skąd on
              bierze tyle sił i odwagi aby walczyć o swoje.Zauważyłas jedną charakterystyczną
              rzecz u niego - na dokładnie wszystko co mówi, a zwłaszcza robi-ma podkładke!!
              Dora
              • Gość: rita Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 21.03.02, 21:49
                Muszę Ci się przyznać, że nie wchodzi mi ta strona co podałaś.
                • Gość: dora5 Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 22.03.02, 11:37
                  czesć Rita!
                  wpisz poprostu - www.kamienica.pl
                  wpadniesz dzis? chetnie z Toba pogadam. no i cóś mi sie zdaje że trza średnią
                  wieku podnieść...nie?
                  Dora
        • Gość: marl57 Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.02, 22:06
          Niestety, właściciel spełnił prawie wszystkie czarne scenariusze, jakie
          nasunęły mi się po lekturze „Ustawy o ochronie lokatorów ..”, możliwych nie
          będę podpowiadał-forum publiczne-czytają wszyscy.
          Nie znasz mojej sytuacji na tyle, by stwierdzić ..” A co Wy lokatorzy
          zrobiliście przez tyle lat dla kamienicy - nic - nawet ...” – tu poza
          czynszami regulowaliśmy liczne inne różne kwoty, liczne remonty czy to
          okresowe, czy awaryjne, remont instalacji gazowej w mieszkaniach, remonty
          podłóg, łazienki, (posiadam na to rachunki) -bez rozliczania tego w bieżących,
          kolejnych czynszach jako podniesienia wartości mieszkania. Jednak nie do tego
          tu zdążam. Nie tyle poszukuję tu osobistego rozgłosu, chociaż rozwiązanie jest
          mi niezbędne. Jest (wg. Ustawy..) dokładnie tak, że główny najemca jest
          właściwym adresatem do prawnego wymówienia mu najmu lokalu przez jego
          właściciela, o ile ten potrzebuje ten lokal na własne potrzeby. –formuła
          szeroka dowolnie, zmieści co zechcesz.
          Jest takich wypowiedzeń –cała masa, w Zrzeszeniu Lokatorów na Ks. Blachnickiego
          (dawna 15-go Grudnia) możesz więcej o tym usłyszeć, dokumentują to dla dalszych
          celów i pocieszają, że to dobrze że 3 lata a nie pół roku- bo i tak bywa.
          Istotnie zmierzam do tego, ze: ponieważ Gmina ma wobec jej mieszkańców
          statutowe a może i konstytucyjne obowiązki, tu np. w zakresie realizacji
          potrzeb mieszkaniowych mieszkańców, za tym idąc: o ile kiedyś sama jako Władza
          Mieszkaniowa (tak stoi w dokumencie) narzuciła właścicielowi i lokatorowi adres
          zamieszkania, to dlaczego zrzuca teraz na lokatora ciężar własnej z wtedy
          decyzji o zasiedleniu. Jestem za tym, by każdy dostał –co jego, ale czemu do
          cholery Gmina ucieka teraz od odpowiedzialności za swe decyzje chowając głowę w
          piasek i argumentując ze ..przecież mieszkań mało jest, a przecież pownien Pan
          sobie mieszkanie jak każdy dorosły i jak to wielu robi -kupić, -bolszewicka
          wręcz argumentacja o odpowiedzialności zbiorowej.
          .. O.K. –jakieś tam pieniądze posiadam, ale przecież nie o to tu chodzi, Jeżeli
          np. developer, pośrenik lub ktoś „sprzeda” tę samą rzecz np. mieszkanie kilku
          osobom, jest to po prostu OSZUSTWO i może być np. z powództwa cywilnego
          ścigane, tutaj zaś przy nadawaniu znamion legalności takim wypowiedzeniom i
          przy zaistnieniu takiej sytuacji że NIKT nie jest zobowiązany do zapewnienia
          dot. lokatorowi lok. zastępczego czy też zamiennego, to odnoszę wrażenie, ze
          sytuacje te są niewiele odległe.
          Nikomu na grandę do mieszkania sami nie wpakowaliśmy, zrobiła to zasiedlenie
          kiedyś Gmina, a teraz „winę” za to zrzuca w efekcie na dot. lokatorów. Mając
          jakieś własne poczucie prawości, w najgłupszych wręcz snach bym tego nie
          wymyślił, że taka jak teraz sytuacja zaistnieje w pełnym błogosławieństwie i
          świetle prawa -stąd nie jestem przygotowany na zakup mieszkania na wolnym rynku
          teraz, a dostęp do kredytów też jest na paranoiodalnych zasadach –wielokrotne z
          obrysem zabezpieczenia tej samej wartości, realizowane ne -tu wielokrotnie przy
          np.śmierci kredytobiorcy+terminowe polisy bez możliwosci kontynuacji jej poza
          okres spłaty kredytu a więc bez wartości odstąpienia i bez wartości polisy-nie
          mylimy tego z sumą ubezpieczenia. Paranoja.
          Nie obstaję obecnie w żaden sposób przy obecnym adresie zamieszkania, jednak
          nie mam na jaki go zamienić.
          Jeżeli możesz coś tu poradzić, które drzwi, jaka instytucja, jaki~, jak podany
          argument, -wielkie dzięki za czytelny i życzliwy namiar, jeżeli widzidsz coś to
          jako bardziej priv, to może bardziej mój adres: marl57@interia.pl., tam może
          dalszy kontakt.
          Pozdrawiam, dziękuję.
    • Gość: xyz Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.02, 16:40
      Rozumiem Twoje problemy-
      Chcesz tanio mieszkać, w dobrym punkcie Krakowa, wymagać od nowego właściciela
      remontu elewacji i klatki schodowej, przydałaby Ci się jeszcze nowa instalacja
      gazowa i elktryczna w mieszkaniu. Mebelki być może też na koszt właściciela.

      A może by tak zapracować na nowe locum? Ja zamiast wyciągać łapy po nieswoje
      ciężko harowałem i odkładałem każdy grosz przerz ostatnie 9 lat, ale za to
      zapewniłem przyszłość swoim dzieciom- bądź więc mężczyzną i do roboty, a nie
      kombinuj. To nasza narodowa specjalność...
      • Gość: marl57 Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.03.02, 19:01
        Witaj, dziękuję że tak czy tak reagujesz na sytuacje, niemniej jednak:
        kamienica w której mieszkam jest w dobrym stanie a to dlatego ze cały czas
        lokatorzy wszyscy uczestniczyli w jej utrzymaniu i to nie marniutkim swoim
        czynszem, a osobnymi wpłatami i tak też w awaryjnych i okresowych remontach,
        gdy się zdarzały.
        Nie chcę od jej właściciela niczego specjalnego, mogł jedynie złożyć
        wypowiedzenie w okresie gdy gmina była zobowiązana lokal zastepczy i tym
        pozytywnie skanalizować całą sytuację. Przez lata całe lokatorzy dokładali się
        ekstra do różnych remontów, i tylko to można było w tym wypowiedzeniu
        uwzględnić, że o ile w większości sytuacji w Krakowie lokatorzy byli dla
        właściciela głębokim i niewdziącznym wrzodem, o tyle tutaj pieniędzy na bilans
        konto właścicieli nie było tymi kosztami nadwyrężane.
        Remont instalacji gazowej w domu przeprowadziłem na swój wyłączny koszt,
        podłóg, łązienki i kanalizacji też, wytemontowałem inny zewnęrtzny fragment
        domu –taras do którego mam wyłączny dostęp, instalacja elektryczna dziękuję, -w
        porządku. Mebelki mam własne, i to nie przez to że włąściciel ma paskudny gust,
        a przez to że samemu pracuję na swoje, obawy moje są –że mogę tylko nie zdążyć.
        I ceny i rynek trudny.
        Podziwiam twoją męską dzielność - zapewniasz przyszłość swoim dzieciom,
        pomińmy może lokalny sarkazm, samemu pewną kwotę też odłożyłem a po
        niczyje „łap” nie wyciągam.
        W zapędzie oceny mojej wypowiedzi nie zauważyłeś, że pytanie moje dotyczy
        głównie tego dlaczego Gmina dokonuje swoistego losowego samosądu na lokatorach,
        uwłaszczając tych którzy są na kwateruku gminnym, a wykopując na polko tych z
        kwat. prywatnego.-poprzez brak obowiązku zapewmienia jakichś adekwatnych
        mieszkań. Tylko ten element schedy po kwaterunku gminnym na lokalach prywatnych
        bądż gminnych mnie w tym mniejscu interesuje. Oczywiście różne są tu na forum
        cytowane sytuacje, tak też się zdarza jak z tych relacji wynika, dobre to są
        tematy na osobny wątek ale nie tego mój głos dotyczy.
        Pozdrawiam jeszcze raz, -dziękuję za refleksje.
        MarL
        • Gość: Piri Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.03.02, 19:01
          Słuchaj człowieku!.
          Przestań się nad sobą rozczulać,przestań czekać od gminy czyli także ode mnie
          nowego mieszkania.Masz w Krakowie ponbad 5 tys wolnych mieszkań,masz developerów,
          masz TBSy,masz spóldzielnie-oni oferują całkiem przyzwoite mieszkania ale trzeba
          zapłacić.A jak Cię na nie nie stać to zapisz się na listę oczekujących w gminie i
          poczekaj.I nie licz ,że dostaniesz luksusy.Z moich podatków gmina może i powinna
          dać minimum- słabiutka lokalizacja na głębokich peryferiach,niski standard - to
          co ci zostanie.A więc do roboty.Zamiast narzekać- zdecyduj się co chcesz i
          zacznij dzialać.Pozdrowienia
          • marl57 Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? 23.03.02, 22:28
            krótko mowiąc -nie szkoda róż, gdy płonie las. Dziękuję Ci.
            • Gość: Piri Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.02, 11:14
              marl57 napisał(a):

              > krótko mowiąc -nie szkoda róż, gdy płonie las. Dziękuję Ci.
              Krótko mówiąc ,bądźmy panami swojego losu i bierzmy odpowoiedzialność w swoje
              ręce.Pomoc gminy,a więc i moja i twoja/ bo to nasze podatki/ powinna być dla
              najbardziej potrzebujących,bezradnych,opuszczonych.A oni nie mogą licczyćc na
              luksusy tylko na minimum.Nie narzekaj tylko bierz się za swój los.
              Zyczę ci szybkiego rozwiązania - ale naprawdęe zależy to przede wszystkim od
              ciebie.Pozdrawiam

              • Gość: Anawa Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: 213.25.149.* 24.03.02, 16:06
                Piri ma rację .Przestań narzekać i bierz się do roboty.Jeżeli chcesz lpiej żyć to
                się o to zatroszcz a nie żądaj tylko od innych.Hej!!!
    • Gość: poldeck Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 25.03.02, 10:24
      Jestem wlaścicielem kamienicy z lokatorami. Oczywiście mieszkanie musiałem
      sobie kupić po latach pracy i wiecznych tułaczkach po wynajmowanych lokalach.
      Z lokatorami mam sprawy w sądzie o zaleglości i nawet kilka wyroków. I co z
      tego? Nic! Straż miejska ściga mnie w zimie o śnieg na dachu. Kilkaset zł.
      parę razy w sezonie. Lokatorzy się śmieją w oczy. Zalegają w sumie kilka
      tysięcy złotych. Rozumiem, 5 dzieci, brak pracy itp. Ale czy ja jestem
      instytucją charytatywną. A co robi gmina? Podpisuje umowy o zakup lokali w
      nowych budynkach w spółdzielniach mieszkaniowych po cenach rynkowych, a swoje
      zasoby sprzedaje za bezcen czasami w super lokalizacjach. Ochrona lokatorów?
      Owszem, ale dlaczego ochrona lumpów, pijaków, złodziei, nierobów, wandali.
      Szkoda słów...........
    • dora5 Re: Kwaterunek, o równość wobec prawa ???? 25.03.02, 13:17
      PAPIEROWY WŁAŚCICIEL
      Parking dla urzędników jest niedostępny dla zwykłych śmiertelników. Usiłującemu
      wjechać Mirosławowi Szwankowskiemu ochroniarz zadaje pytanie: A pan to kto? -
      Jestem właścicielem tej posesji - odpowiada. Budynek przy ul. l Maja 87, w
      którym obecnie mieści się Powiatowy Urząd Pracy, straszy swym wyglądem. Tynk
      odpadł już w wielu miejscach. Pęknięty mur grozi zawaleniem. Tragicznie
      wyglądają niekonserwowane od dawna okna. Wystarczyłoby je porządnie pomalować
      i wytrzymałyby jeszcze wiele lat. Już mają ponad 70. Wykonał je mój ojciec, gdy
      stawiał na tym terenie fabrykę - twierdzi mój rozmówca. Nie zapomniał o
      otoczeniu. Wykopał nawet spory staw, po którym można było pływać łódkami. A
      jakie karpie się łowiło...- wspomina. Po wojnie właściciele wykonali gruntowny
      remont budynku. Zaadaptowano go na szkołę, potem ulokowano tam zespół
      administracyjny szkół i dom kultury, a od kilku lat znajduje się tu urząd
      pracy. W 1978 r. podjęto decyzję o wywłaszczeniu części nieruchomości. Wtedy
      spadkobiercy zdecydowali się rozpocząć walkę o odzyskanie rodzinnej
      posiadłości. W 1999 r. prezes Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast stwierdził
      nieważność orzeczenia prezydenta Łodzi o wywłaszczeniu. Wyraźnie podkreślano,
      że chodziło o przejęcie przez gminę na własność nieruchomości jedynie po to,
      aby uniknąć płacenia czynszu. Naruszono w sposób rażący przepisy prawa. Urząd
      Mieszkalnictwa uznał, że można przywrócić własność wywłaszczonym. Prezydent
      Łodzi jednak złożył odwołanie do NSA. Nie zostało uwzględnione. W tej sytuacji
      Prezes UMiRM stwierdza więc nieważność decyzji wywłaszczeniowych. To jednak
      nadal nie przekonuje Urzędu Miasta Łodzi.
      Dyrektor Wydziału Geodezji Katastru i Inwentaryzacji poinformował
      zainteresowanego, że złożona została kolejna skarga do NSA i w tej sytuacji
      sprawa wydania nieruchomości może być kontynuowana po rozpatrzeniu sprawy Ta
      gra na zwłokę będzie miała bardzo przykre skutki dla urzędu. Państwo będzie
      musiało mi zapłacić bardzo wysokie odszkodowanie, przekraczające wartość
      posesji. Dziwi mnie ta postawa urzędników, którym wytknięto bardzo poważne
      naruszenie prawa - mówi Mirosław Szwankowski..W dodatku nic się nie robi, by
      zapobiec zniszczeniom. Zupełnie zdewastowany jest też niewielki budynek na
      froncie. dodaje.Wszyscy wiedzą, że Urząd Pracy zostanie przeniesiony do nowej
      siedziby przy ul. Kilińskiego. Było już kilka terminów. Który wreszcie zostanie
      dotrzymanynie wiadomo. (an) EXPRESS 20.03.2002r.

      polecam www.kamienica.pl
      Dora
Pełna wersja