Gość: dixie
IP: 77.236.28.*
13.06.13, 22:26
"Firma dbająca o miejską zieleń część z nich wycięła, a dozorczynię postraszyła mandatem"...
Dbanie polega na niszczeniu zieleni. Chyba prezesio tej firmy coś przekombinował. Napierw jego pracownik zniszczył rośliny, a później posadził i wystawił miastu rachunek. Taki Pomysłowy Dobromir.
Tylko dlaczego "firma" straszy mandatem? Ma do tego jakieś uprawnienia, czy tylko wzywa straszaka miejskiego?