Najedzeni Fest! Co wynika z upalnego popołudnia

IP: *.integer.pl 30.06.13, 10:02
A że ta gra słów z wyrazem "Streat" to niby co? Bo ja się może nie znam, więc się chętnie dowiem.. :)
    • Gość: Jou Re: Najedzeni Fest! Co wynika z upalnego popołudn IP: *.dynamic.chello.pl 30.06.13, 10:26
      chyba od street-ulica i treat-uczta
    • Gość: remi Re: Najedzeni Fest! Co wynika z upalnego popołudn IP: *.dynamic.chello.pl 30.06.13, 17:01
      Pan Nowicki, jak małżonka, podnieca się swoimi słowami i swoją osobą. Egotyczny tekst.
    • Gość: no Najedzeni Fest! Co wynika z upalnego popołudnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.13, 20:40
      Nie podzielałbym narzekań pana Nowickiego. Wydaje mi się z resztą, że to, że głównie młodzi przyszli to żadna wina organizatorów, tylko po prostu brak zainteresowania starszych takimi imprezami. Byłem teraz, byłem na wszystkich foodstockach i zawsze jest podobnie - 80% to ludzie przed trzydziestką. Starsi wolą pochodzić po turystycznych straganach ze "swojską kiełbasą" rozstawionych na rynku. Sami się wykluczają z takich imprez (nikt nie powie, że plakaty Foodstockowe były skierowane do młodych miłośników designu). Było sporo lokali nastawionych na starszą albo uniwersalną klientelę - brak równowagi był tylko po stronie odbiorców. Zamiast narzekać lepiej zachęcić większą grupę znajomych do przyjścia, a nie tylko Os. Tow.

      Gorąco było, ale do wytrzymania - mój lokal miał tam stoisko, więc przesiedziałem 10 godzin, a nie odbierałem tego jako mordęgę. Zwłaszcza, że poranny i popołudniowy deszcz schłodziły pomieszczenie. La Petite France rzeczywiście trochę żal. Jadłem u nich kilka razy, tylko raz zdarzyło się, że nie byłem super zadowolony (tak to jest jak się zamawia coś, czego nazwy się nie rozumie). Miejsce prowadzone przez przesympatycznych ludzi i oferujące wyśmienitą kuchnię. No ale sery to trochę średnio się trzymają w takiej temperaturze, nic dziwnego, że nie udało się skusić więcej osób do podejścia (wydaje mi się, że kisz i tarty im zeszły prawie całe). Z odkryć z tego dnia najbardziej mi zapadł w pamięć grill z kaczką, nazwy nie pamiętam, ale wytropiłem już ich siedzibę na Czystej. Słaba była za to oferta wypieków, a drożdżówki z Szarloty za 5zł to w ogóle jakaś porażka. Nie wiem też, co tam robiło stoisko z patelniami.

      BTW. To był event nastawiony raczej na kuchnię, niż produkty, nie dziwi więc małe zainteresowanie masłem i bryndzą. Nie ten charakter imprezy.
Pełna wersja