Warszawa robi zakupy!

IP: *.chello.pl 22.11.04, 21:06
Jak kupują warszawiacy
Dariusz Bartoszewicz 21-11-2004 , ostatnia aktualizacja 22-11-2004 10:15

Przed świętami rozpęta się prawdziwa bitwa o klienta. Tym bardziej że
nowoczesne centra handlowe w Warszawie mają już 1 250 000 m kw. powierzchni.

W stolicy na każdego warszawiaka przypada już ok. 0,73 m kw., i to tylko w
obiektach zbudowanych po 1989 r.

Centra pożerania czasu

To mit, że zakupy w centrach handlowych robią głównie osoby dobrze sytuowane,
lepiej zarabiające, z lepszym wykształceniem i zmotoryzowane. Jeśli w takich
obiektach są hipermarkety, to one przyciągają wszystkich bez wyjątku. Obok
siebie, ramię w ramię kroczy krezus w markowych ciuchach i osoba mało
zarabiająca, z niską emeryturą czy bezrobotna.

- Tych klientów różni jednak częstotliwość robienia zakupów i wartość
koszyka - wyjaśnia Agnieszka Sora, dyrektor firmy Gfk Polonia, która badała
zwyczaje zakupowe Polaków.

Zamożniejszy ma zwykle mało czasu i samochód. Do centrum handlowego
przyjeżdża rzadziej, zwykle raz na tydzień, ale kiedy już w nim jest, idzie
na całość. A potem toczy przed sobą wózek z górą towarów.

- Hipermarkety są prawdziwymi pożeraczami czasu. Trzeba do nich dojechać,
zaparkować, wziąć koszyk, czekać w kolejce do kasy. Dlatego jak już do niego
trafi osoba z grubszym portfelem, to chce kupić jak najwięcej i mieć spokój
na dłużej - mówi Agnieszka Sora.

Zwycięża to, co świeże

Sklepy tradycyjne, mimo agresywnej ekspansji centrów handlowych, mają się
dobrze. Coraz więcej osób korzysta z takich mniejszych, lokalnych obiektów z
rozpoznawalną osobą za ladą, z którą można pogawędzić. Sukces odnoszą
zwłaszcza sklepiki dobrze zaopatrzone, ze świeżym towarem, delikatesy. Dowód?

Ponad 40 proc. tzw. chemii - proszków, mydeł, past oraz ok. 30 proc. różnych
innych towarów spożywczych - kupujemy w hipermarketach. O wiele mniej -
owoców czy mięs. - To łatwo wyjaśnić. Wolimy kupić towar świeży, ładny, od
sprawdzonego dostawcy. Po wędliny czy owoce idziemy do specjalistycznych
sklepów, zaprzyjaźnionych czy poleconych osób lub na bazarek. Chcemy
wiedzieć, skąd jest towar - twierdzi Agnieszka Sora.

Inteligencja bez pieniędzy?

W Warszawie mamy już ponad pół setki nowoczesnych obiektów handlowych. Wciąż
powstają następne wielofunkcyjne giganty, jak Złote Tarasy przy Dworcu
Centralnym. Tylko w latach 2004-05 przybędzie ok. 270 tys. m kw. nowoczesnych
sklepów.

Szefowie części starszych obiektów wybierają strategię "ucieczki do przodu".
Inwestują. Rozbudowywane centra zamierzają walczyć o swoją pozycję na coraz
ciaśniejszym i bardziej konkurencyjnym rynku. Kilka dni temu o 65 sklepów (do
130) powiększyło się centrum Reduta w Al. Jerozolimskich. Była to z kolei
odpowiedź na powstanie vis-a-vis innego giganta - Blue City, pierwszego
centrum handlowo-rozrywkowego IV generacji, w którym będzie też hotel.

W październiku swoje podwoje otworzyła prawdziwa rynkowa "megagodzilla" -
gigantyczna Arkadia przy rondzie Babka, która chce znokautować konkurencję.
Ma 230 punktów handlowo-usługowych, luksusowe materiały wykończeniowe, jak
marmur i granit, zamiast tańszej ceramiki.

- W dniu otwarcia mieliśmy 180 tys. klientów, normalnie przychodzi do nas 80-
90 tys. osób. W Zaduszki było najmniej - tylko 50 tys. klientów - mówi
Elżbieta Mędrzycka z Arkadii.

Podobna oferta jest w Galerii Mokotów (ok. 1 mln klientów miesięcznie). - Ale
u nas się bywa, a w Arkadii robi zakupy. Im ruch napędzają hipermarkety, a
nam - atmosfera. Zamożna Warszawa mieszka dziś w Wilanowie, Konstancinie, na
Kabatach. Żoliborz zawsze był inteligencki, ale czy inteligencja ma dziś
pieniądze? - pytają w Galerii Mokotów (więcej w reportażu Tomasza
Kwaśniewskiego w sobotniej "Gazecie").

Ulice tanieją

Wciąż nowocześniejsze centra sprawiają, że nasze niezbyt bezpieczne, brudne i
krzywe ulice handlowe stają się coraz mniej atrakcyjne dla klientów. Ucieczkę
z prawdziwego miasta - do sztucznego pod dach - może powstrzymać tylko
rozsądna polityka miejska. Bez inwestycji, które poprawią jakość chodników,
ulic, ławek i ułatwią parkowanie, bez prywatyzacji kamienic pozwalających na
ich łączenie i zabudowę podwórek pasażami - śródmiejska część miasta będzie
skazana na powolne obumieranie.

Z raportu firmy Cushman & Wakefield Healey & Baker wynika, że w wielkich
pudłach centrów pod dachem czynsz jest już wyższy niż przy ulicach
handlowych. - Stawki te wzrosły znacząco w nowych obiektach z poziomu 45 euro
za metr kwadratowy do 65 euro - mówi Iwona Kamysz z C&W H&B.

Z kolei czynsze przy najdroższych do tej pory ulicach - Nowym Świecie i
Chmielnej - lecą w dół. Tanieją też jednak (o ok. 10 proc.) powierzchnie w
centrach w gorszych lokalizacjach i obiektach tzw. pierwszej generacji -
najstarszych, najprostszych, bez galerii handlowych, restauracji, kawiarni
czy kin. Śmietankę spijać będą ci najnowocześniejsi, najwięksi i bogato
wyposażeni
    • peteen a co nas to obchodzi ? 22.11.04, 21:12
      to jakaś wszawa prowokacja...
      • Gość: piiiteen Re: a co nas to obchodzi ? IP: *.chello.pl 23.11.04, 09:28
        Wszawy to ty jesteś centusiu. Ale wiadomo, wody sobie skapisz to i wszy gdzie
        pożreć mogą. Ale, zeby dopuścić do zażerania mózgu?!!!
        • peteen Re: a co nas to obchodzi ? 23.11.04, 10:16
          ha,ha !
          znaczy celny strzał, skoro taka debilna reakcja...
          • Gość: Tikkurilla Re: a co nas to obchodzi ? IP: *.chello.pl 23.11.04, 21:14
            Peteen, nie wiem, kto ci odpisal ale to nie bylem ja.
            Nie chodzi o zadna prowokacje, a o porownanie miast.
            • peteen Re: a co nas to obchodzi ? 23.11.04, 21:26
              żeby porównać mista, trzeba opisać stan OBU stron, a nie tylko jednej, nota
              bene, specjalnie krakusów nie interesują warszawiacy i ich zakupy (zapewne i
              vice versa)
              btw nigdy nie mielismy w karu tendencji do gigantomanii, a stolica tak...
              • Gość: Tikkurilla Re: a co nas to obchodzi ? IP: *.chello.pl 24.11.04, 20:12
                Niestety mnie interesuja zakupy w Krakowie, bo mam nieszczescie spedzac w
                Krakowie co ktorys tam weekend...
                • Gość: Kle Re: a co nas to obchodzi ? IP: 5.5R* / *.braun.de 25.11.04, 15:42
                  Zawsze pozostaja zakupy na Florianskiej...
                  • speer Re: a co nas to obchodzi ? 25.11.04, 20:52
                    E tam, ta Florianska - straszny brud, kilka sklepow wielkosci budy z piwem.
                    Straszne.
                    • Gość: Kle Re: a co nas to obchodzi ? IP: 5.5R* / *.braun.de 26.11.04, 10:20
                      Ja tam lubie Florianska... moze nie swieci czystoscia, ale zawsze. Natomiast
                      rzeczywiscie nie ma w Krakowie centrum handlowego z prawdziwego zdarzenia.
                      Tyle, ze centra handlowe do Krakowa nie pasuja. Do Warszawy jak najbardziej,
                      ale do Krakowa nie.
                • Gość: Kiwi Re: a co nas to obchodzi ? IP: *.veranet.pl 26.11.04, 11:32
                  Chwalisz się warszawiaku tą Warszawą jak dziecko w przedszkolu nową zabawką.
                  Na cholerę nam takie olbrzymie molochy handlowe jak u was,zwłaszcza w okolicach
                  Starego Miasta.Nie porównuj tych miast,bo mają zupełnie inny
                  charakter,dusze,przeszłość. Całą tą
                  komercje,zgiełk,motłoch,afery,demonstracje,itp., jeśli tak kochacie,zostawcie u
                  siebie.I nie wmawiajcie innym,że skoro tego nie mają nie są t r e n d y.
                  Żenujące są te prowokacje ze strony warszawiaków,ta chęć pokazania swojej
                  wyższości przed całą Polską.Dziwicie się potem,że was cały kraj nie lubi. Nas
                  ta plastikowa Warszawa nie interesuje.Możesz Tikkurilla nawet wjeżdżać konno na
                  Złooooooooooooote Tarasy,a my mamy to gdzieś.
Pełna wersja