Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdjęcia]

IP: 91.196.214.* 23.09.13, 10:38
Rowerzyści są jak hierarchowie KK: nie mogą uwierzyć, że ktoś śmie myśleć inaczej. Stąd próby narzucenia innym swojego stylu życia i panoszenie się wszędzie, gdzie tylko się da. GW gorliwie wspiera te starania.

ps. widok przyjmującego tsunami na klatę rowerzysty bezcenny :)
    • Gość: ad Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdjęcia] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.13, 10:40
      Czy mi sie wydaje, czy ten wielki krakowski ruch rowerowy to w sumie 10 tych samych osob? Widze, ze wszystkie geby sie czesto powtarzaja, Laczek, Wojcik, Malochleb, zeby wymienic najbardziej wtornych...

      Co ciekawe prezentacja poncz i innej mody foliowej odbyla sie przy ladnej pogodzie... Czyzby jednak w deszczu sie nie dalo?:) No i znowu widze ten niby rower towarowy - jak zawsze pusty, bo pewnie sam wazy 50kg i nie kolarz nie ma szans tym pojechac;)

      Prosze panstwa, troche smieszne te zabawy.
      • Gość: ali Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.net.imsmultimedia.eu 21.01.14, 10:57
        > No i znowu widze ten niby rower
        > towarowy - jak zawsze pusty, bo pewnie sam wazy 50kg i nie kolarz nie ma szans
        > tym pojechac;)

        Pojedź do Kopenhagi - zobaczysz setki takich rowerów, a w nich zakupy, psy, dzieci, choinki bożonarodzeniowe. Za kierownicą tych bagażówek wiele pań 50+
        Pozdrawiam
        Ali
    • Gość: Cr Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.emea.ibm.com 23.09.13, 10:53
      Zabawne, miałem to samo napisać o beznyniarzach :)
      • kflynn Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj 23.09.13, 14:37
        Uff, jak dobrze że to nie dieslarze...
        • Gość: Cr Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.emea.ibm.com 23.09.13, 14:39
          Odwołałem się do nicka przedmówcy
    • Gość: pi Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdjęcia] IP: *.ists.pl 23.09.13, 10:58
      Brakuje jeszcze prezentacji grzałki elektrycznej wsadzanej w d...
      • Gość: si Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.cityconnect.pl 23.09.13, 11:39
        nie, bo to już nie byłoby eko...;P
        • Gość: lans Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.dynamic.chello.pl 23.09.13, 11:51
          na dynamo by była eko :P
    • Gość: ad Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.13, 11:18
      Jeszcze takie pytanie, czy ci ludzie legalnie zajmowali pas ruchu? Z tego co widze po rozlozeniu sie tego prowizorycznego warsztatu nie bylo juz przejscia, tak zeby nie zostac ochlapanym smarem lub farba w sprayu.

      Dodatkowo jakim prawem Ci ludzie na rowerach jezdza po chodniku?!?! No chyba nikt mi nie powie, ze tam jest dozwolone wiecej niz 50km/h....
      • Gość: maaq Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.13, 23:05
        Jest - sprawdź sobie.
    • Gość: ad Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdjęcia] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.13, 11:20
      PS. Jak przeczytalem, ze peleryna moze - a nawet powinna - wygladac jak stroj batmana to zdebialem. Ten artykul zacheca rowerzystow, zeby w zimie i kiepska pogode ubierali sie na czarno! TAK ZEBY BYLO ICH TRUDNIEJ ZOBACZYC. Czy to jakis zart? Czy to jest ROZSADNE NAMAWIAC ROWERZYSTOW DO BYCIA NIEDIOCZNYMI?!?!?!?

      Prosze o chociaz minimum samokrytki i odpowiedzialnosci za pisane artykuly!
      • czeresnik Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj 24.09.13, 08:47
        Widzę, że jesteś nieco niepiśmienny. Biedaku...

        „Rowerzysta w żółtym bardziej widoczny. Kolory? Najlepiej takie, które kłują w oczy, ponieważ w deszczu pogarsza się widoczność.”
    • tree_sloth Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj 23.09.13, 11:27
      Gość portalu: benzyniarz napisał(a):

      > Rowerzyści są jak hierarchowie KK: nie mogą uwierzyć, że ktoś śmie myśleć inacz
      > ej. Stąd próby narzucenia innym swojego stylu życia i panoszenie się wszędzie,
      > gdzie tylko się da. GW gorliwie wspiera te starania.
      >
      > ps. widok przyjmującego tsunami na klatę rowerzysty bezcenny :)
      Zasadniczo nie powinno to nikogo dziwić. Dziennik który przekonał, że cała Polska biega, czyniąc to na tyle skutecznie by przeciwnicy ideologiczni tą formę aktywności wpisali w profil „leminga” – postanowił dowieść wyższość rowerowego lobby nad całą resztą towarzystwa. Dopną swego. Czasami trzeba się będzie schylić po groteskowe formy ...umizgów (bardziej dosadny termin związany z eksploracją pewnej części ciała, też mógłby być tu użyty) tak jak uczynił to Autor powyższego artykułu: Na pl. Biskupi zjechało ich sporo - kolorowych, uśmiechniętych, dumnych.. Doskonale rozumiem, realizacje doktryny Szyszkownika Kilkujadka „Ja wiem, że polococktowcy nas nie kochają, ale my ich tak długo będziemy kochać, aż oni nas w końcu pokochają.” lecz na miłość boską jakiż to powód do dumy noszenie w bezdeszczową pogodę kolorowego kondona?
    • Gość: lans Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdjęcia] IP: *.dynamic.chello.pl 23.09.13, 11:50
      Czyli, że jednak o lans chodzi, a nie o środek transportu. Inaczej po cholerę ozdabiać pelerynę i pisać o tym jakby co najmniej się orgazmu dostawało. Pana w niebieskim widać przepełnia duma. Ciekawe czy tak samo by przepełniała, gdyby nie pozował jak nie pada i gdyby co drugi wyprzedzający go samochód chlapał mu wystające białe spodenki? Po co takie cyrki? Żeby udowodnić, że się da jeździć w deszczu? Da się, ale nie wmawiajcie, że jest to przyjemne. Niech każdy sam o tym zdecyduje. Większości ludzi nie bawi codzienne przebieranie się za czerwonego kapturka. Chcą dotrzeć z miejsca na miejsce, we w miarę komfortowych warunkach i będąc czystym i suchym, bez przebierania się i suszenia. A na rowerze wystarczy 1 wyprzedzający samochód i co najmniej spodnie są schlapane. Chyba, że kapturek jeździ po chodniku wyłącznie. Nie wspominając już o właścicielu roweru na 1 planie na 2 zdjęciu, który albo w deszczu nie jeździ, albo lubi mieć mokry cały tyłek, bo bez chlapaczy tak to właśnie wygląda.
      Dlatego właśnie priorytetem powinny być inwestycje w transport zbiorowy, a dopiero później w ddry.
      • Gość: lukasz Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: 195.88.251.* 23.09.13, 12:41
        "Niech każdy sam o t
        > ym zdecyduje. Większości ludzi nie bawi codzienne przebieranie się za czerwoneg
        > o kapturka. Chcą dotrzeć z miejsca na miejsce, we w miarę komfortowych warunkac
        > h i będąc czystym i suchym, bez przebierania się i suszenia."

        Masz racje. Ale przeciez tutaj nikt nikogo nie zmusza do jazdy na rowerze. Po prostu pokazuje sie, ze na rowerze tez mozna. Tak wiekszosc ludzi ma, ze dopuki nie zobacza, ze sie da to nie sprobuja.

        "Dlatego właśnie priorytetem powinny być inwestycje w transport zbiorowy, a dopi
        ero później w ddry."

        Tu akurat mysle, ze inwestycje powinno sie prowadzic rownolegle. Nie kazdy kto chce odstawic auto, chce jezdzic w obladowanych autobusach i tramwajach, z osobami, ktore niespecjalnie dbaja o wlasna higiene, a to niestety jest dosc czeste.

        A to ze czasem pada nie jest powodem do niebudowania ddr. Wez pojezdzij sobie po miescie w miejsca typu biurowce (Vinci, Edison, Galileo i inne) to zobaczysz ile osob codziennie dojezdza do pracy niezaleznie od pogody. Ok jak pada to czesc osob przesiada sie do MPK, ale powiedzmy sobie szczerze, ze dni kiedy pada na tyle intensywnie, ze nie da sie jechac na rowerze jest stosunkowo niewiele, bo przy delikatnym deszczyku albo mzawce jazda na rowerze nie jest specjalnie uciazliwa.

        A na koniec powiem tylko tyle ze dla mnie mozesz jezdzic czym chcesz, tylko prosze nie narzekaj ze korki wszedzie i ze smierdzi, bo sam masz na to wplyw wybierajac srodek transportu.
        • Gość: lans Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.dynamic.chello.pl 23.09.13, 16:25
          > Masz racje. Ale przeciez tutaj nikt nikogo nie zmusza do jazdy na rowerze. Po p
          > rostu pokazuje sie, ze na rowerze tez mozna. Tak wiekszosc ludzi ma, ze dopuki
          > nie zobacza, ze sie da to nie sprobuja.

          Niech Ci będzie, że pokazuje. Tylko, że nieco propagandowo pokazuje. I nie ma co pokazywać, bo jak ktoś jeździł trochę na rowerze rekreacyjnie na pewno kiedyś złapał go deszcz i wie jak to jest. Jak nie jeździł, to akcja i tak go do tego nie skłoni. I ubranko to pikuś. Zapomnieli poopowiadać o śliskich szynach i ograniczonej widoczności, bo tym się nie można pozachwycać.

          > Tu akurat mysle, ze inwestycje powinno sie prowadzic rownolegle. Nie kazdy kto
          > chce odstawic auto, chce jezdzic w obladowanych autobusach i tramwajach, z osob
          > ami, ktore niespecjalnie dbaja o wlasna higiene, a to niestety jest dosc czeste

          Jakby były doinwestowane, to nie byłyby przeładowane. Poza tym w ile miejsc w Krakowie nie dojedziesz rowerem? A w ile nie dojedziesz komunikacją zbiorową. Do jazdy na rowerze nie potrzeba ddr-ów. Większość rowerzystów jest jednak wygodna i nigdy nie zacznie dojeżdżać do pracy w deszczu. I wtedy chcieliby też miejsca w komunikacji, tyle, że brakuje nawet w dobrą pogodę.

          > A to ze czasem pada nie jest powodem do niebudowania ddr. Wez pojezdzij sobie p
          > o miescie w miejsca typu biurowce (Vinci, Edison, Galileo i inne) to zobaczysz
          > ile osob codziennie dojezdza do pracy niezaleznie od pogody. Ok jak pada to cze
          > sc osob przesiada sie do MPK, ale powiedzmy sobie szczerze, ze dni kiedy pada n
          > a tyle intensywnie, ze nie da sie jechac na rowerze jest stosunkowo niewiele, b
          > o przy delikatnym deszczyku albo mzawce jazda na rowerze nie jest specjalnie uc
          > iazliwa.

          Nawet zdjęcia google pokazują, że tych rowerów nie jest tam za wiele. Rowerowe portale mówią o 3% dojeżdżających do pracy. No być może w lecie tyle jest, ale o ile się to zmniejsza w zimie? A ile %ludzi korzysta z komunikacji zbiorowej i wolało by tam inwestycje? I pokaż mi jakieś statystyki z mediana, przybliżoną powiedzmy do 0,5km, odległości tych dojeżdżających bez względu na pogodę i tak samo z tymi chodzącymi na piechotę. Bo może się okazać, że ich trasa jest tak krótka, że mogliby ją przejść spokojnie na piechotę i nie ma co się szczycić z jazdy całorocznej.

          > A na koniec powiem tylko tyle ze dla mnie mozesz jezdzic czym chcesz, tylko pro
          > sze nie narzekaj ze korki wszedzie i ze smierdzi, bo sam masz na to wplyw wybie
          > rajac srodek transportu.

          Ja na co dzień wolę chodzić, bo nawet nie opłaca mi się wyciągać roweru. Samochodem jeżdżę na działkę, w zależności od sezonu, czasem codziennie. Plus zakupy większe i dalsze wyjazdy weekendowe lub wakacyjne. A narzekać mogę tak samo jak ty. Tym bardziej, że ogrzewanie mam gazowe od lat i nie mieszkam w nowym bloku wybudowanym w korytarzu przewietrzającym miasto.
          I tym bardziej, że większość ludzi z samochodów nie przesiądzie się na rowery, bo nie zapewniają one w miarę wygodnego całorocznego transportu i nie ma tu znaczenia ilość dróg rowerowych. Za to wygodna komunikacja zbiorowa jest w stanie oderwać ludzi od samochodów, a przynajmniej od wykorzystywania ich w centrum (P&R). I dlatego to ona jest ważniejsza niż budowa ddrów.

          Co do korków, to narzekają na nie głównie rowerzyści, wykorzystując ten argument gdzie się tylko da. Jakby wszyscy przesiedli się na rower właśnie przez korki. A to jest miasto i zawsze będzie tu duży ruch, jak w każdym mieście. I stosunkowo duży ruch jest przez cały dzień, bo dużo ludzi nie pracuje stacjonarnie. Natomiast jakieś szczególnie uciążliwe korki wcale nie zdarzają się często i często jak znacz miasto, da się je ominąć. Często przyczyną tych korków są też ludzie nie potrafiący się poruszać po Krakowie jak i po mieście w ogóle. Widać to np. teraz jak zjeżdża się sporo studentów nowych, którzy zdawali prawko niedawno w o wiele mniejszych miejscowościach i trochę im zajmie poznanie miasta i "ogarnięcie" jazdy. A jak już wpadniesz w taki korek to po prostu włączysz muzykę lepszą. Zdarzają się znerwicowani kierowcy, ale nerwica to choroba i jak nie korek to coś innego i tak by ją wyzwoliło, więc nie należy się takimi przejmować.
          • Gość: lukasz Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: 195.88.251.* 23.09.13, 16:49
            > Niech Ci będzie, że pokazuje. Tylko, że nieco propagandowo pokazuje. I nie ma c
            > o pokazywać, bo jak ktoś jeździł trochę na rowerze rekreacyjnie na pewno kiedyś
            > złapał go deszcz i wie jak to jest. Jak nie jeździł, to akcja i tak go do tego
            > nie skłoni. I ubranko to pikuś. Zapomnieli poopowiadać o śliskich szynach i og
            > raniczonej widoczności, bo tym się nie można pozachwycać.

            Sek w tym ze pokazywanie ma sens. Sa ludzie ktorzy jezdza na rowerze na codzien ale nie jezdza jak pada bo nie wiedza jak sie dobrze ubrac. Ta akcja ma tym ludziom pomoc. Sliskie szyny i ograniczona widocznosc w takim samy stopniu dotyczy samochodow. Poprostu trzeba jezdzic wolniej i uwazniej.

            > Jakby były doinwestowane, to nie byłyby przeładowane. Poza tym w ile miejsc w K
            > rakowie nie dojedziesz rowerem? A w ile nie dojedziesz komunikacją zbiorową. Do
            > jazdy na rowerze nie potrzeba ddr-ów. Większość rowerzystów jest jednak wygodn
            > a i nigdy nie zacznie dojeżdżać do pracy w deszczu. I wtedy chcieliby też miejs
            > ca w komunikacji, tyle, że brakuje nawet w dobrą pogodę.

            racja do jazdy na rowerze nie potrzeba ddrow a przynajmniej nie wszedzie, ale wzdluz glownych ciagow komunikacyjnych ddry sa niezbedne dla bezpieczenstwa rowerzystow i wygody kierowcow. Gwarantuje Ci ze w miejscach, w ktorych sa ddry ruch w deszczu jest wiekszy bo jest na nich bezpieczniej i nie ochlapuje Cie nonstop wyprzedzajace auto.

            > Nawet zdjęcia google pokazują, że tych rowerów nie jest tam za wiele. Rowerowe
            > portale mówią o 3% dojeżdżających do pracy. No być może w lecie tyle jest, ale
            > o ile się to zmniejsza w zimie? A ile %ludzi korzysta z komunikacji zbiorowej i
            > wolało by tam inwestycje? I pokaż mi jakieś statystyki z mediana, przybliżoną
            > powiedzmy do 0,5km, odległości tych dojeżdżających bez względu na pogodę i tak
            > samo z tymi chodzącymi na piechotę. Bo może się okazać, że ich trasa jest tak k
            > rótka, że mogliby ją przejść spokojnie na piechotę i nie ma co się szczycić z j
            > azdy całorocznej.

            Masz racje komunikacja zbiorowa jest najwazniejsza. Nie twierdze ze tak nie jest. Ale nie powinno sie zapominac o rowerzystach. Chociazby dlatego ze te 3% osob to tez obywatele miasta, ktorzy placa podatki i moga wymagac czegos dla siebie. Pozatym dzieki dobrej jakosci ddrach ten odsetek mozna znaczaco podniesc.

            > Co do korków, to narzekają na nie głównie rowerzyści, wykorzystując ten argumen
            > t gdzie się tylko da

            Rowerzysci nie narzekaja na korki bo te ich nie dotycza, ale na efekt korkow czyli smrod i zanieczyszczenie.

            generalnie widze, ze mamy podobne zdanie odnosnie stanu powietrza w Krk, chcialbym jednak mimo wszystko Ciebie przekonac, ze zmienic to mozna dzialajac na wielu frontach czyli zarowno ZbiorKomowym jak i rowerowym.
    • krakzkrakowa Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdjęcia] 23.09.13, 12:11
      Skoro tak bardzo nie lubicie rowerzystów, to ustawcie sobie filtr w przeglądarkach, co by wam nie wyświetlało stron ze słowami rower, rowerzysta itd. Kapie Wam z nosa od jadu. A złośliwości o "tsunami" świadczą tylko o kulturze osobistej osoby piszącej.
      • m-garfield Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj 23.09.13, 15:17
        krakzkrakowa napisał:

        > Skoro tak bardzo nie lubicie rowerzystów, to ustawcie sobie filtr w przeglądark
        > ach, co by wam nie wyświetlało stron ze słowami rower, rowerzysta itd. Kapie Wa
        > m z nosa od jadu. A złośliwości o "tsunami" świadczą tylko o kulturze osobistej
        > osoby piszącej.
        Złość ich zjada że rowerzysta porusza się po mieście szybciej niż kierowca, jest zdrowszy i szczęśliwszy :-). Jakiś czas temu przesiadłem się na rower, dzieci jeżdżą na swoich rowerach do przedszkola i szkoły. I współczuję rodzicom kotłujących się w swoich samochodach. Jakie to jest przykre tłuc się w korkach.
        • Gość: uuu Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.ksi-system.net 23.09.13, 15:47
          m-garfield napisał:

          > Złość ich zjada że rowerzysta porusza się po mieście szybciej niż kierowca, jes
          > t zdrowszy i szczęśliwszy :-). Jakiś czas temu przesiadłem się na rower, dzieci
          > jeżdżą na swoich rowerach do przedszkola i szkoły. I współczuję rodzicom kotłu
          > jących się w swoich samochodach. Jakie to jest przykre tłuc się w korkach.

          Dlaczego uogólniasz?
          Rowerzysta porusza się po mieście szybciej?
          To przecież zależy skąd dokąd ktoś się przemieszcza. Czasem będzie to szybciej, czasem znacznie wolniej.

          Rowerzysta jest zdrowszy?
          Niby skąd to ma wynikać? Jazda miejska nie powoduje żadnego zwiększonego wysiłku, który mógłby wpływać na poprawę zdrowia. A z pewnością wdycha się więcej spalin.

          Rowerzysta jest szczęśliwszy?
          Skąd taki wniosek? Z czego taka reguła miałaby wynikać?

          Dlaczego ty, rowerzysto, wtrącasz się do życia innych i uważasz, że ktoś kto chce żyć inaczej potrzebuje twojego współczucia? Ja ci nie współczuję, że jeździsz na rowerze i nie dumam nad tym jakie to przykre, że twoje dzieci muszą jechać na rowerze do przedszkola czy szkoły. Czy nie wydaje ci się, że to co jest przykre dla ciebie, niekoniecznie jest przykre dla kogoś innego? Zajrzyj do słownika pod hasło "tolerancja", może to ci coś podpowie.
          • Gość: Lukasz Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: 195.88.251.* 23.09.13, 16:27
            Tak rowerzysta porusza sie w wiekszosci przypadkow po miescie szybciej, a juz napewno jezeli punktem docelowmy, albo posrednim sa okolice centrum. Oczywiscie mowimy o godzinach szczytu a nie o pustej drodze w nocy.

            Tak osoba jezdzaca na rowerze jest zdrowsza, poniewaz jazda na rowerze to wysilek fizyczny. Nawet jesli jezdzi sie powoli to pracuja miesnie a i tetno jest wyzsze. Pozatym wystarczy nieco mocniej pedalowac i juz jazda po miescie jest regularnym treningiem:)
            Co do wdychania spalin to jestem przekonany, ze wiekszosc osob czy to kierowcow pieszych czy rowerzystow wdycha ich podobna ilosc, a nawet jesli jest inaczej to wiecej sie zyskuje jezdzac na rowerze niz traci wdychajac nieco wiecej spalin. Swoja droga po miescie mozna jezdzic uliczkami na ktorych nie ma takiego ruchu jak na alejach, albo parkami i terenami zielonymi gdzie tych spalin jest nieco mniej.

            Tak ja jako rowerzysta jestem o wiele bardziej szczesliwy niz bylem jako kierowca samochodu. Za innych sie nie wypowiadam, ale patrzac na zachowanie wiekszosci kierowcow ciezko nie stwierdzic ze maja powazne problemy z opanowaniem nerwow, co w naturalny sposob przeklada sie na poziom zestresowania a co za tym idzie negatywnie wplywa na ich samopoczucie. A rowerzysci zazwyczaj sa o wiele milej nastawieni do zycia. Takie mam przynajmniej doswiadczenie:)
            • Gość: u Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.ksi-system.net 23.09.13, 17:28
              Gość portalu: Lukasz napisał(a):

              > Tak rowerzysta porusza sie w wiekszosci przypadkow po miescie szybciej,

              Ciekawe jak to obliczyłeś?
              Może tak jest w twoim konkretnym przypadku. Nie upoważnia cię to jednak do tak ogólnego stwierdzenia.

              > Tak osoba jezdzaca na rowerze jest zdrowsza, poniewaz jazda na rowerze to wysil
              > ek fizyczny. Nawet jesli jezdzi sie powoli to pracuja miesnie a i tetno jest wy
              > zsze.

              Jazda miejska na rowerze to wysiłek fizyczny? Chyba dla kogoś kto rzadko wsiada na rower.

              > Co do wdychania spalin to jestem przekonany, ze wiekszosc osob czy to kierowcow
              > pieszych czy rowerzystow wdycha ich podobna ilosc, a nawet jesli jest inaczej
              > to wiecej sie zyskuje jezdzac na rowerze niz traci wdychajac nieco wiecej spali
              > n.

              Czego się więcej zyskuje na jadąc na rowerze?

              > Tak ja jako rowerzysta jestem o wiele bardziej szczesliwy niz bylem jako kierow
              > ca samochodu.

              O! To przynajmniej jest osobista wypowiedź i trudno się z nią nie liczyć. Pozostaje tylko pytanie czy przesiadka na rower była tym jedynym czynnikiem, który wpłynął na twoje poczucie szczęścia.

              > Za innych sie nie wypowiadam, ale patrzac na zachowanie wiekszosc
              > i kierowcow ciezko nie stwierdzic ze maja powazne problemy z opanowaniem nerwow
              > , co w naturalny sposob przeklada sie na poziom zestresowania a co za tym idzie
              > negatywnie wplywa na ich samopoczucie. A rowerzysci zazwyczaj sa o wiele milej
              > nastawieni do zycia. Takie mam przynajmniej doswiadczenie:)

              Moje doświadczenie jest odwrotne. To rowerzyści miejscy są moim zdaniem źle wychowani i agresywni.
              • Gość: as Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.dynamic.t-mont.net.pl 23.09.13, 22:23
                Gdyby ktoś tak często narażał Twoje życie jak to robią kierowcy samochodów bezmyślnie i niebezpiecznie wyprzedzając rowerzystów to też zareagowałbyś agresywnie. Z Twojej wypowiedzi śmiem wnioskować, że jesteś typem kierowcy który takich sytuacji stwarza sporo i co gorsza nie rozumie jak niebezpieczny jest i do tego obwinia rowerzystę o wszystko gdy spotka go na drodze.

                Podpisuje ona, rowerzystka, kierowca samochodu i piesza.
                • Gość: anty Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.60.citypartner.pl 23.09.13, 23:03
                  To może zamontowałabyś na swoim rowerku oświetlenie? Może kierowcy ciebie po prostu nie widzą, a ty nie rozumiesz dlaczego tak się dzieje? Dzisiaj wieczorem na odcinku 2km minąłem dwie rowerzystki na rowerach, które nie miały żadnego oświetlenia, żadnych nawet odblasków, ani z przodu, ani z tyłu. Ciekawe czy im, podobnie jak tobie, też się wydawało, że to kierowcy jeżdżą niebezpiecznie...

                  A co do wyprzedzania, to codziennie zdarza mi się, że to właśnie rowerzysta wyprzedza mnie z prawej strony nie zachowując bezpiecznego odstępu. Więc jak to jest naprawdę, kto powoduje te zagrożenia? Ja twierdzę, że to rowerzyści nieświadomi obowiązujących przepisów.
                  • Gość: as Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.dynamic.t-mont.net.pl 24.09.13, 09:28
                    Jeszcze więcej świateł? To będę jeździć jak choinka ;) ale ok, myślałam nad takimi odblaskowymi koralikami, koniecznie różowe, w terenie będzie odjazdowo wyglądać.

                    A co jest niebezpiecznego w przejeżdżaniu prawą stroną koło stojących w korku samochodów, dodam że nawet kodeks ruchu drogowego pozwala na to.

                    Teraz taka scenka: Na odcinku 5 km dwa razy wyprzedził mnie ten sam autobus, ani razu nie zachował odpowiedniej odległości, raz zepchnął mnie z drogi, gdy zwróciłam mu uwagę powiedział z pewnością, że to on ma rację, przecież było z 50 cm (było mniej) odległości - tak mówi. Dla Twojej wiedzy, bo jestem pewna, że tego nie wiesz, powinno być 1,5 metra. a kierowca ma dyscyplinarkę w pracy i spory mandat.

                    I nadal będę jeździć z rejestratorem i dalej będę zgłaszać na policję, gdy ktoś chce mnie zabić ( coraz więcej rowerzystów jeździ z kamerami) i może będzie mniej tak niebezpiecznych ludzi jak Ty. Naprawdę nie wiem dlaczego tak bardzo chcesz nas, którzy wybiorą się na rower, zabić. Ja gdy wsiadam do samochodu to myślę, żeby bezpiecznie i szybko dotrzeć z punktu A do punktu B. I zawsze używam klaksony w zagrożeniu, nieważne jaki to pojazd :))
                    • Gość: anty Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.60.citypartner.pl 24.09.13, 10:51
                      Gość portalu: as napisał(a):

                      > A co jest niebezpiecznego w przejeżdżaniu prawą stroną koło stojących w
                      > korku samochodów, dodam że nawet kodeks ruchu drogowego pozwala na to.

                      Naucz się czytać ze zrozumieniem. Napisałem o wyprzedzaniu. Co oznacza, że ja nie stoję, gdy obok mnie, z prawej strony, z większą prędkością przejeżdża rowerzysta, który nie zachowuje odstępu.
                    • Gość: PG Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.multi-play.net.pl 24.09.13, 11:14
                      Brawo! Tak trzymaj! Też myślę o zakupie kamerki - niestety wciąż zdarzają się kierowcy, których tylko twarde dowody i mandat są w stanie zmusić do jakiejkolwiek refleksji :).
                      Odnośnie nieoświetlonych rowerzystów. Przyznam, że to właśnie oni, mnie rowerzystę, wkurzają najbardziej, zwłaszcza wieczorem lub w nocy na ul. Wyłom (Zakrzówek). Parę razy zwróciłem im uwagę, że ich po prostu nie widać. Niektórzy przyjęli sugestię, inni... no cóż, pozdrowili mnie donośnym spierd..aj.
                      Co do kierowców. Zdarzają się nieobliczalni frustraci, ale ogólnie muszę przyznać, że przez ostatnie 10 lat sporo się jednak zmieniło na plus. Kiedyś wyprzedzanie na gazetę było niemal standardem, dziś mam wrażenie, że więcej jest ludzi świadomych, że rowerzystę trzeba ominąć szerszym łukiem.
                      Jestem gorącym zwolennikiem edukacji po obu stronach. Rowerzyści muszą być świadomi, że ich rzeczywiście nie widać jak są ubrani na ciemno i rower nie ma nawet odblasków. Z drugiej strony kierowcy muszą też zrozumieć, że rowerzystę trzeba ominąć szeszym łukiem. Nasze ulice są pełne dziur i rowerzysta może w ostatniej chwili odbić o te paredziesiąt centymetrów (do czego ma prawo), no i niestety dla obu użytkowników drogi skończy się to bardzo przykro.
                    • Gość: kk Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.matinf.uj.edu.pl 24.09.13, 11:19
                      >A co jest niebezpiecznego w przejeżdżaniu prawą stroną koło stojących w korku >samochodów, dodam że nawet kodeks ruchu drogowego pozwala na to.
                      To ze jakiś idiota taki przepis wymyslil nie oznacza ze ma sens. Jest on po prostu niebezpieczny.
                      A brak instynktu samozachowawczego rowerzystów zadziwia mnie nieustannie gdy widze ich na najruchliwszych ulicach Krakowa.
                    • Gość: SOP Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.13, 12:15
                      > I nadal będę jeździć z rejestratorem i dalej będę zgłaszać na policję, gdy ktoś
                      > chce mnie zabić ( coraz więcej rowerzystów jeździ z kamerami)

                      Ja podobnie jestem za równouprawnieniem i podniesieniem bezpieczeństwa. !!!
                      Dlatego jako Samozwańczy Oficer Pieszych postuluje wprowadzenie tablic rejestracyjnych dla rowerzystów (na klacie, plecach + nalepka na czole lub kasku). Takie rozwiązanie umożliwi identyfikowanie jeżdżących po chodnikach. Obecnie nie mogę zrobić urzytku z mojego rejestratora (brak identyfikacji uniemożliwia wykorzystanie zapisu jako materiał dowodowy)
                      • Gość: PG Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.multi-play.net.pl 24.09.13, 12:38
                        Pamiętaj też, że skoro postulujesz coś takiego to zaraz znajdzie się Samozwańczy Oficer Zwalczający Pieszych na DDRach, który będzie się domagał oznakowania wszystkich ludzi (no bo pieszym jest każdy), żeby móc rejestrować pieszych chodzących po drogach dla rowerów.
                        Daj spokój, jeśli widzisz rowerzystę jadącego niebezpiecznie po chodniku, to zwróć mu uwagę. Kiedy jestem pieszym i widzę, że ktoś jedzie chodnikiem bez zachowania ostrożności, to z premedytacją wchodzę mu pod koła i zwracam uwagę, żeby jechał ostrożniej. Kiedy jestem rowerzystą i widzę, że ktoś idzie DDRem, to dzwonię dzwonkiem żeby dać mu znać, że nadjeżdżam i żeby nic mu się nie stało. Niektórzy dzwonek (sygnał ostrzegawczy) interpretują inaczej, dlatego kiedy jadę CPRem, to staram się powiedzieć przepraszam, zamiast dzwonienia.
                        • Gość: jojo Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.13, 14:22
                          >Daj spokój, jeśli widzisz rowerzystę jadącego niebezpiecznie po chodniku, to zwróć mu uwagę
                          Przecież nie jest istotne czy jedzie bezpiecznie czy niebezpiecznie. Jego tam nie powinno być (poza szczególnymi przypadkami opisanymi w kodeksie) Może zamiast propagować modę na deszczowe dni zacznijcie edukować okaskowanych królów chodników i paniusie które wsiadły na rower i dzwonią na wszystko co na chodniku. Paniusie uważają że mogą bo teraz można jeździć po chodniku (to taki szczególny przypadek - totalne zero znajomości przepisów)
                          • Gość: PG Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.multi-play.net.pl 24.09.13, 14:52
                            Przede wszystkim to jestem osobą (pojedynczą), więc forma zacznijcie to chyba jakaś zaszłość z poprzedniej epoki (zacznijcie obywatelu, towarzyszu).
                            Poza tym ten sam argument można użyć, żeby zacząć edukować kierowców, żeby nie parkowali na chodniku, skrzyżowaniach. Do pieszych żeby nie chodzili po DDRach, przechodzili na pasach i tylko na zielonym.
                            Różnica między nami jest taka, że Ty widzisz przepisy i masz to gdzieś czy są życiowe czy nie. Dla mnie jak ktoś jedzie rowerem po chodniku, ale robi to z poszanowaniem pieszych, to nie obchodzi mnie to czy jakiś przepis mu tego zabrania. Podobnie, jeśli kierowca zaparkuje na chodniku (nawet na zakazie), ale tak że piesi mogą bez problemu przejść, to niech se tam parkuje, nie obochodzi mnie to (chociaż przecież według prawa nie powinno go tam być). Pieszy też może sobie przechodzić na czerwonym jak nic nie jedzie - taki jest mój punkt widzenia.
                            Problem pojawia się wtedy kiedy prawa jednych są ograniczane przez drugich. Jak idę chodnikiem to mam prawo chodzić zygzakiem i jeśli ktoś jedzie rowerem po tym chodniku to musi mieć to na uwadze. Spodziewam się, że sporo z tych przytoczonych paniuś, by sobie jeździło po jezdni, gdyby ich prawo do bezpiecznego poruszania się nie były łamane przez kierowców, którzy ogranicznie do 50km/h, czy wyprzedzanie z zachowaniem odpowiedniej odległości mają w głębokim poważaniu. Równie dobrze mogę powiedzieć zacznijcie edukować (obywatelu) kierowców.
                            Miasto jest ciągłym konfliktem interesów. Zasobem krytycznym jest przesteń, której zawsze będzie za mało.
                            • Gość: jojo Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.13, 15:01
                              > Przede wszystkim to jestem osobą (pojedynczą), więc forma zacznijcie to
                              > chyba jakaś zaszłość z poprzedniej epoki (zacznijcie obywatelu, towarzyszu).

                              >>Komentarze do artykułu
                              >>Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie

                              Przepraszam !
                              Nie wiedziałem że sam organizowałeś "Piknik Cykliczny"
                              • Gość: PG Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.multi-play.net.pl 24.09.13, 15:03
                                Czy gdzieś napisałem, że organizowałem? Jeśli tak, to proszę przytocz gdzie.
                                • Gość: jojo Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.13, 15:32
                                  > Przede wszystkim to jestem osobą (pojedynczą), więc forma zacznijcie to
                                  > chyba jakaś zaszłość z poprzedniej epoki (zacznijcie obywatelu, towarzyszu).
                                  • Gość: PG Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.multi-play.net.pl 24.09.13, 15:50
                                    Ja tu nic nie widzę o organizacji czegokolwiek.
                                    W swoim poście użyłeś formy mnogiej pisząc: zacznijcie edukować okaskowanych królów chodników, więc chciałem podreślić, że ta forma nie może się mnie tyczyć, gdyż jestem jeden. Jeśli już to: zacznij edukować okaskowanych królów chodników, co zresztą czynię (o czym już pisałem), więc w dalszym ciągu nie wiem o co chodzi.

                • Gość: kk Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.matinf.uj.edu.pl 24.09.13, 11:07
                  Myśle ze to rowerzyści sami się narażają jezdzac najruchliwszymi ulicami Krakowa. Tak jak obwiązujące przepisy maja zapewnic bezpeieczeństwo kierowców (pasy, poduszki powietrzne ograniczenia predkosci) tak samo władze powinny zadbac o rowerzystow zakazując jazdy po najruchliwszych ulicach
                • Gość: u Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.ksi-system.net 24.09.13, 12:28
                  Gość portalu: as napisał(a):

                  > Gdyby ktoś tak często narażał Twoje życie jak to robią kierowcy samochodów bezm
                  > yślnie i niebezpiecznie wyprzedzając rowerzystów to też zareagowałbyś agresywni
                  > e.

                  Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla agresywnego zachowania.

                  > Z Twojej wypowiedzi śmiem wnioskować, że jesteś typem kierowcy który takich
                  > sytuacji stwarza sporo i co gorsza nie rozumie jak niebezpieczny jest i do tego
                  > obwinia rowerzystę o wszystko gdy spotka go na drodze.

                  Zły wniosek. Musisz mieć poważne problemy z logicznym myśleniem, aby z tych paru zdań napisanych przeze mnie dojść do takich wniosków.

                  > Podpisuje ona, rowerzystka, kierowca samochodu i piesza.

                  ...




            • Gość: qwerty Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.gemini.net.pl 24.09.13, 18:59
              Raczej to rowerzyście mają problem z nerwami. Kierowcy samochodów jakoś dramtycznie nie szukają zrozumienia w mediach a na ulicach widać zestresowanych rowerzystów, którym się wydaje, że jak kierowca stoi w korku albo rower go wyprzedzi to jest wkurzony. Musicie coś wiedzieć zdecydowana większość kierowców w takiej sytuacji ma was głębko gdzieś, nie jak powietrze bo muszą patrzeć, żeby nie rozjechać. Właśnie, jak coś na co trzeba uważać aby nie rozjechać bo nie wiedzieć dlaczego zamiast po ścieżce rowerowej pcha się dwupasmówką. Po 2 sekundach już nie pamiętamy, czasami tylko z litością jadąc do pracy skomentujemy jakiegoś rowerzystę jak ten na zdjęciu, ale to tylko coś w stylu "przerąbane facet jeździ do pracy w sandałach" albo "jakbym tak musiał to wyjechał bym na zmywak". Może to właśnie są powody dla których środowisko rowerowe tak dramatycznie szuka wsparcia i akceptacji w mediach.
              • Gość: rower i kierowca Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.13, 22:49
                Ktos, kto pisze o tym, ze jazda rowerem wynika jedynie z biedoty, musi miec naprawde sporo kompleksów. Do dziś się zastanawiam, jak taki kraj jak Polska, idylla mentalnych pastuchów, został przyjęty do UE..
          • Gość: BNM Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: 95.141.29.* 23.09.13, 16:31
            > Niby skąd to ma wynikać? Jazda miejska nie powoduje żadnego zwiększonego wysiłk
            > u, który mógłby wpływać na poprawę zdrowia. A z pewnością wdycha się więcej spa
            > lin.

            Zależy jakie tempo utrzymuje, jak ktoś jeździ z pulsometrem można sprawdzić - wbrew pozorom nie trzeba pędzić żeby pracować nad wytrzymałością, co jest podstawą dobrej formy.
            Spalin paradoksalnie więcej wdycha siedzący niżej kierowca - jakkolwiek to brzmi zostało to udowodnione naukowo.

            > Rowerzysta jest szczęśliwszy?
            > Skąd taki wniosek? Z czego taka reguła miałaby wynikać?

            Wysiłek=endorfiny, można znaleźć w sieci dużo na ten temat. U mnie to działa :) 15-30km rano i nic mnie w pracy nie denerwuje, nie narzekam na wszystko i wszystkich jak część współpracowników, a po pracy nie stoję w korkach i jeszcze z reguły wybieram się gdzieś dalej pojeździć :)
          • m-garfield Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj 23.09.13, 16:50
            Gość portalu: uuu napisał(a):
            > Zajrzyj do słownika pod hasło "tolerancja", może to ci coś podpowie.
            Tolerancja (łac. tolerantia – „cierpliwa wytrwałość”; od łac. czasownika tolerare – „wytrzymywać”, „znosić”, „przecierpieć”) – termin stosowany w socjologii, badaniach nad kulturą i religią. W sensie najbardziej ogólnym oznacza on postawę wykluczającą dyskryminację ludzi, których sposób postępowania oraz przynależność do danej grupy społecznej może podlegać dezaprobacie przez innych pozostających w większości społeczeństwa. W okresie reformacji pojęcie to było stosowane w odniesieniu do mniejszości religijnych. Obecnie termin ten obejmuje również tolerancję różnych orientacji seksualnych oraz odmiennych światopoglądów.
            Tolerancja nie ma tutaj miejsca. Chyba że chodzi o twoją orientację seksualną albo światopogląd. A do tego grupa rowerzystów jest w mniejszości, zatem to raczej możemy mówić o tolerancji kierowców do tej grupy, a nie w drugą stronę.
            A na koniec chcę poradzić ci krótką przesiadkę na rower. Poprzez osobiste doświadczenie najlepiej zrozumiesz o co chodzi ludziom, którzy go wybrali. I zaznaczam - nie mam nic do czynienia z krakowskimi aktywistami rowerowymi. Dla mnie to po prostu kolejny środek transportu. Bez emocji, ale praktycznie.
            • Gość: u Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.ksi-system.net 23.09.13, 18:05
              m-garfield napisał:

              > Tolerancja nie ma tutaj miejsca. Chyba że chodzi o twoją orientację seksualną a
              > lbo światopogląd. A do tego grupa rowerzystów jest w mniejszości, zatem to racz
              > ej możemy mówić o tolerancji kierowców do tej grupy, a nie w drugą stronę.

              A co powiesz na taką (nie z Wikipedii którą zacytowałeś) definicję tolerancji:
              «poszanowanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, różniących się od własnych»

              Czy jeżeli jakaś grupa jest w mniejszości to wtedy jej już poszanowanie czyichś poglądów czy upodobań nie dotyczy?

              > A na koniec chcę poradzić ci krótką przesiadkę na rower. Poprzez osobiste doświ
              > adczenie najlepiej zrozumiesz o co chodzi ludziom, którzy go wybrali.

              Zakładasz, że skoro ktoś nie używa roweru jako środka transportu, to nigdy na nim nie jeździł? Może ci co nie używają roweru jako środka transportu też dokonali wyboru? Sądzisz, że samochód, komunikacja miejska, czy spacer pieszo zostały im narzucone? Że tylko rowerzyści dokonują wyboru? Mylisz się.
    • Gość: uuu Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdjęcia] IP: *.ksi-system.net 23.09.13, 12:38
      A dlaczego ta prezentacja przy ładnej pogodzie? Na deszcz się boją w tym wyjść?
      • Gość: wini Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: 195.150.224.* 23.09.13, 13:33
        Gość portalu: uuu napisał(a):

        > A dlaczego ta prezentacja przy ładnej pogodzie? Na deszcz się boją w tym wyjść?


        Może dlatego że ostatnio był "tydzień mobilności"? "Dzien bez samochodu"? Nic nie mówi?
        Coż- efekty uzależnienia...
        • Gość: uuu Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.ksi-system.net 23.09.13, 15:17
          Gość portalu: wini napisał(a):

          > Może dlatego że ostatnio był "tydzień mobilności"? "Dzien bez samochodu"? Nic n
          > ie mówi?
          > Coż- efekty uzależnienia...

          Kto tu jest uzależniony i od czego?
          Rowerzyści od ładnej pogody i dlatego nawet ubiory przeciwdeszczowe prezentują przy ładnej pogodzie?
          • Gość: wini Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: 195.150.224.* 23.09.13, 15:44
            Gość portalu: uuu napisał(a):

            > Gość portalu: wini napisał(a):
            >
            > > Może dlatego że ostatnio był "tydzień mobilności"? "Dzien bez samochodu"?
            > Nic n
            > > ie mówi?
            > > Coż- efekty uzależnienia...
            >
            > Kto tu jest uzależniony i od czego?
            > Rowerzyści od ładnej pogody i dlatego nawet ubiory przeciwdeszczowe prezentują
            > przy ładnej pogodzie?


            Nie dość że uzależniony to jeszcze tępy. Przez cały zeszły tydzień były ogranizowane różne akcje z okazji Tygodnia Mobilności. Stąd m.in. prezentacja peleryn na pikniu- ktory miał ustalony termin duzo wcześniej. No ale to przez żydów, masonów i cyklistów akurat nie padało...
            • Gość: uuu Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.ksi-system.net 23.09.13, 15:57
              Gość portalu: wini napisał(a):

              > Nie dość że uzależniony to jeszcze tępy.

              A mógłbyś wyjaśnić od czego uzależniony?

              > Przez cały zeszły tydzień były ograniz
              > owane różne akcje z okazji Tygodnia Mobilności. Stąd m.in. prezentacja peleryn
              > na pikniu- ktory miał ustalony termin duzo wcześniej. No ale to przez żydów, ma
              > sonów i cyklistów akurat nie padało...

              No tak. Termin to święta rzecz. To tak jakby prezentować zalety opon zimowych w lecie :-P
              • Gość: krakus Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.13, 08:27
                Trzeba było poprosić straż pożarną o pomoc w prezentacji. Byłoby wiarygodnie. Swoją drogą już w poniedziałek można było zaobserwować 99 procentowy spadek liczby pedalarzy snujących się po drogach. Do maja będzie trochę spokoju.
    • Gość: gosc Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdjęcia] IP: 145.100.30.* 23.09.13, 13:37
      W Holandii nikt nie jezdzi w ponczo, bo beznadziejnie sie spisuja przy wietrze - to znaczy nie spisuje sie. Glownie ludzie jezdza w nazwanych w artykule "sztormiakach" albo z parasolem.
      "Sztormiak" dodatkowo ma jedna swietna zalete... dla kobiet, bo mozna zalozyc na lub pod spodnice (ktora mozna wtedy bez problemu podwinac) i dziarsko pedalowac... przetestowane.. swietnie sie spisuje :)
      • Gość: BNM Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: 95.141.29.* 23.09.13, 15:17
        generalnie ludzie jeżdżą w większości normalnie ubrani, ewentualnie parasol, ci bardziej "sportowi" którzy jeżdżą nie tylko w celach czysto transportowych wybierają jakąś kolarska przeciwdeszczówkę. W ogóle Holendrzy przekonują, że każde warunki są dobre do jazdy jeśli się chce jeździć na rowerze. Ja jeżdżę bo lubię, również w deszczu i zimą - dobre ciuchy i jest OK a alternatywa w postaci krakowskich korków nie jest dla mnie - unikam ich na co dzień więc okazjonalnie są jeszcze bardziej denerwujące :) Niech każdy niech wybiera co lubi :)

        Odnośnie warunków "do jazdy" - www.youtube.com/watch?v=ZMv3OB6XHvQ
        • Gość: jj72 Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.ists.pl 23.09.13, 22:13
          Odsnieżone drogi dla rowerów - nieźle
        • Gość: Antoni Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.adsl.inetia.pl 23.09.13, 22:15
          Odnośnie warunków "do jazdy" -www.youtube.com/watch?v=ZMv3OB6XHvQ

          Koszmar! W życiu bym nie wsiadł tam na rower. Jechać się normalnie nie da, ruch jak w ulu, a jednocześnie na ulicach samochodów prawie nie widać , a w komuniacji miejskiej też sporo wolnych miejsc.
          Gdyby tak wyglądał ruch rowerowy w Polsce, przesiadłbym się do samochodu, a na razie poruszam się niemal wyłącznie rowerem.
      • Gość: rowerzysta nr 1 Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.13, 15:27

        > W Holandii nikt nie jezdzi w ponczo, bo beznadziejnie sie spisuja przy wietrze
        > - to znaczy nie spisuje sie. Glownie ludzie jezdza w nazwanych w artykule "szto
        > rmiakach" albo z parasolem.

        W Holandii deszcz pada zwykle nie dłużej niż 20 minut :-) Większość rowerzystów woli przeczekać. Taka uroda atlantyckiej pogody. Naszych wielogodzinnych opadów tam raczej nie ma, za to deszcz potrafi padać 10 razy w ciągu dnia (i jednocześnie 10 razy dziennie świeci słońce). Dlatego zwykle nikt nie używa tam niczego przeciwdeszczowego. Masz rację z wiatrem - tam duje znacznie mocniej niż w Polsce.
    • Gość: kk Prz duzym deszczu rowerzysci wsiadaja w samochody IP: *.matinf.uj.edu.pl 23.09.13, 13:39
      i przez zakorkowane miasto nie można przejechać.
      • Gość: poli Przy duzym deszczu rowerzysci wsiadaja w samochody IP: *.dynamic.chello.pl 23.09.13, 20:05
        No właśnie!

        Ale czy to jest jakiś zarzut?
    • Gość: gosc Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdjęcia] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.13, 15:07
      znów głupoty radłowskiej
      Lansowanie na siłę rowerowego stylu zycia nawet przy deszczowj jesiennej pogodzie.
      Pewnie i spora część rowerzystów patrzy na to jak na kabaret lub coś bardziej żałosnego
      • Gość: lukasz Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: 195.88.251.* 23.09.13, 16:35
        Mow za siebie. Mi sie to podoba. Jezdze na rowerze caly rok w kazdych warunkach pogodowych. Zapewniam Cie rowniez ze ilosc rowerzystow jezdzacych w deszczu i zimie stale sie zwieksza tak samo jak wydluza sie sezon rowerowy. Nie wszyscy jezdza zima ale spora liczba osob konczy sezon nie we wrzesniu ale w listopadzie i zaczyna nie ma maju ale juz w marcu. a wszystki dzieki takim akcjom i mowieniu o tym, ze mozna.

        Nikt Cie nie zmusza do jazdy na rowerze i nie bardzo rozumiem co Ci przeszkadzaja takie akcje ze az tak je musisz krytykowac? Pewnie lepiej mowic ludziom, zeby jezdzili autami bo korki to zajebista sprawa:)
    • czeresnik Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj 23.09.13, 16:43
      > ps. widok przyjmującego tsunami na klatę rowerzysty bezcenny :)

      hehehe, ja to bardziej lubię widok stojących po horyzont w korkach samochodów, które mijam śmigając tramwajem :)
      • Gość: ad Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.13, 22:01
        pewnie jeszcze przywozisz prowiant z wioski w sloikach i smiejesz sie z ludzi robiacych zakupy w "drogim miescie";)
        • Gość: kk Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.matinf.uj.edu.pl 24.09.13, 11:27
          i co w tym zlego? Ty kupujesz wszystko co najdroższe? Jak cie stać to OK, ale takich kasiastych jest nieduzo.
    • Gość: Tomek K. Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdjęcia] IP: *.multi-play.net.pl 23.09.13, 20:22
      Drodzy rowerzyści.

      Przestańmy reagować na niemiłe słowa pod naszym adresem.

      Jeśli ludzie myślą, że my za karę jeździmy cały rok na rowerach, że nie mamy pieniędzy na auto, że nas nie stać na jazdę tramwajem, że nie mamy prawa jazdy, że coś tam.... no to niech sobie myślą.

      Róbmy, co uważamy za dobre, stosowne w mieście i generalnie niech każdy robi, co lubi.

      Mnie osobiście zupełnie nie obchodzą ludzie w autach, mogą tam nawet nocować, no co mnie to? :) Inni niech nawet paralotniami się do pracy dostają... Co Wy się tak wszyscy spinacie w tym temacie rowerowo - samochodowym?

      Pozdrawiam wszystkich,
      Tomek
      • Gość: ad Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.13, 22:02
        Niech kazdy robi co lubi! Prosze rowerzystow, aby zaczeli zajmowac sie rowerzystami, a nie wszedzie weszyc spiski samochodziazy. Jak tylko rowerzysci zajma sie pedalowaniem, a nie uszczesliwianiem innych na sile Krakow stanie sie lepszym miastem.
    • Gość: rowerzystka po co tak na siebie nawzajem najeżdżać?? IP: *.dynamic.chello.pl 23.09.13, 21:20
      Ludzie,

      Nikt nie zaprzeczy chyba, że zarówno rowerzystom jak i kierowcom można niejedno zarzucić

      Wszyscy wiedzą, że samochodów nam przybywa, ale również przybywa rowerzystów
      znamy też problemy korków i smogu krakowskiego

      Żaden kierowca mi też chyba nie powie, że wolałby, aby każdy rowerzysta przesiadł się do samochodu i ustawił przed nim na światłach, ewentualnie zajął mu miejsce postojowe

      To o co tak wojujemy? W czym ci cali rowerzyści nam przeszkadzają? niezależnie czy sezonowi, czy całoroczni. Chyba nie chodzi o to, że jeden czy drugi cyklista gdzieś był widziany, jadąc nieprzepisowo, bo tu nikt (rowerzysta, pieszy czy kierowca) nie jest święty.

      Dyskusja o tym, czy warto bardziej dofinansować ddry, zbiorkom, czy drogi jest dla mnie bezcelowa, bo ulepszeń potrzebuje cała infrastruktura komunikacyjna. Ameryki nie odkryłam, fakt, ale czy jest jakieś inne wyjaśnienie dla tego jadu sączącego się pod każdym rowerowym tematem, niż zapatrzenie na czubek własnego nosa, a wszyscy inni są be?

      Jeśli chodzi o mnie: rower to dla mnie wolność, dojadę wszędzie, nie boję się pogody, ominę korki, czuję się w kondycji, nie martwię sie o parkowanie, nie tłoczę się w zbiorkomie. Czyż nie korzystają wszyscy na tym, że ta część mieszkańców troszczy się o swoje przemieszczanie w swoim zakresie i nie zajmuje przy tym nikomu miejsca, jedynie czasem upominając się o kawałek nowego asfaltu?

      A teksty o propagandzie rowerowej... jak ktoś ma manię prześladowczą, to mu zawsze krzywda. Nikt nikogo nie zmusza do oglądania zdjęć paru osobników w kapokach

      Ludzie no, luzu trochę
      • Gość: ad Re: po co tak na siebie nawzajem najeżdżać?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.13, 22:00
        Luzu to zycz KMRowi, to sa prawdziwi cyklo terrorysci, ktorzy twierdza ze "nie da sie zrobic" lepszej infrastruktury, bo nie ma pieniedzy, bo za dlugo to trwa... potem chca od strzala miec kontrapas za 400 tysiecy... dziwia sie ze urzednicy kreca nosem ze to duzo pieniedzy!!! Kontrapas oczywiscie pozwoli rowerzystom nie jezdzic po chodniku - bo teraz ktos kazal im jezdzic. Dodatkowo znikna miejsca parkingowe - wtedy mieszkancy beda mogli siedziec przed domem, ale nie zaparkuja blizej niz 5km od mieszkania...

        KMR wbrew nazwie, glownie zajmuje sie "blachosmrodami" i ich celem jest uprzykrzanie zycia innym. Dobry rowerzysta to nie jest rowerzysta, ktory sprawnie jezdzi po miescie, dobry rowerzysta to taki, ktory blokuje ruch samochodow!

        Jak widze, jak rowerzysta jedzie ulica dojazdowa do miasta i za nim jest korek, bo nie da sie wyprzedzic swietej krowy jadacej srodkiem pasa, to tak - chcialbym zeby jechal samochodem - tez nie da sie go wyprzedzic, ale jedzie znacznie szybciej!
      • Gość: kk Re: po co tak na siebie nawzajem najeżdżać?? IP: *.matinf.uj.edu.pl 24.09.13, 11:36
        >To o co tak wojujemy? W czym ci cali rowerzyści nam przeszkadzają? niezależnie czy >sezonowi, czy całoroczni. Chyba nie chodzi o to, że jeden czy drugi cyklista gdzieś był >widziany, jadąc nieprzepisowo, bo tu nikt (rowerzysta, pieszy czy kierowca) nie jest święty.

        W tym ze nie maja instynktu samozachowawczego i pchaja się na najruchliwsze drogi narażając swoje życie, i wielu z nich nie zwraca uwagi na jadące samochody. A kto potem ma najwięcej kłopotów - kierowca rzecz jasna. W dobie propagandy bezpieczeństwa rowerzyści swiadomie i beztrosko narażają swoje zdrowie. No wielu z nich ma w nosie przepisy i kierowców, krołowie drog po prostu.
    • Gość: rowerzysta Co to za brednie? IP: *.adsl.inetia.pl 23.09.13, 22:11
      Jak można być dumnym z tego, że się ubrało pelerynę?
      Autor kompletnie oszalał?
      Czy następny tekst będzie o pieszych, którzy dumni zjawili się z parasolami?
      Jeżdzę na rowerze prawie cały rok, ale co z tego?
      Niedobrze mi się robi od dorabiania jakiś pseudo-filozofii do jeżdzenia na rowerze.
      Jeden chodzi, drugi jeździ tramwajem, trzeci samochodem. Trzeba być niebywale zakompleksionym, żeby czuć się lepszym z powodu wybierania jakiegoś środka transportu.
    • Gość: tt Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdjęcia] IP: 62.29.136.* 24.09.13, 07:51
      A ja zdrowia życzę na starość rowerzystom po kilku zimach spędzonych na rowerze...
      • Gość: rowerzystka Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.dynamic.chello.pl 24.09.13, 09:34
        Zgadzam się, od kiedy jeżdżę rowerem (przy ultra beznadziejnej pogodzie idę z buta) nie przeziębiłam się ani razu, niezależnie, czy zmokłam, czy mnie przewiało.

        Zdaję sobie sprawę, że nie można propagować na siłę, że nie wsadzimy wszystkich na rowery w imię.. no w sumie w imię czego. Nie ma co na siebie wchodzić. Jednakże mam wrażenie, że niektórzy mają po prostu alergię na rowery. Uważają, że rowerzysta: jak jeździ cały rok to wariat, jak jeździ tylko przy pogodzie, to nie powinien się odzywać w sprawie ścieżek rowerowych, oczywiście każdy łamie przepisy (taaaak, nikt inny tylko rowerzyści i oczywiście wszyscy i wszędzie łamią przepisy i utrudniają wszystkim życie).

        Ktoś to wspomniał, że rowerzysta jedzie środkiem drogi i spowalnia ruch, jeździ chodnikiem.
        żebym nawet chciała się przejechać chodnikiem to w wielu miejscach się nie da bo święta krowa zaparkowała nic zostawiając nic z chodnika, na piechotę tamtędy chodzę i muszę obchodzić samochód po błocie. Ale o tym się nie mówi. Tak samo jak o sytuacjach, kiedy wjeżdżam na przejazd rowerowy, a kierowca ma strzałkę i, skręcając w moją drogę, ma mnie gdzieś, bo on kurna jedzie, oczywiście ciu za szybko jak na tą sytuację. Ale to i tak moja wina pewnie, że musiał przyhamować, bo ja jadę złym rowerem i właśnie spowolniłam mu jazdę.

        To jest chyba przegrana dyskusja
      • Gość: PG Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.multi-play.net.pl 24.09.13, 11:40
        No więc widzisz. Sprawa wygląda tak, że można jeździć zimą, tylko to trzeba robić z głową. Bez kalesonów (w przypadku panów) albo grubych rajstop (w przypadku pań) pod spodem jest to rzeczywiście rozwiązanie krótkotrwałe, bo pojawią się dość szybko problemy ze stawami. Ja zimą jeżdżę w czapce, dość cieńkiej kurtce z softshellu (moja ma również windstopper), pod spodem jakiś cienki polarek lub sweter, spodnie górskie (łatwiej pozbyć się błota pośniegowego), kalesony pod spód, glany :), rękawiczki narciarskie. Do -20'C to wystarcza. Ponieżej tej temperatury trzeba mieć jeszcze jedne rękawiczki pod spód. Niestety zima w Krakowie ma swoje minusy, więc dodatkowo jeżdżę w masce przeciwsmogowej, która zatrzymuje drobne pyły typu PM2.5.
        Wiem, że teraz pojawią się głosy, że ktoś ma pracę bez prysznica, albo nie ma się gdzie przebrać. No cóż, mój post jest raczej skierowany do ludzi, którzy chcą i mogą jeździć zimą na rowerze (po mieście i nie tylko), ale za bardzo nie wiedzą jak to zrobić. Podobnie powyższy artykuł jest o tym, jak jeździć na rowerze przy deszczowej pogodzie. Jak ktoś nie chce jeździć, to nie musi, nikt nikogo nie namawia, każdy ma wolną wolę i dokona takiego wyboru jaki uważa za najlepszy.
        • Gość: Gerda Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: 149.156.188.* 24.09.13, 11:49
          I ja własnie skorzystam z rad, bo te zimę postanowiłąm pokonac na rowerze. To będzie pierwsza moja zima na rowerze :) Dzięki
          • Gość: PG Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.multi-play.net.pl 24.09.13, 12:25
            Proszę bardzo. Pamiętaj, że zimą się jeździ inaczej. Przede wszystkim wolniej i od czasu do czasu można zaliczyć glebę - to normalne, więc warto sobie parę takich kontrolowanych updaków przećwiczyć gdzieś w bezpiecznej okolicy (np. Zakrzówek, czy jakiś park). Nie wiem jaki masz rower, ale jeśli górski to trzeba bardzo uważać z przednim hamulcem, bo rower wtedy ma tendencję do składania się pod rowerzystą i padasz na rower, co jest mało przyjemne. Jeśli tylne koło wpada w poślizg to nic się w sumie nie dzieje, trzeba się tylko przyzwyczaić :) Muszę przyznać, że rower miejski (mam parę rowerów, więc wiem z doświadczenia) zachowuje się bardziej przewidywalnie, to znaczy nie ma aż tak dużej różnicy między jeżdżeniem w zimie i w innych sezonach - glebę zaliczyłem na wszystkich rowerach jakie mam :). Co do opon, to wypróbowałem różne. Zrobiłem sobie nawet kiedyś opony z kolcami (są poradniki w sieci), rzeczywiście sprawdzało się to bardzo dobrze na lodzie, ale waga kół znacznie wzrasta i masa koła też jest inaczej rozlokowana, przez co rower zachowuje się inaczej. Dwie ostatnie zimy jeździłem na oponach CST 1346 26x1.95 (to w rowerze górskim) i były bardzo dobre na zmienne warunki na drodze. W miejskim mam całoroczne Schwalbe Marathon Plus Reflex 28 x 1 3/8 i tak jak pisałem, większej różnicy w jeżdżeniu zimą i w innych sezonach nie czułem. No to tak po krótce o jeżdżeniu zimą. Powodzenia.
    • Gość: vb Re: Na rowerze w ponczo, sztormiaku, dzwonie [zdj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.13, 23:03
      benzyniarzu - ależ buc z ciebie!!! Przejedź się rowerem, ale bez siodeka- na samej sztycy. Najlepiej po dziurach, zapewne dobrze ci to zrobi.
Pełna wersja