kriss.forum
14.07.04, 15:04
Zastanawiałem się, czy o tym pisać, ale co tam :P
Parę tygodni temu wracałem sobie ze sklepu komputerowego przez dworzec, na
którym zaczepił mnie gość i chciał oszyć. Olałem go, ale on zastawił mi drogę.
Zastanawiałem się, czy się z nim lać (chyba nie miałbym większego problemu z
nim, przecenił swoje mozliwości), ale chwilę wcześniej kupiłem cooler do
komputera, na którego zbierałem jakieś 2 miechy, i nie chciałem go zniszczyć –
zrezygnowałem z bójki. Zwiałem gostkowi. Wróciłem do domu, łapię za telefon,
wykręcam 997 i... czekam aż ktoś odbierze i patrzę na licznik.... dokładnie 1
minutę i 46 sekund, myślałem że mnie szlag trafi. Mi się może tak bardzo nie
spieszyło, ale komuś kiedyś może się "spieszyć" i może nie doczekać tych 2
minut, aż Pan Od Odbierania Telefonów łaskawie ruszy dupsko i odbierze
ALARMOWY telefon. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:
Glina: halo
Ja: halo itp., opisuję mu całe zdarzenie, wszystko w szczegółach itd.
G: No dobrze, i co mamy zrobić? Okradł pana? (pierwszym pytaniem mnie wkurzył
na maxa!!!!)
J: Nie, tylko próbował.
G: No to nic nie możemy zrobić, skoro nie było przestępstwa.
(ja już wychodziłem z siebie, i podniosłem ton)
J: Jak to nic nie możecie zrobić??? Podałem panu rysopis, gość dosyć
charakterystycznie wygląda, może pan przekazać tę informację patrolom na dworcu!!!
G: Panie, to szukanie igły w stogu siana! Jak się pan nazywa, adres itd.?
J: Nie chce podawać
G: To może pan podjechać na najbliższy komisariat, i wrzucić do skrzynki
anonima że tu i tu grasują złodzieje (nie wiem do końca o co mu chodziło z tą
skrzynką, ja nigdy o czymś takim nie słyszałem, po drugie powalił mnie swoją
głupotą!!! To chyba normalne, że żaden złodziej nie będzie dzień w dzień w tym
samym miejscu kradł, a zanim ktoś przeczyta te anonimy, to miną lata – a tu
potrzebna jest SZYBKA interwencja! Poza tym złodzieje są wszędzie!)
Ja: Ale przecież tego gościa tam niedługo nie będzie!!!!
Glina odklepuje starą gadkę, że nic nie mogą zrobić itd. bo musi być
przestępstwo i "co my mu zrobimy" i podobne biadolenie, a ja już prawie się na
niego drę i zaczynam tłumaczyć mu JAK DZIECKU, co powinni zrobić: że jak go
znajdą to niech się zaczają i poczekają aż znajdzie kolejną ofiarę i wtedy go
przydybają i inne światłe i odkrywcze instrukcje.
J: Czy pan sobie zdaje sprawę z tego, że ten gość w tym momencie
prawdopodobnie kogoś kroi? Albo że od czasu "akcji ze mną" do naszej rozmowy
kogoś okradł?? To musi być szybko załatwione, bo niedługo go już tam nie będzie!
Glina cośtam pomamrotał jeszcze, że dziękuje za zgłoszenie, powiedział (tak na
odwal się) że przekaże rysopis patrolom na dworcu, ale ja i tak swoje wiem –
powiedział to, żebym mu dał spokój.
Nie będę głupio gadał, że "tam gdzie policja jest potrzebna to jej nie ma" bo
wiadomo, że nikt nie jest duchem świętym i skąd patrol ma wiedzieć, że kogoś
kroją (BTW mogłoby być więcej patroli w centrum), ale jak im skurwiela prawie
na tacy podaję (charakterystycznie wyglądał!) i im się nie chce dupska ruszyć
to nie mam słów.
Wkurzyłem się, zostawiłem w domu dokumenty, kasę, telefon, i wszystko,
pojechałem na dworzec już bez "balastu" po to, żeby dać mu nauczkę, a
konkretnie uszkodzić mu łapy. Czemu? Bo jeśli ktoś mu będzie musiał tyłek
przez 2 miesiące podcierać, to następnym razem się 2 razy zastanowi zanim
pójdzie "do pracy" – jego kumple prawdopodobnie też. Mamusia nie wychowała
skurwysyna, to ktoś to musi za nią zrobić. Innej metody nie ma! Szukałem go
tam jakieś 15 minut, ale nie znalazłem. Rodzice byli przerażeni jak im
powiedziałem, że pojechałem po niego. Ale ja nie żałuję. Gdybym nie pojechał
miałbym kaca, że przez moje "nie chce mi się tam jechać"
a) Oszyje i obedrze z godności jeszcze niejedną osobę, a co gorsze
b) będzie dalej się czuł bezkarny,
c) brak czyjejkolwiek reakcji zachęci go do "bardziej hardcorowych" akcji –
zaczyna od „krojenia”
Gość nie był wielkiej postury, bo gdyby miał 2 metry to bym tam przecież nie
pojechał.
Miejsce ścierwa jest na łóżku ortopedycznym! Takie jest moje zdanie i go nie
zmienię! Policji dziękuję za współpracę, chyba sobie kupię koszulkę z napisem
C H W D P
Stalynick, ale to centrum niebezpieczne, nieeeeeee? ;)
--
www.kazimierz.com
Pozdrawiam,
Kriss.