Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST]

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 22:43
te listy to chyba sami sobie piszecie
    • Gość: Anna Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST] IP: *.2-0.pl 27.03.13, 22:45
      Kto zdecydował o publikacji tego listu... niekompetencja.
      Podsumowując - brak wiedzy nowobogackiego autora.
      • Gość: miszcz Re: Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIS IP: *.adsl.inetia.pl 27.03.13, 23:14
        :))) a co w tym niekompetentnego i nowobogackiego?:))) Przecież to jasne, że sprzedawcy cały towar biorą z Rybitw. Czasami późną wiosną i latem zdarzają się przekupki z prawdziwego zdarzenia, mają owoce ze swoich sadów i grządek, ale to może 5 -15 %. Reszta to zwykli handlarze i pośrednicy:)))
        • Gość: gośćgość Problem właśnie w tym, że hipermarkety nie "biorą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 23:25
          Problem właśnie w tym, że hipermarkety nie "biorą z Rybitw". Dlatego place, gdzie "biorą z Rybitw" są jedynym źródłem normalnej żywności. W przypadku Imbramowskiego to akurat był zawsze północny odpowiednik Rybitw, stąd te "podjeżdżające ciężarówki". A jak nie chcesz pośrednika, to goń na Rybitwy, nikt nie broni, ale nie odmawiaj innym prawa do zakupu lepszych rzeczy bez wycieczki na Rybtwy - nawet za cenę marży pośrednika.
        • Gość: bb Re: Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIS IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 28.03.13, 04:43
          A w sklepach nawet tych 5-15% nie ma. Może poza sezonem na targowiskach warzywa są podobne do tych w marketach, a w sezonach (wiosna, lato, jesień) można na nich znaleźć bardzo dużo lokalnych produktów, w tym z małych gospodarstw czy ogródków. Kupisz dobre lokalne malinówki, młode ziemniaki kapustkę w sezonie bób, rydze i inne grzyby w markecie? Choćby dla tych 15% przekupek warto zachować targowiska.
          • Gość: Necro Pan kupował banany, pomarańcze i arbuzy? IP: 195.85.249.* 28.03.13, 11:15
            Był raz na placu i się zraził? W lecie jest na Imbramowskim mnóstwo produktów, których w markecie się nie kupi. Szczególnie pomidory, ziemniaki, ale i inne warzywa. Na jesieni jabłka. Ludzie przywożą swoje, albo mają swoich dostawców ale nie takich jak markety. W dodatku produkty na plac są przechowywane inaczej, niż w marketowych chłodniach. Lepiej smakują i są bardziej świeże.

            Jedno pójście na plac i dziwienie się, że ludzie nie mają swoich pomarańczy, cytryn i arbuzów to za mało, żeby się wypowiadać o potrzebie pozostawienia targowisk. Podmiot liryczny przeprowadził się najwyraźniej z którejś ze wschodnich dziur i oczekuje, że Kraków spełni jego ambicje mieszkania w dużym mieście, w którym wszystko jest duże i miastowe. Inaczej kompleks małego miasteczka u pana się nie wyleczy.
            • Gość: miszcz Re: Pan kupował banany, pomarańcze i arbuzy? IP: *.adsl.inetia.pl 28.03.13, 14:21
              ale jad!:))) ciekaw jestem, czy go też sprzedajecie na placu:))) handlarze i handlary!!!

              "Ludzie przywożą swoje, albo mają swoich dostawców ale
              > nie takich jak markety. W dodatku produkty na plac są przechowywane inaczej, n
              > iż w marketowych chłodniach. "

              :))) tzn. jak są przechowywane? w kopcach:)))?

              "> Jedno pójście na plac i dziwienie się, że ludzie nie mają swoich pomarańczy, cy
              > tryn i arbuzów to za mało, żeby się wypowiadać o potrzebie pozostawienia targow
              > isk. "

              a to już czysta demagogia z tymi arbuzami:)))
      • Gość: meeeeeee Gazeta Erewań ?? .. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.13, 14:13
    • Gość: Anna zgadzam się i podbijam IP: *.2-0.pl 27.03.13, 22:46
      pomyślcie zanim coś opublikujecie...
    • Gość: matrixik Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST] IP: *.dynamic.chello.pl 27.03.13, 22:50
      A u mnie na odwrót. Odkąd zamieszkałem niedaleko Placu Imbramowskiego gdzie bywam kilka razy w tygodniu, przestałem chodzić do supermarketów. Na placu kupuję pyszne naturalne wędliny, których w żadnym supermarkecie nie znajdziesz. Chleb, którego też do supermarketów nie wysyłają. Świeże ryby, ogórki i kapustę kiszoną, mięsa do wyboru do koloru. Sprzedawcy mnie poznają i z wieloma miło zamienić słowo. W żadnym supermarkecie sprzedawca nie pożyczy ci 10zł tak jak to zrobił ostatnio jeden ze sprzedawców kiedy zapomniałem portfela. Tego placu ratować nikt nie musi.
      • Gość: józef Re: Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIS IP: *.adsl.inetia.pl 27.03.13, 23:19
        A ja robię zakupy pod Halą Targową. Kupuję oscypki i ser robione przez Panią, która je sprzedaje. Jajka od Pani, która hoduje kury. Warzywa od Pana, który przywozi je ze swojego ogródka, albo wybiera najlepsze. Większość warzyw i owoców (nawet jeżeli są to pomarańcze, kiwi itp) - nawet tych kupowanych przez sprzedawców od dostawców jest znacznie lepsza niż gdziekolwiek indziej i wybór jest znacznie większy niż gdzie indziej. Czasem jest faktycznie drożej niż w jakimś Realu czy czymś podobnym, ale jakość jest zazwyczaj dramatycznie lepsza. A jak jedna osoba sprzeda coś bylejakiego, to pozostaje jeszcze kilka innych z podobnym towarem. W funkcjonujacym obok budynku Hali dużym sklepie wszystkie warzywa i owoce są w 99 proc. gorsze niż na tym "paskudnym relikcie".
        • Gość: graszka41 Re: Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIS IP: *.dynamic.chello.pl 28.03.13, 18:03
          He, he obok mojej babci mieszkała pani która miała 4 kurki. Sprzedawała je jako swojskie.
          Wszystko bybłoby ok tylko, że te bidulki znosiły tyle jaj ile sprzedawano musiałyby znosić je co godzinę. to samo było z warzywami. Od tej pory mam dystans do babinek ze swojskimi jajami
      • Gość: Fanka Re: Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIS IP: *.gigainternet.pl 28.03.13, 08:56
        Mieszkałam w bloku obok P. Imbramowskiego 12 lat. Część towarów oczywiście jest z Rybitw ale w sezonie lokalne malinki z domowych ogródków i inne rarytasy to norma:) No i jeszcze jedno:jest w czym wybrać. Doskonale wiem kto ma jaki towar i kto kiedy przywozi. Olbrzymi wybór-jeśli umiesz wybrać i znasz się na "płodach rolnych" kupisz to, co najlepsze:) Teraz mieszkam pod Krakowem i duża część tubylców sprzedaje swój towar handlarzom na P.I. i zapewniam Was,że jest to naprawdę dobry towar. Bieda by była z holenderską marchewką z Reala, która zamiast zgnić jak przystało na normalna marchewkę mumifikuje z czarnymi plamami. Powodzenia i pysznych Świąt Wam życzę fani hipermarketowego pseudo-żarcia;)
    • Gość: dębniki city Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST] IP: *.nsystem.pl 27.03.13, 23:05
      po co Pan osiadl w miescie,skoro Pan powinien zostac na wsi,skad Pan pochodzi,po co tyle jadu.Place byla sa i napewno będą dla nas mieszczuchów.
    • Gość: alicja Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST] IP: *.multi-play.net.pl 27.03.13, 23:10
      no to szanowny autor kiepsko trafil, ja blogoslawie moj placyk, tu mozna kupic warzywa i owoce od okolicznych rolnikow ,jajka od szczesliwych kurek i mieso ktore kilka godzin wczesniej biegalo po lace... najlepiej wszystko zalac betonem i postawic kolejne"ladne" osiedle "apartamentowcow"
      • tymon99 Re: Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIS 06.04.13, 11:59
        Gość portalu: alicja napisał(a):

        > mieso ktore kilka godzin wczesniej biegalo po lace...

        biegało po łące, powiadasz. jako pies, jeśli wolno spytać?
    • Gość: gośćgość Produkty podobne jedne do drugich? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.13, 23:12
      Niemożliwe! Pomidor u pani Ziuty i u pani Jadzi jest tak samo czerwony, okrągły i z zielonym ogonkiem? I pachnie tak samo? I jest też z Krzeszowic? Skandal!

      Czy ten autor rzeczywiście myślał, że ta sama kobieta wykopuje ziemniaki i w tym samym czasie stoi na placu i je sprzedaje, a nie że jest sprzedawcą i że różnica między nią a supermarketem polega na źródle dostawy - że są to Krzeszowice, a nie byle jakie gospodarstwo pędzące uprawy na potęgę, byle było taniej w hipermarkecie?

      (No może jest parę babin, które faktycznie sprzedają kilka główek czosnku od siebie albo sąsiadów).
      • tymon99 Re: Produkty podobne jedne do drugich? 08.04.13, 09:35
        tjaaaa.. bo krzeszowice to jest kolonia amiszów i sztuczne pędzenie uważają za grzech.
    • Gość: morwa Nowy mieszczaninie spadaj do swojej wiochy IP: *.dynamic.chello.pl 27.03.13, 23:13
      Tragedia. Stażyści w Wyborczej generują żałosne teksty o niczym. Pa!
      • Gość: arosa Re: Nowy mieszczaninie spadaj do swojej wiochy IP: *.adsl.inetia.pl 27.03.13, 23:26
        EEEjjjj no co wy chcecie od tej wiochy ......... wiochę to macie właśnie w mieście i reprezentują ją właśnie tacy ludzie jak ten tu,żałosny autorek listu .... Pozdrawiam okoliczne wioski Krakowa z których to dowożone jest jeszcze świeże jadło dla mieszczuchów ....
        • Gość: krakówianka Re: Nowy mieszczaninie spadaj do swojej wiochy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.03.13, 23:50
          Bo "wiocha" to nie to samo co "wieś, wioska". Wiocha to stan umysłu, wiochę można prezentować nawet mieszkając przy Rynku Główny ;)
        • Gość: Fanka Re: Nowy mieszczaninie spadaj do swojej wiochy IP: *.gigainternet.pl 28.03.13, 08:58
          Ja też Was pozdrawiam:)
    • Gość: AROSA Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST] IP: *.adsl.inetia.pl 27.03.13, 23:20
      Ja w sezonie jeżdżę ze wsi właśnie na plac imbramowski po owoce sezonowe na soki ,kompoty ... uważam ,że jest tam świeży i dobry towar a przede wszystkim ceny przystępne . W marketach na potęgę jest wszystko sztucznie pędzone .... pamiętam smak pietruszki ugotowanej na sałatkę .... gdybym miała zgadnąć z zamkniętymi oczami co to jest za warzywo ,w życiu bym nie zgadła .... zero smaku .... Od tamtej pory nigdy więcej nie kupię warzyw w markecie.... .Już widzę autora listu ę,ą jak "spaceruje" po placu zmanierowany i zastanawia się co on tam wogóle robi ....
    • Gość: gość Re: Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIS IP: *.net.stream.pl 27.03.13, 23:40
      Oczywiście, że warto! Nie wszystkie stragany należą do "sklepikarzy". A nawet jeśli, to owi sklepikarze kupują towar od nikogo innego jak od normalnych rolników, którzy przyjeżdżają na ten sam targ, z tym że dużo wcześniej, aby szybko (i tanio...) sprzedać to, co własnoręcznie, cieżką pracą wyhodowali. Likwidacja takich targów wiąże się z tym, że prawdziwi rolnicy przestaną mieć nawet możliwość sprzedania swoich plonów w normalnych cenach. Nie wspomnę już o tym, że to co mamy w supermarketach to w większości GMO i inne tani i faszerowany czym się da SYF z drugiego końca świata. Nie podcinajmy sobie skrzydeł, bo jeśli nie małe przedsiębiorstwa (nawet "sklepikarze" z targu), to nigdy nie odkopiemy się z tej polskiej buraczanej nyndzy
    • Gość: fantarg Autor listu przyjął błędną tezę IP: *.krdc.pl 28.03.13, 00:57
      i na siłę chce ją udowodnić. Nie ma co, po jednej, a może pięciu wizytach na jakimś targu wyciągać generalnych i zdecydowanie pochopnych wniosków (Chyba, że lobbuje się na rzecz kogoś, kto chętnie pozamykałby wszystkie targi w Krakowie i zrobił w ich miejscu parkingi albo markety.) Oczywiście, że na każdym targu nie brakuje typowych handlarzy. Gdzieś tam kupili swój towar i żyją z tego, że sprzedają go z zyskiem. Moim zdaniem nie ma w tym nic złego. Nieprawdą jednak jest twierdzenie, że tylko tacy sprzedawcy działają na targach krakowskich. W tym miejscu autor listu wykazał się po prostu całkowitym brakiem znajomości tematu :).
      Od 40 lat robię zakupy na jednym z krakowskich placów. Znam dosłownie wszystkich sprzedawców i wiem dokładnie, kto czym handluje i skąd to ma. Wielu z nich sprzedaje owoce z hurtowni i to norma, bo trudno wymagać, żeby ktoś Polsce na przemysłową skalę uprawiał banany czy też kiwi albo avocado. Jednak duża grupa ma własne produkty, wyhodowane, zebrane, zmagazynowane i potem regularnie przywożone na plac. Jak się dłużej robi zakupy w jednym miejscu, to można się dowiedzieć, że część z nich opryskuje swoje plony chemią, inni sprzedają małe, rachityczne, poskręcane marchewki gwarantujące swoim wyglądem ekologiczność uprawy. Aby się o tym przekonać, trzeba po prostu poznać tych ludzi i kupować w jednym miejscu, regularnie przynajmniej parę miesięcy.
      Zaznaczam, że nie stronię od zakupów w hipermarketach, gdzie kupuję to wszystko, czego na targu nie ma lub jest np. za drogie. Nie wyobrażam sobie jednak kupowania np. nabiału w innym miejscu niż targ, gdzie co tydzień, od mojej "zaufanej pani" kupuję wspaniałe masło, mleko,twaróg, bundz, oscypki czy bryndzę. Ważna jest też atmosfera w jakiej robi się zakupy. A ta na targu różni się diametralnie od klimatu, w jakim kupuje się w dowolnej galerii. Na targu rozmawia się z ludźmi, można o wszystko zapytać, porozmawiać o pogodzie, polityce, pożartować, ponarzekać. W supermarkecie można najwyżej uzyskać informację w której alejce znajduje się dany produkt. Myślę, że właśnie dla tego niepowtarzalnego klimatu warto i trzeba ratować krakowskie targowiska.
    • Gość: bb Re: Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIS IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 28.03.13, 04:36
      Sporo produktów jest kupowanych przez handlarzy od hurtowników, ale głównie z lokalnych upraw (np z Krzeszowic, z okolic Proszowic itd.) a nie z np z Hiszpanii czy nawet drugiego końca Polski jak w marketach. Prócz tego jest też pewna grupa sprzedawców która jest zarazem producentami/rolnikami. Kupuję czasami na Starym Kleparzu, i można tam zawsze znaleźć osoby mające ograniczony asortyment - dwa trzy produkty, czasami nawet tylko jeden i to są zazwyczaj lokalne produkty z małych gospodarstw. Co innego te ładne stragany/budki z dużym wyborem - to są handlarze którzy mają rożne produkty rolne, lokalne ale także importowane. Co do targowania się, to da się, choć raczej nie w budkach, ale już z tyłu, tam gdzie ludzie wystawiają na blatach można, a pod wieczór czasami bardzo obniżają ceny aby się pozbyć towaru. Można też kupić lokalne sery do rożnych babć, które ukroją kawałek na spróbowanie - wiem kogoś może przerażać że tak sobie leżą bez chłodzenia, muchy latają, mi to nie przeszkadza od lat jadam i nigdy się nie rozchorowałem. Cały czas są na placach starsze osoby mające np parę woreczków bobu, albo "jaśka", zielonej fasoli, pomidorów malinówek i to są prawie zawsze lokalne produkty z małych gospodarstw, czy nawet ogródków np z Zielonek.
      • Gość: ogrodnik-amator Re: Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.13, 07:15
        Rachityczne marchewki nie są gwarancją zdrowia ! Ich wygląd ma świadczyć o nieużywaniu chemii ? A dorodne warzywa są zawsze nafaszerowane ? O święta naiwności ! Zapraszam na stoisko mojej sąsiadki, która sprzedaje wyhodowane przez siebie marchewki, groszek itp. Ogródek, z którego pochodzą znajduje się przy ruchliwej krakowskiej ulicy... Smacznego !
    • Gość: Ja Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST] IP: 213.91.209.* 28.03.13, 05:28
      Drogi panie autorze przez małe "a" piszesz pan brednie. Czyżby komuś był potrzebny ten teren pod nowe osiedle apartamentowców? A może pod nowy biurowiec? Odkąd odkryłem plac Imbramowski nie kupuję w supermarketach niczego poza chemią gospodarczą. Jakość towarów na placu Imbramowskim: warzyw, owoców, wędlin jest zdecydowanie lepsza niż w sklepach wielkopowierzchniowych. No ale pan autor przez małe "a" zapewne nie czyta takich wypowiedzi jak moja.
    • daboni Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST] 28.03.13, 05:58
      Co to znaczy ratować?! Ratować można wieloryby. Targowiska albo się opłacają, albo nie. To powinno być regulowane przez mechanizmy ekonomiczna, a nie urzędnicze przepisy...
      • Gość: roman Re: Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIS IP: *.dynamic.chello.pl 28.03.13, 06:12
        Panie autorze tekstu.Czy Pan spróbował kiedyś produktów z super,hiper marketów? Bo mam wrażenie ,że albo nie ,albo nie czuje Pan smaku.Niech Pan kupi sobie pomidora w sezonie na targowisku ,albo truskawkę ,albo schabowego - niech Pan kupi to samo w sklepach wielkopowierzchniowych.Niech Pan siądzie ,zje i jak nie poczuje Pan róznicy, to warto udać się do lekarza - bo kubki smakowe źle pracują :)

        Sugeruję ,żeby Pan nie patrzył jak co wygląda , tylko kupił, ZJADŁ i napisał ,gdzie jest lepsze jedzenie - dawno takich bzdur nie czytałem.
    • Gość: ptaszek bitumiczny Nie akceptuję pozamerytorycznych ataków na autora IP: *.dip.t-dialin.net 28.03.13, 06:20
      Można się z nim zgadzać, lub nie - to jest insza inszość. Ale nie jakieś durne wycieczki osobiste... Każdy kupuje gdzie lubi. Ja uważam, że na placach bywa drożej, poza tym niekoniecznie jedzenie na placach targowych jest zdrowsze. Nie mam żadnej gwarancji, że sałata nie rośnie a kury nie pląsają przy autostradzie czy przy drodze szybkiego ruchu - co wcale nie jest zjawiskiem rzadkim. Podobnie z mlekiem i pasącymi się krówkami... Owszem, ktoś może mieć "swoje dojście" czy to sprawdzić, ale nie wszyscy mają czas na robinie kwerendy. Mleko w plastykowej butelce po coca coli tudzież w butelce po spirytusie nie wygląda apetycznie (obrazki z Nowego Kleparza) nawet z gwarancją, że krowy pląsały po alpejskich łąkach...

      Są sieciówki, które oferują np. lepsze mięso czy piekarnie oferujące dobre pieczywo. Ja myślę, że nie da się jeść naraz dobrze i tanio i dużo. Albo - albo - albo. Najlepiej dobrze nietanio i niedużo. Z pożytkiem dla zdrowia.

      • Gość: bb Re: Nie akceptuję pozamerytorycznych ataków na au IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 28.03.13, 07:13
        Kieruję się smakiem, butelki mogą być po spirytusie, alb fancie, jest mi to obojętne - nie spożywam opakowania tylko mleko.
        • Gość: ptaszek bitumiczny Re: Nie akceptuję pozamerytorycznych ataków na au IP: *.donges.de 28.03.13, 08:05
          Rozumiem, ze pijesz herbate ze sloika a obiad jesz na gazecie?
          • Gość: Listek Re: Nie akceptuję pozamerytorycznych ataków IP: *.dynamic.lte.plus.pl 28.03.13, 09:05
            > Rozumiem, ze pijesz herbate ze sloika a obiad jesz na gazecie?

            Rozumiem, że Big Maka jadasz tylko z porcelany Rosenthal?
          • Gość: bb Re: Nie akceptuję pozamerytorycznych ataków na au IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 28.03.13, 19:18
            ??? A ty mleko pijesz z opakownia? Ja przelewam do szklanki lub kubka, więc co za różnica w co jest pakowane, pomijając puszki po mazucie (te po spirytusie z pewnością są sterylne). A obiad na gazecie, hm, fish and chips z malt vinegar - pycha.
    • kama_ Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST] 28.03.13, 09:37
      Pomijając oczywisty fakt, że na placach różnorodność produktów jest większa, pochodzą w znacznej mierze od lokalnych producentów, którzy sprzedają je w normalnej, a nie zaniżonej cenie (jak ma to miejsce w przypadku producentów handlujących z sieciami) to ja najzwyczajniej w świecie wolę dać zarobić panu Zbyszkowi czy pani Krysi. To ci "handlarze", którzy czy mróz czy upał stoją na tym placu i zarabiają na życie. Ceny na placach są w miarę jednolite, zawsze można pogawędzić z ulubionym sprzedawcą, a w sezonie kupować od samych producentów czyli od "bab" i "chłopów". Nie pozwólmy nigdy zniknąć takim miejscom, bo będziemy skazani na jednolitą, sztuczną masę w sieciach handlowych. Popierajmy lokalne produkty i lokalny handel.
      • Gość: tak tylko Re: Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIS IP: *.dynamic.chello.pl 28.03.13, 14:32
        Ma pani rację pisząc iż ceny na placu są jednolite, ale jednocześnie często są zawyżone, a czasami wręcz nieporównywalne do cen ze sklepów. Niestety okazuje się, że większość produktów mają jednego producenta (np. jedna hurtownia). Oczywiście że warto popierać lokalny biznes, ale czasami mam wrażenie że nie za wszelką cenę. Dla przykładu proszę sobie sprawdzić taki "Plac na Stawach", gdzie robiąc zaopatrzenie na (kilkuosobowy) obiad, tracimy jak na kilkudniowych zakupach w sklepie. Zakupy na "lokalnym" bazarze zaczynają stawać się towarem luksusowym, chociaż nie zawsze adekwatnym do jakości.
    • htoft Re: Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIS 28.03.13, 09:41
      Też mnie to uderzyło, gdy jakiś czas temu przyjechałem do Krakowa: tu nawet za ziemniaki płaci się co do grosza, a jak brakuje ci 2 gr, sprzedawca kręci nosem.
    • turpin Do autora listu - 28.03.13, 10:09
      - pańskie zdania podrzędnie złożone są zbyt rozbudowane.

      To nieodmiennie wywołuje agresję pospólstwa.
    • Gość: Rybak Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST] IP: *.31.125.73.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 28.03.13, 10:27
      Wszystko było by dobrze, gdyby nie zachłannośc, po ostatniej wizycie na Nowym Kleparzu i kupieniu śmierdzącej padlina ryby, stanowcze NIE!
    • mr-lebowski Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST] 28.03.13, 11:57
      Niech autor trochę więcej się dowie o zasadach "współpracy" wielkich sieci handlowych z dostawcami warzyw i owoców zanim się będzie dzielił swoimi błyskotliwymi przemyśleniami z przechadzki po targu. Tylko w jakim celu Gazeta.pl promuje taką radosną twórczość
    • Gość: romke Grzegorz Grela ma kalafior zamiast mózgu IP: *.ghnet.pl 28.03.13, 12:53
      Sam go wyhodował. Brawo!
      Na targowiskach kupuje się dlatego, że produkty są świeże, dorodne. Także dlatego, że nikt o zdrowych zmysłach, oprócz Grzegorza Greli naturalnie, nie pojedzie do hipermarketu specjalnie po pęczek pietruszki. Jeśli już, to jest to przykry przymus.
      Skądinąd: a owoce cytrusowe na bazarach również pochodzą z własnych hodowli?
      Długo można by wyliczać. Potraktujmy Grzegorza Grelę tak, jak na to zasługuje. Poważnie.
    • Gość: grzeg Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST] IP: *.uni.opole.pl 28.03.13, 15:25
      Kategorycznie odrzucam wymowę tego listu.!Targowiska współtworzą Kraków! Kto tego nie rozumie, w ogóle mało rozumie na temat naszego miasta.
    • tomekk46 Hala) 28.03.13, 16:52
      nie konkurenycjni sa a taka hala w niedziele to tam taki tlok,ze ledwo sie przecisnac,takiego tloku nigdy nie ma w supermakretach a ceny duzo nizsze i mozna kupic wszystko:))nigdy nie bylo i nie bedzie supermartketu ktory mialby taka roznorodnosc po tak niekiedy smiesznie niskichg cenach:)
    • Gość: posesjant Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST] IP: *.205.93.36.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 29.03.13, 08:09
      Tym wszystkim, którzy bezkrytycznie wierzą w to co wypisują to zdrowia życzę, bo w dobre samopoczucie są wyposażeni :]
      Po pierwsze, w żadne teorie ekologiczne i lepsiejszość proszę nie wierzyć, bo jej tam nie ma.
      Sam kupuję poza kanałem supermarketowym, ale wiem jak wygląda ten rynek od drugiej strony. Najkrócej: jesli są tylko okazje do zarobienia, oszczędności, zagospodarowania czegoś do wyrzucenia, kupienia niecertyfikowanego środka chemicznego to wykorzystuje się je.
      My miejscy konsumencie jesteśmy traktowani jak te właśnie płody rolne lub jak zwierzęta rzeźne służące zarobieniu pieniędzy.
      I nie ma co mówic o etyce w tym temacie, bo dobra świnia wszystko..
    • Gość: anna Czy warto ratować krakowskie targowiska? [LIST] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.03.13, 12:11
      PEWNIE, ŻE RATOWAĆ!!!!!!!!!
      jestem wierną fanka placów targowych w Krakowie, robię zakupy od kilku lat, Plac Ibramowski jest moim faworytem!!!
      Uważam, że obserwacje autora są bardzo powierzchowne.
      Owszem, na targowisku jest wielu sprzedawców-handlarzy, kupują np. na Rybitwach i sprzedają dalej, po wyższej cenie. Tak wygląda jedna, szeroka alejka na Placu.
      W drugiej alejce zaś znajdziemy produkty wyhodowane przez rolników, warto popatrzeć, że
      sprzedają kilka produktów na krzyż, marne ale zdrowsze marchewki, których zapiaszczenie świadczy o trzymaniu warzyw w kopcu. Jak człowiek staje się stałym klientem i jest kojarzony przez sprzedawcę, to ten dorzuca mu GRATIS jakieś warzywo.
      Jak to Krakowianie mają we krwi, potargować nie bardzo się można, nawet nie próbowałam bo po co jak sprzedawca sam coś mi dorzuca gratis, albo mówi że przy większej ilości cena spada. A rozmowa z tymi ludźmi na placu, wśród skrzynek z warzywami-bezcenna, w markecie nie ma na to czasu.
      Proszę nie pisać takich artykułów.
      Nawet kupując od handlarza wspomagam polski rynek a nie jakiś koncern zachodni, w postaci marketów. Zresztą to handlarz przeceni swoje produkty a market je wywali do kosza, bo już nie spełniają standartów.
      Jeśli chcemy być świadomymi konsumentami to idźmy na plac targowy.
      Przyjmijmy odmowę obniżki ceny jako trud potrzebny w zarobieniu na życie, w markecie tego nie zobaczymy, bo człowiek ma wrażenie, ze to "pospadało z nieba".
      Place targowe pokazują nam bogactwo polskiego przemysłu warzywnego i sadowniczego,
      pokazują prostych ludzi, którzy ciężko pracują na tą naszą Polskę.





Pełna wersja