serta
20.10.04, 17:43
Jestem klientką banku BPH od ponad roku.Generalnie większych zastrzeżeń
nie miałam,ale wydarzyła się sytuacja,która wyprowadziła mnie z równowagi
kompletnie i mam zamiar oficjalnie o tym opowiedzieć wszystkim
zainteresowanym - jako rodzaj odwetu.
Zaczęło się od zupełnie błahej sprawy: z mojej karty zaczęła odrywać się
folia chroniąca karte przed uszkodzeniami.Poszłam do banku (rzecz dzieje się
w placówce przy ulicy Kalwaryjskiej 22) z zapytaniem czy karta mogłaby zostać
wymieniona.W odpowiedzi usłyszałam,że to nie stanowi żadnego problemu i ten
fragment folii,który się odrywa mogę sobie po prostu odciąć.I tak też
zrobilam.Ale wiadomo - zaczęła ona odchodzić dzieki temu tym
bardziej.Zapytałam przy okazji wizyty w banku po raz drugi czy karta może
zostać wymieniona - nie.Ale zaczęlam miewać problemy właśnie z tego powodu -
liczne tłumaczenia się ekspedientkom w sklepie,że z karta jest wszystko w
przadku,że nie jest uszkodzona itp.A taka sytuacja chyba nie powinna mieć
miejsca,żebym musiała się tłumaczyć komukolwiek.Dopiero za trzecim razem
wyrażono zgodę na wydanie mi nowej karty.W związku z tym przez najbliższe 2
tygodnie niejako nie mam dostępu do swojego konta (na co oczywiście wyraziłam
zgodę).Wobec tego poprosiłam o podpisanie umowy o udostępnienie kanałów
elektronicznych w banku BPH dla osób fizycznych,abym przez ten czas mogła
kontrolować stan mojego konta we własnym domu (co tym bardziej było mi
potrzebne,gdyż spodziewalam się przelewu pieniędzy na moje konto za
towar,który miałam wysłać zaraz po tym jak wpłyną one na mój rachunek).Umowa
została spisana,a pełnej aktywacji miałam dokonać już sama poprzez
wprowadzenie numeru klienta,a następnie hasła.I cóż się okazało ... "błąd
podczas logowania" - taki oto komunikat mi wyskoczył.Na drugi dzień
zadzwoniłam pod infolinię banku BPH z pytaniem w czym może tkwić problem.Pan
uprzejmie mi odpowiedział,że powinnam skontaktować się z placówką,w której
umowa została zawarta.Zadzwonilam.Dowiedziałam się,że powinnam w takiej
sytuacji udać się do dowolnej placówki banku BPH i odebrać 6-cyfrowy
kod,który wpiszę podczas aktywacji zamiast mojego hasła.Udałam się w związku
z tym do placówki banku BPH przy ulicy Kalwaryjskiej 69.Opowiedziałam o
problemie - Pan przejrzał wszystko dokładnie w komputerze i stwierdził,że
moje konto nie zostało dnia poprzedniego aktywowane przez bank i dlatego mam
problemy.Wykonał telefon do placówki na ulicy Kalwaryjskiej 22,po czym
(odrywając się na chwile od rozmowy z doradcą klienta w tejże placówce)
poinformował mnie,że mogę wracać do domu,wszystko będzie w porządku.Wróciłam
do domu i ... "błąd podczas logowania".Zadzwoniłam na ulice Kalwaryjską 69 z
pytaniem co się znów dzieje.Pan powiedział,że ... powinnam przyjechać raz
jeszcze i odebrac 6-cyfrowy kod,abym mogła dokonać pełnej
aktywacji.Wybaczcie,ale zgłupiałam.Poinformowałam go,że przed trzydziestoma
minutami właśnie w tej sprawie tam byłam i nie mam najmniejszego zamiaru
jechać tam jeszcze raz (zwłaszcza,iż placówka była czynna do godziny 18,a w
chwili kiedy wykonywałam ten telefon - 17:40) tylko dlatego,że zostałam przez
kogoś żle poinformowana.Pan spisał w takim razie moje dane osobowe i aderes i
obiecał,że dnia następnego (tj.dzisiaj) o godzinie 9 rano pracownik banku
dostrczy mi potrzebny kod.Nic takiego niestety się nie wydarzyło.O godzinie
10:30 wykonałam telefon pod numer,pod którym powinnam uzyskać informacje o
stanie swojego konta.Niestety,linia przez długi czas była zajęta.Następnie
wykonałam telefon pod kolejną infolinię - opowiedziałam po raz enty cała
historię, jakiś Pan znów zajrzal do komputera i stwierdził,że ... mój dostęp
do konta poprzez internet wciąż nie został jeszcze aktywowany poprawnie przez
bank,w którym podpisywałam umowę,w związku z czym,póki oni tego nie zrobią,
ja jestem bezsilna.Obiecał,że skontaktuje się z placówka i w przeciągu 15
minut oddzwoni do mnie.Nie oddzwonił oczywiście.A przy próbie aktywacji wciąż
pojawiał mi się komunikat "błąd podczas logowania".Zadzwoniłam raz jeszcze
pod numer telefonu,pod ktorym powinna mi zostać udzielona informacja na temat
stanu mojego konta - wreszcie ktoś się zgłosił (po wcześniejszym wysłuchaniu
tony niepotrzebnych mi do niczego informacji nagranych przez automatyczną
sekretarkę) - pani odesłała mnie pod inny numer,gdzie dowiedziałam się,że aby
móc sprawdzić stan konta przez telefon muszę najpierw skontaktować się z
dowolną placówka banku BPH i aktywować ta usługę.DOŚĆ TEGO!To już przeszło
moją cierpliwość.W związku z tym udałam się do banku BPH na al.Pokoju
1.Stamtąd skierowali mnie na ulicę Józefińską.Udałam się wprost do dyrektora
oddziału ... Wyjaśniłam sprawę i ... skierowano mnie do doradcy,który miał
wszystko wyjaśnić.Teoretycznie było w porządku.Wyszłam z banku zadowolona i
odetchnęłam z ulgą,że koniec mojego szlajania się od banku do banku,koniec
telefonów,z których nic nie wynika ... Wróciłam do domu,właczyłam
komputer,wstukałam swój numer klienta i hasło i ... "błąd podczas
logowania" ...
Zastanawia mnie zatem teraz tylko jedno – czy bank BPH to poważna
instytucja? Podobno klientów powinno się szanować i dążyć do tego,by było ich
jak najwięcej.A tutaj można wyrażnie zauważyć,że ktoś (powiedziałabym
nawet,że sporo osób) z tegoż właśnie klienta sobie zakpiło i zupełnie
zbagatelizowło jego problem.Bank BPH,który ponoć jest uznawany za liczącą się
na naszym kraju instytucję powinien zdawać sobie sprawę z tego,że wszystko
kiedyś procentuje – ja, jako młoda osoba mogę się kiedyś stać kimś kto będzie
każdego miesiąca wpłacał na swoje konto bardzo duże sumy pieniędzy i
dokonywał poważnych transakcji … tylko ciekawa jestem czy wtedy wybór banku
też padnie na BPH … wątpie.