Gość: El-lo Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, st... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.13, 13:57 W tej szkole problemem jest bezradna dyrekcja, którą pomiata ojciec Franka. Niby 21. wiek, a wszyscy robią pod siebie, bo "prawnik" Wiele osób przepisało dzieci z klasy tylko i wyłącznie z powodu "Franka" i postawy jego rodziców. Szkoda, że artykuł prześlizgnął się po samym problemie tej szkoły. Nie tak daleko jest inna szkoła, gdzie dyrekcja w taki sam sposób doprowadziła najpierw do rozczłonkowania jednej z klas a potem do własnej klęski. Polska szkoła tkwi w komunizmie. Czy dwie osoby dyrekcji naprawdę potrzebują czterech sekretarek? Nauczyciel wysłany do firmy zginąłby do pierwszego piątku. Albo nauczyłby się pracować wydajnie i skutecznie. I rozwiązywałby problemy a nie zamiatał je pod dywan. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pff Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, st... IP: *.ip.netia.com.pl 06.06.13, 14:21 To może ujmę to nieco prościej niż pani psycholog i cała rzesza pożal się boże "specjalistów". W d***e mam czyja to jest wina. Jestem rodzicem i posyłając dziecko do szkoły chcę mieć pewność, że nikt go nie będzie straszył, rozbierał, katował, pluł jedzeniem i co tam jeszcze ten głupi gó...arz robi na co dzień. Jeśli szkoła nie jest w stanie zapewnić podstawowego bezpieczeństwa mojemu dziecku to oczywiste jest, że mam pretensje do szkoły. Pani z fundacyjki ładnie i okrągło mówi ale jakoś konkretów brak. Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Re: Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, 06.06.13, 17:04 Gość portalu: Pff napisał(a): > To może ujmę to nieco prościej niż pani psycholog i cała rzesza pożal się boże > "specjalistów". > > W d***e mam czyja to jest wina. Jestem rodzicem i posyłając dziecko do szkoły c > hcę mieć pewność, że nikt go nie będzie straszył, rozbierał, katował, pluł jedz > eniem i co tam jeszcze ten głupi gó...arz robi na co dzień. Jeśli szkoła nie je > st w stanie zapewnić podstawowego bezpieczeństwa mojemu dziecku to oczywiste je > st, że mam pretensje do szkoły. Pani z fundacyjki ładnie i okrągło mówi ale jak > oś konkretów brak. " I to jest pozytywny objaw . Takich głosów jest coraz więcej i może to mieć przełożenie na wynik wyborczy . A za tym pójdą zmiany w MEN a potem powoli i w codziennej praktyce szkolnej . Bo tak dalej być nie może . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wenge Dwie strony barykady? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.13, 14:25 Jedyny wniosek z artykułu to "Huston mamy problem". Zadziwia mnie konsekwencja pani redaktor w obronie uciążliwych uczniów, nad którymi pochylić się powinni wszyscy dookoła. Otóż pochylają się wszyscy: nauczyciele, dyrektor, uczniowie i ich rodzice, nawet pani redaktor! Skutek mierny. Tak trudno zrozumieć akt desperacji rodziców, z których 5 zabrała już swoje pociechy z klasy, nie chcąc narażać je (jakie szkody może to zrobić to nikt już się nie zastanawia?) na mobing jednego ucznia? Jak zdesperowani muszą być pozostali nie posyłając swoich dzieci do szkoły w formie demonstracji? Instytucja sobie nie radzi z takim dzieckiem, to poradzić sobie mają rodzice dzieci "współpracując" ze wszystkimi dookoła dla dobra dziecka, kosztem zdrowia własnych dzieci? Sprawa zaszła już za daleko! Aż prosi się o "komuno wróć", niezdyscyplinowany uczeń (jego rodzice) dostawali jedno, drugie, trzecie ostrzeżenie, w przypadku braku pozytywnych zmian delikwent był kierowany do "szkoły specjalnej" i to rozwiązywało problem. Nie zrozumiałe jest dzisiejsze pochylanie się nad problemem "agresora", z jednoczesnym pomijaniem interesów "ofiar". Wzorzec, który jakże często powielany jest już w dorosłym życiu, a największą krzywdę wyrządza "poszkodowanym". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kolorowa Schadenfreude IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.13, 14:33 Do klasy mojej córki przyszedł niedawno chłopiec, który się przeprowadził z rodzicami z Tczewa. Pechowo dla jego rodziców, dzieciak zabrał pierwszego dnia do szkoły scyzoryk, żeby się pochwalić kolegom i koleżankom. Mamusie z klasowego kółka różańcowego już mu przykleiły łatkę. Na dodatek nie poszedł mu dobrze test wałbrzyski (nie dziwne, chłopca tuż przed końcem roku przeniesiono z innej szkoły, trafił w nowe środowisko, może ma jakieś braki w nauczaniu, może chorował i opuszczał wcześniej zajęcia etc.). W każdym razie wredne mamuśki i tatuśkowie na zebraniu z ogólnym przyklaskiem wychowawczyni już mu przypięli łatkę łobuza i nieuka, komentując przy tym, że się jacyś ludzie z prowincji sprowadzili i chłopiec zaniża poziom, a w ogóle, to mógł iść do innej klasy i szkoły, a nie do tej akurat, gdzie wszyscy tacy poukładani. Rzygać się chce. Najwięcej przy tym ryje piłowały o to pochodzenie tczewskie babsztyle, które sprowadziły się do Warszawy raptem 10 lat temu czyli mieszkają tu prawie tyle, ile mają lat ich dzieci. Rodzicom chłopca równo zostały obrobione tyłki, a on sam ma już opinię głupka i bandyty, bo nic tak nie cieszy rodziców tych rzekomo grzecznych i ułożonych dzieci, jak problemy cudzych dzieci i ich rodziców. Kto tu zatem mówi o wsparciu, skoro dominuje chora satysfakcja zakompleksionych garkotłuków, że komuś nie urodził się geniusz taki, jak ich progenitura. Odpowiedz Link Zgłoś
zawilec1 Re: Schadenfreude 06.06.13, 16:22 Nawet jezeli masz rację, to styl i "kultura" twojej wypowiedzi świadczy, ze niczym nie różnisz sie od tych "babsztyli". Jezeli pisałaś o swoim dziecku to ono ciebie w szkole tylko nasladuje i pozostali rodzice moga mieć zasadne pretensje Odpowiedz Link Zgłoś
guru133 Kiedy powodem złego zachowania dziecka jest 06.06.13, 14:47 choroba, to można sobie z tym problemem przy współpracy z rodzicami poradzić, ale niestety w większości przypadków powodem takiego zachowania jest tak zwane bezstresowe wychowanie dzieciaka, brak czasu rodziców na zainteresowanie się jego problemami. Zastępowanie uczuc rodzicielskich prezentami i pieniędzmi oraz chorobliwe przekonanie że rozrabiający bachor to zapoznany geniusz, któremu wszyscy wokół chcą zrobić krzywdę. Wychowanie takiego rozwydrzeńca należało by zacząć od wychowania rodziców, ale na to niestety jest już z reguły za późno. Odpowiedz Link Zgłoś
smoktasmanski Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, st... 06.06.13, 14:50 Autorze tej notki: "szkoła postawiła jego rodziców przed sądem rodzinnym. Sąd uznał oskarżenia za bezzasadne". Szkoła nie może postawić przed sądem rodzinnym się nikogo. Może skierować wniosek, który sąd rodzinny rozpatruje. Nie ma w sądzie rodzinnym oskarżeń. Doucz się trochę. Odpowiedz Link Zgłoś
radon13 Czego własciwie brakuje ? 06.06.13, 15:07 Brakuje mechanizmów. Rozbestwiony szczeniak rozwala lekcje, terroryzuje inne dzieci a nauczyciel może go tylko prosić. Kiedyś do tego słuzył woźny i dyrektor, w ostateczności szkoła specjalna i OHP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kowalski Re: Czego własciwie brakuje ? IP: *.gazeta.pl 06.06.13, 16:19 Mnie brakuje wypowiedzi rodziców i tego Franka. A tak naprawdę - powiedzcie Państwo Rodzice, co takiego ten chłopiec robi? (czego Wasze dzieci by nie zrobiły?) Odpowiedz Link Zgłoś
zawilec1 Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, st... 06.06.13, 16:27 Nikt nie staje się psychopatą w wieku dorosłym, tylko poprawność polityczna nie pozwala nazwać stanu rzeczy po imieniu, sa dzieci zachowujace sie psychopatycznie. NIe ma terapii dla psychopatów tylko świadomość nieuchronnej konsekwencji jest w stanie powstrzymac ich od działania. To, ze piatka normalnych uczniów odeszła z klasy swiadczy o patologiii systemu oswiaty, na którą rodzice, nauczyciele i dyrektorzy nie maja wpływu. Opisywano podobna sytuację w Nowej Soli, po kilku miesiacach w koncu to sprawca odszedł z klasy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kowalski Re: Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, IP: *.gazeta.pl 06.06.13, 16:54 problem w tym, ze odszedł główny sprawca problemu - bijący wszystkich na lewo i na prawo. To nie tak, ze odeszły dzieci zdrowe, odeszły z różnych powodów, ale wśród nich był prawdziwy psychopata. Odszedł chory naprawdę, ale rodzice żądają głowy innego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mod Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, st... IP: *.wejherowo.vectranet.pl 06.06.13, 17:01 miejsce psychopatów jest w szkole specjalnej. koniec. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trampek Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, st... IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.13, 17:10 Z lektury artykułu widać, że jest to historia nakręcona dokładnie po to, żeby wsadzić kij w mrowisko i zaangażować ludzi w pisanie postów. Bo przecież uwielbiamy osądzać, pouczać i wychowywać cudze dzieci. Najlepiej, kiedy mamy podsuniętą "szokującą" historyjkę, opisaną w sposób jednostronny i nierzetelny. Ludzie, jeśli w Was jest tyle agresji i nienawiści, tego jadu który się z komentarzy wylewa, to JAKIE mają być dzieci? Niestety będą dokładnie takie same. Odpowiedz Link Zgłoś
tak.ale A co mnie to obchodzi! Mnie mama pozwala! 06.06.13, 17:47 Nie wolno grać w piłkę pod oknami - zwraca uwagę przedszkolak przedszkolakowi. A co mnie to obchodzi! Mnie mama pozwala! Mama Marcinka i mama Dominika sterroryzowały ponad 200 rodzian w budynku przy Śniardwy 6 w Warszawie. Ich dzieci bawią się pod oknami mimo że w zasięgu wzroku jest piękny plac zabaw, duże boisko, piaskownica, biblioteka dla dzieci, urokliwy skwerek z ławkami. Mamy na prośby i groźby innych lokatorów odpowiadają wulgaryzmami. Administracja nie wspiera lokatorów. A później zdziwienie, że domofon popsuty, wyrzucane śmieci przez okno... I Franusie w szkole terroryzujące całą klasę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość.portalu Re: A co mnie to obchodzi! Mnie mama pozwala! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.13, 21:28 Podaję rozwiązanie: Obrzucić miejsce zabawy petardami. Powtórzyć kilkukrotnie aż do skutku. Przedszkolaki będą spie...ć na plac zabaw aż się będzie kurzyło. A jak ktoś przyjdzie z pretensjami, odpowiedzieć - mnie mama pozwala napie...ć petardami w ludzi! Dziękuję, do widzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rrrr Re: Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.13, 19:30 Fakt, ze w komentarzach pojawił się obrońca psych-Franka, piszący z IP "gazeta.pl" najlepiej świadczy o wiarygodnosci tego tekstu i rzetelności dziennikarzy. Artykulik na zamówienie od krewnych i znajomych królika? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ruta Z Jak walczyć? Przede wszystkim kazać wywalić z domu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.13, 20:06 wszystkie telewizory, założyć hasło na komputer, zabrać smartfona, odciąć od gier, wyłączyć radio w samochodzie. I zacząć z dzieckiem ciche zajęcia domowe. tzw. ADHD, a konkretnie wszelkie zaburzenia sensoryczne wynika głównie z hiperstymulacji bodźcami, które dla rozwoju mózgu nie stanowią środowiska naturalnego. Za głośno, za szybko zmieniające się bodźce wizualne - i rośnie kaleka umysłowy. Niestety zaczyna to być plagą. Nauczyciele coś o tym wiedzą, bo coraz częściej mają trudności z utrzymaniem dzieci przez 10 min. w ławkach. Należy zmusić rodziców do pracy nad dzieckiem, albo odebrać prawa rodzicielskie. Może ktoś go jeszcze uratuje. I nie jest ważne, że owi rodzice mogą być dziani i myśląc stereotypowo nie ma podstaw do odebrania praw. U takich, wbrew pozorom, sytuacja dzieci bywa czasem znacznie gorsza, bo mają więcej źródeł bodźców. Ale pracą nad nim powinni zająć się specjaliści. W szkołach specjalnych. Nie mogą normalne dzieci płacić brakami w nauce, bo jakiś wykręt nie pozwala na prowadzenie lekcji. Likwidacja takich szkół to był duży błąd. Wykręcając się sianem pseudo-psychologii po prostu na tych dzieciach zaoszczędzono. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Jak walczyć? Przede wszystkim kazać wywalić z 06.06.13, 22:45 Gość portalu: ruta Z napisał(a): > Należy zmusić rodziców do pracy nad dzieckiem, albo odebrać prawa rodzicielskie > . Może ktoś go jeszcze uratuje. Kto? Pracownik z domu dziecka? Wierzysz w to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ona Mają czas, to protestują IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.13, 20:07 Mężowie w pocie czoła tyrają, a te kury doszukują się z nudów nieistniejących problemów. Jeszcze dłużej posiedzą w domu, poczytają więcej kolorowych czasopism i naoglądają się odmóżdżających seriali, to będą robić protesty z powodu nieodpowiedniego koloru ścian w klasie. Do roboty, baby, a nie pierdzicie w stołki przed telewizorem i żyjecie klasowym życiem swoich pociech, które często gęsto nie wyolbrzymiają tak spraw starych jak polska szkoła, jak wy, paniusie na utrzymaniu mężów. Jedna z drugą widzą tylko czubek własnego nosa, finansowo nie stać "dam" na opłacanie szkół prywatnych, to drą japy, żeby w publicznych było, jak w Beverly Hills na przemian z Harvardem. A ich chorobliwa nienawiść do kolegów i koleżanek ich dzieci odbiera im rozum. Ale to wszystko z braku sensownego i konstruktywnego zajęcia. Jak się znudziło podsłuchiwanie seksu sąsiadów i donoszenie na szwagra do skarbówki, to czas zająć się robieniem czarnego PR-u najmłodszym przedstawicielom społeczeństwa, którzy w dawnych czasach uchodziliby po prostu za łobuziaków, a dziś mają status klasowych zombie i wyrusza się przeciwko nim z transparentami. Jagnę z "Chłopów" też wywieziono na gnoju za wioskę, bo odstawała od standardów gromady. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ula Magiel towarzyski IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.13, 20:13 Jeśli dodatkowo wataha odkryła, że rodzicom Franka powodzi się lepiej niż przyjmują u siebie na wiosce za standard, to nie ma się co dziwić, że dzieciak ma przechlapane. Pewnie szczują na niego własne dzieci, a ten, jak to dziecko, odgryza się za każdy afront, a że ma wyrobioną odpowiednio do potrzeb opiniodawców opinię, to czego by nie zrobił, będzie uznany za bandytę i wykolejeńca. Za cichy chód po ulicy powinien być też ukarany, a nie odpowiada tylko za gradobicie i koklusz. Powinni jeszcze sprawdzić, czy rodzice to nie jehowi (nie-katolik w tym kraju to z automatu dla opinii podejrzany element), a może głosowali na niewłaściwą partię. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kula Re: Magiel towarzyski IP: *.60.citypartner.pl 07.06.13, 10:15 ej no to weź go zapisz do szkoły prywatnej i po kłopocie. jak się tak wspaniale powodzi. no chyba że się nie do końca tak wspaniale powodzi tylko się na pokaz demostruje.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ruta Z Przywrócić karanie w szkołach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.13, 20:16 Nie kary fizyczne, ale np. mycie umywalek, pielenie grządek, zamiatanie chodników, sklejanie książek w bibliotece, sprzątanie zaplecza sali gimnastycznej itp itd. Po lekcjach. Niestety współcześni psycholodzy postanowili być mądrzejsi od pokoleń, które przez setki lat wychowywały następne pokolenia. Pewne zasady z księżyca się nie wzięły. Nie wszystko opędzimy pigułkami szczęścia. Trzeba się przeprosić z mądrością pokoleń, bo odkąd zaczęto o niej zapominać (lata 70.), społeczeństwa zachodnie rozłażą się coraz bardziej w szwach. Chińczycy nie zasłaniają się trudnym dzieciństwem, nie wychowują się bezstresowo - i nas zjedzą już niedługo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olga Re: Przywrócić karanie w szkołach! IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.13, 20:35 Ja (mówię całkiem poważnie) musiałam napisać podanie do kierowniczki świetlicy, aby karała moją córkę za każdą niesubordynację, ponieważ w szkole jest taka zasada, że się w żaden sposób nie karze dzieci, tylko wpisuje uwagi do dzienniczków, co rodzice olewają albo reagują agresywnie. Jedna z matek dostała szału, jak się dowiedziała się, że jej córka za karę za zepsucie tablicy multimedialnej miała posprzątać w świetlicy rozsypane klocki. Wykrzykiwała, że to zamach na wolność jej córki i zmuszanie do niewolniczej pracy, która leży w gestii sprzątaczki. Swołocz wylazła z czworaków, dorobiła się i rządzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taka jedna Re: Przywrócić karanie w szkołach! IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 06.06.13, 22:47 najgorsze, ze ta swolocz sie rozmnaza i psuje Swiat. No, ale w Polsce(i nie tylko)postawiono na ilosc, zamiast na Jakosc. Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Re: Przywrócić karanie w szkołach! 06.06.13, 23:11 Gość portalu: Olga napisał(a): >" Ja (mówię całkiem poważnie) musiałam napisać podanie do kierowniczki świetlicy, > aby karała moją córkę za każdą niesubordynację, ponieważ w szkole jest taka za > sada, że się w żaden sposób nie karze dzieci, tylko wpisuje uwagi do dzienniczk > ów, co rodzice olewają albo reagują agresywnie. Jedna z matek dostała szału, ja > k się dowiedziała się, że jej córka za karę za zepsucie tablicy multimedialnej > miała posprzątać w świetlicy rozsypane klocki. Wykrzykiwała, że to zamach na wo > lność jej córki i zmuszanie do niewolniczej pracy, która leży w gestii sprzątac > zki. Swołocz wylazła z czworaków, dorobiła się i rządzi." No i takie to kary - uwaga do zeszytu uwag , albo obniżenie stopnia z zachowania - rozzuchwalają chuliganów i innych , którym zachowanie chuliganów imponuje . Czyli totalna bezkarność , bo chuligan i jego rodzice olewają uwagi jak również stopnie z zachowania . Stąd ten rozrost chuligaństwa . Pora to zmienić . Ale najpierw trzeba zmienić ludzi zarządzających oświatą - od góry do dołu . Odsunąć od władzy tzw postępaków , czyli tych od " postępowej " , " nowoczesnej " oświaty . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: john Re: Przywrócić karanie w szkołach! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.13, 11:52 Przebacz, ale mojego dziecka nikt nie będzie karał poza mną. Przyjmuję, że może zrobić coś złego, ale oczekuję informacji od szkoły, a nie samowolkę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wix Co to za bzdury!? IP: *.compower.pl 06.06.13, 20:31 Owszem, dzieci z ADHD potrafią być nieznośne, nawet agresywne, ale zadaniem nas, dorosłych, jest otoczenie ich szczególną opieką, a nie ciąganie ich rodziców po sądach - mówiła Iwona Lelito, prezes Polskiego Towarzystwa ADHD Rolą rodzica jest użerać się z czyimś agresywnym dzieckiem??? Jeśli taka Twoja rola kobieto to proszę bardzo. Nikt Ci w pracy nie będzie przeszkadzał ale nie kosztem mojego dziecka. Popieram rodziców, którzy chcą żeby nieprzystosowany był usunięty z klasy. Reszta dzieci może się stresować po to żeby jeden się wyszumiał? Chyba skretynieliście do reszty Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kowalski Re: Co to za bzdury!? IP: *.158.217.195.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 06.06.13, 21:03 Problemem Franka jest to, że nie ma aspergera, nie ma ADHD... może ma zwykłą śrubkę w pupie jak u wielu dzieci jest teraz... ale nie pasuje do reszty. Rodzice do bólu normalni - kochający, ale nieustępliwi wobec takich samych rodziców jak oni. Tam się nie dzieje nic w tek klasie. Nic z czym nie mógłby sobie poradzić zwykły nauczyciel. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miau Re: Co to za bzdury!? IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.13, 23:52 Ooo, Kowalski wyszedł z Gazety, bo z mobilnego pisze! Jak ma śrubkę, to mu dokręćcie, ino mocno. Ponoć działa. 25 osób potrafi przyswoić zasady, 1 - nie. Z kim jest coś nie tak? Rodzice bez powodu nie zabierają dzieci ze szkoły/klasy. Użerać się z cudzym też nie mają obowiązku. Jak jest jeden zgniłek robaczywy w koszu zdrowych jabłek, to co się robi? Ciekawe, za ile lat zobaczymy w tv rozmazaną mamusię "Franusia", szlochającą do kamery: "mój synuś? nigdy! to takie dobre dziecko..."? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: Co to za bzdury!? IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.13, 21:04 Jak chodziłem do podstawówki ajajaj jak dawno w 1976 skończyłem :-( był tam taki jeden ADHD. Tak gdzieś w 4 klasie się w pełni objawiły objawy. Ciężko było z nim wytrzymać, naprawdę, taka szalejąca osa. Parę miesięcy wytrzymaliśmy. W 5 klasie tak z kilka razy dostał zbiorowy tzw. "omłot" i mu przeszło. Na prawdę mu przeszło :-) Odpowiedz Link Zgłoś
topiramax Deja vu 06.06.13, 21:21 Kiedy przeczytałam ten tekst przypomniał mi się chłopiec z klasy mojego syna i sytuacje, które miały miejsce jakieś 10 lat temu w jego podstawówce (mój syn już jest licealistą). W klasie z moim synem był...nazwijmy go: Łukasz. Łukasz był lekko niesprawny fizycznie, głównie były to kłopoty z koordynacją postawy (szczegółów nie znam). Pamiętam, ze był bardzo uzdolniony, przepięknie pisał, angażował się w szereg konkursów, zajmował wysoko punktowane miejsca w olimpiadach tematycznych z przedmiotów ścisłych. Chłonął (zasłużenie) wszelkie pochwały ze strony nauczycieli. Wydawało mi się jednak, że jego świat , to był świat przesycony obecnością i standardami ludzi dorosłych. Nie bardzo umiał nawiązać przyjazne kontakty z rówieśnikami, na lekcji się nudził (był zawsze z materiałem do przodu). Ożywiał się tylko gdy był proszony do odpowiedzi. Traktował to jak "występ" i nie ukrywał tego, ze uważa się za lepszego co irytowało inne dzieciaki. Miał prawo: ciągle to słyszał. Nauczyciele go faworyzowali a wychowawczyni-polonistka prawie wystawiła mu ołtarzyk... Mój syn często referował w domu, że z jej strony klasa słyszała wypowiedzi: "Posłuchajcie, może się wreszcie czegoś od Łukasza nauczycie" albo na szkolnej wycieczce " Szkoda, że nie ma Łukasza, można by było poprosić przewodniczkę o więcej informacji a tak nie ma nikogo kto by zrozumiał o czym jest mowa" lub " Sprawdzanie trochę potrwa, bo wasze prace daję najpierw do przeczytania mojemu synowi (- 10letniemu! ), opowiadanie Łukasza przeczytam sama"...itd. , itp. W końcu Łukasz poza Mamą, nauczycielami , nie miał przy sobie życzliwych ludzi....w stosunku do kolegów pojawiły się zwroty "wy głąby", klasa odwzajemniała się wyśmiewaniem jego ułomności i izolacją. Łukasz źle to znosił. Przestawał się kontrolować, prztyczki i obelgi zaczęły coraz częściej zastępować pięści. Mama na zebraniach płakała, że grupa go dyskryminuje, bo rodzice źle nastawiają swoje dzieci...z zazdrości o jego zdolności. Wygłaszała moralizatorskie monologi "Kochajcie swoje dzieci a będą lepsze dla ludzi niesprawnych" (naprawdę!). Wychowawczyni nie potrafiła być obiektywna, nie widziała własnych błędów, miała pretensje do rodziców, którzy oczywiście skarżyli się na zachowanie Łukasza i wywierali presję aby zmienić mu choć klasę bo dzieci nie chcą chodzić do szkoły w obawie przed jego furią, o którą było coraz łatwiej...i niebezpiecznie, bo potrafił wymachiwać nożyczkami. Niestety potrafili szydzić z jego nieprzeciętnych umiejętności (na zebraniach) w rodzaju "czy szkoła nie mogłaby dać mu listu polecającego do szkoły dla geniuszy i uwolnić "normalne" dzieci" albo "jeszcze trochę i Łukasz zastąpi Panią na etacie i poprowadzi lekcje"... Szkoła zorganizowała warsztaty dla klasy jak radzić sobie z agresją, napięciem. szkoda tylko, że oczekiwania prowadzących co do zmiany zachowania były skierowane do klasy...Łukasz był traktowany jako ofiara, której sposób reagowania nie wymaga zmian.....szkoda opisywać wszystko...koniec końców Łukasz zmienił szkołę, czego polonistka nie mogła przeboleć bo straciła takiego ucznia, olimpijczyka..... Dziś gdy to wspominam widzę, że Bóg stworzył Łukasza a dorośli go zepsuli.... Każdy okopał się po swojej stronie: Mama Łukasza, Szkoła, Rodzice reszty klasy. Nikt nie chciał wypracować kompromisu i uważał, ze racja leży jedynie po jego stronie. Stracili wszyscy: Łukasz nie wypracuje w ten sposób wzorców integracji z ludźmi, którzy od jego poziomu odstają a to konieczne aby funkcjonować w społeczności, klasa - bo dostała komunikat, ze jedyne rozwiązania to rozwiązania ostateczne i wysiłek na rzecz współpracy jest psu na budę, Mama Łukasza, bo pozostaje w przeświadczeniu, ze świat dla jej syna jest okrutny i zawistny, Nauczycielka- bo prawdopodobnie uważa nadal, że dla jednego wybitnego dziecka warto zarzucić dar szacunku i zaufania innych dzieci do niej i do szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions hahaha -najlepsza beka będzie 06.06.13, 23:13 kiedy rodzice ZOsi, Zuzi, Madzi, Alka i/lub Antka we wrześniu skonstatuja z przykrością, że pozostali rodzice dopięli swego i Franiu został istitnie przeniesiony... do nowej klasy ich dzieci... ‚:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bezprecedns Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, st... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.13, 00:15 Zmanipulować starszych gnębicieli żeby pognębili młodszego gnębiciela i spokój Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CzarnaInes Obudźci się sprawiedliwi i najlepsi rodzice IP: 91.224.144.* 07.06.13, 07:31 Witam. Mój syn ma spektrum autyzmu - nie wiadomo czy to asperger czy autyzm wysokof., a może nic. Chcieliśmy współpracować z przedszkolem, ale przedszkole potraktowało mojego syna i nas jak smieci. Bez czekania na diagnozy zaczelismy terapię - sami wszystko ogarniając. Mam wrażenie, że w tym kraju napotykam osoby, które powinno się zamykac w ośrodkach specjalnych bo maja tyle żółci i zlości w stosunku do dzieci, ale się nie da bo nie mają diagnozy:) Ja też bym nie chciała żeby ktoś bił mojego syna, tez bym działała - tym bardziej że mój syn jest autsajderem, nie jest agresywny, ale jak ktoś go zacznie traktowac jak śmieć to takim się stanie i na nic terapie, nasze zaangażowanie jeśli inni będą go tak traktować. Jest inteligentnym czterolatkiem, przerastającym intelektualnie rówieśników, nie bije, nie gryzie, nie kopie, ale ...nie wie jak rozmawiać ze swoimi kolegami (dla niego to język obcy), ma kłopoty z koncentracją i tele w temacie. Wśród zdrowych dzieci nie ma takich kłopotów??? "Zdrowe" dzieci to tylko te grzeczne, dobrze ułożone, siedzące bez wiercenia 45 minut w ławce, nie sypiące piaskiem w piaskownicy, zawsze jedzące grzecznie obiadek, itp.??? Może rzeczywiście zachowanie Franka zabrnęło za daleko, może problem jest wielowątkowy - ale wypadaloby chyba z większą kulturą, szczególnie po stronie tych zdrowych go rozwiązać, może rzeczywiście potrzeba głębokiej terapii, ale to jak to jest opisane to "młot na czarownice". Niepokojące jest to, ze rodzice uciekają się do transparentów - dlaczego tego nikt nie uniknął. Kazdy ma uczucia nawet ten z ADHD, aspergerem czy autyzmem. Mnie szokuje to do czego doszło. Sorki ale ja jako mama takiego Franka sama go bym zabrała stamtąd, może własnie z myślą o szkole, która ma doświadczenie w takim temacie. Tylko terapia może pomóc i trzeba się z tym pogodzić i to długa... Krzyknę tak: JA TEŻ JAK PATRZYŁAM NA SWOJEGO SYNKA W WÓZKU MYŚLAŁAM, ŻE JEST ZDROWY!!! I nic nie poradzę muszę tak żyć i starać się synowi zapewnić jak najlepsze warunki, dać mu szansę na godne życie, w którym bedzie potrafił się obronić. Nie wrzucajcie wszystkich dzieci z autyzmem i aspergerem do jednego worka, że to tylko agresywne półgłówki- każdy przypadek jest inny. Dajcie nam (rodzicom) i dzieciom żyć, bo nikt nie chciał takiego losu. Tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Karolina 100% racji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.13, 09:05 Polskie społeczeństwo jest zaściankowe i małostkowe, a ocena ludzi odbywa się szybko i bez głębszych refleksji. Moje córki są zdrowe, tłumaczę im stale, że należy akceptować odmienność, rozumieć złe humory kolegów, ich problemy, że nie każdy może być geniuszem w szkole, nie każdy umie usiedzieć na miejscu, może popełniać błędy. Ale spotykam się z takim jadem na zebraniach w szkole, generowanym zwłaszcza przez nadpobudliwe mamuśki, że mam ochotę wstać, opluć ich wszystkich, trzasnąć drzwiami i wyjść, kiedy słyszę, jak rodzic jednego dziecka wypowiada się o drugim per "debil", jak pojawiają się pomysły wysłania dziecka, które jest rozrabiaką, ale w sumie to miłym i inteligentnym, aby taki uczeń poszedł do szkoły specjalnej albo w ogóle został w domu. Zapytałam ostatnio jedną taką niedorżniętą mamuśkę, jak by się czuła, gdyby ktoś atakował jej córkę tak, jak ona (ta mamuśka) zaatakowała inne dziecko, którego rodzice przechodzą przez mękę szkoły, choć bardzo się starają współpracować, ale chłopiec jest nadmiernie ruchliwy, rozprasza się i przez to jego ojciec na jednym z zebrań usłyszał, że ma w domu bandytę, którego powinno się izolować. Nauczycielka jest tuż przed emeryturą i ma gdzieś wnikanie w problem, napisze uwagę, wezwie rodziców, o dziecku mówi, że jest trudne i nie nadaje się do normalnego nauczania, ale sama nie ma odrobiny serdeczności w stosunku do tych ludzi, dla których każdy dzień to strach, czy znowu nie będą musieli świecić oczami za syna. Bić nie wolno, krzyczeć nie wolno, w dzisiejszych czasach najlepiej się odizolować od toksycznego otoczenia i samemu poświęcić nauczaniu dziecka, tylko jak go to przygotuje do życia w społeczeństwie? Na starcie odrzucone, osamotnione i zaszufladkowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jml13060 Re: 100% racji IP: *.ip.netia.com.pl 07.06.13, 09:30 Przyjemnie czytać Twoją wypowiedź. Aż chce się Twego kulturalnego towarzystwa. I to Twoje bogate słownictwo, że och-i-ach, np. "mamuśka, nadpobudliwe mamuśki, mam ochotę wstać, opluć ich wszystkich, trzasnąć drzwiami i wyjść, niedorżniętą mamuśkę". Domyślam się, że się hamujesz na forum z używaniem mocniejszych określeń na tę naszą patologię. Społeczeństwo uległo i nadal ulega rozwarstwieniu na bogatych-biednych, kulturalnych-chamów, wykształciuchów-fizycznych, pracujących-bezrobotnych, bezdomnych- ....... a szkoły pozostały egalitarne i powszechne. Owszem, są próby tworzenia szkół o podwyższonych standardach uczenia, jednak to niewielki odsetek. Należy postawić podstawowe pytanie - czy utrzymywanie obowiązku szkolnego nadal ma sens ? Może poprzestać tylko na nauce pisania, czytania i liczenia wobec wszystkich, a matematyki, fizyki, chemii, historii, geografii, ... uczyć tylko tych, którzy chcą się uczyć i z tej wiedzy w przyszłości będą korzystać. Podobne pytanie dotyczy celu i wartości obecnego egzaminu maturalnego i powszechności studiów wyższych. Czy stać Polskę na marnowanie pieniędzy na udawaną edukację ? Może warto te rozproszone pieniądze skupić na dobrych szkołach, liceach, zawodówkach, technikach, uczelniach ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Czarna Ines Re: 100% racji IP: 91.224.144.* 07.06.13, 12:49 Hmmm, ale np mój syn chce się uczyć?! I co mam mu tego zabronić??? On nie udaje. W wieku czterech lat czyta, liczy, itp. Przerasta grupę zdecydowanie. Czy w związku z tym, że potrzebna mu pomoc przy ćwiczeniu koncentracji to mam mu powiedzieć żeby sobie darował, bo i tak nie ma po co? Bo tylko na edukację mają szansę zdrowe dzieci a te z deficytami, które walczą z samym soba i ich rodzice walczą o nich to już nie??? Idąc takim tokiem wszyscy rodzice, którzy usłyszeli diagnozę o np. adhd, aspergerze, autyźmie powinny dostać zlecenie od lekarza na skręcenie im karku. Bo po ich utrzymywać, takie nieroby, nic nie umieją.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jml13060 Re: 100% racji IP: *.ip.netia.com.pl 07.06.13, 13:39 No tak. Jest nad czym się zastanowić. To "wyrównywanie szans" jest krzywdzace dla tych, kosztem których następuje ten proces wyrównywania. Oto mam dyskalkulię, a koniecznie chcę zostać inżynierem i budować mosty. No chcę !!! (tupanie nogami). Oto mam dysleksję, a chcę zostać pisarzem powieści. No chcę !!! (tupanie nogami). Oto mam ADHD i chce pracować w czytelni. No chcę !!! (tupanie nogami). itd. Edukacja i potem praca powinna być dostosowana do zdolności i ułomności osoby. Jeżeli ktoś cierpi na dyskalkulię to nie powinien podejmować zawodów związanych z obliczeniami, na dysleksję zajmować się korektą wydawnicza albo pisać programy komputerowe, na ADHD związanych z kontaktami z ludźmi, w szczególności pielęgniarstwa, opieki nad dziećmi i osobami starszymi, gdzie wymagana jest cierpliwość i pokora. Tak jak w sporcie. Jeżeli ktoś waży 120 kg i ma wzrostu 150 cm to nie zabiera się za uprawianie skoku wzwyż, tylko za sporty siłowe. Nie żąda wprowadzenia kategorii wagowych, przeliczników i handicapów. Krótko. Twój syn/córka = Twój problem. Nie staraj się przerzucać go na tych rodziców, którzy mają dzieci zachowujące się normalnie. W szczególności nie zmuszaj ich do czynnego uczestnictwa w terapii Twojego dziecka. Nie dziwię się rodzicom dzieci, którzy przenieśli je do innych klas, jak najdalej od owego Franka. Tak jest też w życiu towarzyskim - jak ktoś nie pasuje do grupy, to grupa odsuwa się od niego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czarnaInes Re: 100% racji IP: 91.224.144.* 07.06.13, 14:52 To zaczyna być interesujące.:) Uważasz zatem mój drogi adepcie wiedzy o całościowych zaburzeniach rozwoju, iż taka osoba chce na siłę wykonywać jakiś zawód, np. zostanie lekarzem, potupie nogami i nim zostanie, nie daj Sziwo jakimś chirurgiem i przez przypadek Ci coś wytnie, hmmm. Do tej pory wydawało mi się, że trzeba mieć do zawodów/profesji predyspozycje czy wiedzę, ale widać się mylę i moje dziecko ma szanse, idąc Twoim Szanowny Pisarzu tokiem myślenia, zostać lekarzem i Ci coś wyciąć. Muszę Cię zatem rozczarować: otóż zapewnienie edukacji, rozwijanie zainteresowań, nie uważam wcale za zmarnowany czas. Cieszy mnie, ze moje dziecko już liczy (gdy inny rozpoznaja dopiero cyferki), czyta (gdy inni nie potrafią wydeklamować alfabetu), fascunujące jest to jak uczy się grać na perkusji itp. Rozbudzamy jego zainteresowania, ale nie zmuszamy nikogo żeby przebywał w Naszym czy Jego towarzystwie. Mam jednak prawo zapewnić mu szansę na godne życie. Nie wiem co będzie robił w życiu, ale nie darowałabym sobie, gdybys go musiał/musiała utrzymywac (płacąc podatki), gdyby był umieszczony w jakimś ośrodku. te myśli nie dałyby mi spać :) Podajesz ciekawe przykłady; szczególnie upodobałam sobie ten z mostami. Mamy i mostów i dróg w Polsce niewystarczającą ilość i co i rusz jakieś ustereczki. O Aleksandrze VI dziekujemy, że zaprojektowali je i zbudowali ludzie o takim intelekcie i zdrowiu jak Ty. Ja ze swej strony dziekuję. Bardzo bym jednak prosiła o nie wpisywanie znaku równości pomiędzy moim dzieckiem a dzieckiem, które jest oze własnie rzeczywiście agresywne, niedostosowane. Każde jest inne. Też reaguję, jeśli mojemu synowi dzieje sie krzywda, bo jakiś rozpieszczony dzieciak mu dokucza. Na szczęście koledzy go lubią i nie daja się:) dziekuję za uświadomienie, że moje dziecko to mój problem. Ta wiedza Mój Drogi jest bezcenna. Dziękuję - do tej pory miałam wątpliwości, myślałam, że ktoś je wychowa:):):)Chcicłabym jednak zaznaczyć, że taka sytuacja może też przydarzyć się w Twoim środowisku/rodzinie. Może nagle, niespodziewanie okazać się, że ktoś z Twoim bliskich ma dziecko z zespołem aspergera, angelmana, retta czy autyzmem. Każdy normalny rodzic uszanuje to, że nie chcesz się z Nim kontaktować, wspierać - ok = Twój problem. Ja jednak ze swojego dziecka nie zrezygnuję bo BARDZO JE KOCHAM. Przepraszam Cię, że wbrew Twojej teorii rodem z Nietzsche, będę jednak angażowac go w życie społeczne. Oczywiście zapewniam, że osoby, które nie będą chciały angażowac się z bogate życie czterolatka zostaną poinformowane o tej możliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jml13060 Re: 100% racji IP: *.dynamic.chello.pl 08.06.13, 05:09 OK. Masz prawo kochać swojego nadpobudliwego, a wielce zdolnego syna/córkę, a on/ona mają prawo do Twojej miłości. Nikt tego nie kwestionuje. Dyskusja dotyczy uogólnionego przypadku "Franka" z publikacji, a zatem czego innego - czy dzieci "normalne" muszą być narażone w szkole na kontakt z dziećmi nadpobudliwymi i źle wychowanymi ? Część z dyskutantów uważa, że nie - do nich zaliczam się ja, a część uważa, że tak i oni krytykują tych rodziców, którzy przenieśli swoje dzieci do innych klas, możliwie daleko od owego "Franka". Ja tych rodziców rozumiem i sam bym tak postąpił. Kolejne pytanie - co zrobić z "Frankiem" ? Zgadzam się z wypowiedziami sugerującymi przeniesienie go do szkoły specjalnej, w której miałby indywidualny tok nauki, a być może nawet zrezygnowanie wobec niego i dzieci z problemami w rodzaju dys-coś-tam z obowiązku szkolnego. Rozwiązanie w postaci terapii grupowej, żeby "Franek" mógł się zaliczyć obowiązek szkolny, odbywałoby się kosztem pogorszenia warunków edukacji pozostałych dzieci. Na miejscu rodzica dziecka z klasy Franka nie godziłbym się na to i szybko przeniósł do innej klasy. Gdyby zrobili tak wszyscy, to Franek zostałby w klasie sam jak palec. Dlaczego miałbym się godzić ? Wyobraźmy sobie oto czytelnię pełną studentów przygotowujących się do ważnych egzaminów. Kucie w ciszy i pośpiechu uzasadnionym zbliżającą się godziną egzaminu. Oto wchodzi do czytelni nadpobudliwy Franek (może nawet i bardzo uzdolniony ?) bierze na swój stolik stertę książek do nauki, szybko je wertuje i znudzony zaczyna harce. Tupie, gwiżdże, głośno a smrodliwie pierdzi, zaczepia siedzących obok, głośno rozmawia, niszczy książki - przeszkadza innym kolegom (zdaniem mamusi/tatusia Franka znacznie mniej zdolnym od ich syna ?) w zdobywaniu nauki. Co ma zrobić bibliotekarz ? Czy ma tolerować takie zachowane ? A jeśli toleruje, to co mają zrobić pozostali studenci chcący w spokoju przygotować się do egzaminu ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czarnaInes Re: 100% racji IP: 91.224.144.* 10.06.13, 07:44 Odpowiem jeszcze raz! Ostatni - Sziwo mam nadzieję, że zrozumiesz... Oczywiście nie wolno tolerować agresji i też się z nią nie zgadzam - to po pierwsze. Nie wszystkie zachowania dzieci, które są agresywne można połączyć z zaburzeniami rozwoju. Terapia grupowa (jak ją nazywasz) tak - ale tylko, gdy uczeń nie jest agresywny. Oprócz tego - mój drogi - problem to chyba wczoraj się nie zaczął. Na pewno były jakieś symptomy wcześniej - z artykułu nie wynika czy Franek był na jakiejś terapii - chociażby behawioralnej, MDS, itp. Teraz np. na MDS jest za późno. Większość terapii daje najlepsze skutki do ok. 6 roku życia, czyli przed pójściem do szkoły. Terapie nie mają na celu wyłączenie agresji, ale np. nauczenie mówić, rozmawiać (!) Wątpię czy w obecnej sytuacji Franek odwiedzi bibliotekę... Moje dziecko nie jest nadpobudliwe - nie wiem skąd Twoja opinia w ostatnim poście - znasz je? widziałeś? Nie życzę sobie żebyś wypowiadał się na temat mojego dziecka w sposób tak jednostronny. Tym bardziej, że nie wynika z Twoich wypowiedzi, że znasz się na zaburzeniach neurologicznych. Z Twoich wywodów wynika, że wszyscy autystycy, aspergerowcy czy ze spectrum to agresywni gó...arze. najczęściej agresorami nie są dzieci tzw. "wybrane", ale właśnie te zdrowe - np. w stosunku do chorych, ale nie tylko, po prostu szukają guza, wrażeń. Rozładowują się nie np. na bieżni czy siłowni, ale w szkole. Skoro już wypowiadasz się w tym temacie proponuję zapoznać się z literaturą fachową, a nie tylko bazować na artykułach napisanych dla samego napisania. Nie potrzebuję też Twojej zgody na kochanie lub nie swojego dziecka - i tak jak pisałam wcześniej, nie życzę sobie nawet ironicznych tekstów w jego stronę. W naszym społeczeństwie łatwiej jest zaakceptować to, że np. w wynuku porodu dziecku wyrwano rękę, wydłubano oczy, itp. Albo, sytuację, gdy okazuje się, że dziecko jest chore na raka, albo po prostu jest niepełnosprawne w sposób widoczny, np. jeździ na wózku. Wtedy to wszyscy współczujemy, jesteśmy pełni empatii, ale gdy zaburzenie na pozór jest niewidoczne to w ogóle tego nie akceptujemy. Pomyśl o tym. jeszcze raz: agresja to nie zawsze choroba - więc wyobraź sobie po prostu sytuację, że jesteś rodzicem dziecka autystycznego (nieagresywnego), rozumiem, że nie będziesz walczył? Poddasz się? Oddasz go/ją bo ośrodka bo nie będzie potrafiło komunikować się ze światem? Odpowiedziałam tylko dla tego, że mimo wszystko masz potencjał żeby zrozumieć różnicę między zaburzeniem/chorobą a brakiem wychowania. Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka. Za agresję swojego dziecka (nie związaną z deficytami) będziesz odpowiedzialny TY, ale jaki masz wpływ na chorobę? Być może taka "przygoda" Tobie się przydarzy...w Polsce aktualnie 1 na 150 dzieci rodzi się z autyzmem/aspergerem, w UK i USA już 1 na 100. Skala coraz większa. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jml13060 Re: 100% racji IP: *.ip.netia.com.pl 10.06.13, 09:33 Ależ ta dyskusja nie jest o Twoim dziecku. Może jeszcze raz przeczytaj tę publikację i zastanów się czego dotyczy dyskusja ? Załączam krótki cytat sygnalizujący problem: "Rodzice uczniów SP nr 32 w Krakowie przez dwa dni nie puszczali dzieci na lekcje. To był ich protest przeciw niegrzecznemu Frankowi. Chcą, by został wyrzucony z klasy. Pytanie co dalej? Będzie rozrabiał gdzie indziej? ... ". To jest protest przeciwko niegrzecznym Frankom, z którymi nie radzi sobie szkoła i władze oświatowe (imię "bohatera" zostało w publikacji zmienione i nie dotyczy żadnego konkretnego Franka). Rodzice innych dzieci swoim absencyjnym protestem starają się je obronić przed Frankiem i zadbać o ich dobrą, spokojną edukację i wychowanie. Tylko tyle. Moim zdaniem mają do tego pełne prawo. Natomiast moim zdaniem rodzice owych Franków nie maja prawa żądać od rodziców innych, grzecznych dzieci akceptacji złych zachowań w szkole i rozwalania lekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czarnaInes Re: 100% racji IP: 91.224.144.* 10.06.13, 10:02 ooo, zauważyłes. Szkoda tylko, że nie widząc mojego dziecka w poprzednich postach wrzuciłeś go do "frankowego worka". Bardzo Cię przepraszam, ale na to się nie zgodzę - oceniłeś czterolatka, którego na oczy nie widziałeś (!). Dla olśnienia przydałoby Ci się zetknięcie z chorym dzieckiem - tak na co dzień. - poza tym tak jak pisłam wcześniej: dziwię się rodzicom Franka, że sami nie podjeli decyzji o zabraniu syna. Jakakolwiek jest prawda to nie jest to dobre środowisko dla niego. jego pobyt w tej szkole nie przyniesie nic dobrego ani tym uczniom, ani jego nie naprawi. Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: 100% racji 11.06.13, 07:12 > Dyskusja dotyczy uogólnionego przypadku "Franka" z publikacji, a zatem czego in > nego - czy dzieci "normalne" muszą być narażone w szkole na kontakt z dziećm > i nadpobudliwymi i źle wychowanymi ? 1. Dzieci nadpobudliwe też są normalne. Tak, jak normalni są rudzi albo flegmatycy. 2. Dziecko nadpobudliwe a dziecko źle wychowane to dwie zupełnie rózne rzeczy, to tak, jakbys mówił, że dzieci na wózkach inwalidzkich nie chodzą, bo są leniwe. W związku z powyższym, czego niby dotyczy ta dyskusja? Odpowiedz Link Zgłoś
angrusz1 Re: 100% racji 11.06.13, 07:57 Niejaki minor napisał : "1. Dzieci nadpobudliwe też są normalne. Tak, jak normalni są rudzi albo flegmatycy. 2. Dziecko nadpobudliwe a dziecko źle wychowane to dwie zupełnie rózne rzeczy, to tak, jakbys mówił, że dzieci na wózkach inwalidzkich nie chodzą, bo są leniwe. W związku z powyższym, czego niby dotyczy ta dyskusja? ' Dyskusja dotyczy nadpobudliwości skrajnej i skrajnego niewychowania . Ja lubię pić gorącą kawę . Wielu ludzi tak lubi . Gorącą . Gorącą to znaczy jaką ? 90 C ? 80 C ? Gorącą dla normalnego człowieka to taką którą można wypić nie robiąc sobie krzywdy . To samo jest z nadpobudliwością . Nie ma miary nadpobudliwości ( w cm, kg ) i stąd u ciebie błąd logiczny . Ty nadpobudliwość uznajesz za normę . Może masz rację , tak jak ja z gorącą kawą . Ale może w przypadku Franka ta nadpobudliwość jest skrajna a stąd może być i niebezpieczna. I wydaje mi się , że o to tutaj chodzi . O skrajną nadpobudliwość ucznia , która uniemożliwia nauczycielowi prowadzić normalnie lekcję i która stanowi zagrożenie i dla samego ucznia i dla innych uczniów . Więc nie wciskaj kitu . Rodzice innych uczniów też potrafią trzeźwo oceniać sytuację i widzą jak jest . Ponieważ jako nauczyciel wiele razy spotykałem takich uczniów i brak stosownej reakcji rodziców ucznia , dyrekcji i wychowawcy , to bardzo wspieram reakcję innych rodziców . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jml13060 Re: 100% racji IP: *.ip.netia.com.pl 11.06.13, 09:41 Zwracam uwagę W.Sz. dyskutantów na określenie "nadpubudliwy". Ów przedrostek "nad..." wskazuje na nadmierną (czyli przekraczającą miarę) pobudliwość, czyli odstępstwo od normy (miary, normalności). Zastanówmy się nad przyszłością takiego Franka. Jeśli uda mu się skończyć szkoły (jest to prawdopodobne) i zdać maturę, ukończyć wyższe studia, to przyjdzie mu pracować w jakimś zespole ludzkim ... no właśnie. Albo stanie się kolegą nie do wytrzymania, od którego wszyscy się odsuną. Co gorsza, bo jeśli jest rzeczywiście tak piekielnie zdolny, to może zostać nawet szefem zespołu, więc ... biada podwładnym. :) :) :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZS Przeniesienie IP: *.dynamic.chello.pl 07.06.13, 07:43 tak się składa, że przeniesienie do innej klasy lub placówki może (choć nie musi) być dla "Franka" szansą na poprawę. Może w nowym środowisku znajdzie więcej zrozumienia i wsparcia. Wtedy przekonamy się, czy tak naprawdę problemem był "Franek" czy klasa i szkoła, która go zaszczuła. Sytuacje, kiedy banda rozpieszczonych synusiów i cudownych córuś-księżniczek znajduje sobie w klasie ofiarę i zamienia jej życie w piekło - też się zdarzają! Klasa trzyma się razem i ma ubaw po pachy kiedy na takiego "Franka" da się zwalić winę za wszystko i samemu być bezkarnym, kiedy można go sprowokować, a i tak z definicji to będzie "jego wina" gdy tymczasem prowokator z płaczem odgrywa ofiarę... Nie czarujmy się, takie klasy też są. Jeżeli przeciwko temu dziecku rozpętała się taka nagonka, to w tej klasie i szkole już się od tego nie uwolni. Nawet jeśli problem zostanie chwilowo załagodzony, to i tak dzieciak jest już zdefiniowany i zapamiętany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wenge Re: Przeniesienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.13, 17:29 Choć wierzę, że problem "ofiary" może w klasie funkcjonować, to w tym przypadku nie wierzę w niego. Przede wszystkim taka "ofiara" nie jest bezpośrednim powodem zabrania dzieci z klasy, aby od tejże "ofiary" się uwolnić . Taka linia obrony "Franka" się nie utrzyma i raczej nie ma tu mowy o jakiejś nagonce, tylko raczej desperacji pozostałych rodziców. Tylko PRZENIESIE takiego ucznia może uzdrowić sytuację i to obustronnie i z tym się całkowicie zgodzę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kowalski Re: Przeniesienie IP: *.31.7.172.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.06.13, 17:41 Wenge, jesteś nauczycielem? Od dawna chciałem Cię o to zapytać? Czy jesteś pewien, że znasz racje wszystkich stron konfliktu? Może i ten dzieciak robi głupio, jest piekielnie inteligentny, ale zapewniam Cię (piszę to pełen szacunku do Ciebie i do rodziców Franka i do rodziców dzieciaków i samych dzieciaków z klasy), że nie robi niczego, czego by normalne dzieciaki nie robiły. Tu jest pies pogrzebany - nie bije, nie pluje, nie dusi, nie kopie... itp. To, co robi, robią też inne dzieci w tej klasie. Dwójka odeszła nie przez Franka - ale była autentycznie agresywna i niebezpieczna, kolejna dwójka odeszła, bo nie chciała się angażować w narastający konflikt pomiędzy rodzicami. Zapewniam Cię - to konflikt pomiędzy dorosłymi - przeniesiony na dzieci. Cokolwiek te dzieciaki zrobią, Franek czy ktokolwiek będzie źle póki dorośli nie przestaną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wenge Re: Przeniesienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.13, 01:45 Nie mam pełnej wiedzy omawianej sytuacji (nie znam całości problemu), Ty zapewne ją masz i jeśli nie jest obarczona subiektywną oceną, to Twoja obrona (określiłbym ją jako "zaciekłą") może być uzasadniona. Posługuję się pewnym schematem: "obrony niesfornego ucznia, kosztem pozostałej grupy", który niestety bardzo często obowiązuje. Nie biorę pod uwagę działań "czynników rodzicielskich", które powinny być wyważone i dojrzałe, a że nie są, to już temat na nowe forum. Tylko czy w obecnej sytuacji (demonstracji, podpinania odejścia uczniów pod zaistniałą sytuację) widzisz lepsze rozwiązanie dla "Franka" niż PRZENIESIENIE? To tylko kwestia WŁAŚCIWEJ dokumentacji tego przeniesienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kowalski Re: Przeniesienie IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 08.06.13, 09:27 wg mnie nie, nie przeniesienie, bo to byłaby kolejny raz nieuprawniona nagroda dla jednych, a powinno się rozwiązać klasę. W tej klasie nauczono się i ktoś na to pozwolił, że każdego ucznia, który nie pasuje do pewnej koncepcji rodzicielskiej, można wyrzucić. Tak zrobiono już dwa razy, teraz ma być następny. Głównym problemem szkół są rodzice pewnego pokroju. Niestety będą następne ofiary po Franku - klasę rozwiązać od września 2013. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wenge Re: Przeniesienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.13, 13:42 Wiesz więcej, to ocenę sytuacji możesz mieć bardziej przejrzystą. Może i klasa zasługuje na rozwiązanie, ale takie oczekiwanie jest nierealne! Musiałoby w to wkroczyć kuratorium i zdobyć się na działania, które uważane są za ostateczne i drastyczne. Nie znam takiego przypadku likwidacji klasy z "tak prozaicznych powodów". Błędy "zaniedbania" zostały popełnione o wiele wcześniej. Dzisiaj przeniesienie jest najlepszym rozwiązaniem, bez względu na to kto (i jaką) odniesie z tego większą korzyść. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kowalski kuratorium nie może wejść, bo to nie jego zakres IP: *.147.69.93.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 15.06.13, 16:24 Dużą rolę odegrała dyrekcja szkoły, że nie umiała/nie potrafiła określić granicy ingerencji rodziców - rodziców trzeba szanować, wysłuchać i pomóc, ale nigdy nie pozwolić sobie odebrać zdolności kierowania szkołą. Ciekawe, czy jakaś szkoła weźmie sobie taki pasztet na głowę, tak rozbuchanych rodziców... którzy dyktują warunki, kto może a kto nie może chodzić do klasy - chyba nie znajdzie się nikt. Czyli strzelono sobie w stopę... - ale mi nie żal, mają, co chcieli. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ws Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, st... IP: *.adsl.inetia.pl 07.06.13, 08:29 Mniej nauczycieli,więcej uczniów w klasie,zajmowanie się debilami -priorytety polskego szkolnictwa. Odpowiedz Link Zgłoś
wezyronly Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, st... 07.06.13, 08:37 Nie łudźcie się - szkołą nie zrobi w tym kierunku nic.Bo kiedy straci ucznia - to mniej dzieci w klasie, a co a tym - mniej miejsc pracy. Teraz w szkole z każdym uczniem trzeba się obchodzić jak ze zgniłym jajkiem. Nawet jak wchodzi innym na głowę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość;lizka Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, st... IP: *.96.241.6.tvksmp.pl 07.06.13, 08:37 a dlaczego to inne dzeci mają cierpieć i fizycznie bo je uderzy,i nie uczyć się bo rozwala lekcje, i w dodatku patrzeć na chłopaka któremu wolno więcej,to bardzo niewychowawcze.Dla takich dzieci powinny być dpowiednie ,mało liczne szkoły,które objęły by terapią i RODZINĘ i dziecko,to ono musię się przystosować życia w społeczeńtwie a nie na odwrót,potem rosną impusywni bandyci nie nauczeni życia wśród ludzi.To wielki wstyd dla Ministerstwa Oświaty które mówi o pełnej integracji bo oszczędza na szkołach specjalnych,hipokryzja i nic więcej Odpowiedz Link Zgłoś
minor.revisions Re: Kłopotliwy uczeń w klasie. Protest rodziców, 07.06.13, 15:04 Gość portalu: gość;lizka napisał(a): > a dlaczego to inne dzeci mają cierpieć i fizycznie bo je uderzy wytęż wzrok i znajdź w tym artykule informacje, że Franek kogos uderzył i ktos przez niego cierpiał fizycznie. Odpowiedz Link Zgłoś