CO ROBILI KRAKUSI, gdy WARSZAWA WALCZYŁA...?

IP: 212.76.39.* 09.08.04, 14:17
Czyli w sierpniu 1944 roku?

Istotną informację na ten temat podaje "Obwieszczenie" Okręgowego Delegata
Rządu RP w Krakowie, Jana Jakóbca "Karpackiego", z dnia 12 sierpnia 1944
roku, wydane w związku z łapankami w Krakowie, zarządzonymi przez władze
niemieckie po wybuchu Powstania Warszawskiego.


CYTUJĘ tekst tego Obwieszczenia [podkreślenia moje – stolicznyj]:


"Wybuch powstania w Warszawie i krwawe walki żołnierzy Polski Podziemnej z
wojskami Hitlera rzuciły strach na niemieckie siły zbrojne w Krakowie.
Zarządzone na olbrzymią skalę łapanki, które niewinnymi ofiarami zaludniły
obóz koncentracyjny w Płaszowie, miały więc na celu zastraszenie
społeczeństwa polskiego i jego psychiczne rozbrojenie.

W ślad za masowymi polowaniami na ludzi wyszło wezwanie szefa policji i SS do
ludności polskiej, grożące ostrymi represjami tym, którzy dobrowolnie nie
zgłoszą się do sypania wału obronnego.

Terror i pogróżki okupanta OSIĄGNĘŁY ZAMIERZONY SKUTEK, gdyż GROMADY
ZASTRASZONEJ MŁODZIEŻY istotnie zgłosiły się do kopania rowów strzeleckich w
okolicach Krakowa, nie chcąc siebie i swych rodziców narażać na
niebezpieczeństwo.

Fakt ten, będący wynikiem sytuacji w dużej mierze przymusowej, wyzyskał
okupant do dalszych działań sprzecznych z interesami Narodu. OPŁACAJĄC WÓDKĄ
PRACUJĄCYCH, z całą świadomością SZERZY ON DEMORALIZACJĘ WŚRÓD MŁODZIEŻY,
widząc, że jest to jeden z najłatwiejszych sposbów złamania moralnego trzonu
Narodu.

FILMOWANIEM PODPITYCH CHŁOPCÓW I DZIEWCZĄT przez agentów propagandy
niemieckiej, zmierza on do przedstawienia podniecenia alkoholowego młodzieży,
jako przejawu rzekomego entuzjazmu Narodu, zgłaszającego się do współpracy z
armią niemiecką. Brakiem nadzoru nad tysiączną masą ludzką sprawia on, że
LICZNE RZESZE MŁODZIEŻY, JAK SZARAŃCZA NISZCZĄ OKOLICZNE SADY, ogrody
warzywne i pola uprawne, narażając rolników na wielkie szkody i ROZPASANIEM
SWYM wzniecając przygasłe w czasie wojny ZARZEWIE WALKI MIĘDZY WSIĄ A MIASTEM.

Wobec tych pożałowania godnych faktów WZYWAM CAŁE SPOŁECZEŃSTWO DO ZACHOWANIA
HARTU I ODPORNOŚCI na wszelkie metody działania okupanta, do utrzymania ducha
nieustraszonego oporu i podporządkowania się nakazom kierownictwa WALKI
PODZIEMNEJ, które ustaliło zasady zachowania się obywateli Państwa Polskiego
wobec Niemców!

WZYWA SIĘ RODZICÓW, aby wpływem moralnym przeciwstawili się najsilniej
wszelkim próbom demoralizowania młodzieży przez okupanta.

ZAWIADAMIA SIĘ I OSTRZEGA MŁODZIEŻ, ŻE JEJ PRZESTĘPSTWA BĘDĄ SKRUPULATNIE
NOTOWANE PRZEZ specjalne czynniki Polski Podziemnej i Z CAŁĄ SUROWOŚCIĄ
KARANE.

Podpis: OKRĘGOWY DELEGAT RZĄDU.

Kraków, 12 sierpnia 1944."

[Źródło: Encyklopedia Powstania Warszawskiego, tom 3, Bellona, Warszawa 2000,
s. 184].



PORÓWNAJMY SYTUACJĘ W WARSZAWIE I W KRAKOWIE...

WARSZAWA:

- 27 lipca 1944 roku Niemcy wezwali 100 tys. ludzi do stawienia się w
ustalonych punktach zbiórki, aby kopać rowy przeciwczołgowe. Stawiło się...
KILKADZIESIĄT osób, mimo, że realna była groźna krwawych represji !!

- Co zrobiła warszawska młodzież?

Cztery dni później, 1 sierpnia 1944 roku, na wezwanie Dowódcy Armii Krajowej
STANĘŁA MASOWO DO WALKI Z HITLEROWSKIM OKUPANTEM, DO ŚMIERTELNEGO BOJU Z O
WIELE SILNIEJSZYM WROGIEM, W IMIĘ WOLNOŚCI SWOJEGO MIASTA I CAŁEJ POLSKI !

KRAKÓW:

- W sierpniu 1944 roku Niemcy wezwali krakowską młodzież do stawienia
się, aby kopać rowy. KRAKOWSKA MŁODZIEŻ, TRZĘSĄC SIĘ ZE STRACHU, STAWIŁA SIĘ
POSŁUSZNIE I MASOWO NA WEZWANIE NIEMCÓW !

- MAŁO TEGO: KRAKOWIACY OCHOCZO ZAJĘLI SIĘ CHLANIEM WÓDY PODAWANEJ
PROSTO Z NIEMIECKIEJ ŁAPY !!!

- Oczywiście, ktoś kto by powiedział, że Krakowiacy w ogóle nie
przystąpili do walki, SKŁAMAŁBY...

Krakowska młodzież, owszem PRZYSTĄPIŁA DO BOJU... tyle tylko, że... NIE Z
NIEMCAMI, tylko Z PODKRAKOWSKIMI CHŁOPAMI, RABUJĄC I DEWASTUJĄC ICH SADY,
OGRODY I POLA W STANIE KOMPLETNEGO UPOJENIA ALKOHOLOWEGO, KU UCIESZE
NIEMIECKICH FILMOWCÓW !!!


Tak oto wyglądała "BOHATERSKA WALKA" Krakusów "O WOLNOŚĆ OJCZYZNY", dokładnie
w tym samym czasie, GDY WARSZAWSKA MŁODZIEŻ KRWAWIŁA I GINĘŁA NA
BARYKADACH !!!!!!
    • Gość: sanitariusz no, już jestem, jestem ! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.04, 15:32
      bardzo was przepraszam, ale nam uciekl z tworek, dopadlismy go dopiero tutaj,
      mam nadzieję, że po obezwładnieniu i zaaplikowaniu środków uspokajających
      będzie już grzeczny
    • Gość: Krakauer. Re: CO ROBILI KRAKUSI, gdy WARSZAWA WALCZYŁA...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 15:51
      Patrzyli z bezsilnością na waszą głupotę i z przerażeniem na przybywające stosy
      trupów niewinnej ludności wplątanej w tą awanturę i skazanej na smierć z powodu
      waszej zabawy w wojenkę. Patrzyli też ze smutkiem na burzoną Warszawę i
      zastanawiali się, kiedy przyjdą czasy,żeby takich nieodpowiedzialnych kretynów
      rozliczyć.
    • teofilo Re: CO ROBILI KRAKUSI, gdy WARSZAWA WALCZYŁA...? 10.08.04, 13:41
      Ciekawy dokument, na ile prawdziwy?

      Jeżeli prawdziwy, to można powiedzieć, że dzięki swojej sprytnej postawie Kraków
      przetrwał i mógł tak zagłosować w referendum jak zagłosował.
    • Gość: dolfuss Re: CO ROBILI KRAKUSI, gdy WARSZAWA WALCZYŁA...? IP: *.kim.pl 10.08.04, 20:30
      Spałeś na historii?

      W pierwszych dniach sierpnia Niemcy aresztowali sporo mężczyzn w kilku
      miastach - stąd te roboty. Bardzo obawiano się powstania. Rozkaz AK i plany
      związane z powstaniem też widzę, że są dla ciebie tajemnicą. Powstanie miało
      obejmować tylko Warszawę a AK w innych miastach miała się ujawniać dopiero przy
      wkraczaniu Rosjan. Część oddziałów AK miało rozkaz marszu w stronę Warszawy.
      Sporo krakowiaków zginęło w powstaniu. A o tym, że Bór- Komorowski był z
      Krakowa to przecież wiesz (chyba, że mocno spałeś w szkole)

      pozdrawiam i zapraszam do czytania,
      dolfuss
      • malykrakusek Re: CO ROBILI KRAKUSI, gdy WARSZAWA WALCZYŁA...? 11.08.04, 17:12
        W Krakowie powstanie nie mogłoby wybuchnąć krakusy sa jak Czesi zbyt potulni,
        łatwo idący na kompromis.
        • Gość: malywarsiawiak. Re: CO ROBILI KRAKUSI, gdy WARSZAWA WALCZYŁA...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.04, 01:24
          Wy nie poszliście na kompromis i powinniscie być z siebie dumni, jesteście
          winni śmierci 250 000 niewinnych ludzi i zburzenia miasta. Tylko
          nieodpowiedzialny matoł mógł na coś takiego pójść, albo zrobił to celowo dla
          póżniejszej kampanii anty sowieckiej. "Nie ważne jaka Polska (nieważne ile
          trupów), byle cel polityczny został zrealizowany.
          • mupetman Re: CO ROBILI KRAKUSI, gdy WARSZAWA WALCZYŁA...? 13.08.04, 07:52
            taaa, nic 'nie jesteśmy winni'. Walczyć trzeba rozumnie, a nie rzucać się gdy
            nie ma najmniejszych szans powodzenia. Martwy żołnierz (powstaniec) niewiele
            już wskóra. "tchórzliwe Krakusy" pomyślały i wojnę przeżyły. W tamtych czasach
            jak i dziś na wojnie nie ma miejsca dla ludności cywilnej czy organizacji
            paramilitarnych. Oni mogą tylko szybko 'zginąć bohatersko'. A że to bezsensowna
            śmierć nic nie dająca, tego niewielu chce zauważyć.
            To niestety typowo po polsku, nie myśli się na zapas, jakoś to będzie, po co
            coś robić. A potem, jak już sytuacja fatalna, zawsze na hurra można powstanie
            zorganizować...:( tak było i pod zaborami (powstanie Wielkopolskie chlubnym
            wyjątkiem) tak było i w 44...i co dało? Warszawę wybitą do nogi i zrównaną z
            ziemią...:(((

            Pomijając drobny fakt, że jakby Piłsudski miał z kim gadać, to wojny może wcale
            by nie było... ale oczywiście wygrało podejście, że 'jakoś to będzie'...
            a jak było, wiadomo..............
            • Gość: darek Re: CO ROBILI KRAKUSI, gdy WARSZAWA WALCZYŁA...? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 14:24
              W jaki sposób mogłoby nie dojśc do wybuchu wojny?
              • mupetman Re: CO ROBILI KRAKUSI, gdy WARSZAWA WALCZYŁA...? 16.08.04, 07:38
                po dojściu Hitlera do władzy w 33, Piłsudski ostrzegał, że będą kłopoty i
                sugerował uderzenie prewencyjne...wtedy Niemcy jeszcze byli słabi. Owszem, to
                również byłaby wojna, ale najpewniej 'lokalna' i szybka, więc to zdecydowanie
                mniejsze zło... ale zlekceważyli go:( 'na szczęście' w 39 Piłsudski już nie żył
                i nie musiał się boleśnie na własne oczy przekonywać, że miał rację...
Pełna wersja