...przychodzimy,odchodzimy...

05.01.14, 18:40
Dzisiaj w nocy zmarl Eusebio da Silva Fereira - "Czarna Perla" ale tez "O Rei".
Tak to ten,krzychucie,Eusebio ktorego my starsi pamietamy dobrze z boisk pilkarskich.
Brazowy medalista MSw1966 po zwyciestwie na Rosjanami 2:1.
Pamietny Jego wyczyn w meczu z Pln.Korea wygranym 5:3 w ktorym strzelil 4 gole.Wczesniej jednak Koreanczycy prowadzili 2:0.
Bedziemy pamietac
Odpoczywaj w Pokoju
    • rita100 Re: ...przychodzimy,odchodzimy... 05.01.14, 20:16
      Eusebio przypomina mi przepiękne czasy naszej piłki nożnej.
      • dicksmith Re: ...przychodzimy,odchodzimy... 05.01.14, 23:53
        za czasow Eusebio to Polska dostawala lanie jeszcze wieksze niz za Euzebiusza Smolarka
        • bombullo Re: ...przychodzimy,odchodzimy... 06.01.14, 00:59
          Nie od wszystkich,nie od wszystkich.Byly przeblyski,byli blyskotliwi pilkarze ale nie bylo trenera a tym samym "paki" jaka powstala na poczatku lat 70.
          Od Portugalii to akurat za czasow "Ebiego" dostalismy 4 w srake-pamietasz 2002.
          Chudzina juz chyba kopala pilke gdzies w Holandii.,nie?
          Wiesz,ze z Portugalia po raz pierwszy w historii zagralismy w 1976?
          Gralismy z nimi 9 razy ale tylko raz towarzysko.
          W meczu z nimi w Chorzowie w 1977 zremisowanym dajacym nam awans do Argentyny
          dzicz slasko-polska zgotowala "piekne" 90 minut Kazimierzowi Deynie mimo ze to jego gol strzelony bezposrednio z rogu dal nam ten awans.
          • rita100 Re: ...przychodzimy,odchodzimy... 06.01.14, 19:27
            Eusebio to legenda i jeżeli mi przychodzą na myśl wspaniałe czasy naszej piłki nożnej to mówię o czasach pierwszego mojego idola -Lubańskiego. Każdy z nich chciał być wtedy Eusebiem.
            Może się mylę.
            • bombullo Re: ...przychodzimy,odchodzimy... 06.01.14, 21:08
              To znaczy,ze teraz twoim idolem Lubanski nie jest?
              Dla mnie Wlodek na zawsze pozostanie nr1 polskiej pilki a idolem dalej jest bo czlowiekiem
              na miare dzisiejszych czasow jest.

              Deyna byl Wielkim Pilkarzem tez ale tej charyzmy Panawlodkowej nie mial.
              A wygwizdanie Go przez dzicz w 1977 w Chorzowie przyczynilo sie,w moim odczuciu,do swoistej reakcji "Kaki" jaka bylo nie strzelenie karnego w meczu z Argentyna w 1978.
              Nie mam watpliwosci w tej materii.
              Znajac z prasy i opowiadan podejscie do zycia i charakter Deyny nie bylo to dla mnie "wypadkiem przy pracy".
              • rita100 Re: ...przychodzimy,odchodzimy... 07.01.14, 09:59
                Tak, Lubański do dziś jest moim idolem. On już zostanie do końca tym idolem, który uniósł piłkę nożną na szczyty. On zapoczątkował sukcesy. Potem to już tylko spadek w dół. Takie są moje odczucia.
                I wielkim błędem było nie danie ME 2012 Śląskowi.
Pełna wersja