Gość: mimi
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
24.11.12, 12:42
Reakcja pani w rejestracji raczej niezbyt szczęśliwa... tym bardziej, ze pacjentka zadzwoniła i odwołała wizytę, a to jest akurat wśród pacjentów niestety rzadkość...
Sama pracuję w poradni i mam zasadę, że jeśli pacjent zadzwoni wcześniej i odwoła wizytę to dopisuję go na najbliższy możliwy termin, czasem nawet przyjmuję ponad limit bo wychodzę z założenia, że pewne losowe sytuacje mogą się zdarzyć i nie mam zamiaru "karać" za to pacjenta.
Bardzo często zdarza się jednak sytuacja odwrotna, kiedy to pacjent nie szanuje czasu zarówno mojego, jak i innych pacjentów i, pomimo zarejestrowanego terminu i konkretnej godziny wizyt, po prostu nie przychodzi, bez żadnego uprzedzenia. Na około 15 zarejestrowanych pacjentów dziennie, średnio 2-3 niestety olewa sprawę i nie zgłasza się na wizytę marnując tym samym szansę przyjęcia osobom, które naprawdę potrzebują lekarza. Później takie osoby starają się stawiać mnie przed faktem dokonanym i szantażować, przychodzą sobie bez terminu wtedy kiedy im pasuje i domagają się przyjęcia, bo "skończyły im się lekarstwa a przecież ich tak nie zostawię".
Niestety więc często wina kolejek leży nie tylko po stronie poradni (chociaż tak naprawdę nfz, ale to już inna historia), ale też czasem po stronie nieodpowiedzialnych pacjentów. W tym przypadku faktycznie zawiniła pani z rejestracji, ale też jestem w stanie zrozumieć jej frustrację, bo pacjenci też swoje potrafią...