Korsarz zamiast konduktora - pisze Stanisław Ma...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 20:52
jest to tak obrzydliwa instytucja, że poraża - pan mówi o zasikaniu pod
sufit, a o brudzie samoprzylepnym, o smrodzie smrodliwym a la pekape...

Ostatnio wprawdzie trafiam na kulturalnych i dowcipnych kondutorów, ale nie
chcę mieć i miewać kontaktów z PKP ze względu na wszechogarniajcy brud.
Takiego brudu nie ma nigdzie.
    • Gość: pasażer Re: Korsarz zamiast konduktora - pisze Stanisław IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.01.05, 08:21
      Prosty wybór - albo tanie w porównaniu z Europą Zachodnią bilety i połączenia
      na nieopłacalnych trasach albo drogie bilety i same pociągi IC w rozkładzie.
      Jest wciąz wiele tras, na których jazda samochodem (szczególnie samotnie) się
      po prostu nie opłaca, więc kolej ma wciąż w miarę dobrą ofertę za tę cenę.
      Dopóki jednak koleje będą jakoś godzić tę rozkładową i cenową schizofrenię,
      przy okazji dowożąc setki tysięcy ludzi do pracy dopóty w pociągach będzie
      brudno albo jako-tako czysto. Po prostu nie ma pieniędzy i tyle. Niektóre
      wagony już nigdy nie będa wyglądąc dobrze, bo są po prostu już stare i
      zapyziałe, a na nowe nie ma pieniędzy, bo wagon kosztuje tyle co kilka
      nowoczesnych autobusów. Trzeba jednak pamiętac, że ten brud powodujemy sami -
      przecież papierki, popiół, butelki same się nie rozrzucają, to nie kolejarze
      sikają i robią kupę obok deski ani nie piszą markerami po przedziałach.
      Natomiast nie zgadzam się, że każdy pociąg się spóźnia, w każdym nie domykają
      się okna itp. Bez przesady. A ogrzewania w lipcu to już dawno nie widziałem.
      Prywatyzacja zmieni to wszystko tylko o tyle, że Deutsche Bahn wprowadzi
      kupione za pieniądze niemieckich podatników czyste wagony, podwyższy ceny do
      poziomu europejakich i będziemy jeździć tylko po trasach wyremontowanych przez
      Unię. Naprawdę na kolei wielu ludzi czeka na to z utęsknieniem.

      Dziwi mnie uwaga wobec rzecznika kolei - a co ma niby odpowiedzieć, gdy
      wszystko co wie, wie od dziennikarza. Pan dziennikarz jak widać uważa, że to on
      jest jednosobową instancją odwoławcza od wszystkiego i na jego żądanie i po
      jego telefonie należy anulować każdą karę, mandat itp - tak jak po telefonie
      sekretarza partii w okresie minionym. Czy pan sobie za dużo nie wyobraża na
      swój temat panie redaktorze?
      • Gość: mi Re: Korsarz zamiast konduktora - pisze Stanisław IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 10:40
        tak, niech żyje wspaniałe PKP, wszystkiemu są winni pasażerowie. Należy ich karać!
        A może gdyby zarząd PKP był bardzej zainteresowany zarabianiem na przejazdach
        niż wyprowadzaniem w mało legalny sposób dziesiątek milionów złotych z firmy, to
        stać by ich było na zatrudnienie sprzątaczki. Albo kilkuset sprzątaczek. Jak
        połączyło swoje siły PKP, min. infrastruktury i radni Krakowa to nawet Tishman
        Speyer, który chciał zainwestować miliony dolarów w nowe miasto w Krakowie,
        prawda - we własnym interesie, ale wszystkim mieszkańcom Krakowa by się to
        przysłużyło, uciekł skąd przyszedł i nie prędko pomyślą tam o inwestowaniu w
        polsce. Powodzenia w 2005;)
      • pkc Re: Korsarz zamiast konduktora - pisze Stanisław 03.01.05, 11:10
        Wybór brud, albo brak pociągów mnie nie przekonuje. To samo starał się wmówić
        kiedyś PKS, a okazało się, że wobec konkurencji prywatnych przewoźników, także
        i tam się sporo poprawiło. Ale co ja mówię prywatnych - przecież większość,
        jeśli nie wszystkie PKS-y są już spółkami... A co do rzecznika - Szanowny
        Stanisławie, nie wiem czy się orientujesz w pracy takiej osoby, ale jej głównym
        zadaniem jest właśnie dowiedzenie się o tym, o co pyta go dziennikarz. Dopóki
        nie wie, powinien powiedzieć, że nie wie i sprawdzić. Kiedy już wie, może
        starać się zbyć dziennikarza (patrz przypadek pani z PKP), albo odpowiedzieć na
        pytanie.
        Zgadzam się tylko w jednej kwestii - ogrzewanie. Przeważnie nie działa
        permanentnie, więc nie ma mowy o tym, żeby było włączone latem. Wrażenie takie
        spowodowane jest zapewne niemożnością otwarcia okien (również nie działają -
        pewnie uszkodziła się w nich elektronika).
        Mówiąc jednak całkiem poważnie - są lepsze i gorsze składy kolejowe, tak smo
        zresztą jak i pracownicy, ale kiedy mamy do czynienia z tymi drugimi, sądzę, że
        powinniśmy reagować. W końcu pasażerka w omawianym przypadku bilet wykupiła,
        nie chciała kolei oszukać,a pomyłka, niezależnie czy wynikła z winy kasjerki,
        czy z niedopatrzenia podróżnej, nie powinna jej obciążać, bo prowadzi to do
        absurdu.
    • Gość: Przemas Re: Korsarz zamiast konduktora - pisze Stanisław IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 10:06
      zaorać PKP, wolne miejsce przeznaczyc na stadiony, pływalnie itp.
    • Gość: miłka Re: Korsarz zamiast konduktora - pisze Stanisław IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.05, 10:35
      jednym z kolejowych hitów jest kopcenie papierosów w otwartym na ościerz
      przedziale służbowym w wagonie dla niepalących, bo "mają do tego prawo". Brudne
      służbowe koszule, śmierdzące skarpety i kapcie. Lubię jeździć pociągami, byle
      nie w Polsce. Ale zgadzam się, trafiają się kulturalni i uprzejmi konduktorzy.
      Trafia się czystsza toaleta. Tylko czemu tak rzadko?
Pełna wersja