Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca? ...

IP: 149.156.15.* 10.05.13, 10:41
Przecież to nieistotne, chodzi o to to żeby wszystkich ze sobą skłócać i na siebie napuszczać. To odwraca uwage od spraw istotnych a wtedy łatwiej tzw. elitom się obławiać.
    • 0harmony Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca? ... 10.05.13, 11:13
      "...obecnie istnieją w Krakowie miejsca, gdzie ludzie umieją odnosić się do siebie z szacunkiem. Rynek, Planty, ul. Grodzka czy bulwary to doskonały przykład, że umiemy się tolerować, a nawet uśmiechać się do siebie jako różni uczestnicy ruchu."

      Zagadka - co Rynek, Planty i Grodzka mają wspólnego?

      Dodałbym jeszcze do tego zestawienia aleję wokół Błoń.

      Odpowiedź - we wszystkich tych miejscach praktycznie nie ma samochodów!
    • Gość: sprawiedliwy Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca? ... IP: *.ip.netia.com.pl 10.05.13, 11:33
      Nie bronię kierowców (nie tylko za zachowanie wobec rowerzystów, ale zarówno pieszych, jak i innych kierowców) - niektórzy jeżdżą (i parkują) po prostu po bandycku. Sam jestem kierowcą, ale bulwersuje mnie postawa NIEKTÓRYCH za kółkiem (niestety nie tylko mężczyzn!). Jeśli jednak chodzi o rowerzystów - NIE ZDARZYŁO MI SIĘ spotkać rowerzystę respektującego przepis o pierwszeństwie nadjeżdżającego z prawej strony. Gdy "wydaje im się", że poruszają się ulicą z pierwszeństwem, bo ulica ta jest większa, niż przecinające ją przecznice - jadą po prostu na oślep. Na zwróconą uwagę, że łamią przepisy i SAMI narażają się na niebezpieczeństwo - albo twierdzą, że "rowerzysta ma zawsze pierwszeństwo" (proszę sprawdzić w kodeksie o ruchu drogowym!) albo - nierzadko - obrzucają zwracającego im uwagę niekoniecznie kierowcę stekiem ordynarnych wyzwisk. Drodzy rowerzyści, zapoznajcie się z kodeksem - dla własnego bezpieczeństwa. Kwestię kultury pomijam.
      • Gość: ZR Re: Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca IP: *.dynamic.chello.pl 10.05.13, 11:41
        Skrzyżowania równorzędne rzeczywiście są problemem. Ale ogólnym problemem. Tobie nie zdarzyło się spotkać rowerzysty, a mnie nie - jako rowerzyście - nie udaje się zazwyczaj prawidłowo, z pierwszeństwem przejechać skrzyżowania Mikołajska/Św. Krzyża od strony Kopernika. Paradoksalnie, jedyna grupa kierowców, która zauważa, że tam jest kontrapas z prawej strony to taksiarze. Tzw. "mieszkańcy" i przedsiębiorcy jadą na pełnym gazie i jeszcze trąbią.
      • Gość: krakus Re: Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca IP: 93.154.129.* 10.05.13, 12:18
        A mnie się jeszcze nie zdarzyło żeby jadąc od Mostu Zwierzynieckiego i mając zielone światło w ciągu drogi dla rowerów biegnącej wzdłuż ulicy Zielińskiego kierowca skręcający w prawo w Tyniecką ustąpił mi pierwszeństwa.
        Tylko czy to czegoś dowodzi?
        Podobnych litanii przewinień kierowców - i to zarówno z punktu widzenia rowerzysty (którym jestem rzadziej) jak i kierowcy (częściej) mógłbym Ci wymieniać długo wskazując punkty w Krakowie, gdzie określone przepisy są łamane NOTORYCZNIE.

        A to, że "nie zdarzyło Ci się" wynika moim zdaniem raczej z tego, że złe zdarzenia po prostu zapamiętujesz, a prawidłowych nie zauważasz. Nie, to nie jest zarzut co do Twojej pamięci czy postrzegania - to jest po prostu normalny sposób widzenia świata. Po co masz bowiem sobie (przepraszam: po co MAMY sobie - mojego przykładu z ulicą Zielińskiego to również dotyczy) zaprzątać umysł zwracaniem uwagi na każdy szczegół otaczającej nas zewsząd rzeczywistości - wyczuleni jesteśmy na wyłapywanie zagrożeń (jak ten pojedynczy rowerzysta łamiący zasadę pierwszeństwa z prawej strony albo samochód wymuszający pierwszeństwo na światłach).


        I tak już zupełnie na (długi) koniec:

        > Gdy "wydaje im się", że poruszają się ulicą z pierwszeństwem, bo ulica ta jest większa,
        > niż przecinające ją przecznice - jadą po prostu na oślep.

        Czy jesteś pewien, że kierowcy samochodów tak nie robią?
        Ależ oczywiście że robią tak samo!
        I argumentacja jest podobna. Byłem świadkiem wypadku, gdy na skrzyżowaniu o kształcie T bez żadnych znaków pani wyjeżdżając z prawej strony wjechała w panią jadącą "na wprost". Delikatnie wyperswadowałem pani "jadącej na wprost" wzywanie policji w sytuacji, gdy pani "podporządkowana" od razu stwierdziła że to jest jej wina bo jej noga zeskoczyła z hamulca na gaz. A wyperswadowałem tym, że dostanie mandat i będzie winna kolizji. Gdybyś widział jej niemal oburzenie - jak to winna?! Przecież miałam pierwszeństwo. Jakie pierwszeństwo? No bo jechałam na wprost. Dla niej sam ten fakt miał większe znaczenie niż bak znaków podporządkowania i informacji o drodze z pierwszeństwem - ja jechałam na wprost, to znaczy że ja miałam pierwszeństwo.

        Z tym, że też nie do końca zwalałbym w tych przypadkach winę na prowadzących (czy to rower, czy samochód). Moim zdaniem problemem jest niejednoznaczność oznakowania. Podobna ulica/droga w jednym miejscu będzie miała pierwszeństwo, mimo że nie będzie znaków o tym informujących (D-1) a wynikać to będzie jedynie ze znaków podporządkowania na drogach/ulicach dochodzących. W innym miejscu na drogach/ulicach dochodzących znaku podporządkowania nie będzie, ale nie będzie także nigdzie informacji o skrzyżowaniu równorzędnym.
        • Gość: pempek Re: Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca IP: *.fiberway.pl 10.05.13, 14:10
          Krakus, mogło Ci się nie zdarzyć, bo światła są na skrzyżowaniu Zielińskiego i Praskiej. Tyniecka przechodzi pod mostem Zwierzynieckim i są łączniki do Zielińskiego...ale bez świateł KRAKUSIE.
          • Gość: krakus Re: Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca IP: *.free.aero2.net.pl 10.05.13, 15:55
            Co racja to fakt - to jeszcze jest Praska.
            Z tym, że nie wiem dlaczego tak podkreśliłeś na końcu mój nick - drobny błąd w długim wpisie, który i tak osobie z trzycyfrowym iloraz inteligencji nie powinien sprawić problemu ze zrozumieniem o co chodzi.
      • Gość: rcr43vv4v4 czlowieku pie...sz glupoty - nie wiem po co IP: *.dynamic.chello.pl 10.05.13, 14:41
        w Krakowie rowerzysta dojezdzajac do jakiegokolwiek skrzyzowania sra w gacie i ustepuje czy ma pierwszenstwo czy nie ma - nawet jak ma zielone swiatlo na przejezdzie to auto potrafi staranowac rowerzyste na zielonej strzalce w prawo

        dopoki nie bedzie sie rozstrzeliwac publicznie kierowcow zabijajacych pieszych i rowerzystow de facto bezkarnie obecnie - w tym kraju nic sie nie poprawi na drodze
    • Gość: tomm rowpieskier IP: *.xdsl.centertel.pl 10.05.13, 11:35
      Autor ma rację, chociaż trzeba przyznać, że rowerzyści- mimo że wśród nich jest też sporo osób agresywnie korzystających z przestrzeni publicznej- biorąc pod uwagę ile mają miejsca przeznaczonego specjalnie dla nich, czyli zdecydowanie najmniej ze wszystkich uczestników ruchu, zachowują się i tak najlepiej. Nie licząc oczywiście MPK, bo przecież tramwaj nie wyskoczy na złość z szyn, żeby zderzyć się z samochodem. Dlatego powinniśmy inwestować jak najwięcej w dobre, wydzielone rowerostrady, by unikać konfliktów. Bo w dużej mierze, właśnie źle zaprojektowana przestrzeń sprzyja niesnaskom.
      • Gość: troska Re: rowpieskier IP: *.ghnet.pl 11.05.13, 04:01
        Ilość "przestrzeni przeznaczonej specjalnie dla nich" nie powinny mieć żadnego wpływu na ich dobre bądź złe zachowanie. Nie ma zachowania "dobrego biorąc pod uwagę" podobnie jak nie ma "jesiotra drugiej świeżości".
        A jeśli chodzi o ilość infrastruktury i przestrzeni miejskiej przeznaczonej wyłącznie dla rowerzystów, pozwolę sobie nieco frywolnie przytoczyć naczelny argument lobby rowerowego: miasto nie jest z gumy i więcej miejsca nie wykroimy; rowerzyści mają psi obowiązek jeździć po jezdni, podobnie jak kierowcom samochodów nie wolno jeździć po chodnikach - i kierowcy jakoś nie burzą się z tego powodu. Nie jeździjcie jak łajzy - na czerwonym, zza rogu na przejście itp., nie jeździjcie po dwóch obok siebie w dużym ruchu, myślcie trochę o tym aby ułatwić bezpieczne wyprzedzenie Was przez innych uczestników ruchu, jeździjcie po chodnikach jeśli chcecie (wbrew prawu), ale respektując pierwszeństwo pieszych i nie narażając ich na stres - i nikt nie będzie miał do Was pretensji. Takie trudne?
        • Gość: krakus Re: rowpieskier IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.13, 12:13
          > rowerzyści mają psi obowiązek jeździć po jezdni, podobnie jak kierowcom samochodów
          > nie wolno jeździć po chodnikach

          Bzdura. Przepisy dopuszczają jazdę po chodnikach. Nieznajomość przez Ciebie przepisów Prawa o Ruchu Drogowym nie oznacza, że masz prawo wymagać niekorzystanie z zapisanych w nim uprawnień.

          > nie jeździjcie po dwóch obok siebie w dużym ruchu, myślcie trochę o tym aby ułatwić
          > bezpieczne wyprzedzenie Was przez innych uczestników ruchu,

          Mogę odbić piłeczkę w oparciu o doświadczenie sprzed dwóch dni: kierowcy! pozwalajcie wyprzedzić wolniej jadącego rowerzystę przez jadącego szybciej - bo wyprzedzanie to nie jest jazda obok siebie.

          > jeździjcie po chodnikach jeśli chcecie (wbrew prawu),

          A co z jazdą zgodnie z prawem? Mam zacytować przepisy, czy znajdziesz sobie sam(a)?

          > ale respektując pierwszeństwo pieszych i nie narażając ich na stres
          > - i nikt nie będzie miał do Was pretensji. Takie trudne?

          98-99% rowerzystów tak robi. 1-2% nie. Tak trudno zrozumieć, że bandytyzm rowerowy - podobnie jak bandytyzm kierowców i bandytyzm pieszych to margines, a nie norma?
    • Gość: Madźka Przepisy i kultura IP: 149.156.188.* 10.05.13, 11:45
      Wystarczy stosowac przepisy o ruchu drogowym i mieć choć szczątki kultury osobistej a konfliktów nie będzie. Polecam szacunek dla innych użytkownkików dróg, więcej wyobraźni i tolerancji dla ludzkich błędów.
      • Gość: nikt Re: Przepisy i kultura IP: 149.156.62.* 10.05.13, 13:52
        problem polega na tym że rowerzyści niekoniecznie znają przepisy ruchu drogowego (polecam odcinek "jedź bezpiecznie" z TVP Kraków, sprzed około 2-3 tygodni i rowerzystę na Rondzie Kotlarskim/Grzegórzeckim) i nie ma możliwości wyegzekwować tę wiedzę od nich, podobnie zresztą jak od pieszych w aspekcie przechodzenia przez ulicę: wbiec na migającym zielonym a potem odpoczynek, bo już mnie nie rozjadą - działanie "sprinterów 3'go wieku" na Al 29 / Prądnicka.
        Inna sprawa że Policja w zdecydowanej większości reaguje tylko na wykroczenia kierowców, nawet jak na wspomnianym Nowym Kleparzu pieszy przed maską radiowozu wchodzi na czerwonym, to nawet nie spróbują go zatrzymać / pouczyć
        • Gość: Madźka Re: Przepisy i kultura IP: 149.156.188.* 10.05.13, 13:55
          Nie rozumiem, dlaczego znieśli obowiązek karty rowerowej.
          • Gość: nikt Re: Przepisy i kultura IP: 149.156.62.* 10.05.13, 14:01
            bo to komunistyczny wymysł był ;-)
            dlatego najskuteczniejszym sposobem wymuszenia nauki przepisów byłoby rygorystyczne karanie wszelkich przypadków łamania prawa zarówno kierowców (co już ma miejsce) jak i rowerzystów (na JP2 policja wyprzedza rowerzystę na drodze, pomimo że jest tam ścieżka rowerowa, i nie reaguje) i pieszych. Niestety karani są tylko kierowcy -bo tak łatwiej.
            • Gość: Madźka Re: Przepisy i kultura IP: 149.156.188.* 10.05.13, 14:06
              A niech sobie będzie i komunistyczny ;) Uważam, ze nie był zły. Przynajmniej przepisów trzeba się było nauczyć.
              • Gość: nikt Re: Przepisy i kultura IP: 149.156.62.* 10.05.13, 14:22
                był dobry, ale to se ne vrati, przecież "rowerzyści" nie dopuszczą do tego aby jakieś kajdany na wolność nakładać.
                Podobnie kiedyś były stałe zielone strzałki w prawo (moim zdaniem dla pieszych bezpieczniejsze niż to co obecnie: na kierunku równoległym do kierunku głównego mieli czerwone więc nie było ryzyka, na kierunku prostopadłym doskonale widoczni więc ryzyko też minimalne) ale w trosce o .... bezpieczeństwo pieszych je zlikwidowano.
                • Gość: Madźka Re: Przepisy i kultura IP: *.ghnet.pl 10.05.13, 21:16
                  nooo, chwilunia, ja też jestem rowerzystką i postuluję o przywrócenie karty rowerowej. I przepisów uczyli i podstaw pomocy medycznej. Co to komu wadziło? Jak ktoś jeździ po ulicy - powinien znac przepisy - kierowca, rowerzysta i ten na skuterze też!
            • Gość: ktoś Re: Przepisy i kultura IP: *.ip.netia.com.pl 10.05.13, 21:58
              Idiotyczny komentarz. Posiadacz karty rowerowej MUSIAŁ znać kodeks drogowy. Obecnie rowerzyści uważają, że mają WYŁĄCZNIE PRAWA, ŻADNYCH, ABSOLUTNIE ŻADNYCH OBOWIĄZKÓW, choć uważają się za RÓWNOPRAWNYCH użytkowników dróg / ulic. Wobec tego - DLACZEGO nie powinna ich obwiązywać znajomość przepisów??!!
              I z "innej beczki" historia, która przytrafiła się mojemu bratu - nie odnosząca się do tematu karty rowerowej, ale do BEZKARNOŚCI (oraz wynikającej z niej BEZCZELNOŚCI) rowerzystów.
              Ubiegłej zimy brat jechał ul. Na Błonie od oś. Widok w stronę ul. Królowej Jadwigi samochodem kombi. Samochody poruszały się wolno, jechali w korku, a jezdnię zalegało błoto pośniegowe. W pewnym momencie nadjechał rowerzysta. Widać śpieszno mu było, więc mimo złych warunków pogodowo drogowych, nawet nie myśląc o dostosowaniu stylu jazdy do w/w warunków - typowym wężykiem wyprzedzał po kolei jadące samochody. I nagle (jak to w korku) któryś z kierowców przyhamował, pan rowerzysta się zagapił i wjechał w tylną szybę samochodu brata. Jechał na tyle szybko, że kierownicą rozbił szybę, po czym szybciutko ulotnił się z miejsca zdarzenia. Koszt naprawy wyniósł ok. 1800 zł.
              Kończę pytaniem: DLACZEGO ROWERZYŚCI SĄ CAŁKOWICIE BEZKARNI??? Sami nie pozostawiają na kierowcach suchej nitki, jednak kierowca w podobnej sytuacji po prostu musiałby pokryć powstałą z jego winy szkodę. A rowerowi piraci są bezkarni. Czy to jest w porządku?
              • Gość: krakus Re: Przepisy i kultura IP: *.adsl.inetia.pl 10.05.13, 22:21
                > Idiotyczny komentarz. Posiadacz karty rowerowej MUSIAŁ znać kodeks drogowy.

                Powiedz mi - żartujesz, prawda?
                Bo nikt kto miał okazję będąc dzieckiem (DZIECKIEM!!!) zdawać tzw. egzamin na kartę rowerową nie napisałby niczego takiego na poważnie. To była fikcja większa nawet od egzaminów na kartę pływacką.
                • Gość: ktoś Re: Przepisy i kultura IP: *.ip.netia.com.pl 11.05.13, 00:18
                  Nie, nie żartuję. Czy ktoś "się uczył" (jak mawiają uczniowie: "uczyłem się"), czy też "się NAuczył" to już jego sprawa. Obecna sytuacja, gdy nie jest wymagane nawet najbledsze pojęcie o przepisach o ruchu drogowym, przy wciąż wzrastającej ilości i jedno- i dwusladów i coraz większym natężeniu ruchu jest kuriozalna!! Nieznajomość przepisów przez rowerzystów obraca się przeciwko nim samym. Oceniając sytuację "na oko" (ulica, którą jadę jest szersza od przecznic, więc to JA - rowerzysta mam pierwszeństwo, ), a dodatkowo bezwzględnie egzekwując swoje nowe przywileje (MAM WSZĘDZIE pierwszeństwo, jak twierdzi wielu) NIEŚWIADOMIE, z powodu braku elementarnej wiedzy - rowerzyści narażają się na ogromne niebezpieczeństwo. Rowerzyści nie zauważają braku znaku informującego o pierwszeństwie, (bądź o braku pierwszeństwa) - bo albo nie patrzą na znaki, albo po prostu ich NIE ZNAJĄ!!! Nie wiedzą, co oznacza BRAK ZNAKÓW na skrzyżowaniu. Polecam program w TVP Kraków "Jedź bezpiecznie" (niedziela godz. 22.15 - 22.25, powtórka we wtorek po południu). Można tam zarówno zobaczyć różne mrożące krew w żyłach zachowania - nie tylko rowerzystów, jak i, mimo, że program jest krótki - dowiedzieć się sporo na temat zasad "pokojowego współistnienia" (choć niestety częściej na temat ich braku!) WSZYSTKICH użytkowników ruchu.
                  • Gość: Madźka Re: Przepisy i kultura IP: *.ghnet.pl 11.05.13, 15:34
                    Lubię ten program. Jak dla mnie mógłby byc codziennie - 5 min. po Kronice np. Tematów by nie brakło ;)
                  • Gość: krakus Re: Przepisy i kultura IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.13, 12:06
                    > Nie, nie żartuję. Czy ktoś "się uczył" (jak mawiają uczniowie: "uczyłem się"),
                    > czy też "się NAuczył" to już jego sprawa. Obecna sytuacja, gdy nie jest wymagan
                    > e nawet najbledsze pojęcie o przepisach o ruchu drogowym, przy wciąż wzrastając
                    > ej ilości i jedno- i dwusladów i coraz większym natężeniu ruchu jest kuriozalna
                    > !!

                    Widzę, że piszesz nie o rzeczach, które miałeś okazję praktycznie doświadczyć ale o wyimaginowanym ich obrazie opartym na opowieści dziadków, no może rodziców.
                    Pola do dyskusji w związku z tym nie ma.
                    • Gość: ktoś Re: Przepisy i kultura IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.13, 21:15
                      To prawda. Nie ma pola do dyskusji, ale dlatego, że uważasz się za kogoś, kto wszystko wie najlepiej i jego (wyłącznie) jego argumenty są słuszne. Nie "kręcą" mnie takie "pyskówki", odpuszczam, jeśli masz ochotę to wymądrzaj się dalej. Może jest ci to potrzebne dla podniesienia samooceny. Powodzenia.
                  • Gość: kierowca Re: Przepisy i kultura IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.13, 20:10
                    > Polecam program w TVP Kraków "Jedź bezpiecznie" (...)
                    > Można tam zarówno zobaczyć różne mrożące krew w żyłach zachowania - nie tylko
                    > rowerzystów, jak i, mimo, że program jest krótki - dowiedzieć się sporo na temat zasad
                    > "pokojowego współistnienia" (choć niestety częściej na temat ich braku!)
                    > WSZYSTKICH użytkowników ruchu.

                    Biorąc pod uwagę fakt, iż program prowadzi osoba która w Radiu Kraków po wprowadzeniu zmian w przepisach korzystnych dla rowerzystów użyła stwierdzenia że ma nadzieję, iż w wyniku wprowadzenia tych zmian rowerzyści będą ginąć w wypadkach (co stanowiło formę ukoronowania jego wcześniejszej nieskrywanej niechęci do rowerzystów) stawia pod znakiem zapytania RZETELNOŚĆ ewentualnej prezentacji zachowań rowerzystów.

                    Pomijam już nawet to, że w programie nie jest używane nazewnictwo zachowań pochodzących z przepisów Prawa o Ruchu Drogowym, ale wprowadzające w błąd uproszenia - typu: autobus ruszający z przystanku ma pierwszeństwo.
                    • Gość: też kierowca Re: Przepisy i kultura IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.13, 21:20
                      To program nie dla ciebie. Raczej oglądaj już dalej kreskówki na kanałach dla dzieci.
                      • Gość: kierowca Re: Przepisy i kultura IP: *.adsl.inetia.pl 12.05.13, 21:37
                        Dowartościowałeś się?
                        To może odniesiesz się do meritum mojej wypowiedzi?
                        A może po prostu za trudna była do zrozumienia?
              • Gość: Madźka Re: Przepisy i kultura IP: *.ghnet.pl 11.05.13, 15:41
                Podałeś przykład nie na bezkarnośc rowerzystów tylko na bezkarnośc przestępców. Parę lat temu na osiedlu moich znajomych jakiś gość wracając po imprezce urywał stojącym autom lusterka - pozostał bez kary. Ile razy słyszałes o zbiegłym z miejsca wypadku kierowcy? Ja np. zostałam kiedyś zahaczona przez wymijające mnie auto i wepchnięta do rowu, myślisz, że gość się zatrzymał? Nawet nie zwolnił, poturbowana, ze skręconą nogą wracałam do domu. Tu rodzaj pojazdu lubjego bark nie mają nic do rzeczy. To przestępcy, ot co.
          • rosynanta Re: Przepisy i kultura 10.05.13, 15:21
            Gość portalu: Madźka napisał(a):

            > Nie rozumiem, dlaczego znieśli obowiązek karty rowerowej.

            A ile pamiętasz teraz informacji przyswojonych w wieku 11 lat?
            • Gość: Madźka Re: Przepisy i kultura IP: *.ghnet.pl 10.05.13, 21:18
              A niby dlaczego miałabym zapomnieć - stosuję te wiadomości prawie codziennie. Tak jak i tę wiedzę z prawka - no, może bez szczegółowej budowy silnika ;) - a zdałam je koło 18tki.
    • Gość: alcapuccino Nie chodzi o to kto ma rację. IP: *.compower.pl 10.05.13, 11:59
      Trzeba używać mózgu (to nie boli) i oczywiście kultura osobista. Trochę wyrozumiałości i wszystko staje się prostsze:-)
    • Gość: wenge "Moja racja mojsza od twojszej" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.13, 12:44
      Od kogo płynie język podziału jak nie od samego "lobby rowerowego"? Zadziwiające bo kiedyś ci "uciskani" bicykliści zejdą z roweru, będą pchali wózek krakowskimi ulicami, wsiądą do samochodu, a w końcu będą chcieli usiąść zmęczeni na bulwarowej ławce
      Do tego "dzielenia" przyczyniają się decyzje i ustalenia przy tworzeniu ścieżek rowerowych.
      Na istniejącej "tkance miejskiej" na siłę wprowadza się nowe "ścieżki" wyłączając je dla innych użytkowników (szczególnie pieszych). Znamienitym przykładem jest tu zdjęcie do listu. Bulwar Wołyński- droga dla rowerów i "łamany" przepis przez spacerowiczów przy relacji 3rowerzystów/6spacerowiczów.
      Teraz wypadałoby zapytać: którędy nad Wisłę ma udać się sfotografowana matka z wózkiem i ten siwy pan? Po schodach, czy ostrą, wąską stromizną przy moście (tak samo ryzykując spotkanie z rowerem) czy przechodząc ruchliwe przejście ul. Dietla? Wszystko dla komfortowej ścieżki rowerowej.
      Czy słusznym jest rozwiązanie ścieżki rowerowej odcinające wszystkie ławki na bulwarze od chodnika, nie mówiąc już o odcięciu pasa zieleni ("spacerownik" dla rodziców z dziećmi i właścicieli zwierzaków)? Czy to nie jest już przyczyna do powstawania konfliktów?
      Te relacje są widoczne w pogodne weekendy, gdy "okrojonym" chodnikiem przechadzają tłumy, gdzie co rusz na "ścieżkę" wtargnie dziecko, lub chcący odpocząć na ławce spacerowicz. Jak takim deptakiem ma poruszać się osoba z dzieckiem (z jednej strony rzeka z drugiej ciąg komunikacyjny)? Grzecznie za rączkę i za "tłumem". Spokojniejszy (bynajmniej nie zdrowszy) byłby już spacer środkiem alei Trzech Wieszczy, gdyby był tam chodnik, ale nie byłoby tak kolorowo, ona od razu zostałaby "zawładnięta" pod ścieżkę rowerową.
      Z kolei, jak "zdyscyplinowanie" rowerzystów wygląda wystarczy przyjrzeć się ruchowi od mostu Kotlarskiego aż po tamę: co rusz spotkać można rowerzystę wjeżdżającego w pieszy chodnik (pomimo równoległej ścieżki rowerowej), a przejście pod tamą to "tunel rowerowy" (po co schodzić jak można przejechać). Edukować zacząć by trzeba od swojego środowiska (łatwiej bo to mniejszość), a później wysuwać oczekiwania wobec innych.
      "Lobby rowerowe"- jak zwykle w przypadku mniejszości, głośne, widoczne i dobrze zorganizowane, powinno zdawać sobie sprawę ze swojej "mniejszości" i to ono powinno szukać "dialogu i konsensusu" (rozwiązań satysfakcjonujących wszystkich), a nie usiłować tyranizować wszystkich dookoła.
      Historycznie, tyrania mniejszości zawsze kończyła się dla niej tragicznie.
      • glas.rothar Re: "Moja racja mojsza od twojszej" 10.05.13, 13:05
        Znamienitym przykładem je
        > st tu zdjęcie do listu. Bulwar Wołyński- droga dla rowerów i "łamany" przepis p
        > rzez spacerowiczów przy relacji 3rowerzystów/6spacerowiczów.

        co za bzdury opowiadasz, na zdjęciu jest ciąg pieszo rowerowy a nie droga dla rowerów. ta jest bliżej mostu. po pochylni na zdjęciu mogą poruszać się wszyscy.

        • Gość: wenge Re: "Moja racja mojsza od twojszej" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.13, 14:05
          Zapewne masz rację. Sugestią była tylko "część znaku".
          Nie zmienia to jednak faktu rozwiązania ruchu pieszo-rowerowego wzdłuż Wisły z dużymi utrudnieniami dla pieszych i wcale nie komfortowego dla ruchu rowerów. Odwrotnie byłoby lepiej? Pewno bliskość rzeki i ryzyko wypadku zbyt duże. Wspólnie? To krzyk o "ścieżkę rowerową" właśnie.
          W ten sposób rodzą się konflikty.
          Uniwersalnych rozwiązań albo nie ma, albo nie chce się ich widzieć.
          Choć właśnie na bulwarach coraz częściej widać wzrost poziomu "wzajemnego szacunku i zrozumienia", co dobrze rokuje na przyszłość.
      • Gość: Popieram Re: "Moja racja mojsza od twojszej" IP: *.ip.netia.com.pl 10.05.13, 22:48
        treść wpisu "wenge" w 100%. Kulturalnie przedstawiony prawdziwy obraz rzeczywistości oraz fakty, poparte konkretnym przykładem. Miło przeczytać. Pozdrawiam Cię, wenge!
    • kap_jeden !bingo! dla autora listu 10.05.13, 13:01
      przepisy dzialaja do pewnego momentu, sa rama do poruszania sie, reszta to kultura rozumiana jako wartosci i relacje. Jesli tego nie ma to giniemy w gaszczu przepisow (przeregulowanie to skutek checi opisania przepisami kazdego mozliwego przypadku w 100% dokladnie min w odpowiedzi na brak zaufania) i wzajemnych pretensji. Rzecz odnosi sie do wspolnego zycia mieszkancow, od rozwazan o psich kupach poruszania sie po cmentarzach 1go listopada.....
    • Gość: phi Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca? ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.05.13, 13:07
      korpo-lemingi w kredycie po uszy bawia sie w misto przyjazne bez auta (bo samych ich nie stac na utrzymanie) i na rower sie przesiadaja bo niby tak jest lepiej, a juz na pewno blizej klimatowi z rodzimej wioski...ot co
      • Gość: Madźka Re: Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca IP: 149.156.188.* 10.05.13, 14:00
        Zdiwię Cię, jeżdżę rowerem, bo lubię. Ot co!
      • Gość: PG Re: Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca IP: *.multi-play.net.pl 10.05.13, 14:29
        Nie pracuję w korpo. Mam samochód (używany czasem w weekendy). Nie pochodzę ze wsi. Po Krakowie poruszam się głównie jeżdżąc rowerem.
        Musisz jeszcze raz przemyśleć swoją definicję rowerzysty... ot co.
    • Gość: aedh Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca? ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.13, 13:11
      Możemy próbować odwrócić sytuację i podać przykład ronda Mogilskiego, pod którym piesi wchodzą bez pardonu na ścieżkę rowerową.

      Bo tu problemem jest umiejscowienie ściezki. Zamiast puścić ja np przy samym forcie, to pieszy aby dojść na przystanki musi przeciąć scieżkę.
    • Gość: kk Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca? ... IP: *.matinf.uj.edu.pl 10.05.13, 14:08
      Rowerzysci sa njgorzej zachowującą się grupa na kilkach, ale to dlatego ze każdy inny użytkownik drog musi zdac egzamin z przepisów ruch a rowerzyści nie. Nie pwowinni wiec się po drogach publicznych poruszać bez prawa jazdy a tlko po sciezkach rowerowych.
      • Gość: absolwent Re: Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca IP: *.multi-play.net.pl 10.05.13, 14:34
        Lepiej człowieku zdaj egzamin z pisania na klawiaturze (albo zmień klawiaturę). Przynosisz wstyd wydziałowi Matematyki i Informatyki UJ.
      • rosynanta Re: Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca 10.05.13, 15:24
        Gość portalu: kk napisał(a):

        > Rowerzysci sa njgorzej zachowującą się grupa na kilkach, ale to dlatego ze każd
        > y inny użytkownik drog musi zdac egzamin z przepisów ruch a rowerzyści nie.

        Piesi też są użytkownikami dróg i nie muszą zdawać egzaminów.
        Część rowerzystów ma za sobą egzaminy na kartę rowerową, część ma też prawo jazdy - i ci zazwyczaj przestrzegają przepisów.
        Natomiast spośród kierowców 100% ma prawo jazdy - a ilu łamie przepisy?

        Żyjesz w utopii, wydaje Ci się, że jak ktoś zda egzamin, to już będzie super :-)
        Gdyby tak było, nie istniałyby mandaty :-P
        • Gość: Madźka Re: Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca IP: *.ghnet.pl 10.05.13, 21:25
          Nie, że jak ktoś zda egzamin, to będzie super, ale może coś mu w głowie zostanie z tej wiedzy, którą przyswoił i np. nie będzie wjeżdżał z impetem na przejście dla pieszych?
    • Gość: Ant Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca? ... IP: *.adsl.inetia.pl 10.05.13, 17:45
      Wiadomo kto racji nie ma, a są to projektanci dróg. Świetny przykład ronda Mogilskiego gdzie pieszy ma skręcać pod kątem prostym i nadrabiać drogi, a ścieżka rowerowa jest ukośna i krótsza. Normalne zatem, że pieszy, który jeszcze porusza się wolniej niż rowerzysta, pójdzie krótszą trasą.
      • Gość: pieszy rowerzysta Re: Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca IP: *.adsl.inetia.pl 10.05.13, 21:35
        Droga dla rowerów jest krótsza, bo idzie na ukos? A nie jest przypadkiem podwójnie zawinięta? A co za tym idzie dłuższa?
    • Gość: xxL Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca? ... IP: *.dynamic.chello.pl 10.05.13, 19:47
      Ma Pan rację, że nie należy generalizować - więc dlaczego rowerzyści odsądzają od czci i wiary wszystkich jeżdżących samochodami? Dlaczego tak rzadko dostrzegają swoje winy? Jaki procent rowerzystów schodzi z roweru przed pasami i przeprowadza rower? 1%? 2%? Mam wrażenie, że niewielu więcej! Pisze Pan, że piesi chodzą po rowerowych ścieżkach. A ja pytam dlaczego tylu rowerzystów jeździ ulicą, nawet mając biegnącą obok ścieżkę? Niemal codziennie spotykam się z taką sytuacją jadąc ulicą Młyńską. Dziś podobna sytuacja miała też miejsce na Powstania Warszawskiego - ruch spory, a rowerzysta zamiast po wydzielonej ścieżce pędzi ulicą! Do tego w słuchawkach na uszach! Drodzy rowerzyści, zauważacie igły w oczach pieszych i kierowców, ale belek w swoich nie widzicie!
      • Gość: Madźka Re: Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca IP: *.ghnet.pl 10.05.13, 21:31
        Przykłady z dziś: auta zaparkowane tak blisko pasów, że wychodząc na przejście nie wiesz czy wychodzisz (tak, ja przeprowadzam rower na przejściu) na pustą ulicę czy na ciąg jadących aut. Na przejeźdize rowerowym ostre hamowanie, bo majac zielone światło musze ustapić miejsca autom, które miały tylko zieloną strzałkę. I na dokładkę 2 auta zaparkowane na ścieżce. No, to tylko przykłady z dziś - bedziemy się licytować? Pozdrowienia :)
      • Gość: krakus Mam proste pytanie: IP: *.adsl.inetia.pl 10.05.13, 21:44
        Czy Pan oczekując że WSZYSCY rowerzyści będą się bili w piersi za przewinienia GARSTKI (jak ten przykład z jazdą po jezdni) będzie się bił w swoje za wszelkie przewinienia innych kierowców?

        PS. Jakby Pan chciał się czepić tego swojego, że tylko 1-2% zsiada na KAŻDYM przejściu dla pieszych a reszta przejeżdża to ja mogę dla równowagi odbić pytaniem jaki procent kierowców przestrzega wszelkich ograniczeń prędkości w każdych warunkach? 1%? 2%? Mam wrażenie, że niewielu więcej!

        PS2. Tak, jeżdżę samochodem. I to sporo - ile w życiu przejechałem chwalił się nie będę. I jeżdżę też rowerem. Może dlatego łatwiej jest mi ocenić OBIEKTYWNIE.
    • Gość: vvv Rondo Mogilskie to dobry przykład IP: *.ists.pl 10.05.13, 20:17
      jak rowerzyści terroryzują siebie nawzajem aż kości trzeszczą ;)
    • Gość: vvv Masz wiele racji z tym napuszczaniem IP: *.ists.pl 10.05.13, 20:22
      jednych na drugich.
      Ale nie winiłbym za to jakiś mitycznych elit tylko portale internetowe takie jak ten. Takie jątrzenie sprzyja wzrostowi klikalności, a ta z kolei przekłada się na wpływy z reklam, z których takowy portal żyje.
    • Gość: hmmm jak jest na prawde IP: *.dynamic.chello.pl 11.05.13, 13:02
      owszem ludzie zapominają np. idąc jak to jest jak sami jadą rowerem

      ja osobiscie nie mam nic do rowerzystow na chodnikach, ale nie zycze sobie zeby dzwonili na mnie i zebym mial im ustepowac miejsca, bo oni sobie chca jechac chodnikiem jesli juz nawet z roznych wzgledow chca jechac chodnikiem to niech pamietaja, ze to naturalne srodowisko pieszego i to on ma tam pierwszenstwo i moze chodzic jak mu sie podoba
    • Gość: wrona Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca? ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.13, 08:33
      przykłady z ostatniego miesiąca:
      1. dojeżdżam samochodem do jednego z przejść dla pieszych na ulicy Mogilskiej, Kraków, zatrzymuję się na czerwonym świetle, sekundy później pasem obok przez przejście przejeżdża rowerzysta nie zważając na sytuację (pewnie dlatego, że nie było pieszych na przejściu)
      2. idę z córką chodnikiem w Szczawnicy, za nami dzwonek roweru, odwracam się, elegancka Pani dzwoni, my szybko odsuwamy się na bok, Pani dziękuje, jej towarzysz na rowerze jedzie za nią
      3. ścieżki rowerowy wydzielone z chodnika/częściowo wydzielone z chodnika przy Al. Pokoju, Kraków - pieszych od rowerzystów dzieli namalowana linia, idąc z małym dzieckiem nie mówimy o spacerze, rowerzysta może jechać na pełnym gazie, dziecko na ścieżce i wypadek to będzie moja wina...
      • tymon99 Re: Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca 19.05.13, 11:07
        jeśli puszczasz dziecko luzem, może uciec nie tylko na drogę dla rowerów, ale i na jezdnię.
      • Gość: kierowcarowerzysta Re: Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca IP: *.adsl.inetia.pl 20.05.13, 00:19
        Chcesz się licytować? Przykłady z jednego dnia:
        1. dojeżdżam do skrzyżowania. Nie więcej niż 10 metrów przed nim wyprzedza mnie pani która natychmiast zajeżdża mi drogę bo chce skręcić w prawo. A i tak musi się zatrzymać, bo jest na podporządkowanej.
        2. Jadę drogą dla rowerów w ciągu Turowicza. Ponieważ życie mi miłe, to oczywiście muszę zatrzymać się przed przejazdem dla rowerów, bo w kierunku BCC z pełną prędkością skręca taksówkarz.
        3. Ulica Księcia Józefa - nowo wymalowane oznakowanie. Wąsko. Jadę 35-40km/h - dla niektórych to za mało. A że miejsca ani możliwości na przepisowe wyprzedzanie nie ma - to wyprzedzają "na muśnięcie".
        4. Skrzyżowanie z ulicą Praską. Tym razem udaje mi się nie być zmuszonym do gwałtownego hamowania wjeżdżając na przejazd - ale za to na drugiej części wtarabania mi się przed koło pani która uznała, że jak ma zieloną strzałkę to znaczy tak, jakby miała zielone światło. I z pełną prędkością ładuje się na skrzyżowanie.
        5. Zwężenie jezdni, roboty drogowe. Jadę - po pierwsze - na części jezdni która nie jest zwężona, po drugie - pod górę. Czyli na zwężonym odcinku mam pierwszeństwo wynikające z dwóch przepisów. Jeżeli tak jak ja na rowerze jadą samochody - jadący z naprzeciwka grzecznie ustawiają się i czekają na wolną lukę albo na wyraźny sygnał do przepuszczenia. Jadąc na rowerze nie mam innego wyjścia niż wymuszenie należnego mi pierwszeństwa tak, abym jadąc pod górę nie musiał się zatrzymywać.

        Mało? To jeszcze przykłady zza kółka samochodu:
        6. Czerwone światło i zielona strzałka. Zgodnie z przepisami zatrzymuję się - co słyszę z tyłu? Klakson.
        7. A choćby z dzisiaj: wąska droga, podwójna ciągła, przełęcz, zakręt formalnie jeszcze wzmocnione przez postawione znaki zakazu parkowania. Oczywiście obstawiona po obu stronach samochodami, bo parking jest płatny zawrotne 3zł/h lub 10zł/dobę i do początku szlaków trzeba z niego 100 metrów podejść.
        8. Wiesz, co oznacza sygnalizator S-3? Jeżeli tak, to stań sobie powiedzmy na skrzyżowaniu Wadowickiej i Brożka/Tischnera i zobacz, ilu kierowców jadących od ulicy Wadowickiej łamie te zasady. Jeszcze potrafią trąbić na tych, co jadąc od Tischnera skręcają w Wadowicką na swoim zielonym S-3. Pod bankiem na Kapelance widziałem kiedyś nawet zawracającą cysternę z paliwem (jadącą na BP) która wymuszała jednocześnie pierwszeństwo na jadących od strony ulicy Zielińskiego.
        9. A jak chcesz zobaczyć lemingi - to zapraszam znów na skrzyżowanie Jodłowej z Księcia Józefa, najlepiej tak 16:00-17:00. Zobaczysz ilu kierowców przejeżdża na czerwonym. Bo ten przede mną przejechał.
    • Gość: uwaga!! Kto ma rację: rowerzysta, pieszy czy kierowca? ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.13, 12:10
      może nie w temacie, ale muszę zaapelować, bo czarna rozpacz mnie ogarnia: KONTRAPAS JEST JEDNOKIERUNKOWY, LUDZIE !
      Na kontrapasach w Krakowie rowerzyści nagminnie jeżdżą pod prąd, myląc kontrapas ze ścieżką rowerową. Tymczasem skoro kontrapas pozwala rowerzyście jechać ulicą jednokierunkową pod prąd, to w przeciwnym kierunku rowerzysta MA PSI OBOWIĄZEK jechać jezdnią tak jak inne pojazdy, nigdy na tym kontrapasie.
      Narzekamy na kierowców aut, że nam utrudniają życie, a sami nie znamy najprostszych zasad.
      • Gość: kierowcarowerzysta Masz 50% racji. IP: *.free.aero2.net.pl 22.05.13, 12:31
        Pozostałe 50% to kierowcy którzy również nie mają pojęcia, co to jest kontrapas. I trąbiący na jadących "nie po pasie". Ba - jakiś czas temu czytałem nawet wypowiedź jakiegoś oburzonego tym, że rowerzysta jadący ul.Kopernika w kierunku Mogilskiego zamiast jechać pasem dla niego przeznaczonym jechał po pasie dla samochodów - czym (w jego mniemaniu) udowadniał, jak to rowerzyści nie znają przepisów.
        • Gość: uwaga!! Re: Masz 50% racji. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.05.13, 13:35
          OK, to prawda, kierowcy nie są bez winy.
          Ale z faktu, że kierowcy wyczyniają głupstwa nie powinno wynikać, że podobne głupstwa mają popełniać rowerzyści.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja