orka
29.04.02, 10:00
Zauważyłam, ze nasze miasto jest wyjątkowo nieprzyjazne dla dzieci z
najmłodszej grupy wiekowej ( niemowlaki, noworodki). Po pierwsze w centrum nie
ma ani jednej toalety publicznej, ani żadnego WC w restauracjach gdzie
zamontowany byłby przewijak dla dzieci. Jezeli rodzice zdecydują się pzryjść z
maleństwem na spacer na Rynek i nie daj Boże coś się "zdarzy" w celu
przewinięcia maleństwa muszą wrócić do włąsnego samochodu i zrobić to we
własnym bagażniku ( a ten bywa niekiedy daleko zaparkowany). Nie zauważyłam w
prawie żadnej ( no może poza jedną włoską) restauracji wysokiego siedzonka dla
dzieci, które jest standardowym wyposażeniem w każdym szanującym się lokalu na
zachodzie. Po trzecie przyjście z dzieckiem w foteliku samochodowym ( lub
wózku) do restauracji, kawiarni lub nawet ogódka nastręca dużych problemów ( za
ciasne wejścia, dziwne krzesła wilkinowe z wysokimi ramionami na których nie
można postawić fotelika). Wokół Rynku nie można nigdzie kupić akcesoriów typu
nowy smoczek lub podkład higieniczny do przewinięcia ( jest do kupienia prawie
w każdej knajpie na zachodzie w automacie w WC obok automatu z podpaskami lub
prezerwatywami). No i szczyt wszytkiego, to Ci ludzie- patrzący z niesmakiem na
płaczące dziecko. Wzrok pełen wyrzutu, tudzież uwagi typu: "jak nie umie pani
uspokoic swojego dziecka to niech pani wyjdzie z restauracji"- młodzi rodzice
czują się jakby byli srodze napominani przez nauczycieli i mentorów, że
zapomnieli gdzie jest ten guzik-wyłacznik płaczu z napisem "stop".
Też macie takie obserwacje?