Bez nadziei na odmianę. Rada Miasta Krakowa na ...

IP: *.joint.lan / *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.04, 09:54
ireneusz wajhe przeloz... :) lizodup... wszystkim zrobi dobrze... aby
zaistniec... od prawa do lewa... brawo! tak trzymac z kazdym ukladem...
kregoslup moralny jest gietki... :)
    • Gość: nowohucianin Re: Bez nadziei na odmianę. Rada Miasta Krakowa n IP: *.blast.pl / *.devs.futuro.pl 19.11.04, 11:54
      Chciałam zapytać dlaczego Radna pani Teresa Starmach nie lubi Nowej Huty?
      • Gość: AbW Re: Bez nadziei na odmianę. Rada Miasta Krakowa n IP: *.golebia.clarus.com.pl 19.11.04, 23:55
        Irek Nalepka Raś przejdzie do historii.
    • Gość: rzeczprawa.eco.pl www.rzeczprawa.eco.pl - o bezradności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.04, 23:58
      Dziwić może bezradność radnych np. w sprawie motelu KRAK. Prezydent przesuwa
      terminy płatności czynszu, zamiast organozować przetarg dla firm, które obecnie
      skazane są na negocjacje z Forte Sp. z o.o.

      Sczegóły tej sprawy zobacz
      www.rzeczprawa.eco.pl

      Zastanawiam się czy obecna ordynacja samorządowa jest dobra?
      Wydaje się, że inicjatorom chodziło, żeby było tak jak w Stanach, a niestety
      jest jak w Rosji.
    • Gość: vir nudy IP: 62.121.136.* 21.11.04, 11:31
      Nikt nie kradnie, nikt nie obraża nikogo, panuje zgoda - co za straszne nudy,
      co by tu zrobić, żeby było ciekawiej....
    • cet2 taka gmina 21.11.04, 14:28
      Tekst ciekawy, ale chyba trochę niesprawiedliwy, przynajmniej w odniesieniu do
      ostatniego okresu. Pomija bowiem projekty, „burzące z posad” bryłę opisanego –
      zaściankowego, gnuśnego, leniwego i bezideowego krakówka. Chodzi o plan
      radykalnych zmian w gminnej polityce mieszkaniowej, częściowego chociaż
      urynkowienia komunalnych i „kwaterunkowych” stawek czynszowych, głębokiej
      reformy systemu dodatków mieszkaniowych, modernizacyjnego oraz inwestycyjnego
      impulsu dla budownictwa komunalnego itd. Podobnie projekt tzw. bonu
      oświatowego, który nie dość, że wydaje się sensowny i przekonywujący, to ma
      jeszcze inną, niespotykaną wcześniej zaletę. Bo chyba po raz pierwszy
      od „zarania dziejów” mamy przy jego okazji do czynienia z próbą s a m o o g r a
      n i c z e n i a się samorządu oraz świadomą r e z y g n a c j ą ze świętej
      zasady wszechwiedzy oraz instrumentalnej omnipotencji radnych, na rzecz
      mechanizmów automatycznych i samoregulujących.

      Z wymową ironicznego postu pt. „nudy” nie sposób się zgodzić całkowicie, gdyż
      tzw. poprawność nie jest wartością samą w sobie (choć pożądaną) , a jeśli jest
      ona wyrazem wspomnianej gnuśnej bezideowości, wywodzącej się z braku koncepcji,
      samorządowej wizji, celu własnego istnienia oraz sprawowanego mandatu, to staje
      się już wadą, a nawet nadużyciem.
      Przykład? Jeżeli przewodniczącego rady miasta Krakowa zwykły czytelnik gazet
      kojarzy (pamiętamy i nie zapomnimy!) wyłącznie ze sławetnym raportem Burkata, o
      którym dr Pytko „wiedział, ale nie powiedział”, to nie jest dobrze. Nie jest
      też dobrze, że przeciętny mieszkaniec (nieprzeciętny podobnie) nie ma zielonego
      pojęcia, co to takiego to całe PRO, i czym się toto różni od innych, równie
      nijakich klubów.

      Inną, niespotykaną i zadziwiającą rzeczą w tekście red. Fijałka jest pozytywna
      opinia o honorowej postawie radnych, pochodzących z ugrupowań, których dotąd z
      poczuciem honoru (humoru zresztą też) jakoś nie kojarzyliśmy. W przeciwieństwie
      do wspomnianych w tekście, licencjonowanych naprawiaczy świata i honorowych
      (przynajmniej w ich mniemaniu) monopolistów. Czyżby nadeszła pora na
      weryfikacją tych nawykowych poglądów?

      Reasumując można, a nawet trzeba się zgodzić, że wizerunek obecnej rady wygląda
      (szczególnie w obszarach polityki społecznej) blado, nijako i smętnie, co jest
      wynikiem wyraźnego braku aksjologicznych podstaw działania, zarówno
      pojedynczych radnych, jak i ich ugrupowań czy klubów. A bez czytelnej
      aksjologii (programów) żadna polityka nie ma sensu, a jej uczestnicy stopniowo
      przeradzać się będą (w najlepszym razie) w gromadę smutnych dystrybutorów i
      lobbystów, na co red. Fijałek trafnie zwraca uwagę.

      Inna rzecz, że zainteresowanie i społeczny oddźwięk tego, co się w radzie
      dzieje (a raczej nie dzieje) też jest żaden, chociażby w tym Forum, gdzie jak
      nie pojawi się jakaś afera (najlepiej obyczajowa), to nie ma za bardzo o czym i
      z kim gadać. Winne są zapewne obecne, „trudne” ekonomicznie i
      społecznie „czasy”, chaotyczne i goniące za sensacją media itp., ale też brak
      przemyślanej, aktywnej, a przede wszystkim t r a n s p a r e n t n e j i o t
      w a r t e j polityki informacyjnej. No, ale jeśli nawet własnego, statutowego
      obowiązku (publikowania w internecie odpowiednich protokołów) Miasto nie raczy
      wypełniać, a radni dostrzec , to o czym my rozmawiamy?

      PS. W oczach opinii „oddolna” koncepcja reorganizacji struktury rad
      dzielnicowych oparta była niemal wyłącznie (rzekome oszczędności to bzdura) na
      kabalistycznym przekonaniu, że 8 jest lepsze od 18.
Pełna wersja